A+ A A-

Dystans

Wczorajsza kibicowska manifestacja, która najpierw miała być przemarszem, potem nie miała nim być, ostatecznie jednak się nim stała, doskonale wpisuje się w klimat klasycznej komedii pomyłek odegranej przy okazji podjęcia nieudolnych prób rozegrania meczu o Superpuchar Polski.

Polityczny koniunkturalizm, brak umiejętności przewidywania i zwykłego zdrowego rozsądku, wreszcie niekonsekwencję oraz partactwo można zarzucić wszystkim tym, których 'zaangażowanie' doprowadziło do odwołania meczu planowanego na sobotni wieczór.

Kibicowski plan, by coś przy tej okazji zamanifestować od początku wydawał mi się jednak osobliwy.

Nie dlatego żebym nie zgadzał się z samą ideą protestowania przeciw robieniu kibiców (piłkarzy, trenerów, sponsorów) w przysłowiowego konia, a dlatego że... warto mierzyć siły na zamiary.

Kibice nie są pielęgniarkami ani górnikami. Kibicowanie jest dla nas zabawą, formą spędzania wolnego czasu. Łączy nas stadion i... niestety (a może właśnie stety!) niewiele ponad to. Jeżeli ktokolwiek sądził, że wobec odwołanego meczu, w mroźny sobotni wieczór na Łazienkowską przywędruje dziesięciotysięczny tłum zjednoczony wspólną myślą i ślepo zapatrzony w swoich wodzów, ten prawdopodobnie w młodości nieco przesadził z lekturą książek podróżniczych, względnie podróżniczo-awanturniczych.

Sprytne zagranie z dobrowolnym rozwiązaniem manifestacji i symbolicznym przemarszem kilku reprezentantów świadczy o niezłym refleksie i interesującym potencjale intelektualnym osób stojących za owym pomysłem, jednakże koncept ten poniósł sromotną klęskę w konfrontacji z realiami, w jakich zwykł funkcjonować tłum.

Naszą (kibicowską) siłą jest żywioł, zatem nikt nie powinien z góry zakładać, że za nos pozwolimy się wodzić akurat jemu.

Każdy kij, proszę Pań i Panów, ma dwa końce.

