- iocosus
A-c10: „Mam wrażenie, że cały czas gdzieś się mijamy.” – podążamy w tym samym kierunku, a że się mijamy to może i dobrze, nie jedziemy tym samym torem, czyli nuda nam nie grozi.
Boniek uważa, że podążał jako prezio w szkoleniu tym samym torem co na Zachodzie Europy, różnic nie dostrzega, a jeżeli już to w takich uwarunkowaniach niezależnych od PZPN jak wcześniej „klimat”, a obecnie „genetyka” jest grana, a no i prawdziwe kuriozum, nasi trenerzy nie dorastają intelektualnie tym zagranicznym, coś w ten deseń chlapnął.
Jeżeli chodzi o „genetykę” to przed chwilą odbyły się Lekkoatletyczne Drużynowe Mistrzostwa Europy:
„Imprezę w cuglach wygrali Włosi, którzy uzyskali łącznie 431,5 punktów. Polacy uplasowali się na drugim miejscu - 405,5 pkt., a podium uzupełniła reprezentacja Niemiec - 397 pkt.
To piąta edycja DME z rzędu, w których Biało-Czerwoni wracają z medalami. W mistrzostwach w 2017 i 2023 roku sięgnęli po srebrne krążki. W 2019 roku w Bydgoszczy oraz dwa lata później w Chorzowie zdobyli tytuł drużynowego mistrza Europy.
1. Włochy - 431,5 punktów
2. Polska - 405,5 pkt.
3. Niemcy - 397 pkt.
4. Holandia - 384,5 pkt.
5. Wielka Brytania - 381 pkt.
6. Hiszpania - 378 pkt.
7. Francja - 354,5 pkt.
8. Portugalia - 300 pkt.
9. Szwecja - 288,5 pkt.
10. Szwajcaria - 286 pkt.
11. Czechy - 283 pkt.
12. Grecja - 253 pkt.
13. Węgry - 244,5 pkt.
14. Ukraina - 231 pkt.
15. Finlandia - 220,5 pkt.
16. Litwa - 178,5 pkt.
Z 37 konkurencji w imprezie Polacy na podium stawali 12 razy.”
Lekkoatletyka w której należy pobiec, skoczyć , rzucić, najbardziej wymierna z dyscyplin i my w niej, „my niedorozwoje fizyczne” zajmujemy drugie miejsce w Europie, mimo, że się mówi o zmianie pokoleń, a zatem i o lekkim kryzysie w tej dyscyplinie. I to prawda, że „starzy mistrzowie” się wykruszają, ale mimo to w lekkiej atletyce jesteśmy pomiędzy Włochami a Niemcami, za nami jest Holandia i Wielka Brytania. To jak to jest z tą „genetyką”!?
Boniek skonstatował że jedziemy tym samym torem co najlepsi w szkoleniu i nie zna przyczyn, czemu nie nadążamy. Zamiast jednak szukać tych detali, szczegółów, które robią różnicę, to woli przekonywać że PZPN pod jego przewodnictwem wszystko robił optymalnie, tylko ten „klimat” i „genetyka” stanowiły nierozwiązywalny problem.
A-c10: „moje pytanie (jesteś pewien, że to dobrze, że t a k i e dzieciaki się w tych szkółkach ruszają?) dotyczyło sytuacji, w której dany dzieciak ewidentnie nie nadaje się do danej dyscypliny sportu (w skrajnych przypadkach: do sportu w ogóle), np. ze względu na wady postawy, czy też inne ograniczenia fizyczne, a mimo to „szkółka” (cudzysłów nieodzowny) wmawia mu i rodzicom, że jak najbardziej się nadaje, bo zależy jej wyłącznie na składkach.” – jestem tu zwolennikiem tego co napisał Dalkub: „ jest szkółka dzieciaków i są scouci, często wolontariusze i oni wyławiają talenty, następnie takie talenty są zapraszane do szkółek profesjonalnych gdzie są poddani odpowiedniej obróbce, z tego wychodzą zawodnicy do gry w seniorach.” – czyli rozpatruję nasze szkółki nijako dwustopniowo, pierwsze to te, które idą na masowość, czyli po prawdzie są erzacem podwórek, które chcąc nie chcąc już nie wrócą i drugi obieg nazwijmy „profesjonalny”, w którym dzieciaki i młodzież jest już wyselekcjonowana i trenuje z myślą, że w przyszłości dyscyplina, którą uprawiają może im przynieść nie tylko emocjonalne, ale i finansowe gratyfikacje.
Być może tu jest jeden z problemów zakopany, w tym przechodzeniu z jednych szkółek do drugich. Nie mamy tu wystarczająco dobrego systemu selekcji, a może i te „profesjonalne” szkółki nie są takie „profesjonalne” jakby chciał Boniek albo i to na co zwrócił uwagę Dalkub, że "masowe szkółki" nie są zainteresowane wypuszczaniem najbardziej uzdolnionych do "lepszych" szkółek, bo nie mają z tego profitu.
Zibi zwrócił zresztą uwagę, że choćby propagowany przez PZPN program AMO (Akademia Młodych Orłów) nie do końca wypalił, czyli że jednak nie wszystko było optymalne. No i właśnie, jeżeli coś nie wypaliło to trzeba szukać przyczyn, robić korekty, albo próbować czegoś innego, a nie pieprzyć i pieprzyć o klimacie i genach!
A-c 10: „jesteś pewien, że to dobrze, że t a k i e dzieciaki się w tych szkółkach ruszają?) dotyczyło sytuacji, w której dany dzieciak ewidentnie nie nadaje się do danej dyscypliny sportu (w skrajnych przypadkach: do sportu w ogóle), np. ze względu na wady postawy, czy też inne ograniczenia fizyczne” – jestem pewien, że w tych „masowych” szkółkach, jeżeli tylko chcą, to dzieciaki powinni się ruszać i nie wolno ich skreślać, zresztą w tych „profesjonalnych” dogmatyzm uwarunkowań fizycznych też czasem może budzić wątpliwości. Gdyby był egzekwowany to Garincha jak mógłby marzyć o sportowej karierze, jeśli urodził się z krzywym kręgosłupem i z lewą nogą krótszą o sześć centymetrów, to prehistoria, ale Griezmanna najlepszy system szkolenia, czyli francuski też wypluł ze względu na niepozorne warunki fizyczne.
This is a comment on "Męczy nas piłka!"

