- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Piast - Legia 2-0: Strefa spadkowa
Degrengolada Legii trwa. W sobotni wieczór nasza drużyna zaprezentowała kompromitująco słaby futbol w Gliwicach i przegrała z Piastem, osuwając się w tabeli do strefy spadkowej. Warto wspomnieć, że Piast w środku tygodnia rozegrał mecz pucharu Polski, podczas gdy legioniści mieli wolne.
Skład Legii wyglądał następująco: Tobiasz – Stojanović, Piątkowski, Kapuadi, Reca – Augustyniak – Wszołek, Arreiol, K. Urbański, Krasniqi – Rajović. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Plach – Borowski, Rivas, Drapiński, Lewicki – Jirka, Dziczek, Tomasiewicz, Sanca – Barkowskij, Vallejo.
Jako pierwsza zaatakowała Legia. W 3. minucie Rajović oddał strzał, jednak nie zdołał pokonać Placha. W kolejnych minutach na boisku działo się niewiele. W grze nie pomagała grząska murawa. W 19. minucie Piątkowski w ostatniej chwili powstrzymał Jirkę. W 24. minucie Tobiasz interweniował po strzale Vallejo. W 25. minucie żółtą kartkę ujrzał Stojanović, któremu życie od pierwszych minut meczu mocno utrudniał Sanca. W 34. minucie Urbański podał prostopadle do Rajovicia, ale nasz napastnik miał za mało miejsca do pokonania Placha. Minutę później strzał na bramkę gości oddał Krasniqi, jednak Plach dobrze interweniował. W 43. minucie strzał z pola karnego Legii oddał Barkowskij. Tobiasz złapał piłkę.
Do przerwy było 0:0 i ten wynik odzwierciedlał mizerny poziom meczu.
Na drugą połowę nie wyszedł Stojanović, którego zastąpił Chodyna. Wszołek zajął miejsce na prawej obronie. Legia znów zaatakowała jako pierwsza. Płaski strzał z prawej nogi oddał Rajović, Plach odbił piłkę. W 59. żółtą kartką upomniany został Kapuadi. W 63. minucie Żewłakow zastąpił Krasniqiego. W 75. minucie Żewłakow został ukarany żółtą kartką. W tej samej minucie W. Urbański zastąpił Arreiola. W 84. minucie Chodyna ruszył sam na sam z bramkarzem. Niestety po biegu od środka boiska Chodyna uderzył lekko wprost w Placha. Za chwilę żółtą kartkę za faul ujrzał Piątkowski. Po rzucie wolnym gospodarze wrzucili długą piłkę w pole karne. Tam zmiennik Chrapek uprzedził Żewłakowa i pokonał Tobiasza strzałem z kilkunastu metrów. Tuż po bramce dla Piasta Čolak zastąpił K. Urbańskiego, ale nasza drużyna nie była w stanie dostarczyć piłki w pole karne gospodarzy. W 90. minucie Reca kopnął Rivasa w polu karnym Legii i sędzia Kuźma po analizie VAR podyktował rzut karmny dla Piasta. Do piłki podszedł Félix i pokonał Tobiasza strzałem w środek bramki.
W Legii jest wielu zawodników, którzy nie posiadają ani umiejętności, ani charakteru, który chcielibyśmy widzieć u piłkarzy naszego klubu. Ponadto ci piłkarze nie stanowią niczego choćby luźno przypominającego drużynę, co w sumie nie powinno szczególnie dziwić, bo przecież ci ludzie od miesiąca nie mają szefa.
Pozostaje pytanie gdzie są honorowe rezygnacje lub dyscyplinarne dymisje osób, które doprowadziły Legię Warszawa do takiego stanu?


Gawinie nie da się grać i wygrywać jeśli w głowie jest totalny dół . Pisałeś o tym . Zostali sami bez trenera ( nic do Astiza nie mam ale sam wie że trenerem nie jest i się do trenerki nie nadaje ) ) , bez wsparcia całego pionu sportowego.
Gdyby chociaż byli fizycznie dobrze przygotowani ale nie są . Gdyby mieli więcej jakości ale nie mają to te 2 czynniki mógłby spowodować że i bez trenera coś by grali .
Co dziwne ? Naprawdę bardziej się stresowałem spadkiem za Michniewicza . Teraz na ten moment nie wierzę i nie boję się że spadniemy . Dziwne prawda ?
Niczego takiego nie będzie, nie przy tym właścicielu.
