A+ A A-

Legia - Lech 2-1: Puchar znów nasz!

Legia wywalczyła puchar Polski siedemnasty raz historii! W finałowym meczu rozegranym 2 maja w Warszawie nasza drużyna pokonała Lecha Poznań 2:1. Poznaniacy prowadzili po samobójczym trafieniu Tomasza Jodłowca. Jodłowiec szybko zrehabilitował się, doprowadzając do remisu, a w drugiej połowie zwycięską bramkę dla Legii zdobył Marek Saganowski.

To miało być wielkie wydarzenie. Stadion Narodowy, dwie najlepsze drużyny w kraju, kilkadziesiąt tysięcy ludzi na trybunach. Finał nie zawiódł oczekiwań, w dodatku przyniósł nam to, na co czekaliśmy – triumf Legii.

Henning Berg zdecydował się rzucić do boju następującą jedenastkę: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Astiz, Brzyski – Guilherme, Vrdoljak, Duda, Jodłowiec, Kucharczyk – Saganowski. Trener naszej drużyny postawił zatem na Inakiego Astiza zamiast Igora Lewczuka na środku obrony. Do drużyny powrócił Ondrej Duda, zajmując pozycję ofensywnego pomocnika, a Guilherme zameldował się na prawym skrzydle, spychając na ławkę rezerwowych Michała Żyro. W ataku pojawił się Marek Saganowski, natomiast Orlando Sa zabrakło nawet w meczowej osiemnastce. Maciej Skorża odpowiedział drużyną w składzie: Gostomski – Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Douglas – Kownacki, Trałka, Hamalainen, Linetty, Pawłowski – Sadajew.

Pierwszy groźnie zaatakował Lech. W 10. minucie dobrą akcję poznaniaków przerwał faulem Rzeźniczak. Do piłki ustawionej niecałe dwadzieścia trzy metry od bramki Legii podszedł Trałka. Piłka trafiła w Dudę, który jednak zbyt szybko wybiegł z muru, za co otrzymał żółtą kartkę. Do powtórki podszedł Douglas, który pomylił się minimalnie. Piłka musnęła poprzeczkę od zewnętrznej strony. Dwie minuty później po akcji prawą stroną boiska do strzału w polu karnym doszedł Kownacki. Było naprawdę niebezpiecznie, na szczęście Kownacki uderzył zbyt słabo i Kuciak złapał piłkę. W 17. minucie efektowną akcją w polu karnym Legii popisał się Sadajew, jednak jego strzał z ostrego kąta został odbity przez Kuciaka. W tej fazie meczu Lech prezentował się lepiej, demonstrując większą swobodę w konstruowaniu akcji.

W 20. minucie przewaga Lecha doprowadziła do bramki. Po faulu Tomasza Brzyskiego na Dawidzie Kownackim do rzutu wolnego podszedł Douglas. Szkot ostro dorzucił piłkę w pole karne, gdzie walkę wygrał wprawdzie Tomasz Jodłowiec, jednak nieczysto trafił futbolówkę i wpakował ją do naszej bramki. Lech prowadził 1:0. Poznaniacy mogli pójść za ciosem. Dwukrotnie na bramkę Legii uderzał Sadajew. Zwłaszcza w drugim przypadku sytuacja była bardzo niebezpieczna, jednak Kuciak był na posterunku i wygrał pojedynek sam na sam z napastnikiem Lecha.

Legia grała źle. Zawodnicy Lecha byli znacznie bardziej ruchliwi, szybko odbierali nam piłkę, w przeciwieństwie do legionistów potrafili wymienić kilka podań. Legia pierwszą szansę miała dopiero w 24. minucie. Po nieporozumieniu Gostomskiego z obrońcami Saganowski mógł strzelić na pustą bramkę, jednak strzał głową był za słaby i nie doleciał do bramki Lecha. Paradoksalnie właśnie w tym kiepskim dla Legii fragmencie gry padło wyrównanie. W 29. minucie z rzutu rożnego dośrodkował Michał Kucharczyk. Z piłka minął się Maciej Gostomski, a frunący do dośrodkowania Tomasz Jodłowiec udem wbił piłkę do bramki. Było 1:1.

Lech próbował szybko odzyskać prowadzenie po strzałach Kownackiego i Sadajewa, ale nie były to uderzenia, które mogłyby zaskoczyć Kuciaka. Legia próbowała szczęścia prostymi środkami, najczęściej grając długą piłką. Lech demonstrował ciekawszy, bardziej urozmaicony futbol, lepiej rozgrywał piłkę. W 36. minucie Kownacki łatwo ograł Brzyskiego, wpadł w pole karne, strzelił, ale Kuciak znów był czujny. Henning Berg usiłował zmienić przebieg gry niezbyt dobrze układającego się meczu, wprowadzając Michała Żyro za Guilherme.

W końcówce Legia wreszcie na kilka minut przejęła inicjatywę. W 42. minucie po wrzucie piłki z autu i przebitce w polu karnym piłkę na nodze miał Duda, ale strzelił bardzo źle i przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką. Minutę później po dobrej akcji Dudy z Żyrą strzelał Kucharczyk, ale Gostomski odbił uderzenie naszego skrzydłowego.

