W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!


Awans przepchnął też Raków. Szwedzi z Hammarby mieli ich na widelcu w Częstochowie, ale skończyło się 0:0 i to chyba to okazało się kluczowe, bo rewanż był zupełnie inny. Raków czekał w niskim bloku, szukał kontr, stałych fragmentów, no i doczekał się w końcówce pierwszej połowy. Po przerwie jeden ze Szwedów dostał czerwoną kartkę, paradoksalnie dopiero po tym zdarzeniu Hammarby miało swoje najlepsze sytuacje, ale Raków jednak utrzymał. Wygrali rutyną, ograniem w Europie i... Trelowskim w bramce. O awans do fazy ligowej LK zagrają z Hajdukiem Split.
Równocześnie z Rakowem, o awans w LE walczył Górnik. Zaczęli bardzo mocno, zamykali Ferencvaros, odrobili straty do przerwy dzięki bramce Urbańskiego z karnego. Niestety po przerwie ich impet zelżał, być może opadli z sił, a może zadziałały zmiany u Węgrów (między innymi doświadczeni Nagy i Keita). Ferencvaros odzyskał środek pola, tak od 65. minuty przeniósł grę na połowę Górnika, wyrównał i potem to raczej Węgrzy byli bliżsi drugiej bramki niż Górnik doprowadzenia do dogrywki. Może budzić sympatię Górnik swoją grą, ale jednak czegoś tam brakuje jeszcze, bo ten Ferencvaros na pewno był do przejścia. Spróbują powalczyć o LK, ale znów będzie ciężko, bo czeka Monaco.
Wczoraj odpadł GKS. Wygrali 2:1, cisnęli w końcówce, ale zabrakło im klasy, chłodnej głowy. Hapoel był lepszy przez 150 ze 180 minut dwumeczu, ba, był o dwie klasy lepszy, a jednak GKS mógł wszystko odwrócić przez te ostatnie 30. Niestety ich skuteczność była fatalna, szkoda, chociaż oczywiście każdy kto widział te mecze musi przyznać, że GKS nie zasługiwał na awans, bo całościowo słabiutko wypadli w dwumeczu.
http://www.90minut.pl/news/342/news3423000-Jakub-Zielinski-zadebiutowal-w-Wolfsburgu.html
Borek pisze, że widział i że debiut mega. To ciekawe, bo przed przyjściem trenera Kowala opinia o szkoleniu bramkarzy w Legii od jakiegoś czasu była mocno chłodna, tak to nazwę. Chyba że rok treningów w VfL tak go rozwinął. Akademia co prawda za wielu młodych na dłużej do 1. drużyny nie dostarczyła, ale ewidentnie pomaga nam ratować finanse. Nie temu jednak powinna służyć.
Jest Kuchta. Zobaczymy. Mam obawy, ale transferowi się nie dziwię. I, jak zwykle, mam nadzieję, że to trener go chciał, a nie że jakaś łapanka.
Rezerwy okazale wygrały ze Świtem Szczecin, w którym jest pełno weteranów ekstraklasowych boisk. Olbrzym Bicki ich dobił. Wystąpił w trzeciej tercji tydzień temu w sparingu z AEL. Ciekawe, jakie wrażenia trenera.
https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/wideo/51510/fredi-bobic-dla-wp-sportowefakty-legia-juz-nie-bedzie-otwartym-portfelem-dla-wsz
W środę zaczął Górnik na Węgrzech. Ferencvaros miał zdecydowanie więcej jakości w środku pola, lepiej utrzymywał się przy piłce, to ostatecznie dało im zwycięstwo po tym jak Corbu wykorzystał przestrzeń przed polem karnym. Górnik grał szybkim atakiem, miał swoje szanse, ale za mało było w tym wszystkim chłodnej głowy, rutyny, wybierali złe rozwiązania, strzały latały wysoko nad bramką itp. Górnik oczywiście nadal pozostaje w grze o awans, ale potrzebują zagrać bardzo dobry mecz, na takiej intensywności jak np. finał PP z wiosny.
Wczoraj cenny wynik Jagiellonii. Mecz prowadzony według przewidywalnego scenariusza, Rangersi mieli inicjatywę i posiadanie, Jagiellonia kłuła kontrami. Tych kontr było tak wiele, że naprawdę szkoda, że skończyło się tylko na 2:1, to może być za mało, w rewanżu na Ibrox Szkoci będą chcieli wrzucić Jagiellonię na karuzelę.