To co widzimy obecnie to jest suma wszystkich błędów z ostatnich lat, kumulacja. Tutaj nie ma żadnego przypadku.
Mioduski swoim brakiem kompetencji, wyczucia utopi Legię. Ten facet niczego nie rozumie, bo gdyby było inaczej, to Legia po tylu latach od kiedy jest on w Legii, nie byłaby w miejscu, w którym jest obecnie. Tutaj mamy od lat równię pochyłą.
W chwili obecnej to nasze rezerwy wzmocnione wypożyczonymi do Pogoni Grodzisk Maz. rozbiłyby tych patałachów z pierwszej drużyny, i jestem o tym przekonany w 100%
Nie wtrącam się na ogół do wystawianego składu . Trener jest na treningu, widzi, co i jak, komu idzie, komu nie. Ma dane, których my nie mamy. Wie lepiej. Ale ciężko uwierzyć w to, że Chodyna daje jakiekolwiek oznaki uzasadniające wystawianie go. Zdjęcie Stojanovicia było koniecznością. Niech Krasniqui idzie na prawą, a w jego miejsce J. Żewłakow. Byle nie Chodyna. Gdy się ogląda mecze rezerw, widać, że zawodnicy dwójki tak się na boisku nie zachowują. Wiem, różnica trzech (jeszcze trzech; od przyszłego sezonu może być tylko jedna) klas rozgrywkowych, mniejsza skala trudności.
Najgorsze, że przeciętny kibic nie może nic zrobić i musi na to bezradnie patrzeć. Co ja mogę oprócz zakupienia karnetu, wyprawy co jakiś czas na mecz i uczestnictwa w dopingu? Ale to już dawno nie działa.
Myślę o Mioduskim. Jednak za idiotę życiowego go nie uważam. Więc, musiał sobie wiele razy myśleć ‘Po co mi to?’. Oby rozumowanie swe doprowadził do końca i przekuł w czyn. Nie żądam od Legii bycia MP. Chciałbym tylko się nie wstydzić.
W zeszłym sezonie Piast nas dwa razy ograł w lidze. Nawet mi się nie śniło wówczas, że można być w bardziej podłym nastroju. Te ówczesne porażki bardziej niż inne pokazywały, jak nierealistyczne są deklaracje sprzed startu sezonu o 1. miejscu na koniec. A dziś to 5 miejsce wydaje się rajem bezpowrotnie utraconym.
Papszun nie ma wprawy w walce o utrzymanie. Więc wiosną możemy się solidnie rozczarować, jeśli to on będzie trenerem. Obraliśmy kurs ku 1. lidze, konkurencja lepiej punktuje, przeplatanym porażkami ciułaniem remisów wiele nie wskóramy. A ja w tę drużynę nie wierzę.
Powiem więcej zawsze uważałem że to jest dramat tak się zachowywać, ale po czymś takim wziąłbym kija i całe to towarzystwo rozpędził, mówię o wszystkich - akcja autokar nie byłaby zła.
Jak można aby klub z najwyższym budżetem nie miał trenera od ponad miesiąca, nie miał napastnika od momentu rozsypania się Nsame, miał zawodników ściągniętych z Europy którzy są obsrani wchodząc na boisko, pałujący bezsensu do przodu licząc że się drewniakowi z przodu wreszcie piłka odbije dobrze od łba, był w strefie spadkowej i nie wygrał w lidze od września?
Lasico - na kogo mam polecieć jazda z ......... - wskaż na kogo można, bo ja widzę mnóstwo celów.
Wczoraj przegraliśmy z zespołem, który staje się jednym z bardziej chorych w naszej piłce. Nie chodzi o to ,że Miasto Gliwice posiada 66,7% ( 2/3) akcji klubu , ale o to ,że nie dba o swoją własność zarządzając nią w sposób skandaliczny. Pan Dariusz Mioduski jest identycznym tego przykładem,ale pozwolę sobie więcej napisać w podsumowaniu rundy.
Przyznanie ideowego prymatu własności prywatnej ( nie mylić z osobistą) było modne do II wojny światowej , bowiem po niej wszelkie gremia , o czym można przeczytać np.w popularnej książce Nialla Fergusona "Potęga pieniądza' taki doktrynalny pogląd odrzuciły uznając za równowartościową własność państwową, samorządową, spółdzielczą i prywatną dowodząc,że typ własności nie ma znaczenia,ale jak podmiot własnością zarządza. Prymat własności państwowej skutecznie obrzydził tzw. komunizm ,a dętologię własności prywatnej obnażyła epidemia COVID, kiedy to okazało się ,że bez pomocy państwa cały ten interes szlag by trafił.
