A+ A A-
  • corazstarszy
We wpisie o meczu ze Spartą zwróciłem uwagę na to, że powinniśmy unikać grania na własnej połowie twarzą do własnej bramki, gdy jest nacisk rywala. Skoro ja, ignorant i dyletant futbolowy, zwykły oglądacz piłki, takie rzeczy widzę, to muszą je widzieć również zawodnicy, starzy wyjadacze i praktycy. Nawet gdyby, jak to miało miejsce w niektórych meczach przed II wojną światową, Legia miała zapisany w statystykach mecz jako ‘mecz bez trenera’, to pewne elementarne zachowania boiskowe piłkarze powinni sami wdrażać. Bo to potrafią i wiedzą. Nie wdrażają. Więc, kryzys jest bardzo, bardzo głęboki. Chyba nawet taki, że dalej sobie nie zdajemy sprawy, jak głęboko sięga. Ja się będę upierał, że nie wszystko się dało przewidzieć odnośnie gry Legii. Chodzi mi o Vinagre’a i Kapuadiego. Kiedyś bardzo dobrzy, po podpisaniu / przedłużeniu umów obniżyli loty w sposób taki, że trudno uwierzyć, że to te same osoby. Uważam, że tego się nie dało przewidzieć. W tej chwili grają tak, że większa korzyść sportowa byłaby, gdyby ich nie było w Legii. Ale wiadomo, że nieprzedłużenie kontraktu z Kapuadim i brak wykupienia Vinagre’a ze zrozumieniem kibiców by się nie spotkały. Pamiętam takie charakterystyczne sformułowanie w jednej z toczonych tutaj dyskusji odnośnie tego sezonu i odejścia zawodników o najlepszych liczbach w zeszłym sezonie: ‘Milion euro na Luquinhasa pożałowali’. Za to nie pożałowali dużo większych kwot na wspomnianą wyżej dwójkę. I bądź tu mądry. Wiadomo, ta edycja LKE przestała być ważna w sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. ‘Patriotyczny’ swój obowiązek Legia już wypełniła w dwóch poprzednich sezonach - punktów do rankingu krajowego nabiliśmy dużo. Teraz one nie są ważne, tym bardziej, że to nie my w przyszłym sezonie z tego zwiększonego rankingu będziemy korzystać. Jestem załamany i przerażony skalą naszej niemocy i bezradności. Te odczucia przeważają. Nie jestem wcale pewien, czy Papszun, choć uważam go za trenera jak na warunki krajowe bardzo dobrego, tutaj cokolwiek wskóra. Będzie on ostatnią deską ratunku. Inaczej czeka nas spadek. Teraz chyba jeszcze wyraźniej widać, jak cenną i trudną pracę wykonał 4 lata temu Vuko. Że w klubie tej pracy nie doceniono, to mnie nie dziwi. Zdążyłem się przyzwyczaić. Ale chyba nawet nie wszyscy z nas chcą przyznać, ile mu Legia zawdzięcza.
This is a comment on "FC Noah - Legia 2-1: Drużyna wstydu"