A+ A A-
  • corazstarszy
Wiadomo - kto strzeli więcej, ten wygrywa. Ale ciągle hołduję takiemu myśleniu / czuciu, żeby wynik był za zasługi. Mi się Senegal w tym meczu podobał, Belgia nie. I żałuję, że Senegalczycy odpadli. Lubiąc wspomnienia, napiszę tak: na MŚ w 1990 w 1/8 finału był mecz Anglia - Belgia. Końcówka dogrywki. Po wrzutce z wolnego z dalekiej głębi pola (okolice linii środkowej) bramkę strzałem z woleja zdobył niejaki David Platt. Pamiętam, że w tamtym meczu trzymałem kciuki za Belgów, bo mi się podobały ich mecze grupowe. Wiem, że to tak nie działa, ale, naiwnie i pospolicie mówiąc, dziś los im zwrócił za tamtą straconą późno bramkę. Dzisiaj, gdy Senegalczyk długo klęczał skulony mniej więcej na punkcie, z którego się strzela karne, pomyślałem sobie, że odprawia jakieś czarodziejskie rytuały i rzuca zaklęcia. Sytuacja była na tyle dramatyczne, że każde, nawet najbardziej nieracjonalne zachowanie, dałoby się w takim momencie usprawiedliwić. Z takich meczów się MŚ zapamiętuje. Kane ma taki brzydki trick - potrafi, zwłaszcza przy oczekiwaniu na wykonanie stałego fragmentu, wbiec na stojącego bez ruchu rywala i odegrać scenę, że mocno oberwał w kontakcie fizycznym. Pamiętam, że w ten sposób wyłudził karnego w 1/8 finału w Rosji przeciwko Kolumbii. Taki świetny piłkarz, a nie waha się sięgać po taką brudną grę. Uważam, że ten wczorajszy, ostatecznie nieodgwizdany karny, to było podłe padolino z jego strony.
This is a comment on "Mundial - czas rozstrzygnięć"