A+ A A-

Oksymoroniczni właściciele?!

„Skok na główkę do basenu, w którym nie ma wody”, czy właściciele Legii chcą złamać sobie kręgosłup, czyli jeszcze mały suplement do wywiadu z Prezesem Leśnodorskim. W nim poszukiwanie odpowiedzi czy obecni włodarze Legii to „Mądrzy Wariaci”, albo „Rozważni Szaleńcy”!?

Primo, mała reminiscencja: „Odwrotu już nie ma, choć Zły w ostatniej chwili gubi się w klubowych korytarzach.” Otóż Zły w drodze do prezesowskiego gabinetu faktycznie zawieruszył się na moment w pokoju Bogdana Kuzio i tu należne wszystkim czarno-eLkowcom wyjaśnienie – bez pośrednictwa Pana Bogdana (w naszych skromnych progach już goszczącego) do wywiadu z Bogusławem Leśnodorskim by nie doszło i za to należą mu się duże podziękowania, co też wówczas zostało spełnione.

Secundo, gdy wychodziłem pełen wrażeń po wywiadzie, miałem też przeświadczenie, „ale nas zjadą koledzy”, za to, że nie poruszyliśmy tej kwestii, nie drążyliśmy tego zagadnienia, no samemu gdyby przedstawicielami c-L byli na przykład Senator, Walles i Garm i gdyby wrócili z materiałem takim jak my, to miałbym niedosyt i do nich pretensje, dlaczego o to nie dopytali, to pominęli, nad tym się prześlizgnęli. Uff, całe szczęście że temat „socios” Prezes poruszył i czcigodny Senator głowy nie musiał urywać.

Zawsze można lepiej, puli pytań nie wyczerpaliśmy, ale świadom niedosytu, mam jednak i satysfakcję, że w sumie dzięki głównie naszemu rozmówcy tych ponad dwóch godzin nie zmarnowaliśmy. Przynajmniej w naszym, a zda się i w podzielanym w dużym stopniu przez czytających wywiad odczuciu. Fajnie i dzięki za wyrozumiałość!

Warto też jednak, poruszane zagadnienia, teraz już w necie w szerokim kibicowskim gronie poddać „obróbce” i tu taryfa ulgowa jest zbędna, sądzę że krytyczna analiza wręcz będzie pożyteczna, oczywiście w oparciu o rozsądek, rozwagę, a nie chęć krytykanctwa, czy też nihilistycznego malkontenctwa. W klubie na niszową czarną-eLkę zaglądają, doceniają, wywiad najlepszym tego dowodem, zatem niech kibicowska „burza mózgów” trwa, być może z niektórych, analiz, pomysłów będzie czerpana inspiracja, pobudzona refleksja. Czarno-eLkowe futbolowe pitolenie nie jest tak do końca pozbawione sensu!

Zatem – tertio, czyli „gymnasion”! W starożytnej Grecji zespół tylko częściowo krytych budowli, które były przeznaczone do ćwiczeń fizycznych. Jego centralną część stanowił kompleks bieżni, boisk i portyków. W gimnazjonie znajdowały się też palestra i stadion.(wikipedia.org)

„Gymnasion” zatem to bardziej adekwatna nazwa dla miejsca, w którym poprzez ciągły trening dąży się do osiągnięcia sportowej doskonałości, niż „Akademia” w antyku platanowy gaj, a później nazwa szkoły filozoficznej założonej w owym zagajniku przez nijakiego Platona. Jaką filozofię życiową wyznają właściciele Legii, oto jest pytanie?

Akademia! Nazwa nieco zwodnicza, ale niech pozostanie. Tego tematu w rozmowie z Prezesem zabraknąć nie mogło. Już po naszym wywiadzie zajął się nim sport.pl. Przedstawił stan posiadania infrastruktury „akademickiej” w klubach Ekstraklasy, również trzy rozważane lokalizacje przez Legię. „Sulejówek, Lesznowola, Stare Babice? Legia wciąż szuka terenów dla Akademii Piłkarskiej, koszt budowy ośrodka szacuje na 40 mln zł. Na razie, z jednym boiskiem, przegrywa pod tym względem niemal z całą ligą.”

Poruszenie wywołuje nie tylko potencjalna lokalizacja, ale i sugerowane koszty przedsięwzięcia. „Poprzednie szacunki mówiły raczej o ok. 25 milionach”, zauważył już Gawin w „Na aucie”, rozbieżność również mnie zaskoczyła, zacząłem drążyć trochę temat, a wujek Gugluś coś takiego mi podpowiedział, odnośnie Sulejówka czyli jednej z rozważanych miejscówek.

„Sulejówek tonie w długach. Miasto, w którym w czasie Euro 2012 trenowała reprezentacja Rosji, zainwestowało 25 mln złotych na nowoczesny stadion.  Dziś, po mistrzostwach, zostały wspomnienia i dziura w budżecie.

W sumie budowa areny treningowej będzie kosztować samorząd – z odsetkami – 35 mln złotych. To dla nas ogromne obciążenie – przyznaje wiceburmistrz Sulejówka Magdalena Łukomska:

- Spłacamy te zadłużenie – to jest kwota około 3 mln złotych rocznie. To są koszty, bo całość inwestycji była finansowana w tzw. kredycie kupieckim. Budował to ze swoich środków wykonawca, a miasto mu te pieniądze zwraca, spłacając raty oprocentowane.”

Stadion faktycznie jest fajny, sympatyczny, ale kameralny kompleks składa się raptem z jednego budynku zaplecza z wykorzystaniem na trybunę, oraz jednego boiska z naturalną, murawą, oraz jednego ze sztuczną. Koszt - 25 mln złotych, w kredycie spłacanym do 2020 roku - 35 mln. złotych. Planowany był ambitniejszy kompleks z kortami tenisowymi, halą i internatem dla młodzieży, ale podawany w mediach „cennik” przekraczał 100 mln. zł.

Kosztorysy budowli na Euro 2012 z publicznego grosza mnie zastanawiają, ale to i tak nie zmienia faktu, że skala problemu jest jednak wysoka. W przykładowym Sulejówku na potrzeby Akademii wydają się jeszcze niezbędne: 4 pełnowymiarowe płyty, bursa, przydałaby się hala, pomieszczenia z przeznaczeniem na siłownię, odnowę, zaplecze medyczne. Przy wzmiankowanych 100 mln, 40 mln wydają się o dziwo założeniem oszczędnym, przy tym dwie płyty z zapleczem już są, cennik całości by zatem wynosił: 25(35) + 40 = 65(75) mln. Jakby się z tego rozliczała Legia z władzami samorządowymi Sulejówka? Na jakich zasadach?

„W Lesznowoli już działają gimnazjum i szkoła podstawowa, przy których wybudowane zostały niewielki stadion ze sztucznym oświetleniem i hala sportowa. W Starych Babicach gimnazjum i podstawówka dopiero się budują, ale mają powstać jeszcze w tym roku. Już teraz wiadomo, że przylegać do nich będą dwa boiska, a obok jest wolny plac, na którym Legia będzie mogła dostawić kolejne cztery i wybudować internat.”

Jeżeli standardy i wymagania mają być utrzymane, to 40 baniek i w tych przypadkach chyba nie jest kwotą wygórowaną biorąc pod uwagę realia znane z Sulejówka.

Ot, materia z którą przychodzi się mierzyć duetowi Leśno-Miodowemu, najlepiej gdyby okazali się Midasem, (tylko rozsądnym, bez oślich uszu i z intencyjną przemianą złota) ale póki co nie są, choć na razie nie będąc krezusami z top listy najbogatszych w Polsce dokonali cudu kupując Legię.

Legia jest przywoływana jako klub najbogatszy w Polsce, z największym budżetem, ale taki Lech dysponuje bazą dla swojej Akademii na poziomie infrastruktury byłego ekstraklasowego klubu z 7 naturalnymi płytami do gry, jedną sztuczną, dwiema halami sportowymi i pełnym zapleczem. Do tego szkółki dziecięce w Poznaniu. Żeby się zbliżyć do takiego poziomu infrastruktury dla legijnej akademii, „midasowe złote dotknięcie” w celu pozyskania funduszy jawi się jedyną mityczną możliwością.

Czy dziwi zatem, że Prezes na nasze nieuniknione pytanie o Akademię, w prognozach był bardzo wstrzemięźliwy:

„Prędzej czy później ośrodek musi powstać, ale na dziś podstawowe pytanie brzmi, czy powinniśmy już teraz się na to rzucić, czy jesteśmy na to gotowi? Czy chodzi o to, żeby jak najszybciej postawić mury, czy jednak największą wartością są ludzie? Trzeba budować organizację, przygotować trenerów, wychowawców, psychologów. Wszystkiego nie zrobimy naraz.(…) Chcemy małymi krokami posuwać się do przodu.(…) Wybudowanie akademii wymagałoby zaangażowania kilkunastu osób z klubu. W momencie gdy zaangażują się w ten projekt, stracą na tym inne obszary, to może cofnąć organizację klubu. Chcemy podejść do tego racjonalnie, przemyśleć to wszystko…”

No cóż, racjonalne słowa, ale mogą też skrywać banalną prawdę, na rozwój infrastruktury w tej chwili  w pożądanym wymiarze kasy brak. Aczkolwiek dylematu postawionego przez Prezesa ignorować też łatwo nie sposób. Co z tego że będziemy mieli basen, napełnimy go wodą skoro ratownicy nie będą potrafili dzieciaków nauczyć pływać, o ekwilibrystycznych skokach z trampoliny nie wspominając. Z drugiej strony co po najlepszym ratowniku – szkoleniowcu gdy do nauki pływania będzie dysponował brodzikiem lub sadzawką. Smutne rozterki.

