- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Celje - Legia 2-1: Na własne życzenie
Legia poniosła drugą porażkę w tegorocznej edycji Ligi Konferencji. Nasza drużyna przegrała w Słowenii z zespołem Celje. Porażka boli, bo Legia przez większość meczu była drużyną lepszą i miała wiele sytuacji do rozstrzygnięcia meczu na swoją korzyść. Bramkę dla Legii zdobył Kacper Urbański.
Skład Legii wyglądał następująco: Tobiasz – Wszołek, Pankov, Kapuadi, Vinagre – Augustyniak – Krasniqi, Kapustka, K. Urbański, Stojanović – Čolak. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Leban – Tutyškinas, Bejger, Nieto, Karničnik – Jevsenak, Kvesić, Avdyli – Šturm, Kovačević, Iosifov.
Legia zaczęła aktywnie. W 5. minucie Urbański znalazł się z piłką przed polem karnym gospodarzy, uderzył, ale niecelnie. W 8. minucie Čolak otrzymał płaskie podanie od Augustyniaka, niestety przestrzelił z kilku metrów. W 9. minucie Leban złapał piłkę po strzale Urbańskiego. W 13. minucie bramkarz Celje odbił niezbyt silny strzał Augustyniaka. W 17. minucie Legia objęła prowadzenie. Najpierw Tobiasz odbił piłkę po strzale Kvesicia. Po chwili dobrym dryblingiem na prawej stronie boiska popisał się Krasniqi. Kosowianin oddał strzał, który Leban odbił pod nogi Urbańskiego. Strzał naszego zawodnika trafił do bramki i było 1:0 dla Legii. W 25. minucie ładną akcję Legii niecelnym strzałem zakończył Čolak. W kolejnych minutach Legia zwolniła tempo, przyjmując gospodarzy nieco niżej. W 36. minucie Tobiasz dwukrotnie interweniował po strzałach zawodników Celje.
Do przerwy Legia prowadziła 1:0, demonstrując naprawdę dobrą piłkę.
W 48. żółtą kartką za faul upomniany został Augustyniak. Gospodarze przejęli inicjatywę, dłużej utrzymując się przy piłce w ataku pozycyjnym. Legia czekała na kontry. W 56. minucie Leban obronił najpierw strzał Urbańskiego, a za chwilę Čolaka. W 58. minucie Tobiasz przytomnie złapał piłkę po ostrym wstrzeleniu piłki w pole karne przez Karničnika. W 63. minucie Leban kolejny raz doskonale interweniował, ponownie odbijając piłkę po strzale Urbańskiego. W 66. minucie żółtą kartkę ujrzał Kapustka. W 68. minucie Rajović i W. Urbański zmienili Čolaka i Stojanovicia. W 72. minucie Słoweńcy wyrównali. Iosifov otrzymał prostopadłe podanie, wbiegł w pole karne i płaskim strzałem pokonał Tobiasza. W 77. minucie Celje zdobyło drugą bramkę. Piłka odbita przez Kapuadiego spadła pod nogi Karničnika, który uderzył z pierwszej piłki i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. W Legii Elitim zmienił Kacpra Urbańskiego. W 86. minucie Żewłakow i Chodyna zastąpili Krasniqiego i Kapustkę. Żewłakow szybko ujrzał żółtą kartkę za faul. Legia mogła wyrównać w doliczonym czasie gry, ale Leban raz jeszcze popisał się udaną interwencją, broniąc strzał Wszołka.
Trudno zrozumieć jak Legia mogła przegrać ten mecz. Na pewno trzeba podkreślić znakomity dzień bramkarza gospodarzy i żałować, że takiego nie miał Tobiasz. Zastanawiają zmiany zaordynowane przez trenera Astiza i ogólne nastawienie Legii na drugą połowę meczu. Wydaje się jednak, że końcowy wynik w Słowenii to w największym stopniu odzwierciedlenie braku pewności siebie naszej drużyny. W Legii wszyscy już dawno odzwyczaili się od zwycięstw i przyzwyczaili do porażek - nawet tak nielogicznych jak ta z Celje.


