A+ A A-

W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!

Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.

Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...

TRZYMAJMY POZIOM!

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (34307)
34307środa, 02, grudnia 2020 11:56
xxx
Jest ciekawy artykuł o Tichonowie, najbardziej utytułowanym trenerze hokeja w ZSRR. Ciekawy jest również z powodu sporu na temat roli trenera i jego relacji z zawodnikami.
Fragment
"Tichonow był najbardziej utytułowanym trenerem hokejowym na świecie. Na jego pogrzeb przyszło blisko 10 tysięcy żegnających go kibiców, ale był także postacią niejednoznaczną, której jego byli zawodnicy zdecydowanie nie wspominają z sentymentem. – Wojskowy rygor to mało powiedziane. Bardzo często nas upokarzał, a zdarzało się nawet, że za nieudane zagranie potrafił uderzyć zawodnika w szatni – mówił Igor Łarionow. – Czy my bez niego osiągnęlibyśmy tyle, ile osiągnęliśmy? Myślę, że tak. Czy on osiągnąłby to wszystko bez nas? Sądzę, że nie! – dodaje Wiaczesław Fietisow, który przypomina w ten sposób, że trenerzy stają się wielcy na tyle, na ile wielcy są ich zawodnicy."

Ciekawy jest według mnie, bo pokazuje jak klimat społeczny przekłada się na styl pracy i relacje. Tichonow był człowiekiem wychowanym w czasach stalinowskich, w których ludzi traktowano jak śmieci, jako instrument do osiagania celu. Nigdy się nie dowiemy czy gdyby te relacje były zgodne z zasadami demokracji, czyli poszanowania jednostki, to wyniki byłyby gorsze czy lepsze. Jednak przykłady innych krajów gdzie takie zasady obowiązywały, wskazują że tak. Kanada, Szwecja, Finlandia, USA to są kraje demokratyczne i takie panują tam zasady a jednak wychowały mnóstwo świetnych sportowców i zdobyli mnóstwo tytułów.
Piszę o tym dlatego, że często na forach lub w mediach spotykam opinie, że zawodników trzeba "wziąć za mordę". Myślę że u nas myli się dyscyplinę z "braniem za mordę". Z czego to może wynikać? Może z tego że wielu z nas wychowało się w czasach, kiedy "branie za mordę" było dosyć powszechne i dlatego nie rozumieją, że istnieją lepsze i trwalsze metody, np. samoświadomość zawodników i trener jest od pomagania im a nie wymuszania.
Trafnie to jest ujęte w słowach:
" Igor Łarionow. – Czy my bez niego osiągnęlibyśmy tyle, ile osiągnęliśmy? Myślę, że tak. Czy on osiągnąłby to wszystko bez nas? Sądzę, że nie! – dodaje Wiaczesław Fietisow, który przypomina w ten sposób, że trenerzy stają się wielcy na tyle, na ile wielcy są ich zawodnicy."
34306niedziela, 29, listopada 2020 13:37
kibic60
Czasami odnoszę wrażenie, że część komentatorów o najprostszej z gier zespołowych, jedynej w którą można zagrać bez żadnego przygotowania, gdzie wystarczyły cztery tornistry i kapeć, próbuje mówić w taki sposób Very Happy

https://www.facebook.com/krzysztof.nowak.583234/videos/3539132812833631
34305niedziela, 29, listopada 2020 13:30
kibic60
@ xxx

" Nie wiem jak panowie, ale grając w piłkę w podstawówce, bez trenera i taktyki, prawie każdy wiedział po co gra się gra klepę"