No i gdy już człowiek miał popaść w zadumę, nad „małymi kroczkami”, utwierdzony, że trzeba twardo stąpać po ziemi, liczyć pieniądze i racjonalnie je wydawać, to po prezesowskim wywodzie taki kierunek myśli nadającym, ni z tego, ni z owego, zamiast kropki nad „i”  szczerego pozbawionego złudzeń zakończenia tematu, następuje niespodziewana volta.

„Nie, nie, znając mnie i Darka Mioduskiego, spodziewam się, że możemy próbować skoczyć na główkę do pustego basenu.”

Próba rozważnej argumentacji spuentowana tezą – możemy okazać się szaleńcami i wariatami! Oponenci Prezesa mogą być ukontentowani, niemalże w jednym akapicie, zaprzecza sam sobie, prawie że klasyczne „jestem za, a nawet przeciw”. Nie mogłem jednak powstrzymać przyjaznego uśmiechu w tamtym momencie.

Dał nam kibicom złudzenie, siebie łudzi, nie potrafię odpowiedzieć, ale coś mi raczej podpowiada, że „w szaleństwie jest metoda” ta dewiza przyświeca duetowi M&L i że jest to jednak „szaleństwo” bardzo mimo wszystko kalkulowane, jeżeli zostanie podjęte to na zasadach przemyślanych dających „Wariatom” szanse powodzenia. Jeżeli się wycofają, to znak że szans jednak nawet na „szaleństwo” nie było, pozostaną „małe kroczki”. Bardzo jestem ciekaw rozwoju „akademickiej” sytuacji, trzymam kciuki za skok do basenu, ale sprawa jest złożona, będzie też mogła świadczyć o obranej futbolowej filozofii postępowania.

Hipotetyczne założenie. Michał Żyro z Ruchem i Pogonią strzela po bramce, asystuje a w ostatnim szlagierze z Kolejorzem zalicza hat-tricka. Zawodnik otrzymuje bajońską ofertę, klub propozycję powyżej 5 baniek euro za wytransferowanie. Michał jest zdecydowany na odejście, Klub nie chce stawiać przeszkód, przyjmuje warunki, otrzymuje kasę... I co robi?

Odpowiedź A:  inwestuje w uzupełnienie, a w zasadzie we wzmocnienie  składu klasowymi piłkarzami z myślą o awansie do Ligi Mistrzów i tym sposobem pozyskanie „złotego runa” dzięki któremu będzie mógł sfinansować Akademię.

Odpowiedź B: wlewa wodę do basenu, żeby skok na główkę miał szansę powodzenia, czyli bezpośrednio przeznacza pozyskane fundusze na inwestycje w Akademię.

Odpowiedź „A” można zinterpretować jako bliską  filozofii Bogusława Cupiała, ignorując potrzebę Akademii przez dekadę inwestował w drużynę z myślą o awansie do Ligi Mistrzów. Odpowiedź „B” jej wdrożenie spowoduje w przypadku niepowodzeń w pucharach totalną kibicowską i dziennikarską krytykę właścicieli, na zasadzie, że zamiast wzmacniać drużynę w kluczowych momentach to ją z premedytacją osłabiali.

Jaka będzie rzeczywistość? Co zrobią właściciele Legii? Skoczą na główkę? W ich charakterystyce zaistnieje oksymoron?

Dyskusja (40)
1wtorek, 20, maj 2014 09:56
pan_dobra_rada
Panowie, cenie sobie wasze teksty i lubię je czytać, ale żeby to było możliwe muszę przyklejać tekst do worda. Zróbcie ściepę i zlećcie zrobienie strony w której teksty będą czytelne. Wystarczy coś na kształt mobilnych LL(m.legionisci.com czy Legia.net (legia.net/lekki). Wejdźcie sobie tam, a później do siebie i zobaczcie jak męczące jest czytanie okropnie skrojonych tekstów u Was. Respekt za teksty, ale już czas na zmianę bo strona z lat 90tych to już nie wypada...
2wtorek, 20, maj 2014 15:17
@iocosus

Legia potrzebuje Akademii (obiektów z kilkoma boiskami) jak kania dżdżu ! (ale trudne słowo)Smile

Przykład Borysiuka, Jędrzejczyka, Wolskiego, Furmana czy Żyro dobitnie pokazuje, że i z takim sztabem szkoleniowym, jakim dysponujemy obecnie, możemy "wyprodukować" eksportowy produkt.
Problemem niestety jest ilość tego "produktu".
Nie wyhodujesz więcej drobiu, nie powiększając kurnika.
Oczywiście z lepszym "zasobem ludzkim" (trenerzy) będzie nam znacznie łatwiej, ale bez boisk z prawdziwego zdarzenie z pewnością dużo trudniej.
3wtorek, 20, maj 2014 15:33
Monrooe
@ Iocosus

Oj trudny temat wybrałeś. Akademia jest nam potrzebna od zaraz, słusznie o tym pisze Kibic50, ale akademia z prawdziwego zdarzenia a z tym już jest trudniej. łatwo się mówi, zbudujmy akademię, ale im dalej w las /plany/ tym więcej drzew... do przesadzenia. Mnóstwo rzeczy wymaga poprawy, co gorsza okazuje się, że nie tylko środki (a raczej ich brak) są problemem. Wcale nie lepiej jest ze strukturą, z zespołem ludzkim, mającym zapewnić nam rozrost "kibicowskich kurczaków". Okazuje się, że sam kurnik i nawet najlepszy bodajże kogut nam nie wystarczą. Spiąć ten projekt do kupy to wyzwanie nie lada, szczególnie gdy przypomnimy sobie słowa prezesa; - My wszyscy wciąż się uczymy. Nauka w tym temacie może być nad wyraz kosztowna. Stąd też nie dziwi mnie wcale ostrożność przy podejmowaniu decyzji. A skok do pustego baseny napawa mnie euforią i lękiem jednocześnie. Wiadome jest jedno, właśnie dotarliśmy do ściany, kolejny krok będzie bardzo trudny. Musimy go jednak wykonać.

Cieszą mnie natomiast słowa o jednoczesnej stopniowej profesjonalizacji. Najpierw pierwsza drużyna, potem przyszedł czas na rezerwy, za chwilę CLJ, a potem kolejne roczniki. Każdą z sekcji czeka przebudowa od podstaw, zapewnienie sztabu specjalistów i wyznaczenie priorytetów. Takie działanie musi przynieść korzyści, nawet jeśli nie dziś, to może pojutrze. Na pewno warto zrestrukturyzować nieco skostniałą już infrastrukturę, aby wymagać coś od tych dzieciaków, najpierw trzeba zapienić im maksymalnie duży komfort i wsparcie. Bez tego my nie tyle szkolimy co liczymy na łut szczęścia. Takie podejście nigdy nie zapewni nam odpowiedniej powtarzalności naszych działań.

ps: @ pan_dobra_rada

- "Zróbcie ściepę i zlećcie zrobienie strony w której teksty będą czytelne."

Weźcie i zróbcie, to moje ulubione dobre rady. Uwielbiam też tak "radzących". No bo cóż można powiedzieć, jak remedium jest tak proste - "weźcie i zróbcie". W zasadzie nic tylko wziąć i zrobić. Aha i jeszcze ta ściepa, przynajmniej teraz wiemy skąd zaczerpnąć fundusze. Naprawdę do tej pory nijak nie wiedzieliśmy jak się do tego zabrać.
. . . . . . . . .
Na poważniej, sorry, wiemy, że prowadzony przez nas blog/strona/ czy cokolwiek to jest ma spore niedociągnięcia. Tworzą ją jednak pasjonaci we własnym zakresie, bez dodatkowych środków przeznaczonych na jej funkcjonowanie. Nasz "informatyk" codziennie siedzi na forach i coś tam czyta, aby tylko poprawić wygląd czy funkcjonalność. Prochu jednak nie wymyśli. mamy więc nadzieję, że w naszą siłą są teksty i przede wszystkim komentarze pod nimi. A wygląd i funkcjonowanie... no cóż, staramy się, ale zakres jest nieco ograniczony (przede wszystkim naszymi umiejętnościami).

