A+ A A-
  • Zbyszek
Cracovia jest czwartym klubem, po Pogoni Szczecin, Widzewie Łódź i Koronie Kielce, który w bieżącym roku zmienił właściciela. Po śmierci w grudniu 2023 roku prof. Janusza Filipiaka wdowa po nim w lipcu 2024 roku sprzedała większościowy pakiet akcji firmy Comarch funduszowi CVC Capital Partners z Luxemburga ,a ten uznał posiadanie klubu piłkarskiego za zbędne. Lecz chętnych nie było,mimo ,że Cracovia to jedyny klub Ekstrakasowy , który nie był zadłużony, gdyż pan Filipiak wydatki przekraczające przychód klubu księgował na kontach firmy Comarch. Dopiero w maju 2025 roku zgłosił swe aspiracje pan Robert Platek, Amerykanin polskiego pochodzenia, b. właściciel Spezia Calcio i obecny portugalskiego klubu Casa Pia A.C. .Pan Robert Platek założył firmę doradczą, która została przejęta przez giganta branży komputerowej Dell Technologies Inc. i został jednym z dyrektorów zarządzających. Jego majątek szacowany jest na 2 mld USD ( ok.7 mld zł). W dniu 14.08.2025 umowa o przekazaniu większości udziałów panu Robertowi Platkowi została podpisana, ale jej szczegóły zostały utajnione ( tajemnica handlowa), wiemy tylko ,że Comarch będzie strategicznym sponsorem Cracovii.Robert Platek nie wypowiada się do mediów o swych zamierzeniach, wiemy tylko ,że żadnych zmian personalnych na kierowniczych stanowiskach w klubie nie dokonał i do 31,08.2025 sprowadził do klubu za 500 tys. Euro obrońcę młodzieżowej reprezentacji Francji Brahina Traore , bez odstępnego z Atlanty doświadczonego b. reprezentanta Mateusza Klicha oraz wypożyczył ze Standardu Liege obrońcę Bosko Sutalo. Media mylnie przypisywały mu chęć zakupu ŁKSu,ale Łódzkim klubem zainteresowany był jego brat , Filip. Ja tylko opisuję, ja niczego nie SUGERUJĘ Smile. Jako się rzekło trenerem Cracovii od 01.07.2025 roku jest Słoweniec Luka Elsner uważany za przedstawiciela francuskiej szkoły futbolu jako ,że kurs UEFA Pro ukończył w szkole w Saint Etienne i pracował w paru francuskich klubach. Francuzi do tego co nazywamy nowoczesnym futbolem wnieśli kilka wynalazków , z których bazowym jest szeroko rozumiana szybkość, nie tylko poruszania się, sekwencyjna ,ale przede wszystkim myślenia. Do czasu otrzymania organizacji MŚ w 1998 roku reprezentacja Francji odnosiła sporadyczne sukcesy , bez cech trwałości i na początku lat 90-tych XX wieku Związek Francji postanowił położyć temu kres przez narzucenie klubom tzw. programu minimum szkolenia: techniki, taktyki i kształtowania motoryki, głównie w zakresie szybkościowym.Przypomnieć wypada,że pierwszym związkiem ,który taki program opracował ( bez uczenia taktyki) był pod koniec lat 50-tych XX wieku PZPN ,a szefem zespołu opracowującego był trener Ryszard "Faja"Koncewicz .Sukcesy klubów i reprezentacji z tamtego okresu ( głównie Legia i Górnik Zabrze) zawdzięczamy skrupulatnej realizacji tego programu. Po sukcesie reprezentacji olimpijskiej Polski na Igrzyskach w Barcelonie ( 1992 rok) wzrosło zainteresowanie naszymi piłkarzami i kliku z nich trafiło do klubów francuskich,ale do składu grającego przebił się tylko w Guingamp Marek Jóźwiak , bo reszta , w tym reprezentanci kraju kończyła bieg ciągły,podczas kiedy reszta zawodników kończyła cały trening. Powszechnie w tamtym okresie mówiło się,że podczas kiedy Holendrzy rozprawiali o filozofii futbolu, Włosi debatowali o zawiłościach taktycznych, Anglicy o lepszym wykorzystaniu długich podań to trenerzy francuscy starali się za radą Hipokratesa przede wszystkim nie przeszkadzać.Nie byli wyznawcami żadnej szkoły , przejawiali wręcz mentalność trenerów juniorów uważających ,że ich zadanie polega na tym , aby właściwie pokierować piłkarzem czyli pozwolić i pomóc zrealizować ich potencjał. Jednocześnie w pierwszej kolejności kształtowali szybkość preferując zawodników o takich naturalnych predyspozycjach, a tacy gracze jak Anelka, Henry, Wiltford, Trezeguet wyznaczyli kierunek działania w innych krajach . Francuscy piłkarze stali się szczególnie modni w Anglii.Ten program minimum z modyfikacjami stanowi podstawę trwałych sukcesów reprezentacji Francji, podczas kiedy w Polsce "każdy wuj ma swój strój' . Widzimy te ekstrawaganckie wygibasy