- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- gawin76
Mundial - czas rozstrzygnięć
Na mistrzostwach świata rozpoczyna się faza pucharowa. W rywalizacji pozostały trzydzieści dwie drużyny i 19 lipca jedna z nich wzniesie najcenniejsze trofeum jakie można zdobyć w piłce reprezentacyjnej. Czekamy na dobrą piłkę, bo przecież poziom i przebieg fazy pucharowej mają decydujące znaczenie dla sposobu w jaki zapamiętany zostaje każdy mundial.
Rywalizacja w grupach nie stała na tak niskim poziomie jak można było obawiać się przed turniejem, ale też trudno powiedzieć, żeby obrodziła widowiskami, które będą przywoływane przez lata. Były grupy, w których sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie od pierwszej do trzeciej kolejki, ale i były takie, w których wszystko toczyło się zgodnie z przewidywalnym scenariuszem. Doszło do kilku niespodzianek, jednak ich kalibru nie da się porównać do tego co przydarzyło się Francji w 2002 i 2010, Hiszpanii w 2014 czy Niemcom w 2018 i 2022.
Właśnie brak sensacji sprawia, że szerokie grono faworytów póki co idzie ławą. Oczywiście niektóre drużyny nie weszły jeszcze na swój najwyższy poziom (Hiszpania, Portugalia), inne przeszły przez swoje grupy jak burza, imponując polotem i skutecznością (Argentyna, Francja), ale generalnie gwiazdy na pewno nie zawodzą. Do tego mamy zespoły takie jak USA, Japonia, Maroko czy Kolumbia, które mierzą wysoko i chcą wedrzeć się do strefy medalowej. Wszystko to stwarza warunki sprzyjające ku temu, byśmy byli świadkami spektakularnych widowisk w fazie pucharowej. Jak będzie w praktyce - przekonamy się już wkrótce.
Górna połówka drabinki wygląda następująco:
Niemcy – Paragwaj, Francja – Szwecja, Kanada – RPA, Holandia – Maroko
Chorwacja - Portugalia, Hiszpania – Austria, Bośnia i Hercegowina – USA, Belgia - Senegal
Dolna połówka drabinki to poniższe pary:
Brazylia - Japonia, Norwegia – WKS, Meksyk - Ekwador, Anglia – DR Konga
Argentyna – Wyspy Zielonego Przylądka, Australia – Egipt, Szwajcaria - Algieria, Kolumbia – Ghana
* * * * * *
1/16 finału: Kanada – RPA 1:0
Mecz jak z koszmaru. Brak jakości, brak tempa, brak emocji. Długimi fragmentami oglądaliśmy chodzonego i można było zastanawiać się czy to naprawdę mecz życia dla obu drużyn, a może raczej odrabianie pańszczyzny na towarzyskim turnieju na drugim końcu świata. Jako zespół minimalnie bardziej podobali mi się przedstawiciele Afryki, ale Kanadyjczycy mają więcej piłkarzy o wysokich umiejętnościach. O wyniku przesądził chyba najlepszy z nich – Eustáquio. Zwykle imponujący elegancją, techniką, przeglądem pola, tym razem dopadł do bezpańskiej piłki na linii pola karnego i celnie uderzył w róg. Było to w doliczonym czasie gry i drużyna RPA nie zdołała już zareagować.
1/16 finału: Brazylia – Japonia 2:1, Niemcy – Paragwaj 1:1 k. 3:4, Holandia – Maroko 1:1 k. 2:3
Emocjonujący dzień na mundialu, bramki w doliczonym czasie gry, dogrywki, karne. Europa w odwrocie!
Najpierw mieliśmy typowy mecz dwóch różnych połów. Do przerwy Japonia była drużyną lepszą od Brazylii, nie tylko zdobywając bramkę, ale posiadając pełną kontrolę nad meczem. Po przerwie Brazylijczycy uprościli taktykę, pojawiło się więcej zagrań bezpośrednich, więcej dośrodkowań obliczonych na wykorzystanie lepszych warunków fizycznych w polu karnym Japonii – i to przyniosło efekt. Co prawda rozstrzygnięcie padło dopiero w piątej minucie doliczonego czasu gry, ale było ono w pełni zasłużone, bo Japonia po przerwie nie miała żadnych atutów.
Mecz Niemiec z Paragwajem stał na bardzo słabym poziomie. Paragwaj grał tak, jakby na ich ławce siedział trener Michniewicz, broniąc głęboko niskim blokiem. Niemcy zostali zmuszeni do ataku pozycyjnego, który prowadzili w jednostajnym tempie, nudząc widownię brakiem przyspieszenia i kreatywności. Piłkarską nędzę wynagrodziła dawka emocji. Ambitna walka Paragwaju o przetrwanie dogrywki zawisła na włosku kiedy do bramki przeciwnika trafił po rzucie rożnym Tah, jednak trafienie zostało anulowane z powodu interwencji VAR. Tah stał się symbolem niemieckiej niemocy w tym meczu, bo kiedy w dramatycznej serii jedenastek Niemcy odrobili dwie bramki straty i wydawało się logiczne, że wykorzystają momentum i dobiją przeciwnika, to właśnie Tah kopnął w trybuny i podarował trzecią piłkę meczową Paragwajowi, tym razem wykorzystaną. O reprezentacji Niemiec krąży opinia, że jest najsłabsza od dawien dawna, nie do końca z tym się zgadzam, myślę, że głównym winnym blamażu jest trener Nagelsmann, a Paragwaj został przez Niemców zlekceważony.
Wreszcie nadszedł czas na z niecierpliwością oczekiwany mecz Holandii z Marokiem. Spotkanie nie zawiodło, choć rozkręcało się powoli. Marokańczycy przeważali, Holendrzy się odgryzali. W drugiej połowie Holandia zdobyła bramkę na 1:0 dzięki trafieniu Gakpo (nawiasem mówiąc, wzruszająca historia z osobistym dramatem w tle) i wydawało się, że dowiezie prowadzenie. Marokański trener rzucił wszystko na szalę, zdjął gwiazdy Diaza i Bouaddiego, ale sytuacje nie przychodziły, aż do doliczonego czasu gry, kiedy znakomicie w pole karne Holendrów wbiegł Diop. W dogrywce Maroko nadal miało inicjatywę, doskonałą okazję miał Rahimi, ale Verbruggen popisał się fenomenalną interwencją. Doszło do rzutów karnych, które były egzekwowane… fatalnie, i to z obu stron. Marokańczycy okazali się minimalnie mniej fatalni, a może po prostu dopisało im szczęście, bo na początku serii Holandia mogła szybko stanąć przed szansą osiągnięcia dwóch bramek przewagi, jednak Verbruggen, który już praktycznie obronił karnego, pechowo wbił nogą piłkę do bramki.
1/16 finału: Norwegia - WKS 2:1, Francja – Szwecja 3:0, Ekwador – Meksyk 0:2.
Pierwszy mecz był niezwykle wyrównany. Norwegia prowadziła po cudownym trafieniu Nusy. W drugiej połowie w równie efektowny sposób do wyrównania doprowadził Diallo. W 86. Haaland dostawił nogę i przesądził o zwycięstwie Skandynawów. Była to sytuacja, której Haaland nie mógł zepsuć, choć wydawało się, że... próbował, niezbyt czysto trafiając w piłkę. Z pewnością nie był to udany mecz norweskiego snajpera, tak jak przekonywująca nie była gra Norwegii, można wręcz stwierdzić, że drużyna WKS długimi fragmentami meczu sprawiała lepsze wrażenie. Norwegów w niedzielę czeka walka o ćwierćfinał z Brazylią i chcąc rzucić wyzwanie Canarinhos, muszą zagrać zdecydowanie lepiej.
Drugi mecz nie był ani wyrównany, ani szczególnie emocjonujący, ale oglądanie reprezentacji Francji to czysta przyjemność. Francuzi dosłownie fruwają w ataku, bawiąc się grą i będąc nie do powstrzymania dla przeciwnika. Szwedzi grali ambitnie, choć prawdopodobnie dość szybko musieli zrozumieć, że są bez żadnych szans. Tym samym z MŚ pożegnały się już wszystkie zespoły z niedoszłej polskiej grupy, która przecież na papierze wydawała się tak wyrównana i mocna.
W ostatnim meczu Meksyk zmierzył się z Ekwadorem. Muszę przyznać, że pomyliłem się co Meksyku, nieufnie i sceptycznie oceniając szanse gospodarzy. Tymczasem Meksykanie grają twardo w obronie i skutecznie w ataku, a wszystko to w znakomitej atmosferze na legendarnym Estadio Azteca. W pełni zasłużone zwycięstwo i awans.
1/16 finału: Anglia – DR Konga 2:1, Belgia – Senegal 3:2, Bośnia i Hercegowina – USA 0:2.
Dla Anglii reprezentacja DR Konga miała być tylko przystawką przed rywalizacją w kolejnych rundach, ale przebieg meczu okazał się zaskakujący. Kongijczycy szybko strzelili bramkę i uskrzydleni rozgrywali naprawdę dobrą partię, a między słupkami wybornie spisywał się bramkarz Mpasi. Ostatecznie Anglicy zmogli rywala. Zmiany zaordynowane przez Tuchela pomogły wyjść poza schemat, który przez większość meczu nie działał, a mężem opatrznościowym okazał się niezawodny Kane. Kongijczycy nie byli w stanie utrzymać poziomu intensywności i koncentracji przez cały mecz, przestali wychodzić z kontrami, przestali odrzucać Anglików od swojego pola karnego, przestali nadążać. Nie było niespodzianki, ale była dramaturgia.
Pod względem dramaturgii wszystko przebił jednak kolejny mecz. Senegal grał doskonale. Przedstawiciele Afryki byli szybcy, pomysłowi, ich znakomici napastnicy szachowali defensywę Belgów, a bramka Sarra na 2:0 to jedno z najbardziej efektownych trafień turnieju. Belgowie wydawali się zagubieni i sfrustrowani, co potwierdzała kuriozalna pyskówka Trossarda i Tielemansa. A potem przyszły trzy minuty, które wstrząsnęły Senegalem. Najpierw bramkę kontaktową zdobył Lukaku, a za chwilę do bramki Senegalu trafił Tielemans po podaniu od, jakżeby inaczej, Trossarda. O zwycięstwie Belgów przesądził rzut karny z końcówki dogrywki, słuszny, choć może szkoda, że tej akcji nie zdołał z gry wykończyć Lukebakio. Co ciekawe, gra Belgii wyraźnie zyskała na dynamice, kiedy z boiska zeszły największe gwiazdy, De Bruyne i Doku. Wyśmienity mecz, prawdopodobnie najlepszy spośród dotychczasowych na tegorocznym mundialu.
W trzecim meczu Amerykanie pewnie pokonali Bośnię i Hercegowinę. Przyznam, że nie udało się mi się utrzymać przytomności przez cały mecz, ale poderwałem się na równe nogi, kiedy przy stanie 1:0 dla USA czerwoną kartkę ujrzał strzelec bramki Balogun. Do żadnego bośniackiego szturmu jednak nie doszło, grający w dziesiątkę Amerykanie spokojnie stopowali przeciwnika, zdobywając jeszcze bramkę na 2:0 po rzucie wolnym.
1/16 finału: Austria – Hiszpania 0:3, Chorwacja – Portugalia 1:2, Algieria - Szwajcaria 0:2.
Hiszpania wróciła! Po fazie grupowej można było mieć wątpliwości, czy Hiszpanie są w stanie zbliżyć się do poziomu sprzed dwóch lat, ale mecz z Austrią wydaje się przesądzać, że podopieczni de la Fuente znów są bardzo mocni. Nie chodzi nawet o wynik i trzy bramki, a o sposób gry oparty o aktywność w wysokim odbiorze piłki, która pozbawia przeciwnika tlenu.
Głównym daniem dnia miała być rywalizacja Chorwacji z Portugalią, i faktycznie tak było, choć żeby delektować się rewelacyjnym poziomem drugiej połowy meczu, trzeba było najpierw przetrwać senne pierwsze czterdzieści pięć minut. Awans Portugalii mocno szczęśliwy, Chorwacja sprawiała lepsze wrażenie i zasłużenie wyszła na prowadzenie po trafieniu Perisicia. Potem przyszła kolej na aktywność systemu VAR, który najpierw pozbawił trafienia Ronaldo, a następnie dał Portugalii rzut karny za faul niemożliwy do wychwycenia gołym okiem. W doliczonym czasie do chorwackiej bramki trafił zmiennik Ronaldo, Ramos, wykorzystując bierność chorwackich obrońców, zwłaszcza Gvardiola. Największy dramat miał jednak dopiero nadejść. W jednej z ostatnich akcji meczu Gvardiol przez chwilę cieszył się z odkupienia win, bo trafił na 2:2. Bramka została jednak anulowana z powodu spalonego, a moment podania wyznaczał nieuchwytny kontakt głowy Matanovicia z piłką. Nieuchwytny dla ludzkiego oka, bo zamontowany w piłce czip wykazał kontakt. Bardzo pechowy dzień Chorwatów, choć trzeba przyznać, że już pierwszy mecz turnieju, przeciwko Anglii, wyeksponował problem tej drużyny, którym była gra w obronie.
Ostatni mecz nie zachwycił. Szwajcarzy wykorzystali swoje doświadczenie, ogranie i korzystny początek meczu i łatwo wypunktowali Algierię. Po pierwszej połowie można było mieć jeszcze nadzieje na emocje po przerwie, ale błyskawiczny gol na 2:0 zamknął temat. Szwajcarzy nie musieli, Algierczycy nie umieli i mecz ostygł.
1/16 finału: Australia – Egipt 1:1 k. 2:4, Argentyna – Wyspy Zielonego Przylądka 3:2, Ghana - Kolumbia 0:1.
Pierwszy mecz był brzydki. W starciu Australii z Egiptem dużo było fizycznej walki, natomiast brakowało jakości i płynności. Egipt był bardziej zainteresowany rozstrzygnięciem meczu w regulaminowym czasie gry, ale na drodze ekipy Salaha stał australijski bramkarz Beach. O dziwo tego właśnie Beacha trener Australii ściągnął z boiska przed konkursem rzutów karnych, zastępując doświadczonym Ryanem. Zagrywka va banque nie przyniosła efektu, Ryan nie obronił ani jednego karnego. Jego odpowiednik z Egiptu nie musiał popisywać się kunsztem, bo Australijczycy dwukrotnie nie trafili w bramkę i tym sposobem poznaliśmy kolejnego uczestnika 1/8 finału.