Jako klub Legia powinna na dzień dzisiejszy skupić się na walce o... utrzymanie, puchary nam nie grożą, tak jak Mistrzostwo Polski, o Pucharze Polski ze względów oczywistych nie wspominając. .
Aha, jeśli Bjelica jest faktycznie przymierzany do Legii przez legijnych decydentów to... sami sobie powiedzcie co i jak. Dobrze to już było.
Powód przeprowadzonych przez trenera zmian dostrzegam w tym, że wydaje mi się, że okres wyraźniej przewagi Legia okupiła sporym wysiłkiem. Było zmęczenie lepiej widoczne dla trenerów niż dla nas. Nie było chęci zmiany sposobu grania, ot tak tylko, żeby sobie po prostu zmienić. Zaważyło chyba także to, o czym pisze Gawin: brak pewności siebie, przyzwyczajenie do przegrywania. Miałem myśli w przerwie, że była okazja zamknąć mecz. I że skoro z niej nie skorzystaliśmy, to będzie źle. Może piłkarze też tak czuli. I dalej zadziałało jak samospełniająca się przepowiednia …
Nie dziwię się, że Celje osiąga dobre wyniki, skoro umieją tyle przetrwać i na końcu wygrać. My np. nie umiemy (raz się udało, z naciskiem na „się udało” - w rewanżu z Hibernians). Nie dali się zbić z tropu dużą przewagą Legii. Przeczekali spokojnie, a swój czas, gdy nadszedł, wykorzystali maksymalnie. Myślę, że to jest jedna z cech silnych drużyn.
Tak, Mioduski, Bobić, Żewłakow zawinili. Straszni ludzie, rzec można. Jest jedno pocieszenie. Gdy już doprowadzą Legię do całkowitego upadku, to my, kibice Legii, jesteśmy przecież tak mądrzy i kompetentni, tak wszystko wiemy najlepiej, takie słuszne decyzje byśmy podejmowali, i tak mądrze wydawali pieniądze, że wskrzeszenie Legii potrwa pięć-sześć lat najwyżej, od piątego poziomu rozgrywkowego licząc. Potem, powrót do ekstraklasy, szybko pierwszy raz po powrocie miejsce pucharowe, potem wygrany PP, potem mistrzostwo, potem Liga Europy, potem Liga Mistrzów, a potem … przyjdą jeszcze mądrzejsi od nas i pokażą, kogo należy wystawiać, kogo zmieniać, kogo kupić, kogo sprzedać. No, słowem, zmiotą nas.
Też mam nadzieję, że trener Skandaloza (z tym mi się Bjelica najbardziej kojarzy) jednak nie przyjdzie tutaj. Epizody pracy poza ojczyzną miał mało udane i szybko mu dziękowano. A w Legii skala wymagań jest większa niż gdzie indziej.
A przecież, w tym meczu powinniśmy prowadzić, trzy, cztery zero, mecz powinien być zamknięty (fakt!) i pod pełną naszą kontrolą, a że się tak nie stało, to doprawdy winy Rajovica w tym nie było żadnej, boisko z ławki rezerwowych oglądał i nie on raził nieskutecznością, Astiza również bo zakładam że żaden dodatkowy trening strzelecki by nie pomógł, Bobica z Żewłakiem może trochę, bo nie sprowadzili do Legii Lebana, który bronił tyleż dobrze, co i szczęśliwie, no i tylko Mioduskiego wina jest pełna i niepodważalna, bo oprócz doraźnego Jonasza Rajovica drugim Jonaszem tylko, że permanentnym, przez którego całe zło na Legię spada jest Miodek!
No i musiałem się z tym przespać.