Wypada nam jedynie przeprosić, prosząc jednocześnie o wyrozumiałość. Nie jest to portal komercyjny i przynajmniej w najniższej przyszłości takim pozostanie. Niemniej jednak postaramy się zrobić coś w temacie udogodnień dla urządzeń mobilnych. Nie ukrywam jednak, że bardziej przydałby się pomysł, czy podpowiedź niż stwierdzenie "weźcie i zróbcie"
4wtorek, 20, maj 2014 16:02
Senator
@Monrooe
Wiedziałem że coś przede mną ukrywacie Smile kto jest tym naszym informatykiem bo ja go nie znam Sad
5wtorek, 20, maj 2014 16:18
Senator
Wracając do Akademii. Problem jest taki że ja się na biznesie nie znam co doskonale widać po moich finansach. Tak więc mój pomysł może być od czapy i pewnie jestem ostatni który powinien pomysłami rzucać. Ale trudno nikt mnie przecież nie powiesi z tego powodu.
Panowie szlachta a gdyby tak znaleść wspolinwestora który wyłożył by powiedzmy 30 baniek w zamian za udziały w przyszłej sprzedaży zawodników. Taki Michał Żyro jeśli poszedł by za 5 milionów euro to mamy 20 naszych baniek. Jeśli po połowie to już jest zwrot 10 milionów. Ryzyko oczywiście jest zawsze a i chęć takiego inwestora do szybkiej sprzedaży duża .Myślę jednak że wszystko można dogadać .
Oczywiście sprawa dotyczyłaby wyłącznie akademii i jej "produktów".
6wtorek, 20, maj 2014 16:28
iocosus
@ Kibic50

Też uważam, że w brodziku lub w sadzawce to my może kilku chłopaków pływać nauczymy, ale to będzie w dużym stopniu dzieło przypadku i raczej dowód samozaparcia i adeptów pływania i ich nauczycieli. To wbrew pochwałom, nie dobrze nawet zorganizowana manufaktura, a zakład rzemieślniczy, a produkty to „rękodzieło”, dobrze że szlachetnego materiału, dobrych roczników nie zmarnowano, idą w świat, ale inwestycje w „warsztat”, przeobrażenie go w nowoczesną „kuźnię talentów” są niezbędne i z tym każdy od pośledniego kibica do zarządzającego prezesa się zgodzi.

Z tej naszej sadzawki wypuszczamy narybek na głębokie wody i widać że zdolności i do skoków i do nurkowania mają, ale też są ewidentne braki. To diagnoza, teraz recepta, a ta wcale taka oczywista się nie wydaje, life is brutal, trzeba wybierać na co wydawać kasę, bo tej po prostu brak.

Kwestia jakie obrać priorytety?

Kibic50, z praktyką zawodniczą w sportach zespołowych, po AWFie, jak również z praktyką biznesową, z doświadczeniem w podejmowaniu decyzji przynoszących kasę, jaką Ty byś wybrał odpowiedź w hipotetycznym pytaniu: „A” czy „B”?

Lepiej inwestować w pierwszą drużynę, oczekując sukcesu, którego funkcją będzie kasa na stworzenie szkoleniowej infrastruktury, czy też wybrać sposób bezpośredniego przekazywania pozyskiwanych pieniędzy na tworzenie bazy?

Co byś wybrał, z czego zrezygnował?

@ Monrooe

„Euforia i lęk” – bardzo dobre zestawienie. Tak jakby w guście oksymoronu!

@ informatyk

Nasz „informatyk” to Gawin w pocie czoła, cierpliwie zmagający się z materią, a wykształcenie kierunkowe posiadający w zupełnie innym aspekcie, dlatego też wzbudza u mnie kolosalne uznanie, z tego też powodu prośba i o wyrozumiałość, a gdyby ktoś był chętny z pomocą … zapraszamy, choć z góry należy zaznaczyć, gratyfikacja będzie tylko i wyłącznie polegała na wewnętrznej uzyskanej satysfakcji, czyli tak jak u każdego z udzielających się na c-L.
7wtorek, 20, maj 2014 16:52
@iocosus

Zarówno "A" jak i "B" to naczynia połączone.
Bez wyników nie będzie Akademii, ale bez Akademii nie będzie wyników.

Z punktu widzenia kibica "roszczeniowego" wolałbym aby inwestowali w pierwszą drużynę i modlić się o LM.
Na szczęście nie muszę daleko szukać, aby z niecierpliwego stać się kibicem "rozważnym".
Jak bowiem donoszą media, Wisła z Krakowa jest na skraju bankructwa. (kilka lat temu nie do pomyślenia)
Nasi włodarze (szczególnie Mioduski) uchodzą w środowisku biznesowym za jednostki wybitne.
Nie wydaje mi się żeby mieli jakiekolwiek problemy ze znalezieniem inwestora (kasy). Tu raczej widzę opór w podjęciu decyzji, nie tyle czy i kiedy, ile na jaką skalę.
Kasy w "powietrzu" jest mnóstwo. Trzeba tylko umieć po nią sięgnąć, a w tym nasi "prezes"i nie mieli jak dotąd wiekszych problemów.

Osobiście bym wybrał wariant "B", z tym, że ja już widziałem Legię grającą "dużą" piłkę w Europie i może z tego powodu nie udzielam się tak bardzo w czasie tzw "okienek transferowych" w oczekiwaniu na... NAPASTNIKA Smile

Ps
Mieliśmy dużo szczęścia, że po ogromnym wysiłku i kasie włożonej w Legię przez Mariusza Waltera, trafili nam się właściciele - pasjonaci. Faceci, którzy są już dorobieni i nie muszą podejmować pochopnych decyzji. Prostują wszystko krok po kroku i realizują swoje wizje.

Chyba, ze jest to tylko gra, faza przejściowa zmierzająca do sprzedaży klubu w ręce, powiedzmy Katarskie.
Ufam, że to tylko plotki osób źle nam życzących.
8wtorek, 20, maj 2014 17:38
Senator
@kibic50
Dobrze prawisz kasy w powietrzu jest a i właściciele w temacie jej pozyskania bystrzycy , jednak z jakichś względów do takiej opcji się nie garną ( tak to mi wychodzi)
dlaczego? jakie inne rozwiązania szykują?
9wtorek, 20, maj 2014 17:44
iocosus
@ Senator

Pamiętasz jaką dezaprobatę wzbudził u niektórych na naszej stronie Dominik Ebenbinge gdy mówił w wywiadzie o konieczności sprzedawania piłkarzy. Nie obawiasz się, że pisząc o „produktach” narazisz się na podobne gromy? Szukając spółki do handlu piłkarzami, to już zupełnie możesz podpaść, choć przyznam że tym razem liczę na wyrozumiałość. Wink

Kwestia o której piszesz ma ten haczyk, że nastoletni urwis kończąc 18 lat staje się panem swojej woli, a my mówimy o inwestycjach w kogoś takiego już do tego momentu wieloletnich, Klub ma wpisane takie ryzyko w ideę swojej egzystencji, co innego z innym tzw. podmiotem gospodarczym.

@ Kibic50

Czyli jest nas dwóch przynajmniej w tej dyskusji kładących głowę pod topór, bo z doraźnych, bieżących sukcesów zdolnych zrezygnować w imię stworzenia lepszych warunków dla kształcenia piłkarskiego bliżej nieokreślonych nastoletnich urwisów.

Też liczę, że „szaleństwo” o ile się ziści będzie nie pozbawione ryzyka, ale i porządnie skalkulowane, „na zimno” bez kibicowskiej euforii. Z tym że:

„Kasy w "powietrzu" jest mnóstwo. Trzeba tylko umieć po nią sięgnąć, a w tym nasi "prezes"i nie mieli jak dotąd wiekszych problemów.”

Gdyby to było tak proste to metafory skoku na główkę do pustego basenu Leśny by nie użył, choć też zgoda, że skala przedsięwzięcia odgrywa tu zapewne istotną rolę. W pryzmacie tego ostatniego, można zaryzykować tezę, że powinniśmy bardziej wybierać miejsce z potencjałem rozwojowym na przyszłość, aniżeli tańsze lub łatwiejsze w adaptacji, ale z ograniczeniami pod względem rozbudowy.

Wobec ostatniej kwestii, wiesz to chyba sprawa „zawierzenia”, jako kibic wybieram ufność w intencje, jak mnie zawiedzie, zawiodą, litości niech się nie spodziewają.
10wtorek, 20, maj 2014 17:49
@Senator

"jakie inne rozwiązania szykują?"

To tajemnica Leśnego, prezesa to tajemnica.
Ja jednak wierzę, że nie będzie źle,
Dla dobra Legii ole !Smile

Dajmy im trochę czasu. W rozmowie z c-L wyraźnie mówi, że ciągle się uczą ale, co dla nas ważniejsze "znając mnie i Darka Mioduskiego, spodziewam się, że możemy próbować skoczyć na główkę do pustego basenu"

Żeby tylko ktoś życzliwy nie zapalał w tym basenie kolorowych świecidełek...
11wtorek, 20, maj 2014 18:30
KAM
Ja uważam że akademia Legii powinna być realizowana jako projekt społeczny dla mieszkańców "dzieci Warszawy".
Miastu tak samo zależy aby swoich obywateli aktywizować sportowo, aby stworzyć alternatywę dla chłopców i dziewczyn w postaci promocji zdrowego trybu życia i przeciwdziałania patologiom.
Warszawa jest sportową pustynią, obiekty sportowe kiedyś tętniące życiem dzisiaj przypominają Hirosime. Plany ich zagospodarowania przewidują wyłącznie sportowe lub rekreacyjne wykorzystanie tych terenów a więc na co czekać?
Ile w Warszawie jest sensownych klubów sportowych mogących zaproponować ich zagospodarowanie? Bardzo mało. Legia jest najbardziej sensownym i najbardziej znanym.
Tak więc budowę akademii widzę jako wspólne przedsięwzięcie miasta i klubu. Miasto w ten sposób będzie realizować swoją politykę społeczną w części dotyczącej kultury fizycznej a Legia wypełniając ten projekt treścią szkoleniową będzie realizować zarówno swoje cele (szkolenie, popularyzacja klubu)jak i wykonywać plany miasta.
Miasto powinno udostępnić na zasadzie dzierżawy na dobrych warunkach teren i ewentualnie pomóc w doprowadzeniu mediów (wody, kanalizacji, prądu) zaś klub zbudować infrastrukturę treningową.

