A+ A A-

Mundial bez stresu

W czwartek 11 czerwca za Atlantykiem rozpoczęły się XXIII Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Niestety bez udziału Polski, która pogrzebała swoje szanse w decydującym meczu barażowym ze Szwecją. Brak naszej reprezentacji sprawia, że inny jest ładunek emocjonalny, a godziny transmisji utrudniają śledzenie zmagań europejskim widzom. Mundial to jednak zawsze mundial, pielęgnowany przez pokolenia fundament futbolowego dziedzictwa, kilka tygodni, w trakcie których piłkarski świat wstrzymuje oddech.

 

Jak wszyscy wiemy, impreza trwająca w Kanadzie, Meksyku i USA budzi wiele kontrowersji. Począwszy od kwestii politycznych, gdzie na pierwszy plan wysuwa się konflikt militarny, w który zaangażowany jest jeden z gospodarzy mistrzostw, przez sprawy organizacyjne związane między innymi z cenami biletów, ich dystrybucją i nienasyconym dążeniem światowej federacji piłkarskiej do ciągłej maksymalizacji zysku, aż do formatu turnieju, w którym uczestniczy aż 48 reprezentacji dobranych według klucza, który ponad piłkarską jakość postawił egzotykę. Piłkarze są coraz bardziej eksploatowani, zmuszani do rozgrywania coraz większej liczby meczów, przerwa między zakończeniem sezonu w większości lig a rozpoczęciem mistrzostw świata jest relatywnie krótka, a warunki klimatyczne za oceanem trudne.  

Mimo tych wszystkich uwag, można jednak przypuszczać, że futbol ostatecznie się obroni. Koniec końców liczy się boisko i rywalizacja dwóch drużyn, to tam rodzą się bohaterowie i tworzą niezapomniane historie.

Pamiętam zarówno poprzedni mundial rozgrywany w Stanach Zjednoczonych w 1994 roku, jak i ten mający miejsce w Meksyku w 1986 roku. Oczywiście w wieku 10 lat, tyle miałem w 1986, trudno w pełni rozumieć sport. Wspomnienia z tego turnieju są jednak z niezwykle wyraźne w porównaniu z innymi szczegółami z tego okresu mojego życia - co nawiasem mówiąc pokazuje jak potężną siłę oddziaływania potrafi mieć piłkarski czempionat. Niebywałe było wtedy moje rozczarowanie po remisie Polski 0:0 z Marokiem, prawdziwa rozpacz towarzyszyła klęsce 0:3 z Anglią i porażce 0:4 z Brazylią. Ale był też podziw dla duńskiego dynamitu, fenomenalny ćwierćfinał Francji z Brazylią i jedyny w swoim rodzaju Diego Maradona prowadzący Argentynę do złota. Osiem lat później śledziłem amerykański mundial już z zupełnie inną świadomością, w końcu w wieku osiemnastu lat człowiek niczym gąbka chłonie bodźce ze świata. Nie sposób zapomnieć dramatu Kolumbii, na boisku i poza nim, upadku Maradony i Argentyny, wciąż żywe są wspomnienia wielkich chwil Rumunii i Bułgarii, meczów takich jak Włochy – Nigeria, Argentyna – Rumunia, Niemcy - Bułgaria czy Brazylia – Holandia.

Co ciekawe, tak naprawdę to nie wiem czy dziś uznałbym tamte turnieje i mecze za piękne. Ale wiem, że wtedy były dla mnie piękne. Szanuję te wspomnienia i emocje, dlatego ruszam w kolejną podróż!

* * * * * *

Dzień 1: Meksyk – RPA 2:0, Korea Południowa – Czechy 2:1.

Mecz otwarcia stał niestety na kompromitującym poziomie, potwierdzając obawy o jakość futbolu, który przyjdzie nam oglądać w trakcie tegorocznego turnieju. Po RPA trudno było wiele się spodziewać, ale Meksyk w takiej dyspozycji też świata nie podbije. Nie wyglądają na drużynę lepszą niż ta, z którą remisowaliśmy w 2022 roku.

Drugi mecz grupy A dostarczył znacznie więcej emocji, przynajmniej po przerwie. Końcowy wynik trudno uznać za zaskoczenie, ale jednak dziwi fakt jak łatwo Czesi zmarnowali szansę, która otworzyła się przed nimi dzięki bramce na 1:0. W kolejnym meczu Czesi grają z RPA i tam muszą pójść na całość.

Dzień 2: Kanada - Bośnia i Hercegowina 1:1, USA - Paragwaj 4:1.

Mecz Kanady z Bośnią piłkarsko mocno przeciętny, ale przynajmniej z pewną dramaturgią. Bośniacy ze swoim przewidywalnym stylem, ostrożność, defensywa, wyczekiwanie na kontry i stałe fragmenty. Kanada bardziej atrakcyjna w fazie ataku, z lepszymi szansami, a jednak remis uratowany z dużym trudem i dopiero w końcówce. Chyba minimalny zawód jeżeli chodzi o gospodarzy.

W drugim meczu pierwsza w tym turnieju reakcja wow. Nie chodzi o wynik, ale o styl, w jakim Amerykanie rozprawili się z Paragwajem. Szybkość, intensywność, pressing, ciągłe szukanie przestrzeni, totalna dominacja nawet przy wysokim prowadzeniu i po zmianach. Zupełnie inny poziom gotowości do rywalizacji niż u pozostałych dotychczas oglądanych uczestników turnieju. Zaskoczenie, przynajmniej dla mnie, spodziewałem się zamkniętego meczu, który zakręci się w okolicy remisu, tymczasem drużyna Pochettino wręcz zdemolowała przeciwnika.

Dzień 3: Szwajcaria - Katar 1:1, Brazylia - Maroko 1:1, Szkocja - Haiti 1:0, Turcja - Australia 0:2.

Mecz Szwajcarii z Katarem bardzo słaby, scenografią i tempem kojarzący się raczej z towarzyskim kopaniem piłki niż z rywalizacją o punkty na wielkiej imprezie. Zasłużona kara dla Szwajcarii za minimalizm.

Rywalizacja Brazylii z Marokiem miała być pierwszym prawdziwym hitem mistrzostw. Pierwsza połowa spełniła oczekiwania, głównie za sprawą Maroka, które imponowało organizacją gry i polotem w ataku. Marokańczycy wyglądają zupełnie inaczej niż cztery lata temu, to drużyna, która chce grać w piłkę, dominować, która dysponuje fantastycznym potencjałem w środku pola (18-letni Bouaddi z Lille!). Na tle tego przeciwnika Brazylijczycy wypadli nader blado, choć zdołali odpowiedzieć dzięki znakomitej akcji Viniciusa. Po przerwie mecz był już spokojniejszy i bardziej wyrównany, ale w końcówce Maroko znów przejęło inicjatywę, pokazując kto czuł się w tym meczu lepszy i mocniejszy.

Meczu Szkocji z Haiti nie oglądałem, za to poranne starcie Turcji z Australią już tak. Turcy zaczęli mistrzostwa trochę w polskim stylu, kompletnie zawodząc w meczu otwarcia. Łatwo stracili bramkę, potem bili głową w mur, nie mogąc znaleźć sposobu na dobrze zorganizowanego przeciwnika, wreszcie dostali drugiego gola i było po meczu. Bezproduktywne i sfrustrowane były tureckie gwiazdy, a całej drużynie brakowało tej energii i odwagi, którą widzieliśmy dwa lata temu w trakcje mistrzostw Europy. Chyba niespodzianka i trzeba przy okazji odnotować ogólnie słaby start drużyn z naszego kontynentu.

Dzień 4: Niemcy – Curacao 7:1, Holandia – Japonia 2:2, WKS – Ekwador 1:0, Szwecja – Tunezja 5:1.

Przed meczem Niemiec z Curacao obawiałem się, że może paść wysoki wynik, który wykreuje jednego z kandydatów na króla strzelców turnieju. Ostatecznie tak źle nie było, ale jednak nie była to poważna rywalizacja.

Mecz Holandii z Japonią był drugim z potencjalnych hitów fazy grupowej (po rywalizacji Brazylia – Maroko). Końcowy wynik może wskazywać na dobry poziom i duże emocje, ale w rzeczywistości poziom był raczej przeciętny, wydaje się, że obie drużyny stać na znacznie więcej.

Starcia Wybrzeża Kości Słoniowej z Ekwadorem nie oglądałem i przeglądając internetowe komentarze, trochę tego żałuję, zwłaszcza, że spotkanie było kluczowe dla losów awansu z tej grupy.

Nad ranem przyszło spodziewane ukłucie, kiedy przeciw Tunezji na boisko w Monterrey wybiegli Szwedzi. Mecz okazał się dla Szwecji lekki, łatwy i przyjemny. Szwedzi wchodzili w tunezyjską obronę jak w masło, w dodatku w końcówce meczu Tunezja całkowicie straciła strukturę gry i wynik mógł zakręcić się w okolicy tego z meczu Niemcy – Curacao. Nawet przy porażkach z Holandią i Japonią Szwecja praktycznie jest już w fazie pucharowej, choć niby dlaczego mieliby te mecze przegrać? Żal, że to Szwedzi uczestniczą w zabawie za oceanem, a nie my. Oczywiście absolutnie jestem w stanie wyobrazić sobie równoległy świat, w którym do rywalizacji z Tunezją staje Polska, a Lewandowski i spółka kompromitują się niczym przeciw Słowacji w czerwcu 2021, ale... i tak szkoda.

Dzień 5: Hiszpania – Wyspy Zielonego Przylądka 0:0, Belgia – Egipt 1:1, Urugwaj – Arabia Saudyjska 1:1, Iran – Nowa Zelandia 2:2.

Same remisy! Zaczęło się od Hiszpanii, która chyba potraktowała poniedziałkowy mecz jak nieco mocniejszą jednostkę treningową, bo Hiszpanie wyraźnie odstawali fizycznie od Kabowerdeńczyków. W sumie fajna mundialowa historia i argument dla tych, którzy lubią różnorodność i folklor na mistrzostwach świata. Wyspiarze jak najbardziej mogą liczyć się w rywalizacji o wyjście z grupy, skoro oparli się Hiszpanii to dlaczego nie mieliby myśleć o punktach przeciw Urugwajowi czy Arabii Saudyjskiej.