Miasto Gliwice jeszcze do 2022 roku zarządzało Piastem w miarę sprawnie świadcząc na rzecz klubu tylko darmowy wynajem obiektów oraz finansowanie Akademii. Znamiona początku kryzysu zaczęły się paradoksalnie od zdobycia Tytułu Mistrza w 2019 roku , gdyż Zarząd Miasta zachorował na manię wielkości. Chcąc utrzymać się na topie zaczęto sprowadzać niezłych graczy, którzy windowali wynagrodzenia. W ten deseń Piast do sezonu 2023/24 był klubem w którym udział płac I drużyny w budżecie klubu wynosił najwięcej w lidze , bo ok.54%. Najmniejszy jest w Motorze - 18%,a np. Legia do sezonu 2025/26 miała ok.30% ,a w obecnym nastąpił wzrost do ok. 37%.
Włodarze Gliwic nie bacząc na spadającą frekwencję marzyli o powrocie na pierwsze strony mediów i doprowadzili do zadłużenia w kwocie 33 mln zł oraz do drastycznego wzrostu dotacji , która w sezonie 2024/25 wyniosła 18 mln zł, a na ten sezon ma wynieść 15 mln zł i to tylko dlatego,że wdrożono program oszczędnościowy polegający na pozbyciu się kilku najlepiej zarabiających piłkarzy. Pozostawiono ze starej gwardii Placha, Czerwińskiego, Dziczka, Jirkę, Chrapka, Tomasiewicza i Felixa. Kiedy trener Vukovicz dowiedział się ,że postanowiono pozbyć się takich podstawowych graczy jak : Pyrka, Huk, Kądzior, Kostadinow, Rosołek, Krykun i Piasecki złożył rezygnację. Nie wiadomo kto wpadł na pomysł zatrudnienia szwedzkiego trenera Maxa Moldera, który w Szwecji trenował młodzież i amatorów z V i II ligi , a jego zatrudnienie uzasadniano tym,że będzie do zespołu wprowadzał i promował zdolną młodzież. Jak należało się spodziewać zespół pod wodzą Moldera uzyskał średnią 0,43 punkta i rozstano się z nim zatrudniając Daniela Myśliwca, który od czasu pracy w Stali Rzeszów uchodzi za zdolnego trenera pokolenia - 40 - czego w Widzewie nie potwierdził. Lecz Piast trenowany przez Myśliwca to już nie jest chłopiec do bicia, lecz drużyna, która kąsa, o czym wczoraj boleśnie przekonała się Legia.
Słusznie prawimy o potędze pieniądza i jego wpływie na zdobywanie trofeów w piłce nożnej.
Jak wiemy z Biblii Izraelici walczyli z Filistynami , wśród których dominował trzymetrowy wojownik Goliat okuty w zbroję , dzierżący ogromny miecz i włócznię. Skromny pasterz Dawid nie miał żadnych szans w bezpośredniej walce , więc użył procy i kamienia uśmiercając Goliata. W dzisiejszych czasach można by to nazwać wojną asymetryczną. Nie da się pokonać nazbyt potężnego przeciwnika na jego własnych warunkach, a ,żeby to osiągnąć trzeba zastosować odmienną taktykę. Współczesny świat piłki nożnej stał się również asymetryczny.Ta asymetria jest efektem rosnących różnic ekonomicznych . Tym samym na boisku odbywa się inteligentna walka kto komu narzuci warunki , czyli mówiąc eufemistycznie Goliat Dawidowi czy odwrotnie.
Rozwiązanie tego dylematu stanowi od kilku lat największy problem Legii, mianowicie nasz zespół nie potrafi narzucić swego stylu, swego sposobu gry rywalom, co w dużej części wynika z tego,że zatrudnianie marnych trenerów ( poza Feio) i częste ich zmiany - nie pozwoliły na wypracowanie takiego stylu . Nie potrafiąc narzucić swych warunków rywalom Legia staje się Goliatem , którego pokonuje Dawid.