Przy czym stworzony model partnerstwa "publiczno-prywatnego" nie musi dotyczyć wyłącznie Legii bo w Warszawie jest wiele miejsc które należy zagospodarować sportowo i raz stworzony model może być wzorem dla następnych projektów.

Dla Legii widzę tereny Hutnika z uwagi na strategiczne położenie na przecięciu linii komunikacyjnych z wielu dużych osiedli oraz sąsiedztwo AWF-u który może być naturalnym zapleczem szkolenia kadr. Bo tylko Legia jest w stanie stworzyć w Warszawie projekt dla tego miejsca i wykorzystać jego potencjał.

Projekt pozycjonowania Legii jako klubu promującego Warszawę i ogólnie Mazowsze już jest realizowany i wypada mu nadać odpowiedni rozmach tak aby był dostrzegalny nie tylko w Polsce.
Jeśli nawet lokalni politycy będą próbować paraliżować takie działania to przecież można na nich wywrzeć łagodną presję polityczną poprzez licznych sympatyków Legii jako wyborców.
Nasi "najwierniejsi" potrafili skutecznie Legii szkodzić to pewnie i potrafią pomóc. Niech odrobią te straty które spowodowali.

To wszystko wpisuje się w nowy trend społeczny a mianowicie wzrostu znaczenia patriotyzmu lokalnego kosztem narodowego. Co raz bardziej otwarta Europa, brak granic powoduje że ludzie w większym stopniu czują się obywatelami swoich "małych ojczyzn" i ten fakt trzeba twórczo i z korzyścią dla miasta, regionu i klubu wykorzystać.
Dla Warszawy może to również mieć znaczenie społeczne bo skupienie ludzi wokół projektu miejskiego bardziej ich zintegruje ze sobą i przyspieszy proces utożsamiania się z miastem a przecież narzekamy na to (władze narzekają) wskazując szereg złych konsekwencji wynikających z braku tej integracji.

Tak więc projekt jest wielowątkowy i może wykraczać daleko poza dobre kopanie piłki i mądrze skrojony przynieść różnorakie korzyści wszystkim.

A na koniec jeszcze stwierdzam że pora zacząć wyrywać "chwastom" piękne zakątki Warszawy i udostępniać je mieszkańcom Warszawy i ich dzieciom zeby mogli poczuć się dumni ze swojego miasta (żeby uznali je za swoje) i aby ich życie stało się bogatsze i fajniejsze.

Proponuję dyskusję jaka forma partnerstwa publiczno-prywatnego, dotycząca szkolenia dzieci i młodzieży jest optymalna w Warszawie?
12wtorek, 20, maj 2014 18:30
Walles
Po tym co powiedział Leśnodorski w sprawie akademii to cała dyskusja staje się powoli pitoleniem obok tematu. Póki co pieniędzy na akademię nie ma a te może zapewnić tylko i wyłącznie pierwszy zespół. Więc nie zgadzam się z tym co napisał kibic50, a w zasadzie nie zgadzam się z drugą częścią

Bez wyników nie będzie Akademii, ale bez Akademii nie będzie wyników.

Bez wyników nie będzie akademii i tutaj zgoda. To nie sa tylko przełożenia na wpływu z europejskich pucharów ale to także budowanie marki, renomy a co za tym idzie zainteresowania sponsorów, reklamodawców, inwestorów etc etc Więc odpowiedź na pytanie Iocosusa jest prosta. Najpierw stabilność finansowa i sportowa na poziomie fazy grupowej LE a potem rozwój. Najważniejszy w tym wszystkim jest aspekt finansowy i możliwość utrzymania dochodów na wysokim poziomie. I nie kiedyś tam, za ileś lat tylko tu i teraz. Więc nie akademia która da coś za ileś lat a doprowadzenie jej struktur do finalnego końca spowoduje pochłonięcie połowy budźetu Legii i znaczy wzrost procentowego udziału w budżecie tylko bieżące parcie do przodu "jedynki". Jak będą sukcesy i krajowe i europejskie to sprawa akademii może się sama rozwiązać. W drugą stronę tego nie widzę tym bardziej, że prezes trafił w punkt ze stwierdzeniem o tym , że gdyby Legia była bez mistrzostwa i bez pucharów przez ileś lat "to by nas zaorali". Parcie na sukces i kibiców i sponsorów jest ogromne.

Co do inwestora i współudziale i wyłożeniu 30 milionów to moim zdaniem marzenia. Za tyle to można kupic kilka klubów w ekstraklasie a nie tylko inwestować w akademię i to jeszcze nie mając żadnej pewności że dorastające perełki nie czmychną w pewnym momencie pod drzwiami w szeroki świat.

A czy bez akademii nie będzie wyników? Przykład Dudy zdaje się temu przeczyć. Zresztą większość talentów to my żeśmy sprowadzili a nie wychowali od małego. To też powinno o czymś nam mówić.
13wtorek, 20, maj 2014 19:04
@Walles

Ile komentarzy tyle opinii. Na szczęście nie my będziemy podejmować decyzje i wydawać (swoje, cudze) pieniądze.

" Najpierw stabilność finansowa i sportowa na poziomie fazy grupowej LE a potem rozwój"

Pełna zgoda. Tylko co się stanie, jak do tej LE nie wejdziemy przez kilka sezonów. Przykład Cupiała pokazał, że wszystko jest możliwe.

"A czy bez akademii nie będzie wyników? Przykład Dudy zdaje się temu przeczyć."

To zapytam ile tych Dudów udało się pozyskać za kadencji Leśnego ?
Ojamaa, Broź, Junior, Pinto, Dvaliszvili, Sa, Guilherme, Augusto,
Ilu z nich stanowi o sile pierwszego zespołu ? Ilu z nich gwarantuje grę na Europejskim poziomie?
Żeby wyjąć najpierw trzeba włożyć, chyba, że ropa tryska z ziemi..
14wtorek, 20, maj 2014 19:25
Senator
@Walles
moim zdaniem czym innym jest brać sobie na barki klub i stale do niego dokładać a czym innym raz zainwestować i spokojnie czekać na zwrot inwestycji.
Teraz pytanie do naszego sympatycznego kibica Garma bo on wie wszystko. Jak się zabezpieczyły szkółki potęgi czyli Ajaxu Barcy Benfiki ? One też co rok drżą czy im jakiś 18 latek nie wywinie numeru?
Co do spółki z miastem widzę jeden problem ale dla mnie zasadniczy. Miastami rządzą politycy a z tymi nigdy nie wiadomo. Jak mawia JKM kiedy debatuje sejm życie ludzkie jest zagrożone.
15wtorek, 20, maj 2014 20:13
Zbyszek
@KAM.
Takie postawienie sprawy ma moją aprobatę.
Za usportowienie dzieci i młodzieży musi wziąć wreszcie odpowiedzialność samorząd.Warszawa do biedaków nie należy.Do tego ma tereny i nie trzeba ich kupować.Są w Warszawie tereny po upadłych klubach.Wystarczy doprowadzić je do użytku,zrobić dwa boiska pod "balonem" i zbudować,albo zaadoptować obiekt na wielofunkcyjna bursę z gabinetami lekarskimi,salą gimnastyczną,gabinetami odnowy i basenem.
Wmówiono nam,że Państwo i samorządy za nic nie odpowiadają,żadnej społecznie pożytecznej rzeczy nie robią.A ja pytam,a gdzie tak na świecie jest?.Stanowimy silną ilościowo część elektoratu. W tym roku są wybory samorządowe. Zmuśmy kandydatów do jasnej deklaracji w tej sprawie i poprzyjmy tego i tych co zawrą w programie ,że to zrobią.
Oczekuję od władz Legii jasnej deklaracji w tej sprawie.Bo może chcą być jako te Zosie-Samosie?.Ja w odróżnieniu od Senatora uważam,że w takich sprawach można się dogadać, bo sprawa jest warta zachodu i warto ja podjąć i załatwić.I nie przejmować się jazgotem tych nieudaczników z K6.
16wtorek, 20, maj 2014 20:35
Monrooe
@ priorytety

W kontekście wypowiedzi Wallesa odnośnie przykładu z Ondrejem Dudą chciałbym zwrócić uwagę na poczynania Legii na ligowym zapleczu. Już wybraliśmy dwa diamenty pierwszoligowych boisk, a ostrzymy sobie zęby na kolejne. Plan jest jasny, poza zawodnikami o uznanej marce musimy ściągać talenty mogące się w najbliższych latach rozwinąć. Zaczęło się od sprowadzenia Ojamy, później padło na Gulherme, potem wspomniany już Słowak. Obecnie zakontraktowani są już Szwoch i Budziłek a podjęliśmy jeszcze starania o pamiętanego z Generali Cup Ronana. Nie ma co się oszukiwać, właśnie stawiamy na "obcych" młodych mających zapewnić nam opisywaną przez Wallesa stabilizację finansową.

