A+ A A-

Bezpieczeństwo

Prezes Ekstraklasy SA w dniu 08.02.2012 definitywnie odwołał mecz o Super Puchar Polski który miał być rozegrany w najbliższą sobotę na stadionie Narodowym. Powód? Nie można zapewnić bezpieczeństwa. Skupię się na słowie kluczu, które było podstawą do podjęcia tej decyzji.


Bezpieczeństwo - jakże obecnie modne, ważne słowo, nie tylko w aspekcie wydarzeń sportowych. Państwo, rząd i naprawdę niezliczona ilość organizacji za główny cel swoich działań postawiło sobie nasze - obywateli - bezpieczeństwo. Osobliwym poczuciem bezpieczeństwa wykazała się pani minister sportu, pytając właściwie wprost - co za nieodpowiedzialny człowiek wytypował Legię i Wisłę do rozegrania tego meczu. Ja, Ty drogi czytelniku, mamy być bezpieczni wszędzie. Na ulicy, w samochodzie, tramwaju a ostatnio w Internecie. Stadion to już obowiązkowo ma być bezpieczny jak żaden inny obiekt. Wszak to przed Euro 2012 sztandarowe budowle i priorytety wiadome.  Nie wątpię że każdy obywatel chce czuć się bezpiecznie. Niestety, dzieje się coś dziwnego. To Państwo wie lepiej, czy jestem bezpieczny czy nie. Powiecie szanowni czytelnicy - co w tym złego, że dbają o nasze bezpieczeństwo, to ich obowiązek. Przepraszam - zgoda, obowiązek. Ale pod płaszczykiem tego słowa odbiera się nam wolność, odpowiedzialność za własne czyny. Stajemy się stadem bezwolnych obywateli. Nie zdziwię się kiedy za jakiś czas ci, co tak dbają o moje bezpieczeństwo, dojdą do przekonania że bezpieczny to ja będę na stadionie tylko wtedy kiedy będę przykuty łańcuchem.  Dobrze, przesadziłem, pasem bezpieczeństwa do krzesełka. Zabrnęliśmy w otchłanie absurdu i nie możemy się na to godzić.
Nie wiem jak Wy, ale ja czuje się bezpieczny. A już na nowym stadionie przy Łazienkowskiej nawet bardzo. Choć jeszcze na Narodowymi nie byłem to mam wewnętrzne przekonanie, że i tam czułym się tak samo. Państwo, organizator niech nie mówi o bezpieczeństwie, tylko konkretnie robi, działa. Niech zwyczajnie wykonuje swoje obowiązki, takie jak choćby organizacja dojazdu i powrotu z meczu. Tu na przykład zupełnie nie rozumiem dlaczego zgodzono się na przemarsz 10 tys. kibiców z jednego stadionu na drugi.
Proszę tak działać, aby kretyn, który rzuci jakimkolwiek przedmiotem czy to na boisko czy w trybuny został błyskawicznie zatrzymany i ukarany. Inny który niszczy np. krzesełko to samo, plus obowiązkowe obciążenie kosztami, w 100%  wyegzekwowane.

Policja, służby ochrony, mi zupełnie obojętne kto - tu poprawę mojego bezpieczeństwa widzę w profesjonalnym i zdecydowanym działaniu. Jeśli znajdzie się grupa chcąca się  „poboksować”, oczekiwałbym skutecznego i szybkiego wkroczenia do akcji. Zdecydowanego i błyskawicznego przywrócenia porządku. Żeby była jasność, dla mnie mogą do nich nawet strzelać pod dwoma warunkami:
1. Nikomu poza „bokserami” nie ma prawa spaść włos z głowy
2. „Boksujący” muszą o takiej możliwości działań służb wiedzieć. Jeżeli się decydują, to proszę bardzo, chcącemu nie dzieje sie  krzywda. Jeśli „boksujący” znajdzie się w grupie, która „boksować” nie chce, a koniecznie chce znaleźć sparingpartnera to profesjonalne służby w minutę powinny „boksera” wyprowadzić bez szumu i zbędnego zgiełku. Ja wtedy będę bezpieczny.  
Rezolutnie ktoś zauważy i powie następne modne słowo - prewencja.
W Polsce jest tysiące basenów na razie, powtórzę na razie, nikomu nie przychodzi do głowy pomysł aby prewencyjnie spuścić z nich wodę, bo może przyjść ktoś nie umiejący pływać. Nikt też nie wpada na pomysł, aby nie wpuszczać tam ludzi. Wszyscy nazwalibyśmy podobne działania totalną głupotą, paranoją.

