A+ A A-

Piłkarzom do sztambucha

trening1512Legia gra z Molde o fazę grupową europucharów. Drugi kolejny rok bez europejskich dochodów byłby dla klubu poważnym problemem pod względem nie tylko wizerunkowym, ale też przede wszystkim finansowym. Oficjalna strona zaprasza na "najważniejszy mecz rundy", a trener otwarcie mówi, że to "najważniejsze spotkanie sezonu". Warto, żeby świadomość wagi jutrzejszego starcia mieli też piłkarze.

Od lat jestem wielkim fanem twórczości marmara. marmar to kibic Legii, wieloletni spiritus movens portalu Legia.com.pl i jeden z najlepszych komentatorów legijnej rzeczywistości, z którymi miałem przyjemność się zetknąć w trakcie mojej przygody z mediami zajmującymi się moim ukochanym klubem. W zamierzchłej przeszłości, bodaj w 2001 roku, marmar popełnił na "forum drzewkowym" (tzw. parsimonach, najstarszym forum dyskusyjnym kibiców Legii) kilka wpisów, które szybko zyskały sobie status absolutnie kultowych. "Z pamiętnika piłkarza Legii", "Z pamiętnika dzikusa", "Co sobie myśli piłkarz Legii przegrywając w Stomilu?" - to teksty wręcz transcendentne, których ogólne założenia, mimo kilkunastu lat, które minęły od ich powstania, niezmiennie trafnie opisują legijną rzeczywistość.

Parsimony w pewnej formie przetrwały do dzisiaj, ale sporo wspaniałego materiału stworzonego przez jego użytkowników uleciało w trakcie dziejowej zawieruchy w internetową otchłań. Dziś, paradoksalnie, posty marmara można przeczytać na innym forum, które powstało w ramach rozłamu bardziej zaangażowanych kibiców, którym nie odpowiadała nadmiernie piknikowa ich zdaniem atmosfera "drzewkowego". O ile polecam lekturę wszystkich bez wyjątku dzieł marmara cytowanych w poście, który linkuję, w tym konkretnym tekście zamierzam nawiązywać do jednego: "Co sobie myśli piłkarz Legii przegrywając w Stomilu?"

Piłkarze Legii to raczej, w odróżnieniu ode mnie, młodzi ludzie, którzy zapewne nie znają tekstów marmara odnoszących się do swoich kolegów z poprzedniej generacji. Specjalnie dla nich warto chyba powtórzyć i sparafrazować ten przekaz, nieco go przy okazji upraszczając. Mecze Legii, jak jej doświadczeni kibice wiedzą aż za dobrze, dzielą się na dwie kategorie. Do pierwszej zaliczają się te spotkania, w których mamy niewątpliwą przyjemność podziwiać legionistów prezentujących pełne zaangażowanie i chęci do gry. To mecze prestiżowe, rozgrywane w dobrych porach, przy sztucznym oświetleniu, licznej publiczności, o wysoką stawkę. Kategoria druga to ligowa (lub pucharowa) bieżączka, spotkania takie jak stanowiąca punkt wyjścia do opisywanego tekstu porażka w Olsztynie - mecze o dziwnych porach, na dziwnych obiektach, przy skromnej widowni zainteresowanej głównie wyzywaniem warszawskich "krawaciarzy". W tych drugich meczach trudno liczyć na mołojecką sławę, za to łatwo można stracić zęba wybitego przez ambitnie i ponad swoje rzeczywiste możliwości grającego rywala, a zatem zaangażowanie piłkarzy Legii często jest w takich sytuacjach słabsze, co od lat znajduje przełożenie na wyniki.

Jutro jednak Legia zagra o najlepszej porze, 20:45. Przy stosunkowo licznej publice, bo od niedzieli bilety mimo dość wygórowanych cen schodzą jak świeże bułeczki, a sporo osób przyjedzie kupić bilety w kasach stadionych. Stawka jest znacząca, ale przecież nie paraliżująco wielka, bo w razie czego zostaje jeszcze wentyl bezpieczeństwa w postaci IV rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy. Rywal mocny (mistrz Norwegii), ale przecież żaden z niego Bayern czy inne Napoli. Nic tylko grać i wygrywać!

