A+ A A-
  • iocosus
Nie lubie sie powtarzac ale tym razem musze, moze tylko z malymi dopiskami. Corazstarszy; “ Chyba wszyscy czują ulgę, że nie Argentyna.” -Amen! Senator: “Argentyna chyba tylko dzięki ścieżce i sędziom znalazła się w finale.” i tak, i nie, to znaczy moim zdaniem z Angolami wygrali zasłużenie, ale fakt jest faktem w moich oczach, ze jezeli Egiptowi nie został uznany gol po stemplu uznanym za faul u zarania akcji bramkowej, to i w analogiczny sposób z Wypiarzami Messi przystemplował Spencea a zdobyta dzięki temu bramka została tym razem zaliczona. Czyli niebiosa sedziowskie sprzyjały Albicelestes ale i z Egiptem i z Anglia wykazali sie nie lada determinacja, pasja tym co nazywamy serduchem i tych wygranych według mnie nie mozna podwazac. Nasz Szymon Marciniak też walnął babola nie dając Messiemu przynajmniej żółtej kartki, ale czy uczestniczył w spisku i czy to jest świadectwem forowania Argentyny? To że przy okazji “serducha” Albicelestes wkładali w mecze też sporo brudnej, “paragwajskiej” piłki to również fakt, przez to chyba sporo stracili w oczach postronnych kibiców, ale gdyby wygrali turniej to nikt w Buenos Aires i okolicach raczej tym by się nie przejmował. Argentynczykow trzeba docenić za to że bez piłki na tym mundialu grali w dziesięciu przeciwko jedenastu, a w dogrywce finału nawet w dziewięciu wobec jedenastu, tyle tylko że ten który był nieobecny po stratach piłki i notował siedmiokilometrowy z reguły trucht na mecz, równocześnie robił rœznice w ofensywie. Corazstarszy: “dominuje radość, że to Hiszpania. Można się czepiać, ale to był przede wszystkim uczciwy, zespołowy futbol, z wyraźnym wpływem trenera” Senator: “Hiszpania obnażyła ich (Argentyńczyków) całkowicie.” - pełna zgoda, nic dodac, nic ujac. Poprzednia mistrzowska Hiszpania przede wszystkim bedzie mi sie kojarzyc z Xawim i z Iniesta, obecna zapamietam jako doskonale, wręcz perfekcyjnie funkcjonujący zespół, w którym nawet Yamal był jednym z trybików doskonale pracującej maszyny. Maszyny w najlepszym tego słowa znaczeniu opartej na doskonałym wyszkoleniu indywidualnym i ciągle poszukującej kreatywności ale z równoczesnym zabezpieczeniem po stratach piłki. W futbolu pod względem tego ostatniego, to mogłoby służyć niemalże za “wzorzec z Sevres”. Hiszpanie uratowali moja glowe bo gdyby triumfowała Argentyna to za MVP turnieju musiałbym uznac tego ktory przez 90% meczu madrze stał a nie głupio biegal, no i Senator by mi tego nie darował! ,-) Doceniam Cubarsiego ale owczym pędem swój głos oddam za Rodrim, choć najbardziej imponowała mi zywotnosc, energia, intensywnosc gry Cucurelli. Z tego Mundialu oprócz zblizajacych sie do zespołowej perfekcji zwycięzców, zapamiętam harujących Albicelestes z jednym na maksa ekonomicznym oldboyem-wirtuozem-fenomenem. Utkwią mi w pamięci wiosłujący Wikingowie z Haalandem, bedacy o krok od sprawienia sensacji Egipcjanie, niedźwiedzia przysługa Trumpa, zawód Tricolores, wtopa trenerska Tuchela. A pro po, Anglikom życzę żeby zamienili Niemca na Hiszpana, czyli Tuchela na Guardiole! Fajny Mundial - pełna zgoda!
This is a comment on "Mundial - czas rozstrzygnięć"