Cóż z Szachtarem mieliśmy dwa cudowne strzały Augustyniaka i mecz wygraliśmy teraz Celje miało jeden „strzał życia” i jedną dobrze wyprowadzoną kontrę na granicy spalonego żeby odnieść sukces. Co z tego, że z gry niezasłużony skoro liczy się tylko to, co w sieci. Swoją drogą, gdy polskie kluby grywały z potentatami to podstawą dobrego wyniku z reguły bywał dobry i fartowny bramkarz, plus gol lub gole po kontrach lub strzałach życia, cóż piłkarska proza życia! Futbol nie jest sprawiedliwy i na tym też jego „urok” polega.
Corazstarszy: „ważnym zajęciem wielu kibiców Legii jest poszukiwanie światełka w tunelu. Takiego na tu i teraz, nie dalekosiężnego. Być może to światełko, albo dopiero jego zapowiedź dostaliśmy momentami w Łodzi i w Celje.” – pierwsza połowa z Celje była z pewnością kagankiem oświecenia. Daje nadzieję, Colak nie rozgrywał super meczu, ale graliśmy w końcu w jedenastu. Kacper Urbański ustawiony na środku jeżeli jeszcze zacznie grać trochę bardziej dla drużyny a nie pod siebie to „sky is the limit”. Krasniqi do póki ma siły, jest w stanie pokazać błysk, czyli to co od piłkarza na jego pozycji jest wymagane. Augustyniak strzelał panu Bogu w okno, ale formą imponował. Kapustka jest ciągle krytykowany, kimś na wzór dyrygenta Josue nigdy nie będzie, ale w grze Legii jest moim zdaniem bardzo istotny, dla mnie kwintesencja ósemki.
Astiz musi sobie odpowiedzieć dlaczego w drugiej połowie gra się posypała. Czy winą jest tylko intensywnośc i zmęczenie i czy w takim razie zmiany były w odpowiednim momencie i personalnie adekwatne, czy tez coś jeszcze wpłynęło na wynik i jak temu zaradzić w przyszłości?
„W przyszłości” – bo zawiadujący Legią muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, czy „na chybcika” kontraktujemy trenera w przerwie reprezentacyjnej, czy też Astiz ciągnie trenerkę do zimy, a Dyrektorzy wszelacy dokonują głębokiego i rzetelnego „researchu”? Bobic z Zewłakiem kolejnej swojej szansy już mieć nie powinni, jeżeli teraz przestrzelą z wyborem trenera. To musi byc szkoleniowiec, którego są pewni i za którego kładą głowę.
Gra Legii z pierwszej połowy jest światełkiem w tunelu, z tyłu głowy mam obawę, że z Jagą i z Rakowem również graliśmy dobrze, a później był dramat, zamiast iść w górę, staczaliśmy się w dół.
Co do wczorajszych zmian Astiza to pal sześć ten Rajović, ale dlaczego zdjął Stojanovicia? Wojtek Urbański do samego końca meczu wyglądał jakby niezupełnie wiedział gdzie jest, ale OK, młody jest, może się zdarzyć, że czasem nie dojedzie, natomiast ta zmiana i roszada pozycji obu Urbańskich systemowo rozbiła całą naszą lewą flankę, gdzie beznadziejny w defensywie Vinagre został praktycznie sam. Jak ten Vinagre się ustawił do prostopadłego podania przy 1:1, z 15 metrów od Kapuadiego, no ludzie, przecież to jest kryminał, on powinien zawężać, a boczny pomocnik być blisko niego, tylko że zmiany wprowadziły chaos. Kolejna sprawa, Kapustka oddycha rękawami, nie doskakuje już tak jak w pierwszej połowie, co tam, niech gra prawie do końca, Elitimowi da się 10 minut, a Szymański niech zbiera siły na Bruk-Bet. To były zmiany jakbyśmy mieli gonić wynik i grać wysokim pressingiem, ja nie wiem co Astiz za mecz oglądał zza bocznej linii, raczej nie ten sam co ja.