Lech wymęczył 1:0 nad Farerczykami z Klaksvik, fatalnie to się oglądało. Trzeba mieć nadzieję, że jednak przepchną ten awans i zapewnią sobie fazę grupową, po pierwsze ranking, po drugie liga będzie ciekawsza, przecież w końcu się obudzą tak jak rok temu.
Raków tylko 0:0 u siebie z Hammarby, w dodatku tak naprawdę był to szczęśliwy remis dla Rakowa. Mieli niby kilka sytuacji, ale to wszystko po dośrodkowaniach, stałych fragmentach, w piłkę znacznie lepiej grali Szwedzi. Kolejny trener, a Raków nadal wygląda jak sieroty po Papszunie, zupełnie nie działa ich pressing.
W ostatnim meczu GKS gładko uległ Hapoelowi. Chyba już za wysokie progi. Wyglądało na to, że GKS chciał grać swoją piłkę, ale tym razem byli całkowicie bezradni. Hapoel wyszedł jak po swoje, byli szybcy, zdecydowani, zaawansowani technicznie, z łatwością wygrywali pojedynki, mogło być i 5:0. Skończyło się na dwóch bramkach i w rewanżu GKS pewnie spróbuje odrobić, na pewno jest w nich sportowa złość po tym jak zostali wczoraj sprowadzeni do parteru, ale szanse chyba nie większe niż 10 procent.
Dochodzi problem stadionu i przystosowania do wymogów drugiej ligii . Sytuacja i patrzenie na rezerwy w Legii zmienia się tak jak zmieniają się ludzie wokół DM . Druga liga to większe koszty a tych Legia próbuje unikać jak ognia . Tak więc twoje spostrzeżenie że to będzie jeden sezon jest w 100% trafne .
Na dziś w Legii jest przeświadczenia że ta druga liga jest nam potrzebna jak umarłemu kadzidło .
Ale trochę nam umyka rzecz dużo ważniejsza: rezerwy Legii na szczeblu ogólnokrajowym. Napinka, aby awansować przez lata była duża. Czasem rezerwy fajnie grały w 1. grupie 3. ligi, ale zawsze znalazł się ktoś silniejszy - Sokół Ostróda, Polonia, Widzew, Unia Skierniewice, ŁKS II. No i przyszedł ten awans w końcu. Wydarzenie historyczne, bo w rozgrywkach seniorskich ligowych nasze rezerwy dotąd tak wysoko nie grały. I chyba wszystkie te starania dadzą efekt taki, że sternicy klubu ujrzą na własne oczy, że z punktu widzenia rozwijania młodych zawodników i ich przechodzenia do piłki seniorskiej, 2. liga nie musi wcale być lepszym miejscem niż 3. liga. Po kilku sezonach w 2. lidze, do 3. wróciły rezerwy Lecha i ŁKSu i chyba nie robiono z tego dramatu. Nas też to raczej czeka. Jeśli powrót do 3. ligi zdarzy się jednak po zaledwie jednym sezonie w 2. lidze, to trochę wstydu będzie. Ale tak nauka też czasami przebiega - trzeba się najeść wstydu, aby pojąć.
Obejrzałem 2. połowę ze Stalą Stalowa Wola i skrót ze Zniczem. Bramkarzy mamy heroicznych (Bienduga i Stolarenko), ale w pozostałych aspektach (fizyczność, organizacja gry, dyscyplina boiskowa) - odstajemy. Staram się na to patrzeć szkoleniowo: ile dadzą młodym piłkarzom występy w takich meczach? I na razie sądzę, że nie dużo więcej niż dawały mecze w 3. lidze. Tyle, że młodzi ujrzą, ile im brakuje, jak odstają i że piłka to sport zespołowy. Polecam skrót ze Znicz - Legia i sytuację z kontrą w 1. połowie po stracie Oliwiera Olewińskiego (41. minuta). A przecież po wypożyczeniu do Pogoni, pisano o tym zawodniku z kontekście ewentualnego dołączenia do 1. drużyny. Jego powrót po tej stracie (jest bardzo dobra powtórka) nie wyglądał dobrze.