Drugi mecz dnia przejdzie do historii mistrzostw świata niczym heroiczna walka Kamerunu z Anglią z 1990 roku. Rywalizacja Argentyny z Wyspami Zielonego Przylądka rozpoczęła się zgodnie z przewidywaniami. Argentyńczycy nie forsowali tempa, ale mieli ogromną przewagę i prowadzili po bramce Messiego z pierwszej połowy. Po przerwie Kapowerdeńczycy nieoczekiwanie wyrównali i doprowadzili do dogrywki. W niej faworyt szybko trafił, jednak debiutanci znów wyrównali dzięki pięknej bramce Cabrala. Na trzecią bramkę Argentyny drużyna Wysp Zielonego Przylądka już nie zdołała odpowiedzieć, ale zepchnęła Argentynę do obrony i do ostatniej minuty dogrywki zaciekle walczyła o wyrównanie. Cudu nie było, ale Kapowerdeńczycy zasłużyli na szacunek i sympatię.
Grono uczestników 1/8 finału uzupełniła Kolumbia, która pokonała Ghanę najniższym możliwym wynikiem, szybko zdobywając bramkę i mając kolosalną przewagę przez cały mecz. Wynik utrzymywał się na styku, ale to za sprawą nieskuteczności reprezentacji Kolumbii, bo Ghana była całkowicie bezradna, nie potrafiąc zbliżyć się do kolumbijskiej bramki.
* * * * * *
1/8 finału: Kanada – Maroko 0:3, Francja – Paragwaj 1:0.
Pierwszy dzień kolejnej rundy bez większych emocji. Mecz Kanady z Marokiem rozpoczął się zaskakująco. Marokańczycy byli senni, ospali, w ich grze nie było widać zwykłej energii, w dodatku szybko kontuzji doznał ich podstawowy napastnik Saibari. Wystarczył jednak jeden pomysłowo rozegrany rzut wolny w 50. minucie meczu, żeby wszystko się zmieniło. Maroko objęło prowadzenie, Kanadyjczycy musieli zmienić taktykę, na boisku pojawiło się więcej przestrzeni i od tego momentu nie było już żadnych wątpliwości co do tego, która z drużyn jest lepsza.
W drugim meczu Francuzi męczyli się z Paragwajem. Paragwajczycy zaparkowali autobus w polu karnym, nie zostawiając Francuzom ani centymetra wolnego miejsca. Nie było błyskotliwych akcji, efektownych dryblingów ani celnych strzałów, była za to upalna pogoda i plażowa atmosfera na trybunach. W drugiej połowie pojawiły się złośliwe faule, przepychanki i prowokacje. Bardzo brzydki mecz. Francuzi wbili bramkę z rzutu karnego i grają dalej, ale rywalizacja z Paragwajem pokazała, że oni też są tylko ludźmi.
1/8 finału: Brazylia – Norwegia 1:2, Anglia – Meksyk 3:2.
Drugi dzień 1/8 finału zrekompensował miałkość pierwszych meczów, tym razem emocji było co niemiara. Norwegia odesłała do domu Brazylię. Niespodzianka? Historycznie i biorąc pod uwagę dotychczasowe mecze obu drużyn na tegorocznym mundialu, chyba tak. Nawet pierwsza połowa niedzielnego meczu nie zapowiadała takiego rozstrzygnięcia. Brazylijczycy byli bardziej konkretni, podczas gdy Norwegowie łatwo tracili piłkę, słaby dzień miał między innymi błyskotliwy Nusa. Trudno powiedzieć jak potoczyłby się ten mecz, gdyby nie rzut karny obroniony przez Nylanda w 14. minucie, doskonałą sytuację miał też po przerwie Endrick, który pojawił się na boisku w 58. minucie meczu. Ale Norwegowie w żadnym momencie nie wyrzekli się swojego pomysłu na ten mecz. Posiadali piłkę, grali ofensywnie, dążyli do wykreowania sytuacji Haalandowi. I wreszcie nadeszła 79. minuta meczu, kiedy Haaland po mistrzowsku wygrał walkę o pozycję z Gabrielem. Haaland dobił potem Brazylię doskonałym uderzeniem zza pola karnego i bramka Neymara z jedenastki nie mogła już nic zmienić. Piękna mundialowa przygoda Norwegów.
Drugi mecz został opóźniony o godzinę z powodu warunków atmosferycznych. Było w nim wszystko, bramki, parady bramkarzy, czerwona kartka, ogromna dramaturgia. Meksykanie grali z determinacją i pasją, ale Anglicy nie odstawali pod względem fizycznym ani wolicjonalnym. Widzieliśmy jak wielkie gwiazdy światowego futbolu, milionerzy, walczą jak lwy umieszczone na ich reprezentacyjnych trykotach. Ostatecznie zatriumfowała piłkarska jakość, Meksykanie nie mieli nikogo takiego jak fenomenalny tego wieczoru Bellingham. W końcówce meczu oglądaliśmy niezliczone dośrodkowania w angielskie pole karne, ale Meksykanie nie zdołali dogonić wyniku i doprowadzić do dogrywki. Znakomite widowisko bez szczęśliwego zakończenia dla współgospodarzy turnieju.
1/8 finału: Hiszpania – Portugalia 1:0, Belgia – USA 4:1.
Wielka szkoda, że na początku meczu Hiszpanii z Portugalią doskonałej sytuacji nie wykorzystał Oyarzabal. Być może szybko otwarty wynik dałby nam inny mecz niż ten, który oglądaliśmy w poniedziałkowy wieczór. Na boisku dominowała ostrożność, obie drużyny grały wolno i szanowały piłkę. Hiszpanie posiadali inicjatywę, więcej było faz meczu, w których przeważali i starali się spenetrować portugalską defensywę, ale ogólnie rzecz biorąc, z boiska niestety wiało nudą. Trener Portugalczyków Martinez uznał zapewne, że taki sposób gry daje największą nadzieję na pokonanie Hiszpanii, ale broń okazała się obosieczna, bo w doliczonym czasie gry do portugalskiej bramki trafił zmiennik Merino i było już zbyt mało czasu na to, by odwrócić losy rywalizacji. Jedyną sytuację miał Silva, jednak jego strzał głową w niewielkiej odległości minął bramkę Hiszpanów. Bardzo przeciętny turniej Portugalii, raczej nikt nie płacze po drużynie grającej tak monotonny i zachowawczy futbol.
Drugi mecz budził zrozumiałe emocje. Jego przebieg okazał się zupełnym zaskoczeniem. Amerykanie wyglądali na tym turnieju bardzo dobrze, byli szybcy, dynamiczni, pewni siebie, tymczasem w rywalizacji z Belgami okazali się całkowicie bezradni. Belgowie przejęli inicjatywę od pierwszych minut, doskonale operowali piłką, byli nieuchwytni dla przeciwnika. Nawet kiedy drużynie USA pomógł szczęśliwy gol z rzutu wolnego, Belgia natychmiast odpowiedziała trafieniem i ostudziła zapał przeciwnika. W rezultacie obejrzeliśmy całkowicie jednostronny mecz, wysokie i w pełni zasłużone zwycięstwo Belgii.
1/8 finału: Argentyna – Egipt 3:2, Kolumbia - Szwajcaria 0:0 k. 3:4.
Kolejny dramatyczny spektakl z udziałem Argentyny w fazie pucharowej tegorocznego mundialu. Egipcjanie mieli pomysł na mecz, uważnie i szczęśliwie bronili, wyprowadzali dynamiczne, błyskotliwe kontrataki. Po drugiej przerwie na nawodnienie Egipt prowadził 2:0 i wydawało się, że sensacja jest o włos. Ale determinacja Argentyńczyków rosła, podczas gdy Egipcjanie tracili siły i nie byli już w stanie utrzymać poziomu koncentracji. Argentyna szybko strzeliła dwie bramki i było 2:2. Żadna ze stron nie czekała na dogrywkę. Egipt wyprowadził kontrę w przewadze liczebnej, którą jednak fatalnie zepsuł zmiennik Marmoush. W doliczonym czasie gry kontrę wyprowadziła z kolei Argentyna i tu już błędu nie było. Fernandez po profesorsku trafił głową do bramki po dośrodkowaniu Martineza. Obejrzeliśmy niezwykle emocjonujące widowisko i aż szkoda, że nie doszło w nim do dogrywki.
Drugi mecz to już nie było kino akcji, ale można było brać taki scenariusz pod uwagę. Zmierzyły się ze sobą drużyny na podobnym poziomie, które trwały w klinczu od pierwszej do sto dwudziestej minuty. Szwajcarzy minimalnie lepiej operowali piłką jako zespół, górując nad przeciwnikiem organizacją gry. Kolumbijczycy nacierali zrywami, wierząc, że różnicę zrobią indywidualne umiejętności ich zawodników ofensywnych. Były w tym meczu momenty, ale nie było bramek. W karnych minimalnie lepsi okazali się Szwajcarzy, a kluczowa okazała się spektakularna interwencja Kobela w czwartej serii jedenastek.
* * * * * *
1/4 finału: Francja – Maroko 2:0.
Pierwszy ćwierćfinał zupełnie bez historii. Miażdżąca przewaga Francuzów. Jeszcze przed przerwą cudów w bramce dokonywał Bounou, broniąc między innymi rzut karny Mbappe, ale po przerwie Mbappe i Dembele znaleźli drogę do bramki przeciwnika. Dobry turniej Maroka, niestety pożegnanie bez wyrazu. Francja z kolejnym pokazem siły, jedyna troska Trójkolorowych to uraz Mbappe, który końcówkę meczu oglądał z wysokości ławki rezerwowych z bandażem na stopie.
1/4 finału: Belgia – Hiszpania 1:2.
Niezły mecz, na pewno bardziej emocjonujący niż ćwierćfinał rozegrany poprzedniego dnia. Stroną przeważającą byli oczywiście Hiszpanie, ale Belgowie walczyli dzielnie i prawdopodobnie nie obyłoby się bez dogrywki gdyby nie ogromny pech Courtoisa, który w 71. minucie musiał opuścić boisko z kontuzją. Jego zmiennik Lammens nie emanował pewnością siebie i w 88. minucie popełnił błąd, odbijając piłkę po strzale Cubarsiego pod nogi Merino. W ogóle był to dla Belgów pechowy mecz, z powodu kontuzji nie mógł zagrać kluczowy zawodnik środka pola Tielemans, sobą nie był Trossard, meczu nie był w stanie dokończyć także De Bruyne. W tych okolicznościach Belgia trzymała się nad podziw dobrze, ale każda dokonywana zmiana przechylała szalę coraz bardziej na stronę Hiszpanii. W półfinale dojdzie do starcia Francji z Hiszpanią i ten mecz zapowiada się nader ekscytująco.
1/4 finału: Anglia – Norwegia 2:1, Argentyna – Szwajcaria 3:1.
Trzeci ćwierćfinał odbył się w Miami w bardzo trudnych warunkach. Upał i wilgotność dawały się piłkarzom we znaki, im bliżej było do końca meczu tym więcej pojawiało się skurczów i wymuszonych zmian. Symptomatyczna była zmiana Haalanda przed drugą częścią dogrywki. Norweski gladiator powłóczył nogami i nie był w stanie pomóc swojej drużynie w kluczowym momencie rywalizacji, kiedy jego drużynie pozostał ostatni kwadrans nadziei na odrobienie strat. Norwegowie długo grali naprawdę dobrze, objęli prowadzenie, a wyrównująca bramka Bellinghama nie wpłynęła negatywnie na jakość ich gry. W drugiej połowie przeważali, jednak trener rywali dobrze czytał grę. Tuchel z każdą zmianą dokładał w swojej drużynie fizyczności i Anglicy zaczęli przejmować inicjatywę. W Norwegii zmiennicy natomiast chyba trochę zawiedli, Bobb i Nusa weszli na podmęczonego rywala i mieli zrobić różnicę na skrzydłach, ale to nie był ich dzień. Z pewnością był to za to dzień Bellinghama, który dwukrotnie pokonał Nylanda. Norwegowie mogą mówić o pechu, w drugiej połowie VAR anulował im bramkę na 2:1, a co gorsza wszystko wskazuje na to, że bramka Anglików na 1:1 mogła paść po kuriozalnym kontakcie piłki z osprzętowieniem jednej z kamer zawieszonych nad murawą. Jeżeli tak było to zaawansowana technologia, która niedawno wychwyciła muśnięcie piłki włosami przez chorwackiego napastnika, tym razem okazała się bezużyteczna. Mecz nie był płynny ani intensywny pod względem tempa i ilości wykreowanych strzeleckich, ale należy docenić jego niezwykłą dramaturgię.
W ostatnim ćwierćfinale Argentyna zmierzyła się ze Szwajcarią. Argentyńczycy szybko wyszli na prowadzenie po stałym fragmencie gry i postanowili czekać na to co zrobił przeciwnik. A ten długo nie mógł zrobić nic. Szwajcarzy grali nerwowo, byli niedokładni, wyglądało na to, że sparaliżowała ich stawka meczu. W drugiej połowie zdołali jednak wreszcie uporządkować grę, zaczęli zamykać Argentyńczyków na ich połowie i w 67. minucie Ndoye trafił na 1:1. Wydawało się, że będzie to moment przełomowy meczu, tymczasem trzy minuty później niewytłumaczalną bezmyślnością popisał się Embolo, który w mało istotnej sytuacji na środku boiska usiłował nabrać sędziego na faul Paredesa. Portugalski sędzia w pierwszym momencie dał się oszukać, pokazał kartkę Argentyńczykowi i w tym momencie rozegrał się dramat. Protokół VAR do tej pory nie przewidywał możliwości zmiany takiej decyzji. Tym razem jednak podciągnięto tę sytuację pod wprowadzoną na mistrzostwach procedurę korekty tzw. mistaken identity, co może mieć miejsce między innymi właśnie w sytuacji, gdy kartka jest efektem symulki ze strony rywala. Portugalczyk anulował kartkę Paredesa i pokazał ją Embolo, który miał już żółtą kartkę na koncie, w konsekwencji ujrzał czerwoną i tym samym zmarnował gigantyczny wysiłek swojego zespołu oraz szansę Szwajcarów na półfinał. Grająca w przewadze liczebnej Argentyna osiągnęła ogromną przewagę. Argentyńczycy co prawda męczyli się straszliwie, ale wreszcie w 112. minucie Kobela pokonał Alvarez, potem jeszcze Helwetów dobił Martinez. Był to mecz jakościowo mocno przeciętny, dodatkowo zepsuty przez incydent z Embolo.
