A+ A A-
  • Zbyszek
Od ponad 62 lat jestem związany emocjonalnie z Legią Warszawa i po raz trzeci znajduję mój klub w strefie spadkowej. O ile jednak takie miejsce w sezonie 1991/92 i sezonie 2021/22 dały się jakoś racjonalnie wytłumaczyć, to obecna sytuacja jest tak absurdalna ,że aż nierealna. Wczoraj przegraliśmy z zespołem, który staje się jednym z bardziej chorych w naszej piłce. Nie chodzi o to ,że Miasto Gliwice posiada 66,7% ( 2/3) akcji klubu , ale o to ,że nie dba o swoją własność zarządzając nią w sposób skandaliczny. Pan Dariusz Mioduski jest identycznym tego przykładem,ale pozwolę sobie więcej napisać w podsumowaniu rundy. Przyznanie ideowego prymatu własności prywatnej ( nie mylić z osobistą) było modne do II wojny światowej , bowiem po niej wszelkie gremia , o czym można przeczytać np.w popularnej książce Nialla Fergusona "Potęga pieniądza' taki doktrynalny pogląd odrzuciły uznając za równowartościową własność państwową, samorządową, spółdzielczą i prywatną dowodząc,że typ własności nie ma znaczenia,ale jak podmiot własnością zarządza. Prymat własności państwowej skutecznie obrzydził tzw. komunizm ,a dętologię własności prywatnej obnażyła epidemia COVID, kiedy to okazało się ,że bez pomocy państwa cały ten interes szlag by trafił. Miasto Gliwice jeszcze do 2022 roku zarządzało Piastem w miarę sprawnie świadcząc na rzecz klubu tylko darmowy wynajem obiektów oraz finansowanie Akademii. Znamiona początku kryzysu zaczęły się paradoksalnie od zdobycia Tytułu Mistrza w 2019 roku , gdyż Zarząd Miasta zachorował na manię wielkości. Chcąc utrzymać się na topie zaczęto sprowadzać niezłych graczy, którzy windowali wynagrodzenia. W ten deseń Piast do sezonu 2023/24 był klubem w którym udział płac I drużyny w budżecie klubu wynosił najwięcej w lidze , bo ok.54%. Najmniejszy jest w Motorze - 18%,a np. Legia do sezonu 2025/26 miała ok.30% ,a w obecnym nastąpił wzrost do ok. 37%. Włodarze Gliwic nie bacząc na spadającą frekwencję marzyli o powrocie na pierwsze strony mediów i doprowadzili do zadłużenia w kwocie 33 mln zł oraz do drastycznego wzrostu dotacji , która w sezonie 2024/25 wyniosła 18 mln zł, a na ten sezon ma wynieść 15 mln zł i to tylko dlatego,że wdrożono program oszczędnościowy polegający na pozbyciu się kilku najlepiej zarabiających piłkarzy. Pozostawiono ze starej gwardii Placha, Czerwińskiego, Dziczka, Jirkę, Chrapka, Tomasiewicza i Felixa. Kiedy trener Vukovicz dowiedział się ,że postanowiono pozbyć się takich podstawowych graczy jak : Pyrka, Huk, Kądzior, Kostadinow, Rosołek, Krykun i Piasecki złożył rezygnację. Nie wiadomo kto wpadł na pomysł zatrudnienia szwedzkiego trenera Maxa Moldera, który w Szwecji trenował młodzież i amatorów z V i II ligi , a jego zatrudnienie uzasadniano tym,że będzie do zespołu wprowadzał i promował zdolną młodzież. Jak należało się spodziewać zespół pod wodzą Moldera uzyskał średnią 0,43 punkta i rozstano się z nim zatrudniając Daniela Myśliwca, który od czasu pracy w Stali Rzeszów uchodzi za zdolnego trenera pokolenia - 40 - czego w Widzewie nie potwierdził. Lecz Piast trenowany przez Myśliwca to już nie jest chłopiec do bicia, lecz drużyna, która kąsa, o czym wczoraj boleśnie przekonała się Legia. Słusznie prawimy o potędze pieniądza i jego wpływie na zdobywanie trofeów w piłce nożnej. Jak wiemy z Biblii Izraelici walczyli z Filistynami , wśród których dominował trzymetrowy wojownik Goliat okuty w zbroję , dzierżący ogromny miecz i włócznię. Skromny pasterz Dawid nie miał żadnych szans w bezpośredniej walce , więc użył procy i kamienia uśmiercając Goliata. W dzisiejszych czasach można by to nazwać wojną asymetryczną. Nie da się pokonać nazbyt potężnego przeciwnika na jego własnych warunkach, a ,żeby to osiągnąć trzeba zastosować odmienną taktykę. Współczesny świat piłki nożnej stał się również asymetryczny.Ta asymetria jest efektem rosnących różnic ekonomicznych . Tym samym na boisku odbywa się inteligentna walka kto komu narzuci warunki , czyli mówiąc eufemistycznie Goliat Dawidowi czy odwrotnie. Rozwiązanie tego dylematu stanowi od kilku lat największy problem Legii, mianowicie nasz zespół nie potrafi narzucić swego stylu, swego sposobu gry rywalom, co w dużej części wynika z tego,że zatrudnianie marnych trenerów ( poza Feio) i częste ich zmiany - nie pozwoliły na wypracowanie takiego stylu . Nie potrafiąc narzucić swych warunków rywalom Legia staje się Goliatem , którego pokonuje Dawid. Analitycy piłkarscy nie bez przyczyny uczepili się finansów jak rzep psiego ogona , a jako pierwsi na ten trop wpadli prof. ekonomii Stefan Szymański oraz znany dziennikarz Simon Kuper, którzy w książce z 2009 roku :" Dlaczego Anglia przegrywa i wyjaśnienie innych piłkarskich zjawisk" dowiedli na podstawie wyników 92 klubów na przestrzeni 10 lat ,że budżety klubów, a zwłaszcza płace zawodników w prawie 97% odpowiadały ich miejscu w tabeli ( różnice budżetów do 5% niwelowano) . Podobne badania z podobnym wynikiem przeprowadził Ferran Soriano w Hiszpanii co opisał w książce "Piłka nie wpada do bramki przez przypadek ". Pisał on tak :" Jeżeli chce się stworzyć mistrzowską drużynę, która regularnie zdobywa tytuły , trzeba konsekwentnie dbać o to, aby klub był wielki, generował wysokie dochody i dzięki nim mógł podpisywać kontrakty z najlepszymi zawodnikami , jakich tylko da się ściągnąć. Szczęście nie ma tu nic do rzeczy ". Obecnie Soriano jest Dyrektorem Generalnym w MC i poglądów nie zmienił. Analitycy zgadzając się z podanymi faktami stwierdzili,że w pojedynczym sezonie wpływ kasy spada do niecałych 75%. Dodatkowo prof. Daniel Fielsend zajął się analizą transferów co opisał w książce :" Europejska gra. Tajemnice sukcesu europejskiego futbolu". Przedstawił w niej piramidę bogactwa i wyjaśnił,że ruchy transferowe trzeba rozpatrywać w kontekście pozycji klubu w hierarchii finansowej. Jego zdaniem istnieje pięć różnych typów klubów i przesunięcia pomiędzy nimi są minimalne. Uważa on,że superkluby są de facto zobowiązane do kupowania supergwiazd u szczytu ich kariery . Klasyczny przykład to Real ściągający Figo czy Ronaldo. Podobnie jest z MC, MU, Barceloną , Juventusem , PSG czy Bayernem ( casus Lewandowski). Na szczeblu niżej znajdują się kandydaci do triumfu w LM , którzy odnoszą sporadyczne sukcesy ,ale do nich trafiają świetni gracze , których po rozwinięciu się w supergwiazdy nie są w stanie utrzymać ( casus Lewandowski w Borussii Dortmund) . Kolejny szczebel zajmują kluby, które mają rozwiniętą sieć skautów i dobrze prowadzone Akademie ściągają talenty i je rozwijają odnosząc sporadycznie sukcesy na arenie międzynarodowej czego klasycznym przykładem jest Ajax. Generalnie pozycja klubu w łańcuchu pokarmowym zależy w niemałym stopniu od możliwości finansowych jakie daje rodzima liga. Widać to na przykładzie ligi holenderskiej , która jeszcze 30 lat temu brylowała w Europie ,a