- a-c10
Nie wiem, chyba nigdy nie podchodziłem do meczów kadry z aż takim zobojętnieniem. Futbol ostatniemi czasy generalnie mi zbrzydł, futbol reprezentacyjny też, a na domiar złego Jan Urban, którego do niedawna darzyłem całkiem pozytywnymi uczuciami, zaczyna pokazywać coraz bardziej niepokojące symptomy selekcjonerozy. No żeż w mordę, gramy właśnie 4 (czte-ry!) mecze w cholernym pietrucharze nasmrodów. Naprawdę nie dałoby się z tego wykroić kilku kwadransów, by empirycznie sprawdzić, czy może jednak Karol Czubak, Michał Gurgul i Bartosz Nowak mogliby do czegoś tam się nadawać...?
I jeszcze te żenujące gadki o tym, jak to niby z Ekstraklasy do kadry to słabo. Ja już pomijam Kapustków, Wszołków i innych Świderskich, nic do nich nie mam. Ale pan, panie trenerze, to skąd właściwie do reprezentacji trafił? Bo coś mi się kojarzy, że wcale nie z Paris Saint-Germain...?
Chlajtaśmy PZPN mam w trąbie. Ktoś, przepraszam, się zdziwił ich zawartością...?
Natomiast tak summa summarum to chyba pierwszy raz w życiu zastanawiam się, czy w ogóle mam jakąkolwiek ochotę obejrzeć mecz Biało-czerwonych.
This is a comment on "Ligi Narodów czas"