* * * * * *
1/2 finału: Francja – Hiszpania 0:2.
Pierwszy półfinał nadspodziewanie jednostronny. Hiszpanie byli dla Francuzów nieuchwytni, ze swobodą operowali piłką, z łatwością wychodzili spod pressingu, przeprowadzili kilka znakomitych akcji, z których jedna doprowadziła do bramki na 2:0. Po Francuzach widać było zaskoczenie, rosnącą frustrację i bezradność. Błyskotliwa francuska ofensywa realnie zagroziła hiszpańskiej bramce dopiero w doliczonym czasie gry drugiej połowy, to mówi samo za siebie. Zabrakło w tym meczu dramaturgii czy zwrotów akcji, ale czapki z głów przed Hiszpanią, bo zagrać taki mecz w takim momencie przeciw takiemu przeciwnikowi, to doprawdy niezwykłe.
1/2 finału: Anglia - Argentyna 1:2.
Oglądaliśmy zupełnie inny mecz niż we wtorek. Tym razem bardzo długo był to mecz niezwykle wyrównany, pełen fizycznej walki, w którym nikt nie chciał popełnić najmniejszego błędu. Na boisku iskrzyło, ale nie było celnych strzałów. Wreszcie przyszła 55. minuta meczu, Gordon wyskoczył zza pleców argentyńskich obrońców i trafił do bramki. Anglia objęła prowadzenie 1:0 i… to był początek końca tej drużyny. Argentyna w tym momencie się przebudziła, pokazała imponującą jakość i niezwykły charakter. Messi dowodził kolejnymi atakami na angielską bramkę, tymczasem trener Anglików Tuchel nawet nie próbował podjąć rękawicy, chciał jedynie przetrwać do końcowego gwizdka, ściągając najpierw Gordona, a następnie Rice’a. To się srodze zemściło, w 85. minucie skupieni na głębokiej obronie pola karnego Anglicy pozwolili oddać strzał sprzed szesnastki Fernandezowi, a w pierwszej minucie doliczonego czasu gry zamroczona, pozbawiona balansu drużyna przyjęła drugi cios, po tym jak żaden z trójki środkowych obrońców nie był w stanie odciąć od podania Martineza, który pokonał Pickforda strzałem głową z kilku metrów. Starym mistrzom należą się brawa na stojąco, odwrócili wynik meczu dzięki rzuceniu wszystkich sił do ataku, dzięki brawurowej szarży, którą rozbili angielską defensywę w proch i pył.
* * * * * *
Mecz o trzecie miejsce: Anglia - Francja 6:4.
Przednia zabawa dla postronnego widza. Od 4:0 dla Anglii po pierwszej połowie, po 4:3, aż do wymiany ciosów w ostatnich minutach meczu. Taki był to mecz, w którym Francuzi co prawda bardzo pokpili sprawę przed przerwą, tracąc cztery bramki, ale nie dogonili Anglików głównie przez swoją nieskuteczność po przerwie. Po zawodnikach obu drużyn widać było trudy turnieju, a poważne analizy taktyczne tego spotkania zupełnie nie mają sensu, jednak w tych okolicznościach piłkarze dostarczyli widowni solidnej rozrywki, nie uciekając się do pozorowania gry. Sobotnim meczem wieloletnią pracę z reprezentacją Francji zakończył Deschamps. Pracujący z Anglikami Tuchel przedłużył przed turniejem kontrakt do 2028 roku i mimo krytyki, która spadła na niego po połfinałowej porażce z Argentyną, można spodziewać się, że pozostanie na stanowisku.
Finał: Argentyna – Hiszpania 0:1.
Ostatni mecz mundialu niestety ciężkostrawny, nawiązujący do tradycji finałów z 1990 czy 2010 roku. Niska intensywność, obawa przed popełnieniem błędu, nerwy i brutalność. Drużyną odpowiedzialną za to, że otrzymaliśmy takiego potworka była Argentyna, która jeszcze w dogrywce mogła wykazać się kompromitującym bilansem zera strzałów na hiszpańską bramkę. Trzeba jednak zauważyć, że po straconej bramce Argentyńczycy (grając przecież w dziesiątkę!) potrafili ruszyć do desperackiego ataku i napędzili stracha Hiszpanii, dlatego szkoda, że bramka otwierająca mecz padła tak późno. Nieoczywistym bohaterem Hiszpanii został Torres. Napastnik będący w ostatnich sezonach w najlepszym razie zawodnikiem do rotacji w Barcelonie doskonale wykończył sytuację w polu karnym Argentyny po przytomnym zgraniu od Williamsa. Pożegnanie Messiego wypadło blado, choć oczywiście nie sposób nie pochylić się z szacunkiem nad tym co wielki Argentyńczyk osiągnął na amerykańskim mundialu. Końcowy triumf Hiszpanii w pełni zasłużony, Hiszpanie co prawda rozpędzali się wolno, ale w kluczowej fazie turnieju osiągnęli znakomitą formę, panując na boisku w każdym meczu fazy pucharowej, aż do jednostronnego finału.


Niemcy – Paragwaj 1:1 k. 5:4
Francja – Szwecja 2:0
RPA – Kanada 1:3
Holandia – Maroko 2:2 k. 3:4 - najciekawszy mecz tej fazy tylko dlaczego o 3 nad ranem?
Portugalia – Chorwacja 2:0
Hiszpania – Austria 1:0
USA – Bośnia i Hercegowina 3:1
Belgia – Senegal 1:2
Brazylia – Japonia 0:1
Wybrzeże Kości Słoniowej – Norwegia 2:3
Meksyk – Ekwador 2:1
Anglia – DR Konga 1:0
Argentyna – Republika Zielonego Przylądka 1:0
Australia – Egipt 2:3
Szwajcaria – Algieria 1:1 k. 5:4
Kolumbia – Ghana 0:0 k. 4:3
Chyba za mało meczow obstawilem rozstrzygnietych po dogrywkach w karnych. Wiekszosc juz widzi Argentyne w polfinale z Anglia, ale pozostane przy swoim czarnym koniu czyli Japonii.
Mundial na razie z malymi niespodziankami, cos czuje ze jednak nadejda.
Kanada - RPA 1:0 - Nie spodziewam się fajerwerków
Brazylia – Japonia 2:0 - Byłem sceptyczny co do Brazylii, ale po meczu ze Szkocją zmieniłem zdanie, jedna z bardziej ekscytujących par 1/16 finału
Niemcy – Paragwaj 3:1 - Niemcy łatwo
Holandia – Maroko 2:2 k. 5:4 - Ostrzę sobie zęby na ten mecz
Wybrzeże Kości Słoniowej – Norwegia 2:4 - Też może być ciekawie i sporo bramek
Francja – Szwecja 3:1 - Francuzi musieliby mieć bardzo zły dzień, żeby wydarzyło się tu coś zaskakującego
Meksyk – Ekwador 1:1 k. 4:2 - Ekwador podbudowany zwycięstwem nad Niemcami i Meksykanom będzie ciężko
Anglia – DR Konga 2:0 - Będzie zamknięty mecz, ale pewnie znów Kane i Bellingham załatwią sprawę
Belgia – Senegal 2:1 - Może będzie dogrywka, ale sądzę, że zatriumfuje jakość
USA – Bośnia i Hercegowina 3:0 - W sumie chciałbym się pomylić, w sensie, żeby to był emocjonujący mecz, ale wydaje mi się, że Amerykanie fizycznie rozjadą Bośniaków
Hiszpania – Austria 2:0 - Ech, na Euro dwa lata temu to byłoby meczycho, teraz wątpię, ani jedni ani drudzy nie są na tamtym poziomie
Portugalia – Chorwacja 2:1 - Portugalczycy nie przekonują, ale powinni wreszcie się obudzić
Szwajcaria – Algieria 1:0 - Szwajcarzy wydaje mi się poziom wyżej niż Austria w tym momencie, zabiorą Algierii piłkę i w jakimś momencie wreszcie wcisną
Australia – Egipt 1:1 k. 2:4 - Egipt chyba jest faworytem, ale myślę, że to się zakręci wokół remisu
Argentyna – Republika Zielonego Przylądka 2:0 - Emocje tylko do pierwszej bramki
Kolumbia – Ghana 2:0 - Kolumbia szybko awansowała w eksperckich rankingach, mocni tu są, w moim odczuciu niewielkie szanse Ghany
Jeśli miałbym szukać niespodzianek to w meczu Belgów , może Szwajcarów . W meczu Austrii faworyt w moim odczuciu to jednak Egipt
A tak ogólnie wszyscy tylko nie Argentyna choć ścieżkę mają śmieszną. No i u mnie nic się nie zmienia Brazylia lub Anglia i będę szczęśliwy.
Nie przewiduje żeby z Kanada miał problem triumfator starcia Oranje z Lwami Atlasu. Tu nastąpi konfrontacja holenderskiego pragmatyzmu z marokańskim romantyzmem. Koniec świata gdy używam określenia “holenderski pragmatyzm”!
O! A dlaczego nie Argentyna Senatorze?
Brazylia wrzuciła po przerwie drugi bieg i sensacji nie było . Miałem wrażenie , że sympatyczni Japończycy troszkę siedli fizycznie.
Ogólnie jak na mecze 1/16 dwa rzekłbym beznadziejne ( Kanada , Niemcy ) Meczu Holendrów nie oglądałem więc nie wiem dobry ? Słaby ?
Pragmatyzm – Romantyzm 1:1 choć trudno Niemców nazwać piłkarskimi romantykami raczej byli „od zawsze” kojarzeni z bezduszną maszyną. Obecny zespół pozbawiony jest „romantyków-wirtuozów” a najbardziej predysponowanego do takiego miana pozbawiła blasku ubiegłoroczna ciężka kontuzja, niestety Jamal Musiala jeszcze się nie odbudował. W obecnym składzie nie żal mi Niemców, Paragwaj ma swoją wielką chwilę, ale mam nadzieję że ich „pragmatyzm” w kolejnym meczu już nie przyniesie sukcesu.
Cieszę się że w meczu porannym wygrała drużyna o wyższej jakości indywidualnej piłkarzy grających z większą odwagą i kreatywnością. Drużyną uboższą piłkarsko okazała się Holandia – koniec świata!
Jeszcze jedna sprawa, a pro po wczorajszego dnia, nieuznany gol dla Niemiec w 103 minucie po „wybloku” na bramkarzu. Dla mnie sprawa bardzo kontrowersyjna. Niby: „Zgodnie z oficjalnymi Przepisami Gry w Piłkę Nożną wydawanymi przez IFAB i PZPN, każdy zawodnik, który blokuje drogę przeciwnikowi bez intencji walki o piłkę, dopuszcza się przewinienia.”(AI ) , ale niemiecki zawodnik przepycha się z Paragwajczykiem, walka o pozycję – normalka, Paragwajczyk odskakuje, Niemiec zostaje i w niego wpada bramkarz. Subiektywnie faulu nie widzę, to znaczy wydaje mi się że są lub były setki, tysiące sytuacji w meczach gdy bramkarz bywał „blokowany” szczególnie przy rzutach rożnych a gole padały i były uznawane.
Tak było kiedyś podobno że bramkarz w polu bramkowym był szczególnie chroniony, ale to już nie istnieje, a w omawianej sytuacji gdyby zamiast bramkarza został „wyblokowany” w sposób analogiczny jakikolwiek obrońca, to zakładam że sędzia nawet powieką by nie mrugnął.
Inna sprawa że Niemcy strasznie surowi a ten cały Pavlovic to jakaś piłkarska pomyłka .
Niemcy - Paragwaj. Pierwszy raz w historii MŚ Niemcy przegrali w karnych. Ale szczerze to nie ma kogo żałować. Bo niczego dobrego nie pokazali. Cztery lata temu, kończąc z bilansem 1-1-1 i wracając do domu po meczach grupowych, piłkarsko pokazali się lepiej. Mecz był paskudny. Nie mam cienia sympatii do gry demonstrowanej przez Paragwaj. Widziałem kiedyś równie niefajny mecz. W 1986 r. w Meksyku była ¼ finału RFN - Meksyk, 0-0, k. 4-1. Tam były czerwone kartki, cały czas się bili, faulowali i prowokowali. Jedni byli drugich warci.
Nie tylko Pavlović w reprezentacji (w Bayernie dobrze się spisuje) na tych MŚ okazał się pomyłką. Anton wpuszczony na boisko, żeby robić wybloki, Woltemade - bo ma centymetry. Bardzo nisko reprezentacja Niemiec upadła. Piłka jakość tej dwójki nie była taka, żeby zabierać ich na turniej.
Rozczarowała mnie Japonia. Pamiętając ich występ sprzed 4 lat i mecze w grupie teraz, sądziłem, że są w stanie nie dopuścić do takiej dominacji przeciwnika jak to miało miejsce w 2. połowie. Widać było okrucieństwo piłki w tej sytuacji na 2-1. Chodzi mi o Tanakę - na ułamek sekundy się zagapił, sądził, że może prowadzić piłkę. Stracił i już nie dało się tego naprawić. Nie wiem, czy to Japonia jednak taka słaba, czy Brazylia taka dobra. Wolałbym to drugie. Jak zareagował na sytuację na boisku Ancelotti, a jak Nagelsmann?
Maroko - Holandia. Szkoda, że jedna z tych drużyn musiała odpaść. Bardzo dobry mecz, mimo obustronnej ostrożności. I znowu okrucieństwo futbolu - chodzi mi o bramkarza Oranje.
Co do wczorajszych meczów i porażek Niemców i Holendrów to trzeba zauważyć, że zawodzą solidarnie i regularnie jakoś od 2014 roku więc przypadku raczej w tym nie ma - pytanie czy to kwestia deficytu talentów w danym pokoleniu, czy jakoś szkoleniowo i organizacyjnie uciekli im Francuzi, Hiszpanie i chyba Anglicy.