obecnie przędzie znacznie cieniej i topowe kluby nie są w stanie utrzymać gwiazd stając się ich dostarczycielem dla bogaczy. Kluby funkcjonują według różnych modeli finansowych ,ale przepływ pieniądza ma duży wpływ na relacje pomiędzy klubami . Wniosek z tych rozważań jest prosty, a mianowicie kluby , które chcą prześcignąć konkurencję muszą najpierw uświadomić sobie , co realnie jest w zasięgu ich możliwości finansowych. Kluby muszą albo pogodzić się z losem wynikającym ze strukturalnej nierównowagi sił, albo zrobić wszystko ,aby zwiększyć przychody i sprowadzać lepszych zawodników. Ewentualnie mogą wypróbowywać nowe oryginalne pomysły co by pokonać rywali chytrością. W tym miejscu muszę nie zgodzić się z Gawinem,że oto w Legii większość graczy nie ma wystarczających umiejętności piłkarskich. Na tle reszty naszej ligi pod względem CV większość graczy Legii grała w dobrych klubach i w mocnych ligach , o czym swego czasu pisałem . Lecz stara jak świat piłkarska prawda głosi ,że im lepsi zawodnicy tym muszą mieć trenera o wysokim autorytecie zawodowym . W żadnym poważnym klubie prezes nie zatrudni trenera przyuczającego się do zawodu, bez dorobku .Ten aspekt jest szczególnie ważny w sytuacji , w której do klubu przychodzi 10 zawodników spełniających wysokie kryteria umiejętności techniczno-taktycznych czego dowiedli grając w silnych klubach. Zadanie ułożenia tych graczy, wraz z tymi, którzy odgrywali w Legii wcześniej pierwszoplanowe role przerosło Iordanescu . Można natomiast zgodzić się z Gawinem ,że nasi zawodnicy nie wykazują na boisku odwagi, waleczności i ofiarności ,ale moim zdaniem nie wynika to z niechęci ,ale z tego co współczesna psychologia społeczna pracy nazywa wypaleniem zawodowym . Wielu z grających w Legii oraz tych sprowadzonych - to co nazywamy szczytem możliwości ma już poza sobą i nie dlatego trafili do Legii,że byli podstawowymi graczami w swych klubach ,ale dlatego ,że przestali nimi być. Liczenie na to ,że w Legii zagrają ponad poziomy okazało się iluzoryczne. Wpadliśmy w dołek spowodowany nieprofesjonalnym mitomaństwem . Pewnikiem jak zdrowie pozwoli to po rundzie napiszę albo gawędę ,albo felieton , gdyż jak to pisali wspomnieni wcześniej naukowcy to trzeba oprócz pieniędzy mieć wiedzę, w tym o zarządzaniu i o gospodarowaniu kadrami . Trzeba wreszcie skończyć z mitem ,że oto piłka nożna jest jakąś wiedzą tajemną dostępną wyłącznie dla tych co lepiej lub gorzej kopali piłkę i dać pole do popisu fachowcom ( nie bez kozery większość "wielkich " trenerów, nie była dobrymi piłkarzami,albo w ogóle zawodowo piłki nie "kopała") . Gawin jak zwykle akuratnie sprawozdał to co się działo w meczu , a działo się niewiele, więc moje uzupełnienie będzie na miarę tego niedziania się. Trener Myśliwiec w sposób naturalny stanowi pozytywną odmianę w stosunku do Szweda, gdyż zawodnicy od trenera oczekują m.innymi wiedzy merytorycznej , a nie mistyfikacji. Lecz trener Myśliwiec ma nieduże pole manewru kadrowego , bowiem poza kilkoma graczami, reszta albo ma mikre umiejętności albo jest w wieku przedemerytalnym. To sprawia ,że gra Piasta jest rwana , brak jej płynności i więcej w niej przypadku, niż świadomego panowania nad piłką.W tej sytuacji trudno mówić o sprawnej realizacji założeń taktycznych ,a raczej o konsekwentnej grze reaktywnej. Wczoraj zespól Piasta grał na remis,a wygrał, bo Legia na 5' przed końcem położyła się plackiem na boisku . Nie da się ukryć,że Piast miał wczoraj dwóch bohaterów : bramkarza Placha i trenera Myśliwca. Plach w bramce wykazał zdumiewającą skuteczność broniąc w 4 tzw. 