Potrzebujemy też gry na odpowiednim poziomie w Europie, aby tych wyszkolonych., lub nabytych młodych sprzedawać za godziwe pieniądze. Musimy pracować nad tym, aby takie perły jak Rafał Wolski nie wyfruwały z gniazdka za "marne" 3 miliony euro. Prawda jest taka, że gdyby taki Michał Żyro grał w taki sposób i był Chorwatem lub Serbem kosztowałby około 10 - 15 baniek w eurowalucie. Podczas gdy w tej chwili warszawska Legia cieszyłaby się i z europiątaka.

Dlatego piszą i rozmawiając o szkoleniu nie możemy zapominać, że nie stać nas aby była to sztuka dla sztuki. Niestety, brutalna prawda jest taka, że musimy mieć z tego profit, aby pieniędzy, które włożymy zwróciły się w niedalekiej przyszłości. Dlatego też rację ma Walles pisząc, że nie możemy odrywać poczynań Legii od jej osiągnięć sportowych. Tylko one są w stanie zapewnić nam odpowiedni poziom samofinansowania na gwarantującym rozwój poziomie.
17wtorek, 20, maj 2014 20:39
Walles
@kibic50
Przykład Cupiała jest trochę nie najlepszy bowiem oni tam żyli ponad stan. A co do nas to przecież troche powiedział o tym Leśny w wywiadzie:

A co stanie się, gdyby coś się rozsypało w założeniach? Na przykład UEFA wykluczyła nas na sezon z pucharów?

Byłoby źle. Ten sezon jest dobrym przykładem. Mieliśmy spore przychody z tytułu gry w grupie LE, ale saldo było nieduże przez kary i przez historie z zamykaniem stadionu. Ale nie - taki sezon nas finansowo nie zabije. Natomiast gdybyśmy tak ze trzy lata z rzędu nie awansowali do fazy grupowej europejskich pucharów, choćby LE, byłby kłopot. Takiej sytuacji też nie zakładamy, ale wtedy pewnie po drugim roku należałoby szukać kroków idących w stronę dołożenia jakiejś kwoty pieniędzy, żeby utrzymać wzrost poziomu sportowego.

(..)

Twierdzi pan, że w jakiejś czasowej perspektywie trzeba mimo wszystko piłkarzy sprzedawać. Czy nie obawia się pan, że ten system może się jakimś momencie załamać, to znaczy nie będzie piłkarzy, których ktoś chciałby kupić, albo nie będzie ich gdzie pokazać?

Naprawdę nie wiem co miałbym w tym momencie odpowiedzieć. Od tego przecież jesteśmy, żeby do takiej sytuacji nie dopuścić. Są piłkarze odchodzący za bardzo dobre pieniądze z klubów, które znajdują daleko za nami. Wydaje mi się, że Legia nawet grając tylko na naszym podwórku, zawsze będzie miejscem, gdzie dobrzy zawodnicy będą mogli się pokazać. Jeżeli dopuścimy do takiej sytuacji, że takich zawodników tutaj nie będzie, będzie to świadczyć o tym, że się nie nadajemy do tego, co robimy.


Natomiast żebyśmy się dobrze zrozumieli. Wpis oDudzie był po trochu prowokacyjny bowiem ja bym bardzo chciał aby projekt pod nazwa akademia wypalił i rozwijał się o oczach. Widzę jednak, juz po wypowiedzi prezesa, że podchodziłem do tego optymistycznie nie bardzo wnikając w szczegóły zagadnienia. Jeśli teraz mamy poświęcić kilkadziesiąt milionów złotych na infrastrukturę i znaczny wzrost pozycji akademii w budżecie to moim zdaniem póki co nas na duży skok jakościowy w tym temacie nie stać. I jeśli byłbym postawiony pod ścianą i miał wybierać akademia i stagnacja pierwszego zespołu albo ciągły rozwój jedynki, bez szaleństw oczywiście, to wybieram to drugie. Przy stałym pobycie nawet w fazie grupowej LE pewne problemy związane z akademią mogą być dość szybko rozwiązane. Prawdę mówiąc boję się wariantu pierwszego, choćby z racji specyfiki warszawskich kibiców którzy są niecierpliwi i wymagający. A brak efektów w "jedynce" może spowodować bardzo dotkliwe kłopoty na wielu płaszczyznach. Spadek liczby widzów, powrót ekstremy, odwrót sponsorów etc etc etc Nie tak dawno pewnie powiedziałbym że najważniejsze są tereny pod akademię bo bardzo mi na tym zależy. Po przedstawieniu kilku faktów i spraw powiązanych, jak choćby możliwe zwolnienie rozwoju organizacyjnego klubu, to zaczynam patrzeć na tę sprawę trochę mniej hurraoptymistycznie. I po trochu cieszę się że ma ten komfort że mogę oceniać a nie muszę podejmować wiążących decyzji. Jest tak wiele zmiennych a pewnie jeszcze o kilku nie wiem że pozycja trzymającego kciuki bardziej mi odpowiada Wink
18wtorek, 20, maj 2014 20:53
Senator
@Zbyszek
Plan KAM - a jak najbardziej piękny i możliwy do realizacji przy założeniu że polityków interesuje dobro wspólne bardziej niż własne czy partyjne. Ja śmiem wątpić i boję się że jak jedni będą za to drudzy zrobią wszystko aby sprawę udupic . Ja demokratą nie jestem.
19wtorek, 20, maj 2014 22:22
KAM
@Senator
" że polityków interesuje dobro wspólne bardziej niż własne czy partyjne."

Jeśli któregoś z nich interesuje dobro wspólne to jest w mniejszości (a może jestem niesprawiedliwy), politykom trzeba to tak przedstawić że ludzie za to ich pokochają i wybiorą i być może to nawet nie będzie kłamstwo?
Pragmatyka jest decydująca.
Po pierwsze już chyba nikt się nie odważy zmienić planu zagospodarowania ze sportowego na komercyjny, bo to już nie ten czas że takie lody można było kręcić, dzisiaj świadomość ludzi jest inna. A jeśli nie można zmienić przeznaczenia gruntów to trzeba zacząć je wykorzystywać zgodnie z przeznaczeniem.
Warszawa jest pelna ruin po byłych klubach sportowych które w moim mniemaniu kompromitują władze miasta.
Miasta muszą nauczyć się wchodzić w partnerstwo publiczno-prywatne bo inaczej nie powstanie szereg projektów społecznie potrzebnych.

Skoncentrujmy się na sporcie. Czy miasto może prowadzić kluby sportowe? Według mnie nie. A czy jest ważne żeby sport się rozwijał? Według mnie tak, szczególnie dziecięcy i młodzieżowy.
Tyle się mówi o degradacji fizycznej młodzieży i jednocześnie rośnie świadomość ludzi o potrzebie ruchu i rozwoju fizycznego że klimat jest do tego żeby ludzie (firmy) które dają gwarancję profesjonalnego zarządzania szkoleniem dostawali od miasta pomoc w organizowaniu takich zajęć.
Musi powstać model takiej współpracy.
Legia jest w dobrym punkcie żeby wrócić do tych rozmów. Nasi prezesi słusznie podkreślają funkcję społeczną jaką ma do spełnienia Legia w Warszawie. Tak sformułowana rola może być kluczykiem do skarbca miejskiego. I nie jest to rodzaj pasożytnictwa, bo sport jest rzeczywiście potrzebny mieszkańcom a szczególnie młodzieży, więc ktoś kto będzie umiał organizować tą działalność jest dobrym partnerem dla polityków bo oni będą się mogli chwalić jak świetnie zadbali o interesy obywateli.

Tylko dlaczego piłka nożna, która kojarzy się głównie z kibolstwem a więc patologią?
Po to trzeba zmieniać wizerunek i otoczkę naszej skopanej. To już trwa, PZPN i Ekstraklasa zmieniają powoli ten buraczany wizerunek o którego zachowanie tak zawzięcie walczą chłopaki w dresach.