Jak niedużo brakowało w przypadku meczu o Superpuchar aby granice absurdu przekroczyć? Trawa rozłożona, bilety sprzedane, a więc zapraszamy, choć... mecz sie nie odbędzie. Przypadek drugi, woda jest, czyli w naszym przypadku drużyny grają, tylko nikogo nie wpuszczamy, bo ktoś sie może "utopić".

Tak zadbano o bezpieczeństwo że utopiono rozum.
Krzysztof Kaliszewski

Dyskusja (9)
1czwartek, 09, luty 2012 16:33
Monrooe
Bezpieczeństwo, piękne słowo.
Wbrew temu co pisze autor ja całkowicie rozumiem fakt, iż to bezpieczeństwo było podstawowym powodem odwołania niepotrzebnego zbiegowiska za jakie uważa się w pewnych kręgach mecz piłkarski. Dzięki odwołaniu tego nie do końca zrozumiałego (przynajmniej dla pani minister) spędu młodzieży wszelakiej politycy mogą BEZPIECZNIE zająć się swoimi sprawami, policjanci mogą BEZPIECZNIE siedzieć w ciepłych komisariatach a reszta nadal BEZPIECZNIE przygotowywać się do Euro 2012. Wszyscy czują się BEZPIECZNIE, nic się nie stało mi można spać spokojnie. Pani minister nawet napisała podziękowania za przygotowanie tej wspaniałej imprezy jaką jest Superpuchar !!! Nie wiem komu i za co dziękowała ale ode mnie należą się jej gratulacje, wszak nie musi orientować się, że aby impreza piłkarska uznana została za udaną to powinien odbyć się mecz. Tym razem się nie udało ? trudno, podziękować za organizację (przykładną) trzeba. Tak jest BEZPIECZNIEJ.
2czwartek, 09, luty 2012 16:41
Senator
@ Brawo Monrooe
To jest następny element układanki. Smile Wmawia się nam, tym którzy wybierali się na mecz jak i tym śledzącym całą tą szopkę w mediach,że chodzi o bezpieczeństwo nas kibiców - obywateli, a Ty celnie zauważasz że to tylko część prawdy i do tego mało istotna. Smile
3piątek, 10, luty 2012 09:44
iocosus
Roman Kołtoń na twitterze: "Na naradzie w sprawie Superpucharu między Legią a Wisłą Minister Mucha była łaskawa postawić jedno, jakże ważne pytanie: "Kto wybrał drużyny do tego meczu?".

W wyborach miss, szkoły, uczelni, regionu, kraju, świata, laureatka jest piękna, zgrabna i deklamuje, że lubi czytać książki, troszczy się o dzieci i walczy o pokój na świecie. Miss rządu jest niezaprzeczalnie ładna, atrakcyjna, reprezentacyjna, wykształcona zatem książki faktycznie lubiła czytać, troszczy się o dzieci, bo przecież sport to zdrowie, oraz walczy o "pokój", zwaśnionym kibicom na jednym stadionie, mówi stanowcze: NIE ! .

Urząd Ministra Sportu ma niebywałe szczęście kojarzenia szczególnych osobistości. Był prawy i sprawiedliwy koksownik chodziarz z prawem na bakier, był tańczący Olek uwodzący wyborców, co zapadł jednak na chorobę filipińską, był zwolennik hazardu, a teraz mamy ... Miss Rządu!