Po pierwszej połowie najlepszy był wynik, bo jakość gry Legii nie nastrajała optymistycznie przed drugą połową meczu.

Drugie czterdzieści pięć minut Legia rozpoczęła jednak w znacznie lepszym stylu. Znacznie aktywniejsi niż w pierwszej połowie byli Jodłowiec i Duda, a lepsza gra środka pola Legii znajdowała przełożenie na przebieg gry. Już kilka minut po wznowieniu gry po przechwycie Dudy w polu karnym znalazł się Saganowski, 'nawinął' Arajuuriego, ale powracający do asekuracji Trałka zablokował strzał. Po drugiej stronie boiska nieporozumienie wśród legionistów mogło doprowadzić do utraty bramki, ale strzał minął nasza bramkę.

W 55. minucie wyszliśmy na prowadzenie. Po rzucie rożnym Kucharczyka piłka spadła pod nogi Tomasza Brzyskiego przed polem karnym. Strzał naszego obrońcy sunął przez pole karne, aż trafił pod nogi Marka Saganowskiego, który dopełnił formalności, wpychając piłkę do pustej bramki. Było 2:1.

W 61. minucie po kolejnym rzucie rożnym w dobrej okazji znalazł się Rzeźniczak, któremu niewiele zabrakło do podwyższenia prowadzenia naszej drużyny. W 64. minucie po świetnym podaniu od Żyry w doskonałej pozycji znalazł się Kucharczyk, niestety zdołał oddać strzału, przewrócił się w polu karnym, a sędzia Stefański nie dopatrzył się w tej sytuacji przewinienia lechity, pokazując Kucharczykowi żółtą kartkę za próbę wymuszenia rzutu karnego.

W 68. minucie trener Skorża wprowadził Darko Jevticia za Karola Linetty'ego. Minutę później mogło być 3:1. Żyro ograł Douglasa, Duda uczynił to samo z Kamińskim, dośrodkował, piłka trafiła na głowę Saganowskiego, ale nasz napastnik nie był w stanie trafić do siatki. W Lechu w miejsce Zaura Sadajewa pojawił się Dariusz Formella. Mimo zmian, Lech nadal grał pasywnie i nie sprawiał wrażenia drużyny, która jest zdeterminowana, żeby postawić wszystko na jedną kartę i rzucić się do ostatniego ataku. Legia z duży spokojem stopowała ofensywne zapędy lechitów. W 79. minucie po uderzeniu z dystansu niewiele zabrakło Jevticiowi, a za Szymona Pawłowskiego na  boisku zameldował się Mohamed Keita. W Legii natomiast za zmęczonego Ondreja Dudę pojawił się Michał Masłowski.

Lechitom zaczęło się spieszyć dopiero w ostatnich dziesięciu minutach meczu, ale nadal brakował sytuacji pod bramką Kuciaka. W 87. minucie po starciu z Żyrą drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką został ukarany Douglas i musiał opuścić boisko. Za zakrwawionego Michała Żyro pojawił się Jakub Kosecki. Lech przesunął Arajuuriego pod bramkę Kuciaka i próbował gry na tzw. aferę – wciąż bez efektu. W piątej minucie doliczonego czasu gry do strzału doszedł Formella, ale przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką.

Mecz zakończył się wynikiem 2:1. Brawo Legia!

Dyskusja (31)
1sobota, 02, maja 2015 18:17
Dzynek
EleganckoSmileSmileSmile
Wielkie gratulacje dla chłopaków, trenerów i szczególne dla analityka po pierwszej połowieSmile
Zneutralizowano swobodę Lecha w rozegraniu, co pozwoliło odsunąć zagrożenie od własnej bramki. Gole przypadkowe, ale jakby te nie wpadły to z pewnością wykreowalibyśmy sobie jeszcze kilka okazji.

Lech nie miał planu B. Nie potrafił zareagować na zmiany Legii. I jeszcze po stracie drugiej bramki dostał paraliżu. Nie jest przypadkiem opinia o słabej psychice Lechitów. Sami z siebie nie potrafią pozytywnie nastawić się na zmiany przy niekorzystnym obrocie spraw. A i trener nie pomaga. Swoimi reakcjami wprowadzał dodatkową, niepotrzebną nerwowość.
Jeśli chcemy dzisiaj porównywać obu trenerów to Berg wygrał przez KO.

I na końcu gratulacje dla Sagana. Dostawiacz nogi w pełnym blaskuSmile W końcu był, gdzie trzeba to i strzelił bramkę. Z obrębu pola karnego to on w ogóle nie powinien się ruszać.
2sobota, 02, maja 2015 19:14
gawin76
Jeżeli wskazać jakiś element, którym Legia najbardziej wygrała ten mecz - byłaby to umiejętność wykorzystania błędów przeciwnika. A może to wyrachowanie czy doświadczenie wyniesione z licznych w tym sezonie meczów, które były jak ten finał?... W każdym razie - Lech miał wynik i głupio wypuścił go z rąk w kilka minut. Legia kiedy wyszła na prowadzenie, spokojnie przypilnowała zwycięstwa.