W drugim meczu Belgia nie potrafiła pokonać Egiptu. Belgowie mieli inicjatywę, ale atakowali wolno, z wysiłkiem, bez polotu. Egipcjanie mieli więcej przestrzeni do gry, ich akcje były prowadzone w lepszym tempie i chyba mogą żałować, że nie wykorzystali szansy na zainkasowanie kompletu punktów.

Spać kiedyś trzeba więc rywalizację Urugwaju z Arabią Saudyjską odpuściłem. Za to poranny mecz Iranu z Nową Zelandią obejrzałem i okazał się on zaskakująco atrakcyjny. Obie drużyny dążyły do zwycięstwa, ataki sunęły raz na jedną, raz na drugą bramkę. Irańczycy wydawali się minimalnie lepsi piłkarsko, Nowozelandczycy górowali organizacją gry. Zasłużony remis i w tej grupie każdy jest jeszcze w grze o awans, w weekend mecze Belgia - Iran i Egipt - Nowa Zelandia.

Dzień 6: Francja – Senegal 3:1, Norwegia – Irak 4:1, Argentyna – Algieria 3:0, Austria – Jordania 3:1.

Tym razem komplet zwycięstw faworytów. Francja zaczęła ślamazarnie, wydawało się, że może spotkać ich to samo co Hiszpanię lub nawet dojdzie do jeszcze większej niespodzianki, przecież przed przerwą Senegalczycy mieli słupek i wyśmienitą szansę na gola do szatni. Druga połowa należała już jednak bezapelacyjnie do Francuzów. Dwie bramki zdobył Mbappe, a klasą dla siebie był Olise, którego Deschamps ustawił na dziesiątce jako rozgrywającego linii ataku. Obejrzeliśmy przebłysk francuskiego potencjału, a przecież raczej przeciętny mecz rozegrali Dembele i Doue.

Norwegia wysoko pokonała Irak. Czekałem na mecz Norwegów z zainteresowaniem, ale przegrałem z potrzebami swojego organizmu i wiele do powiedzenia na ich temat niestety nie mam. Potem do gry wkroczyli mistrzowie świata. Przyznam, że Argentyna trochę mnie zaskoczyła, wyglądają na równie mocny zespół co cztery lata temu, który niewiele zmienił się pod względem organizacji gry i poziomu pewności siebie. Przeciwnik co prawda nie był przesadnie silny, ale jednak w składzie Algierii są zawodnicy grający w solidnych europejskich klubach i jako zespół Algierczycy nieźle prezentują się z piłką przy nodze. Argentyńczycy z łatwością penetrowali obronę przeciwnika, a obserwując bramki Messiego, doprawdy trudno uwierzyć, że argentyńska legenda w przyszłym tygodniu skończy 39 lat.

Austria wygrała z Jordanią, ale swoją grą Austriacy nie porwali. Nie jest to ten sam agresywny i ofensywny zespół co na mistrzostwach Europy dwa lata temu, chyba że Rangnick przygotowuje drużynę w taki sposób, żeby jej forma rosła. Mecz mógł potoczyć się różnie, Jordańczycy łatwo przedostawali się na połowę Austrii, gdzie jednak gubiła ich niefrasobliwość i brak koncentracji.

Dzień 7: DR Konga – Portugalia 1:1, Anglia – Chorwacja 4:2, Ghana – Panama 1:0, Kolumbia – Uzbekistan 3:1.

W pierwszym meczu Portugalia rozczarowała. Nie chodzi tylko o wynik, ale też o sposób gry, nudny i męczący w odbiorze. Portugalczycy wymieniali niezliczone podania w środku pola, nie było w tym przyspieszenia ani polotu. Jeden z najsłabszych meczów na turnieju.

Fajerwerki pojawiły się za to w rywalizacji Anglii z Chorwacją. Pierwsza połowa była doskonała, a Chorwaci dzielnie się trzymali, odpowiadając pięknymi bramkami na trafienia Kane’a. W drugiej połowie Anglicy ruszyli do prawdziwego szturmu, w pierwszym kwadransie niestrudzenie ostrzeliwując chorwacką bramkę. Mocny sygnał ze strony jednego z faworytów do walki o mistrzostwo świata. Jak powiedziałby Dariusz Szpakowski, Anglia pokazuje – jestem!

O meczu Ghany z Panamą nie wiem nic, poza tym że bramka Ghany w doliczonym czasie gry oznacza dodatkowy stres dla Chorwacji. Obejrzałem natomiast mecz Kolumbii z Uzbekistanem i nie było to wielkie widowisko. Uzbekistan niestety ubogi piłkarsko, zresztą chyba zgodnie z przewidywaniami. Co prawda mieli Uzbecy swoją chwilę radości po bramce na 1:1 i nawet przebywali na połowie przeciwnika w końcówce meczu przy stanie 1:2, ale jak się rozgrywa akcję przez pięć minut po to, żeby ze stojącej piłki z rzutu wolnego kopnąć na aut bramkowy to o czym tu mówić. Potencjał Kolumbii na razie trudno ocenić, ale swój pierwszy mecz wygrali w pełni zasłużenie.

* * * * * *

A: 1. Meksyk 3 +2, 2. Korea Płd. 3 +1, 3. Czechy 0 -1, 4. RPA 0 -2
B: 1. BiH 1 0, Kanada 1 0, Katar 1 0, Szwajcaria 1 0
C: 1. Szkocja 3 +1, 2. Brazylia 1 0, Maroko 1 0, 4. Haiti 0 -1
D: 1. USA 3 +3, 2. Australia 3 +2, 3. Turcja 0 -2, 4. Paragwaj 0 -3
E: 1. Niemcy 3 +6, 2. WKS 3 +1, 3. Ekwador 0 -1, 4. Curacao 0 -6
F: 1. Szwecja 3 +4, 2. Holandia 1 0, Japonia 1 0, 4. Tunezja 0 -4
G: 1. Iran 1 0, Nowa Zelandia 1 0, 3. Belgia 1 0, Egipt 1 0
H: 1. Arabia Saudyjska 1 0, Urugwaj 1 0, 3. Hiszpania 1 0, WZP 1 0
I: 1. Norwegia 3 +3, 2. Francja 3 +2, 3. Senegal 0 -2, 4. Irak 0 -3
J: 1. Argentyna 3 +3, 2. Austria 3 +2, 3. Jordania 0 -2, 4. Algieria 0 -3
K: 1. Kolumbia 3 +2, 2. DR Konga 1 0, Portugalia 1 0, 4. Uzbekistan 0 -2
L: 1. Anglia 3 +2, 2. Ghana 3 +1, 3. Panama 0 -1, 4. Chorwacja 0 -2

* * * * * *

Dzień 8: Czechy - RPA 1:1, Bośnia i Hercegowina - Szwajcaria 1:4, Kanada - Katar 6:0, Korea Południowa – Meksyk 0:1.

Pierwsze dwa czwartkowe mecze próbowały zamordować kibicowski sentyment do chłonięcia każdego aspektu rywalizacji na mistrzostwach świata, bo ich poziom urągał przyzwoitości. Czesi szybko strzelili bramkę drużynie RPA i… przestali grać. Ich przeciwnicy lepiej znieśli fizycznie trudy rywalizacji, w drugiej połowie zaczęli dominować pod względem szybkości, wyrównali i to oni nacierali w końcówce. Oglądanie na tym turnieju reprezentacji Czech to póki co tortura, choć z drugiej strony czego spodziewać się po drużynie, która w eliminacjach przegrała z Wyspami Owczymi, a do MŚ wślizgnęła się dzięki rzutom karnym, remisując oba mecze barażowe rozgrywane na własnym boisku. Czesi nadal mogą jednak myśleć o awansie, potrzebują tylko zwycięstwa nad Meksykiem, dla którego ostatni mecz nie ma już znaczenia w kontekście pozycji w tabeli.

W drugim czwartkowym meczu również nie było tempa ani emocji, ale przynajmniej zatriumfowała sprawiedliwość. Szwajcarom bardziej zależało na prowadzeniu gry, męczyli się co prawda niemiłosiernie, ale kiedy wreszcie zdobyli bramkę na 1:0, wszystko zrobiło się znacznie łatwiejsze i ostatecznie wysoko pokonali Bośnię. Szwajcaria zmierzy się z Kanadą w bezpośredniej rywalizacji o pierwsze miejsce w grupie, dla Bośniaków faza pucharowa jest jak najbardziej w zasięgu, muszą tylko pokonać Katar.

Potem przyszedł czas na duet gospodarzy. Treningu strzeleckiego Kanady w meczu z Katarem nie widziałem, ale uśmiechnąłem się z aprobatą, sprawdzając w nocy wynik. Mecz Meksyku z Koreą był przeciętny do przerwy, za to znacznie ciekawszy w drugiej połowie. Nie powiedziałbym, że Meksyk był wyraźnie lepszy od Korei, ale różnicę zrobili bramkarze, ten koreański popełnił fatalny błąd przy wychodzeniu do piłki, meksykański doskonale interweniował w 80. minucie, broniąc strzał głową z kilku metrów.

Dzień 9: Australia – USA 0:2, Maroko – Szkocja 1:0, Brazylia – Haiti 3:0, Paragwaj – Turcja 1:0.

Amerykanie z kolejnym pewnym zwycięstwem. Mecz z Australią nie był porywający, dużo fizycznej walki, mało płynnych akcji, ale wygrała drużyna bezdyskusyjnie lepsza.

W kolejnym meczu Maroko pokonało Szkocję. Wynik był na styku i zastanawiałem się czy Marokańczycy zostaną w końcówce ukarani za minimalizm i nieskuteczność, ale Szkoci nie byli w stanie stworzyć sytuacji strzeleckiej. Ogólnie Maroko poziom wyżej od przeciwnika, całkowita dominacja w linii środkowej, doskonała kontrola nad piłką i współpraca między formacjami, brakowało jedynie postawienia kropki nad i.

Mecz Brazylii z Haiti odpuściłem, spodziewając się jednostronnego widowiska. Z niecierpliwością czekałem natomiast na poranną rywalizację Turcji z Paragwajem. Mecz nie zawiódł pod względem dramaturgii. Paragwaj szybko strzelił bramkę, na co Turcy odpowiedzieli wściekłymi atakami. Niestety poczynaniami Turków rządził chaos, za dużo było w ich grze pośpiechu i nerwów. Wydawało się, że wszystko zmieni sytuacja z końcówki pierwszej połowy, kiedy czerwoną kartkę za zasłanianie ust dłonią (!) ujrzał zawodnik Paragwaju Almiron, ale Turcja po przerwie wyglądała bodaj jeszcze gorzej niż w pierwszej połowie. Podopieczni Montelli tłukli głową w mur, podejmowali fatalne decyzje, nie wychodziło im kompletnie nic. Gra Paragwaju nie mogła się podobać, za dużo tam było gry na czas, leżenia na boisku, symulowania urazów i skurczów, ale Turcy pretensje mogą mieć tylko do siebie. W dwóch meczach nie potrafili zdobyć bramki, przegrali mecz otwarcia, przegrali mecz o wszystko, teraz pozostał im tylko mecz o honor z USA. Ich przygoda z turniejem dobiegła końca nadspodziewanie szybko.