Musimy wreszcie zacząć wygrywać i przestać kpić z tego klubu. I to nie kibice powinni przeprowadzać w tym momencie rozmowy motywacyjne z piłkarzami.
Piszesz -
"Nie dziwię się, że Celje osiąga dobre wyniki, skoro umieją tyle przetrwać i na końcu wygrać. (...) Nie dali się zbić z tropu dużą przewagą Legii. Przeczekali spokojnie, a swój czas, gdy nadszedł, wykorzystali maksymalnie. Myślę, że to jest jedna z cech silnych drużyn.
Dla mnie ta drużyna jest średniakiem i niczym więcej, wygrali bo Legia wykazała się wyjątkowym frajerstwem i indolencją strzelecką na rzadko spotykanym poziomie (w lidze zresztą jest podobnie), zasługi ich tym było niewiele. Silna drużyna nigdy by Legii na tyle nie pozwoliła.
"Tak, Mioduski, Bobić, Żewłakow zawinili."
Jak najbardziej zawinili (zwłaszcza ten pierwszy) tylko trzeba chcieć to dostrzec, no chyba, że się nie widzi świata poza nim. Nie jest przypadkiem to, że czeka nas kolejny, piąty rok bez mistrzostwa i być może nawet bez pucharów, że mamy jedną z najgorszych ofensyw w lidze, że w klubie jest ciągły pierdolnik, a to cyrk z wyborem dyrektora sportowego, który np. sam się przyznał w wywiadzie, że nie znał kulisów sprowadzenia Colaka, a to cyrk ze zwolnieniem trenera, a to cyrk z wyborem nowego trenera, a to cyrk ze sprzedażą najlepszego strzelca drużyny za 250 tys. euro i ściągnięcie w jego miejsce jednego z największych patałachów w lidze za trzy miliony euro. I tak można by dalej wymieniać, ale wiadomo gdyby nie Mioduski ty byłaby okręgówka lub cytując klasyka -"nie byłoby niczego."
Augustyniak strzelał panu Bogu w okno, ale formą imponował.
Tu się nie zgodzę, Augustyniak jako defensywny pomocnik jest właśnie jednym z problemów Legii, bo on za szybko schodzi między środkowych obrońców. To jest dobry wariant na grę w niskiej obronie, ale kiedy Augustyniak robi to w fazach przejściowych to jest to jakieś kuriozum, środkowy pomocnik, który sprintem ucieka z kluczowej strefy boiska. Zwracali na to uwagę w studiu Polsatu Sport jeszcze w przerwie, ale to przecież taktyczny geniusz Feio to wymyślił i kosztowało nas to konkretne bęcki w drugiej połowie w Poznaniu w zeszłym sezonie, bo Sousa zaczął czekać na piłkę na trzydziestym metrze i miał autostradę do bramki. Te ucieczki Augustyniaka nakładają więcej obowiązków na pozostałych środkowych pomocników, oni się zużywają w trakcie meczu (vide Kapustka wczoraj), przeciwnik też to widzi i szuka przestrzeni między formacjami. Ja rozumiem taki manewr na mecz z rywalem wyraźnie lepszym piłkarsko, typu Betis, ale w meczu, w którym to my lepiej graliśmy w piłkę?
Przeinterpretowujesz.
Diagnoza o opłakanych skutach działania Mioduskiego jest trafna. Różnica między nami jest taka, że ja często nie wiem, jak postąpić lepiej. A Ty piszesz, tak jakbyś wiedział.
Co prawda, piszesz post factum, a nie z wyprzedzeniem. Np. jest taki temat na c-l: 'Mileta Rajović', powstały krótko po podpisaniu z nim umowy. Pod tekstem są dwa wpisy, żaden nie jest Twój; jeśli jesteś taki mądry i stawiasz takie trafne diagnozy, to tam wtedy właśnie powinieneś był napisać 'Nie bierzcie Rajovicia, zostawcie Guala'.
