- corazstarszy
Tak, Senatorze.
To pierwszy taki przypadek, że mistrz traci w całym turnieju jedną bramkę. I to przy ośmiu rozegranych meczach. Dotychczas rekordziści tracili dwie bramki - Francja 98, Hiszpania 2010 i Włochy 2006.
Hiszpania 2010 od 1/8: 1-0, 1-0, 1-0, 1-0 (po dogrywce).
Hiszpania 2026 od 1/8: 1-0, 2-1, 2-0, 1-0 (po dogrywce).
Nawet podobne. Bramki w finale wówczas i teraz w 2. połowie dogrywki.
Bramki po asyście wycofującej spod linii końcowej są bardzo przyjemne do oglądania. Molina powtórzył to, co zrobił w półfinale przy bramce Gordona.
Chyba wszyscy czują ulgę, że nie Argentyna. Nie z taką filozofią, nie z taką brudną i niekonstruktywną grą. Mieli swoje comebacki z Egiptem i Anglią. I tak dużo ugrali.
Ale dominuje radość, że to Hiszpania. Można się czepiać, ale to był przede wszystkim uczciwy, zespołowy futbol, z wyraźnym wpływem trenera. Nie starali się w żadnym meczu oddziaływać inaczej niż grą na przeciwnika. Nie szukali wpływania na sędziego.
Asystent Niko Williams, jeden z bohaterów Euro 2024, tym razem był bliski zostania antybohaterem. Oprócz zmarnowanej sytuacji przy 1-0 i dwóch niepotrzebnych fauli na własnej połowie, popełnił jeszcze jeden błąd. Chodzi o rzut rożny dla Argentyny. Oni powtórzyli manewr, który dał im bramkę na 1-1 z Anglią. To było po lewej stronie Hiszpanii. Uważam, że to właśnie Williams powinien był w tej sytuacji paraliżować Messiemu możliwość swobodnego dogrania w pole karne po krótkim rozegraniu.
Wychodzi na to, że tylko Wyspy Zielonego Przylądka postawiły się skutecznie Hiszpanii. Godny debiut.
Czas podsumować.
1. Zaraz rusza liga. I te MŚ były dla mnie solidną odtrutką zażytą na zapas, bo to, co będziemy oglądać na krajowej arenie piłkarskiej będzie często jedynie imitacją normalnego futbolu. Próbą budowania wszystkiego na ‘fazach przejściowych’ i stałych fragmentach. I to sobie w tych zakończonych właśnie mistrzostwach cenię bardzo - dużo normalnej, dobrej piłki. Były reprezentacje artystyczne, wspaniałe do oglądania.
2. Chciałbym podziękować dyskutantom. Grono dobrało się mało liczne co prawda, ale za to wielce zacne. I to był zaszczyt móc dołączyć. Za najbardziej ekstrawagancki uznałem wpis Senatora po Hiszpania - Francja o potrzebie ratowania turnieju.
3. Jak jest koniec, to są plebiscyty. Kto najlepszym piłkarzem? Wielkiej wartości nie mają i nie opierają się na dogłębnej analizie. I nawet nie wiadomo, jak to sensownie oceniać. Najbardziej sympatyzowałem w 2018 r. z wyborem Ngolo Kante. Nie dość, że jestem fanem tego zawodnika, to rzadko się zdarza, aby piłkarz grający na jego pozycji i z jego profilem boiskowym sięgał po laur. Więc, postaram się zaproponować równie mało oczywistego kandydata - Pau Cubarsi. Pewnie krzywdzę wielu jego kolegów z drużyny, ale ten zawodnik w każdym meczu zwracał uwagę samymi właściwie udanymi zagraniami, uczestnictwem w grze i zachowaniami boiskowymi. Zawsze robił to, co potrzebne i robił to bardzo dobrze. Może czynił to w stopniu bardziej zwracającym uwagę niż inni - dlatego on. Z bramkarzy zwróciłem uwagę na nieznanego mi wcześniej Suzukę. Mi się wydaje, że może zrobić karierę podobną do kariery Navasa po MŚ w Brazylii.
4. Kogo mi szkoda? Egipcjan, Belgów, Holendrów, Japończyków, Senegalu. Niezwykle podobała mi się w trakcie turnieju w czasie meczów praca Solbakena.
5. Najgorszy element turnieju. Nie Trump. Po nim się nikt niczego dobrego nie spodziewał, zawodu zatem nie sprawił. Podobnie jak władze FIFA. Dla mnie reprezentacja Paragwaju. I ich uzbecki sędzia.
6. Od strony TVP fajnie wypadli jako eksperci R. Gilewicz i I. Lewczuk.
Fajny mundial
This is a comment on "Mundial - czas rozstrzygnięć"