ze składem Legii jakie odczynia Iordanescu i nie jesteśmy w stanie pojąć czym się trener kieruje ,a raczej jaki diabeł nim kieruje. Rozumiemy przyczyny rotacji , które mogą mieć charakter taktyczny, organizacyjny, zdrowotny, kartkowy ,ale głównie i przede wszystkim muszą opierać się na zbadanej formie fizycznej zawodnika. Od wielu lat na kursach doskonalących dla trenerów i fizjologów dr Dariusz Śledziewski z AWF Warszawa prezentuje swój referat " Kontrola poziomu przygotowania sprawnościowego piłkarzy nożnych", więc nikt nie powie ,że nie wie , chyba ,że nazywa się Iordanescu.Smile. Banalne jest stwierdzenie,że w nowoczesnej metodyce treningu piłkarzy poczesne miejsce zajmują informacje tyczące efektywności procesu szkoleniowego. Podstawową składową tego procesu jest przygotowanie motoryczne warunkujące skuteczną prezentację w meczu walorów technicznych i taktycznych przez zawodnika.Dla wydajnej gry niezbędny jest wysoki poziom tak wydolności beztlenowej jak i tlenowej.Oba te mechanizmy energetycznego zabezpieczenia pracy służą systematycznemu odtwarzaniu ATP ( co to jest można wyczytać w wiki), zaś udział w resyntezie ATP zależy od czasu trwania i intensywności wysiłku. Przeprowadzone na bazie testów biegowych na dystansie 10 i 30 metrów badania pozwalają na określenie zależności pomiędzy obciążeniami fizycznymi ,a stopniem zmęczenia wyznaczonego stopniem koncentracji kwasu mlekowego i innych czynników zmęczeniowych we krwi. Przy pomocy metod matematycznych , w tym statystyki progresywnej można wyznaczyć tzw. krzywą mleczanową z tzw. punktem krytycznym po przekroczeniu którego gwałtownie spadają możliwości wysiłkowe zawodnika , głównie szybkość i wytrzymałość. Zakłócone zostają m.innymi procesy precyzyjnego sterowania ruchami, niższa jest dynamika wykonywania zagrań , słabnie koncentracja i antycypacja , a także wzrasta poziom stresu . Z tego powodu kontrola stopnia przygotowania fizycznego do gry jest szalenia ważna i to ona powinna decydować o doborze zawodnika do gry meczowej , a nie "oko" trenera. Wczorajsze spotkanie miało dwie połowy stanowiące lustrzane odbicie, bowiem z początkiem obu, tak przez ok.10' Legia zdobywała przewagę pozycyjną i w pierwszej połowie miała 3 'setki" na zdobycie bramki i żadnej nie wykorzystała, w drugiej miała dwie i jedną wykorzystała - lecz w pozostałym czasie gry bezdyskusyjna przewagę w każdym elemencie posiadała Cracovia, która miała do tego 100% skuteczności ( dwa strzały i dwie bramki). Powiem ,że Gawin znowu jest przesadnie łagodny, jako ,że w dyskusjach prezentuje stanowisko znacznie bardziej krytyczne. Myśl trenerska Iordanescu ( zakładam ,że nie jest całkiem bezmyślny) chadza tak krętymi ścieżkami ,że ja za nią nie nadążam . Po zapoznaniu się ze składem zadałem sobie pytanie : jak można wygrać mecz z zespołem ustawionym "trójką " w obronie bez skrzydłowych ?.Jak można wykorzystać walory Rajovicza bez dośrodkowań z bocznych sektorów, w tym spod linii końcowej boiska?. Lecz jako doświadczony kibic wiem,że nie zawsze piłka nożna bywa przewidywalna, że nie da się jej zadekretować, że czasami najlepsze , zgodne z kanonami sztuki ustawienia i dobór graczy nie działają, bo wystarczy ,że rywal ma farta. Z tego co było widać na ekranie przed pierwszym gwizdkiem sędziego to taktyczne ustawienie wyjściowe było fikuśne, bo 1-3-1-5-1. Pewnikiem celem pośrednim Legii była kontrola nad środkiem boiska ,aby tam tworzyć przewagę liczebną i przewagę w posiadaniu piłki po to,aby spokojnie przygotowywać akcje ofensywne oraz zmuszać Cracovię do gry długą piłką. Lecz same założenia to jeszcze nie ich realizacja , bo w naszym zespole aż za bardzo widoczny był brak zgrania, tak w ramach formacji , jak i zespołowej oraz zostawianie zbyt dużo wolnych przestrzeni ( za mało aktywnej gry bez piłki). Byliśmy jak ser szwajcarski, ten z dziurami. Ten nieład widoczny był zwłaszcza przy pierwszej bramce dla Cracovii , kiedy to na drodze Stojilkovicza rajdującego środkiem powinno być dwóch graczy Legii ( Szymański i Jędrzejczyk), a nie było żadnego. Trudno zrozumieć zespół Legii , chyba ,że to o czym wspomina Gawin przybrało wymiar apokalipsy, iż po stracie bramki