A+ A A-

Rosja 2018: Za wysokie progi

Poznaliśmy drugą parę półfinalistów mistrzostw świata. W środowy wieczór Anglia zmierzy się z Chorwacją. Anglicy znaleźli się w półfinale, pewnie i zasłużenie pokonując Szwecję 2:0. Chorwaci po emocjonującym meczu zremisowali z Rosją 2:2, a o ich awansie przesądziła lepsza skuteczność w serii rzutów karnych.

Mimo że Anglia i Szwecja grały na tym turnieju w odmiennych ustawieniach taktycznych, ogólne założenia trenerów Southgate’a i Anderssona były dość podobne. Obie reprezentacja starannie zabezpieczały tyły, często operowały długą piłką, były niebezpieczne przy stałych fragmentach gry. W sobotnie popołudnie Anglicy nie ustępowali Szwedom taktycznie ani fizycznie więc w logiczny sposób górę wzięła niewątpliwie wyższa piłkarska jakość Anglii. Obserwując ten mecz, nie można było mieć wątpliwości co do tego, który zespół jest lepszy. Paradoksalnie, Szwedzi mieli kilka świetnych sytuacji bramkowych, niestety żadna z nich nie przytrafiła im się przy stanie 0:0, kiedy jeszcze mogli sprawić, by meczowy scenariusz został znacząco zmodyfikowany. No i oczywiście, dokuczliwy drobiazg, koniec końców, wszystkie swoje sytuacje Szwedzi zmarnowali. Anglicy na tym turnieju grają bez błysku, ale z solidną konsekwencją i dobrą skutecznością. Już wystarczyło to na półfinał, a to wcale nie musi być koniec.

Ostatni ćwierćfinał przebiegał pod znakiem uporczywej walki Rosjan o to, by zniwelować piłkarską wyższość Chorwacji. I podopiecznym Czerczesowa ta sztuka się udała. Rosjanie zaciekle bronili dostępu do własnej bramki, a kiedy w dogrywce musieli ‘gonić’ wynik, z desperacją ruszyli do przodu, wydobywając z siebie ostatnie siły – i doprowadzili do wyrównania. Dzięki temu otrzymaliśmy widowisko, które wprawdzie nie stało na takim poziomie jak choćby piątkowy mecz Brazylii z Belgią, ale było niesamowicie emocjonujące i dramatyczne. Rosyjskie marzenia o kolejnej sensacji prysnęły dopiero w serii rzutów karnych, przegranej na własne życzenie po fatalnych ‘jedenastkach’ w wykonaniu Smołowa, bodaj jedynego rosyjskiego piłkarza, który zupełnie zawiódł na tym mundialu, oraz Fernandesa, który kilka minut wcześniej stał się bohaterem dogrywki. Chorwacja zaprezentowała się na tle Rosji lepiej niż Hiszpania, stworzyła sobie więcej sytuacji, no i miała niesamowitego Modricia, który wydawał się zyskiwać siły z upływem kolejnych minut, zamiast je tracić. Awans do półfinału po dwóch seriach rzutów karnych to jednak nietypowa droga, Chorwaci wprawdzie nie znaleźli się przypadkiem tu gdzie są, ale wydaje się, że trudno uważać ich za faworytów w półfinałowej rywalizacji z Anglią.

Dyskusja (2)
1niedziela, 08, lipca 2018 14:04
corazstarszy
Dwie rzeczy mi utkwią w pamięci z drugiego dnia ćwierćfinałów. Sposób strzelania rzutów karnych przez Lukę Modricia, wcześniej zademonstrowany w meczu przeciwko Danii. Dla chorwackiego kibica są to strzały na zawał serca, co jest czymś nieoczekiwanym, bo chodzi przecież o gwiazdę reprezentacji i piłki klubowej. A na razie, to więcej szczęścia niż rozumu. Ciekawe, jakie tam czynniki dochodzą do głosu, że Modrić sam dalej chce strzelać i że mu trener pozwala.
Druga zaskakująca rzecz - Rosja wyrównująca na 2-2. Od 46 minuty wyglądali jakby nie mieli sił, ochoty i nawet pomysłu atakować. Tylko dotrwać do karnych. W 1/8 finału zresztą tak samo. A jednak się okazało, że w obliczu konieczności, znalazły się i siły, i pomysł i umiejętności.
2niedziela, 08, lipca 2018 17:44
a-c10
Co do Anglików, mnie najbardziej zastanawia dlaczego nie grał Geiger. Tak się w meczu z Kolumbią starał. Jakiś uraz, czy za kartki wisiał? Całym szczęściem wyręczył go inny partner z drużyny ubrany w odmienne ciuszki od reszty. Co jeszcze lepiej, tym razem taki, któremu przed meczem oficjalnie wolno wzywać Boga do chronienia Królowej. Bez Pickforda Anglii by w półfinale po prostu nie było. I teraz nie wiadomo: gratulować mu, czy jednak go skląć?

Dobra, zostawmy tych od trzech lwów w tarczy, to i tak dla nich zbytek łaski tyle o nich nawijać. Szwedów nie lubię od lat, ale jedno muszę im przyznać: w grupie eliminacyjnej przeskoczyli Holendrów. W barażach puknęli Włochów. W grupie na Mundialu bezpośredni mecz ze wspieranymi przez Marciniaka Niemcami niby przegrali, ale na koniec mogli się z nich śmiać. Teraz byli o Pickforda od półfinału MŚ. I to wszystko bez swej największej (jedynej?) gwiazdy w ostatnich latach. Szac.

Słowa uznania należą się też Rosjanom. Przecież przed Mundialem ich podstawowym celem miało być uniknąć kompromitacji, a z grupy wyjść tylko jak dobrze powieje. A tu proszę.

O Chorwatach zupełnie nie wiem co myśleć. Niby pokazują momenty prawdziwej klasy. I nawet jedyny mecz, podczas którego te momenty były w miarę długie i częste, zakończył się gładkim 3:0 z Argentyną. Niemniej, w fazie pucharowej bardzo, ale to bardzo się nie przemęczają (mimo, paradoksalnie, już czterech godzin na boisku) i jeszcze bardziej liczą na fuksa. Mam nadzieję, że idą tropem Niemców sprzed czterech lat i po dwóch nieprzekonujących meczach w 1/8 i 1/4 w półfinale wygarbują skórę dmuchanej "potędze".

@ Corazstarszy:

Sposób strzelania rzutów karnych przez Lukę Modricia

Poniektórzy mówią na niego "Lucky Luka"Smile

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1