Dyskusja (5)
1niedziela, 12, luty 2012 13:51
Senator
"Kibicowski plan, by coś przy tej okazji zamanifestować od początku wydawał mi się jednak osobliwy." To był plan genialny. Jak przejść w sile dziesięciu tysięcy chłopa ( i nie tylko ) legalnie? Zgłosić na konkretny dzień, godzinę manifestację i trasę przemarszu. Prawo mamy takie, że czego jak czego ale protestowania nikt w demokracji zabronić nie może i zgodę wyda. Mam głębokie przeświadczenie, że o nic więcej zgłaszającym manifestację nie chodziło. Naturalnym więc wydawało się iż w momencie gdy mecz został odwołany, odwołana zostanie manifestacja.Dla mnie - niestety tak się nie stało. Jest natomiast dobry przekaz sobotniego zdarzenia. Znakomita większość kibiców nie che angażować się w bieżące gierki polityczne, mimo że właśnie decyzje polityczne ich mocno dotknęły.
2niedziela, 12, luty 2012 17:58
Zbyszek
I w artykule "Bezpieczeństwo" i komentarzach ślizgamy się Panowie po powierzchni. Spróbuję chwycić byka za rogi i napisać co myślę o hecy czyli meczu o Superpuchar. Najpierw trochę historii. Mecze o tzw. Superpuchar miały odbywać się od 1980 roku. Miało ich być dotychczas 32, a odbyło się 21 meczów. Nie będę opisywał całej historii, ale miejscowości w których się te mecze odbywały nie powalają na kolana. Są tam Razziotrków Tryb.,Zamość,Włocławek,Płock/3 razy/,Rzeszów,Grodzisk wlkp.,Ostrów Św.,Starachowice,Suwałki,Radom. W ostatnich latach dyżurnym stadionem był Lubin. Ale nawet on w 2011 roku odmówił i meczu o Superpuchar nie było gdzie rozegrać/przypomnijmy miało to być 23 lipca/. Frekwencja także do olśniewających nie należała. Tylko w 2004 roku w Poznaniu przekroczyła 20 tys., a w ostatnich latach wynosiła /2010r.-8500,2009r-8500,2008r-4000,2007r-3000/, a było i po 1500 ludzi w 1998r i 2000r. Prawda jest taka, że ten Superpuchar tak naprawdę nikomu nie był potrzebny i próba jego rozegrania na Stadionie Narodowym w jedynym możliwym terminie to była ostatnia szansa czyli próba reanimacji trupa. Uznano, że ludzie nawet jak Superpucharu nie chcą to może na Stadion nowy i do tego Narodowy przyjdą. Zarobić miały na tym Ekstraklasa SA, Narodowe Centrum Sportu i Polsat.Szczególnej roli propagandowej podjął się Polsat, który w dziedzinie fartu w zakupie różnych transmisji różnych dyscyplin przebił wszystkie inne telewizje, a nawet udało mu się sprzedać taki chłam jak rzekome MMA jako widowisko. Tu należy mu się podziw, gdyż ludzie na to okropieństwo przyszli i wmówiono im, że niby walki niby wojowników/poza Khalidowem/ to coś więcej niż bójka młodych na dawniej każdej wiejskiej zabawie. Wydawało się, ze i tu ta manipulacja się uda. Niby to przypadkiem puszczano informacje, że najpierw oba kluby po 8000 biletów,a potem,że Legia bierze 15 tys. biletów,na Wisła my też i dalej Legia 18 tys., Wisła też, znowu Legia 20tys. Wisła nie zdążyła zareagować, bo mecz w czwartek po popołudniu odwołano.Ludzie na mieście bowiem jakoś biletów nie kupowali. A ja w naiwności swojej chciałbym się dowiedzieć :ile biletów sprzedano na dzień przed meczem i czy było to jak mówią łącznie ok.7000?. Mecz tak naprawdę odwołano, gdyż okazałby się klapą organizacyjną i finansową, a zagrożenie dla bezpieczeństwa uczestników było znaczne.. Znający się na rzeczy mówią, ze dopiero frekwencja ok. 20 tys.zwraca koszty organizacji. Prezes Rusko nie miał wyjścia, a pretekstu dostarczyła Policja. Ja powiem rzecz niepopularną , ale zastrzeżeniom Policji się nie dziwię. Po Bydgoszczy, gdzie pod naciskiem wyraziła zgodę na mecz , który na tamtejszym stadionie nie powinien się odbyć została obwiniona o wszystko. Na nic zdały się tłumaczenia, że coś zależy od organizatora, że wodzowie kibiców obiecali spokój. Nie dziwię się, że teraz ściśle przestrzega przepisów. Na Narodowym drogi wejścia bramami, a zwłaszcza drogi ewakuacyjne kibiców Legii i Wisły się krzyżowały, nie było wjazdu ani dojścia do Stadionu od ul. Sokolej i wreszcie nie było łączności tam gdzie miało być stanowisko dowodzenia.
Gdyby do czegoś złego doszło znowu wszyscy inni umyli by ręce i winna byłaby Policja. A tak po prawdzie to Stadion Narodowy i jego okolice to jeszcze plac budowy. Podobnie jest w Gdańsku, Wrocławiu i częściowo w Poznaniu. Organizowanie meczu z udziałem licznych kibiców wrogich sobie drużyn to igranie z ogniem. Wczoraj obwiniłem Prezesa Rusko o niedojście do skutku meczu pomiędzy Wisłą i Legią 11 lutego br. i zarzut ten podtrzymuję. Udaje się temu Panu zmanipulować opinię publiczną i postawić iunctim/nierozerwalny związek/ pomiędzy meczem o Superpuchar i gotowością Stadionu Narodowego do odbycia na nim tego meczu. Otóż takiego iunctim nie ma: mecz może być rozegrany wszędzie, zaś stadion stoi tam gdzie stał. Prezes postanowił: jak nie tu to nigdzie. Dobrze, że się w porę opamiętał.Nawiasem mówiąc cieszę się, że oddano do użytku Stadion Legii i niedługo będzie funkcjonował Stadion Narodowy.Zrobiono to szybciej i nie gorzej niż w innych krajach. I żadne porykiwania malkontentów,/ którym, gdyby nawet miodem tyłek smarować to i tak będą niezadowoleni/ mej radości nie zmącą.
3niedziela, 12, luty 2012 18:15
Senator
Ciekawa, niestety tylko teoria dotycząca frekwencji. Nie do sprawdzenia. Zgadzam się natomiast z tezą,że to Narodowy przyciągnąłby ludzi, a nie Super Puchar.Pisałem gdzieś że dla mnie jednym z nielicznych argumentów przeciw jest ten o leżących deskach wystających drutach itp. Jego ekscelencjo panie Zbyszku jeśli Operator stadionu twierdzi,że jest gotowy to czemu ekstraklasa sa ma nie wierzyć?
Dla mnie ten stadion rzeczywiście nie jest jeszcze gotowy. Zbyt dużo dzieje się jeszcze wokół i obok.
4niedziela, 12, luty 2012 19:44
Zbyszek
@Senator.
Co prawda nie jest to praca naukowa, ale podaję żródło liczb.W piątkowym wydaniu " GW" w internecie po stronie strat związanych z odwołaniem sobotniego meczu wymieniono liczbę 7000 jako konieczność zwrotu za tyle sztuk wykupionych przez kibiców biletów.Natomiast liczbę 20000 wymienił Prezes NCS Pan Kapler w programie dzisiejszym "Polsat Cafe", gdy pytany o mecze Polonii na Stadionie Narodowym powiedział, że co prawda ma ona wąską bazę kibiców, ale traktowałby taką współpracę jako rozwojową, a na teraz to powinno być to chociaż 20000 kibiców na atrakcyjnym meczu. Dlatego chciałbym wiedzieć czy te liczby są prawdziwe, gdyż to rzuciłoby to całkiem nowe światło na całe to godne pożałowania wydarzenie. Dla celów felietonu przyjąłem, że tak jest i tak będzie dopóki nie zostaną podane bardziej wiarygodne dane.
5niedziela, 12, luty 2012 20:06
Senator
@Zbyszek
To ciekawe . W potocznym rozumieniu biletów sprzedanych było 2x8000 dla kibiców zaangażowanych. Takie przynajmniej mieliśmy informacje. Zarówno stowarzyszenie nasze jak i Wisły mówiły że bilety rozeszły się na pniu. Możliwym jest że te siedem tysięcy to jeszcze jakieś inne bilety które zostały sprzedane . Nie wiem strzelam. 2x8000 za te bilety najprawdopodobniej pieniądze będą zwracane przez stowarzyszenia kibiców Legii i Wisły bo to one dystrybuowały bilety. Co do liczby 20000 jako tej która pozwoliłaby na zbilansowanie kosztów żadnych zastrzeżeń nie mam . Wierzę na słowo. Ktoś to zapewne wyliczył .

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1