Z tym że u nich ten deficyt występuje raz na kilkadziesiąt lat , u nas odwrotnie . Raz na kilkadziesiąt lat rodzi się pokolenie bardzo dobrych piłkarzy . Dlatego trochę żal mi Urbana. Z tym pokoleniem niewiele zwojuje .
Niesamowity przykład jak psychika może wpłynąć na postawę zawodników na plus i na minus.
PS
Karny prawidłowy
Kane ma taki brzydki trick - potrafi, zwłaszcza przy oczekiwaniu na wykonanie stałego fragmentu, wbiec na stojącego bez ruchu rywala i odegrać scenę, że mocno oberwał w kontakcie fizycznym. Pamiętam, że w ten sposób wyłudził karnego w 1/8 finału w Rosji przeciwko Kolumbii. Taki świetny piłkarz, a nie waha się sięgać po taką brudną grę. Uważam, że ten wczorajszy, ostatecznie nieodgwizdany karny, to było podłe padolino z jego strony.
A tu było faktycznie piękne padolino!
"Mi się Senegal w tym meczu podobał, Belgia nie. I żałuję, że Senegalczycy odpadli. (...) Z takich meczów się MŚ zapamiętuje." - pełna zgoda, Senegalczycy od wczoraj mają "swój Widzew"!
Mam jeszcze jedno skojarzenie z tym meczem, otóż gdyby to Polska grała z Senegalem i do 86 minuty przegrywała 0:2 to co by się działo na X i na innych forach internetowych. Ile "tyrad Szpakowaskiego" ile utyskiwań nad stanem polskiego futbolu by powstało.
Belgowie zanotowali powrót z piekła do nieba, zazdroszczę im, chociaż repra już "schyłkowa".
Rozumiem to tak , jest nowa technologia która pozwoliła ocenić że zawodnik Chorwacji przedłużył dośrodkowanie i stąd pozycja spalona . Ale przecież wyraźnie ( moim zdaniem ) widać że piłka została jeszcze lekko podbita przez zawodnika Portugalii czyli chyba wtedy spalonego nie ma ? Nie kojarzę do końca czy aby spalonego nie ma kiedy piłka jest zagrana przez zawodnika drużyny przeciwnej . Czyli takie niekontrolowanie, przypadkowe odbicie spalonego nie eliminuje . Ktoś coś wie więcej , pogrzebał w przepisach ?
Swoją drogą to muśnięcie Chorwata przedłużające dośrodkowanie jeśli było
, było minimalne . Ot technika że wyłapuje takie detale .
Ps
Nie kibicuje żadnej z wczorajszych drużyn .
A u nas 18 lat temu trwała narodowa histeria po pamiętnej decyzji Howarda Webba.Jak wiadomo, netto, Anglik pomylił się w tym meczu, owszem, ale na korzyść reprezentacji Leo Beenhakkera. To co muszą czuć w Chorwacji?
Ten nieuznany gol dla Hiszpanii chyba podziałał na jej piłkarzy, jak, nomen omen, płachta na byka. Do tego momentu sennie. Od tego momentu dużo żwawiej, i niech się Austria cieszy, że 0-3 przegrała w całym meczu, a nie do przerwy. Baena i Cubarsi doskonale.
Największe emocje dopiero przed nami. Mam na myśli start sezonu ligowego za 3 tygodnie. Sam turniej u nas, jak sądzę, przebiega bez stresu - jak słusznie głosił tytuł.
Vozinha pozostanie chyba taką ikoną Kabowerdeńczyków na tym turnieju. Sądzę, że gabaryty sensacji byłyby tym razem większe niż w przypadku zwycięstwa Kamerunu z Anglią we wspomnianym meczu na MŚ w 1990. Kamerun wtedy błysnął w grupie, nie był debiutantem na turnieju, a Anglia nie broniła tytułu. Gdy oglądałem Wyspy Zielonego Przylądka - Hiszpania, pierwsza myśl była taka, że wyspiarze są fantastycznie zorganizowani w obronie, świetnie i długo biegają bez piłki, nie tracąc ani na moment koncentracji. Ale zwyciężyła narracja, że to murarka we własnym polu karnym, a Hiszpania za wolno. Chyba Cabo Verde potrafiło sprawić, że gra ich rywali wydawała się wolna, bo to samo się działo z Urugwajem, Arabią i teraz. Moim zdaniem, oprócz minut przed stratą bramki na 1-1, Argentyna ich nie lekceważyła. Myślę, że wielu ludzi na świecie pokochało tę reprezentację.
Obejrzałem 1. połowę Kolumbii i zasnąłem w przerwie. A już dziś startuje ⅛ finału, Za wymagający ten turniej dla widza w Polsce.
Z tych bramkarzy, którzy wciąż są w grze, to Diogo Costa z Chorwacją zagrał moim zdaniem bardzo dobrze. Uważam, że to w dużej mierze dzięki niemu, Portugalia awansowała. Od czasów Vitora Baii (go odliczając, moim zdaniem), oni często mają dobrych bramkarzy. Nigdy nie zapomnę komentarza Borka w 2016, gdy zaczynały się karne w Polska - Portugalia na ME 10 lat temu. Fabiański kontra Rui Patricio (bronił bramki Sportingu w meczach z Legią w 2012 i 2016). Stwierdził, że w tym elemencie Polak góruje bardzo nad Portugalczykiem. Costa 2 lata temu na euro obronił 3 karne Słoweńców (m.in. znanego z epizodu w Legii w 2022 B. Vrbicia).
Z tych bramkarzy, którzy już odpadli - ciekawy był przypadek w Egipt - Australia. Wycofany pod koniec dogrywki Patrick Beach bronił cały turniej i bronił dobrze (z Turcją w grupie rewelacyjnie). I zamiana na M. Ryana. Nic nie dała, ale Australia miała doświadczenie z takim manewrem - w 2022 wygrali baraż interkontynentalny z Peru. Wpuścili wówczas na karne rezerwowego Andrew Redmayne. Pajacował okropnie, taki Dudek dance do potęgi. Ale obronił decydującego karnego. Tym razem manewr się nie powiódł.
Jeszcze z legijnych akcentów 1/16 finału, to:
Mateo Kovacić, autor trafienia na 3-3 w pamiętnym meczu z Realem. Z Portugalią - rajd, strzał w słupek zza pola karnego i niezła dobitka. Dobry mecz.
Wspomniany Matthew Ryan, rezerwowy i nieskuteczny w karnych bramkarz Australii, nasz znajomy z meczu w Alkmaar w 2023; to jego czwarte MŚ.
Moller Wolfe z reprezentacji Norwegii (też z ówczesnego Alkmaar, wciąż w turnieju).
Yukinari Sugawara (Japonia, w 2023 też Alkmaar).
Chyba widzimy, dlaczego ten klub coś znaczy w europejskiej piłce klubowej.
Kanada - Maroko (sobota 04.07, 19:00) 1:3 - dla mnie Maroko zdecydowanym faworytem i już sobie ostrzę zęby na ćwierćfinał.
Paragwaj - Francja (sobota 04.07, 23:00) 0:0 k. 3:4 - Francja jawi się hegemonem tych mistrzostw, ale uważam że zabetonowany Paragwaj może być trudniejszy do pokonania niż kolejny romantycznie grajacy rywal
Brazylia - Norwegia (niedziela 05.07, 22:00) 2:1 będę kibicował Norwegom, ale ...
Meksyk - Anglia (noc z niedzieli na poniedziałek 05/06.07, 2:00) 1:1 k. 3:4 - Angole już się boją gospodarzy i słusznie, choć czuję że urwą się ze stryczka.
Portugalia - Hiszpania (poniedziałek 06.07, 21:00) 1:3 - to bedzie last dance CR7
USA - Belgia (noc z poniedziałku na wtorek 06/07.07, 2:00) 2:2 k. 5:4 - gospodarze na fali, Czerwone Diabły jak skazaniec który przeżył egzekucję, zatem może poczuć się nieśmiertelnym
Argentyna - Egipt (wtorek 07.07, 18:00) - 1:1 k. 5:4 miał być spacerek do półfinału, a tymczasem czyżby droga przez mękę?
Szwajcaria - Kolumbia (wtorek 07.07, 22:00) 3:2 jak dla mnie najmniej ekscytuący z meczów, zatem "na opak" moze byc super widowisko.
Co dalej? Moje typy, strzały w zasadzie, bo wyniki znacznie trudniejsze do przewidzenia niż w 1/8 finału:
Kanada - Maroko 1:2 - faworytem bezdyskusyjnie Maroko, choć coś mi mówi, że to nie będzie dla nich łatwy mecz.
Paragwaj - Francja 0:3 - Francuzi w takiej formie, że wydają się poza zasięgiem, pytanie jak długo można utrzymać topową formę na tak długim turnieju.
Brazylia - Norwegia 1:2 - Brazylia rośnie, niby wskazanie na nich, ale wierzę, że Norwegię stać tu na wielkie rzeczy.
Meksyk - Anglia 1:3 - Meksyk imponuje grą i wynikami, Anglicy poza meczem z Chorwacją niespecjalnie, do tego mecz na wysokości w Meksyku, szanse równe, myślę jednak, że decydująca okaże się głębia składu.
Portugalia - Hiszpania 1:2 - Hiszpanie coraz lepsi, Portugalczycy nadal na zaciągniętym ręcznym, może po prostu nie stać ich na nic więcej?
USA - Belgia 2:1 - trochę inny dylemat niż w meczu Meksyku, Belgowie co prawda mają więcej jakości, ale chyba jednak nie tyle, by zniwelować atuty Amerykanów.
Argentyna - Egipt 2:1 - Argentyńczycy dostali ostrzeżenie, muszą zewrzeć szeregi, Egipcjanie nie są bez szans.
Szwajcaria - Kolumbia 1:1 k. 3:4 - Kolumbia w doskonałej formie, ale duże wyzwanie przed nimi, myślę, że obie strony dadzą sobie po razie, a potem będą się pilnować aż do karnych.
Brazylijczycy mogą mieć pretensje do siebie za brak skuteczności, ale też bądźmy szczerzy po joga bonito pozostają wspomnienia, trauma z 2014 roku chyba cały czas ich trzyma.
Wikingowie z Norwegii już potwierdzili zasadność etykietki czarnego konia i bardzo dobrze bo sa przeciwnością choćby Paragwajczyków uskuteczniajacych chamski antyfutbol.
Pochwaliłem Ancelottiego za Japonię. Z Norwegią natomiast nie popisał się na całej linii. Endrick, już ogłoszony wschodzącą gwiazdą światowego piłkarstwa, zagrał trochę jak piłkarz ekstraklasowy. Przy przyjęciu piłka odskakiwała. W tej sytuacji tuż po wejściu, najgorsze było to, jak zabrał Vinciusowi asystę (w ogóle, Vinicius trochę nie miał z kim grać na tym turnieju). Poza tą sytuacją - młodzian niczego nie wniósł, mało uczestniczył w grze. W ogóle, wstyd tak zagrać na MŚ w fazie pucharowej. No po prostu niczego nie pokazał. Zmiana do niczego. Ederson - kolejna średnia zmiana. Potwierdziło się, że Brazylia słaba na bokach obrony.
Za to Solbakken idealnie przeanalizował 1. połowę. Zwłaszcza ten rezerwowy Schjelderup rozegrał bardzo udany mecz. Idealny, właściwie. Były takie fragmenty, że Norwegia grała sobie w dziadka pod polem karnym Brazylii (przy 0-0!!!), ze swojej lewej strony, właśnie z Schjelderupem. Nie podzielam natomiast zachwytów nad bramkarzem Norwegii. Nie miał trudnych interwencji. Bardziej Brazylia zawalała niż on się wykazywał. No i chamstwo w ostatniej sytuacji. Za trash talk z zasłanianiem ust - czerwona kartka, bez zasłaniania ust - nic.
Dotychczas, z tych przegranych meczów mundialowych Brazylii po MŚ 2002, największe wrażenie zrobił na mnie ćwierćfinał w Rosji Belgia - Brazylia 2-1. To był chyba najlepszy mecz piłki nożnej międzypaństwowej, jaki widziałem w życiu. Teraz mecz był fajny do oglądania, ale nie aż taki. No, ale po raz pierwszy na tych mistrzostwach podobała mi się gra Norwegii, a obejrzałem wszystkie ich mecze.
Był kolejny nasz znajomy, tym razem z 2021, Berg, kapitan Bodo Glimt z czasów zwycięskich bojów Legii Michniewicza z tą drużyną w kwalifikacjach do ChL. Wówczas miał większy wpływ na grę swojej drużyny niż ma na tym turnieju. Trochę to tak wygląda jakby norweskiej piłce zabrakło talentów na tej pozycji. Tym większe dokonanie Solbakkena.
Jeszcze Paragwaj - Francja. To był czysty bandytyzm boiskowy. Jeśli dla nas modelem takich zachowań był mecz Legia - Górnik w 1994 (pozdrowienia dla komentatora Mielcarskiego), to tutaj było to samo, tylko podniesione do potęgi. Najgorsze, że sędzia nie reagował. A były takie powtórki, które pokazywały, że patrzy, jak Paragwajczyk np. kopie rywala, gdy piłka już jest w innym miejscu. Dla mnie to był materiał na gwałtowne manifestacje antyparagwajskie pod przedstawicielstwami dyplomatycznymi w tych miejscach świata, w których turniej jest pokazywany. Za to Uzbecki sędzia na pewno zapracował na wysokie odznaczenie państwowe ’Zaslużony dla Republki’ albo ‘Honorowy Syn Paragwaju’. Przepraszam, że sobie pozwolę: paragwajscy bandyci.
Zupełnie nic nie wiem o kraju zwanym Republiką Zielonego Przylądka . Nazwa sugeruje bajkową zieloną krainę
W oczekiwaniu na opóźniony mecz Meksyk - Anglia, postaram się podać kilka informacji mniej dostępnych przy pobieżnym przeglądaniu internetu. A miejsce ciekawe.
1. Coraz częstszy cel turystyczno-wypoczynkowy, również Polaków. Nie spotkałem nikogo, kto by archipelag odwiedził i wrócił niezadowolony.