Ja w słowach naszych preziów dopatruję się takiego podejścia do zagadnienia i takiego współdziałania z miastem żeby wszyscy mieli z tego korzyść. My (Legia)będziemy szkolić młodzież (piłka, siatkówka, rugby, koszykówka, piłka wodna) bo umiemy to profesjonalnie zorganizować, znaleźć finansowanie tych przedsięwzięć i promować zdrowy tryb życia i przy okazji promować Warszawę jako miasto dynamiczne i przyjazne dla ludzi. A miasto niech nam w tym pomaga jak może.
Według mnie to jest układ korzystny dla wszystkich, jak to się mówi
20wtorek, 20, maj 2014 22:29
KAM
Urwało mi wątek ale reasumując, promocja zdrowego trybu życia, kultury czy sportu to nie jest zadanie dla prywatnych przedsiębiorców.
Oni mogą się w to zaangażować bo taką mają pasję ale państwo musi być głównym rozgrywającym.
Oczywiście nie mówię o finansowaniu profesjonalnych klubów sportowych tylko o sporcie młodzieżowym i amatorskim.
21wtorek, 20, maj 2014 22:31
Senator
@KAM
Ok dobrze to przedstawiles i przekonales mnie. Jedna uwaga z tymi wałkami , że niby już niemożliwe byłbym ostrożniejszy. Smile
22wtorek, 20, maj 2014 22:46
KAM
@Senator
To jasne że wałki będą ale już nie takie proste jak kiedyś.
Teraz tyle mamy służb specjalnych że sobie wyrywają przestępców albo wręcz sami ich prowokują do przestępstw żeby się czymś wykazać Smile
Więc jak to w "Misiu" powiedziano - "strach jest.."
23środa, 21, maj 2014 09:03
iocosus
@ KAM

Pełna zgoda, że optymalnym miejscem na bazę szkoleniową byłby obręb Warszawy, zaangażowanie się współudział, pomoc w tym władz samorządowych też dla mnie jest kwestią oczywistą, nie na zasadzie pomocy prywatnym biznesmenom, a właśnie z perspektywy takiej jak piszesz, lecąc populistycznym banałem, wykonywania przynależnej „misji krzewienia kultury fizycznej” wśród młodzieży.

Zakładam, że to był właśnie punkt wyjścia i dla poprzednich i dla obecnych właścicieli i sądząc po efektach … odbijali się od ściany!
PPP polityk boi się jak diabeł święconej wody, dla niego to mina na której właśnie politycznie może wylecieć, bo w naszej rzeczywistości jakakolwiek „współpraca” polityka, czy też urzędnika państwowego, samorządowego, administracyjnego z biznesmenem jakimkolwiek zawiera w sobie wiadome skojarzenia, konotacje.

Był polityk który w Warszawie stawiał na PPP, a z własnego majątku tłumaczył się że wygrał w kasynie lub sprzedał jakieś rodzinne obrazy, przepadł teraz książki pisze, a nauczkę inni politycy zapamiętali. Urzędnik to już w ogóle boi się własnego cienia, choć w tym cieniu sobie i egzystuje, ale tym bardziej „światło dnia” go oślepia.

Jak przeskoczyć ten mur? Walterowi się nie udało, Mioduskiemu z Leśnodorskim też chyba ręce już opadły, stąd szukanie lokalizacji w „suberbiach”.

@ Walles

„akademia i stagnacja pierwszego zespołu albo ciągły rozwój jedynki, bez szaleństw oczywiście, to wybieram to drugie. (…) brak efektów w "jedynce" może spowodować bardzo dotkliwe kłopoty na wielu płaszczyznach. Spadek liczby widzów, powrót ekstremy, odwrót sponsorów etc etc etc (…) ‘inwestowanie w Akademię’ = zwolnienie rozwoju organizacyjnego klubu, to zaczynam patrzeć na tę sprawę trochę mniej hurraoptymistycznie”

No właśnie, to są racjonalne, logiczne argumenty, które podziela jak zakładam 90% prezesów polskich klubów i ja bym tego nie lekceważył, przywołane przez Wellesa argumenty są obecne, funkcjonują, my się śmialiśmy z Bednarza, krytykowaliśmy Cupiała, ale oni też z takiej racjonalnej podstawy jak mniemam wychodzili.

Wallesa o to nie podejrzewam, ale prezesów klubów już tak, że mogą sobie pomyśleć, grunt to pierwsza drużyna, jej sukces, egzystencja na odpowiednim poziomie to podstawa wszystkiego, a jeżeli jej sukces, pewien pułap jestem w stanie osiągnąć bez „Akademii” to po prawdzie czemu mi ona do szczęścia potrzebna, dlaczego w nią mam inwestować, topić kasę na wiele lat, kosztem konkretnego wzmacniania „jedynki”, a efekty i tak są iluzoryczne, wyrostek po 18 może czmychnąć gdzie pieprz rośnie, a na mnie dziennikarze, kibice będą się wyżywali że sukcesu „jedynce” nie potrafię zapewnić, nie jestem w stanie wzmocnić drużyny, zrobić dobrego transferu, ściągnąć klasowego grajka, bo mam misję wyszkolić jakiegoś małolata!?

W tym roku być może o Ligę Mistrzów mogła by się bić taka jedenastka Legii:

……………………Kuciak………………………………

Ojamaa ….. Astiz……. Dossa Junior ……… Ronan

…………….Vrdoljak ……..Pinto ………………………

….….Guilherme ……Radovic………. Duda…………

…………………..Orlando Sa………………………..

Gdyby awansowała, odniosła sukces to nasi włodarze mogliby stwierdzić, a w zasadzie to po co nam ta Akademia???
W tej jedenastce moim zdaniem, gdyby wszyscy byli w miarę optymalnej formie są dwie pozycje naciągane, kilka kontrowersyjnych, ale jest ona jednak w miarę prawdopodobna, a w każdym razie świadczy, że o sile Legii wcale nie muszą decydować wychowankowie z tak powszechnie chwalonej Akademii!?

Bogusław Cupiał zakładam analogiczny miał tok rozumowania.

Tym bardziej, jak Leśny mówi, że mimo wszystko jednak rozważają „skok na główkę do pustego basenu” to ma we mnie zwolennika i ściskam za to kciuki, bo Akademia, baza kształcąca młodych piłkarzy – Legionistów jest moim zdaniem niezbędna.
24środa, 21, maj 2014 09:35
@iocosus

"Akademia, baza kształcąca młodych piłkarzy – Legionistów jest moim zdaniem niezbędna"

Cytując klasyka: "Czyli jest nas dwóch przynajmniej w tej dyskusji kładących głowę pod topór, bo z doraźnych, bieżących sukcesów zdolnych zrezygnować w imię stworzenia lepszych warunków dla kształcenia piłkarskiego bliżej nieokreślonych nastoletnich urwisów" Smile

Wg mnie Walles i Monrooe poruszają się w sferze przypuszczeń (gdybania)

Ponownie przywołam przykład Wisły Cupiała, który jest wg mnie modelowy.

1. Stawianie na "wypróbowanych" bez szkolenia "własnych" doprowadziło klub na skraj bankructwa.
"Klub tonie w długach, nie dostał licencji na grę w pucharach" - PS

2. Odniesione w ostatnich latach "sukcesy" (MP 1999, 2001, 2003, 2004, 2005, 2008, 2009, 2011) w żaden sposób nie pozostawiły "kibiców" na trybunach.

Podobnie jak iocosus mam nadzieję, że nowi włodarze nie popełnią takiego błędu, nawet kosztem odłożenia na kilka lat "podboju" Europy.
25środa, 21, maj 2014 09:53
KAM
@Iocosus

"Jak przeskoczyć ten mur? Walterowi się nie udało,"

Walterowi się udało, tereny Hutnika już były klepniete dla Legii ale "dzielna" postawa najwierniejszych kibiców Legii spowodowała że rozpętana histeria przestraszyła polityków i się wycofali z postanowienia.

Ja nie widzę alternatywy dla PPP w kontekście rozwoju kultury fizycznej. Samorządy nie mogą prowadzić takiej działalności a ci którzy mogą ją prowadzić nie mają kasy na budowanie infrastruktury.
Trzeba aby samorządy szykowały "pole" i dzierżawiły tym którzy będą to prowadzić pozyskując finansowanie z różnych źródeł.

Jak się patrzy jakie osiedla domów budowali w XIX wieku przemysłowcy dla swoich robotników nie przez wielką miłość do nich ale dobrze rozumiany własny interes to wydaje się że dzisiaj świadomość tego że zdrowy i wysportowany obywatel daje większą korzyść niż zaniedbany i chory jest o niebo większa.

Politykom trzeba nieustannie przypominać że ich decyzje muszą mieć perspektywę dłuższą niż 1-a kadencja i służyć ludziom a nie interesom partyjnym.
Tacy ludzie jak Leśnodorski czy Mioduski, medialni, nie uwikłani w politykę, wykreowani jako pasjonaci, znający realia krajów gdzie sport jest oczkiem w głowie władz mogą wykorzystać nowy trend i załatwić coś pożytecznego.
Chyba rodzi się nowa koncepcja rozwoju sportu w Polsce. Boniek z PZPN usiłuje połączyć wysiłki związku z ministerialnymi, jest rada Kulczyka która próbuje wskazywać jak łączyć potencjał biznesu i państwa dla optymalnego rozwoju sportu.
Sklepikarskie myślenie odchodzi w przeszłość dziś inaczej trzeba tym zarządzać, kupił-sprzedał to przy okazji, najważniejsze są cele społeczne i tak powinno to być pozycjonowane.
Sport ma być stylem życia. U nas bedzie to trudne bo jesteśmy społeczeństwem chłopskim gdzie ruch fizyczny był w pogardzie (oprócz pracy) ale szybko się przekształcającym w społeczeństwo nowocześniejsze i właśnie państwo musi to wspierać.