Aha, jeśli szukamy gabarytowego zamiennika dla Milety Rajovicia, to jest w rezerwach austriacki (o korzeniach tureckich) zawodnik Bekem Bicki. Czytam, że ‘tylko’ 188 cm wzrostu, ale w telewizorze wygląda, że chłop na schwał.
GKS-owi wróżyłem koniec przygody, ale przepchnęli. Żylina na przestrzeni dwumeczu lepiej grała w piłkę, tylko że Słowacy z tym samym defektem co w zeszłym roku przeciw Rakowowi, nie byli w stanie utrzymać intensywności, każda zmiana obniżała jakość ich gry, w przypadku GKS-u wręcz przeciwnie, zmiennicy wnosili energię. Fajna sprawa dla Katowic.
Cóż to będzie działo się w przyszłym tygodniu, pięć polskich drużyn w grze. Aż zerknąłem na terminarz kiedy gramy z którymś z pucharowiczów, niestety dopiero w połowie września (Jagiellonia).
Jednocześnie ten wynik paradoksalnie stał się zarzewiem kompromitacji Lecha, gdyż o ile można zrozumieć euforię mediów, kibiców ,a nawet piłkarzy to od trenera należy oczekiwać chłodnego, racjonalnego spojrzenia na rzecz całą.
Otóż Lech w Danii to czasu ukarania Hansena w 37' nie był lepszą drużyną i dopiero grając w przewadze rozbił AGF. Stało się tak dlatego ,że AGF gra duńską odmianę futbolu wytworzoną przez analityków w Midtjylland przed 14 laty ,a polegającą na konsekwentnym graniu strefą zarówno w defensywie jak i ofensywie.Brak jednego zawodnika wywoływał efekt domina, bowiem jak w jednej strefie zabrakło kryjącego , to zastępował go inny , ale w ten sposób stale jedna ze stref była stale niekryta. Trzeba przyznać,że Lech bardzo umiejętnie wykorzystał ten minus i poprzez podwajanie wejścia w wybraną strefę AGF wykorzystywał przewagę pozycyjną do zdobywania bramek.
Więc w rewanżu rozumny trener powinien założyć,że przebieg meczu w Poznaniu będzie odmienny niż w Danii. Niestety Frederiksen założył ,że wystarczy graczy AGF zmuszonych do ofensywy powstrzymać reaktywną defensywą w średniej strefie . I tak,też było do pierwszej bramki po której Lech wykazał ,że jest zespołem niedojrzałym nie posiadającym lidera.Bowiem zamiast zmienić nastawienie na ofensywne , aby trzymać piłkę z dala od własnej bramki zawodnicy Lecha usiłowali zdyskontować fakt,że nadal w dwumeczu wysoko prowadzą i zeszli do obrony w niskiej strefie - co zakończyło się katastrofą. Marzenia p LM poszły precz ,ale też spadli do III rundy LE, gdzie co prawda trafiają na zespół z Wysp Owczych ,ale w IV mogą trafić nawet na bardziej wymagającego rywala niż AGF.
Po drugie, w LE/LKE Lech będzie miał zauważalnie większe szanse na naćwierkanie jakichś sensownych punktów.
Z jednej strony tak, zresztą ten proces trwa już od kilku sezonów, dotycząc nie tylko Lecha, i kto wie czy nie byłoby nam łatwiej (a na pewno bardziej praktycznie) dostać się do LM z urzędu dzięki rankingowi niż przebijając przez eliminacje.
Tylko te awanse do LK i skoki rankingowe to też wbrew pozorom nie jest coś, co powinniśmy brać za pewnik, wystarczy przypomnieć sobie co wyprawiała Legia latem zeszłego roku. A w tym sezonie peleton naszych drużyn chyba słabszy (i pod względem zestawu i formy, mam na myśli zwłaszcza Raków i Jagiellonię, bo tam przecież spore były punktowe zdobycze). Poza tym przydałoby się jednak mieć niezawodne konie pociągowe takie jak mają choćby Czesi, po tym co zrobił wczoraj Lech można w to zwątpić.
@ dalkub
bo piszecie że Legia nie ma jakości i nie ma składu to którego tuza z Poznania lub Zabrza bierzemy i wstawiamy do składu i mamy jakość?