'setkach" , a drugi znakomicie gospodarował kadrami i na tzw. zmęczonego przeciwnika w końcówce meczu wpuścił na boisko najbardziej doświadczonych , ogranych i sprawdzonych graczy : Czerwińskiego ( 34 lata),Chrapka ( 33 lata), Felixa ( 34 lata) i Dalmau ( 31 lat). Mieli oni "dowieźć' remis ,a wygrali mecz. Ja staram się odróżnić wynik meczu od poziomu gry. Oczywiście ,że od Legii oczekiwać musimy znacznie lepszej gry ,a przede wszystkim korzystniejszych wyników,ale zespół pod wodzą Astiza gra lepiej, niż za czasu Iordanescu. Trener Astiz stara się ustabilizować poziom gry tym samym ustawieniem 4-2-3-1 oraz minimalnymi zmianami jedenastki wyjściowej.Ten postęp niestety po raz kolejny nie ma przełożenia na wynik. Lecz moim zdaniem prezes powinien wymóc na Papszunie ,aby Astiz był jednym z jego asystentów. Tak jak wczoraj nawet najlepszy trener nie nauczy Rajovicza i Chodyny zdobywania bramek z tzw. czystych pozycji. Trudno nie zgodzić się z Gawinem,że ten kto sprowadził Rajovicza za 3 mln Euro powinien oddać te pieniądze Legii. Nie dlatego ,że Rajovicz jest transferowym niewypałem , bo to się zdarza,ale dlatego ,że on nie posiada w ogóle tego co się nazywa"techniką strzału" . On ma za "wolną nogę' , za dużo czasu zajmuje mu oddanie strzału od znalezienia się w sytuacji w której jest to możliwe, co sprawia ,że obrońcy i bramkarz mogą się odpowiednio ustawić , bardzo źle stoi na nogach , a zwłaszcza ma za bardzo wysuniętą do przodu nogę wykroczną, co powoduje ,że uderzenie piki drugą nogą nie ma odpowiedniej siły i szybkości ,a nadto nie panuje nad kierunkiem lotu piłki. Inaczej mówiąc, gdyby Rajovicz wczoraj wykorzystał tylko połowę tzw, stuprocentowych szans to meczu byśmy nie przegrali. Podobnie jak w wielu wcześniejszych meczach wczoraj widać było lęk naszych zawodników przed podejmowaniem ryzyka , nadal tkwi w naszych graczach obawa przed utrata bramki i ona przeważa nad wolą jej zdobycia. Nadto zespół nie może uznać ,że remis został wywalczony i przestać grać na 5' przed upływem czasu gry. Legii potrzebny jest trener z tzw. prawdziwego zdarzenia , który będzie miał autorytet i któremu zawodnicy zaufają,że jak będą realizowali z poświęceniem założenia i zadania taktyczne to będą osiągać korzystne wyniki . Na tle miernego poziomu wczorajszego spotkania wyróżnił się bardzo dobrym prowadzeniem zawodów młody sędzia Łukasz Kuźma. Sędziuje on coraz więcej meczów w rozgrywkach europejskich i doświadczenia tam zebrane korzystnie wpływają na jego rozwój i postawę.Jest już wystarczająco pewny siebie ,aby sztucznie nie dodawać sobie powagi np. przez profilaktyczne używanie kartek na początku meczu, a do tego emanuje spokojem.Zawodnicy potrafią wyczuć słabości arbitra i na nich żerują, ale wczoraj Kuźma od samego początku panował nad sytuacją wiedząc,że zawodnikom obu drużyn zależy na 3 punktach. Wczoraj reagował adekwatnie do stopnia naruszenia przepisów wykazując ,że potrafi skorelować treść przepisu z faktycznym jego naruszeniem ,będąc w swych ocenach i decyzjach stabilnym od początku do końca spotkania. Nie przechwalając to Kuźma może być wizytówką wysokiego kunsztu naszych sędziów. Rozpacz ogarnia na widok nieporadności i bezradności naszych zawodników. ROZPACZ !.
This is a comment on "Piast - Legia 2-0: Strefa spadkowa"