Jedni warci drugich, nie lepsi, nie gorsi, co najwyżej, "mniejsze zło", przy tej konstatacji, nie rozumiem, czemu kibice dają się wplątywać w politykę, nie lepiej i rozsądniej trzymać się od niej jak najdalej.
4piątek, 10, luty 2012 13:18
Oley
ponoć Pani Minister chciała Bońka, jako doradcę... i osobę, która pomoże Jej zrobić porządek pośród leśnych dziadków w PZPNie
Smile
nie wiem, co gorsze, Miss Ministerialnej Teki, tyleż piękna, co niekompetentna, czy zgraja "cffaniaków" o nalanych twarzach, którzy rządą Polską Piłką...
5piątek, 10, luty 2012 16:48
Senator
@Iocosus
Oczywiście że lepiej. Co jednak zrobić jak polityka przychodzi do nas?
Wmawia się nam, że dla naszego bezpieczeństwa robi się to i to i tamto.Deliberuje się nad ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych dwa lata po czym okazuje się,że państwo nie ma środków, narzędzi,organów które mogłoby ją egzekwować.Nie chcę żyć w słabym państwie które dla własnego bezpieczeństwa jak bardzo trafnie zauważa Monrooe odwołuje, rezygnuje z przeprowadzenia imprezy masowej. Dla pani minister, komendanta policji Bezpieczniej było odwołać mecz.
Kierunek powolnego ubezwłasnowolniania nas wszystkich jest zły.Przestajemy myśleć, przestajemy być odpowiedzialni.W takich Stanach musisz mieć na kubku kawy napis- uwaga gorąca . Jest napis, człowiek zwolniony jest od myślenia i odpowiedzialności za własne czyny. Mi nie pozwala się iść na mecz ponieważ służby nie potrafią nie chcę nie umieją ( wybieraj) poradzić sobie z ewentualnymi zagrożeniami.
Chyba nie zakładasz że jest tak źle iż wszyscy na stadionie tym czy tamtym to swołocz, banda rzeżymieszków i ogólnie element nadający się do uśpienia. Jeśli tak jest zamknijmy stadiony wstrzymajmy rozgrywki.
Jako państwo zaoszczędzimy pieniądze tylko co dalej. czy jest tak że cała wina leży po naszej stronie? Ja uważam że nie i proszę o jedno zostawcie mi możliwość decydowania choćby w kwestii własnego bezpieczeństwa.
6sobota, 11, luty 2012 08:09
Zbyszek
Krotochwilnej supozycji nie przyjmuję, ale stanowisko w sprawie zajmę. Otóż politycy i inne władze postępują racjonalnie. Chcą zdobyć takie społeczne poparcie,aby zdobyć mandaty, tudzież inne stanowiska i fuchy. Taką naturę ma polityka. Dlatego sport i ludzie sportu powinni trzymać się od niej jak najdalej, aby nie być wykorzystanym i zmanipulowanym. Najlepszy przykład to ubiegłoroczne wybory. Jedni bratali się z co bardziej znanymi kibicami, a inni postanowili zbić kapitał na walce z tzw. kibolami. Drudzy wyrażnie wygrali, a pierwsi sromotnie przegrali. I co zrobili ci co się blatowali ;ano uznali, że nic takiego nie czynili bo, było odwrotnie i samo podejrzenie o sprzyjanie jak to nazwali "bandytom stadionowym" ich obraża. Domagali się zresztą zaostrzenia kar i likwidacji spożycia alkoholu na trybunach. Taki więc spirala się rozkręciła:najpierw byliśmy kibicami, potem kibolami, a teraz staliśmy się bandytami stadionowymi. Awans to to chyba nie jest. Nikt się z niezorganizowaną, marginalną grupą społeczną jaką są kibice piłkarscy nie liczy, gdyż jest to grupa bez żadnego społecznego znaczenia. Żadne marsze tego nie zmienią, co najwyżej u decydentów wzbudzą uśmiech politowania.
Kibice w moim przekonaniu mają dwie drogi. Albo zawrą coś w rodzaju niepisanego, ale przestrzeganego, swoistego paktu o nieagresji i zaczną być postrzegani jako podmiot i partner do dyskusji, albo dalej będą zapiekli w swej nienawiści i będą postrzegani jako stado baranów, którzy za swoim, nawet szkodliwym przywódcą są gotowi skoczyć w przepaść. Pierwszej drodze nie pomaga PZPN, a wręcz przeszkadza Ekstraklasa S.A. Nawiasem mówiąc głównym winnym, że mecz o Superpuchar się nie odbył jest Prezes Rusko, który wielokrotnie dowiódł, że funkcja go przerosła.Ja mam pretensje o wiele spraw, ale jedno mnie w kontekście poruszanej sprawy bulwersuje szczególnie. Jeżeli chcemy sprzyjać przyjaznej rywalizacji pomiędzy drużynami i kibicami to musi to być praktykowane poprzez udział kibiców przyjezdnych na