A+ A A-
  • iocosus
Dalkub: “Nie rozumiałem jednego tj. wchodzenie Augystyniaka w linię stoperów i krycia ich środkowego napastnika - to powodowało dziurę w środku.” Mhm, być może jako uchodzący za niepoprawnego orędownika ofensywy, to jednak przyznaję że, mnie takie rozwiązanie bardzo pasowało i byłem jego zwolennikiem i za czasów Skorży i za Berga. Wówczas w chwilach naporu Ivica Vrdoljak wchodził między obrońców, zagęszczał linię i w tej głębokiej defensywie w ten sposób próbowaliśmy sobie radzić i było to skuteczne. Z tym że, Ivica Vrdoljak pod warunkiem, że zdrowy i w formie to dla mnie był lepszym, bardziej wszechstronnym pomocnikiem niż Krycha w swoim topie w Sevili (tak przy okazji pan Grzegorz również to uskuteczniał u Nawałki). Druga sprawa, że w linii pomocy oprócz Ivicy to Skorża miał do dyspozycji Borysiuka z Golem, a Henning Berg pożytkował się Jodłowcem, no i cóż za takich środkowych pomocników jak Gol z Jodłą, choć tuzami przecież nie wiadomo jak wielkimi nie byli, to obecnie Michał Probierz oddałby majątek poszukując „szóstki”. Po trzecie, to o ile rozumiałem, że Spartak Moskwa lub Celtowie spychali nas momentami do głębokiej defensywy i Vrdoljak stawał się wówczas piątym obrońcą, to trudno mi przyjąć, że na podobny manewr jesteśmy skazani w meczu z GKS-em nic mu nie ujmując. To faktycznie budzi i moje zdumienie, ale jest też świadectwem, że druga linia po stracie piłki nie reagowała w sposób optymalny, oddawaliśmy pole niepotrzebnie, nie podejmując walki o środek boiska. To się na szczęście zmieniło po utracie gola.
This is a comment on "Legia - GKS 4-1: Spotkanie po latach"