Analitycy piłkarscy nie bez przyczyny uczepili się finansów jak rzep psiego ogona , a jako pierwsi na ten trop wpadli prof. ekonomii Stefan Szymański oraz znany dziennikarz Simon Kuper, którzy w książce z 2009 roku :" Dlaczego Anglia przegrywa i wyjaśnienie innych piłkarskich zjawisk" dowiedli na podstawie wyników 92 klubów na przestrzeni 10 lat ,że budżety klubów, a zwłaszcza płace zawodników w prawie 97% odpowiadały ich miejscu w tabeli ( różnice budżetów do 5% niwelowano) . Podobne badania z podobnym wynikiem przeprowadził Ferran Soriano w Hiszpanii co opisał w książce "Piłka nie wpada do bramki przez przypadek ". Pisał on tak :" Jeżeli chce się stworzyć mistrzowską drużynę, która regularnie zdobywa tytuły , trzeba konsekwentnie dbać o to, aby klub był wielki, generował wysokie dochody i dzięki nim mógł podpisywać kontrakty z najlepszymi zawodnikami , jakich tylko da się ściągnąć. Szczęście nie ma tu nic do rzeczy ". Obecnie Soriano jest Dyrektorem Generalnym w MC i poglądów nie zmienił.
Analitycy zgadzając się z podanymi faktami stwierdzili,że w pojedynczym sezonie wpływ kasy spada do niecałych 75%. Dodatkowo prof. Daniel Fielsend zajął się analizą transferów co opisał w książce :" Europejska gra. Tajemnice sukcesu europejskiego futbolu". Przedstawił w niej piramidę bogactwa i wyjaśnił,że ruchy transferowe trzeba rozpatrywać w kontekście pozycji klubu w hierarchii finansowej.
Jego zdaniem istnieje pięć różnych typów klubów i przesunięcia pomiędzy nimi są minimalne.
Uważa on,że superkluby są de facto zobowiązane do kupowania supergwiazd u szczytu ich kariery . Klasyczny przykład to Real ściągający Figo czy Ronaldo. Podobnie jest z MC, MU, Barceloną , Juventusem , PSG czy Bayernem ( casus Lewandowski).
Na szczeblu niżej znajdują się kandydaci do triumfu w LM , którzy odnoszą sporadyczne sukcesy ,ale do nich trafiają świetni gracze , których po rozwinięciu się w supergwiazdy nie są w stanie utrzymać ( casus Lewandowski w Borussii Dortmund) .
Kolejny szczebel zajmują kluby, które mają rozwiniętą sieć skautów i dobrze prowadzone Akademie ściągają talenty i je rozwijają odnosząc sporadycznie sukcesy na arenie międzynarodowej czego klasycznym przykładem jest Ajax.
Generalnie pozycja klubu w łańcuchu pokarmowym zależy w niemałym stopniu od możliwości finansowych jakie daje rodzima liga. Widać to na przykładzie ligi holenderskiej , która jeszcze 30 lat temu brylowała w Europie ,a obecnie przędzie znacznie cieniej i topowe kluby nie są w stanie utrzymać gwiazd stając się ich dostarczycielem dla bogaczy.
Kluby funkcjonują według różnych modeli finansowych ,ale przepływ pieniądza ma duży wpływ na relacje pomiędzy klubami .
Wniosek z tych rozważań jest prosty, a mianowicie kluby , które chcą prześcignąć konkurencję muszą najpierw uświadomić sobie , co realnie jest w zasięgu ich możliwości finansowych. Kluby muszą albo pogodzić się z losem wynikającym ze strukturalnej nierównowagi sił, albo zrobić wszystko ,aby zwiększyć przychody i sprowadzać lepszych zawodników. Ewentualnie mogą wypróbowywać nowe oryginalne pomysły co by pokonać rywali chytrością.
W tym miejscu muszę nie zgodzić się z Gawinem,że oto w Legii większość graczy nie ma wystarczających umiejętności piłkarskich. Na tle reszty naszej ligi pod względem CV większość graczy Legii grała w dobrych klubach i w mocnych ligach , o czym swego czasu pisałem . Lecz stara jak świat piłkarska prawda głosi ,że im lepsi zawodnicy tym muszą mieć trenera o wysokim autorytecie zawodowym . W żadnym poważnym klubie prezes nie zatrudni trenera przyuczającego się do zawodu, bez dorobku .Ten aspekt jest szczególnie ważny w sytuacji , w której do klubu przychodzi 10 zawodników spełniających wysokie kryteria umiejętności techniczno-taktycznych czego dowiedli grając w silnych klubach. Zadanie ułożenia tych graczy, wraz z tymi, którzy odgrywali w Legii wcześniej pierwszoplanowe role przerosło Iordanescu .