Hehe, dobre, dobre, ale trzeba było napisać, że nie ma różnicy w jakości po tym jak Lech mógł nam wbić siedem czy osiem bramek parę miesięcy temu
Lech wczoraj zrobił to samo co Chelsea w meczu z nami w Londynie czy Fiorentina niedawno w rewanżu przeciw Jagiellonii. Tylko że jeżeli robią to przedstawiciele Serie A czy Premier League w meczu z drużyną z Ekstraklasy to można to jeszcze od biedy zrozumieć, w końcu komu nie zdarzyło się nigdy odstawić fuszery w robocie, natomiast jeżeli coś takiego majstruje mistrz Polski w rywalizacji z mistrzem Danii, rywalizacji, której stawką jest zbliżenie się do Ligi Mistrzów, a jest to stawka tak gigantyczna, że każdy powinien zachować absolutną staranność i czujność, no to jest to pożałowania godne kuriozum. Jakości do tego nie mieszajmy, ale ja na pewno uprzejmie podziękuję za poznański mental (i to nam się tradycyjnie zarzuca brak pokory)
Na poważnie, ale również bez zastanowienia dokonałbym subiektywnie roszady Biczachczjana z Chłaniem.
Dla Ekstraklasy to akurat, uważam, całkiem nieźle. Po pierwsze, przyda się ociupina lodu na rozgrzane łebki, bo po ostatnich skokach rankingowych niektórym zaczęło się zdawać, że my już-już doganiamy Premier League. Albo chociaż Bundesligę. No cóż, nie.
Po drugie, w LE/LKE Lech będzie miał zauważalnie większe szanse na naćwierkanie jakichś sensownych punktów. Całkiem zatem możliwe, że ten blamaż okaże się być blessing in disguise.
Co się jednak tyczy samego Kolejorza - auććć... No cóż, w futbolu cuda i inna magia zdarzają się jakby częściej, niż w innych dziedzinach życia. Wypadałoby więc chyba zaakceptować, że raz na czas jakiś ci, których wspieramy, znajdą się na tym złym końcu czarodziejskiej różdżki.
Gdzieś się natknąłem na kwotę w widełkach 11-15 mln euro na transfery w Poznaniu w tej przerwie (ponoć samo wykupienie Palmy to były 4 mln). Trudno jeszcze ocenić efektywność piłkarską tych wydatków. Zresztą to nie nasz problem. Natomiast, sądząc po skrócie, Mateusz Lis bronił bardzo źle. Przy każdej bramce, nawet przy tej z karnego, można mieć uwagi. Nie wiem, ile kosztował, ale to wiem, że niesłusznie narzekałem w takim razie na Kacpra Tobiasza Uważam, że w pucharach takich złych meczów jak Lis teraz nie zaliczał. Cieszę się, że to nie Legia rozegrała tak zakończony dwumecz - źle znoszę w podobnych wypadkach reakcje naszych sympatyków - szukanie winnych i deprecjonowanie wcześniejszych osiągnięć.
Jest mi też trochę żal, bynajmniej nie z powodu klubu z Bułgarskiej. Myślę o tych 5 polskich drużynach w eliminacjach pucharów i o łatwej ścieżce, jaką ma obecnie mistrz kraju w kwalifikacjach ChL. Duży wkład w wypracowanie tak wysokiego rankingu krajowego miała Legia. Po odpadnięciu Legii i Jagiellonii wiosną 2025 z LKE, widziałem gdzieś takie zestawienie, że Legia w 5-letnim okresie rozliczeniowym wniosła najwięcej punktów do rankingu krajowego. I teraz nie możemy z wypracowanych przez siebie dobrodziejstw skorzystać.
Mental zawiódł, a w takim razie zawiódł i trener, w futbolowych arkanach według mnie w Pyrlandii dali tyłka z obsadą jednej pozycji - bramkarza.