Dzień 10: Holandia – Szwecja 5:1, Niemcy – WKS 2:1, Curacao – Ekwador 0:0, Japonia - Tunezja 4:0.

W pierwszym sobotnim meczu Holandia z łatwością demontowała szwedzką defensywę. Szwedzi grali całkiem nieźle w ofensywie, powinni strzelić więcej niż jedną bramkę, ale ich obrona była dziurawa jak rzeszoto. Dobra rozrywka dla neutralnego odbiorcy.

Drugi wieczorny mecz dostarczył wielu emocji. Iworyjczycy mogli się podobać, zdobyli bramkę w pierwszej połowie, grali pewnie w defensywie, wyprowadzali obiecujące kontry, ale im bliżej było końca meczu, tym mocniejszy był napór Niemców. Drużyna WKS miała piłkę meczową, niestety Adingra nawet nie oddał strzału, będąc sam przed Neuerem. To się zemściło i superrezerwowy Undav trafił do iworyjskiej bramki w doliczonym czasie gry. Jak do tej pory jeden z lepszych meczów turnieju.

W drugim meczu tej grupy Curacao zremisowało z Ekwadorem. Nie widziałem tego spotkania, wynik wprawił mnie w niemałe zaskoczenie. Ekwador nadal ma szansę na wyjście z grupy, ale musi pokonać w ostatnim meczu Niemcy. Niemcy są już pewni pierwszego miejsca w grupie, pytanie jak Nagelsmann podejdzie do tej rywalizacji.

W ostatnim meczu Japonia nie dała najmniejszych szans Tunezji. Mecz bez historii, przewaga Japończyków była miażdżąca. Tunezji nic nie pomogła zmiana trenera po klęsce ze Szwecją, dramatycznie słaby start tej reprezentacji.

Dzień 11: Arabia Saudyjska - Hiszpania 0:4, Belgia – Iran 0:0, Urugwaj – Wyspy Zielonego Przylądka 2:2, Egipt – Nowa Zelandia 3:1.

Oglądanie pierwszego meczu było stratą czasu i nie chodzi o końcowy wynik tylko o temperaturę tej rywalizacji. Po dwudziestu minutach było 3:0 dla Hiszpanii i od tego momentu na boisku nie działo się już nic. Niestety bywają i takie mecze na tym turnieju.

Emocje były za to w rywalizacji Belgii z Iranem. Mecz zakończył się wynikiem bezbramkowym głównie dlatego, że doskonale dysponowani byli bramkarze. W drugiej połowie nieprawdopodobną interwencją popisał się bramkarz Iranu Beiranvand, wcześniej dwukrotnie Belgom ratował skórę Courtois. Iran zdobył też bramkę po efektownym rozegraniu rzutu wolnego, jednak została ona zasadnie anulowana. Belgowie męczyli się w ataku pozycyjnym, mieli oczywiście wyraźną przewagę, ale ich atakom brakowało tempa. Irańczycy otrzymali szansę od losu kiedy w 66. minucie czerwoną kartkę ujrzał Ngoy, ale paradoksalnie świadomość szansy popsuła grę Iranu, pojawiły się złe decyzje i wzajemne pretensje.

Urugwaj nie potrafił pokonać Wysp Zielonego Przylądka, bo podopieczni Bielsy podarowali przeciwnikowi dwie bramki. Najpierw mur rozstąpił się przy niewyszukanym strzale z rzutu wolnego i było 0:1, a po przerwie, kiedy Urugwaj już prowadził 2:1, na niezrozumiałą wycieczkę poza pole karne wybrał się doświadczony Muslera. Kolejny zaskakujący wynik w tej grupie. W rozstrzygającej kolejce Urugwaj nie może przegrać z Hiszpanią, Kabowerdeńczykom awans zapewni zwycięstwo nad Arabią Saudyjską.

Jeżeli chodzi o mecz Egiptu z Nową Zelandią to oglądałem tylko drugą połowę i na jej podstawie mogę powiedzieć, że wynik był całkowicie zasłużony. Nowozelandczycy grali ambitnie, stwarzali sytuacje, ale piłkarska jakość była wyraźnie po stronie Salaha i spółki. Egipcjanie są w tej grupie na pole position przed meczem z Iranem w ostatniej kolejce.

Dzień 12: Argentyna - Austria 2:0, Francja - Irak 3:0, Norwegia – Senegal 3:2, Algieria – Jordania 2:1.

Pierwszy mecz to pewne zwycięstwo Argentyny i kolejny popis Messiego. Messi jest pełen werwy, szybki, pomysłowy, można go tylko podziwiać. Zachwycając się wirtuozerią Messiego, trzeba jednak zauważyć, że największą siłą Argentyny jest znakomita organizacja gry defensywnej, w której dominuje dyscyplina i intensywność. Austriacy grali solidnie, potrafili utrzymać się przy piłce na połowie przeciwnika, ale w żaden sposób nie byli w stanie stworzyć czystej sytuacji strzeleckiej.

Francja zgodnie z oczekiwaniami łatwo rozprawiła się z Irakiem. Mecz byłby bez żadnej historii, gdyby nie wdrożony protokół burzowy i dwugodzinne oczekiwanie na wznowienie gry. Na drugą połowę czekać nie zamierzałem i poszedłem spać, co przy okazji kosztowało mnie również kolejny przegapiony mecz Norwegii. Tego akurat bardzo żałuję. W ostatniej kolejce Senegal powalczy z Irakiem o szansę na wyjście z grupy z trzeciego miejsca. Francja zagra z Norwegią o pierwsze miejsce, choć trudno w tym momencie przewidzieć czy da ono łatwiejszą drabinkę w fazie pucharowej.

Zaskakująco przyjemny w odbiorze był mecz Algierii z Jordanią. Jordania strzeliła bramkę w pierwszej połowie i przez długi czas wydawała się być drużyną minimalnie lepszą, mającą ciekawszy pomysł na grę. W drugiej połowie Algieria zaczęła spychać przeciwnika do obrony. Nie przekładało się to na bramki, ale od czego są stałe fragmenty gry. Dwa skutecznie wykonane rzuty rożne dały Algierii bezcenne trzy punkty i realną szansę na wyjście z grupy.

Dzień 13: Portugalia – Uzbekistan 5:0, Anglia - Ghana 0:0, Chorwacja - Panama 1:0, Kolumbia – DR Konga 1:0.

Pierwszy mecz bez historii, może poza tym, że uwagę piłkarskiego świata w oczywisty sposób musiały przykuć dwie bramki Ronaldo. W drugim meczu Anglia zmierzyła się z Ghaną i tym razem srodze zawiodła, nie będąc w stanie poradzić sobie z głęboko broniącym przeciwnikiem. Mecz toczył się w wolnym tempie i szybko zostanie zapomniany.

W kolejnym meczu Chorwacja zainkasowała trzy punkty w rywalizacji z Panamą. Nie miałem okazji obserwować okoliczności w jakich do tego doszło. Z zainteresowaniem obejrzałem natomiast rywalizację Kolumbii z DR Konga. Kolumbijczycy ruszyli na rywala z impetem od pierwszych minut, ale nie udało im się zdyskontować przewagi. Tempo malało z upływem minut, mecz się wyrównywał, jednak Kolumbia po przerwie wreszcie dopięła swego, czemu przysłużył się dobrze nam znany Steve Kapuadi, od nogi którego odbiła się piłka, myląc bramkarza. W ostatnich meczach tej grupy Kolumbia zagra o pierwsze miejsce z Portugalią, a drużyna DR Konga musi zmienić swój defensywny styl i zagrać o pełną pulę z Uzbekistanem.

* * * * * *

A: 1. Meksyk 6 +3, 2. Korea Płd. 3 0, 3. Czechy 1 -1, 4. RPA 1 -2.
B: 1. Kanada 4 +6, 2. Szwajcaria 4 +3, 3. Bośnia i Hercegowina 1 -3, 4. Katar 1 -6.
C: 1. Brazylia 4 +3, 2. Maroko 4 +1, 3. Szkocja 3 0, 4. Haiti 0 -4.
D: 1. USA 6 +5, 2. Australia 3 0, 3. Paragwaj 3 -2, 4. Turcja 0 -3.
E: 1. Niemcy 6 +7, 2. WKS 3 0, 3. Ekwador 1 -1, 4. Curacao 1 -6.
F: 1. Holandia 4 +4, 2. Japonia 4 +4, 3. Szwecja 3 0, 4. Tunezja 0 -8.
G: 1. Egipt 4 +2, 2. Iran 2 0, 3. Belgia 2 0, 4. Nowa Zelandia 1 -2.
H. 1. Hiszpania 4 +4, 2. Urugwaj 2 0, 3. WZP 2 0, 4. Arabia Saudyjska 1 -4.
I: 1. Francja 6 +5, 2. Norwegia 6 +4, 3. Senegal 0 -3, 4. Irak 0 -6.
J: 1. Argentyna 6 +5, 2. Austria 3 0, 3. Algieria 3 -2, 4. Jordania 0 -3.
K: 1. Kolumbia 6 +3, 2. Portugalia 4 +5, 3. DR Konga 1 -1, 4. Uzbekistan 0 -7.
L: 1. Anglia 4 +2, 2. Ghana 4 +1, 3. Chorwacja 3 -1, 4. Panama 0 -2.

* * * * * *

Dzień 14: Kanada – Szwajcaria 1:2, Bośnia i Hercegowina – Katar 3:1, Brazylia - Szkocja 3:0, Haiti – Maroko 2:4, Czechy – Meksyk 0:3, Korea Południowa - RPA 0:1.