Można natomiast zgodzić się z Gawinem ,że nasi zawodnicy nie wykazują na boisku odwagi, waleczności i ofiarności ,ale moim zdaniem nie wynika to z niechęci ,ale z tego co współczesna psychologia społeczna pracy nazywa wypaleniem zawodowym . Wielu z grających w Legii oraz tych sprowadzonych - to co nazywamy szczytem możliwości ma już poza sobą i nie dlatego trafili do Legii,że byli podstawowymi graczami w swych klubach ,ale dlatego ,że przestali nimi być. Liczenie na to ,że w Legii zagrają ponad poziomy okazało się iluzoryczne. Wpadliśmy w dołek spowodowany nieprofesjonalnym mitomaństwem .
Pewnikiem jak zdrowie pozwoli to po rundzie napiszę albo gawędę ,albo felieton , gdyż jak to pisali wspomnieni wcześniej naukowcy to trzeba oprócz pieniędzy mieć wiedzę, w tym o zarządzaniu i o gospodarowaniu kadrami . Trzeba wreszcie skończyć z mitem ,że oto piłka nożna jest jakąś wiedzą tajemną dostępną wyłącznie dla tych co lepiej lub gorzej kopali piłkę i dać pole do popisu fachowcom ( nie bez kozery większość "wielkich " trenerów, nie była dobrymi piłkarzami,albo w ogóle zawodowo piłki nie "kopała") .
Gawin jak zwykle akuratnie sprawozdał to co się działo w meczu , a działo się niewiele, więc moje uzupełnienie będzie na miarę tego niedziania się.
Trener Myśliwiec w sposób naturalny stanowi pozytywną odmianę w stosunku do Szweda, gdyż zawodnicy od trenera oczekują m.innymi wiedzy merytorycznej , a nie mistyfikacji. Lecz trener Myśliwiec ma nieduże pole manewru kadrowego , bowiem poza kilkoma graczami, reszta albo ma mikre umiejętności albo jest w wieku przedemerytalnym. To sprawia ,że gra Piasta jest rwana , brak jej płynności i więcej w niej przypadku, niż świadomego panowania nad piłką.W tej sytuacji trudno mówić o sprawnej realizacji założeń taktycznych ,a raczej o konsekwentnej grze reaktywnej. Wczoraj zespól Piasta grał na remis,a wygrał, bo Legia na 5' przed końcem położyła się plackiem na boisku .
Nie da się ukryć,że Piast miał wczoraj dwóch bohaterów : bramkarza Placha i trenera Myśliwca. Plach w bramce wykazał zdumiewającą skuteczność broniąc w 4 tzw. 'setkach" , a drugi znakomicie gospodarował kadrami i na tzw. zmęczonego przeciwnika w końcówce meczu wpuścił na boisko najbardziej doświadczonych , ogranych i sprawdzonych graczy : Czerwińskiego ( 34 lata),Chrapka ( 33 lata), Felixa ( 34 lata) i Dalmau ( 31 lat).
Mieli oni "dowieźć' remis ,a wygrali mecz.
Ja staram się odróżnić wynik meczu od poziomu gry. Oczywiście ,że od Legii oczekiwać musimy znacznie lepszej gry ,a przede wszystkim korzystniejszych wyników,ale zespół pod wodzą Astiza gra lepiej, niż za czasu Iordanescu. Trener Astiz stara się ustabilizować poziom gry tym samym ustawieniem 4-2-3-1 oraz minimalnymi zmianami jedenastki wyjściowej.Ten postęp niestety po raz kolejny nie ma przełożenia na wynik. Lecz moim zdaniem prezes powinien wymóc na Papszunie ,aby Astiz był jednym z jego asystentów.
Tak jak wczoraj nawet najlepszy trener nie nauczy Rajovicza i Chodyny zdobywania bramek z tzw. czystych pozycji. Trudno nie zgodzić się z Gawinem,że ten kto sprowadził Rajovicza za 3 mln Euro powinien oddać te pieniądze Legii. Nie dlatego ,że Rajovicz jest transferowym niewypałem , bo to się zdarza,ale dlatego ,że on nie posiada w ogóle tego co się nazywa"techniką strzału" . On ma za "wolną nogę' , za dużo czasu zajmuje mu oddanie strzału od znalezienia się w sytuacji w której jest to możliwe, co sprawia ,że obrońcy i bramkarz mogą się odpowiednio ustawić , bardzo źle stoi na nogach , a zwłaszcza ma za bardzo wysuniętą do przodu nogę wykroczną, co powoduje ,że uderzenie piki drugą nogą nie ma odpowiedniej siły i szybkości ,a nadto nie panuje nad kierunkiem lotu piłki. Inaczej mówiąc, gdyby Rajovicz wczoraj wykorzystał tylko połowę tzw, stuprocentowych szans to meczu byśmy nie przegrali.