Dlatego dla takich klubów jak Legia z licznymi sympatykami liczonymi w setki tysięcy osób najkorzystniejsze są modele zrzeszania kibiców w organizacjach socios bo nie tylko zapłacą składki i kupią karnety ale jak trzeba to wywrą presję na lokalnych polityków.
Gdzie są ci nasi najwierniejsi (kibole) jak trzeba Legii pomóc?
Oni się pojawią wtedy jak będzie można jej zaszkodzić i pasożytować na cudzym wysiłku. Dlatego uważam ich za "parodystów" postaw kibicowskich i za wsiowych wojowników.
26środa, 21, maj 2014 10:31
iocosus
@ KAM

Moim zdaniem sprawy kibicowskie nie są takie czarno-białe, albo zerojedynkowe, a przynajmniej już z pewnością nie wówczas gdy chce się je rozwiązać, wyjaśnić.

SKLW robiło w połowie poprzedniej dekady „castingi na wybór prezydenta Warszawy” i to był właśnie ruch pokazujący jak społeczność kibicowska może oddziaływać na polityków. Właśnie, według mnie, w takim pozytywnym wymiarze o jakim piszesz.

Spraw kibicowskich z Akademią obecnie raczej nie chce mi się mieszać.
27środa, 21, maj 2014 10:44
iocosus
@ Kibic50

Argumenty przywołane przez Wallesa są logiczne i racjonalne, z perspektywy prezesowskiego fotela raczj trzeba być Wariatem lub Szaleńcem żeby je zignorować.
28środa, 21, maj 2014 11:27
pan_dobra_rada
@Monrooe

Ściepa - mianowicie umożliwienie wpłacania dotacji. Fajnie byłoby mieć możliwość wpłacenia wam symbolicznej kwoty, którą moglibyście przeznaczyć na sensowny rozwój. Jeśli ktoś ceni wasze teksty i wasze zaangażowanie to chętnie wpłaci trochę grosza. Nie mówię, że każdy i że będą to astronomiczne kwoty ani że jest to rozwiązanie wszelkich problemów, ale moim zdaniem umożliwiłoby to postawienie kroku naprzód.

Ograniczają was umiejętności? A jak masz zęby do wyleczenia i ograniczają Cię umiejętności to po prostu ich nie leczysz tak? A jak masz włosy do obcięcia i ograniczają Cię umiejętności to tak sobie rosną po prostu dalej? A jak Łukasika ograniczają umiejętności w wykonywaniu rzutów wolnych to ma już to olać tak?

Powodzenia w rozwoju serwisu. Osobiście trzymam kciuki.
29środa, 21, maj 2014 11:39
CTP
Partnerstwo publiczno - prywatne, to bardzo fajne hasło ale nie w Warszawie i nie w przypadku Legii. Tereny pod szkółkę szybciej dostanie jakaś "Eschola a'la Barcelona" czy inny pseudo twór do wyciągania kasy od głupich rodziców niż Legia. Po pierwsze, otwarta wojna Leśnodorski vs Kozłowski była klasycznym strzałem w kolano dla idei Akademii. Po drugie, 99% decyzji Ratusza ma podłoże polityczne, bo to miasto, niestety, ma taki klimat. A co elektorat myśli o Legii, to chyba wszyscy wiemy. Wystarczy np. poczytać tutaj: http://kkslech.com/2014/05/04/z-przymruzeniem-oka-tydzien-18-2/
30środa, 21, maj 2014 11:42
CTP
@pan_dobra_rada
Ty się może wstrzymaj od takich rad, bo nam tutaj jeszcze Gawina posadzą. Smile Radzę zapoznać się z polskim prawem w kwestii zbiórek pieniędzy.
31środa, 21, maj 2014 13:09
KAM
@iocosus
" nie są takie czarno-białe, albo zerojedynkowe"

Nic nie jest czarno-białe albo zero-jedynkowe ale uważam że na potrzeby jaśniejszego przekazu lepiej jest poglądy upraszczać (redukować) do treści dominujących we własnym sposobie myślenia.
A swoją drogą to te zapuszczone kluby warszawskie są świetnym symbolem sposobu myślenia o sporcie w Warszawie - "przewróciło się niech leży"

@CTP

"Dobre ale nie u nas" - słyszę to od dawna i co chwilę widzę jak pada kolejny mur niemożności.
Takie myślenie jak Twoje jest jałowe bo nic nie wnosi a jak głosi stare powiedzenie - pod leżący kamień woda nie cieknie.
32środa, 21, maj 2014 13:14
@ PPP

Zaiste szczytny cel, ale wg mnie utopijny.

To jest jeden z powodów, dla których tego typu pomysły odbijać się będą od ściany, dopóki nie zmieni się klimat postrzegania rozgrywek piłkarskich.

"Kibice kosztują nas miliony. Od 1999 roku na zabezpieczanie meczów wydano 330 mln zł" Dziś w "Talk FM" padła kwota 1700 zł rocznie na podatnika !!!
Cały artykuł - http://natemat.pl/75449,kibice-kosztuja-nas-miliony-od-1999-roku-na-zabezpieczanie-meczow-wydano-330-mln-zl
33środa, 21, maj 2014 13:44
KAM
@kibic50

"Kibice kosztują nas miliony"

Żeby kosztowali mniej to trzeba ich sobie wychować i to raczej nowych niż resocjalizować starych.
Nic w życiu nie jest proste ale NIEMOŻLIWE TO TYLKO STAN PRZEJŚCIOWY!

Potrafię wymienić wiele powodów dlaczego Legia nie awansuje do LM i co z tego?
Ale jeśli piłkarze w nie uwierzą to wtedy koniec, na pewno nie awansują.
34środa, 21, maj 2014 14:19
QD
@KAM i socios
Sam sobie odpowiedziałeś na swoje pytanie. A co my (kibice) jesteśmy za siła skoro sami się parodystami nazywamy? "My", "Oni".. niegroźni krzykacze, a nie siła. Czemu się przejmować zdaniem grupy która sama między sobą się nie dogaduje?
Ale ok. Skoro tacy parodyści z tych kiboli to powiedz co Ty zrobiłeś by spełniło się to o czym piszesz? Pewnie kupujesz bilety/karnet i co dalej? Zorganizowałeś jakąś akcję? Może próbowałeś wpłynąć na młodych ludzi i ich przyciągnąć do siebie i swoich poglądów? Mam szczerą nadzieję, że odpowiesz na przynajmniej jedno z pytań odpowiesz TAK, ale jeśli nie to spróbuj. Wówczas zrozumiesz o co mi chodzi w dalszej części wypowiedzi.

Takie podejście to jest przyczyna dla której wprowadzenie socios w Polsce jest tak trudne: u nas jest wielu "przeciw", ale nikt "za". Z tobą KAM jest o tyle łatwiej, że nie zatraciłeś zdolności samodzielnego myślenia, ale większość tylko stoi z boku i czeka na gotowe. Jednostki wychodzące z własną inicjatywą są traktowane jak wariaci. Obawiam się, że utrzymanie takiego tworu (bo nie wiem jak to określić) graniczyłoby z cudem. My rozsadzilibyśmy się od środka. Nie mówię już nawet o ruchu kibicowskim, bo działając w sudeckich organizacjach było to samo. Ludziom jakaś impreza/sympozjum naukowe/dodatkowy kurs "należał się" i "samo się zrobiło", a po wszystkim było "czemu oni nic nie robią? tylko kasę defraudują".

Nasze społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe na takie działania jak wspólne, bezinteresowne działanie dla jakiejś sprawy. Na pewno nie na taką skalę o jakiej mówimy. Może to kwestia genetycznie zaprogramowanego krytykanctwa, a może jeszcze za świeże są dla nas wspomnienia komunistyczne i "pomożecie? pomożemy!". Trzeba ludzi wychowywać, ale projekt akademia nie może tyle czekać


@miliony na kibiców
IMHO póki nikt nie zacznie faktycznie za to odpowiadać to ta wartość będzie tylko rosła. To że koszty są duże to pikuś. Gorszy problem stanowi to jak są wydawane. W sumie czemu się dziwić skoro paradoksy typu mecz podwyższonego ryzyka mimo braku kibiców gości to już nawet nikogo nie zaskakują? Ważniejsze są statystyki interwencji niż faktyczna prewencja. Niczym nie skrępowana bezsensowność.
35środa, 21, maj 2014 15:07
KAM
@QD

Od razu Ci wyjaśnię że jestem szeregowym kibicem Legii i nie mam zamiaru TWORZYĆ żadnych organizacji, co nie znaczy że nie zostałbym jej szeregowym członkiem ze wszystkimi z tego wynikającymi prawami i obowiązkami (składki, głosowanie, udział we wspieraniu inicjatyw klubu).
Ale też nie każdy musi "stawać na czele" tam nie ma tyle miejsca żeby się wszyscy pogodzili.

Co do meritum to absolutnie się z Tobą zgadzam że łatwiej powiedzieć niż zrobić. Najlepszy przykład to wypadki w Polonii gdzie już się nie dogadali.

" Obawiam się, że utrzymanie takiego tworu (bo nie wiem jak to określić) graniczyłoby z cudem. My rozsadzilibyśmy się od środka."