Jak zwykle w przypadku meczów rozgrywanych równolegle, staram się wybrać jeden jako główny, choć druga transmisja jest w każdym momencie o jedno wciśnięcie guzika, takie to komfortowe czasy dla widowni telewizyjnej. Z pierwszej pary meczów skupiłem się na rywalizacji Bośni z Katarem, w końcu była to bezpośrednia rywalizacja o awans, a nie tylko o rozstawienie w dalszej fazie turnieju. Mecz był niestety bardzo słaby. Wynik wskazuje na łatwą wygraną Bośni, ale były różne fazy tego meczu, reprezentację Kataru dzieliły przecież centymetry od zdobycia gola do szatni na 2:2. Ostatecznie zatriumfowało doświadczenie, ogranie, bardziej wyrównany poziom w każdej formacji. Bośnia jednak, oględnie mówiąc, nie porwała swoją grą, mimo że bośniacki Pietuszewski, Alajbegović, przedstawił się światu piękną bramką. W drugim meczu szwajcarska solidność zatriumfowała nad kanadyjską fantazją i to Szwajcarzy okazali się triumfatorami grupy B.

W grupie C ostrzyłem sobie zęby na mecz Brazylii ze Szkocją, ale spotkał mnie zawód. Szkoci popełniali dziecinne błędy, szybko prezentując Viniciusowi dwie bramki. Druga co prawda nie została uznana, ale co się odwlecze to nie uciecze, Vinicius jeszcze przed przerwą poprawił na 2:0. Przebieg pierwszej połowy odarł mnie ze złudzeń co do jakichkolwiek emocji i udałem się do krainy Morfeusza, nie przewidując rewolucji po przerwie, a jednocześnie oszczędzając siły na rywalizację w grupie A. W międzyczasie chętnie przełączałem na mecz Haiti z Marokiem, bo padały tam piękne bramki. Ambitni Haitańczycy na pewno pozostawili tym meczem po sobie dobre wrażenie.

W grupie A najpierw długo dawałem szansę Czechom, wierząc, że spróbują wykorzystać fakt, że Meksyk gra o pietruszkę i powalczą o awans z grupy. Okazało się jednak, że Czesi byli na tym turnieju zdecydowanie zbyt słabi. Fatalny występ tej drużyny i Europa nie ma co myśleć o liczniejszej reprezentacji na MŚ skoro jej z trudem wyselekcjonowani przedstawiciele grają tak nędzny futbol. Końcowy wynik mówi sam za siebie. Po pierwszej bramce dla Meksyku zmieniłem priorytet, koncentrując się na meczu RPA i Koreą. Tutaj przeżyłem niemałe zaskoczenie. Po meczu otwarcia mundialu spodziewałem się, że drużyna RPA będzie jedną z pierwszych, która odpadnie, tymczasem RPA melduje się w fazie pucharowej, i to z drugiego miejsca! Koreańczycy po utracie bramki byli bezradni, z ich posiadania piłki nie wynikały żadne konkrety. Całkowity zwrot akcji po tym jak Korea wywalczyła komplet punktów w pierwszym meczu mistrzostw. Koreańczycy mogą nadal wierzyć w awans, ale muszą czekać na rozstrzygnięcia w pozostałych grupach, w tabeli trzecich miejsc na razie górują nad Szkotami, potrzebują jeszcze trzech drużyn ze słabszym bilansem.

Dzień 15: Ekwador – Niemcy 2:1, Curacao – Wybrzeże Kości Słoniowej 0:2, Holandia – Tunezja 3:1, Japonia – Szwecja 1:1, Turcja – USA 3:2, Australia – Paragwaj 0:0.

Dzień pod znakiem takich wyników, jakie były potrzebne zainteresowanym. W grupie E mecz Niemiec z Ekwadorem był interesujący, energetyczny, choć Niemcom nie udało się utrzymać poziomu intensywności i koncentracji z poprzednich meczów. Prowadzili po nieco kontrowersyjnej bramce Sane (chwilę wcześniej był raczej ewidentny kontakt nogi Wirtza z głową ekwadorskiego obrońcy), ale Ekwador szybko wyrównał, a po przerwie dopiął swego i jest już praktycznie pewny gry w fazie pucharowej. W drugim meczu ekipy WKS i Curacao w teorii walczyły bezpośrednio o awans, jednak od początku wiadomo było, że faworyt tej rywalizacji jest tylko jeden.

Mecze grupy F przespałem, nie wierząc, żeby miało wydarzyć się w nich cokolwiek spektakularnego i faktycznie, w rywalizacji Szwecji z Japonią padł najbardziej logiczny wynik, czyli remis. Zgaduję, że Szwedzi i Japończycy wykazali się jednak większym wdziękiem w swoim koncyliacyjnym podejściu do ostatniego meczu w grupie niż miało to miejsce w przypadku rywalizacji Australii z Paragwajem w grupie D. Poziom pozorowania gry przekroczył tu skalę, okropne było widowisko. Na pociechę został drugi mecz w grupie, w którym padło pięć bramek, a Turcja dopełniła swoją kopię polskiego wzorca i wygrała mecz o honor, pokonując Stany Zjednoczone.

Dzień 16: Francja – Norwegia 4:1, Irak – Senegal 0:5, Hiszpania – Urugwaj 1:0, Arabia Saudyjska – Wyspy Zielonego Przylądka 0:0, Belgia – Nowa Zelandia 5:1, Egipt – Iran 1:1.

W grupie I zabawę kibicom trochę zepsuł trener Norwegii Solbakken, który na mecz z Francją wymienił cały zespół. Oczywiście można zrozumieć racje norweskiego selekcjonera, ale tego typu zagrywki raczej nie przysparzają Norwegom sympatii wśród neutralnych widzów. Francuzi wygrali wysoko, rozrywając norweską defensywę na strzępy błyskotliwymi atakami, a wielki dzień miał zdobywca trzech bramek, Dembele. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że wynik jest nieco mylący, Norwegia powinna tuż po przerwie zdobyć bramkę kontaktową, ale Larsen zmarnował rzut karny. Maignan był znakomity również w innych sytuacjach. W drugim meczu obie drużyny potrzebowały wysokiego zwycięstwa. Szybko stało się jasne, że tylko jedna z nich może realnie o tym myśleć. Dzięki skutecznej grze w drugiej połowie Senegal kończy grupę z trzeba punktami i dodatnim bilansem bramkowym.

Potem nastąpiła trzygodzinna przerwa, która umożliwiła zebranie sił na śledzenie rywalizacji w grupie H. Tam dopełniła się katastrofa Urugwaju. Po prawdzie, dokonała się ona już wcześniej, kiedy podopieczni Bielsy nie byli w stanie pokonać znacznie niżej notowanych przeciwników. W meczu przeciw Hiszpanii Urugwajczycy potrzebowali takiego scenariusza jaki stał się udziałem Ekwadoru w meczu z Niemcami, ale Hiszpanie podeszli do tematu z pełnym profesjonalizmem i nie ułatwili zadania przeciwnikowi. Kolejny błąd na tym turnieju popełnił Muslera i został zmieniony w przerwie swojego prawdopodobnie ostatniego meczu w reprezentacji. Urugwaj odpada, potężnie rozczarowując. W drugim meczu obie drużyny grały o awans, ale można było odnieść wrażenie, że tak naprawdę zainteresowani zwycięstwem są tylko Kapowerdeńczycy, mimo że to ich ostatecznie urządzał remis. Arabia Saudyjska nie miała pomysłu, jakości ani odwagi i zasłużenie kończy przygodę z mistrzostwami.

Na deser została grupa G. W niej Belgia wreszcie zagrała skutecznie, wykorzystując swoją ogromną piłkarską przewagę nad Nową Zelandią. Znacznie większe emocje towarzyszyły drugiemu meczowi. Egipcjanie grali o pierwsze miejsce w grupie, Irańczycy o awans. Skończyło się remisem, który zepchnął Egipt na drugie miejsce w grupie, a Iranowi każe nerwowo czekać na sobotnie rozstrzygnięcia w grupach J, K i L. W końcówce Irańczycy osiągnęli przewagę i w doliczonym czasie gry zdobyli bramkę na 2:1, ale ich szalona radość okazała się przedwczesna, bo VAR anulował bramkę z powodu spalonego.

To była doskonała noc (i poranek) z futbolem.

Dzień 17: Anglia – Panama 2:0, Chorwacja – Ghana 2:1, DR Konga – Uzbekistan 3:1, Kolumbia – Portugalia 0:0, Argentyna – Jordania 3:1, Algieria – Austria 3:3. 

Poznaliśmy ostatnie rozstrzygnięcia fazy grupowej. W grupie L Chorwaci nie zamierzali pilnować remisu w rywalizacji z Ghaną i zagrali o pełną pulę. Chwali się Chorwatom ten brak kalkulacji, choć ostatecznie oznacza on grę w wymagającej części pucharowej drabinki (najpierw Portugalia, a potem prawdopodobnie Hiszpania). Piękny był gol Sucicia z pierwszej połowy meczu.

Na grupę K zabrakło mi sił. Najważniejsze rozstrzygnięcie zapadło w rywalizacji DR Konga z Uzbekistanem, w której przedstawiciele Afryki potrzebowali kompletu punktów – i swój cel osiągnęli.

Wreszcie nadszedł czas na grupę J i tu działy się rzeczy zdumiewające. Oczywiście nie chodzi o mecz Argentyny, choć warto podkreślić szóstą bramkę Messiego w jego trzecim meczu na tegorocznym mundialu, a o rywalizację Algierii z Austrią. Nieunikniony wydawał się scenariusz znany z meczu Australii z Paragwajem, nudne 0:0, które satysfakcjonuje obie strony. Rzeczywiście skończyło się remisem, ale jeżeli był on wyreżyserowany, to Austriakom i Algierczykom należy się Oskar za aktorstwo. Końcówka meczu, już przy stanie 2:2, wydawała się przypominać nieco niesławną rywalizację Polski z Japonią z 2018 roku, ale tylko do doliczonego czasu gry. W doliczonym czasie gry bowiem, ku osłupieniu Austriaków, Algierczycy przerwali sekwencję usypiających podań w środku pola i po dwóch prostopadłych podaniach Mahrez trafił na 3:2, wyrzucając Austrię z turnieju i na krótko stając się bohaterem Iranu bardziej chyba nawet niż Algierii. Austriakom zostały dwie minuty. Przez te dwie minuty dwa razy znaleźli się w polu karnym przeciwnika. Pierwsza okazja została zmarnowana, ale w kolejnej akcji piłka trafiła na głowę wprowadzonego dosłownie minutę wcześniej Kalajdzicia, który uderzył celnie i doprowadził do wyrównania, ratując 1/16 finału dla swojej drużyny i eliminując arcypechową reprezentację Iranu.