Dokładnie, ale przyznać trzeba, że szukało się w szkole "wolnych korytarzy", gdyż sala gimnastyczna była na ogół zajęta Very Happy
34304niedziela, 29, listopada 2020 11:07
xxx
Można ironizować, że teraz potrzebny jest asystent od tworzenia schematów w ofensywie, które zakończą się skutecznym strzałem.
Dziwne mi się wydaje, że zagranie piłki prostopadłej albo klepy spotyka się z takim entuzjazmem i nazywane jest "wytrenowanym schematem". Nie wiem jak panowie, ale grając w piłkę w podstawówce, bez trenera i taktyki, prawie każdy wiedział po co gra się gra klepę, jak się do niej ustawić i jak do niej wyjść. Jak skupic na sobie uwagę przeciwnika, po to żeby podać piłkę do kolegi w miejsce, które opuścił przeciwnik. Niektórzy wiedzieli, że trzeba asekurować. Mogę jeszcze dalej wymieniać wiedzę "taktyczną" małych chłopaków.
Czy ktoś naprawdę uważa, że faceci grający w piłkę zawodowo nie mają w głowie rozwiązań sytuacji na boisku, że nie potrafią czytać gry? Problemem w realizacji stają się umiejętności indywidualne a jak ich brak,to najczęściej kończy się na "dobrze chciał", albo "co on robi!!?
Oczywiście trener ma ogromną rolę, przy budowaniu organizacji gry, bo jednak nie jest możliwe żeby bez dyscypliny narzuconej z góry i wyćwiczonej na treningach, 11 gości funkcjonowało jak jeden organizm. Tym bardziej, że na co dzień widać że nawet mając założenia i je trenując regularnie, popełniają wiele błędów.
34303niedziela, 29, listopada 2020 10:25
kibic60
Wreszcie ktoś z LN napisał coś nt "schematów"

"Czasem można było odnieść wrażenie, że to sparing, podczas którego legioniści ćwiczyli różne schematy taktyczne. Jak inaczej nazwać rozegranie piłki do pola karnego, brak chęci oddania strzału, wycofanie i znów rozgrywanie akcji od tyłu?"

To ja za takie "schematy" bardzo dziękuje, mając nadzieję, że nie są to "nowe schematy Michniewicza"
34302sobota, 28, listopada 2020 17:03
kibic60
Już myślałem, że nasz utalentowany wychowanek przepadł bez śladu, tymczasem mierzący zaledwie 1,67 m wzrostu Tomasiewicz zdobywa ładną bramkę głową.
Super
34301piątek, 27, listopada 2020 12:33
xxx
"Doprawdy, nie mam pojęcia skąd w nim tyle żółci..."

To są zagadki psychologii. Kiedyś spotkaliśmy się z kolegami szkolnymi, po 20 latach od matury. Wszystkim nam wiodło się w życiu dobrze (materialnie), troszkę wypiliśmy i jak to faceci zaczęliśmy wspominac czasy szkolne. Jeden z kolegów, który w szkole nie był towarzysko "dopieszczany" w pewnym momencie wyjechał z tekstem, że "wy to chodziliście na balangi i mieliście dupy a mnie olewaliście".
Byłem zaskoczony, bo nie pamiętam żeby był olewany. Pomyślałem wtedy, że doświadczenia z dzieciństwa i wczesnej młodości są niezwykle silne i bardzo długo ludzie nie mogą się od nich uwolnić. Po 20 latach żółć wciąż się ulewała.
Jestem zwolennikiem tezy, że emocje o wile częściej biorą górę niż rozum. Jak się przyglądam naszej "narodowej dyskusji" o czymkolwiek, to mało tam widzę racjonalności, za to dużo emocji a szczególnie tych złych.
Myślę że motto "Nienawidzimy wszystkich" jest kwintesencją stanu naszego ducha.
34300piątek, 27, listopada 2020 12:16
kibic60
@ XXX

"nie przekłada się automatycznie na rozum"

Tyle, że artysta w przeciwieństwie do Janka jest wykształcony i zajmuje wysokie stanowisko.
Doprawdy, nie mam pojęcia skąd w nim tyle żółci...
34299piątek, 27, listopada 2020 12:08
xxx
@kibic60
Żeby daleko nie szukać przykładów na to, że "stanie w bramce" nie przekłada się automatycznie na rozum, wystarczy wspomnieć Jana Tomaszewskiego. Bohater Wembley a potem MŚ74 a teraz jest człowiekiem memem. Jak trzeba zrobić kabaret, to Janek nigdy nie zawodzi.
34298piątek, 27, listopada 2020 12:00
kibic60
@ XXX

Wg oficjalnej strony Hutnika Warszawa nasz artysta występował w sezonach 93/94 (11 miejsce) i 95/96 (16 miejsce) na 36 drużyn, podzielonych na dwie grupy.
W sezonie 93/94 w bramce Hutnika wg strony stał Grzegorz Szamotulski, co pozwala podejrzewać, że nasz ekspert od wszystkiego mógł dostać odcisków na dupie.
Sezon 95/96 (chyba z artystą w bramce) - spadek do III ligi
To by tłumaczyło złość i frustrację, jaką ma w sobie, ale nie tłumaczy w jaki sposób "zarobił na piłce "parę groszy", chyba, że w sezonie 94/95 był wypożyczony do Realu Very Happy
Albo Tesco Very Happy
34297piątek, 27, listopada 2020 11:35
xxx
@kibic60
Szpagaty to mu wychodzą, ale trudniej jest ze wstawaniem z nich. Potrzebuje sporo czasu żeby złączyć nogi.