Co do taktyki, święte słowa Dzynek o braku planu B Lecha. Skorża dobrze ustawił drużynę, ale poszedł 'na raz', jak nasz Kuba Rzeźniczak wślizgiem Very Happy Usiłował grać to samo do końca, zmieniając tylko wykonawców. Tyle że w drugiej połowie to już była inna Legia, która nie pozwalała tak łatwo rozgrywać piłki, która zneutralizowała bocznych obrońców Lecha. Chyba miała w tym udział także zmiana Guilherme, Żyrko, o dziwo, znacznie lepszy w destrukcji.

Druga bramka to nie tylko 'piona' dla 'dostawiacza nogi' Sagana, ale i dla równie mocno krytykowanego Brzytwy. Futbol nie jest okrutny - futbol jest przekorny Wink
3sobota, 02, maja 2015 19:55
Zgred
@gawin76

Dodałbym, ze Lech "idąc na raz" zabiegał się pierwszą połową, w drugiej zaczynało brakować im tlenu. Podeszliśmy wyżej -dominując wreszcie środek pola, w którym Jodłowiec grał jak przysłowiowy taran.

Mamy 1:0 Smile czekamy na więcej
4sobota, 02, maja 2015 19:59
Dzynek
@Gawin76
Wszystkiego po trochu. Jodła wykorzystał błąd Gostomskiego przy pierwszej bramce, a Saganowski brak wybicia piłki przez obrońców przy drugiej bramce. Stałe fragmenty gry mieliśmy dzięki własnej, konsekwentnej grze mimo niekorzystnego wyniku. To mecze w Europie dały siłę mentalną i wiarę w zmianę wyniku.

A Lech powinien sobie odtworzyć ostatnią rundę trenera Macieja w Legii. Wszystkie nasze bolączki z tamtego okresu przeszły na Lecha jak epidemia eboli w Afryce. U nas, po takich objawach pacjent zmarł. Przerżnęliśmy mistrzostwo. Poznań skończy tak samo.
5sobota, 02, maja 2015 20:25
corazstarszy
Jestem zdenerwowany, więc będę nie za przyjemny.
Taki był mecz w 2002 Barcelona – Legia 3-0. Radosław Wróblewski stanął wówczas przed podobną szansą jak Marek Saganowski w 24. minucie. Pusta bramka, obrzeża pola karnego, konieczność wcelowania od razu z niełatwej piłki. Efekt podobny.
Wiadomo, jest premia finansowa od organizatora rozgrywek. I tyle dla mnie jest warty w tej chwili ten puchar. Plus mniemana przewaga psychologiczna przed finiszem ligi, jeśli okaże się, że rzeczywiście będzie. Jeśli będzie MP, to i postrzeganie tego PP będzie lepsze.
Kuciak i Gostomski nas wyratowali. Więcej szczęścia niż rozumu - skoro rywale nas nie dobili, gdy mogli, to wygraliśmy my.
Dla Berga za decyzję bez ogródek o zdjęciu Guilherme brawa.
W sumie miła niespodzianka.
Wydaje mi się, że solidny mecz Astiza.
Lubię, gdy Skorża przegrywa. Może poznański radny Lipiński coś poda na Twitterze.
6sobota, 02, maja 2015 20:31
CTP
@Dzynek
Nie skończy. No chyba, że znowu odpadnie w rundach wstępnych LE. Ale jeśli awansuje do fazy grupowej, to powinniśmy się zacząć poważnie obawiać. Oni mają wszystko z wyjątkiem jednego: doświadczenia. To dlatego właśnie mają te 12 remisów. Gdyby mieli takie pucharowe doświadczenia jakie ma Legia, to już dawno pożegnalibyśmy się z MP. Czasy Rumaka cofnęły ich przynajmniej o ten rok w stosunku do nas. Skorża z kolei, to już nie ten sam Skorża, co u nas. Dzisiaj w I połowie mogli nas wykończyć ale u nich dzisiaj, to większość była takimi Gostomskimi. Spanikowali, dostali dwie bramki a potem już tylko czekali na zakończenie.
Ale ja radziłbym naszym działaczom, żeby jednak postarali się w najbliższym oknie transferowym, bo już widać, że Lech bardzo szybko odrabia te straty. Nie sądzę, aby odebrali nam tytuł w tym sezonie ale jak znowu prześpimy kolejne okna, to potem już może być za późno.
7sobota, 02, maja 2015 20:39
kibic60
Puchar znów nasz!
Na tym można by zakończyć. Mecz z tych, o których rozpamiętywać nie będziemy. Sytuacji jak na lekarstwo. Trzy dosyć przypadkowe bramki i wszystkie z naszym udziałem.
Może entuzjaści zawiłości taktycznych mieli frajdę, natomiast dla mnie mecz bardzo słaby. Gdyby nie ranga wydarzenia, nie byłoby o czym mówić.
W Legii najbardziej zawiedli Vrdoljak i Gui. Znakomite zawody rozegrał zdobywca dwóch goli.
Puchar jest nasz !