piłkarze wyglądali na zadowolonych, tak jak by to oni prowadzili. Próbowaliśmy stale , w ten sam sposób bić głową w mur i za każdym razem odbijaliśmy się od niego poobijani. Nie wzięliśmy przykładu z zespołu Cracovii, który potrafił się taktycznie dwukrotnie przestawić mimo ,że teoretycznie to Legia dysponuje zawodnikami na wyższym poziomie umiejętności oraz ogrania .I trudno się dziwić skoro w każdym meczu zachodzą drastyczne zmiany, których sensu i logiki nawet przez lupę trudno się dopatrzeć.Przewagę w strefach 1/3,2/3 i 3/3 zdobywa się nie samą większą ilością graczy, ale zadaniowym ich pokryciem , stopniem zorganizowania zespołu , zgraniem i skutecznym wykonawstwem. Co z tego,że w środkowej strefie mieliśmy 6 graczy jak pożytek był z nich żaden.Nawet nie potrafiliśmy utrzymać remisu po zdobyciu bramki. Trener Elsner ustawia Cracovię 3-4-3 z tym ,że dwaj wahadłowi to w istocie boczni obrońcy, więc blok obronny rywali to 5+1. Podstawowym celem gry Cracovii jest przede wszystkim zabezpieczenie dostępu do własnej bramki, a obserwacje ich gry i wyniki tylko tę ocenę potwierdzają. Nie wiemy co sprawiło,że zespół Cracovii rozpoczynał obie połowy niemrawo dając się zaskoczyć niezbyt składnymi akcjami Legii wykazując przy tym nieszczelność bloku obronnego.Nie wiemy co kończyło okres przewagi zespołu Legii, bo nagle po ok.10' role się odwracały i to drużyna Cracovii była w ataku i to pozycyjnym, co zupełnie nie leżało w jej zamiarach i wykonywane było nieporadnie. Trzeba więc pochwalić zespół Cracovii,że ponownie dokonał reorganizacji i wracał na znane sobie tory zmasowanej obrony i gry w ofensywie szybkim atakiem. Gra Cracovii w niskiej i średniej strefie przy udziale 7-8 zawodników była dla Legii zaporą nie do przebicia. Jednocześnie zespół Legii zostawiał graczom Cracovii mnóstwo wolnego pola czego efektem było niechciane przez nią dłuższe czasowo posiadanie piłki i konieczność wymiany większej ilości , celnych podań. Trzeba podkreślić pozytywną rolę jaką dla konstruowania gry Cracovii przez 70' odegrał Mateusz Klich. Cracovia gra schematycznie, ale jest zespołem dojrzałym, stabilnym nie szukającym w rozwiązaniach taktycznych i doborze zawodników kwadratowych jaj. To już czwarty pod rząd mecz w którym nie ma się do czego przyczepić przy ocenie pracy arbitra. Zastanawiam się , czy to efekt świetnej formy sędziów, w tym już po raz wtóry Piotra Lasyka , czy też zawodnicy Legii i jej rywale nastawieni są na walkę zgodną z przepisami , a nie na ich przekraczanie. Pewno następuje zbieżność dwóch kolizji i zawodnicy nie chcą narażać arbitra na despekt , a sędzia odwdzięcza się Smile nie przeszkadzaniem w grze, nie pokazuje na siłę , przy pomocy gwizdka i kartek kto tu rządzi. Sędzia Piotr Lasyk chyba nie ma psychicznej potrzeby bycia na świeczniku, bo raz można na nim świecić blaskiem sławy ,a innym razem zostać spalonym i startym na proch przez bezwzględne media. Nie miałbym nic naprzeciwko ,aby takie pochwały weszły mi w nawyk Smile. Mam świadomość,że za wcześnie na podsumowania , ale wyraźnie nie widać pozytywnego wkładu trenera w grę zespołu Legii. Iordanescu coraz wyraźniej i dobitniej akcentuje,że nie ma komfortu pracy, bo zmiany kadrowe dokonywane są na żywym organiźmie, bo nie miał wystarczająco dużo czasu na pracę z zespołem ( dobór kadrowy, taktyka itp).Lecz rotacje jakich dokonuje demolują jakąkolwiek trwałą myśl taktyczną i destabilizują konstrukcję zespołową. Mnie dodatkowo szczególnie irytuje stałe 'dyrygowanie" zespołem przez Iordanescu na linii bocznej boiska. Nie wiem komu i co chce pokazać, bo przecież zawodnicy zajęci są walką na boisku i na gestykulacje nie reagują, tym bardziej ,że on wygląda jak by opędzał się od os, a nadto ustawienie taktyczne zespołu powinno być ćwiczone nie podczas meczu ,ale w czasie treningu i powinno polegać na nauczaniu i wpajaniu ,a nie na idiotycznych wygibasach. Jak mówiłem Gawinowi gdyby nas Iordanescu opuścił łzy za nim bym nie uronił . PS. Piszę tak późno , bo już tekst napisałem ,ale coś wcisnąłem i mi go wcięło , więc musiałem na nowo treść zmyślać i wymyślać Smile.
This is a comment on "Cracovia - Legia 2-1: Bez zaskoczenia"