Zatrudnienie Michała Żewłakowa, tak jak dzisiaj można je oceniać, było kolejną mylną decyzją Mioduskiego. Tych mylnych decyzji jest dużo.
O odejściu Guala się nie wypowiem. Jak był, to go hejtowano. Początek tego sezonu w barwach Legii miał taki, że te hejterskie opinie by nie ustały. Argumentów nie dawał. W momencie, gdy odchodził z Legii, wielu obserwatorów / komentujących / kibiców było zadowlonych ... że wreszcie. A teraz się okazuje, że nie był taki zły. Wtedy trzeba było pisać 'Zostawcie Guala'. Teraz, to trochę późno, aby uznać, że to, co piszesz jest mądre.
Tak jak z Gualem jest często w życiu. Trzeba coś stracić, aby to docenić.
Stąd moja pewna powściągliwość w znęcaniu się nad rządami Mioduskiego i samym Mioduskim. Najlepiej / najbardziej miarodajnie można ocenić jakiś czas po.
Celje osiąga dobre wyniki. Można odłożyć na bok mecz z wczoraj i spojrzeć na inne ich mecze, w kraju i międzynarodowe. I wyniki tych meczów są dobre. Więc może nie są aż takim średniakiem.
Mamy po prostu, Ty i ja, inny temperament - lubisz dać ujście negatywnym emocjom. Gdy jest wygrana, nie jesteś taki skory do pochwał. Mojemu temperamentowi z kolei bardziej odpowiada wyrażanie radości i chwalnie, gdy jest za co. Ludzie są różni i mają różne potrzeby.
Przepraszam, że tyle o sobie, zamiast o Legii.
Natomiast masz rację, że powstaje „dziura” w linii pomocy gdy Augustyniak sprintuje na środek obrony, samemu sobie próbuje to tak tłumaczyc, że w fazach przejściowych to my pozostajemy z jednym z bocznych obrońców gdzieś tam wysoko zawieruszonych (dlaczego częściej jest to Vinagre, to pytanie retoryczne) Kapuadi przejmuje rolę Vinagre na boku, a defensywny pomocnik „ma obowiązek” jak najszybciej znaleźć się na środku w linii obrony.
Ale tak, fazy przejściowe to problem Legii, dowodzą tego i mecze ligowe z Górnikiem i z Zagłębiem, a Hajto w przerwie przestrzegał żeby Legia się nie zagalopowała w ofensywie.
***
Gawinie pisząc: „potrzeba mocnego impulsu, trochę ognia w szatni” jesteś za namaszczeniem nowego trenera już teraz w przerwie reprezentacyjnej? Jacek Magiera lub Nenad Bjelica są zdaje się w blokach gotowi do startu, z pewnością są bardziej doświadczeni od Astiza, tylko ... samemu nie znam odpowiedzi, czy koniecznie zmieniac trenera już teraz, czy jednak poczekac do zimy? To znaczy, jeżeli jest taki szkoleniowiec, w którego fachowośc się wierzy to pewnie niech obejmuje drużynę jak najszybciej, ale chyba Bobic z Żewłakiem póki co, nikogo takiego nie mają a tylko w rachubach medialnych pozostają ci powyżej wymienieni.
***
Dziwna jest sprawa z tym Elitimem u Astiza. Stracił podstawę i mnie to zastanawia. Moim zdaniem dysponujemy takim trójkątem pomocników, Elitim – Kacper Urbański – Kapustka który powinien rządzic i dzielic, potrzebny jest tylko trener który te klocki będzie potrafił poukładac. Iordanescu nie widział Kacpra na wierzchołku takiego trójkąta i dla niego był zapchajdziurą na skrzydle, teraz Astiz pomija Elitima. Fakt, ze ułożyc ich równocześnie na placu jest pewnym problemem, ponieważ trzeba by było zrezygnowac albo z klasycznej „szóstki” albo z jednego ze skrzydłowych, albo poszukac jeszcze innego rozwiązania, ale ... może warto?
