A+ A A-
  • corazstarszy
Ja na razie pominąłem Stany Zjednoczone - Paragwaj i Australia - Turcja. Resztę obejrzałem, ale już długo w tym trybie nie pociągnę. Rzeczywiście, mecze idą dosyć sprawnie na razie. Z decyzji sędziowskich, było jedno zaskoczenie: rzut karny dla Helwetów. Z tej powtórki, która została pokazana, wynikało, że wcześniej był spalony. Później FIFA wydała komunikat, że była awaria techniczna uniemożliwiająca zademonstrowanie powtórek z wyrysowanymi liniami spalonego. Tylko, czy im można wierzyć bardziej niż Frediemu Bobiciowi? Co do poziomu, wiadomo - faza grupowa, duża liczba drużyn, kalkulacje, upał. Kibice Szwajcarii musieli czuć mniej więcej to, co my w 2. połowie Termalika - Legia (z tą różnicą, że Legia dotrwała). W ogóle, sympatyzuję z pracą i progresem, który notują Helweci na wielkich turniejach, ale akurat kadencja Yakina mi nie trafia do przekonania. W eliminacjach, co prawda, byli świetni. Brazylia - Maroko. Duża jakość. Warto było objrzeć. Nigdy w fazie grupowej nie widziałem tak bezradnej Brazylii, jak wczoraj w 1. połowie. Ale 2. połowa to dla nich dobry znak. Wtedy z kolei Maroko przyklapnęło (po zejściu fantastycznego wcześniej Brahima Diaza). Korea zademonstrowała bardzo fajną do oglądania piłkę. Dziw, że tylko 2-1. Najlepszy doping - dla Haiti w tych momentach, w których dało się to wychwycić. Z piłkarzy, poza aktorami Brazylia - Maroko (zwłaszcza), podobał mi się występ Kolasinacia z Bośni i Hercegowiny. To, ostatecznie, on najbardziej zawinił przy bramce dla Kanady, ale przez resztę meczu wiele zachowań, wpływ na grę, czytanie gry, interwencje, pewność - widać dużą jakość.
This is a comment on "Mundial bez stresu"