@Senator
Jeśli trener Berg nie wstawił do osiemnastki meczowej piłkarza o którym po meczu powiedział "Jestem dumny z postawy wszystkich zawodników – Dudy, Orlando, Saganowskiego, Vrdoljaka czy Żyry. Piłkarzom teraz jest trudniej niż za moich czasów, wtedy nie było Internetu, forum dla kibiców. Nie powinni tego czytać, ale słuchać trenerów i kolegów", z powodu "szatni", a nie urazu, o którym wspomniał, to jest słabiutki. Bardzo słabiutki.
8sobota, 02, maja 2015 23:52
CTP
Wchodzę sobie na sport.pl, żeby tradycyjnie posłuchać pomeczowych naszych piłkarzy wypowiedzi a tu zonk: nasze gwiazdy poobrażały się na dziennikarzy i nawet nie zatrzymały się w mixed zone. No, jeśli klub tak traktuje media, to ja się nie dziwię, że ciężko znaleźć sponsora stadionu.
9niedziela, 03, maja 2015 00:39
Lasica
Znajdziesz takie wypowiedzi na polsatsport.pl. Nie dorabiajmy już teorii spiskowych jak nie ma takiej potrzeby.

CTP czy Ty potrafisz się cieszyć z jakiegoś sukcesu Legii czy zawsze będziesz szukał jakiś negatywnych stron...

Legia po słabym meczu ogrywa Lecha, ma kolejne trofeum, a Ty o jakiś wywiadach, że nie ma ich na sport.pl, co od sobie przekładasz na złe relacje z mediami i wyciągasz wnioski co do sponsora stadionu.

Napisałbym dosadniej, ale zakończę tylko na tym, że słabe to jest. Bardzo słabe.

//EDYTA

Puchar jest nasz!!! Smile
10niedziela, 03, maja 2015 00:50
Senator
@corazstarszy
dobrze że uprzedziłeś o stanie swoich emocji bo mi takie podejście się nie podoba. Ja na ten puchar się bardzo cieszę i w żaden sposób nie będę umiejszał tego sukcesu. Tak dla mnie to sukces i nie winą Legii jest, że taki Franciszek Smuda puchar odpuszcza bo nie ma kim grać na dwóch fronach. My graliśmy na trzech, tym bardziej szacunek dla drużyny.
@kibic50
może i się lali, żadne media jednak tego nie pokazały, a słuchając radia po meczu mam nieodparte
wrażenie, że są faktem takiego a nie innego zachowania kibiców mocno rozczarowanie. Nie ma o czym pisać, stadion cały , karetki na sygnałach nie jeździły. Poszedł pozytywny przekaz i dla polskiej piłki to dobra wiadomość. Sa sam zgłosił kontuzje.
11niedziela, 03, maja 2015 01:04
Lasica
@senator

Też tak uważam.

Wszystkim malkontentom (pozdro CTP) przypominam, że w ciąu ostatnich 3 lat mamy już wywalczone 2 MP, 2 PP, całkiem niezłe występy w LE, i wciąż jesteśmy głównym faworytem do wygrania 3 z rzędu MP. Co Was zadowoli? Chyba tylko wygranie LM. Jeśli tak rozumujecie, musicie serio przemyśleć, czy Legia to jest na serio ta drużyna najważniejsza w waszym sercu.

Kto się lał? Gdzie pisze o tyk kibic50?

Nie widzę wszystkich postów chyba?
12niedziela, 03, maja 2015 01:11
Lasica
Jeszcze jedno. Przepraszam za post pod postem, ale uważam, że to zasługuje na osobną wypowiedź.

Mam dość czytania po wygranych Legii, że to czy tamto było źle. Mam dość narzekania, że nie zagrał ten czy tamten. Mam dość tego wiecznego malkontenctwa. Mam dość.

Strasznie lubię ten portal, uważam go, za najlepszy dotyczący Legii, ale kurde mam już dość czytania jak jest źle, nawet wtedy jak jest dobrze.

Wasze zdrowie.
13niedziela, 03, maja 2015 01:42
Senator
A ja zapomniałem podziękować Zgredowi Smile
Dzięki za optymizm, pisałeś zrobimy to i tak się stało.
14niedziela, 03, maja 2015 08:55
Zgred
@Senator

DziękiSmile Dzięki
W dzisiejszym sporcie ogromnie liczy się psychika i nastawienie mentalne. Oczywiście liczą się umiejętności, taktyka i fizyczność lecz ogrom rozgrywa się w głowach, no i... podnoszonej w komentarzach "szatni".
Ten mecz ( świetne opisy Dzynka i gawina76 wyżej) jest na to najlepszym przykładem. Legia "usiadła" w szatni i sobie -coś ustaliłaSmile na poważnie...Lech też "siedział" w szatni jednak u Nas było więcej tzw.Kozaków. To co wyprawiał chwilami Jodłowiec ( swoją drogą ambicję ten piłkarz ma ogromną) było miodem na serce.
Pociągnął resztę drużyny i wygrali. Lech stanął i miałem takie wrażenie, że pryska z nich wiara, a po bramce Sagana ( tego co to nawet na ławce, ba nawet na trybunach...) siedzieć nie powinien. wyszedł z Lecha gen - przegranych - głowy do dołu, wybijanki po autach i brak wiary... psychika panowie -psychika.