***
Stojanovic to dla mnie zadaniowiec, w Słoweni musiał zagrac, bo inaczej mentalnie moglibyśmy go stracic na przyszłośc, ale skrzydło to nie jest jego pozycja. To rzemieślnik piłkarski, nie zawiedzie, ale prochu też nie wymyśli. Mam nadzieję że Weisshaupt „obudzi się” analogicznie jak Krasniqi i razem stworzą ... duet napastników!
Jesteśmy nieskuteczni i piłujemy uparcie, bez przerwy, ustawienie z napastnikiem egzekutorem, który bramki ma strzelac ale tego nie robi. Może zatem z takiego typu napadziora zrezygnujmy, gorzej nie będzie, a może nasza gra zacznie być bardziej urozmaicona i nieprzewidywalna?
To „dobre zabezpieczanie” się kończy, gdy powstaje dziura na lewej stronie defensywy, co gorsze, to tajemnica poliszynela którą już każdy klub w Ekstraklasie stara się wykorzystać, okazuje się że nie tylko.
Tak, zdecydowanie.
Po pierwsze z całego tego ich szukania, analizowania i przeczesywania rynku wyszło do tej pory tyle, że śmiało możemy założyć, że w grudniu czy styczniu również może się okazać, że przyjdzie ktokolwiek przypadkowy, w każdym razie czas nie jest tu żadną gwarancją czegokolwiek, co najwyżej wymówką dla panów dyrektorów.
Po drugie lepiej niech nowy trener rozpoznaje drużynę bojem, terminarz akurat teraz mamy relatywnie łatwy, później znów będą bajeczki o układaniu zespołu na nowo w przerwie zimowej itp. itd.
Może zatem z takiego typu napadziora zrezygnujmy, gorzej nie będzie
Też o tym myślałem, chociaż tak jak pisałem przy którymś z poprzednich meczów, wg mnie ani Rajović ani Colak nie są kluczem do wyjaśnienia impotencji Legii.
Tylko kto wtedy, jeden z Urbańskich jako fałszywa dziewiątka? A może Krasniqi? Brzmi kusząco do przetestowania, inna sprawa, że nowy trener (dowolny) prawdopodobnie i tak będzie chciał kolejnego napastnika, bardziej mobilnego i lepiej odnajdującego się w grze kombinacyjnej.
Czyli gramy w ruletkę z wyborem trenera, a skoro tak, to lepiej szybciej obstawić, trafimy to dobrze nasz zysk, nie trafimy - szybciej zmienimy tych, którzy obstawiają i udają, że wiedzą, co robią.
***
Kiedyś do głowy by mi nie przyszło, że z Radovica można zrobić środkowego napastnika, zaprzeczał wyobrażeniom preferencji na takiej pozycji, a teraz wspominam tamten układ z ogromną nostalgią. Krasniqi ma lepsze warunki fizyczne niż Rado, czyli parametrami się przynajmniej zgadza.
Jedna z zasad którymi kieruje się w życiu brzmi - czyny nie słowa. I na jej podstawie oceniam Mioduskiego&Sp. Tak jak wszyscy naczytałem się bardzo wielu wywiadów z właścicielem Legii i przestałem do nich przykładać jakąś szczególną uwagę, mówi dużo i niewiele z tego ma później przełożenie na rzeczywistość lub mówiąc bardzo delikatnie rozmija się z tą rzeczywistością.
Nie jestem alfą i omegą i nie muszą nią być aby krytycznie oceniać to w jaki sposób wygląda Legia od ładnych kilku lat na polu sportowym i w jaki sposób jest zarządzana przez jej właściciela i żeby było śmieszniej w ten sposób go ocenia mnóstwo, a w zasadzie coraz więcej, osób ze środowiska futbolowego czy generalnie sportowego, a nie tylko "nołnejm" z C-L jakiś tam Baron.