Podobnie jak w wielu wcześniejszych meczach wczoraj widać było lęk naszych zawodników przed podejmowaniem ryzyka , nadal tkwi w naszych graczach obawa przed utrata bramki i ona przeważa nad wolą jej zdobycia. Nadto zespół nie może uznać ,że remis został wywalczony i przestać grać na 5' przed upływem czasu gry.
Legii potrzebny jest trener z tzw. prawdziwego zdarzenia , który będzie miał autorytet i któremu zawodnicy zaufają,że jak będą realizowali z poświęceniem założenia i zadania taktyczne to będą osiągać korzystne wyniki .
Na tle miernego poziomu wczorajszego spotkania wyróżnił się bardzo dobrym prowadzeniem zawodów młody sędzia Łukasz Kuźma.
Sędziuje on coraz więcej meczów w rozgrywkach europejskich i doświadczenia tam zebrane korzystnie wpływają na jego rozwój i postawę.Jest już wystarczająco pewny siebie ,aby sztucznie nie dodawać sobie powagi np. przez profilaktyczne używanie kartek na początku meczu, a do tego emanuje spokojem.Zawodnicy potrafią wyczuć słabości arbitra i na nich żerują, ale wczoraj Kuźma od samego początku panował nad sytuacją wiedząc,że zawodnikom obu drużyn zależy na 3 punktach. Wczoraj reagował adekwatnie do stopnia naruszenia przepisów wykazując ,że potrafi skorelować treść przepisu z faktycznym jego naruszeniem ,będąc w swych ocenach i decyzjach stabilnym od początku do końca spotkania.
Nie przechwalając to Kuźma może być wizytówką wysokiego kunsztu naszych sędziów.
Rozpacz ogarnia na widok nieporadności i bezradności naszych zawodników. ROZPACZ !.
"– W czym jest problem?
Gdybym wiedział, to byśmy nie mieli takich wyników, jak obecnie.
Wydaje mi się, że każdy chce, ale czegoś brakuje.
Od niedzieli może być inaczej – mam nadzieję, że piłkarze trochę rozmawiają, żeby coś pozmieniać."
To jest tak dramatyczna wypowiedź, że nie uwierzyłbym w nią gdybym tego nie przeczytał.
Co się dzieje w Legii na wielu poziomach to jest wręcz niewiarygodne, tak położyć największy klub w kraju jest niepojęte.
Tutaj do pogonienia jest cały pion sportowy i połowa składu pierwszej drużyny, choć co do samej drużyny, to nie wiem czy nie jestem czasem dla nich zbyt wyrozumiały. Są tam byli lub obecni reprezentanci kraju, czy oni nie mają wstydu grając taką padakę? W takich sytuacjach powinien pojawić się charakter, piłkarska złość, a co my mamy w zamian? Metroseksualne panienki, a nie zawodowych piłkarzy.
Bez radykalnych ruchów w przerwie zimowej czeka nas spadek. Fakt nie opinia.
Jesteś powtarzalny jak Kacper Chodyna.
Cieszyć się powinieneś. Przecież jesteś w swoim żywiole - możesz robić to, co najlepiej potrafisz i co najbardziej lubisz: wskazywać winnych, narzekać, obwiniać, znajdować recepty na przyszłe szczęście i sukcesy. Dla takich jak Ty sytuacja jest wymarzona - nie trzeba o nikim pisać dobrze, można czepiać się słówek. Mioduski u sterów Legii to pikuś z porównaniu z tym, co byśmy mieli z Tobą u sterów Legii. Normalnie, Kacepr Chodyna. Tak, wymień wszystkich i zbuduj od nowa.
@Zbyszek
',ale zespół pod wodzą Astiza gra lepiej, niż za czasu Iordanescu.'
Nie wiem, czy 'lepiej' jest tutaj dobrym wyrazem. Gdybym miał wybrać mecz z najgorszą grą Legii w tym sezonie, to chyba Zagłębie Lubin. Ale to, co mamy teraz to nie jest 'lepiej'. To, co najwyżej, 'mniej źle'.