* * * * * *

A: 1. Meksyk 9 +6, 2. RPA 4 -1, 3. Korea Płd. 3 -1, 4. Czechy 1 -4.
B: 1. Szwajcaria 7 +4, 2. Kanada 4 +5, 3. Bośnia i Hercegowina 4 -1, 4. Katar 1 -8.
C: 1. Brazylia 7 +6, 2. Maroko 7 +3, 3. Szkocja 3 -3, 4. Haiti 0 -6.
D: 1. USA 6 +4, 2. Australia 4 0, 3. Paragwaj 4 -2, 4. Turcja 3 -2.
E: 1. Niemcy 6 +6, 2. WKS 6 +2, 3. Ekwador 4 0, 4. Curacao 1 -8.
F: 1. Holandia 7 +6, 2. Japonia 5 +4, 3. Szwecja 4 0, 4. Tunezja 0 -10.
G: 1. Belgia 5 +4, 2. Egipt 5 +2, 3. Iran 3 0, 4. Nowa Zelandia 1 -6.
H. 1. Hiszpania 7 +5, 2. WZP 3 0, 3. Urugwaj 2 -1, 4. Arabia Saudyjska 2 -4.
I: 1. Francja 9 +8, 2. Norwegia 6 +1, 3. Senegal 3 +2, 4. Irak 0 -11.
J: 1. Argentyna 9 +7, 2. Austria 4 0, 3. Algieria 4 -2, 4. Jordania 0 -5.
K: 1. Kolumbia 7 +3, 2. Portugalia 5 +5, 3. DR Konga 4 +1, 4. Uzbekistan 0 -9.
L: 1. Anglia 7 +4, 2. Chorwacja 6 0, 3. Ghana 4 0, 4. Panama 0 -4.

Faza pucharowa MŚ

Dyskusja (26)
1niedziela, 14, czerwiec 2026 10:34
iocosus
Przyznaje że nie mam teraz głowy do piłki. Oglądam wszystkie mecze ale … w skrótach. Nastawiałem się na Brazylie z Marokiem ale też mi się nie udało.
O meczach zatem nie mogę się rozpisywać, póki co, natomiast spośród wielu głosów krytycznych wobec obecnego Mundialu zwrocilem uwage i na pozytywny odzew bo i z czyms takim sie spotkalem.
“Po latach męczarni z oglądaniem prymitywnej gry na czas w prawie każdym możliwym spotkaniu, nagle wszystko zniknęło, jak ręką odjął. Piłkarze w szybkim tempie schodzą na zmianę nawet, gdy ich drużyna prowadzi 2:0, skończyły się kontuzje bramkarzy wykorzystywane do narad taktycznych, nikt nie wrzuca autu przez kilkanaście sekund, zniknęły także zaskakujące urazy w końcówkach meczów. “
Na początku tego roku FIFA ogłosiła zmiany w przepisach, które wchodzą w życie na rozpoczętym właśnie mundialu. Można je podsumować w sześciu punktach:
Odliczanie pięciu sekund przy wybiciach piłki przez bramkarza i wrzutach z autu, gdy zawodnik opóźnia grę. Jeśli nie zdąży zagrać piłki, trafia ona do przeciwnika.
Zawodnika ma dziesięć sekund na opuszczenie boiska przy zmianie. Jeśli nie zdąży, jego kolega może wejść dopiero, gdy upłynie co najmniej minuta.
W przypadku opuszczenia murawy w wyniku kontuzji (w najbliższym możliwym miejscu), zawodnik może wrócić dopiero po minucie.
Zakaz narad taktycznych w czasie kontuzji bramkarza.
VAR sprawdzający, czy prawidłowo przyznany został rzut rożny oraz czy słusznie zawodnik otrzymał drugą żółtą kartkę.
Zakaz zakrywania ust podczas kłótni.”
https://weszlo.com/poczatek-mundialu-pokazuje-ze-zmiany-w-przepisach-moga-byc-dobre/
Czyżby mielibyśmy do czynienia z: “małym krokiem zmiany w przepisach, ale za to z wielkim przeskokiem dla futbolu”?
2niedziela, 14, czerwiec 2026 12:50
corazstarszy
Ja na razie pominąłem Stany Zjednoczone - Paragwaj i Australia - Turcja. Resztę obejrzałem, ale już długo w tym trybie nie pociągnę.
Rzeczywiście, mecze idą dosyć sprawnie na razie. Z decyzji sędziowskich, było jedno zaskoczenie: rzut karny dla Helwetów. Z tej powtórki, która została pokazana, wynikało, że wcześniej był spalony. Później FIFA wydała komunikat, że była awaria techniczna uniemożliwiająca zademonstrowanie powtórek z wyrysowanymi liniami spalonego. Tylko, czy im można wierzyć bardziej niż Frediemu Bobiciowi?
Co do poziomu, wiadomo - faza grupowa, duża liczba drużyn, kalkulacje, upał. Kibice Szwajcarii musieli czuć mniej więcej to, co my w 2. połowie Termalika - Legia (z tą różnicą, że Legia dotrwała). W ogóle, sympatyzuję z pracą i progresem, który notują Helweci na wielkich turniejach, ale akurat kadencja Yakina mi nie trafia do przekonania. W eliminacjach, co prawda, byli świetni.
Brazylia - Maroko. Duża jakość. Warto było objrzeć. Nigdy w fazie grupowej nie widziałem tak bezradnej Brazylii, jak wczoraj w 1. połowie. Ale 2. połowa to dla nich dobry znak. Wtedy z kolei Maroko przyklapnęło (po zejściu fantastycznego wcześniej Brahima Diaza). Korea zademonstrowała bardzo fajną do oglądania piłkę. Dziw, że tylko 2-1. Najlepszy doping - dla Haiti w tych momentach, w których dało się to wychwycić. Z piłkarzy, poza aktorami Brazylia - Maroko (zwłaszcza), podobał mi się występ Kolasinacia z Bośni i Hercegowiny. To, ostatecznie, on najbardziej zawinił przy bramce dla Kanady, ale przez resztę meczu wiele zachowań, wpływ na grę, czytanie gry, interwencje, pewność - widać dużą jakość.
3niedziela, 14, czerwiec 2026 15:15
Senator
Rozmawiałem z kolegą z Chicago , wg jego oceny cały czas większe zainteresowanie Amerykanów jest w tematach NBA i NHL gdzie trwały lub trwają mecze finałowe . To się może zmienić gdy finały się zakończą , a amerykańska drużyna która zaczęła z przytupem ( bardzo pochlebne recenzje) będzie dalej zwyciężała . Oczekiwania minimum to wyjście z grupy .
Ja w robocie więc nocne transmisje odpadają . ZDF i ARD transmitują mecze , udało mi się obejrzeć Kanadę ( 1polowa ) i właściwie cały mecz Szwajcarów . W pierwszym raziła ilośc niewykorzystanych sytuacji przez gospodarzy . W drugim minimalizm Szwajcarów .
Rzeczywiście nowe przepisy przyspieszały grę , przynajmniej takie jest wrażenie . Zobaczymy co dalej . Jak na razie Europa nie błyszczy choć nie grały jeszcze topowe drużyny .
Osobiście jak zwykle gdy nie gramy my kibicuje Brazylii . Zostało to jeszcze z ery Zico, Sokratesa i wcześniejszych o których tylko słyszałem . Faworyta moim zdaniem trudno wskazać . Myślę , że Norwegowie dotrą do 1/4 ale czy wyżej ?
Macie swoich faworytów ?
4niedziela, 14, czerwiec 2026 20:16
gawin76
Macie swoich faworytów ?

Jak Polska nie gra to już od dawna nie identyfikuję się z żadną reprezentacją. W latach 92-00 sympatyzowałem bardzo mocno z Holandią, ale potem mi zobojętnieli. To nie oznacza, że na kolejnych turniejach nie mam nazwijmy to ulubieńców, ale to jest raczej kwestia związana z tym jak dany turniej przebiega i kto na nim gra jaką piłkę. W pierwszych meczach tegorocznych MŚ na pewno zwróciłem uwagę na USA i Maroko, i też z niecierpliwością czekam na Norwegię, dużo sobie po nich obiecuję, zobaczymy czy nie na wyrost.

A tak ogólnie faworyci do tytułu to wydaje mi się Anglia, Francja i Hiszpania. Co do Hiszpanii to kluczowe jest czy uda im się ponownie stworzyć tak sprawnie funkcjonujący mechanizm jak na Euro dwa lata temu. Anglicy mają niesamowity skład, pytanie czy Tuchel da radę wznieść ich na wyższy poziom niż Southgate. Za nimi przejawia głód sukcesu, ciągle są blisko ostatnio i zawsze czegoś brakuje. No i Francja, też mega paka, do tego ostatni taniec Deschampsa.
5niedziela, 14, czerwiec 2026 20:32
iocosus
Obstawianie faworytów to fajna zabawa na kazdym turnieju, mozna sie niezle zblaznic! ,-) Zatem, niech będzie, kładę głowę pod topór. Dla mnie w finale zagrają Portugalia z Argentyna (nie weryfikowałem drabinki, nie wiem czy taki układ jest możliwy) w każdym razie to byłoby super wydarzenie z dwoma “hiper mega oldbojami” przeciwko sobie na koniec.
Jako za “czarnym koniem” optuje za Japończykami, kibicowałbym Marokańczykom za gre, ale zostalem nieco zniechecony machlojkami na Pucharze Narodow Afryki. Bardzo bym się ucieszył gdyby Senegal wyszedł z grupy i spotkał się gdzieś w drabince właśnie z Marokiem. Trzymałbym wtedy kciuki za Lwy Terangi.
6poniedziałek, 15, czerwiec 2026 00:42
iocosus
No i mój czarny koń trochę mnie rozczarował. Zdobył gola na 2:2 wbrew logice, przynajmniej mojej. Usmiechałem sie z poblazaniem i lekko drwiaco gdy Japończycy zamiast grać po ziemi i kombinacyjnie, to podnosili piłke i z uporem lepszej sprawy dośrodkowywali w pole karne. A tu Holendrzy z lepszymi warunkami fizycznymi i silniejsi dominowali niepodzielnie i zdawało, że z takiego sposobu ataków Samurajów są bardzo zadowoleni. Wydawało się że kontrolują sytuację, a tu kolejna wrzutka (według mnie bezsensowna) przyniosła gola i ukarała Oranje. Dziwny jest ten futbol! ,-)
7poniedziałek, 15, czerwiec 2026 15:34
gawin76
nie weryfikowałem drabinki, nie wiem czy taki układ jest możliwy

Iocosusie, jeżeli Argentyna i Portugalia wygrają swoje grupy i potem mecze 1/16 i 1/8 finału to spotkają się już w ćwierćfinale. Jeżeli natomiast jedna z tych drużyn zajmie pierwsze miejsce w grupie, a inna drugie - ich drabinki rozejdą się i wtedy taki finał jest teoretycznie możliwy.

a tu kolejna wrzutka (według mnie bezsensowna) przyniosła gola i ukarała Oranje

I dobrze, że tak się stało, bo Koeman prowadził swój zespół jak z podręcznika dla trenerów środka tabeli Ekstraklasy. W sobotę Holandia - Szwecja, czekam z niecierpliwością.
8poniedziałek, 15, czerwiec 2026 18:54
corazstarszy
@gawin76
Starcia Wybrzeża Kości Słoniowej z Ekwadorem nie oglądałem i przeglądając internetowe komentarze, trochę tego żałuję, zwłaszcza, że spotkanie było kluczowe dla losów awansu z tej grupy.