No więc teraz, panowie piłkarze, pora na opisywany przez marmara Scenariusz I. Miejsce akcji: Łazienkowska. Jesteście goście. Jesteście gwiazdy. Na meczu tłum ludzi. Atmosfera, o jakiej marzyliście, zaczynając gdzieś w Szydłowcu, Złotowie, Żywcu. Kameeeery, jupiteeeery, flaaaagi, propooooorce, sztuczne oooognie, na trybunie Stanowski, Boniek, wszyscy święci.

Aż chce się grać. Aż się chce zasuwać. Aż chce się wyeliminować, żeby zacytować dla odmiany Tatę Kazika, w ogóle wszystko co nam przeszkadza spokojnie leżeć na słońcu trzymając ręce na piersiach panienek, patrzeć na chmury typu cumulus w kolorze białym.

Niech w czwartek nic nam nie przeszkadza spokojne leżeć na słońcu trzymając ręce na piersiach panienek i patrzeć na chmury typu cumulus w kolorze białym.

Dyskusja (18)
1środa, 07, sierpień 2013 10:56
Monrooe
Skwituję krótko ("lecąc" marmarem), oby im się chciało rano kupić przegląd.... Very Happy
2środa, 07, sierpień 2013 11:20
Zbyszek
O tym, że mecz III rundy kwalifikacji do LM będzie jednym z najważniejszych w sezonie wiedziano od kilku miesięcy /przeciwnik, nieważna nazwa, chodzi o sedno/. I nasz trener mówi /nie raz/, że "przeciwnicy stwarzają sytuacje, a my strzelamy bramki. I o to chodzi". Przyczyn upatruje w kontuzjach zawodników. Tych długo - i krótkotrwałych.

Trener Białas Stefan powiedział, że kontuzje to wynik złej pracy nad przygotowaniem fizycznym. Ponieważ te urazy w zdecydowanej większości tyczą mięśni, to nie jest to opinia, lecz stwierdzenie faktu. Ale też warto zatrzymać się nad słowami trenera Urbana. Orzekł on, że nasza obrona przypomina durszlak. I nie ma siły, aby to poprawić. Iluzją jest więc marzenie o poprawie gry obronnej. Jest tylko nadzieja, iż rywale będą strzelać Panu Bogu w okno, albo bramkarz znowu nas wybroni.

Musimy wiec zdobywać bramki. Trener gaworzył tez o tym, iz graliśmy na 50+60% możliwości. Jak to wyliczył nie wiadomo. Gra się bowiem tak jak rywal pozwala. Zaangażowanie graczy to za mało. To tak jak w boksie. Każdy chce wygrać z Kliczkami, tylko siły i umiejętności nie te. W Alchemii futbolu Gmoch pisze, iż głowa to 60% sukcesu w piłce. Dzisiejszy futbol zaangażowanie pojmuje jako element bps. Tylko trzeba umieć to czynić. Inaczej kładzenie nadmiernego nacisku na ten element to przejaw bezradności. Oby tylko nie na boisku.
3środa, 07, sierpień 2013 11:30
gawin76
Szczerze mówiąc, trochę niepokoi mnie to epatowanie na prawo i lewo wagą dzisiejszego meczu, oczywiście nie piję do tekstu Garma, tylko do początkowych cytatów. Zawodnik przemotywowany nierzadko będzie równie nieefektywny jak ten, któremu motywacji brakuje.

Na Norwegów trzeba uważać z dwóch powodów. Po pierwsze chodzi właśnie o czynniki mentalne, nogi na pewno się pod nimi nie ugną, jeżeli zatem nasi znów zesztywnieją jak w Molde, tym razem może być po zabawie zanim się obejrzymy. Przykład ku przestrodze, zaraz po losowaniu pisałem, że Norwegowie w tym roku średnio radzą sobie w pucharach, odwoływałem się do Strømsgodset, które zremisowało u siebie 2:2 z Debreczynem, w rewanżu na Węgrzech 3:0 dla Strømsgodset i awans.