2. Kraj afrykański nieskażony handlem niewolnikami w przeszłości. Odkryli go i zasiedlili Portugalczycy. Właśnie ‘zasiedlili’, bo najpierw wyspy były bezludne. Obecne proporcje etniczne - ludność czarna ok. 3/4, ludność biała i mieszana - 1/4. Miejsce zesłań dysydentów w okresie dyktatury Salazara . Jak się podskawkiwało władzy, to za karę trzeba się było wynieść w to piękne miejsce, a nie dalej sobie mieszkać w kontynentalnej Portugalii. Taka wersja naszego internowania w stanie wojennym.
3. Wraz z Maderą, Kanaryjskimi i Azorami tworzą strefę klimatyczno-wegetacyjną o pięknej nazwie Makaronezja (Wyspy Szczęśliwe). Główna cecha to klimat, oddziaływanie Golfstromu i lasy wawrzynolistne (laurisilva). To ostatnie należy to dziedzictwa naturalnego ludzkości. Gęsty las. Tak gęsty, że jak nim idziesz i zachce Ci się siku, to nie ma, że wejdziesz między drzewa. Nie da się. Pali się to znakomicie i każde z tych miejsc zmaga się co roku z klęską pożarów. Ale malowniczość - 10/10.
4. Mają swój język kaboverdianu, kreol o leksykalnej bazie portugalskiej, przemieszanej, z grubsza biorąc, z wieloma gramatycznymi elementami afrykańskimi. Mają piękną muzykę ludową, tzw. mornę. Zawsze jest gitara. Może kiedyś słyszałeś o takiej pieśniarce Cesarii Evorze. Ona to śpiewa. Od tych mistrzostw będą się kojarzyć także z dzielną reprezentacją w piłce nożnej.
5. Są rajskie plaże i porośnięte superzieloną roślinnością góry i nadbrzeżne urwiska. Dobre miejsce do życia. Jeśli będziesz miał okazję, gorąco polecam. Jako odwiedzający, biedy nie widzisz.
Angole maja swoj dzien triumfu! Dotrwali, przetrwali i sa w grze i to z duzymi nadziejami.
Europa gora! Europa dzieli i rzadzi!
Dziękuję za przybliżenie tego jak czytam pięknego zakątka ziemi
No cóż została mi do kibicowania Anglia . Niestety Iocosus ma rację , Brazylia nie ma obecnie piłkarzy na miarę swojej legendy
Zaczynają się wałki ? No popatrzcie nikt nie nie spodziewał
Jeżeli chodzi o Brazylię to faktycznie nie ma tam nazwisk takich jak dwie czy trzy dekady temu, szczerze mówiąc to oni i tak wyglądali na tym turnieju lepiej niż można było się spodziewać. Natomiast pajacowanie Neymara po rzucie karnym, który już najzupełniej nic im nie dawał - jakiś wyższy poziom absurdu.
PS. Znakomity Iocosusie, nie mam prawa być purystą językowym, ale chyba jednak Europa w tej fazie turnieju nie "dzieli i rządzi", wystarczy "rządzi"
Dziś muszę odpuścić kowboi z diabłami bo jutro rano powinienem być rześki, na szczęście ostatnie mecze 1/8 będą już o rozsądnych porach.
Bo w lidze komisja ligii może anulować (np. Augustyniak)
W sytuacji z Balogunem FIFA skorzystała z tego samego punktu co niedawno w przypadku Ronaldo. Ten punkt daje organom sądowniczym federacji prawo do arbitralnego zawieszenia wykonania kary dyscyplinarnej. Słabo, że odbywa się na kumoterskich zasadach pod naciskami na szczeblu politycznym.
Hiszpania - Portugalia. Mecze tych reprezentacji często tak wyglądają. Np. w półfinale EURO 2012 było 0-0 i rozstrzygnęły karne. Żal Nuno Mendesa i bramkarza Costy - ci dwaj nie zawiedli. Portugalia to trochę zagadka. Części składowe mają na najwyższym poziomie - lepszych mieć się nie da. Ale całość z tych składników wychodzi nie za bardzo. Mi się gra Hiszpanii na tym turnieju dużo bardziej podoba. Olmo często demonstruje zagrania na miarę geniuszu piłkarskiego. Mam wrażenie, że nawet czasem koledzy z drużyny, choć są znakomici, nie nadążają za jego myślą. A Olmo nie tylko wymyśla, ale realizuje. Może to nie jest stały wpływ na grę całego zespołu typu Maradona czy Zidane, ale pojedyncze, po kilka, kilkanaście na mecz, zagrania ma takie, że tego się nie da przewidzieć - ani widz, ani przeciwnik, ani właśnie koledzy z drużyny. Ile to znaczy, gdy trener dobrze zna swoją drużynę. Mi się ten mecz podobał - dobry do uważnego oglądania i lepszy np. niż 1-0 dla Hiszpanii w 1/8 finału na mundialu w RPA.
Anglia. Zasłużony awans. Meksyk zbyt chaotycznie. Podobała mi się bardzo spokojna, zorganizowana obrona Anglików przy grze w osłabieniu. Ja wiem, skąd Bellingham zaczerpnął inspirację, aby strzelić bramki raz po razie. https://youtu.be/nmHilxwQRgw?t=3520 I następne 180 sekund
Wynik drugiego meczu mocno mnie zaskoczył. Belgia przecież w poprzednich meczach nie pokazywała nic wielkiego . No i git , w ćwierćfinałach zabraknie drużyn gospodarzy .
Trump zadzwoni żeby jednak USA grało dalej
Mam tylko nadzieję że to ich ostatni wygrany mecz na tych mistrzostwach choć zdaje sobie sprawę , że takie mecze budują , napędzają .
Jedna rzecz mnie zaciekawiła. W pierwszym meczu z Katarem, w samej końcówce (89. minuta) wszedł obrońca HSV Miro Muheim. Wszedł i zdążył zawalić bramkę, w bardzo prosty i leniwy sposób, chyba przekonany, że przecież nic złego stać się nie może. Z Kolumbią Yakkin wpuścił go znowu. To pokazuje, że trener musi być pedagogiem. Nie może się obrażać, dawać w odstawkę, stosować polityki ‘Ty już u mnie więcej nie zagrasz’. To trudny zawód. Eksperci w studio TVP Sport przed meczem przysięgali się, że Kolumbia wygra (jeden Brzęczek był ostrożny).
Egipt - Argentyna. To nie jest dobre świadectwo, gdy drużyna daje sobie wbić decydującą bramkę w doliczonym czasie z kontry, zostawiając tyle miejsca rywalom, że Boeing miałby gdzie wylądować. Jedyne, co może usprawiedliwiać Egipcjan to ewentualnie to, że uznali, że nie mają już sił na dogrywkę i poszli va banque ‘Albo teraz strzelimy i wygramy, albo i tak przegramy’. Ze wzgl. na urodę akcji, szkoda tej anulowanej bramki.
W 2014 w 1/8 finału zagrały Argentyna ze Szwajcarią. Jedyna bramka padła w końcówce dogrywki po ciężkim do oglądania meczu. Ale nie mam pretensji do Szwajcarii. Grają w oparciu o realistyczne rozeznanie, na ile sobie mogą pozwolić. Oby Manzambi wydobrzał.
9.07, 22:00 Francja - Maroko
Francja oczywiście faworytem, ale nie zastawiłbym domu pod ich awans. Cztery lata temu półfinał był zamknięty, zwycięstwo Francji najniższe z możliwych, teraz obie drużyny są lepsze, grają ciekawszy i bardziej urozmaicony futbol, oby było widowisko. Mój typ mimo wszystko znów 1:0.
10.07, 21:00 Belgia - Hiszpania
Frapująco zapowiada się ten mecz. Belgia na fali, odwrócony mecz z Senegalem, potem Amerykanie rozbici w wielkim stylu, dobra energia, dynamika, zupełnie inna drużyna niż ta z pierwszych meczów fazy grupowej. Czy postawią się Hiszpanom? Tak sądzę, mój typ 2:1 dla Belgii po dogrywce.
11.07, 23:00 Anglia - Norwegia
Sympatyzuję z Norwegami, ale wydaje mi się, że Anglia będzie dla nich wyjątkowo niewygodnym rywalem, mój typ 3:1 dla Anglii.
12,07, 3:00 Argentyna - Szwajcaria
Biorąc pod uwagę to jak gra ostatnio Argentyna, Szwajcaria powinna być dla nich bardzo trudnym przeciwnikiem. Szwajcarzy potrafią odepchnąć przeciwnika od swojego pola karnego, utrzymać piłkę pod pressingiem, zaszachować szybkim atakiem. Stawiałbym na Szwajcarię, ale Scaloni dysponuje rezerwowymi, którzy są w stanie utrzymać intensywność gry drużyny, Szwajcarzy nie mają takiej głębi składu, dlatego mój typ jednak 2:1 dla Argentyny.
Belgia - Hiszpania 0:2 Czerwone Diabły pokazały gdzie raki zimują Jankesom i chwała im za to, tańczyłem z Lukaku oglądając cieszynkę z parodią Trumpa, ale ... Hiszpania jawi mi się najlepiej zorganizowaną drużyną na tym mundialu, wiedzą co chcą grać i jak. Jedyny drobny mankament że Yamal z formą jeszcze nie dojechał i hiszpańskie skrzydła bez jego dobrej dyspozycji i bez Nico Wiliamsa (w jego rekonwalescencję i w dobrą dyspozycję zupełnie nie wierzę, Yamalowi daję jeszcze szansę) to mimo wszystko strata w ofensywnym potencjale.
Odnośnie Belgów to trzeba zwrócić uwagę że rozegrali najlepszy swój mecz na turnieju gdy Rudi Garcia zrezygnował z największych swoich mega doświadczonych gwiazd w pierwszej jedenastce. Jak dla mnie asumpt do rozważań "słoń a sprawa - Polska". Chciałbym żeby Urban podążył podobną ścieżką.
Anglia - Norwegia 2:1, mój algorytm cały czas podsyła mi jakieś rolki i memy z Haalandem. Ba, ta przyśpiewka z nazwiskiem norweskiego napastnika z MC, która mnie w necie teraz na Mundialu prześladuje stała się dla mnie hymnem tego turnieju, ponieważ tego co wyśpiewała tym razem Shakira już nie pamiętam. Kiedyś podrygiwałem do "waka, waka" ale dziś "Haaland Haaland Ha—Ha—Ha" dominuje (odnośniki klubowe w tekście stały się nieważne Haaland, Haaland ... ) No i "wiosłowanie" jest super, szczerze zazdroszczę Norwegom. Mieliśmy kiedyś swojego Małysza i małyszomanię, wikingowie maja teraz Haalanda i haalandomanię.
Wracając do meczu, to tak jak z Francją i Marokiem tu też jest nieco podobna metafora. Uczeń który wzorował się na swoim mistrzu, będzie chciał go teraz pokonać. Norwegowie zapatrzeni w wyspiarski futbol mogą sprawić niespodziankę, ale jako zespół Synowie Albionu tworzą chyba bardziej zrównoważoną drużynę. Postawiłem na nich chociaż mnie nie zachwycają. Mają Harry Kane'a który ich ciągnie za uszy, ale przydałby się jeszcze im jakiś "magik". Bellingham i pozostali moim zdaniem są bez tego "błysku" który pozwalałby kibicowi się nimi zachwycać.
Argentyna - Szwajcaria 2:0, miał być spacerek, autostrada do półfinału dla Albicelestes, a tu na pierwszym etapie objawiła się droga przez mękę, która w drugim przeobraziła się w nie omal ślepy zaułek wiodący ku przepaści. Argentyńczycy się wywinęli, ale co dalej? Albo spuchną, a 39-letniemu Messiemu baterie również się wyczerpią i wówczas równi, stabilni Helweci wypunktują żywiołowych ale już pozbawionych ognia Albicelestes, albo ... wręcz przeciwnie. Mental, zjednoczenie, team spirit, morale wydają się u Argentyńczyków optymalne i być może to okaże się decydujące i ich poniesie, nawet przy wyczerpanym już Messim.
Wszyscy albo raczej wielu dostrzega że heliocentryzm w którym Mesii stanowi centrum układu, z jednej strony przynosi efekty, ale z drugiej może być równie niebezpieczny, gdy nastąpi jakieś zaćmienie słońca. Faraonom prawie to się udało, choć "prawie" zrobiło różnicę.
Stawiam dolary przeciw orzechom, że gdyby taką akcję przeprowadził Messi cały świat piałby z zachwytu , wszystkie redakcje i te sportowe i nie paplały by o wirtuozie , mistrzu etc i oczywiście nie byłoby mowy o żadnym faulu 5 minut wcześniej .
Co do sytuacji z Salahem nie szukałem powtórek ale np pan Zbyszek na F porównał sędziowanie w tym meczu do naszych czasów Fryzjera .
Tak jak pisałem , uznana bramka by pewnie nie zawiele zmieniła . Egipcjanie oddali płac bo jak słusznie zauważył Corazstarszy pary w nich już nie było . Natomiast sytuacja Salaha zmieniłaby wszystko .
Acha kto przed mistrzostwami brał na poważnie Szwajcarów . Znacie takiego ?
https://x.com/MichaelMeunier/status/2074839765690499205/video/1?s=46
Acha kto przed mistrzostwami brał na poważnie Szwajcarów . Znacie takiego ?
Ja zawsze biorę Szwajcarię na poważnie. Nie to, że im wróżę przed wielkimi turniejami medal, ale tyle się już naczyłem, że to nie jest byle reprezentacja. Już w ‘Mundial bez stresu’ poświęcałem komentarze ich meczom. Wszystkie obejrzałem. Oceniałem pracę Yakina i występy poszczególnych zawodników. Ich wyniki w MŚ: 2006 - 1/8, 2010 - nie wyszli z grupy po kontrowersjach, ale w pierwszym meczu ograli Hiszpanię, przyszłego mistrza świata (trenerem był Hitzfeld), 2014 - 1/8 (bramka dla Argentyny w 118 minucie), 2018 - 1/8 (przegrali ze Szwecją), 2022 - 1/8, klęska z Portugalią; Euro 24, 21 - ćwierćfinały przegrane w karnych z Hiszpanią (wcześniej wygrana w karnych z Francją) i Anglią. Ich systematyczność jest godna podziwu. Zawsze ich uważnie śledzę. Ich potencjał ludzki oceniam trochę jak reprezentacji Polski i klubów Ekstraklasy, w tym Legii. Uważam, że warto ich naśladować, bo wyniki osiągają dużo bardziej wartościowe niż reprezentacja Polski. Poza tym, bliski memu sercu jest ten piękny kraj.