Dlatego to nie może być od razu wielka i dominująca struktura no i przede wszystkim "wyrastać" z klubu, być jego przedłużeniem wtedy jest szansa że nie utonie w sprawach formalno-ambicjonalnych i będzie okazją do stworzenia "jednostki kadrowej" gotowej na upowszechnianiu idei wśród mas miast i wsi Smile.
Czy to jest sprzeczne z naszym narodowym charakterem? Pewnie tak ale już wystarczająco dużo jeździmy po świecie żeby dostrzec jak wiele korzyści daje samoorganizacja obywateli w jakiejś sprawie o ile jest to efektywniejsze.
Znam już wiele przypadków gdzie ludzie się organizują w jakimś celu (np. utrzymanie porządku w swojej okolicy) i tam zbierają pierwsze dobre i złe doświadczenia ale generalnie to idzie do przodu.

To samo będzie z socios. To kiedyś zaistnieje bo jest obiektywnie korzystne dla klubów i kibiców to nie będzie eksplozja a raczej powolny rozwój jak wspomniana już akademia.
Ale zmobilizowanie ludzi do lobbingu na rzecz uzyskania terenów mogłoby być dobrym impulsem.
Chociaż z drugiej strony gorący zwolennik socios z Polonii "fizycznie zwrócił uwagę" prezesowi stowarzyszenia który sceptycznie odniósł się do tej idei. Więc jest też ryzyko że zaangażowany działacz może nie pomóc sprawie.

Pułapek jest mnóstwo ale myślę że trzeba ten "niewybuch" zacząć powoli rozbrajać bo warto.
Nie ma odwrotu, albo będziemy społeczeństwem obywatelskim albo będziemy żyć w dyktaturze.
Może znowu trochę przerysowałem ale z władzą jest jak z leżącą na chodniku kasą, ktoś się zawsze schyli po nią i albo się nauczymy nią dzielić albo ktoś nas będzie uczył jak mamy żyć.

A poza tym jest jedna cecha która skutecznie paraliżuje działania, jest to kolosalna niechęć do odpowiedzialności za cokolwiek. Uczestnictwo oznacza odpowiedzialność dlatego lepiej nie uczestniczyć. To też się musi zmienić bo jeśli chcemy mieć wpływ na swoje życie to musimy brać udział w decyzjach które mają na niego wpływ.
Więc jakby nie kręcić to "socios" w przeróżnych dziedzinach muszą powstawać aby społeczeństwo się rozwijało.

Deklaruję że jak tylko klub Legia postanowi rozwijać strukturę "socios" to do niej wstąpię.
A z kolesiami Staruchów nie będę się zadawał bo bym ciągle musiał "liczyć palce" po powitaniach.
36czwartek, 22, maj 2014 09:36
MeM
@PPP
Problemem nie jest wola polityczna. Akurat ta jest w Warszawie i w Polsce. Rozbijamy się o słabe uregulowania prawne (wliczanie wartości takich projektów w zadłużenie samorządów czy kwestia konieczności przeprowadzania przetargów) no i przede wszystkim o brak kompetentnych urzędników średniego szczebla w urzędach.
To tak na marginesie, z własnego doświadczenia.
37czwartek, 22, maj 2014 11:45
KAM
@Mem

To wszystko jest oczywiste ale bez rozwijania PPP tracimy jako państwo (społeczeństwo) szereg możliwości efektywnego gospodarowania naszym majątkiem. Bo jeśli założyć, o czym jestem głęboko przekonany że państwo nie powinno się zajmować działalnością gospodarczą z wyjątkiem niektórych strategicznych dziedzin (chociaż też z dużym znakiem zapytania) a ma interes i obowiązek realizowania zadań społecznych to musi znaleźć w końcu optymalną formę wykorzystywania swoich zasobów a więc powierzania części tych zadań podmiotom które się specjalizują w zarządzaniu daną dziedziną.
Pozostaje techniczna strona takich rozwiązań (umowy)taka aby dawała najlepszy rezultat i nie była ze szkodą dla skarbu państwa.
W Polsce brak takich rozwiązań i właśnie "wola" polityczna jest tu największą przeszkodą.
W atmosferze poszukiwania "układu", węszenia wszędzie korupcji nikt nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za decyzje bo natychmiast będzie oskarżony o korupcję.
Wyjściem z sytuacji może być stopniowe porządkowanie tych relacji między podmiotami prywatnymi i skarbem państwa. Na pojedynczych przykładach udanej współpracy można i powinno sie budować zaufanie społeczne do takich rozwiązań.
Żeby tworzyć regulacje prawne trzeba sformułować cele takich działań (na przykład krzewienie kultury fizycznej wśród młodzieży) aby z tego wynikały szczegółowe regulacje prawne zgodne z logiką projektu.
To już całe morze problemów i wątpliwości, dlatego potrzebne są konsultacje między środowiskami zainteresowanymi sprawą.
Powstała rada którą powołał Kulczyk która ma na celu wypracowanie modelu udziału biznesu w rozwoju sportu. Powinna mieć partnerów ze strony rządowej i poszczególnych związków sportowych dla sprecyzowania potrzeb i metod jego realizacji.
Krótko mówiąc jeśli będą sformułowane zasady takiego partnerstwa to z urzędników będzie zdjęty strach przed podejmowaniem decyzji z jednej strony i narzucone ograniczenia zapobiegające korupcji z drugiej, co uprości proces decyzyjny i pomoże ruszyć sprawy z miejsca.
Tak więc wspomnianej przez Ciebie woli politycznej na razie nie widać bo nic nie słychać o wprowadzaniu takich rozwiązań a to musi być zrobione bo inaczej pozostaniemy w klinczu decyzyjnym i biadoleniu że młodzież jest "zgarbiona" i chorowita.
A narzekanie jak widać również na tym forum wychodzi nam najlepiej, no i oczywiście snucie domysłów kto kogo przekręcił i na ile?

Oczywiście jeśli znajdą się chętni do dyskusji to proszę traktować to co piszę jako przemyślenia OGÓLNE a nie szczegółowe rozwiązania.
Nie zajmuję się tą problematyką na co dzień więc to co piszę jest tylko i wyłącznie moim poglądem wynikającym z możliwości intelektualnych i doświadczenia życiowego.
Jeśli ktoś ma KONSTRUKTYWNE przemyślenia to chętnie się z nimi zapoznam bo tylko konstruktywne są interesujące.
Dlaczego się nie uda - jest nudne i nic nie wnoszące.
38czwartek, 22, maj 2014 21:43
KAM
Wyjątek z wywiadu z Burmistrzem Bemowa.

"Co z wspieraniem drużyny koszykarzy? Przez ostatnie lata dzielnica Bemowo pełniła funkcję sponsora zespołu. - Nie jest naszą intencją przewracanie tego, co działa, ale to wymaga konsultacji m.in. z Biurem Sportu i Rekreacji - mówi Strzałkowski. - Proszę pamiętać, że dzielnice nie są samodzielne finansowo, są częścią miasta. Ale jestem zdania, że kluby sportowe mają do spełniania swoją rolę, szczególnie w zakresie szkolenia młodzieży."

Czyli jednak ......
39piątek, 23, maj 2014 10:43
iocosus
@ KAM

PROPOZYCJA – KONKRET

Napisz tekst na kanwie swoich własnych i nie tylko komentarzy z tego wątku, z mottem misji „krzewienia kutury fizycznej” wśród młodzieży, właśnie przez pryzmat tworzonych Akademii piłkarskich. Przyślij go do nas, my go przekażemy do sport.pl.warszawa, bywało że nasze artykuły, opinie prezentowali. Jeżeli go opublikują, super, jeżeli na druk się nie zdecydują my to zrobimy na czarnej eLce. Audytorium mniejsze, ale śmiem twierdzić dobrze wyselekcjonowane.

To pierwszy krok. Jeżeli nasi klubowi włodarze na skok na główkę do pustego basenu się nie zdecydują, uznają że jednak to niechybnie spowoduje uraz kręgosłupa, wówczas skoordynujemy z Klubem postępowanie. Poprosimy o spotkanie tylko w tej jednej konkretnej sprawie i niech klub przedstawi nie tylko c-L, ale wszystkim legijnym portalom, których oddziaływanie na społeczność kibicowską jest dużo większe niż nasze, „białą księgę” prób stworzenia Akademii, gdzie są największe przeszkody, jakie trudności i również propozycje Klubu ich rozwiązania.

Mamy okres wyborczy, niedługo samorządowy, później parlamentarny, na bazie listów otwartych skierowanych do konkretnych urzędów, również do komitetów wyborczych, możemy pytać jak postrzegają te sprawy, czy ich to interesuje, mają propozycje rozwiązań?

Akcja wywierania społecznej presji, niech będzie przejęta i kordynowana przez SKLW, Legionisci.pl, Legia.net, LCP, każdego komu będzie na tym zależało.
40piątek, 23, maj 2014 11:27
KAM
@iocosus
Kurcze, złapałeś mnie na wykroku i teraz z "podrzegacza" wypadałoby przejść dalej żeby nie zostać bezpłodnym pitolnikiem których piętnuję.
Co innego jest "pitolić przy goleniu" a co innego kiedy mówią "włączamy mikrofon".
Ale mogę spróbować chociaż na razie na coś więcej niż "manifest" nie starcza mi wiedzy szczegółowej.
Spróbuję poszperać w internecie w jakim kierunku zmierzają już podjęte wysiłki żeby mieć większe pojęcie o realiach i coś spłodzę.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1