- Zbyszek
Nie znamy sytuacji finansowej Legii po sezonie 2024/25 , a tzw. doniesienia medialne są dziełem ignorantów. Wedle przepisów klub rozlicza się metodą kalendarzową, a nie memoriałową z opóźnieniem sezonu czyli obecnie złożył CIT na 2023/24 do Urzędu Skarbowego oraz do końca sierpnia składa sprawozdanie z bilansem do Krajowego Rejestru Sądowego. Do PZPN klub składa sprawozdanie do końca lutego z wykazem zaległości płatniczych , wielkością zadłużenia oraz preliminarzem wydatków i na tej podstawie dostaje licencję. Legia taką licencję otrzymała ,ale z nadzorem finansowym , bowiem zadłużenie przekracza roczny przychód klubu.
W mediach jakiś ignorant napisał ,że Legia ma sytuację gorszą niż opisuje, bo jego zdaniem zawyżyła wartość LTC. Otóż wartość środków trwałych nie ma żadnego wpływu na finanse klubu, bowiem ma znaczenie wyłącznie jako zapis w ewidencji księgowej. Nie ma nawet wpływu na zdolność kredytową, bo Bank sam dokonuje audytu ,nie ma też wpływu na podatki , bo nie ma u nas podatku katastralnego i płaci się podatki nie od wartości ,ale od wielkości.
Za sezon 2023/24 Legia uzyskała dodatni bilans ( zysk) z działalności bieżącej 29,4 mln zł. Natomiast na rzetelną ocenę musimy poczekać do sporządzenia przez Legię bilansu z opisem.
Legia ma największy w lidze budżet płacowy samych piłkarzy, który wynosi rocznie blisko 36 mln zł, na drugim miejscu jest Lech - 29 mln, na trzecim Raków - 20 mln, na czwartym Jagiellonia 18 mln.
Zarobki w Legii są szalenie zróżnicowane i w wielu wypadkach nieadekwatne do przydatności boiskowej zawodników. Najwięcej zarabia Vinagre - 6, 7 mln zł rocznie ,a np. Kapustka 2 mln, Elitim 1,5 mln, Gual 1,65 mln.
Lecz mamy do czynienia z absurdalnymi paradoksami , bowiem Nsame zarabia, 3 mln rocznie, Jędrzejczyk 2,3 mln , Burch 1, 6 mln , Pekhart 1,2 mln , Alfarela 1,1 mln, Kun -500 tys ,a taki Oyedele tylko 250 tys rocznie.
W gawędzie "Schodami w dół' w sporze pomiędzy trenerem Feio ,a skautingiem Legii stanąłem zdecydowanie po stronie Feio uznając,że należy mu się medal za ujawnienie skrajnej niekompetencji i nieróbstwa tych szkodników. Ta kwestia wystawia też jak najgorsze świadectwo Jackowi Zielińskiemu.
Nie omawiając wszystkich transferów skupię się tylko na Nsame.Kosztował on Legią 700 tys Euro i jego agenci z Global Compensacio wytargowali dla niego zarobki 3 mln zł rocznie +premie. I gdyby Nsame wykazał przydatność to te sumy nie byłby rażące ,ale on nie jest w stanie "spłacić " się grą, bo jego charakterystyka nie pasuje do organizacji gry drużyny. Przed 5 laty o podobnej charakterystyce sprowadzono do Legii Pekharta, który zdobył w sezonie 2020/21 Tytuł króla strzelców walnie przyczyniając się do zdobycia Tytułu. W porównaniu do Nsame Pekhart był bardziej wszechstronny, bo był także do połowy boiska pierwszym obrońcą przy przechodzeniu rywali do ofensywy ,ale Nsame jest lepszy technicznie , lepiej się ustawia i ma szybsze "odejście " , tyle tylko ,że te jego zalety są niewykorzystane.
Nie ma niczego odkrywczego w stwierdzeniu ,że środkowy napastnik "żywi" się podaniami od partnerów i Pekhart takich miał,a Nsame nie ma.Trener Michniewicz mając takich klasowych "wahadłowych " jak Juranovicz i Mladenovicz ustawił zespół Legii 1-3-4-2-1 . Obaj wahadłowi atakowali skrzydłami odciągając bocznych obrońców rywali oraz kierunkowego środkowego obrońcę do boków ale byli też w stanie dogrywać piłki w pole karne do Pekharta, lub też rozgrywać przez ofensywnych pomocników z których Martins był przeznaczony prawie wyłącznie do obsługi Pekharta. Obok Martinsa wystawiani byli Kapustka, Luquinhas ( w lepszym wydaniu niż ostatnio), Valencia lub Muci .
W Legii sezonu 2024/25 nie ma ani takich bocznych obrońców ,ani takich ofensywnych pomocników. Generalnie nasi ofensywni gracze mają bardzo słabo opanowaną antycypację i grają prostacko do napastnika ,a nie tam gdzie on powinien być ,aby podanie zamienić na bramkę. W meczach w których Nsame zagrał wręcz pokazywał gdzie chce , aby mu zagrano piłkę i jej nie dostawał. Tego typu "lis pola karnego " bez podań nie istnieje.
Trener Iordanescu , o którym nie bardzo wiemy jaki ma warsztat, gdyż w klubach za długo nie popracował,ale był trenerem reprezentacji Rumunii - w swych wypowiedziach dowodzi ,że wie , o co w tej zabawie chodzi.
A chodzi o to ,aby gra była produktywna i skuteczna , żeby zespół nie tylko utrzymywał się przy piłce i robił parametry ,ale przede wszystkim ,aby wypracowywał groźne dla rywali sytuacje i je wykańczał.
Obecnie Legia nie ma klasowych graczy na prawej stronie ataku , na pozycji ofensywnego pomocnika i wszechstronnego napastnika, a z tego co wiemy także Iordanescu chciałby środkowego obrońcę potrafiącego wprowadzić piłkę do gry od tyłu.
Nie należy się dziwić rozgoryczeniu trenera ,że rozpoczyna nowy sezon, bez obiecanych wzmocnień. Rumun to trener któremu klub nie robi łaski ,że go zatrudnia, trener , który jasno stawia sprawę ,że nie można stawiać zadań jak np zdobycie Tytułu bez zapewnienia narzędzi koniecznych do ich zdobycia.
Lecz jest to efekt tego ,że nikt nie nadzorował działu tzw. skautingu i okazało się ,że król jest nagi ,że "szuflady : są puste,że jest spalona ziemia.
Oczywiście dla kibiców to żadne usprawiedliwienie ,ale ja jako wychowanek podwórka mam zasadę,że jak ktoś leży to trzeba mu pomóc wstać ,a nie kopać leżącego .
Dlatego tę akcję kibolstwa porównuję do matkobójstwa.
This is a comment on "Dysonans"