Bardzo dobry mecz, jak chodzi o dynamikę i dążenie obydwu drużyn do zwycięstwa. Ekwador, jak pamiętamy, wyszedł z grupy w 2006. Ale ten wczorajszy Ekwador w 1. połowie grał na pewno lepiej niż ówczesny. Dziwnie się patrzyło na duet Caicedo - Yeboah (Śląsk, Raków, niedawno), no bo gdzie Chelsea, a gdzie polska liga? Wybrzeże miało kłopoty, ale też coś potrafiło zrobić z przodu. Druga połowa do odwrócenie ról. Ale cały czas tempo, duża płynność. Mało takich dobrych meczów jest na ogół w 1. fazie. Nie wiem, czy dobrze kojarzę, ale w akcji bramkowej Iworyjczyk asystent chyba uciekł na swojej stronie Caicedo, ale w taki brutalny i bezdyskusyjny sposób uciekł. Kiedyś (6 lat temu) tak Vesović uciekł chyba Szotowi w Krakowie, asystując Gwili w meczu wygranym 3-1 przez Legię. Zmierzam do tego, że Caicedo kosztował ok. 116 mln euro, a dał się wyprzedzić zawstydzająco.
9poniedziałek, 15, czerwiec 2026 19:31
iocosus
Gawin: "Koeman prowadził swój zespół jak z podręcznika dla trenerów środka tabeli Ekstraklasy." - i dlatego przynajmniej w odniesieniu do mojej kibicowskiej duszy przestałem kibicowac Oranje.

Z ciekawostek mundialowych odkryłem że transmisje TVP są opóźnione o 30 sekund względem netu.

68 minuta meczu Hiszpanów i na WM'26 zda się oglądam jakąś piłkę plażową.
10wtorek, 16, czerwiec 2026 08:00
Senator
Panowie , czytam że Zielonoprzylądkowscy popełnili w całym meczu jeden ! faul . Jak to możliwe kiedy normalnie w meczach faule są co kilka minut .
Byłoby to jeszcze wytłumaczalne gdyby to oni utrzymywali się przy piłce , a było dokładnie odwrotnie .
11wtorek, 16, czerwiec 2026 11:25
gawin76
Senatorze, rzeczywiście niespotykana statystyka. Częściowym wytłumaczeniem jest, że Wyspy Zielonego Przylądka grały cały czas w niskiej obronie, oni praktycznie nie operowali piłką na połowie Hiszpanii, przez to nie było przechwytów i szans na kontry dla Hiszpanów, które musiałyby być przerywane faulami taktycznymi. Główna przyczyna to jednak tragiczna dyspozycja fizyczna Hiszpanii, oni grali dosłownie chodzonego. Praktycznie nie wchodzili w pojedynki bo nie byli w stanie ich wygrać, nie stosowali pressingu, nie umieli znaleźć przestrzeni w grze kombinacyjnej, nie mieli szansy minąć przeciwnika dryblingiem. Ale i tak osobliwość.
12wtorek, 16, czerwiec 2026 12:44
dalkub
powiedziałbym, że to jest nie tyle mundial bez stresu co mundial bez sensu. Uczestniczy w nim 48 drużyn czyli 1/4 wszystkich krajów, tylko po to by napchać jeszcze bardziej kabzę skorumpowanym działaczom i ich kochankom i pociotkom. Poziom tych meczy jest taki sobie, niektóre zespoły są zwyczajnie beznadziejne vide Curacao czy te Wyspy ZP - tak wiem Hiszpanie sobie z nimi nie poradzili, ale z nami też zremisowali na ME co nie oznacza że my gramy dobrze. Finały MŚ powinny być podsumowaniem 4 lat, turniejem gdzie jest mniej meczy, ale grają tylko bardzo solidne drużyny miedzy sobą. Wtedy gra się o coś od początku a nie próbuje się niektóre mecze przepchać małym nakładem sił, żeby w jakiej takiej formie dojechać do ćwierćfinału czy strefy medalowej. Zacznę oglądać pewnie od 1/8 jak zostanie 16 drużyn i większość dziadostwa będzie już w domu albo na wakacjach obserwując turniej z miejsca do którego są predestynowani czyli sprzed telewizora.
13wtorek, 16, czerwiec 2026 14:44
gawin76
Tak, wiadomo, że to dla tylko i wyłącznie dla kasy. FIFA ma w pompie poziom turnieju i organizmy zawodników, a są przecież pomysły, żeby na MŚ grały 64 drużyny.

Natomiast ja oglądam te mecze póki co z zainteresowaniem, poza tym wychodzę z założenia, że reprezentacje spoza Europy widzę tylko raz na cztery lata, niektóre z nich oglądam teraz w ogóle pierwszy raz w życiu (i być może jedyny), skoro akurat jest okazja i motywacja to korzystam. Mechanizm trochę jak z Igrzyskami Olimpijskimi, też nie śledzę co sezon doniesień z kajakarstwa górskiego czy judo Wink
14wtorek, 16, czerwiec 2026 18:28
corazstarszy
@gawin76
'Spać kiedyś trzeba więc rywalizację Urugwaju z Arabią Saudyjską odpuściłem. Za to poranny mecz Iranu z Nową Zelandią obejrzałem i okazał się on zaskakująco atrakcyjny.

To ja odwrotnie. Urugwaj - Arabia - tak, a Iran - Nowa Zelandia, choć obydwa kraje bardzo lubię, nie dałem rady i nie mogłem, bo praca.
W 1. połowie Urusi senni i powolni jak Hiszpania. Arabowie z kolei myk myk, z życiem, z polotem, bez kompleksów. Jak zajączki z baterią wiadomej firmy. Tak głównie o Bielsie rozmyślałem. On ma swoich fanów, krążą o nim wielkie opowieści, ale wyniki jego drużyn, począwszy od kompromitacji Argentyny w 2002, chyba nienadzwyczajne. Za to długie konferencje prasowe. Postrzegamy Latynosów jako ludzi temperamentnych i krewkich, ale wywodów Bielsy dziennikarze słuchają cierpliwie, ba - chłoną je, jakby jakiś prorok i mesjasz do nich mówił.
W 2. połowie, nie wiem, co bardziej, czy Saudom wyczerpała się bateria, czy Urugwaj w końcu się ocknął. W sumie remis dosyć sprawiedliwy. Bardziej mogą żałować Urugwjaczycy, bo oni kończyli mecz jako strona bardzo wyraźnie przeważająca. Bramkarz Arabii nienajlepszy.
Co do formatu MŚ, dalkub ma rację. Jest to niefajne, nieuczciwe i męczące. Chciwość, pogoń za pieniądzem, nieliczenie się ze zdrowiem piłkarzy. Nie jestem w stanie uważnie obejrzeć tylu meczów, a zawsze to robiłem. Dla mnie optymalny format to były 24 drużyny. 32 też byłem w stanie zaakceptować, bo z grupy wychodziły tylko 2 pierwsze miejsca, nie było żadnych dodatkowych tabelek dla szczęśliwców i pechowców z 3. miejsc.
Ale jeden poważny powód władze światowej piłki mają, aby poszerzać. Pozycja piłki nożnej na świecie nie jest dana raz na zawsze. Trzeba dbać o popularność, bo konkurencja ze strony innych rozrywek i sposobów spędzania czasu / wydawania pieniędzy jest realna. Postawili na ekspansję w mniej oczywistych niż dotąd kierunkach.
Dla mnie poziom na razie lepszy niż sądziłem przed turniejem. Najlepszy mecz z tych, które widziałem to Ekwador - Wybrzeże i długimi fragmentami Brazylia - Maroko. Wbrew tutejszym opiniom, podobał mi się też mecz Niderlandy - Japonia.'
15środa, 17, czerwiec 2026 22:56
corazstarszy
Argentyna - Algieria. Mecz z naszym dobrym znajomym w roli głównej, Lucą Zidanem. Pamiętamy wszyscy występ Legii w ChL 10 lat temu. Wówczas Legia U19 grała w UEFA Youth League, z tymi samymi drużynami w grupie, co i seniorzy. Graliśmy w Ząbkach z Realem (Sandro Kulenović, Mateusz Żyro, Seba Szymański, Radosław Majecki), w bramce którego wystąpił właśnie syn wielkiego Zizou, wówczas 18-latek. Ów listopadowy dzień był bardzo wietrzny, a wiatr bardzo porywisty. I pogoda odegrała rolę w bramce dla Legii. Bramka spokojnie pasowałaby do każdej kompilacji ‘piłkarskie jaja’. Zizou Jr. postanowił złapać piłkę kozłującą w jego polu karnym w stronę linii końcowej, ale nie w bramkę. Jakoś tak ją chwycił, że wpadł z nią do własnej bramki. Gdyby ją po prostu zostawił, nie byłoby gola. Błąd na miarę pamiętnego samobója Janusza Joiki.
To powinno było go wyleczyć z marzeń o karierze bramkarza zawodowego. Nie wyleczyło, jak widzieliśmy. I dobrze na tym Algieria nie wyszła. Druga bramka na pewno częściowo idzie na jego konto. Pierwsza - nie wiem. Może tego się nie dało obronić, ale próbę podjął bardzo niezgrabną. Starając się odbić piłkę obiema rękami na pewno stracił czas i zmniejszył swoje szanse.
Norwegia bardziej wygrała mądrym zarządzaniem wynikiem i meczem niż dobrym graniem w piłkę. Irak całkiem fajnie w fazie atakowania, ale podobnie jak Jordania niefrasobliwy. No i bramkarz. Drugi gol Haalanda to, dla mnie, bardziej dzieło bramkarza niż obrońcy. Kto nie oglądał, niczego wielkiego nie stracił. Francja dla mnie imponująca. Zastanawiam się, czy 1. połowa była realizacją zamierzeń Deschampsa, czy też przyjęciem złych założeń, które trzeba było korygować w 2. połowie. Tak czy owak, wyszło bardzo okazale. Olise, Upamecano i Rabiot, którego dotąd nie ceniłem, bardzo doskonałe występy.
Występy Ronaldo i Modricia (może się odkupi w 2. połowie, na razie piękne bramki Hrvatskiej bez jego udziału) pokazują, jak trudno czasem wielkim piłkarzom znaleźć w sobie dostatecznie dużo siły i pokory, by umieć odejść we właściwym momencie z pożytkiem dla drużyny. Przegapią moment i szkodzą swoim reprezentacjom. Widać, jak na tym tle na plus odbija się np. Toni Kroos.
16czwartek, 18, czerwiec 2026 09:17
gawin76
trudno czasem wielkim piłkarzom znaleźć w sobie dostatecznie dużo siły i pokory, by umieć odejść we właściwym momencie