To co odwalił Lech w rewanżu jest wręcz niepojęte. Masz trzy bramki zaliczki, własny stadion, osłabionego przeciwnika, który gra juniorami i... odpadasz. Trudno powiedzieć czy sytuację zlekceważył i źle ocenił sztab (bo oni już z Cracovią wyglądali jakby nagle wyłączyło im motorykę), czy sami zawodnicy poczuli się już jak mistrzowie świata i okolic, w następstwie czego zabrakło im elementarnego profesjonalizmu, tak czy inaczej otrzymali potężnego plaskacza. Jakoś rozbawił mnie ten mecz (to chyba ten sam mechanizm, który corazstarszy przywoływał podczas MŚ, brak zaangażowania poprawia niekiedy jakość odbioru), choć dla polskiej piłki to jest oczywiście poważny cios. Bo wydaje nam się, że idzie ta liga do przodu, że nabijamy ranking, gonimy mocniejsze ligi i tak dalej, a tu mistrz kraju, który dosłownie bawił się w tej lidze na wiosnę, który się nie rozpadł, wręcz przeciwnie, gdzie wszechstronnie zadbano o stabilizację, ba, wzmocniono zespół, ten mistrz zalicza nieprawdopodobną kompromitację na samym starcie relatywnie łatwej drogi do Ligi Mistrzów. Jak to świadczy o Ekstraklasie?
W meczu Górnika cudu nie było. Tam w umiejętnościach była przepaść, choć Górnik zrobił naprawdę wiele, żeby dać sobie szansę. Fizycznie wyglądali lepiej od Fenerbahce, potrafili wgnieść Turków w pole karne w końcówce pierwszej połowy, ogólnie grali mega ambitnie. Zabrakło trochę umiejętności, szczególnie mogą żałować złych decyzji w końcówce, zmarnowanych szans na dośrodkowania i stałe fragmenty, ale trzeba powiedzieć, że odpadli z honorem, ulegając przeciwnikowi z po prostu znacznie wyższej piłkarsko półki.
W klubie ktoś powinien wziąć to w końcu na klatę i przyznać, że jest to niewypał transferowy, niestety ale cholernie przepłacony, i mu podziękować, przesunąć do rezerw czy cokolwiek. Wiem, że sytuacja Widzewa jest inna niż Legii, ale tam nie było sentymentów w przypadku Bukariego, który kosztował jeszcze więcej. A jeśli faktycznie są jakieś dziwne zapisy w jego umowie odnośnie minut gry, co niektórzy sugerują, to jest to już kompromitacja klubu przez duże "K".
Koń jaki jest wszyscy widzą . Ale mam pytanie . Czujesz się lepiej jak z nim pojedziesz jak z furą gnoju ? Ja np takiej potrzeby nie mam . Czytanie wciąż jaki to on jest drewno nie interesuje mnie zupełnie . Gra ? No trudno, nie będę się tym zadręczał . Naprawdę nie widzę sensu w ciągłych wpisach tych samych osób jaki to on jest słaby. Spuśćmy zasłonę milczenia , będzie to i dla nas i może dla niego korzystne .
To chyba nie kryzys, lecz stała predyspozycja. Po prostu, Legia ściągnęła za ogromne pieniądze bardzo słabego zawodnika. A dlatego tysiące kibiców mają znosić jego wyczyny, że trener go wystawia. I to nie byle jaki trener, tylko człowiek mądry, doświadczony, z dobrą oceną sytuacji, który na dodatek ogląda zawodników częściej niż my. Krótko, moje zaufanie do Papszuna jest większe niż moje pretensje do Rajovicia.
Pretensje to ja mam do panów Żewłakowa i Bobicia. Nawet gdyby chcieli go oglądać przed zatrudnieniem, to nie mieli jak, bo on przed przyjściem do Legii niewiele grał w Broendby. Ale to właśnie był wystarczający sygnał, aby go tutaj nie zatrudniać.
Często narzekamy, że Legia to korporacja. To za duży klub, aby działał jako firma rodzinna. Ale efekty uboczne korporacji są m.in takie, że ludzie nie czują odpowiedzialności za majątek pracodawcy. Myślą tak: “co tam 3 mln euro? Przecież to nie moje. Jak się nie uda, to nic wielkiego się nie stanie. Korporacja jak to korporacja - na jednym straci, na drugim zarobi i jakoś to się będzie toczyć dalej”.
Istnieje teoria spiskowa, tutaj częściowo powtórzona, że zawodnik ma w kontrakcie zagwarantowaną określoną liczbę minut. Raczej nie zasługuje na pisanie o niej.
Nie mamy również zbyt dużego pola manewru w tej formacji.