@ Lasica
Idę z Tobą w jednym szeregu - dość malkontenctwa
15niedziela, 03, maja 2015 09:53
CTP
@Lasica
Staram się po prostu w miarę obiektywnie oceniać grę Legii. To wszystko. Nie lubię tromtadracji i nie potrafię sam siebie oszukiwać, że wszystko było cacy. No, nie było. Graliśmy przeciw Lechowi w praktyce w 13, bo do naszej ekipy trzeba doliczyć Gostomskiego i Stefańskiego (Astiz za tę rękę powinien jeśli nie wylecieć z boiska, to dostać mocne żółtko). Sędziowanie bardzo po gospodarsku.
Oglądam wiele europejskich lig i, naprawdę, nie tylko bardzo daleko nam do ich poziomu ale tak jakbyśmy się jeszcze bardziej od tego oddalali. Przypomnę, że jeszcze parę miesięcy temu dostaliśmy lanie od Ajaxu, który już w następnej rundzie odpadł z jeszcze większym średniakiem.
Cieszy mnie jedna rzecz: zapowiedź gruntownego wietrzenia szatni. Ale uwierzę jak zobaczę koparki, bo z ust Leśnego ja już słyszałem tyle głupich obiecanek, że nie za bardzo mu ufam. Póki co, bardziej skłaniam się ku opinii, że jest to bezczelne naciąganie na karnety.
16niedziela, 03, maja 2015 10:19
Lasica
Brak mi słów. Jak można takie brednie pisać. Nie rozumiem.
17niedziela, 03, maja 2015 10:29
kibic60
@CTP

Na grę drużyny można patrzeć i oceniać różnie i nie tak jak piszesz "w miarę obiektywnie". Nasze oceny zawsze są subiektywne.
Dla wielu z nas Tomasz Jodłowiec, przynajmniej od zdobycia gola (dla Legii) grał jak profesor. W moim odczuciu, to głównie jego zasługa, ze Lech po przerwie nie istniał. Jodła był wszędzie i odbierał wszystko co nie przeszkodziło zawodowemu dziennikarzowi ze sport.pl przyznać mu jedną z najgorszych not w naszym zespole.

"Tomasz Jodłowiec - 2. Samobójczy gol w 20. minucie i wyrównujące trafienie 10 minut później - te dwie sytuacje najlepiej definiują występ Jodłowca w sobotnim finale. W pierwszej połowie zanotował niezliczoną ilość strat, przeplataną niezłymi odbiorami, ale też niedokładnymi podaniami. Chaotyczny występ reprezentanta Polski, który słabo gra od początku roku."

Natomiast jechanie po zespole tylko dlatego, że nie mogłeś poczytać wywiadów akurat na sport.pl jest delikatnie mówiąc bardzo słabe.

Ps
"Jodłowiec najlepszy w finale"

Tomasz Jodłowiec został wybrany przez Was najlepszym piłkarzem Legii w wygranym 2:1 finałowym starciu Pucharu Polski przeciwko Lechowi Poznań na Stadionie Narodowym w Warszawie!
Legia.com
18niedziela, 03, maja 2015 11:39
iocosus
Gratulacje za wygraną, w Poznaniu do straty gola byliśmy minimalnie lepszą drużyną i przegraliśmy, w Chorzowie graliśmy bodaj czy nie najlepiej na wiosnę i tylko zremisowaliśmy, teraz może i nie był to mega mecz, ale wolę taką wygraną, niż super grę i gorycz porażki choćby i po karnych.

Piłka jest przezabawna. Miałem identyczne skojarzenia jak Gawin i Dzynek po pierwszej połowie, a później Brzytwa dogrywa, Sagan finalizuje i co? Smile

Zachodny w analizie przedmeczowej zwrócił uwagę że najważniejsze decydujące o wyniku mogą być nie te najmocniejsze ale te najsłabsze ogniwa i to się potwierdziło, Gostomski „pękł”, a w naszym łańcuchu ci do których można było mieć największe wątpliwości zafundowali decydującego gola. I co? Wink

Dla mnie man of the match – Dusan Kuciak!

Jeszcze jedno, symptomatyczne są te obrazki szczególnie na nich widać co Sagan znaczy w szatni. Orlando by strzelił, wątpię żeby był tak fetowany.

https://www.youtube.com/watch?v=VTmz4k4duEk

***

„Kto się lał? Gdzie pisze o tym kibic50?”

W poprzednim zapowiadającym finał wątku: „Przez prawie całą pierwszą połowę "bracia po szalu" prali się po ryjach aż miło.” żeby nie wyszło że tylko Kibic50 marudzi Wink i jest jedynym który zwrócił na to uwagę:

Piotr Koźmiński na twitterze:
„Jakoś ta scena nie daje mi spokoju. Wie ktoś dlaczego w sektorze Legii jedni kibice bili drugiego tak przez dłuższy czas?”
Ale też ten sam Piotr Koźmiński stwierdza:
„Kibice obu zespołów fantastyczni, wielu z dzienn. częściej patrzyło na trybun nie na boisko. Tylko te 3 race Lecha i ta dziwna bójka w Legii”

Podsumowanie „finału” ze strony tych którzy odpowiadali za porządek:
- Jest spokojnie - podkreśla mł. asp. Mariusz Mrozek, rzecznik stołecznej policji. - Zatrzymaliśmy jedną osobę, która rzuciła zapaloną racą w policjanta - dodaje.
To najpoważniejszy incydent tego wieczoru. Wobec tego mężczyzny policjanci musieli użyć gazu pieprzowego. Oprócz tego ochrona Stadionu Narodowego przekazała policjantom dwóch mężczyzn, którzy weszli na teren obiektu bez biletów. http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,17851479,Spokojny_final_Pucharu_Polski__czesc_kibicow_swietuje_.html#BoxLokWawImg
19niedziela, 03, maja 2015 11:52
pafko
Puchar jest nasz!!!