"Zresztą przy tym opluwaniu Legii gdzie się da"

Ja mam wrażenie, że najbardziej chodzi o prawo wyłączności do opluwania własnego klubu. Większość aktywnych na forach kibicowskich Legii opluwa ją nieustannie, jednocześnie strzegąc tego "prawa" zazdrośnie przed wszystkimi innymi.
Jest w tym nawet sens, bo jeśli plwocina na czymś/kimś istotnym ma podkreślić istnienie plującego i podnieść jego rangę, to liczba plwocin redukuje jej znaczenie.
Więc zabranianie plucia do swojej spluwaczki jest obroną przed nieistnieniem, bo zaistnieć inaczej większość nie potrafi.
Kiedyś ładnie to określił mój znajomy, że bardzo wielu ludzi ma dosyć wąski wybór, albo coś wypiją jak nie ma co robić, albo coś zrobią, jak nie ma co wypić.
34296piątek, 27, listopada 2020 11:01
kibic60
@ corazstarszy

Ja się z nich nie śmieję. Mnie jest ich serdecznie żal.
Jakieś fatum nad Lechem wisi.

Ktoś, gdzieś napisał:

"Za 93r czekają ich 93 porażki w 93 min.
Trzy już za nimi Very Happy
34295piątek, 27, listopada 2020 11:00
CTP
Niektórzy piszą, że to jest klątwa liczby 93. Za 93 rok. Smile
34294piątek, 27, listopada 2020 10:41
Baron
@corazstarszy

"Panowie Koledzy, to małostkowe śmiać się z cudzego niepowodzenia.(...)"

Ktoś gdzieś kiedyś fajnie napisał - że kibicujemy Lechowi tak ja oni nam kiedy graliśmy w pucharach. Zresztą przy tym opluwaniu Legii gdzie się da, to obecny śmiech z poznaniaków to jest i tak małe miki. Niech przez chwile poczują to co my, to może nabiorą trochę pokory.
Poza tym trudno tutaj powstrzymać się od śmiechu patrząc na ich wyczyny w końcówkach meczów w ostatnim czasie Wink
34293piątek, 27, listopada 2020 10:29
kibic60
Szpagat jednak ci nie wyszedł.
Próbuj dalej.
34292piątek, 27, listopada 2020 09:58
dalkub
przykład twojego grzebania w internecie i posługiwanie się tym bezmyslnie pokazuje tylko twoją głupotę - przykład rzeczone wartości z Transfermarkt - Lech 26,3 mln, ale już nie zauważyłeś że Moder 3 mln, a kosztował 11 mln - tyle w tej twojej opowieści jest sensu i faktów i zawsze pod debilną tezę
A co do grania - widzę że masz kij w dupie, że ktoś zarobił na tym parę złoty a ty gryziesz brudny paznokieć mój ty sportsmenie. Boli i piecze?
34291piątek, 27, listopada 2020 09:28
kibic60
Przykład Realu tylko potwierdza, że bardzo często teoria o tym, że pieniadze grają, na którą tak często się niektórzy powołują w kontekście Legii, jest zwyczajnie gówno warta, cyrkowcu Very Happy
Próbuj dalej. Może szpagat na trapezie. Jako byly, świetny bramkarz dasz radę Very Happy
34290piątek, 27, listopada 2020 08:53
dalkub
wymień nam jeszcze ile kosztowała łącznie, albo ile była warta defensywa Realu której Legia strzeliła 3 bramki potem podstaw pod swoje tezy i znowu zrób z siebie kretyna.
34289piątek, 27, listopada 2020 07:46
kibic60
@ dalkub

Powinieneś jednak występować w cyrku, najlepiej pomiędzy człowiekiem wężem a pingwinami na rowerkach. Dałbyś dzieciakom wiele radosci.

