- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Senator
Historia jednego bloga
„Szkoła, praca, dziewczyna, rodzina, wszystko to nie obchodzi dziś mnie, kiedy gra ukochana drużyna” - to cytat z jednej z pieśni którą możemy w ostatnim czasie usłyszeć na Ł3. Śpiewać każdy może, przychodzi jednak czas, kiedy trzeba dokonać pewnych wyborów. Legia - zawsze tak, ale są i będą sprawy, które wielu stawia wyżej i dla mnie to wybór oczywisty.
Krzycha ostatni raz widziałem kilka miesięcy temu. Mówił wtedy – ‘odpuszczam’. Nie, mecze nie, na Łazienkowską oczywiście i to w dolnych rzędach. Blisko boiska, aby prawie dotknąć zawodników, poczuć pot, krew i łzy. Odpuszczam pisanie. Gutek, rodzina zabierają mi tyle czasu, że nie daję rady. Tak wiec od paru miesięcy stronę "Blogiemzkrytej" prowadzi ktoś inny.
Kilka lat byłem emocjonalnie związany z tym blogiem. To jest enklawa - wspaniała, cudowna oaza myśli, kultury i zażartych dyskusji o Legii i piłce w ogóle. Ten blog ma swoją specyfikę. Tam dyskutował kibic w kapciach z tym mocno zaangażowanym w ruch kibicowski. Typowy piknik z pasjonatem taktyki. Totalny laik i dyletant nie został wyśmiany, kiedy przedstawiał swoją opinię na temat meczu. U BzK toczyli dyskusje kibice Legii z kibicami innych drużyn i na palcach jednej ręki można policzyć momenty, w których emocje wzięły górę. Zdarzyło się, nikt nie przeczy, ale chyba tylko tu adwersarz potrafił napisać słowo - przepraszam. To u BZK mocno zaangażowany kibic potrafił przyznać rację temu ‘niekumanemu’. Niekumaty próbował rozumieć kwestie i filozofię drugiej strony. Ciekawą sprawą jest też fakt, że blog łączył ludzi dosłownie. Dzięki niemu wielu z nas poznało się osobiście.
Najważniejszy był jednak Krzychu. Kibic ze spojrzeniem na piłkę i Legię bez zadęcia bez maniery fachoFca. Krzychu ma doskonałą, godną pozazdroszczenia łatwość przelewania myśli na klawiaturę. Przypomnę tylko jeden tekst - Demonstracja protestu to nie doping. Odwaga, celność spostrzeżeń wywołały prawdziwą burzę na forum choćby Legia.net, gdzie tekst był przytoczony w całości. Nie było też tak, że to co Krzychu napisał zyskiwało pełną aprobatę. Pamiętam tekst Urban odejdź, ja byłem odmiennego zdania. Dyskusja była zażarta, ale pełna szacunku i, co najważniejsze, argumentów. Tym ten blog ujął wielu – argumenty, nie pyskówka. Krzychu pisał o Legii, Jej sprawach ważnych i zdawać by się mogło błahych. Pisał doskonale, chciało się czytać , czekało się na każdy nowy felieton, a jak trzeba było, upominało się Krzycha, aby ten zareagował na to czy tamto.
Obecnie blog przechodzi trudny okres, po części to i nasza wina. Zastępca Krzycha rozpoczął realizację własnego projektu, do którego zaprosił między innymi mnie. Myślę jednak, że przyczyna ‘hibernacji’ BzK jest oczywista, bo to była, jest i będzie strona Krzycha. Bez Niego to nie to samo. Na Jego wpisy czekaliśmy, z nim chcieliśmy dyskutować, polemizować, sprzeczać się.
Krzychu, nie wiem czy to przeczytasz, ale pamiętaj - jak tylko Gutek podrośnie, tak ułożysz sprawy, że znajdziesz trochę czasu - wracaj. Reaktywuj BzK, a jeśli już sił czy jednak czasu nie starczy, to tu na Czarnej-eLce zawsze masz prawo druku, choćbyś miał zaczynać każdy felieton zdaniem: „Senator stary piknik nie ma pojęcia o kopanej”
Czekamy wszyscy!!!
Krzysztof Kaliszewski


Tak jak i gawina76, drugiego Blogera, ale tu mogę liczyć, że moja ciekawość zostanie zaspokojona, a w odniesieniu do Krzycha trzeba uzbroić się w cierpliwość.
Wiem, wypadałoby się jakoś z czytelnikami i komcinonautami pożegnać, tylko, że od czasu do czasu coś mi wewnątrz mówi "jest ciekawy temat". Czyli pewnie kiedyś wrócę
pozdro!
BzK
Prawdę powiedziawszy to tam zawiązał się pomysł na prowadzenie Czarnej-eLki, strony w założeniu innej niż wszystkie. Z nastawieniem na dyskusje, na komentarze kibiców, na wyniesienie wagi tych kibicowskich wpisów do rangi artykułów tak aby można było debatować na temat poruszany przez czytelników a nie tylko jedyny słuszny autorski. Nie oszukujmy się bez Blogu z Krytej taki pomysł by nie powstał. Tam się zrodziły zarysy obecnego projektu obecnej strony. To właśnie wzorując się na BzK marzymy o tym by zaszczepić tą wyjątkowość dyskusji czytelników, przenieść i zaszczepić najwyższe standardy jakie panowały/panują na BzK. Czy mogliśmy zostać tam ? Niestety nie, BzK jest bezapelacyjnie własnością jego twórcy Krzycha „Blogera z Krytej” i będąc mu wdzięczni za stworzenie tej enklawy spokojniej dyskusji postanowiliśmy pójść krok dalej. Dlatego teraz moim domem jest C-eL, o BzK jednak nigdy nie zapomnę i zawsze będę tam zaglądał.