Jeszcze na Mistrzostwo czekamy ze spokojem.

Cieszymy się. Panowie i Panie wszyscy już trochę przeżyliśmy więc powinniśmy wiedzieć, że w piłce liczą się tylko zwycięstwa.

Nasze gabloty są pojemne, ciągle jest dużo miejsca!!!
20niedziela, 03, maja 2015 12:51
Dzynek
@iocosus
Określiłbym to inaczej. To piłka nożna śmieje mi się w twarz. Próbuję ubrać ją w jakieś ramy logiki, przewidywalności, a ta nijak nie ma zamiaru.

Mimo tak udanych zagrań Brzyskiego i Sagana jestem jednak daleki od gloryfikowania ich występu. Wbicie piłki po ziemi przez środek pola karnego w największy gąszcz nóg piłkarzy trudno uznać za błysk geniuszu. Bardziej należy to traktować jako zagranie na aferę, które powodzi się raz na 1000 razy. Także dostawienie nogi do takiej piłki nie powinno wzbudzać zachwytu i ta jedna wykorzystana patelnia nie powinna zamazywać dotychczasowego występu.

Nie oszukujmy się. Obaj grali kiepsko. I to nie pierwszy raz w tej rundzie. Zasadniczo co mecz są najsłabszymi ogniwami i już dawno powinni siedzieć na ławce. Ale grają, bo wiadomo.
Gdyby Lech miał bardziej ogarniętych piłkarzy to po tym rzucie wolnym Douglasa cisnąłby prawą stroną ile popadnie. Rzadko zdarza się, żeby boczny obrońca tak dużo puszczał swoją stroną, a koledzy tak kiepsko asekurowali jak Astiz. Ale na nasze szczęście mają bezrozumne ciapy.

Tylko my nie możemy ciągle liczyć na nieudolność piłkarzy przeciwnika. Dotychczas Sagan nie dostawał takich prezentów, to i nie strzelał bramek. Do dzisiaj Brzyski nie musi użerać się z taktyką "grajcie na Brzyskiego", i powinien za to dziękować w Częstochowie. Sami musimy wymieniać słabe ogniwa na mocniejsze, żeby być lepszym.

W dalszej części rozgrywek musimy postawić na innych piłkarzy, bo nie widzę widoków na poprawę gry tych zawodników. Z napastnikiem nie ma problemu. Są dostępni gracze. Ograniczeniem jest upór trenera i nie rozumiem, czemu broni tej koncepcji, choć widać, że się nie sprawdza.
Problem jest z lewym obrońcą. I nie ma tu dobrego rozwiązania.
21niedziela, 03, maja 2015 13:11
corazstarszy
@ CTP
'Staram się po prostu w miarę obiektywnie oceniać grę Legii. To wszystko. Nie lubię tromtadracji i nie potrafię sam siebie oszukiwać, że wszystko było cacy. No, nie było. Graliśmy przeciw Lechowi w praktyce w 13, bo do naszej ekipy trzeba doliczyć Gostomskiego i Stefańskiego (Astiz za tę rękę powinien jeśli nie wylecieć z boiska, to dostać mocne żółtko). Sędziowanie bardzo po gospodarsku. '