Po drugie, myślę, że Norwegowie bardziej są w stanie zaskoczyć taktycznie nas, w sensie przygotowania jakiegoś manewru 'pod Legię', niż my ich. No i stałe fragmenty, zwłaszcza nasza strefa przy rzutach rożnych, jak w tamtym feralnym meczu z Broendby cztery lata temu, brrr...

Trzeba też pamiętać, że przynajmniej do stanu 3:0 Wink w tym meczu nie będzie bezpiecznego wyniku, bo nawet przy naszym prowadzeniu 2:0, jedna bramka dla Molde sprawi, że zrobi się nerwowo.

Ogólnie to nie nastawiam się na to, żeby miało być lekko. Ale to dobrze, zwycięstwo o które trzeba będzie się naprawdę postarać, może wyjść Legii jedynie na dobre.
4środa, 07, sierpień 2013 11:47
CTP
@Gawin
"Szczerze mówiąc, trochę niepokoi mnie to epatowanie na prawo i lewo wagą dzisiejszego meczu"
Mnie to raczej dziwi a nie niepokoi, bo najważniejsze mecze będą dopiero te dwa następne. Jeśli chodzi o pierwszy mecz z Molde, to ja też widziałem problem w głowach ale nieco inny. Ja uważam, że to nie była kwestia motywacji i koncentracji, tylko Molde po prostu pokonało Legię taktycznie. Zresztą, zaraz po meczu napisałem tutaj taką opinię. Legioniści, moim zdaniem, byli kompletnie nieprzygotowani na taki styl gry Norwegów, stąd wynikła tak chaotyczna i słaba gra w I połowie. Dzisiejszy mecz pod względem taktycznym będzie dla Legii o wiele prostszy, bo dzisiaj wystarczy przypilnować własną bramkę i po prostu poobserwować co zamierza zrobić rywal. Na pewno wielkim błędem będzie ponowne wystawienie dwójki napastników, bo przez to stracimy kontrolę nad środkiem pola. Tak samo błędne będzie wystawienie Rado z Bereszyńskim na skrzydle, bo wówczas Molde dostanie w prezencie autostradę na swojej lewej stronie.
5środa, 07, sierpień 2013 12:04
Senator
No to ja się z szanownym CTP nie zgodzę. O ile niepokoje sir Gawinowe mogę uznać za wyraz troski, bo po co nakładać taka presję na zawodników, o tyle na stwierdzenie, że najważniejszy następny dwumecz CTP, mojej zgody nie ma. Ten dwumecz decyduje o wszystkim, następny to wisienka na torcie i albo ją skonsumujemy albo nie, sam tort zjemy dziś(albo nie).
6środa, 07, sierpień 2013 12:20
Zbyszek
@ Gawin76 i CTP

Niczym nie epatujemy. Polscy dziennikarze i kibice są dość długo pozbawieni realnych sukcesów w piłce klubowej. Można by rzec, ze jesteśmy wygłodniali i chcemy żeru. Do tego w Legii jest ogromna presja na pieniądze. Prezes ma wiele pomysłów jak je sensownie wydać. W pierwszej kolejności na Akademię z prawdziwego zdarzenia. W dużej części to co można było pozyskać z różnych źródeł już pozyskaliśmy. Gra w LM poszerza paletę możliwości jak i jest sama źródłem dużej kasy. Do tego ambicje trenera,prezesa, chęć pokazania się na arenie wielu piłkarzy. Wystarczy. Każdego roku od wielu lat jest tak samo. Oby koniec był tym razem inny.
7środa, 07, sierpień 2013 12:30
iocosus
@ Gawin

Przemotywowani, obarczeni odpowiedzialnością za konieczność wygranej, jej powszechnemu oczekiwaniu, potrzebie sprostania, temu wszystkiemu być może piłkarze ulegli już w Molde, bardzo chcieli, ale zaczęli się bać że nie podołają, prostą tego funkcją są nerwy, utracona pewność siebie.

Jak to będzie dziś wyglądało? Przekonamy się.