meczach miejscowych. Niestety mamy do czynienia z czymś zgoła przeciwnym. Kibiców gości traktować się chce jak niechcianych intruzów.Podczas gdy są to tacy sami kibice jak gospodarze, a nawet lepsi. Jeżeli więc jakiś starszy szeregowy Policji uważa, często na wniosek miejscowego klubu, że goście czemuś zagrażają to tym bardziej zagrażają miejscowi. Stadion bezwzględnie, kiedy nie przyjmuje kibiców gości powinien być dla publiki zamknięty. Prezes Rusko sprzyjał segregacji, dzieleniu czyli podsycaniu animozji. Natomiast druga droga to droga do samozniszczenia i idą po niej , ciągnąc za sobą rzesze zwolenników ludzie, którzy przynależność klubową traktują jak puste, nic nie znaczące słowa. Oni nie kochają klubu, którego barwy noszą. Jest to im potrzebne do walki z innymi czyli obcymi. Kiedyś Majakowski w "PLUSKWIE" napisał:"Lepiej umrzeć pod czerwonym sztandarem, niż pod płotem". Część ludzi gotowa jest popełnić czyny najgorsze uważjąc, iż są usprawiedliwieni, gdyż służą jakiejś większej idei. W rzeczywistości są dla klubu szkodnikami.Przez takich jak oni władze nie mają żadnych skrupułów przy zamykaniu stadionów, gdyż mają poparcie ogromnej większości społeczeństwa, która tych ludzi traktuje jak zwykłych łobuzów i dziwi się, ze dla takich za setki milionów buduje się z ich pieniędzy stadiony.
I jeszcze o bezpieczeństwie. Przed 20 laty przeczytałem brytyjski raport o sytuacji w piłce nożnej angielskiej i środkach zaradczych. W krótkich żołnierskich słowach powiem o co w nim chodziło. Uznano, że piłka nożna jest społecznie potrzebna, głównie dla jej fanów. Kibic piłkarski w dniu przed meczem, w jego trakcie i po jest w silny stresie, wręcz w amoku i jest skłonny do agresji. Dlatego należy czynniki sprzyjające wybuchowi agresji eliminować. Postanowiono zmodernizować stadiony tak, aby były przyjazne kibicom gości i gospodarzy. Stadion Legii spełnia tu wszystkie kryteria/wygoda, przejścia, ubikacje, bufety/. Należało też dokonać likwidacji barier pomiędzy widownią a boiskiem. Dalej postulowano wygodny dojazd i zapewnienie szybkiego powrotu do domów. W Warszawie zwłaszcza o powrót nie zadbano. Także miało się zmienić podejście Policji do kibiców poprzez jej inne szkolenie i kulturalne postępowanie. Dopiero kiedy spełnione zostaną te przesłanki, a kibice naruszą reguły postępowania wkraczają sędziowie, którzy na miejscu mają karać. Za najskuteczniejszą i odstraszającą uznano karę czasowego zakazu stadionowego.Te założenia przyniosły pozytywne efekty i znalazły zastosowanie w innych krajach. W Polsce niestety mamy do czynienia nie ze służbą Policji w tym zakresie społeczeństwu, ale jej dyktatem. Meczu nie ma kiedy Policja mówi, że nie może zapewnić bezpieczeństwa. Niestety częściowo jest to racja. Jak można bowiem ufać stadu baranów. Kibice muszą w praktyce pokazać, że zasługują na zaufanie.
7sobota, 11, luty 2012 09:55
iocosus
Zbyszku z tym zdaniem zgodzić się nie mogę: "Nikt się z niezorganizowaną, marginalną grupą społeczną jaką są kibice piłkarscy nie liczy, gdyż jest to grupa bez żadnego społecznego znaczenia. Żadne marsze tego nie zmienią, co najwyżej u decydentów wzbudzą uśmiech politowania. " Grupa jest mniej lub bardziej, ale jednak zorganizowana, jej poparcie starali się pozyskać, swego czasu choćby kandydaci na urząd prezydenta Warszawy, gdyby rzesze młodych ludzi, kibiców nie miały społecznego znaczenia, to o ich względy politrukowie by nie zabiegali, albo odwrotnie nie czynili z ruchu kibicowskiego społecznego demona, z którym walka jest jednym z naczelnych rządowych deklarowanych publicznie zadań. Wolę marsz, pokojową manifestacje kibiców, wyrażających protest w kwestiach ich bezpośrednio dotykających, niż zwyczajowo, powszechnie przypisywane kibicom piłkarskim bardziej "drastyczne" formy zachowań, zwracające na nich uwagę społeczną. Oczywiście jeżeli ten marsz wpisałby się w stereotypowe postrzeganie środowiska, potwierdził negatywne opinie o nim, rzecz jasna przyniesie więcej szkody, niż pożytku.