Weź. Jak Astiz miałby wylatywać z boiska, to w tym momencie Lech powinien był już grać bez Łukasza Trałki. Ktoś twierdzi, że wszystko było cacy? Sędziowanie 'po gospodarsku', powiadasz? Kucharczyk dostał żółtą za symulkę, a za taką samą symulkę na początku 2. połowy Hamalainen nie dostał. Jeśli dzisiaj oglądałeś cafe futbol, a wiesz, że prowadzących trudno posądzić o to, że pałają sympatią do Legii, to wiesz, że np. bramki padły regulaminowo, a komentujący niejaki Kowalczyk po zakończeniu meczu uznał sędziowanie za bardzo dobre.
Zobaczymy, jaki to zwycięstwo wywrze efekt na piłkarzach. Jeśli jeszcze bardziej popadną w pychę, to może przyjdzie słono zapłacić już za tydzień w lidze. Przy takiej grze na początku meczu, jaką demonstrowali z Pogonią i wczoraj, mogą się skromnym 0-1 do przerwy nie wywinąć. Wtedy będziesz mógł komentować z poczuciem, że sprawiedliwości stało się zadość i triumfować.
Pozdrawiam
22niedziela, 03, maja 2015 13:29
Senator
@corazstarszy
zły adresat Smile
Ale ogólnie zgoda, czepianie się sędziego to wyższy poziom abstrakcji. Życzył bym sobie aby taki poziom prezentowali wszyscy rozjemcy.
Oczywiście nie jest tak, że zagraliśmy super hiper mecz.
Wiecie po pierwszej połowie chciałem napisać, że grając w 10 tke to wynik mamy dobry. Tak miałem na myśli Sagana i to co pisał Dzynek o jego walce z obrońcami Lecha.
Lech cały czas gra dwie różne połowy. Wczoraj tą lepszą rozegrali jako pierwszą więc byłem umiarkowanym optymistą. Nie nie takim jak Zgred Smile
Lech jeśli ten feler wyeliminuje będzie bardzo groźną drużyną więc rację mają Ci z Was którzy domagają się bardziej wyrównanej jedenastki naszego zespołu.
Wielkie brawa dla chłopaków za drugą połowę gdzie na tle Lecha zagrali po profesorsku. Mamy 17 Puchar Polski jesteśmy w tym trofeum chegemonem i to każdego kibica musi cieszyć.
23niedziela, 03, maja 2015 13:34
Dzynek
Nie ja. To gawin76.
24niedziela, 03, maja 2015 14:24
Garm
Jestem szczęśliwy i zbudowany wczorajszym meczem. To niewątpliwie ostatnie podrygi tej drużyny, która latem przestanie istnieć. Drużyny, która zmagała się w tym sezonie z wieloma problemami wewnętrznymi oraz która dostała mocne ciosy wynikające z niekompetencji zewnętrznej (Celtic i Radović). Wczoraj jednak, nawet w fatalnych piłkarsko pierwszych kwadransach, ani przez chwilę nie miałem odczucia, że ktoś z tych chłopaków odpuszcza. Że wciąż króluje przeklęta fraza Kucharczyka "My możemy, oni muszą". Było pełne zaangażowanie i przyszedł wynik.

Największym bohaterem wczorajszego meczu jest dla mnie Berg. O ile Skorża lepiej przygotował swoją ekipę przed meczem, to Berg nieporównywalnie lepiej reagował na to, co faktycznie działo się na boisku. Nie tylko skorygował własne nietrafione decyzje, ale potrafił wzmóc nacisk na słabe punkty rywala, który w końcu pękł.

Latem wymienionych zostanie minimum 5-6 ogniw Legii. Oby następcy potrafili tak się angażować w boiskowe wydarzenia, tak pozytywnie reagować na swoje błędy i tak dostosowywać taktycznie do boiskowych wydarzeń jak ci, których wczoraj oglądałem na stadionie. Tymczasem tej drużynie dziękuję i liczę na jeszcze jeden "ostatni podryg" w postaci trzeciego kolejnego tytułu mistrzowskiego. Z pewnością go na niego stać.
25niedziela, 03, maja 2015 14:47
kibic60
@iocosus
"żeby nie wyszło że tylko Kibic50 marudzi"

Siedziałem w sektorze D20 i kolesie się prali prawie "pod moim nosem"
Najpierw w kilku sprali po ryju jednego (ot bohaterowie) Kiedy wreszcie nad leżącym ktoś się ulitował i wyprowadzał z sektora, z tłumu wyskoczył jeszcze jeden i wymierzył prawy sierpowy. po 5 min względnego spokoju zaczęło się prać po ryjach z 10 łysoli. Trudno się było połapać, bo wszyscy (wszyscy!) ubrani byli na biało. Ta młócka trwała (z małymi przerwami) blisko 20 min. a grupa prujących wzrosła do ok 20. Kompletnie nie kumam jak można prać się po ryjach wśród "swoich", na "swoim" sektorze, na meczu "swojej" drużyny ?

Kibice OBU KLUBÓW stworzyli tego dnia WSPANIAŁĄ atmosferę. Momentami można było odnieść wrażenie, że jednocześnie trwają podwójne zawody i co ciekawsze te na trybunach czasami były bardziej emocjonujące.
Czułem się wspaniale na wypełnionym po brzegi stadionie. Bawiłem się świetnie i śpiewałem z całych sił. Po wręczeniu PP, kiedy z głośników rozległ się "Sen o Warszawie", miałem łzy w oczach. Drąc gębę na maksa, niestety w głowie miałem race rzucone na murawę i piąchy łysych karków. Taka łyżka dziegciu w OGROMNEJ beczce miodu.
Warto było być wczoraj na Narodowym Very Happy
26niedziela, 03, maja 2015 18:43
świrekwampirek
O meczu wiele nie napiszę bo znam go z relacji radiowej w Programie Pierwszym PR, z jednej strony podróż sentymentalna z drugiej dawno nie słyszałem tak stronniczego komentarza.
Co do meczu (meczów) finałowego rzadko mamy do czynienia z porywającym widowiskiem i to w ważniejszych rozgrywkach, ważne kto podniesie puchar.
Coraz zabawniej wyglądają dla mnie utyskiwania na Berga który z marszu odnowił obliczę drużyny i zdobył MP, następnie wyszedł z grupy LE przy całym syfie zafundowanym przez zarząd i jego pupili a teraz dołożył PP. Po zdobyciu MP spodziewam się załamań nerwowych a nawet prób samobójczych.
Ale powiedzmy sobie szczerze, to wszystko nic nie jest warte gdy Sa na ławce a trener tysiąclecia na bezrobociuSmile