@ CTP

Zgadzam się z ostatnimi personalno-taktycznymi uwagami, choć odnośnie tezy: „wystarczy przypilnować własną bramkę i po prostu poobserwować co zamierza zrobić rywal.” mam wątpliwości. Być może rozstrzygnie jedna dość przypadkowa bramka, która ustawi przebieg meczu, żeby tak nie było trzeba wyjść zdecydowanym i zdeterminowanym, obawiam się „grania wynikiem”.

@ Senator

Ten mecz może być kluczowy, ale przy oblanym dzisiejszym egzaminie, oby nie, „poprawka” w teście ostatecznym do Ligii Europy nabrałaby porównywalnego znaczenia.

@ Garm

Odwołując się do Taty Kazika i Marianny, dziś „przed” w południe jeszcze można napisać:

„O jak klawo, o jaka draka
Można śmiać się, można i płakać
Wnet zapomnieć na dupie krosty”

Oby „po” wieczorem, sfrustrowani i rozgoryczeni nie cytowali:

„Śmietnik płonie, policja pędzi
No co z tą pałą do kurwy nędzy”

Wink
8środa, 07, sierpień 2013 12:38
Senator
@Zbyszek
Kasa, kasiora ,kasiorka czy szmal to jest jedna kwestia istotna dla klubu bardzo, druga to taka że musimy w końcu zacząć grać w Europie aby poznać swoją wartość i nie panikować kiedy na przeciw staną takie tuzy jak Molde. Obycie , ogranie w Europie pozwoli nabrać zawodnikom pewności siebie, sprawdzić swoje umiejętności ( przecież nie takie ostatnie) z drużynami dobrych lig. To będzie skutkowano w przyszłości nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Dotyczy to nie tylko Legii ale ogólnie polskich drużyn. W starciach z teoretycznie słabszymi paraliżuje nas strach co będzie jak odpadniemy ,wstyd itp w starciach z mocnymi potrafimy jednak pokazać możliwości (patrz Śląsk czy dalej Legia, Lech grupy LE) Stały no OK, częsty udział na poziomie europejskim pozwali nabrać doświadczenia ,pewności i w końcu zapewni finansowanie czyli spokojny porządny byt.
9środa, 07, sierpień 2013 12:41
Senator
@Iocosus
Nie zakładam takiego scenariusza Smile ale oczywiście gdyby tfu tfu ,odpukać w niemalowane to masz racje następny dwumecz nabierze nawet jeszcze większego ciężaru gatunkowego.
10środa, 07, sierpień 2013 12:53
CTP
@Senator
Dopóki polskie zespoły nie zaczną grać tak jak Molde, to zawsze będziemy mieli z nimi problemy. Powiedzmy sobie szczerze, jedynie Pogoń coś tam próbowała grać a Widzew i Podbeskidzie po prostu przyjechały pobiegać po swojej połowie i zebrać oklep. Siła Legii zawsze będzie wprost proporcjonalna do siły całej ligi, kogokolwiek byśmy nie sprowadzili.
11środa, 07, sierpień 2013 13:06
Garm
Z tym "stawianiem" się Pogoni to bym nie przesadzał. Spójrzmy na skrót tego spotkania (Legia to ten w kapeluszu).
12środa, 07, sierpień 2013 13:39
Monrooe
Świetny skrót, rzekłbym, że ujęte zostało całe sedno tego pojedynku.
13środa, 07, sierpień 2013 13:53
JJ
Nie wiem czy Urban też takie rzeczy rozważa, ale w mediach co chwilę słychać "powinien wyjść Żyro zamiast Koseckiego, bo lepiej pasuje na Norwegów", "lepszy Wawrzyniak, bo 20 cm wyższy i silniejszy na Norwegów" itd. I właśnie o to mi chodziło niedawno jak pisałem o tym, że chciałbym aby Legia grałą swoje, a niestety nie potrafiłem dobrze tego ująć. Właśnie te wszechobecne próby ustawiania się pod rywala. Nie znam ekipy Molde za dobrze, ale szczerze wątpię aby nagle zmieniali ustawienie czy personalia bo "na lewej stronie w Legii jest mały, ruchliwy Kosecki" itd. A my? 1358 wariantów i kombinowania pod górę, a nie ma nawet pół gracza w ofensywie o którym możemy powiedzieć, że wyjdzie i zagra swoje na odpowiednim poziomie. Wciąż nic nie wiemy, a przecież wyjście z Brzyskim jest diametralnie różne niż z Wawrzyniakiem. Podobnie Kosecki i Żyro. Dzień i noc. Jasne ktoś powie, ze to luksus, forma zaskoczenia, ale jednak ja bym wolał, abyśmy cokolwiek wiedzieli o Legii, o stylu, o silnych stronach, o pewniakach na których możemy liczyć. Tak, wolałbym aby to trener rywali martwił się tym, że na drwala na prawej obronie wyjdzie wszędobylski Kosecki.

