- corazstarszy
Głupio jest z sobą samym dyskutować. Pociągnę jednak wątek, który próbowałem zainaugurować - czemu uważam, że Legia spadnie / nie spadnie.
Przed piątkowym meczem strony dot. Legii przypomniały historię spotkań z GKS. Poprzednio przegraliśmy z nimi za Okuki w końcówce sezonu 2000/01. Pamiętam ten mecz. Tam były wówczas trzy przegrane na zakończenie sezonu, a nowy rozpoczął się od przegranej we Wrocławiu i u siebie z Amiką Wronki (tą oryginalną Amiką). I była seria 5 porażek ligowych, wówczas blisko rekordu. I wtedy przyszło przełamanie, które okazało się początkiem marszu po MP. Legia wygrała w Chorzowie 4-0. W tym meczu widać było wyładowanie złości, chęć odegrania się za te poprzednich 5 porażek. Na trybunach był Piechniczek i udzielił wywiadu telewizji. Powiedział, że już po rozgrzewce było widać różnicę w poziomie motywacji. Legia schodziła z rozgrzewki zlana potem, a Ruch tylko sobie pykał. Takiej reakcji mi brakuje w tym sezonie. Legia przegrała już tyle, że zawodnicy powinni chcieć się zrehabilitować i rozegrać mecz na maksa, od pierwszej minuty. Ani razu tego nie widziałem. Najgorsze podejście przypadło na mecze rozgrywane pod wodzą Astiza. Zawodnicy sobie po prostu czekali na nowego trenera, uznając, że do tego czasu nie muszą się specjalnie starać. Trenować i uczyć się nowych rzeczy nie było specjalnie kiedy, bo Liga Konferencji, granie dwa razy w tygodniu, podróże, regeneracja, analiza rywala. I tak sobie trwali, jeszcze składając deklaracje, że oni się nie mogą doczekać, czego też ich Papszun nauczy. I że są otwarci na nowe. Ja myślę, że taki ton daje się wyczuć nawet w rozmowie z Arturem Jędrzejczykiem zamieszczonej przez jedną ze stron tuż przed inauguracją ligowej wiosny. Mam wrażenie, że piłkarze wciąż uważają, że przecież są za dobrzy, żeby sobie nie poradzić. Do nich nie dotarło jeszcze otrzeźwienie.
Zawodnikiem, o którym poprzednio nie wspomniałem, a którego grę starałem się od poprzedniego wpisu analizować jest Arkadiusz Reca, na razie bardzo zły ruch kadrowy. Negatywne oceny skupiły się na Vinagrze, ale i jego konkurent/zmiennik niczego dobrego nie zademonstrował. Czasem tak jest, że na lepszą grę zawodnika trzeba poczekać do następnej rundy, bo pierwszą zaczynał np. bez przygotowań, z opóźnieniem, etc. Tak było częściowo z Biczachczjanem (wiosną rok temu zaliczył jedno udane zagranie - asystę przy bramce na 2-1 z Lechią), tak było z Lindsayem Rose (wiosną 2022 była bardzo wyraźna poprawa i stał się jedną z ważnych postaci w zapewnieniu nam utrzymania). Może za wcześnie zatem wyrokować. Jesienią Reca był równie niepewny i często równie źle ustawiony jak Vinagre. Przy kreowaniu szło mu jeszcze gorzej niż Portugalczykowi. Miał latem trafić do Poznania, ale tam zeń zrezygnowano po szczegółowych badaniach z powodów zdrowotnych. No i pan Żewłakow skorzystał z okazji. Żeby być sprawiedliwym, o ile pamiętam przedsezonowe reakcje i nastroje, raczej nikt nie potępiał tego transferu. Teraz dopiero jesteśmy mądrzy.
This is a comment on "Dyskusja W Stylu Wolnym"

