A+ A A-
  • corazstarszy
Może się mylę, ale obecnie chyba ważnym zajęciem wielu kibiców Legii jest poszukiwanie światełka w tunelu. Takiego na tu i teraz, nie dalekosiężnego. Być może to światełko, albo dopiero jego zapowiedź dostaliśmy momentami w Łodzi i w Celje. Subiektywnie, jeśli chodzi o piłkę nożną, wolę Legię z przegranego meczu w Celje niż Legię ze zwycięskiego remisu z Hibernians. W tym pierwszym przypadku, gra lepsza niż wynik. Powód przeprowadzonych przez trenera zmian dostrzegam w tym, że wydaje mi się, że okres wyraźniej przewagi Legia okupiła sporym wysiłkiem. Było zmęczenie lepiej widoczne dla trenerów niż dla nas. Nie było chęci zmiany sposobu grania, ot tak tylko, żeby sobie po prostu zmienić. Zaważyło chyba także to, o czym pisze Gawin: brak pewności siebie, przyzwyczajenie do przegrywania. Miałem myśli w przerwie, że była okazja zamknąć mecz. I że skoro z niej nie skorzystaliśmy, to będzie źle. Może piłkarze też tak czuli. I dalej zadziałało jak samospełniająca się przepowiednia … Nie dziwię się, że Celje osiąga dobre wyniki, skoro umieją tyle przetrwać i na końcu wygrać. My np. nie umiemy (raz się udało, z naciskiem na „się udało” - w rewanżu z Hibernians). Nie dali się zbić z tropu dużą przewagą Legii. Przeczekali spokojnie, a swój czas, gdy nadszedł, wykorzystali maksymalnie. Myślę, że to jest jedna z cech silnych drużyn. Tak, Mioduski, Bobić, Żewłakow zawinili. Straszni ludzie, rzec można. Jest jedno pocieszenie. Gdy już doprowadzą Legię do całkowitego upadku, to my, kibice Legii, jesteśmy przecież tak mądrzy i kompetentni, tak wszystko wiemy najlepiej, takie słuszne decyzje byśmy podejmowali, i tak mądrze wydawali pieniądze, że wskrzeszenie Legii potrwa pięć-sześć lat najwyżej, od piątego poziomu rozgrywkowego licząc. Potem, powrót do ekstraklasy, szybko pierwszy raz po powrocie miejsce pucharowe, potem wygrany PP, potem mistrzostwo, potem Liga Europy, potem Liga Mistrzów, a potem … przyjdą jeszcze mądrzejsi od nas i pokażą, kogo należy wystawiać, kogo zmieniać, kogo kupić, kogo sprzedać. No, słowem, zmiotą nas. Też mam nadzieję, że trener Skandaloza (z tym mi się Bjelica najbardziej kojarzy) jednak nie przyjdzie tutaj. Epizody pracy poza ojczyzną miał mało udane i szybko mu dziękowano. A w Legii skala wymagań jest większa niż gdzie indziej.