Jestem głupi i nawiny. Mam bowiem oczekiwania, że elementarna ambicja ludzka i zawodowa skłoni tych zawodników do większych starań i poważniejszego potraktowania swoich obowiązków niż to widzieliśmy np. wczoraj. Spostrzeżenie Gawina 'W Legii jest wielu zawodników, którzy nie posiadają [...] charakteru, który chcielibyśmy widzieć u piłkarzy naszego klubu' uważam za trafne. Jeśli nie dla kibiców, dla tymczasowego trenera, dla pracodawcy, to niech raz chociaż piłkarze zagrają normalnie dla samych siebie i samym sobie udowodnią, że nie są ostatnimi sierotami.
Tylko warunek jest jeden, wiosną musimy zobaczyć zupełnie inną Legię. Jeżeli Papszun faktycznie przyjdzie to ja się zastanawiam się przede wszystkim czy on będzie chciał się oprzeć o istniejącą kadrę, czy postawił warunek w postaci sprowadzenia kilku zawodników pod swoją wizję? Tak czy inaczej, można założyć, że ta jesień okaże się mocno kosztowna dla Legii jako klubu i jako biznesu.
Tak na marginesie , my dalej jesteśmy pod lupą komisji finansowej czy jak to się tam nazywa ?
Jak zwykle twoje projekcje są nietrafione, zdążyłem się do tego już przyzwyczaić. Tutaj trzeba mieć klapki na oczach by nie widzieć całego burdelu jaki panuje w Legii i wokół Legii. Ta degrengolada trwa nie od dziś tylko od lat i nie problemem jest tutaj Baron, tylko właściciel, który z roku na rok pikuje z Legią coraz niżej, narażając się na śmieszność i kpiny jakbyś jeszcze tego nie zauważył i być może jako pierwszy w powojennej historii Legii doprowadzi ją do spadku z ligi a być może i upadku. To co się dzieje z Legią to jest pokłosie jego decyzji, jego zarządzania, a nie Barona który nie godzi się na amatorkę jaką serwuje nam wszystkim ten jegomość. Ale to trzeba chcieć dostrzec, zamiast patrzeć na świat przez różowe okulary.
Tu już niemal wszyscy kibice Legii łapią się za głowy patrząc jak ten klub jest zarządzany i co się z nim dzieje, oprócz jedynego i nieomylnego corazstarszego, który nie znosi słów krytyki pod adresem Mioduskiego i spółki oraz tego co się dzieje z klubem. Twoja sprawa, kibicuj sobie decydentom legijnym, a innym nie zamykaj ust bo mają inne zdanie niż Twoje.
Ja nie zamierzam siedzieć cicho i udawać, że pada deszcz jak ktoś mi pluje w twarz, zresztą nie ja jeden.
Tak na marginesie, tak na szybko to Baron nigdy w życiu nie zatrudniłby na stanowisku pierwszego trenera, największego klubu w Polsce, dla którego jest to pierwsza poważna praca, np. Jozaka, Klafurica, Magiery, Vuko, Feio, Astiza, Gołębiewskiego, a po dokładnym research`u Sa Pinto, Hasiego czy Iordanescu. Więcej nigdy w życiu bym nie dopuścił do sytuacji, że drużyna nie ma poważnego trenera i sensownego sztabu szkoleniowego jak to ma miejsce w obecnej Legii, już od ponad miesiąca i to w trakcie rozgrywek ligowych, to tak na szybko odnośnie minimalizowania ryzyka, a nie jego maksymalizowania, ale co ja tam się znam czy tam całe rzesze kibiców. Ty natomiast byłbyś idealnym kandydatem do obecnego działu PR u Mioduskiego, szybko byście złapali wspólny język.
Edit
"Legia Warszawa nie wygrała żadnego z ostatnich dziewięciu spotkań i to jej najczarniejsza seria od blisko 60 lat.
Wojskowi z hukiem grzmotnęli do strefy spadkowej i obrali kurs na niechlubny rekord klubu.
To już dziewięć kolejnych spotkań bez zwycięstwa. Ostatni raz tak czarną serię Legia miała w 1966 roku, gdy nie wygrała 11 spotkań z rzędu. Warszawianie są zatem już tylko dwa krok od niechlubnego rekordu klubu. A seria 9 meczów bez zwycięstwa przytrafiła im się jeszcze w 1963 i 1933 roku."