Mam nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy granie na remis, to byłoby bardzo niebezpieczne. O sam wynik jestem raczej spokojny, u siebie jednak zagramy ofensywnie, zdominujemy przeciwnika i powinniśmy wygrać.

@gawin76

Szczerze mówiąc, trochę niepokoi mnie to epatowanie na prawo i lewo wagą dzisiejszego meczu, oczywiście nie piję do tekstu Garma, tylko do początkowych cytatów. Zawodnik przemotywowany nierzadko będzie równie nieefektywny jak ten, któremu motywacji brakuje.

Prawda i wcale nie chodzi o kibiców, ale bardziej o piłkarzy czy działaczy. Przoduje w tym Rzeźniczak, napina się na twitterze od kilku dni, żeby mu żyłka nie pękła przypadkiem przed meczem. Śmieszy mnie ta werbalna napinka samych piłkarzy, a jak przyjdzie co do czego to okaże się tak jak w Norwegii, że nie wyszli na "wojnę", ale na podwórkowy sparing. Wyjdź na boisko, pokaż co potrafisz, a potem się produkuj, nigdy na odwrót. Emocje, dywagacje zostaw kibicom, ty masz zrobić najlepiej jak potrafisz swoją robotę.

Właśnie dlatego też przeszła mi taka myśl przez głowę jak gawinowi, że będą przemotywowani. Ale zobaczymy, może to jednostki tylko Very Happy
14środa, 07, sierpień 2013 13:54
Senator
@Garm
Nie bij, ale pozwoliłem sobie ordynarnie zerżnąć Twój pomyśl na skrót meczu z Pogonią Smile
15środa, 07, sierpień 2013 14:28
Monrooe
@ JJ

- "I właśnie o to mi chodziło niedawno jak pisałem o tym, że chciałbym aby Legia grała swoje"

Ja też bym bardzo chciał żeby Legia grała swoje. Tyle, że to nie wyklucza wcale przygotowania zespołu "pod" rywala. Tak robią najlepsi, czemu więc my nie may tak działać? Dlatego rozważania w temacie Wawrzyniak czy Brzyski uważam za zasadne. Jeśli mamy dwóch zawodników o zbliżonych możliwościach to postawmy na tego, który ma dodatkowy atut przy grze charakterystycznej dla rywala. Mamy problem ze stałymi fragmentami przeciwnika? Mamy, wystawienie Kuby może nam pomóc. Oczywiście, nie oznacza to ustawienia całej gry pod zespół przeciwny, ale jeśli możemy zniwelować ich atuty, to trzeba to zrobić. Czerpanie z Rafy Beniteza to nie wstyd, naprawdę.

- "Śmieszy mnie ta werbalna napinka samych piłkarzy, a jak przyjdzie co do czego to okaże się tak jak w Norwegii, że nie wyszli na "wojnę""

