A+ A A-
  • corazstarszy
Dosyć zaskoczyło mnie wpuszczenie na boisko Rajovicia za Zjawińskiego, a nie za Adamskiego. Pan Rafał chyba odczuwa jeszcze następstwa bliżej nieznanego nam urazu, przez który zabrakło go w Szczecinie, a z Zagłębiem wszedł jako zmiennik. Uważam, że w jego grze były widoczne problemy, które widzę jako efekt problemów zdrowotnych. Raczej on niż kolega z ataku nadawał się do zmiany. Oczywiście, trener wie lepiej. Przy tej akcji z poprzeczką i ręką Deziela, wcześniej za łatwo przegrał swój pojedynek D. Szymański, a po jego przegranej Korona miała już puste kilkadziesiąt metrów do naszego pola karnego. Trochę tak samo jak poprzeczka po rajdzie i strzale Reguły tydzień temu. Tego musimy unikać. Gdy Jakub Żewłakow wchodzi na zmianę, zawsze daje przynajmniej jedno fajne zagranie do przodu, tworzy zagrożenie. Przynajmniej jeden z dwójki - R. Adamski albo M. Rajovic - powinien był tym razem zdążyć do wrzutki. Nie śmiem narzekać. Raz, pamiętam, co przeżywaliśmy i gdzie byliśmy do końca kwietnia, dwa - wypadły latem dwie bardzo ważne postacie, w tym Elitim, który dawał czasami kreatywność i polot w środku, trzy - to i tak dobry start. Jak pisałem, górny pułap moich marzeń w tej chwili to spokojne utrzymanie się, tak aby cały sezon trzymać się w bezpiecznym oddaleniu od dołu tabeli. Jeśli tyle będzie, nie będę narzekał. Korona dobrze zagrała, żywiołowo, z wiarą, z przebłyskami. Czy zechciałby ktoś rozwinąć, o co mogło chodzić trenerowi, gdy powiedział po meczu: ‘Wiadomo, pojawiła się jeszcze mega kontrowersja z rzutem wolnym, po którym był korner i gol, ale to już jest inna historia. Sędzia nie zrobił swojej pracy jak należy, ale my też mogliśmy zachować się lepiej'?
This is a comment on "Korona - Legia 1-1: Wróbel w garści"