P.S. Kibic ludzie Tobie życzliwi powinni się modlić żeby nie było MP bo w vinnym przypadku siekniesz z rozpaczy na serceSmile
27niedziela, 03, maja 2015 19:27
kibic60
Moderator !
Lodu na głowę.
Facet, który na wiosnę nie był na żadnym meczu i mecze Legii ogląda w radio będzie mnie pouczał, a ktoś mnie wycina.
Jeszcze raz lodu na głowę !
28niedziela, 03, maja 2015 22:11
Zgred
@Kibic50
Ale chwila? Chwytanie się w panice moderatora? jest oznaką - zacytuję Ciebie-" słabe to jest"
Lodu na głowę, ano tak, tak - tak ino tak skierowanym na dwie stronySmile
Wiesz co? Lubisz być - nazwijmy to "dwujęzyczny" ...czekasz na odpisy tu na CL, ale wklejając słowa te same- ( ?)...? czekasz na odbiór na nazwijmy to- ech - innych portalach.
Takie pytanie jedno Ci zadam? Szczerością zwane....?
Musisz się tak bardzo "bujać" między tymi adresami w inetrnacie?
Komu to służy? -gdzie na jednym Cię leją i uważają za *- wybacz inwektyw nie dopiszę- uważaj, proszę moją wrażliwość docenić otwieram nawias - (.................................................) - co chcesz osiągnąć? Pytanie jest -szczere.
Twoje "boje " z "metaxą" poszły w zapomnienie...to jeszcze jakaś fobia udowodnienia czegoś? Ale CZEGO?
???
Jeśli tamten "klimat" jest godny Twych wpisów to się- tam przepraszam - produkuj. Jeśli lubisz "delikatne pieszczoty" tamtych tematów...no to ja - już nie wnikamSmile
Ja tam lubię dorosłość- nawet wtedy, kiedy ktoś Ci zada słowo-
"pierdolisz" - o tyle jest ono bardziej cenne, bo dotyczy czegoś....

pozdrawia Cię były siatkarz, byłego szczypiornistę

pozdrawiając
wybierz -priorytet!
29poniedziałek, 04, maja 2015 08:21
kibic60
@Zgred

Zastosuję taki myk i pojadę "jedynie słusznymi myślami".

"jesteś poza tematem, wybacz i nie pier.....ol mi tu o panice
I...to nie jest HBO
Takie pytanie jedno Ci zadam? Szczerością zwane....?
Musisz się tak bardzo "bujać" między tymi adresami w internecie?
Komu to służy? Pytanie jest -szczere.
Jeśli tamten "klimat" jest godny Twojego czytania komentarzy, to się- tam przepraszam - przenieś. Jeśli lubisz "delikatne pieszczoty" tamtych tematów...no to ja - już nie wnikam"

Priorytet dawno wybrany
Gdybyś był bardziej bystry, to byś zauważył, że od dawna mnie tam nie ma.
Niestety dorobiłem się psychofanów.
Pod nickiem K(50) może pisać każdy. Nie wierzysz ? Spróbuj
Bez urazy Wink
30poniedziałek, 04, maja 2015 11:06
Bolek
Nie będę wypisywał tu moich przemyśleń co do całości spotkania, bo w zasadzie prawie wszystko już się znalazło w powyższych komentarzach.

Chciałbym za to zająć się czymś innym - z dużym zaskoczeniem czytam w mediach ale i na forach, że ten mecz to zwycięstwo Berga. Że ograł Skorżę i pokazał, że umie "zarządzać meczem". I w zasadzie można się zgodzić, że reakcje Berga na sytuację meczową były lepsze niż Skorży.

Ale jakoś mało osób zauważa fakt, że Skorża nie tyle wygrał, co po prostu zmasakrował Berga, jeśli chodzi o przygotowanie drużyny do spotkania. Przecież pierwsze pół godziny to była masakra. Ekstraklasowiec z drugoligowcem i to grającym w osłabieniu. I gdyby w Lechu mieli choć pół zawodnika potrafiącego strzelać bramki, a nie bandytę z brodą na szpicy i zadufanego w sobie gówniarza na prawym skrzydle, to zmiana Gui na Żyro pod koniec pierwszej połowy nic by nie dała.

Tak więc dla mnie ten mecz to większy kamień do ogródka Berga niż jego sukces. Bo będą mecze, gdy jego "zarządzanie meczem" będzie można wsadzić psu pod ogon. Bo z 0-3 po 30 minutach cholernie ciężko jeszcze coś wycisnąć.
31poniedziałek, 04, maja 2015 23:23
Zgred
@Kibic50

Riposta dobra, jestem pod wrażeniem.

Kiedyś Sztur śpiewał, że "śpiewać każdy może lepiej lub trochę gorzej"...
Parafrazując- " czytać każdy może lepiej lub trochę gorzej"...
a idąc trochę dalej " pisać każdy może lepiej lub trochę gorzej"...

Co się zaś tyczy bystrości zapewniam, że pozostając na odpowiednim poziomie potrafi odróżnić teksty Twych psychofanów od oryginalnych...

bez najmniejszej urazySmile

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1