Co do sędziowania w Egipt - Argentyna, kibicowałem Egiptowi i trochę gorzko mi się zrobiło po ostatnim gwizdku, choć przeczuwałem nawet przy 2-0, że nie dowiozą prowadzenia. Powtórek sytuacji zgłaszanych przez Egipcjan pod koniec meczu (przed trzecią bramką dla Argentyny) nie oglądałem uważanie. Do anulowania bramki na 2-0 nie mam zastrzeżeń. Tam był faul, który miał wpływ. Zgadzam się, że Messi jest uprzywilejowany u sędziów. Czerwona kartka (słuszna) dla Baloguna z Bośnią była za zagranie identyczne, jakie zademonstrował Messi w meczu z Algierią. Marciniak nawet żółtej mu nie dał. Ale do sędziego meczu z Argentyną, Egipcjanie nie powinni mieć pretensji. Albo, najpierw do siebie a potem (długo potem) do sędziego.
Ani nie umiem typować (nigdy mi się nie sprawdza), ani mnie do tego nie ciągnie. Wyglądam dobrej piłki. Mniej patrzę na to, kto skąd. Ludzie w tych sprawach wszędzie czują tak samo.
Co do Szwajcarów to byłem pewny, że wyjdą z grupy, zresztą słabiutka ona była, i że w fazie pucharowej każdemu będzie z nimi ciężko. Ale faktycznie jakiegoś czarnego konia w nich nie widziałem, to nie jest ekscytujący zespół, nie ma wielkich gwiazd, ot konsekwencja plus solidność. Chociaż z drugiej strony np. na Euro dwa lata temu zagrali rewelacyjny wręcz mecz 1/8 finału przeciw Włochom, to była różnica klas, potem odpadli po karnych z Anglikami. Będę im teraz kibicował w rywalizacji z Argentyną.
A widzisz jak ktoś ma pamięć to Szwajcarów nie lekceważy .
@sir Gawin
Czyli oba faule miękkie a jednak jeden skutkuje nie uznaniem gola a w drugim przypadku brakiem karnego bo w polu karnym ???
Jest słuszna pretensja o ten mecz . Rozpatrywanie przez VAR obu przypadków diametralnie różne .
Nie podoba mi się to i jestem mocno zniesmaczony .
W meczu Argentyny z Egiptem, mam przechlapane bo kontrowersji nie widzę. Akcja z nieuznanym golem na 2:0 była super, być może najbardziej spektakularna na całych mistrzostwach, ale stempel miał miejsce i faul powinien być odgwizdany. Ponieważ z kontynuacji tej akcji padł gol VAR słusznie go zanegował. Bez VAR-u byłyby ochy i achy nad golem Egipcjan, tak jak i my zachwycaliśmy się nad bramką po akcji Janka Faberskiego w meczu U-21 z Włochami. Tam również był faul na poczatku rajdu Faberskiego, ale nie było VAR-u.
https://www.facebook.com/Olkusz.tv/videos/niesamowita-akcja-jana-faberskiego-w-meczu-u-21-z-w%C5%82ochami-wygrana-21-odebra%C5%82-pi/1347535713501124/
Odnośnie sytuacji z końcówki meczu, to gdyby miały one miejsce w pierwszej połowie to nikt by się nimi nie zajmował, Salah wpierw stracił piłkę już była spod jego nóg wygarnięta, miał ją za plecami i wtedy zawadził o nogę Argentyńczyka. https://www.facebook.com/Sedziazkanapy/videos/-salah-upad%C5%82-w-polu-karnym-dlaczego-nie-by%C5%82o-rzutu-karnego-/1321241469990841/
O drugim upadku Egipcjanina w polu karnym moim zdaniem nie warto pisać, gdyby nie końcowe minuty i gorąca atmosfera sytuacja zasługiwałaby na wzruszenie ramion.
Nie Senatorze, jeden faul miękki (i tu się nie zgadzam z corazstarszym i iocosusem), a w drugim przypadku w ogóle nie było faulu. Gdyby sędziowskie decyzje poszły według moich wyobrażeń to nie byłoby zarzutów o niekonsekwencję. A mecz Argentyna prawdopodobnie i tak by wygrała, bo Egipcjanie byli już sztywni ze zmęczenia i nerwów.
Piłkarsko najbardziej mi szkoda tej zmarnowanej kontry Marmousha przy 2:2, no wprost niepojęte, idą na pełnej szybkości w przewadze liczebnej, a ten trafia w obrońcę.
Co do faulu na Salahu to był z tym że mogę przyjść interpretację , on już i tak nie miał kontroli nad piłką bo została mu odebrana. Jak dokładnie interpretować taki fakt szczerze pisząc nie wiem .
Murat Yakin, trener reprezentacji Szwajcarii.
"Teraz czeka nas mecz z aktualnym mistrzem świata. To wyjątkowa okazja, ale Argentyna nie jest niezwyciężona. Oczywiście postaramy się ich pokonać i awansować do półfinału mistrzostw świata. Znamy mentalność zespołów z Ameryki Południowej. Każdy taki mecz ma dla nich ogromne znaczenie."
Ponieważ "znamy mentalność zespołów z Ameryki Południowej" a jeżeli pisałem o "chamskim Paragwaju" to i Argentyna ma coś z tego mówiąc eufemistycznie, tyle tylko że posiada lepiej wyszkolonych, utalentowanych piłkarzy z jednym super magikiem ale i już wiekowym, to w obecnej sytuacji, gdy wszyscy mówią, piszą o spisku i forowaniu Messiego & s-ka, to przy tej atmosferze na miejscu trenera Helwetów dałbym swoim piłkarzom podstawową radę może niezbyt fair play: "grajcie twardo, bez odstawiania nogi, niech trzeszczą kości, na każde brutalne zachowanie Argentynczyka odpowiadajcie tym samym, byle tylko to były sytuacje stykowe inicjowane przez Albicelestes, jeżeli posypią się kartki to trudno, sędzia dwa razy pomyśli zanim ukaże Was a pominie Argentyńczyka."
Według mnie w tym spotkaniu może być "rzeźnia" i ciągłe obustronne prowokacje, albo Helweci zignorują to wszystko i będą chcieli grać tylko w piłkę i wówczas zasłużą na zespołową nagrodę Fair Play od FiFA.
Tak czy inaczej, chyba możemy przyzwyczajać się do obecności Maroka w światowej czołówce, to jest relatywnie młoda drużyna, w dodatku mają zaplecze, przecież rok temu wygrali MŚ U-20.
Jeśli coś ma zgubić Francję, to to właśnie: ufni we własną siłę, mogą nie chcieć zagrać na 100 procent. Włączy im się myślenie typu ‘tyle wystarczy’. I czasem to jest zgubne. Z zagrożeń dla nich, to być może także to, że Upamecano całe mecze rozgrywa świetne, ale zawsze ma przynajmniej jedną obcinkę na mecz (wczoraj był bliska samobója po kiksie).
I sędziowanie. Sytuacja trochę podobna do anulowanej bramki Egiptu na 2-0. Przy akcji na 1-0 była ręka (albo Rabiot, albo Digne; jakieś 3-4 sekundy zanim Mbape dostał piłkę od Doué), taka że miała wpływ na późniejszy rozwój akcji. To był materiał na VAR i odwołanie tego, co się stało później. Marokańczycy zresztą to zgłaszali. Poszkodowani czuć się jednak nie powinni, bo w 1. połowie była taka sytuacja, że Hakimi w siłowej walce o wychodzącą za linię końcową piłkę we własnym polu karnym, wyraźnie ciągnął za spodenki Doué. Powtórka była na tyle sugestywna, że sędziując, ja bym tego tak nie zostawił (skończyło się na wznowieniu od bramki przez Maroko). Zmierzam do tego, że nawet mimo VARu trudno o takie absolutnie nieomylne rozstrzygnięcia. Może dobrze, bo inaczej mecze wydłużyłyby się bardzo znacznie.
Maroko bardzo fajnie się zaprezentowało na tym turnieju - 1. połowa z Brazylią, bardzo ekscytujący mecz z Holandią, utemperowanie rozhulanej Kanady i Haitańczykom dali zdobyć dwie bramki. Świetna reprezentacja.
Jeżeli w półfinale będzie Francja - Hiszpania, to dla mnie to będzie przedwczesny finał, patrząc na to, co obie reprezentacje mogą i co pokazały dotychczas w turnieju.
Unai Simon mnie zastanawia. Generalnie De La Fuente ma duży szacunek w kraju i nikt go nie kontestuje. Ale w sprawie obsady bramki była duża debata. Simon ma czasem takie interwencje, że nie chce się wierzyć, że to w ogóle można obronić. Ale ma też momenty blackoutu. Wczoraj, przynamniej dwa -zupełnie nieudane wyjścia z bramki. Raczej nie będzie atutem swojej reprezentacji w dalszych meczach. Na Euro 2021, w 1/8 z Chorwacją, wpuścił bramkę w ten sposób, że Pedri podał do niego po ziemi, tyle że w światło bramki, a on przepuścił pod nogą. Więc elektryk nie lada.
Rodri po raz pierwszy na tym turnieju zaczął się mylić w sytuacjach niewymuszonych, bez ataku rywala. A Yamal? Wszyscy kojarzą to jego firmowe zejście do środka na strzał lewą nogą i gole ‘rogalikiem’ w górny róg bramki, na dalszy słupek. I on czasem tego szuka, czasem próbuje inaczej rozwiązywać. Ale największy jest z niego pożytek, gdy gra dla drużyny, tak jak przy akcji na 1-0. Poza tym, pierwszy raz zwróciłem uwagę, że on potrafi walczyć w odbiorze, cofnąć się za rywalem i nie ustąpić. To powinien robić.
W Belgii fajny turniej zaliczyli Raskin i Ngoy.
Awansowali faworyci, po wynikach widać mecze były zacięte i nie przypuszczam że obie przegrane drużyny stosowały obronę Częstochowy.
Z powtórek wynika druga żółta w konsekwencji czerwona za symulowanie faulu . To jedyna kontrowersja w obu meczach ? Czy i w tym przypadku raczej nie powinniśmy używać słowa kontrowersja ?
Senatorze, sytuacja Embolo bez kontrowersji, raczej mamy tu do czynienia ze splotem nietypowych zdarzeń. Po pierwsze sam Embolo, to jego padolino tragiczne, w tym momencie meczu, w tej strefie boiska, z kartką na koncie. Powiem szczerze, że z czasów kiedy jeszcze amatorsko kopałem piłkę, więcej wyniosłem zrozumienia dla boiskowego chamstwa rodem z Paragwaju niż dla takiego pożałowania godnego teatru. Tylko że Embolo robił to pewnie całe życie, a trenerzy, koledzy z zespołu i kibice poklepywali po plecach za cwaniactwo. Mimo że gardzę, to naprawdę żal mi faceta. No a po drugie sędzia, gdyby on nie poleciał nadgorliwie do Paredesa z żółtą kartką (co wystawia mu zresztą jak najgorsze świadectwo) to nie byłoby podstaw do interwencji VAR i po minucie nikt by w ogóle o tym zdarzeniu nie pamiętał, gra po prostu toczyłaby się dalej.
W meczu Norwegii był ten nieuznany gol Norwegii na 2:1, ale to raczej nie kontrowersja, pchnięcie Haalanda było za mocne, za ewidentne, w dodatku widoczne jak na tacy, oni byli poza grupą. Natomiast z bramką Anglii na 1:1 to jest poważny spór. Rzeczywiście ta piłka spadła trochę inaczej niż się Norwegowie spodziewali, przecież parabola lotu piłki to jest przewidywalna kwestia, a oni byli ewidentnie zaskoczeni tym gdzie spadła, jakby nagle zleciała pionowo zamiast łukiem, ich protesty były natychmiastowe i bardzo naturalne. FIFA twierdzi, że czujnik nie wykazał kontaktu i w tym momencie decyzja sędziów się broni, ale tu i ówdzie pojawiają się wątpliwości związane z tym, że czujnik jest skalibrowany do innego typu kontaktu i dla maszyny próg detekcji mógł nie zostać przekroczony. W każdym razie to na pewno jest kontrowersja, choć o niespotykanym, precedensowym charakterze.
Co do tej trajektorii sprawa rzeczywiście ciekawa . Jeśli jest ten sensor to nie dziwię się sędziemu . Nie dostał sygnału nie reagował . Dla jasności tematu FIFA powinna pokazać i wyjaśnić jak taki sensor działa . Ogólnie chyba jednak wygrały w obu meczach drużyny ciut lepsze ? Tak przynajmniej odbieram komentarze.
Co do meczu Anglików to można się spierać, długimi fragmentami to Norwegowie byli lepsi, mieli np. kontrę dwóch na jednego na 2:0, ale Sorloth ani nie podał do Haalanda, ani nie ruszył na gazie w stronę bramki, zwolnił i dał się zablokować. Natomiast faktycznie końcówka meczu i dogrywka należały do Anglików. Lepiej wytrzymali ten mecz fizycznie jako drużyna, prawdopodobnie dzięki trafionym zmianom Tuchela, a wcale nie były one oczywiste (poza Saką).
Całościowo trochę jestem tymi ćwierćfinałami zawiedziony, nie sądzę, żeby to były mecze wspominane latami.
Może półfinały zrekompensują, zestaw jest turbo.
Oprócz meczu z DRK podoba mi się gra Anglii na tym turnieju. Potrafią w dobrym stylu wychodzić z tarapatów - z Meksykiem i z Norwegią, bo mieli wczoraj ciężkie chwile. Były takie doniesienia, że Tuchel sobie poważnie porozmawiał przed mistrzostwami z Bellinghamem. I rzeczywiście zmiana jest widoczna. Zawodnik nadal ma brzydkie ciągoty (w doliczonym czasie 2. połowy sytuacja z Heggemem - uważam, że była to paskudna symulka nawet jeśli dostał przypadkowo w twarz), ale gra dla zespołu w większym stopniu niż w turniejach za czasów Southgate’a. Norwegia w sumie okazała się tym czarnym koniem, którego wielu w niej upatrywało - ćwierćfinał to nie byle co. Ale chyba też w sam raz w proporcji do tego, co zaprezentowali. Chyba mają trochę za mało wyrównany skład (np. wczoraj Ostigard dał kiepską zmianę, plus bramkarz, o którym już napisałem po Norwegia - Brazylia). Z przodu lepiej niż z tyłu. Solbakken bardzo przytomnie analizował. Widać było, że zna swoich reprezentantów. Najfajniejsze dla mnie było to, że pokazali, że Norwegia to nie tylko Halland.