Odnośnie metod "angielskich", dla mnie jest jedna, podstawowa i kluczowa. Odpowiedzialność indywidualna, a nie zbiorowa, jej skuteczne egzekwowanie.

@ Senator

Drogi Senatorze.

Po pierwsze, wydaje mi się, że na łamach Czarnej eLki, w sąsiednim watku,pierwszy napisałem o "bezpieczeństwie urzędników" takimi oto słowami: "Wszystko przemawiało i przemawia "za", jedynym problemem jest ... bezpieczeństwo, ( słowo klucz, również i dla Senatora w innym komentarzu, ale ja w trochę innym kontekście je ujmę ) bezpieczeństwo kibiców - owszem, ale również i urzędników, tych na słuzbie państwowej, ale i zapewne na funkcjach politycznych także. Na ich głowy i stołki w przypadku jakiejś organizacyjnej wtopy posypałyby się gromy. Nie lepiej zatem schować glowę w piasek, niż ją nadstawiać pod topór." z komentarza do Supersparingu - czwartek, 09, lutego 2012 14:51 . Cieszę się, że wspólnie z Monrooe odnośnie poczynań urzędników państwowych prezentujecie ten pogląd, mamy zatem toż same, krytyczne zdanie i publicznie je wyrażamy, tu jesteśmy zgodni.

Po drugie, nie jesteśmy zgodni, ba, mamy zgoła odmienny punkt widzenia, jeżeli dopuszczasz wikłanie się kibiców w politykę. Ja respektuję prawo Kibica do upominania się o swoje prawa, lub nawet manifestacyjnego protestowania gdy owe prawa są naruszane. Gdy wojewoda w imię komsomolskiej urawniłowki, zbiorowej odpowiedzialności, zamyka nowoczesny stadion z wszystkimi najnowszymi środkami zapewnienia bezpieczeństwa, uważam, że w sposób prawnie dopuszczalny Kibica powinnością jest czemuś takiemu się sprzeciwić. Tak było wiosną ubiegłego roku. Gdy uczestnika takich protestów, nadgorliwy, służbista, funkcjonariusz chciał sankcjonować za nazwanie premiera matołkiem, krew się we mnie burzyła, na takie praktyki rodem z lat minionych. Być może zgodne z literą martwego paragrafu, ale wbrew duchowi demokracji.
Jednak gdy piętnowany przez jedną gazetę, ruch kibicowski zaczął się dawać uwodzić drugiej gazecie, zrozumienia dla takiego mariażu już u mnie nie było. A bezpośredniego zaangażowania w kampanię wyborczą kompletnie nie mogłem pojąć.Tak jak napisałem politycy jedni, drugich są warci, a piłkarskie trybuny są dla nich tylko łakomym kąskiem do wykorzystania w ideowej agitacji. Dlatego drogi Senatorze jeżeli piszesz, że polityka przychodzi do ciebie i jeżeli za chwilę zaczniesz tu głosić jakieś politykierskie dyrdymały, obojetnie jakiej maści, czy to w czarnym, czerwonym, białym, różowym, lub tęczowym kolorze, to we mnie zrozumienia nie znajdziesz.
Mam nadzieje, że dzisiejsze sobotnie marsze będą pokojowo manifestacyjnym sprzeciwem wobec indolencji urzędników odpowiedzialnych za odwołanie meczu o Superpuchar, z tym się solidaryzuję, a nie ideologicznym happeningiem, czemu się sprzeciwiam. Nie dostrzegając różnicy, wpada się w zastawioną pułapkę agitatorów - propagandystów.