@Albiceleste, Senator
Co do grania głową, sądzę, że z czasem pojawią się zgody - profesjonalny piłkarz będzie musiał podpisywać ‘Uprzedzono mnie, co mnie może spotkać, zrozumiałem treść ostrzeżenia, wyrażam zgodę, nie wniosę roszczeń w związku z tym przeciwko klubowi, federacji, organizatorowi rozgrywek’. Może limity wprowadzą - zawodnik może mieć x kontaktów głową z piłką w trakcie meczu. Później, obowiązkowa zmiana. Może będzie jakaś certyfikacja treningów, również regulująca liczbę takich kontaktów.
Na pewno w wieku juniorskim, rzetelną informację powinni otrzymywać rodzice i opiekunowie.
Piłka to za duży business, jak słusznie pisze Albiceleste.
Nie zamierzam po Milecie 'jechać', to pewnie ambitny i miły człowiek.
Ale dlaczego, na Boga, wiele tysięcy kibiców Legii ma znosić jego nieudolność? Bo on jest w kryzysie? Od roku? Wielu przed nim było i wielu będzie. W piłce i poza nią.
Nikt nigdy za mojej pamięci, od 1969, nie dostał w Legii tylu szans, które by choćby podobnie zaprzepaścił. To, co się dzieje, to kuriozum.
o tym zakazie gry głową już czytałem i to kilka lat temu
To jest w ogóle fascynująca, a zarazem przerażająca sprawa. Od wielu dekad wiadomo, że uderzanie piłki głową może powodować, a od nieco mniej wielu, że powoduje u niektórych futbolistów choroby neurodegeneracyjne. Mówi się o tym raczej niewiele, bo futbol:
a) to zdecydowanie zbyt duży biznes, by pozwolić sobie na tego typu skandale;
b) ma trochę szczęścia, że i gridiron, i rugby mają z urazami głowy (znacznie) większy problem.
Kompletnie nie mam teraz czasu, ale jak go złapię, to pogmeram po sieci i podrzucę Wam to, co do tej pory udało mi się wynaleźć.
Nie napiszę dokładnie kiedy ale jestem pewny że o tym zakazie gry głową już czytałem i to kilka lat temu. O jaki kraj chodziło też sobie nie przypomnę .
Co do Rajovica to dajmy już sobie na luz . Jest jak jest i my tego nie zmienimy. Zdecydowana większość z nas wierzy w Papszuna i pisze o tym że to obecnie nasz jedyny atut . Zaufajmy mu więc . Wie co robi wystawiając go .
Żeby jednak przerwać to piekiełko, wklejam link do wiadomości, która wydaje mi się bardzo ciekawa. Może w tej sprawie jakieś opinie, np. a konto pracy z najmłodszymi rocznikami?
https://www.flashscore.pl/wiadomosci/pi-ka-nozna-serie-a-varane-chce-pomoc-dzieciom-como-zakaza-o-gry-g-owa-w-druzynach-do-11-lat/Ey6KzA6E/
Aha, z góry uprzedzam przenikliwe interpretacje - to nie jest bronienie Mioduskiego.
W sumie to jest materiał na film o zabarwieniu lekko komediowym (z perspektywy końcowego wyniku rzecz jasna), bo wiecie, nowy sezon, nowe otwarcie, szansa na reset, mija pięć minut pierwszego meczu i... przebijasz wszystkie swoje wyczyny z minionych rozgrywek
Z jednej strony to jest potężna zagadka ten nasz Mileta, z jego koordynacją ruchową dziwi, że nie zabrał się za jakiś prostszy technicznie sport, może środek bloku w siatkówce? A jeszcze bardziej dziwi, że ma już w CV takie kluby jak Broendby, Watford i Legia. Z drugiej strony, facet niestrudzenie biega w pressingu dosłownie od pierwszej do ostatniej minuty meczu, skacze, walczy, rozbija, pokazuje się do gry, to jest bez żadnej szydery imponujące. Gdyby był lepszy technicznie to mielibyśmy tu Drogbę (a raczej nie my, bo grałby w top 5).
Tak po ludzku mu kibicuję, w ogóle zawsze jakoś odruchowo staję po stronie piłkarza, po którym kibice jadą z powodu jego umiejętności, jeżeli jest coś, czego nie toleruję to braku ambicji, tego Rajoviciowi zarzucić nie sposób.