Jeśli chcesz nam powiedzieć, że drużynę Standardu z taaakim trenerem, taaakim blokiem defensywnym:

Arnaud Bodart (4,80 mln €) - Collins Fai (1,50 mln €) , Noe Dussenne (700 tys. €), Konstantinos Laifis (5,00 mln €), Nicolas Gavory (2,80 mln €)

Razem: 14,80 mln € czyli 60% całego Lecha Very Happy (dali sobie strzelić gola jak dzieciaki)

i taaakim budżetem, nie dzieliło 15 sek od całkowitego blamażu, to już nie wiem, co o tym mysleć. Troll ?

Może zacytuję Barona: "Kabaret nie zawodzi" Very Happy
34288piątek, 27, listopada 2020 02:32
dalkub
hmmm no tak przecież jeszcze 3 tygodnie temu było tak jak poniżej

@ Teoria a praktyka

Toulouse - asystent trenera
SC Bastia - asystent
reprez. WKS - asystent

US Boulogne - trener
Real Sociedad - trener
Rennes - trener
Nottm Forest - trener
Francja U20 - trener
Lens - trener

VS

WKS Wieluń - trener
Odra Opole - trener
Miedź Legnica - trener
Lech Poznań - asystent
Znicz Pruszków - trener
Lech II - trener

Teraz zagadka.

Drużyna którego trenera dostała wczoraj w dupę 3:1 i był to najniższy wymiar kary ?

Ps
Z relacji telewizyjnej dowiedziałem się, że przyszedł do Belgii, żeby znacząco podnieść jakość w obronie.
Defensywa Standardu zagrała z Lechem znacznie gorzej od Warty Poznań z Legią.

Oby z tym podniesieniem jakości defensywnych Legii przez jakiegoś Włocha nie było podobnie.

Jeszcze o pieniądzach, które grają
SL - 75,75 mln €
LP - 26,30 mln €

i nie było istotne że 3 tygodnie temu nie było 6 podstawowych zawodników, przede wszystkim obrońców i nie istotne że dzisiaj grali przez prawie pół meczu w przewadze, jakiś fantastyczny komentarz? daleko idące wnioski? czy klątwa? a może czary?
34287piątek, 27, listopada 2020 00:08
corazstarszy
Panowie Koledzy, to małostkowe śmiać się z cudzego niepowodzenia. Nas też takie historie spotykały w przeszłości i mogą spotkać. Pamiętajmy też, że oni są w fazie grupowej, a my nie. To sytuacja, która być może powinna skłaniać np. do powstrzymania się od uszczypliwości. Bo gdzie oni, a gdzie my? Legia powinna być wielka również wielkodusznością swoich sympatyków. Nie zmienia to oczywiście faktu, że przed meczem życzyłem zwycięstwa Standardowi Liege.
34286czwartek, 26, listopada 2020 23:04
Baron
Wielkopolski kabaret nie zawodzi Very Happy
34285czwartek, 26, listopada 2020 22:52
kibic60
Klątwa ostatniej minuty trwa.
34284czwartek, 26, listopada 2020 11:04
xxx
Ponieważ Zbyszek z jakichś powodów odpowiedzieć na pytanie, to ja odpowiem. W relacji spółka matka (w tym wypadku ITI) i spółka zależna (Legia) obowiązują takie same przepisy zawarte w Kodeksie Spółek, oraz prawo podatkowe jak w przypadku wszystkich innych spółek. Mało tego relacja zależności między spółkami powoduje jeszcze bardziej wnikliwe zainteresowanie organów skarbowych z uwagi na duże możliwości manipulacji przy unikaniu opodatkowania. Tak więc każde przekazanie środków między spólkami musi miec jakąś podstawę prawną. Może to być pożyczka, ale musi być oprocentowana, bo można się narazić na karę z powodu ukrywania korzyści. Można podnieść kapitał zakładowy, można dokonać również darowizny, ale trzeba pamiętać, że beneficjent darowizny zapłaci od całej sumy podatek dochodowy.
Żekoma "fikcyjność" tego długu polegała na tym, że ITI jako 100% udziałowiec Legii nie mógł windykować tego długu, bo wtedy doprowadziłby do upadłości podmiotu, którego jest właścicielem. Co nie znaczy, że długu nie było. Dług był i wynikał z przekazywania Legii pieniędzy na działalność klubu i trzeba było coś z nim zrobić (zlikwidować) bo w przypadku sprzedaży ITI nowemu właścicielowi, ten mógłby się upomnieć o zwrot tych pieniędzy a suma przekraczała możliwości klubu, wobec czego nikt by nie kupił Legii z takim obciążeniem.
A tak poza tym, to moja dyskusja z CTP, dotyczyła tego, czy na klubach się zarabia i ja starałem się wykazać, że jest to dosyć rzadkie i trudne. Jak ktoś chce zarobić a już jest bogaty, to jest wiele łatwiejszych, przyjemniejszych i mniej ryzykownych sposobów.
34283czwartek, 26, listopada 2020 11:02
corazstarszy
W niedzielę gramy z Piastem Gliwice, który przegrywał, przegrywał, ale ostatnio zaczął wygrywać. No więc, jeśli Legia zagra tak jak z Cracovią po zdobyciu bramki i jak zagrała w PP, to przegra. Trochę to paradoksalne, bo sytuacja kadrowa trochę się poprawiła, gra natomiast jakaś taka niepewna. Dograjmy ten 2020 do końca w zdrowiu i zwycięsko i niech już będzie przerwa.
34282czwartek, 26, listopada 2020 10:57
dalkub
mi najbardziej zapadł mecz Legii z Widzewem kiedy śp Smolarek znalazł na boisku zgubione przez sędziego kartki i schował je sobie w kieszonce spodenek - tak w latach 80 model adidasa miał kieszonkę na dupie. Bodajże przy wybijaniu rzutu rożnego liniowy owe karteczki dostrzegł i wróciły one do właściciela - był to bodajże ostatni sezon pana Włodka w polskiej lidze.
34281czwartek, 26, listopada 2020 10:40
Zbyszek
Mam taką chcicę nieodpartą, aby podzielić się wspomnieniami i refleksjami starego wiarusa jakie zrodziły się przy okazji meczu Legii z Widzewem, bo meczu tych drużyn w ESie mogę nie doczekać.

