A+ A A-
  • corazstarszy
Ja mam trochę inne spojrzenie na temat ‘słoń a sprawa polska’. Mówiąc wprost, cieszę się, że nasza reprezentacja nie wystąpiła na turnieju. Wszystkie występy od 2002 śledziłem oczywiście z wypiekami na twarzy. Odczuwałem dreszczyk emocji za każdym razem. Ale od Korei i Japonii każdy występ reprezentacji kończył się skandalem i pozostawiał uczucie niesmaku. Cieszę się, że tym razem oszczędzona mi została powtórka. Miałem w 20o6 bilety do Gelschenkirchen na Polska - Ekwador z konkursu Coca-Coli, którego laureatem był kolega z Niemiec, wielki polonofil. Jedyna prawdopodobnie okazja w życiu, żeby być na żywo na meczu MŚ. Nie pojechałem, bo miałem pogrzeb w rodzinie. I dzisiaj się cieszę, że nie musiałem tego oglądać na żywo. Po turnieju, okazało się, że przed meczem do szatni wparował ówczesny premier Marcinkiewicz z ekipą telewizyjną. I miała to być najważniejsza część filmu o tym, jak przyjechał, zagrzał do boju i poprowadził do wygranej. I tak było zawsze - a to Edyta Górniak, a to Dudek jako rozgrywający, a to nieuznana, ponoć prawidłowa, bramka Kryszałowicza (nie wiem, czy dobrze piszę) z Portugalią (dziwne, że mało kto pamięta, że Amerykanom niesłusznie anulowano gola tuż po bramce na 1-0 Olisadebe; tam nic nie było, ani spalonego, ani faulu, ani ręki), a to hejt względem Janasa, a to mundial 4K i wygłup Krychowiaka i Szczęsnego z Senegalem, wcale nie wiadomo, czy nie równie wstydliwy jak wygrana z Japonią. I wreszcie afera premiowa, oraz doniesienia po meczu Argentyna - Polska, jakoby zawodnicy biało-czerwonych mieli na boisku prosić rywali przy stanie 2-0, aby już więcej nie strzelali. Dziękuję za takie atrakcje. Dużo mniej wstydu i nerwów jest, gdy nie grają. Z dobrych wspomnień, to tylko obronione karne w Katarze, to, jak długo nas trzymał przy życiu Boruc w Dortmundzie i dwie bramki Bosackiego z Kostaryką. Za mało. Co do ćwierćfinałów teraz, mi się podobały. Gdy oglądałem dawniej, kibicując jednej z drużyn (lub antykibicując jednej z drużyn), to później często chodziłem niezadowolony. A teraz, skupiając się na jakości gry, odnalazłem dawną radość z MŚ. Oprócz ciężkiego do oglądania Argentyna - Szwajcaria, uważam, że było dużo dobrego futbolu. Argentyna w 1990 rzeczywiście potrafiła wzbudzić nienawiść i obrzydzenie. Teraz, co najwyżej, krytyczne uwagi. Ich mecze grupowe i boje z reprezentantami Afryki były, jak słusznie zauważył Gawin, bez zarzutu jako spektakle piłkarskie. Wydaje mi się, że Anglia gra dużo lepiej od Argentyny i że Argentyna na tym turnieju z taką jakością i siłą się nie mierzyła.
This is a comment on "Mundial - czas rozstrzygnięć"