Można zaryzykować twierdzenie, że piłkarski świat nie tyle nawet krytykuje samego Ronaldo, ile po prostu głośno puka się w głowę, widząc go w pierwszej jedenastce reprezentacji Portugalii. Pytanie czy obecność Ronaldo to są jakieś kwestie wizerunkowe, marketingowe, może osobowościowe, czy jednak on naprawdę, przynajmniej na treningach, nadal jest lepszy od pozostałych napastników reprezentacji Portugalii, a my wszyscy popełniamy błąd, porównując go do niego samego z przeszłości.

Nawiasem mówiąc, a propos napastników, to oglądam ten turniej, myślę o naszej reprezentacji i wychodzi mi, że najgorzej to my wypadamy właśnie w ataku (Lewego już w sumie nie liczę). Tacy Chorwaci nie mają obecnie żadnego napastnika światowej klasy, ale Musa czy Matanović (nie wspominając o Kramariciu czy Budimirze) mieliby u nas bezdyskusyjnie pierwszy plac. Może z Reguły będzie klasowy piłkarz, ale on powinien chyba już powoli zbierać się z Lubina, i to nie do drugiej ligi tureckiej.

PS. Pyszna wspominka odnośnie młodego Zidane’a, nie pamiętałem o tamtej sytuacji Smile
17czwartek, 18, czerwiec 2026 11:05
Senator
Mnie ogólnie fascynuje ta pamięć Corazstarszego ech , zazdroszczę .
18piątek, 19, czerwiec 2026 11:38
corazstarszy
Senator, dziękuję za miłe słowa. Nie dane mi wówczas było być na meczach Legii na stadionie, to starałem się chłonąć wszystko sprzed telewizora. Bardzo się ekscytowałem tą młodzieżową UYL i wiele sobie obiecywałem po tych zawodnikach. Pamiętam, że oglądając wówczas byłem przekonany, że największy materiał do zrobienia dużej kariery ma Mateusz Żyro. A ten samobój Luki Zidane’a był bardzo charakterystyczny. Nie sposób zapomnieć.
Czechy - RPA. Duże rozczarowanie poziomem. Zawsze, gdy Czesi grali na wielkich turniejach, ich mecze były fajne do oglądania. Nawet ostatnio na EURO w 2021. Nie zawsze wygrywali, ale zawsze była jakość. A wczoraj - szkoda gadać.
Już wiem, co cenię mimo wszystko w tych MŚ. One odrywają myśli od Legii. Można skupić się na innych. Człowiek mniej rozmyśla o tym, co na czeka. I to chyba jest higieniczne dla umysłu i psychiki.
Trenerzy ze Stanów Zjednoczonych mają czasem taki patriotyczno-bojowy styl prowadzenia reprezentacji. W tym przypadku chodzi mi o Jessiego Marscha. Widoczne były wczoraj elementy wojskowe w tym, jak zagrzewał i mobilizował Kanadyjczyków. Pamiętam, że na MŚ w Niemczech drużyna USA, wówczas z Brucem Areną, była zakwaterowana w bazie lotniczej USAF w Ramstein. To ich miało nastawić bojowo - coś w stylu ‘walczymy o nasz kraj’. I rozegrali taki superbojowy mecz w grupie z późniejszymi mistrzami Włochami. Agresywność 10/10. Chyba remis był. Z grupy nie wyszli. Wczoraj taki styl pracy trenera wyzwolił u Kanadyjczyków dużą energię, trzeba przyznać.
19niedziela, 21, czerwiec 2026 22:49
iocosus
Turcja - ponad 85 mln ludności, minimum 10 miast z populacją powyżej miliona.
Średnia frekwencja na meczach tureckiej Süper Lig w sezonie 2025/2026 wynosiła około 14 500 kibiców. Łączna widownia na wszystkich stadionach w trakcie rozgrywek ligowych przekroczyła 2,6 miliona osób. Najwyższą frekwencję tradycyjnie generuje Galatasaray, gromadząc na trybunach średnio ponad 41 000 widzów.
Państwowe giganty, takie jak Turkish Airlines czy operator telekomunikacyjny Türk Telekom, są głównymi sponsorami klubów.
Rząd wielokrotnie naciskał na państwowe banki, by restrukturyzowały lub umarzały gigantyczne długi (sięgające łącznie miliardów euro) największych tureckich drużyn.
Państwowy fundusz wspiera budowę i modernizację nowoczesnych stadionów w całym kraju.
Bezpośrednie subsydia trafiają głównie do amatorskich akademii piłkarskich oraz na rozwój infrastruktury w ramach programów państwowej instytucji sportowej Gençlik ve Spor Bakanlığı (Ministerstwo Młodzieży i Sportu)
Dane zaczerpnięte z wikipedii i AI

Turcja jest predysponowana by być szóstym palcem futbolowej europejskiej Top 5. Powinna zjadać na śniadanie Belgów, Chorwatów, Holendrów i Portugalczyków. Demografia, popularność futbolu, nakłady państwowe na jego rozwój, to wszystko powinno się składać, na to żeby talenty piłkarskie znad Bosforu sypały się niczym z rogu obfitości. Turecka repra powinna dzielić i rządzić w Europie i nie tylko. A tymczasem ...

Futbol jest dziwny.
20środa, 24, czerwiec 2026 12:39
corazstarszy
To turniej, dopiero faza grupowa i nie oglądamy tego, co takie reprezentacje jak Anglia mają najlepszego do zaoferowania. Ale i tak mi Ghana zaimponowała. Ich poprzedni mecz z Panamą był w ich wykonaniu zły. Natomiast teraz podobało mi się, jak powstrzymali Anglię. A jeszcze były kontrowersje sędziowskie, raczej na ich niekorzyść. Chciałbym, żeby np. Legia umiała w takim stopniu radzić sobie z dużo silniejszym rywalem. Oprócz spraw czysto siłowych i piłkarskich, obrona, jaką wczoraj zademonstrowała Ghana, wymaga wielkiej cierpliwości, opanowania, koncentracji. Mi się to wydaje bardzo trudne w sportach zespołowych, bo jeden zawodnik może zniweczyć wysiłek pozostałych. Mecz godny zapamiętania ze względu na spektakularne pudło Kane’a. To bardziej zapamiętam niż gole Ronaldo, chociaż gol na 1-0 bardzo mi się podobał. W tekście “Ulga i troska”, jest taka fraza o ‘teatralnym celebrowaniu mikrosukcesów’. To co powiedzieć o celebrowaniu bramek przez Portugalczyka i jego fanów nawet przeciwko słabym rywalom, gdy te bramki nie rozstrzygają o zwycięstwie?
Chorwacja - Panama. Musiałem oglądać transmisję ‘atmosfera stadionu’ ze względu na komentujących, dobranych tak że gorzej się nie da. Chodzi mi również o nieprzyjemny dla ucha głos jednego z nich. I uważam, że taka transmisja pozwala lepiej skupić się na meczu. Polecam. Panama dokładnie tak samo jak z Ghaną. Byli lepsi, mieli dużo sytuacji, łatwo je tworzyli, technika na wysokim poziomie, pierwsza połowa z dużą werwą. I przegrali. Trudno powiedzieć, na ile Chorwacja kontrolowała to, co się działo na boisku, a na ile, wzorem Ghany z pierwszej kolejki, wygrała wbrew przebiegowi wydarzeń na boisku.
Do Demokratycznej Republiki Konga nie dotrwałem. Kolumbia z Uzbekistanem nie za bardzo przekonywała, więc nie dziwię się, że i teraz mieli pod górkę.
21środa, 24, czerwiec 2026 14:20
iocosus
Zerkając na Angoli, tak mnie naszło, dlaczego Barca kupiła Gordona a nie Rice’a?
Gdyby Anthony Gordon przypominał w czymś Steve;a McManamana lub Chrisa Waddla to jeszcze bym zrozumiał, ale nie przypomina (przynajmniej na dziś) natomiast Declan Rice mi imponuje przede wszystkim reakcjami gdy Anglia traci piłkę ale i w ofensywie jest przydatny. Wobec problemów Barcy po stracie piłki ktoś taki wydaje się jej nieodzowny.
Zagadnienie czysto teoretyczne nie uwzględniające realiów choćby finansowych.
***
Ghana zakładam, że jest spełnieniem filozofii pragmatycznej w futbolu. Z czterema punktami są już chyba w 1/16 ale ciekawi mnie ich mecz z Chorwatami. Jeżeli „Krawaciarze” szybko nie strzelą gola to jeszcze wykroi się super niespodzianka?
***
Wszyscy zachwycają się Messim, ale czy nie mniej godne docenienia jak Argentyńczycy pracują „za niego”? Wirtuoz gra mega ekonomicznie, bo inaczej w swoim wieku by nie był wirtuozem, po prostu tak musi, ale pozostali harują za niego zda się z „uśmiechem na ustach”, choć to raczej grymas bólu i wyczerpania.
***
„Słoń a sprawa Polska” – na razie ten turniej pokazuje jak obecnym reprezentacjom niezbędny jest dobry egzekutor. Tym bardziej sukcesja po RL9 robi się wśród Biało-Czerwonych kluczowa?
A zastanawiając się jak my byśmy na turnieju wypadli? Mhm, może nie tak siermiężnie jak Czechy, ale może równie nieskutecznie jak Turcja?
Corazstarszy: „Panama dokładnie tak samo jak z Ghaną. Byli lepsi, mieli dużo sytuacji, łatwo je tworzyli, technika na wysokim poziomie, pierwsza połowa z dużą werwą. I przegrali.” – trochę tak jak byśmy opisywali baraż Polski ze Szwecją.