Po trzecie, Senatorze jeżeli mnie pytasz czy nie zakładam, "że jest tak źle iż wszyscy na stadionie tym czy tamtym to swołocz, banda rzeżymieszków i ogólnie element nadający się do uśpienia." , to odpowiadam, że wystarczy tylko i jedynie uważnie czytać Czarną eLkę, a odpowiedź byś znalazł przed zadaniem takiego pytania. Zaglądaj w teksty kolegów i w ich komentarze, przywołam swoje słowa z wątku po sąsiedzku:
"Powstała ustawa o imprezach masowych, powstały stadiony na miarę XXI wieku, a słuzby państwowe pokazały wszystkim, że są kompletnie bezsilne i boją się panicznie grup chuliganów, potencjalnych prowodyrów stadionowych zadym, nie mają żadnej recepty jak im zaradzić, jedynym rozwiazaniem jest traktowanie ogółu kibiców jako bandytów, lub animalsów, które trzeba umieszczać w klatkach, z kratami i z zasiekami, bo inaczej to stado rozpizdrzy policję ze służbami porządkowymi w drobny mak. " Ja nie zakładam, ale sa tacy co faktycznie tak robią i ja w tym widzę jeden z głównych problemów.

Senatorze, konkluzję mam jedną, jeszcze raz proszę, uważnie czytaj Czarną eLkę! Wink
8sobota, 11, luty 2012 13:14
Senator
@Iocosus
Czytałem ale raz zupełnie zapominałem, dwa odniosłem się tylko do wpisu tu .Trudno polemizować na takiej przestrzeni Smile
"Po drugie, nie jesteśmy zgodni, ba, mamy zgoła odmienny punkt widzenia, jeżeli dopuszczasz wikłanie się kibiców w politykę. " Właśnie aby nie wikłać się w bieżącą politykę używałem celowo słowa Państwo. Piszę o trendzie państwa a nie konkretniej partii. Niestety od prawa do lewa wszyscy zainteresowani są naszym bezpieczeństwem.Do dzisiejszych planowanych wydarzeń nie odniosłem się w ogóle właśnie z powodów wikłania czy nie . Gdybym napisał, zarzut o wikłaniu byłby prawdziwy. Napisałem,że nie rozumiem wydania zgody na przemarsz ,może mało klarownie i czytelnie ale dla mnie to wystarczy aby czytelnik wyciągnął inny wniosek niż Ty Iocosusie co o tym sądzę.
Iosocusie w swoich wpisach piłeś wyraźnie do sobotnich marszy. To jest polityka,wikłasz się w nią pisząc o konkretnych wydarzeniach.
@Zbyszek
Nie czytałem raportu Brytyjczyków. Każdy z lekka ogarnięty człowiek rozumie, że choćby właśnie spowodowanie spokojnego, bezpiecznego i w miarę szybkiego dojazdu czy to na mecz czy inne wydarzenie powoduje, że dany obywatel jest zadowolony i zamiast agresji wzbudza się w nim uczucie dokładnie odwrotne do agresji - radość. To samo z traktowaniem jeśli jest szanowany, widzi że on tu jest ważny i o niego się dba to agresja nie ma prawa nawet zakiełkować.
Problem widzę w ogólnym stosunku do policji. Minęło ponad dwadzieścia lat od czasu kiedy byliśmy terroryzowani , zastraszani i mieliśmy jeden słuszny ustrój, a stosunek szczególnie właśnie kibiców do policji się nie zmienił. Dalej wielu sens swojego życia widzi w haśle j..policję czy zawsze i wszędzie....
Jak to było w Wielkiej Brytanii czy tam też trzeba było przezwyciężać nienawiść do organów odpowiadających za ład i porządek ?
9sobota, 11, luty 2012 13:38
Senator
Szanowni panowie żeby była jasność. Nie wymagam ,ba nawet nie chcę aby kibica traktowano jakoś szczególnie. Jego Ekscelencja pan Zbyszek pisze że kibic wyjazdowy jest nawet lepszy od miejscowego. Zgoda i rozumiem kontekst, ale mam nadzieję,że nikt nie będzie wymagał odmiennego traktowania. Dla mnie sytuacja gdzie blokuje się drogi, wstrzymuje ruch tylko po to aby dowieść przyjezdnych na stadion jest niedopuszczalna. Może oni są zadowoleni ale zwykli uczestnicy ruch w danym mieście już nie. W tych rodzi się agresja i poczucie krzywdy. Nie dla konwoju i specjalnego traktowania. Tak dla szacunku dla wszystkich i takiej organizacji logistycznej aby większość była zadowolona. Konwój to nic innego jak bezpieczeństwo urzędników.Szybko zawieść szybko wywieść i spokój.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1