- Kategoria: Ekspres Sportowy
- gawin76
Ajax - Feyenoord 0:0
Mecze Ajaksu z Feyenoordem to holenderski ligowy klasyk, ale niedzielne starcie tych drużyn stało na bardzo słabym poziomie. W Amsterdamie padł remis 0:0, a najbliższy rywal Legii w Lidze Europy mocno rozczarował.
Ajax przed niedzielnym meczem miał osiem punktów przewagi nad Feyenoordem, ale chcąc gonić liderującą w Eredivisie drużynę PSV, mógł myśleć jedynie o zwycięstwie. Amsterdamczycy rozpoczęli niedzielny mecz w następujacym zestawieniu: Cillessen - van Rhijn, Moisander, van der Hoorn, Boilesen - Andersen, Serero, Bazoer – Kishna, Milik, Schöne.
Uwagę swoje obecnością w składzie zwracał Riechedly Bazoer, rocznik 96, który przed niedzielnym meczem miał na koncie tylko epizody z meczach z Willem II i Groningen. Utalentowany młodzieniec skorzystał na nieobecności w składzie Ajaksu kontuzjowanego Davy'ego Klaassena.
Ajax w tym meczu miał kłopoty od pierwszych minut, wywołując u trenera Franka de Boera ataki irytacji przy bocznej linii boiska. Gospodarzom brakowało płynności w grze, nie byli w stanie utrzymać się przy piłce i zepchnąć gości do obrony. Feyenoord sprawiał wrażenie drużyny znacznie lepiej zorganizowanej, zwłaszcza w środku pola. Pod nieobecność Klaassena Ajaksowi wyraźnie brakowało w tej formacji kogoś kogoś takiego jak dyrygujący linią pomocy Feyenoordu Jordy Clasie. Feyenoord powinien w pierwszej połowie zdobyć przynajmniej dwie bramki. W 20. minucie stuprocentową sytuację miał były reprezentant Turcji Kazim-Richardsa ale Cillessen nogą obronił strzał napastnika gości. W 39. minucie po zamieszaniu w polu karnym do piłki dopadł Boëtius, strzelił celnie, wydawało się, że będzie 0:1, ale piłkę z linii bramkowej głową wybił... Arkadiusz Milik. Niestety było to jedyne dobre zagranie reprezentanta Polski w pierwszej połowie. Jeszcze przed przerwą na rozgrzewkę ruszył Kolbeinn Sigþórsson i od początku drugiej połowy to on, a nie Milik zajął miejsce na szpicy Ajaksu.
Ajaks drugą połowę rozpoczął bardziej agresywnie i z większym animuszem, ale gospodarze nie byli w stanie dojść do czystych okazji strzeleckich. Parę razy 'zagotowało się' w okolicy pola karnego gości i... to byłoby na tyle. To Feyenoord miał najlepszą bramkową sytuację po przerwie, kiedy w 76. minucie gospodarze znów ratowali się wybiciem piłki z linii bramkowej.
Już w zeszłotygodniowym meczu z Groningen Ajax pokazał, że po krótkiej zimowej przerwie piłkarze de Boera są wciąż dalecy od optymalnej formy. Na tle Feyenoordu gospodarze zaprezentowali się jak zespół nie mający pomysłu na grę, uparcie próbujący przebić się pod bramkę przeciwnika bezproduktywnymi indywidualnymi szarżami. Tym razem niewiele wychodziło jednak Ricardo Kishnie, który bez efektu wędrował raz na prawe raz na lewe skrzydło, pozbawiony wsparcia Klasssena Andersen nie napędzał ataków gospodarzy ze środka pola, gorszy dzień miał również Lasse Schöne, który w końcówce meczu mógł jeszcze dać gospodarzom zwycięstwo, ale w dobrej sytuacji w polu karnym Feyenoordu zbyt ślamazarnie przekładał piłkę z lewej na prawą nogę i jego strzał został zablokowany. Ajax raził również stratami przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy - wysoko ustawieni zawodnicy gości nie zostawiali podopiecznym de Boera swobody, a istną bombą zegarową w defensywie Ajaksu był w tym meczu lewy obrońca Boilessen (zmieniony zresztą w drugiej połowie przez Viergevera), który zanotował kilka groźnie wyglądających strat.
Bez dwóch zdań – był to zupełnie nieudany mecz Ajaksu i w sumie... szczęśliwy remis. Wyciąganie na tej podstawie przesadnie optymistycznych dla Legii wniosków z pewnością jest jednak ryzykowne. Do pierwszego meczu z Legią pozostał przecież jeszcze niemal miesiąc, a forma Holendrów najprawdopodobniej będzie rosła.


W tych 3 meczach ligowych Ajaks grał defensywnie przez większą część spotkania bazując na znakomitej grze obronnej.Obrońcy Ajaksu są ruchliwi, zgrani, świetnie się ustawiają i wzajemnie asekurują, a do tego mają "szybkie nogi"; dzięki czemu nie dopuszczają rywali do czystych sytuacji strzeleckich we własnym polu karnym.Np w dzisiejszym meczu Feyenoord nie miał ani jednej takiej sytuacji i trochę mnie dziwiło,że oddał tylko jeden strzał / niecelny/ z dystansu.Widać,że dysponują dobrą wytrzymałością , gdyż w tych 3 meczach przystępowali do rozstrzygających ataków w końcówkach spotkań w których uzyskiwali sporą przewagę pozycyjną / większość akcji na połowie rywala/.Nie sądzę, żeby z nami zagrali inaczej, gdyż wiedzą,że Legia miała najwięcej ze wszystkich zespołów grających w LE akcji w polu karnym przeciwnika i z pola karnego zdobyła najwięcej bramek. Więc zaprezentowana gra w obronie ma Ajaks chronić przed najmocniejszym atutem Legii. Świadczy to też o tym,że sławny Ajaks bardzo się nas obawia skoro organizuje grę na nas we wszystkich meczach ligowych. Należy liczyć,że nastąpi poprawa u ich zawodników szybkości i będą jeszcze grożniejsi.