Póki co, „pragmatycy” górą nad „romantykami” czyli Gawin usatysfakcjonowany a ja zasmucony! Wink
22środa, 24, czerwiec 2026 16:00
gawin76
@ corazstarszy

To co powiedzieć o celebrowaniu bramek przez Portugalczyka i jego fanów

Raczej mnie to bawi niż działa na nerwy, ale a propos celebracji to zastanawiam się jakim cudem w czasach, w których sędzia na palcach odlicza pięć sekund do wznowienia gry, możliwe jest, żeby dwudziestu chłopa obściskiwało się przez co najmniej minutę za linią boczną po zdobyciu bramki (a przez następną wracało na swoje miejsca). Chętnie zobaczyłbym kolejne odliczanie i niech tam chłopaki się ściskają i robią selfie z kibicami po bramce, spoko, ale gra zostaje wznowiona Very Happy

@ iocosus

„Słoń a sprawa Polska”

Wiele było światowych imprez bez udziału Polski i generalnie szybko przechodziłem nad tym do porządku dziennego, ale tym razem naprawdę jakoś wyjątkowo mi żal braku naszych.

Ta szarża w Sztokholmie była zupełnie szalona i w efekcie kosztowała nas awans, ale gdyby to wyszło to w USA mogłoby być ciekawie, zwłaszcza, że Tunezja okazała się bardzo słaba i moglibyśmy dodatkowo nakręcić się pierwszym meczem. Wielka szkoda.
23piątek, 26, czerwiec 2026 03:26
corazstarszy
Korea na pewniaka wyszła z grupy w 2022. Więc widać, że teraz coś niedobrego z nimi się dzieje. Gdy graliśmy w 2023 z Midtjyllandem, tam na napastniku wystąpił ówczesny reprezentant Korei Cho Gue-sung, autor 2 bramek na mundialu w Katarze. Jego kariera reprezentacyjna zakończyła się w 2023, po półfinałowym meczu Pucharu Azji, który Korea przegrała z Jordanią 0-2. Pod koniec meczu, w dogodnej sytuacji zanurkował w polu karnym rywala, dostał kartkę, zamiast strzelić gola. Więc, nie jest to reprezentacja wolna od turbulencji.
Afrykańska miłość do piłki bywa daleko posunięta. Gdy Maroko w 1986 odpadło w 1/8 z finału, król Hassan opłacił swoim zawodnikom pobyt w Meksyku do końca turnieju. Uznał, że wygranie grupy z trzema reprezentacjami europejskimi i zacięty bój z Niemcami w fazie pucharowej (gol Matthausa w 88 minucie z wolnego z dobrych 30 metrów, po ziemi) to wystarczający powód do nagrody. Na reprezentantów DRK, gdy wygrali baraż z Boliwią o udział w obecnym turnieju, spadł deszcz nagród materialnych przyznanych przez głowę państwa iście pańskim gestem (+ udział w uroczystościach państwowych). Ale w Tunezji chyba się to nie powtórzy. Raczej ojcowie państwa będą się zastanawiać, jak odzyskać od krajowej federacji wyłożone środki. I zwiększą kontrolę na przyszłość.
Chyba najfajniejsze mecze były w grupie niemieckiej. Ja się tutaj już zachwycałem poziomem spotkania WKS z Ekwadorem. Dwa ostatnie mecze grupowe Niemców też były bardzo fajne - poziom, intensywność, napięcie, nie sposób było się nudzić. Nawet Curação dowiodło, że w piłkę gra, i to nie jak ostatnie dziady. Cieszę się, że Ekwador wygrał i poprawił swój dorobek. Chodzi mi o samą piłkę zademonstrowaną przez tę reprezentację (nie oglądałem z Curação, ale z WKS i z Niemcami bardzo dobrze), jak i o to, żeby już więcej nie oglądać reprezentacji Szkocji.
Nagelsmann i Flick odnosili wspaniałe sukcesy w piłce klubowej. Materiał ludzki też mieli fantastycznie ograny w piłce klubowej (oprócz Bayernu, Eintracht wygrał Ligę Europy w 2022, Bayer i Fryburg były w finale w 2024 i w 2026). Teraz, sądząc po meczach z WKS i Ekwadorem, Niemcy nie są specjalnie lepsi niż w Katarze 4 lata temu. Wybrzeże w meczu przeciwko nim oklapło po drugiej hydration break, wcześniej przeważało i powinno było prowadzić wyżej niż 1-0. Z Ekwadorem Niemcy mieli czas, aby zareagować przy 1-2, i nawet nie stworzyli sytuacji. Sane przegrał chyba wszystkie pojedynki ofensywne, Rudiger - jak w klubie, tak w reprezentacji, Nmecha pięknie dogrywa (m.in. na 2-1 z WKSem), ale piłek nie zbiera, a jak mu się czasem uda, to więcej z tego jest kłopotu dla drużyny niż pożytku. To, moim zdaniem, świadczy o tym, jak wielkim trenerem w piłce reprezentacyjnej był Joachim Loew.
Brazylia - Japonia, Holandia - Maroko. Sounds exciting
24piątek, 26, czerwiec 2026 12:04
iocosus
Andrzej Cala na X:
"już wolałbym mundial na 64 drużyny niż 48. z banalnego powodu - brak cyrku i kombinowania z tabelą dla drużyn 3 miejsc.
oczywiście niezmiennie jestem na stanowisku, że nie ma nic lepszego niż Euro 16 i Mundial 32, wychodzą dalej po dwie ekipy i wszystko jest fest przejrzyste."

Mhm, chyba mam pdobnie, 48 czy 64 druzyny, 12 czy 16 grup, to i tak juz moloch nie do ogarniecia. Zabawa z trzecimi miejscami dziwaczna, bardzo, bardzo dyskusyjna.
25piątek, 26, czerwiec 2026 14:45
gawin76
Oczywiście, że dla przejrzystości system z 64 drużynami byłby lepszy, ale... tylko dla przejrzystości. To jest 16 reprezentacji więcej, to jest kolejne obniżenie progu wejścia i dalsza dewaluacja średniego poziomu fazy grupowej, a przede wszystkim znacznie większe wyzwanie logistyczne dla kraju gospodarza (a raczej krajów, bo niewielu podejmie się samodzielnej organizacji). Ja tam wolę już 48 z kombinowaniem niż 64 bez.

A jeżeli chodzi o awanse z trzecich miejsc to były one promowane na MŚ w 1986, 1990 i 1994 roku i nie powiedziałbym, żeby to miało szczególnie destrukcyjny wpływ na odbiór tych turniejów. W systemie z awansem dwóch drużyn też tkwi potencjalny defekt, pułapka trzeciej kolejki, w której może być dużo meczów kompletnie o nic.
26sobota, 27, czerwiec 2026 16:50
corazstarszy
Będzie o tym, jak postawy społeczne nie ewoluują. Dzisiaj mamy hejt czy hejterstwo / hejtowanie. Patrząc na nasze poletko, Mioduski, Rajović, Astiz, wcześniej Gual, Rosołek, Mięciel, W. Szala, R. Staniek, K. Iwanicki. Kiedyś takie postawy też występowały, tylko nosiły nazwę ‘ostracyzm (społeczny)’. I miewały różne przejawy. Piszę to a propos Muslery i jego bardzo złego występu na mundialu. Wstyd tak bronić, a właściwie nie bronić. I tak się zastanawiam, co go czeka w ojczyźnie po takiej katastrofie. Był w historii MŚ bardzo znany przypadek tego typu, gdy zawodnik ponosił następstwa nieudanego występu do końca życia. Moacir Barbosa, brazylijski bramkarz na mundialu w 1950 r. Faza finałowa była rozgrywana w grupie, ale los tak sprawił, że ostatni mecz Brazylii, gospodarza turnieju, był jednocześnie finałem. Przeciwnikiem był Urugwaj. Miejsce Maracana. Widownia - podobno 199 tys. ludzi. To największa trauma sportowa Brazylii do czasu sławetnego 1-7 z Niemcami w 2014. Wystarczał im remis. Przegrali 1-2, choć prowadzili. Druga bramka to niezbyt mocny strzał na krótki słupek. Bramkarz Barbosa spodziewał się dośrodkowania i wpuścił gola. Po meczu grobowa cisza. Są relacje o samobójstwach popełnionych poprzez rzucenie się z korony stadionu. Barbosa to dosyć częste w Brazylii i Portugalii nazwisko. Były wnioski w urzędach stanu cywilnego o zmianę nazwiska na inne po tym meczu. Ten bramkarz zmarł w biedzie, samotności i w atmosferze potępienia społecznego. Krótko po mistrzostwach ktoś mu przysłał w opakowaniu jako prezent drewniane obramowanie bramki z Maracany, zdemontowane po turnieju. Niedługo przed śmiercią udzielił wywiadu, w którym powiedział, że w Brazylii największa przewidziana prawem kara to 30 lat więzienia (oni podpisali moratorium na karę śmierci). A on z absolutnym potępieniem społecznym, ostracyzmem właśnie, musiał zmagać się dłużej.
Futbol to wielkie emocje, przeżycia równie silne jak dla niektórych np. religia i wiara. Ale z czasem powinny wygasać i rozsądek powinien brać górę. Oby los Muslery nie był taki jak Brabosy. Współzawalił Urugwajowi mundial, ale za 4 lata będzie następny mundial, a to nie był pierwszy raz, gdy ta reprezentacja nie wyszła z grupy. To samo dotyczy tych naszych postaci. Ja np. Gualowi zapamiętam asysty z Widzewem w wygranym 2-1 meczu wyjazdowym w 2024. Były piękne.
Maignan chyba jest dobry w karnych. Pamiętamy jak 2 lata temu załatwił Roberta Lewandowskiego i jak sędzia nakazał powtórkę. Wyglosił po tamtym meczu trafny komentarz o terroryzowaniu bramkarzy przy rzutach karnych. Strzelcowi wolno wiele, bramkarzowi nie wolno nic.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1