#winabarona
Acha , a Senator by zatrudnił Vuko i nie zwalniał po pierwszych niepowodzeniach. Dałby mu czas dużo czasu i zobacz ilu wtop choćby z trenerami byśmy uniknęli
Nie uważam abym przesadzał, Legia a w zasadzie Mioduski popełnia takie błędy,że aż trudno w to uwierzyć i to ma przełożenie na to jak wyglądają ostatnie lata w Ekstraklasie.
Oczywiście możemy jako kibice siedzieć cicho, tylko po co? Miałoby to sens?
Co do Vuko, to mógłbym zatrudnić go teraz jako już doświadczonego trenera, a nie faceta (żółtodzioba) dla którego jest to pierwsza poważna praca na stołku trenerskim, niby niuans ale dla mnie robiący gigantyczną różnicę.
Celne spostrzeżenia i uwagi. Diagnoza również trafna.
Nie o ocenę pracy naszego pionu sportowego i właściciela .
Różnie można na to patrzeć. Ja w tej spłaszczonej tabeli widzę to, że nawet kluby z jej dołu nie są tak słabe jak kiedyś byli outsiderzy. Nawet w GKS-ie, Arce i Brukbecie jest postęp sportowy i organizacyjny oraz w zakresie doboru pracowników, a my drepczemy w miejscu. A to oznacza, że walka o utrzymanie będzie zażarta i Legia, w swoim marazmie, uspokojona własną wielkością historyczną (a może megalomanią, wszak dla nas ‘liczy się tylko 1. miejsce’) z tej walki zwycięsko nie wyjdzie. Chyba jeszcze do nas nie w pełni dociera zapaść piłkarska, w jaką wpadliśmy. Wcale nie jestem pewien, że nawet doświadczony trener, z sukcesami w innych miejscach, tutaj da radę. W każdym razie, nie spodziewam się, że poprawa przyjdzie natychmiast - przygotowania zimowe, start ligi, ruszamy z kopyta i pniemy się w górę. Trochę sobie poczekamy na efekty.
Co do nowych nazwisk w drużynie. Nie wiem, kto z Legii rozmawiał z Papszunem (czy w ogóle ktoś), ale to powinno zostać jasno powiedziane: budżet płacowy mamy tak rozdęty, że nie ma mowy o zatrudnieniu nowych. Nie uwolnimy się z dnia na dzień od umów z zawodnikami, którzy zawodzą, nie uwolnimy się z dnia na dzień od panów Bobicia i Żewłakowa, musimy im płacić. Nie mamy pieniędzy na nowych piłkarzy. W pucharach nie zagramy, więc nie możemy zatrudniać nawet na poczet przyszłych wpływów. Może Nsame wyzdrowieje, może kogoś da się sprowadzić na zasadzie wolnego transferu za rozsądną pensję. Po młodych z rezerw nie chcemy sięgać, bo jest szansa na awans do 2. ligi i nie chcemy tego naruszać. Tak ktoś Papszunowi powinien jasno i wyraźnie powiedzieć.
I jeszcze kwestia liczebności jego sztabu. Albo dziennikarze bardzo dużo wiedzą, albo zajmują się bajkopisarstwem. Od kiedy wybuchła wiadomość o planach zatrudnienia Papszuna w Legii, Raków gra co trzy dni. To oznacza, że on nie ma czasu sobie dzwonić po Polsce i zagranicy i kompletować sztabu. Chyba że działał w tym kierunku jeszcze zanim rzecz się upubliczniła. Jesteśmy pod ścianą, to prawda i mamy słabą pozycję negocjacyjną. Ale powinniśmy od kontrahenta wymagać rozsądku. Również w interesie tego kontrahenta.
Na pewno powinien przyprowadzić ze sobą lub wskazać dyrektora sportowego, takiego jak on chce, którego zna i z którym się rozumie i zgadza co do personaliów. Nie wyobrażam sobie jednoczesnej egzystencji w Legii Papuszna z duetem Ż&B.
Jak można stworzyć taką strukturę aby organizacja totalnie nie działała, gdzie są rozmyte odpowiedzialności, gdzie nie wiadomo kto za co odpowiada, kto poszukuje trenera? kto ściąga zawodników? kto ich leczy? - to szczerze jest abecadło zarządzania a nie rocket science - wiadomo czego nie robić bo nie wychodzi. Tu już nie chodzi że ten lub tamten jest słaby, oni nie dość że są słabi to tak rozproszono ich decyzyjność, że nikt za nic nie odpowiada.