W punkt! O rany jak ja nie lubię tych naszych buńczucznych wypowiedzi. Jacy to my przygotowani, jak wiemy co zrobić by bez problemu poradzić sobie w najbliższym meczu. - "Wyjdę i strzelę dwie bramki" - mówi Kosecki. Chłopie wyjdź i strzel, chętnie będę buł brawo na stojąco, ale nie piernicz głupot przed meczem. Szczególnie po tym co pokazałeś w Norwegii. Chcesz być kozakiem, pokaż nam, że to był wypadek przy pracy. A u nas ciągle na odwrót.
16środa, 07, sierpień 2013 14:47
Senator
No czas ruszać do roboty a później na mecz !!!
Legia net wczoraj podała przypuszczalny skład:Kuciak - Bereszyński, Rzeźniczak, Junior, Wawrzyniak - Vrdoljak, Pinto - Ojamaa, Radović, Żyro - Dwaliszwili
Ja osobiście widziałbym to troszku inaczej. Jodłowiec lub Furman do Ivicy, a Pinto do przodu za Rado.
17środa, 07, sierpień 2013 14:58
JJ
Ja bym wyszedł składem: Kuciak - BB, Cichocki, Dossa, Wawrzyniak - IV, Pinto, Rado, Żyro, Ojamaa - Lado.

@Monrooe

Ja też bym bardzo chciał żeby Legia grała swoje. Tyle, że to nie wyklucza wcale przygotowania zespołu "pod" rywala. Tak robią najlepsi, czemu więc my nie may tak działać?

Żeby nie było, ze ja chciałbym grać jedną jedenastką i jedną taktyką. Oczywiście, ze nie i też nie widzę problemu w jakimś ulepszeniu, nowym pomyśle czy chęci lepszego wykorzystania danego gracza, taktyki, ale ważna jest skala tego zjawiska i częstość występowania, a u nas niestety dotyczy to pewnie połowy drużyny. Więcej niewiadomych niż wiadomych. Jeśli twierdzisz Monrooe, ze nasz zespół potrafi perfekcyjnie grać właściwie dwoma różnymi stylami gry i wykorzystywać umiejętnie raz wysokich, silnych skrzydłowych, a innym razem niskich, przebojowych, a za 3 razem grać na skrzydle środkowymi pomocnikami to nie zgadzam się. To jest niemożliwe.

Nie do końca się zgodzę, że najlepsi też tak robią. Ok, Real pod Barcelonę, ale to wyjątek i generalnie dotyczy meczów z rywalem co najmniej równorzędnym, a zazwyczaj lepszym. A już taki APOEL to grał swoje niezależnie czy rywalem była Wisła, Lyon czy Real. Starał się przynajmniej. Tymczasem my nawet nie wiemy jak zareagowałoby Molde gdybyśmy zagrali "swoje", gdybyśmy ich zdominowali tak jak w lidze czasami się staramy. My nawet nie dajemy szansy im się pogubić tylko zaocznie chcemy kombinować. Tak jak można przemotywować tak można i przekombinować i odnoszę wrażenie, ze to jest również wielokrotnie udziałem polskich zespołów. Chociaż mam dziwne przeczucie, ze Urban dzisiaj zagra ofensywnie, agresywnie i rywal nie będzie miał za wiele do powiedzenia.

I nie mówię o meczach pucharowych, bo tutaj wybaczam więcej, akurat dzisiaj dobry moment, bo rozważań na temat składu jest wiele, ale przecież my się potrafimy zastanawiać nad meczami z Lechią czy Piastem, bo tam jest na prawej stronie gracz x...

Dlatego rozważania w temacie Wawrzyniak czy Brzyski uważam za zasadne. Jeśli mamy dwóch zawodników o zbliżonych możliwościach to postawmy na tego, który ma dodatkowy atut przy grze charakterystycznej dla rywala.

I znowu się różnimy. Ja bym wolał żebyśmy w przypadku graczy o zbliżonych umiejętnościach postawili na tego, który ma dodatkowe atuty i lepiej się odnajduje w naszej grze, a nie w grze przeciwko charakterystycznemu rywalowi.

Oczywiście, nie oznacza to ustawienia całej gry pod zespół przeciwny, ale jeśli możemy zniwelować ich atuty, to trzeba to zrobić. Czerpanie z Rafy Beniteza to nie wstyd, naprawdę.

Chrońcie nas przed Benitezem i jemu podobnymi. Przekleństwo futbolu.
18środa, 07, sierpień 2013 23:49
Garm
Jest! Urban ma wreszcie swój niewątpliwy sukces pucharowy. Wyeliminowaliśmy mistrza silniejszego piłkarsko kraju i jutro można spokojnie patrzeć na chmury typu cumulus w kolorze białym Wink

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1