Pewno niektórzy pamiętacie, a może już nikt, taką dziecięcą zabawę. Jeden uczestnik udawał niedźwiedzia, kucał na środku i udawał, że śpi, a reszta dzieci tworzyła koło i śpiewała. "Stary niedźwiedz mocno śpi ( przykuc), stary niedźwiedz mocno śpi (przykuc) , My się go boimy ,na palcach chodzimy, jak się zbudzi to nas zje ( przykuc). Pierwsza godzina, niedźwiedz śpi, druga godzina niedźwiedz chrapie, trzecia godzina, niedżwiedz łapie !!!.". Zabawa jak zabawa ,ale jakże żywcem przypominająca to co się wczoraj odbyło. Tylko, że tamta zabawa był czymś umownym, czymś co polegało na odgrywaniu ról o czym każde dziecko wiedziało. Ale przecież wczoraj o żadnej jawnej zmowie mowy nie było, natomiast odbyło się to udawactwo w sposób domyślny , jak to prawnicy mówią "per facta concludentia".Czyli jeden drugiemu krzywdy nie zrobi, to tylko taka zabawa, polegająca na tym, że ma się odbyć. A że sztuka cierpi . Tym gorzej dla widzów.!.

Przy okazji wczorajszego meczu wróciły stare resentymenty, raczej śmieszne , niż straszne.
Ja już rzeczywiście jestem jako ten Matuzalem. Z rosnącym przerażeniem, ale i jakoś pogodzony z losem obserwuję ,że to co ja pamiętam jako coś żywego , dziejącego się na moich oczach dla większości np. dziennikarzy jest jak prehistoria, jak coś z epoki kamiennej. Oni opierają swoją wiedzę wyłącznie na taśmach filmowych, na archiwalnych zapisach prasowych. Podobnie jest z Maradoną. Słuchałem wczoraj tych opowieści o genialnym Diego z ust ludzi, którzy mają ok. 40 lat , a więc kiedy Argentyńczyk był największy mieli , 6 góra 10 lat. A mówili o nim z takim przekonaniem, porównywali go z Pelem , którego znają tylko nazwisko, jak by go widzieli na żywo grającego na boisku, jak by przeżywali te emocje towarzyszące meczowi oglądanemu tu i teraz, a nie z odtworzenia lub opowieści.
Podobnie jest z meczami Legii z Widzewem. To nie jest tak, że one nam towarzyszyły od zawsze. Bo nie. Widzew wszedł do I ligi bodaj w sezonie 1975/76 , co prawda z przytupem. I od początku oba kluby miłością do siebie nie pałały, tak jak to bywa, kiedy prowincjusz chce konkurować z metropolitą. Tylko, że te odgrzewane emocje towarzyszące potyczkom są w dużym stopniu sztuczne, fałszywe, bowiem wszyscy, którzy tamtych czasów nie znali z autopsji ,albo udają, albo zapomnieli ,że w tamtych latach, aż do 2004/2005 roku przez ponad 25 lat nie rządziło boisko ,ale szmal przekazywany pod stołem, a często i na stole. Niestety. Wczoraj było marnie, ale przynajmniej uczciwie.
34280czwartek, 26, listopada 2020 10:27
xxx
@Zbyszek
"Wybacz, ale ja nie przepadam za jajeczkami mocno nieświeżymi i kotletami wielokrotnie odgrzewanymi. "