O Francji nie ma co pisać, "nuda" to znaczy można się tylko powtarzać powielając pozytywne opinie. Jeżeli noga się jej nie powinie, to będziemy mówili, pisali, że dawno nie było drużyny która swoją jakością tak by nie zdominowała turnieju!? Jeżeli ... !?
Hiszpanie są ciekawsi bo i bardziej ułomni. Świetnie zorganizowani, mnie imponują przede wszystkim "kontrpressingiem", padło wiele pozytywów na temat ich defensywy, ale mi się wydaje, że to efekt właśnie gry po stracie piłki już na połowie przeciwnika lub w środkowej strefie. Natomiast gdy piłka jest już pod bramką Hiszpanów to ta defensywa już mi na taki monolit nie wygląda. Unai Simon bardzo, bardzo niepewny, a będzie mu potrzebny zapewne "mecz życia" z Francuzami. Może go rozegrać, niewykluczone, ale więcej wskazuje że "La Furia Rocha" przystąpi do półfinału z "roztrzęsioną galaretą" miedzy słupkami.
Będę się upierał że Yamal próbuje dojść do swojej wysokiej dyspozycji, ale ciągle w niej jeszcze nie jest. Mimo wszystko nie daje drużynie tego co Mbappe "Tricolores". Pytanie czy ten drugi utrzyma formę, a ten pierwszy jednak z nią zdąży? Generalnie jak na razie wolę Hiszpanię z 2024 roku niż z 2026.
Argentyna, chyba oprócz Trumpa z jego reprą której wyświadczył niedzwiedzią przysługę, to zespół zbierający najwięcej hejtu i dezaprobaty na tym mundialu. Co dziwne, albo i nie, obie ekipy łączy nijaki Gianni Infantino i mamy złowieszczą, "spiskującą" trójcę tego Mundialu.
Czy Argentyna bez Messiego to byłby Paragwaj? Dziwne, że już takie pytanie powstaje. Zastanawiam się, która Argentyna była bardziej nużąca, odstręczająca swoją grą, ta z Maradoną z 1990 roku, czy ta z Messim z 2026 roku?
(Embolo powinien otrzymać honorowe obywatelstwo Argentyny i nagrodę aktorskiej maliny tych mistrzostw)
Czy Thomas Tuchel wzorem rodaka Wihelma II Hohenzolerna otrzyma angielski Order Podwiązki? Niewykluczone! Czy Anglicy rozgrywają jakiś super turniej, czy imponują swoją grą? Według mnie, nie! Ale są w półfinale!
"Last but not least" - jak ja zazdroszczę Norwegom ich repry! Nie zawodników, Haaland z Lewym i Odegard z Zielkiem to mniej więcej ta sama półka, nie zazdroszczę wyniku jaki osiągnęli, zakończyli wszak turniej zaledwie szczebel wyżej niż ekipa Michniewicza w Katarze. Zazdroszczę Wikingom jak grali, jaki dzięki temu stworzyli wajb na swoją reprezentację, na swoją Ojczyznę. Mały kraj, z demografią na poziomie niepełnych sześciu milionów obywateli, z klimatem sprzyjającym szusowaniu na nartach a nie bieganiu za piłką po zielonej trawie. Dlatego nie zaakceptuję tej trucizny którą wlał swoim piłkarzom Michniewicz i którą cały czas są przepełnieni i którą teraz sączą. Bardzo lubię i cenię Szczęsnego ale z jego słowami nigdy się nie pogodzę i ich nie zaakceptuję.
Nie trzeba grać na wariata, super ofensywnie, Norwegowie tak nie grali, ale ze swojej gry mogą być dumni, w Katarze za Michniewicza było mi wstyd za to co prezentowali Biało-Czerwoni.
Oczywiście praktycznie codziennie w trakcie trwania mistrzostw zadawałem sobie pytanie "co byłoby gdybyśmy tam grali?". Niestety szczerze mówiąc popadam w coraz większy pesymizm jeżeli chodzi najbliższą przyszłość naszej kadry. I tu zupełnie nie chodzi o to, czy my jesteśmy w stanie grać atrakcyjny futbol, pewnie tak, tylko że nigdzie nas to nie doprowadzi (od razu zaznaczam, że Michniewiczowy pragmatyzm też nie), my stajemy się planktonem w morzu światowego futbolu, zresztą dotyczy to nie tylko nas, ale chyba w ogóle całej tej części Europy.
Zastanawiam się, która Argentyna była bardziej nużąca, odstręczająca swoją grą, ta z Maradoną z 1990 roku, czy ta z Messim z 2026 roku?
Według mnie zdecydowanie tamta, choć może to dlatego, że wtedy w ogóle inaczej grało się w piłkę nożną, mniej było efektywnego czasu gry i więcej brutalności na boisku. Mecze Argentyny z Republiką Zielonego Przylądka i Egiptem były na tych MŚ znakomitymi widowiskami. Anglii wydaje mi się Argentyńczycy nie dadzą już rady, i tu nie pomoże ani Messi, ani Infantino.
Co do ćwierćfinałów teraz, mi się podobały. Gdy oglądałem dawniej, kibicując jednej z drużyn (lub antykibicując jednej z drużyn), to później często chodziłem niezadowolony. A teraz, skupiając się na jakości gry, odnalazłem dawną radość z MŚ. Oprócz ciężkiego do oglądania Argentyna - Szwajcaria, uważam, że było dużo dobrego futbolu.
Argentyna w 1990 rzeczywiście potrafiła wzbudzić nienawiść i obrzydzenie. Teraz, co najwyżej, krytyczne uwagi. Ich mecze grupowe i boje z reprezentantami Afryki były, jak słusznie zauważył Gawin, bez zarzutu jako spektakle piłkarskie. Wydaje mi się, że Anglia gra dużo lepiej od Argentyny i że Argentyna na tym turnieju z taką jakością i siłą się nie mierzyła.
Ja uważam że w sumie to fajnie wyszło . Może jestem zauroczony drużyną Republiki Zielonego Przylądka i jej meczem gdzie popełnili jeden faul ! , ale przecież i Australia i parę innych drużyn zaprezentowało się całkiem fajnie . Teraz czytam o 64 . No nie wiem chyba jednak pudło , przesada, choć argumentację rozumiem .
Natomiast pytanie jak długo jeszcze futbol będzie skutecznie bronił przed chciwością dżentelmenów w garniturach, bo wiadomo przecież, że im nie chodzi o nic innego niż o pieniądze. Pokazuje to choćby koncept klubowych MŚ powołanych do życia w oczywisty sposób dlatego, że FIFA nie mogła zdzierżyć, że UEFA ma Champions League i sama próbuje dopchać się do klubowego żłoba. Albo Liga Narodów wdrożona na naszym kontynencie. Nie wiem ile można dorzucać do pieca zanim ten osiągnie masę krytyczną, kiedy nastąpią jakieś secesje, strajki, powoływanie alternatywnych rozgrywek i ograniczanie dostępu.
Przy takiej ilosci druzyn i meczow sledzenie wszystkich spotkan staje sie niemozliwe, samemu to sobie odpuscilem, wybierałem mecze “live” reszte, całkiem pokazna ogladalem w skrotach. Wczesniej moze bym grymasił, ale byc moze z wiekiem, teraz mi to pasuje.
Zatem dla kogos kto zaakceptuje sledzenie mistrzostw w jakiejs czesci w skrótach, rozdecie mundialu moze byc akceptowalne, dla kogos kto chcialby przezywac kazdy mecz, sledzic wszystko dokladnie, to turniej moze stac sie nieco meczacym utrapieniem.
Mam zgryz, czy przy 48 zespołach awanse z trzecich miejsc sa sprawiedliwe w tej walce korespondencyjnej, 64 zespoły i 16 grup ten problem by rozwiązało, ale zblizamy sie w ten sposób do gigantomanii iście olimpijskiej. Hiszpania oraz Portugalia z Marokiem i bogata Arabia Saudyjska moze sie uporaja z 16 grupami (ile miast i stadionow do tego potrzeba?) ale wobec tej gigantomanii chyba o organizacji mundiali przez pojedyncze kraje musimy zapomniec,
Jezeli chodzi o zmiany, to jestem za nowym terminem mistrzostw, Turniej katarski udowodnił ze nie jest to niemożliwe a rozgrywanie turnieju na koniec sezonu moim zdaniem staje sie coraz bardziej watpliwe!?
Jeszcze tylko Anglia może uratować ten mundial .
W tej chwili zadaje sobie pytanie czy można dwa razy pod rząd zagrać równie dobrze bo jezeli tak to obojętnie kto wygra w drugim półfinale to z La Furia Roja tak grająca jak z Francja i tak nie będzie miał szans.
Tyle tylko ze Francuzi również wyglądali na drużynę nie do pokonania, a obojetnie czy to byl ich słabszy dzień, czy też “dzień konia” Hiszpanów to doznali bezdyskusyjnej porażki.
Czesto sie slyszy ze klubowa piłka stoi na wyzszym poziomie niz reprezentacyjna poniewaz w klubie jest czas na zgranie, dopracowanie taktyki, na dopasowanie wszystkich klocków, czyli na to wszystko czego nie można zrobić na króciutkich przedmeczowych zgrupowaniach kadr narodowych. No coz moim zdaniem w półfinale Hiszpanie zadali temu kłam bo pod względem organizacji gry zblizyli sie do optimum, nie wiem czy jakaś klubowa jedenastka byłaby w stanie się im przeciwstawić.
To ze ich stac na gre kombinacyjna na najwyższym technicznym poziomie było wiadome “od zawsze”, ale że będą tak skuteczni w pressingu i w kontrpressingu to dla mnie jest imponujące. Po tym meczu nie moge napisac ze wole Hiszpanów z Euro 2024. Czapki z głów przed obecnym zespołem.
Jedyna nadzieja dla drugiego finalisty że “nic dwa razy się nie zdarza” i że takiej gry La Furia Roja juz nie bedzie w stanie powtórzyć.
'Jeszcze tylko Anglia może uratować ten mundial'
Przepraszam, że spytam w tonie zaczepki: a co masz do Hiszpanii? Jeśli zdarzy się tak, że wygrają ten turniej, to on będzie pod jakimś względem 'nieuratowany'? Jeśli turniej kończy się wygraną drużyny demonstrującej taki futbol, jaki w tym meczu i na tych mistrzostwach (podkreślam to) zademonstrowała Hiszpania, to nie dostrzegam żadnego powodu, aby uznać go za nieudany, czy aby go musieć "ratować".
Chyba większość osób stawiała na Francję. I było w tym dużo niedocenienia Hiszpanii. Może dotąd wygrane Francji wydawały się bardziej wyraziste, może wszyscy zwracali uwagę tylko na fazę ataku. Ja np. zwracałem. Nie odmawiałem Hiszpanii szans przed tym meczem. Ale argument na ich rzecz dostrzegałem w tym, że jeszcze na tym mundialu nie widzieliśmy Francji, która się musi bronić. Dotychczas zawsze, cały czas byli stroną atakującą, do tego stopnia, że można było pomyśleć, że oni w sposób naturalny bronią się, atakując.
A tu nic z tych rzeczy. Trudno nawet powiedzieć, że zdecydował środek pola. W każdej formacji Hiszpanie pokazali najwyższy poziom, jaki sobie może wyobrazić. I w każdej byli lepsi. I przypomnieli wszystkim, że piłka to sport zespołowy. I tylko doskonały zespół zneutralizuje tak wybitne indywidualności, jakie ma w swych szeregach Francja. Dotychczas mój ulubiony triumfator wielkiej imprezy to była Hiszpania 2008 (Euro w Austrii i Szwajcarii) i Francja 1984 (ME we Francji). Ale, jeśli w finale powtórzą taką grę jak w tym meczu, to Hiszpania 2026 będzie moim najwyżej cenionym mistrzem.
To nie to, że Francja dzisiaj zawiodła, czy miała gorszy mecz. To Hiszpania zespołowo zagrała tak genialnie. I miej tu człowieku trafną opinię o ich bramkarzu.
Natomiast a propos trenerów to Deschamps chyba jednak swojej drużynie nie pomógł. Wierzył w system i piłkarzy, ale co mogło zmienić wejście Kone za Rabiota czy nawet Doue za Barcolę? Patrzyłem na drugą połowę i zastanawiałem się dlaczego nie próbuje jakoś wywrócić szachownicy, np. wprowadzić Matetę i postawić na bezpośrednią grę do przodu, czy przeciwnie, poświęcić zawodnika ofensywnego, żeby dołożyć człowieka do środka pola i wywrzeć większą presję na Hiszpanach. Strzelam tymi pomysłami oczywiście, rzecz w tym, że nie spróbował niczego, mecz układał im się fatalnie praktycznie od pierwszej minuty, Hiszpanie byli o klasę lepsi, a on nie miał żadnego pomysłu jak zareagować.
Corazstarszy . Nie lubiłem Hiszpanii i tej ich tik taki . Nie dało się na to patrzeć . Na szczęście zarzucili ten sposób gry . Hiszpanie w tym turnieju rozkręcają się z meczu na mecz czyli dobra robota sztabu. Dla mnie esencja futbolu to jednak piłka troszkę mniej perfekcyjna
Jeżeli od 55 minuty siedzi się tyłkiem we własnym polu karnym modląc się tylko o dowiezienie wyniku i skupieniu się wyłącznie na defensywie to taki zespół z takim trenerem nie zasługuje na finał Mistrzostw Świata.
Niestety od 55 minuty od gola Gordona grała w piłkę tylko i wyłącznie jedna drużyna i jak najbardziej zasłużenie ten mecz wygrała.
Sorry Senatorze, ale jeżeli Hiszpanie nie zatrzymają Albicelestes, to Messi otrzyma MVP tego Mundialu i to w pełni zasłużenie.