Piszesz dalej -
"Np. jest taki temat na c-l: 'Mileta Rajović', powstały krótko po podpisaniu z nim umowy. Pod tekstem są dwa wpisy, żaden nie jest Twój; jeśli jesteś taki mądry i stawiasz takie trafne diagnozy, to tam wtedy właśnie powinieneś był napisać 'Nie bierzcie Rajovicia, zostawcie Guala'. "
Przy całym szacunku dla wszystkich userów C-L ale nie muszę brać udziału w każdej rozmowie i dyskusji. Owszem sam krytykowałem Guala za jego niefrasobliwość, momentami nonszalancje na boisku ale nie mniej on wykręcał w Legii całkiem przyzwoite liczby, po przyjściu Iodanescu został zasadzie przez niego momentalnie odpalony i puszczony z klubu za 250 tys. euro. I tu pojawia się Rajovic, ówczesny wybór trenera i dyrektora sportowego. I wybacz ale to nie jakiś tam Baron decyduje o tym kogo zatrudnić w Legii, tylko prezes zatrudnił do tego ludzi (fachowców prawda?) płacąc im nie małe pieniądze, za to aby dokonywali odpowiednich wyborów. Bardzo chętnie bym przeczytał jak wyglądał research w przypadku Rajovica, kto go opiniował, obserwował itp. i na jakiej podstawie uznano, że będzie wykręcał lepsze liczby niż taki Gual właśnie, no bo chyba w ten sposób zastępuje się piłkarza dobrego - lepszym? W innym przypadku chyba nie ma sensu brać takiego piłkarza? Pytanie retoryczne.
Kolejna sprawa wracając jeszcze do osoby właściciela, o której już kiedyś pisałem - Mioduski jest bardzo dobrze wykształconym człowiekiem, skończył bardzo ceniony amerykański uniwersytet, w kraju obracał się w bardzo bliskim otoczeniu Kulczyka jako jego podwładny i od takiej osoby oczekuje więcej, oczekuje, że będzie lepszy od innych i będzie potrafił swoje bogate doświadczenie przełożyć na Legię na to jak funkcjonuje i jak jest zarządzana. I tu już nie jest tak różowo. Zamiast minimalizować ryzyko on je maksymalizuje. W Legii rządzi przypadek, odbijanie się co chwila od ściany, on już swój sufit osiągnął, coś się wyczerpało i skończyło. Legia jako klub właśnie po raz kolejny boleśnie przywaliła w ścianę i mecz z Cejle jest jedną z tego składowych. Owszem zakładam, że każdy może się pomylić, podjąć nie taką anie inną decyzję itp. nie ma ludzi idealnych, tyle tylko, że w Legii tych nietrafionych decyzji jest stanowczo zbyt dużo. Klub nie gra na poziomie jakim wszyscy oczekują, nie są wykorzystywane możliwości jakie ma Legia, zrządzanie też jest dalekie od ideału. No cóż, każdy widzi to co chcę i każdy z nas ma różne oczekiwania.
Augustyniaka problem nie polega na tym że wchodzi w linię stoperów lub nie, większym problemem jest to że on gra tragicznie w piłkę i przeszkadza w rozegraniu, często bedąc przedmiotem krycia i wysokiego odbioru. Szymański ma dużo wyższe umiejętności i nie wiem dlaczego stracił miejsce.
Nowy trener teraz nic nie zmieni, poczekałbym do zimy
Gdzieś słyszałem że piłkarze po pierwszych kilku treningach wiedzą czy trener jest dobry czy lipa .
Kogokolwiek selekcjoner ustawi z Holendrami na pozycji defensywnego pomocnika to nie będzie „klasyczna szóstka”. Z jego słów wynika, że nie wyklucza w środku pola „trójkąta pomocników”: Piotr Zieliński – Sebastian Szymański – Bartek Kapustka”. Można za głowę się złapać czy tak odważnie w środku pola wyjdziemy na Holendrów, ale jeśli tak się stanie, to koncepcja Urbana przejdzie twardą, rzetelną weryfikację.