To nie funduj zbuków umysłowych, tylko jako człowiek "z gruntownym przygotowaniem prawniczym" odpowiedz, czy pożyczka spółki matki do spółki zależnej generuje dług fikcyjny czy rzeczywisty?
Twoje wywody "po odsączeniu" zostawiają bardzo mało treści. Zalewasz najprostsze i najbardziej oczywiste sprawy taką ilością wody, że można powiedzieć że handlujesz wyłącznie wodą.
34279czwartek, 26, listopada 2020 09:44
Zbyszek
@XXX.
Wybacz, ale ja nie przepadam za jajeczkami mocno nieświeżymi i kotletami wielokrotnie odgrzewanymi. Nie po to odesłałem Ciebie do wcześniejszych tekstów, abym teraz tłumaczył proste rzeczy po raz setny. Zasygnalizuję tylko, że ITI było właścicielem wielu spółek i zależnie od potrzeb m.innym kredytowych ( wiarygodność kredytowa) , sprzedaż innych spółek przenosiła pomiędzy nimi aktywa i pasywa finansowe. Przy czym np. taki Cupiał czy Wojciechowski, którzy to robili - przy sprzedaży Wisły czy Polonii nie domagali się ich zwrotu, bo wiedzieli, że to fikcja . Leśnodorski, który był prezesem Legii wiedział o tych sztuczkach księgowych i Legia została kupiona za 50 mln zł płatnych w 5 ratach po 10 mln każda. Przy czym , gdyby doszło do sprawy sądowej z wniosku o upadłość to pewno nawet i ta kwota byłaby łatwa do podważenia. Bowiem ITI w sprawie konfliktu z kibicami jawnie działała na własną szkodę , bo jak mówił Mariusz Walter "Oni są nam niepotrzebni , my mamy pieniądze, żeby ich przetrzymać" . Mało tego, dopiero Leśnodorski za aprobatą pani Aldony zaczął zmniejszać ilość kadr kierowniczych i ogólnie personelu. Bowiem na koniec 2011 roku w Legii za teoretycznie jej pieniądze był prezes, 7 wiceprezesów, każdy z pensją kilkaset tysięcy zł rocznie, ponadto 11 dyrektorów generalnych, 23 dyrektorów i 37 kierowników. Sybarytyzm to mało powiedziane. Ale o tym i wielu innych ciekawych sprawach możesz sobie poczytać w annałach.
34278czwartek, 26, listopada 2020 09:35
xxx
@Diego Maradona
Nie umiem okrerślić czy był lepszym piłkarzem niż Messi czy Ronaldo. Nie wiem czy to jest kwestia tego, że wtedy byłem młodszy a więc odczucia były mocniejsze, ale na mnie Maradona robił większe wrażenie, bo był kimś w rodzaju charyzmatyka na boisku. Bardzo celne wydaje mi się określenie, że Maradona nie był tylko wybitnym piłkarzem, on był istotą piłki. Może to wynikało z pewnego rodzaju tragizmu jego postaci, ale dzięki temu wypełnił wszystkie aspekty bycia legendą, od niezapomnianych akcji, przez ciemne zakamarki życia, po spektakularne upadki. To wszystko uczyniło go legendą w pełnym znaczeniu tego słowa.
yvComment v.2.01.1