Paradoksalnie może gdyby wcześniej Pickford nie wyjął strzału Gonzaleza, a zwłaszcza gdyby Mac Allister nie trafił głową w słupek, to ten mecz różnie mógł się potoczyć, bo wtedy byłoby jeszcze dużo czasu na nowe rozdanie, natomiast gol na 1:1 padł kiedy Anglia była już całkowicie w trybie Puszczy Niepołomice, zupełnie niezdolna do utrzymania się przy piłce czy zorganizowania jakiejś akcji.
Pełna zgoda z Iocosusem, trochę kompromitacja Tuchela, rozbroił własną drużynę.
No to już nikt ‘nie uratuje tych mistrzostw’, parafrazując Klasyka.
Dla mnie druga półfinałowa niespodzianka. Dotychczas Argentyna przepychała te mecze. Może zresztą Anglia też, ale jednak w mniejszym stopniu.
To na pewno nie była dobra robota Tuchela. Gdy się na niego patrzało w poprzednich meczach, to wyglądało na to, że analizuje w trakcie meczu. A tutaj dał się ponieść i żył walką na boisku. W Anglii szkoda mi Kane’a i Spence’a. Tuż przed bramką na 2-1, Spence przegrał stykową piłkę z Messim i zademonstrował reakcję bólową. Nie wiem, czy skurcz, czy stopa ucierpiała.
Uważam, że Argentyna była lepsza. Wykazała pasję. Ta końcówka była niesamowita. Skąd oni wzięli siły? Grali dwie dogrywki, Anglia jedną. Pokazała o wiele bardziej lubiany futbol niż przeciwnik. Anglia jedynie mało subtelnie murowała po dosyć szczęśliwym 1-0. Southgate opierał swe podejście na chęci zabicia meczu, tak wcześnie jak się da. To nie było fajne do oglądania. Tuchel tego nie zmienił. Konsa wszedł i patrzył jak Martinez tuż przed nosem strzela mu gola.
Molina przy 1-0 jak Digne wczoraj. Od tego momentu Anglia zakończyła mecz.
Sądziłem, że mecz będzie wyłącznie brzydki i pełen walki. A wygrał futbol.
Widzę że niemieccy trenerzy w odwrocie.
No cóż trzeba będzie kibicować Hiszpanii . Finał zapowiada się imponująco choć boję się czy Hiszpanie potrafią tak postawić się prowokacjom i faulom Argentyńczyków jak Anglicy w pierwszej połowie .
Dariusz Mioduski na prezesa FiFA, a Gianni Infantino niech spada do USA na doradcę Trumpa w sprawie rozwoju soccera i MLS.
Na serio, to nie wierzę żeby Infantino przegrał rywalizację o prezesurę, miedzy innymi spekulacje że europejskim kontrkandydatem mógłby być Dariusz Mioduski też o tym świadczą. Po prostu gdy nie ma szans na pokonanie dotychczasowego prezesa to wystawia się pacemakera czyli "zająca", który ma poprowadzić bieg ale nie jest istotnym które miejsce zajmie na mecie.
Mimo wszystko nawet rola "zająca" jest budująca dla Mioduskiego i gdyby UEFA faktycznie wystawiła go do biegu o prezesurę w FiFA to byłby jego osobisty sukces.
Robi co chce i nie ma siły aby go powstrzymała . Zgroza . UEFA powinna bardziej się postawić .
Co do Mioduskiego . Moza tak jak ty życzliwie, a można przecipołożno
Osobiście nie mam zdania . Nie wiem czy to nobilitacja czy wprost przeciwnie .
Wygrać turniej tracąc jedną bramkę tego chyba w historii nie było . Corazstarszy będzie wiedział
A mi się ten mecz podobał . Może dlatego że nie cierpię Argentyny i miło było patrzeć jak są bezradni i nie mogą nic .
Acha
Jak ważne są głowy . Oddanie pola po bramce mogło skończyć się dramatycznie. Dwie sytuacje Argentyny mogły przyprawić kibiców Hiszpanii o zawał .
To pierwszy taki przypadek, że mistrz traci w całym turnieju jedną bramkę. I to przy ośmiu rozegranych meczach. Dotychczas rekordziści tracili dwie bramki - Francja 98, Hiszpania 2010 i Włochy 2006.
Hiszpania 2010 od 1/8: 1-0, 1-0, 1-0, 1-0 (po dogrywce).
Hiszpania 2026 od 1/8: 1-0, 2-1, 2-0, 1-0 (po dogrywce).
Nawet podobne. Bramki w finale wówczas i teraz w 2. połowie dogrywki.
Bramki po asyście wycofującej spod linii końcowej są bardzo przyjemne do oglądania. Molina powtórzył to, co zrobił w półfinale przy bramce Gordona.
Chyba wszyscy czują ulgę, że nie Argentyna. Nie z taką filozofią, nie z taką brudną i niekonstruktywną grą. Mieli swoje comebacki z Egiptem i Anglią. I tak dużo ugrali.
Ale dominuje radość, że to Hiszpania. Można się czepiać, ale to był przede wszystkim uczciwy, zespołowy futbol, z wyraźnym wpływem trenera. Nie starali się w żadnym meczu oddziaływać inaczej niż grą na przeciwnika. Nie szukali wpływania na sędziego.
Asystent Niko Williams, jeden z bohaterów Euro 2024, tym razem był bliski zostania antybohaterem. Oprócz zmarnowanej sytuacji przy 1-0 i dwóch niepotrzebnych fauli na własnej połowie, popełnił jeszcze jeden błąd. Chodzi o rzut rożny dla Argentyny. Oni powtórzyli manewr, który dał im bramkę na 1-1 z Anglią. To było po lewej stronie Hiszpanii. Uważam, że to właśnie Williams powinien był w tej sytuacji paraliżować Messiemu możliwość swobodnego dogrania w pole karne po krótkim rozegraniu.
Wychodzi na to, że tylko Wyspy Zielonego Przylądka postawiły się skutecznie Hiszpanii. Godny debiut.
Czas podsumować.
1. Zaraz rusza liga. I te MŚ były dla mnie solidną odtrutką zażytą na zapas, bo to, co będziemy oglądać na krajowej arenie piłkarskiej będzie często jedynie imitacją normalnego futbolu. Próbą budowania wszystkiego na ‘fazach przejściowych’ i stałych fragmentach. I to sobie w tych zakończonych właśnie mistrzostwach cenię bardzo - dużo normalnej, dobrej piłki. Były reprezentacje artystyczne, wspaniałe do oglądania.
2. Chciałbym podziękować dyskutantom. Grono dobrało się mało liczne co prawda, ale za to wielce zacne. I to był zaszczyt móc dołączyć. Za najbardziej ekstrawagancki uznałem wpis Senatora po Hiszpania - Francja o potrzebie ratowania turnieju.
3. Jak jest koniec, to są plebiscyty. Kto najlepszym piłkarzem? Wielkiej wartości nie mają i nie opierają się na dogłębnej analizie. I nawet nie wiadomo, jak to sensownie oceniać. Najbardziej sympatyzowałem w 2018 r. z wyborem Ngolo Kante. Nie dość, że jestem fanem tego zawodnika, to rzadko się zdarza, aby piłkarz grający na jego pozycji i z jego profilem boiskowym sięgał po laur. Więc, postaram się zaproponować równie mało oczywistego kandydata - Pau Cubarsi. Pewnie krzywdzę wielu jego kolegów z drużyny, ale ten zawodnik w każdym meczu zwracał uwagę samymi właściwie udanymi zagraniami, uczestnictwem w grze i zachowaniami boiskowymi. Zawsze robił to, co potrzebne i robił to bardzo dobrze. Może czynił to w stopniu bardziej zwracającym uwagę niż inni - dlatego on. Z bramkarzy zwróciłem uwagę na nieznanego mi wcześniej Suzukę. Mi się wydaje, że może zrobić karierę podobną do kariery Navasa po MŚ w Brazylii.
4. Kogo mi szkoda? Egipcjan, Belgów, Holendrów, Japończyków, Senegalu. Niezwykle podobała mi się w trakcie turnieju w czasie meczów praca Solbakena.
5. Najgorszy element turnieju. Nie Trump. Po nim się nikt niczego dobrego nie spodziewał, zawodu zatem nie sprawił. Podobnie jak władze FIFA. Dla mnie reprezentacja Paragwaju. I ich uzbecki sędzia.
6. Od strony TVP fajnie wypadli jako eksperci R. Gilewicz i I. Lewczuk.
Fajny mundial
Corazstarszy; “ Chyba wszyscy czują ulgę, że nie Argentyna.” -Amen!
Senator: “Argentyna chyba tylko dzięki ścieżce i sędziom znalazła się w finale.” i tak, i nie, to znaczy moim zdaniem z Angolami wygrali zasłużenie, ale fakt jest faktem w moich oczach, ze jezeli Egiptowi nie został uznany gol po stemplu uznanym za faul u zarania akcji bramkowej, to i w analogiczny sposób z Wypiarzami Messi przystemplował Spencea a zdobyta dzięki temu bramka została tym razem zaliczona. Czyli niebiosa sedziowskie sprzyjały Albicelestes ale i z Egiptem i z Anglia wykazali sie nie lada determinacja, pasja tym co nazywamy serduchem i tych wygranych według mnie nie mozna podwazac. Nasz Szymon Marciniak też walnął babola nie dając Messiemu przynajmniej żółtej kartki, ale czy uczestniczył w spisku i czy to jest świadectwem forowania Argentyny?
To że przy okazji “serducha” Albicelestes wkładali w mecze też sporo brudnej, “paragwajskiej” piłki to również fakt, przez to chyba sporo stracili w oczach postronnych kibiców, ale gdyby wygrali turniej to nikt w Buenos Aires i okolicach raczej tym by się nie przejmował.
Argentynczykow trzeba docenić za to że bez piłki na tym mundialu grali w dziesięciu przeciwko jedenastu, a w dogrywce finału nawet w dziewięciu wobec jedenastu, tyle tylko że ten który był nieobecny po stratach piłki i notował siedmiokilometrowy z reguły trucht na mecz, równocześnie robił rœznice w ofensywie.
Corazstarszy: “dominuje radość, że to Hiszpania. Można się czepiać, ale to był przede wszystkim uczciwy, zespołowy futbol, z wyraźnym wpływem trenera” Senator: “Hiszpania obnażyła ich (Argentyńczyków) całkowicie.” - pełna zgoda, nic dodac, nic ujac. Poprzednia mistrzowska Hiszpania przede wszystkim bedzie mi sie kojarzyc z Xawim i z Iniesta, obecna zapamietam jako doskonale, wręcz perfekcyjnie funkcjonujący zespół, w którym nawet Yamal był jednym z trybików doskonale pracującej maszyny. Maszyny w najlepszym tego słowa znaczeniu opartej na doskonałym wyszkoleniu indywidualnym i ciągle poszukującej kreatywności ale z równoczesnym zabezpieczeniem po stratach piłki. W futbolu pod względem tego ostatniego, to mogłoby służyć niemalże za “wzorzec z Sevres”.
Hiszpanie uratowali moja glowe bo gdyby triumfowała Argentyna to za MVP turnieju musiałbym uznac tego ktory przez 90% meczu madrze stał a nie głupio biegal, no i Senator by mi tego nie darował! ,-)
Doceniam Cubarsiego ale owczym pędem swój głos oddam za Rodrim, choć najbardziej imponowała mi zywotnosc, energia, intensywnosc gry Cucurelli.
Z tego Mundialu oprócz zblizajacych sie do zespołowej perfekcji zwycięzców, zapamiętam harujących Albicelestes z jednym na maksa ekonomicznym oldboyem-wirtuozem-fenomenem. Utkwią mi w pamięci wiosłujący Wikingowie z Haalandem, bedacy o krok od sprawienia sensacji Egipcjanie, niedźwiedzia przysługa Trumpa, zawód Tricolores, wtopa trenerska Tuchela. A pro po, Anglikom życzę żeby zamienili Niemca na Hiszpana, czyli Tuchela na Guardiole!
Fajny Mundial - pełna zgoda!
Co do Argentyńczyków to rzeczywiście zostali przez Hiszpanów sprowadzeni do parteru. Argentyna to jest bardzo cierpliwa drużyna, oni umieją czekać, są znakomici w grze średnim i niskim blokiem, tylko że w tym meczu nie byli w stanie wyjść poza to, Hiszpanie całkowicie ich rozbroili. Przebieg tego spotkania trochę przypominał mi przebieg 1/8 finału Hiszpania - Portugalia. A przy okazji to sądzę, że przebieg finału to też dodatkowy wyrzut sumienia Anglików i przypomnienie o tym jak dramatycznie zabrakło im odwagi i wiary w siebie w meczu półfinałowym.
Co do samego turnieju to rzekłbym przeciętny. Faza grupowa wypadła lepiej niż się spodziewałem, poza 2-3 meczami bardzo dobrze odebrałem 1/16 i 1/8 finału, natomiast ćwierćfinały mnie zawiodły, półfinały i finał też w sumie nic nadzwyczajnego. Mało objawień takich jak, nie wiem, James Rodriguez w 2014, niewiele niespodzianek (z ewidentnych tylko odpadnięcie Niemiec w 1/16, choć nie dla wszystkich, poza tym może Turcja i Urugwaj kończące turniej na fazie grupowej). Amerykanizacja futbolu zdecydowanie nie dla mnie. Z nowinek najbardziej podobała mi się zmiana podejścia do zawodników zalegających na murawie. Ilość cudownych ozdrowień świadczy o tym, że na co dzień jesteśmy jako widzowie notorycznie okradani z minut przez symulantów przyzwyczajonych do tego, że tzw. dodawanie od siebie jest nieodłącznym elementem piłkarskiego widowiska. Przez większość turnieju podobało mi się też sędziowanie (moment graniczny to, wiadomo, mecz Francja - Paragwaj), a podobało mi się z uwagi na dynamikę podejmowania decyzji. Wielominutowe przerwy związane z analizami VAR są rakiem futbolu choćby w naszej Ekstraklasie, na tych MŚ było tego mniej.
I ja również muszę powiedzieć, że bardzo przyjemnie było wymieniać się tutaj poglądami na temat turnieju, czekałem na każdy wpis Panów po kolejnych meczach