- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Senator
Wiarygodność
Włodarze mojego ubóstwianego Klubu chyba zmienili politykę informacyjną. Był taki czas, kiedy do szerszej opinii z klubu nie docierało praktycznie nic. Dopiero kiedy wszyscy wiedzieli już, co, kto i dlaczego, wtedy klub również udzielał informacji na swojej oficjalnej stronie, ograniczając przekaz do suchego komunikatu. Wszystko było 'tajne prze poufne', a kibice szukali informacji wszędzie, tylko nie na oficjalnej stronie klubu. Nie rozumiałem tego - tak jak teraz nie mogę zrozumieć sytuacji odwróconej o 180 stopni.
22. stycznia oficjalna pokazała materiał video o przylocie Sergio Koke do Warszawy. Uznałem, że właściwie pewne jest, że Hiszpan podpisze z nami kontrakt, tak to przynajmniej rozumiałem. Jeśli nawet błędnie, to pytam zupełnie spokojnie, po co cały ten hałas informacyjny? Zdjęcia, filmiki ku uciesze kibiców - tylko po to, aby okazało się, że z pozyskania zawodnika nic nie wyszło? Rozumiałbym jeśli taką informację o przylocie piłkarza podałby np. Przegląd Sportowy, klub oczywiście mógłby się odnieść - tak, rozmawiamy itp. Klub robiąc show, nie mając pewności (a pewności mieć nie mógł, bo, jak słusznie zauważa mój bardzo dobry kolega Szymon, pewne to jest to, że Kopernik nie żyje) naraził się na śmieszność.
Teraz od soboty mamy następny magiel informacyjny. Borysiuk w Kaiserslautern - to oficjalny news z godziny 19 minut 13 28 stycznia roku pańskiego 2012. Co można było w nim przeczytać, wszyscy możemy przypomnieć sobie tutaj. Dla mnie, jak zapewne dla wielu innych, przekaz był jasny - Ariel Borysiuk jeśli tylko zaliczy testy medyczne zostanie zawodnikiem drużyny Bundesligi. Jak to wygląda na dzień dzisiejszy ? Nie wiemy już właściwie nic. Portal Weszło informuje że transfer może być utrudniony, Przegląd Sportowy a za nim Legia.Net donoszą, że Borysiuk nie wyleciał na testy, że do gry ponownie wkroczyli Belgowie z Bruggi.
Polityka informacjna z tajnej przez poufną zmieniła się w tę rodem z tabloidu. Litości panowie szlachta, ja bym wolał po prostu profesjonalizm.


Dla mnie to oczywiste, że oficjalna strona powinna udzielać informacji pewnych i potwierdzonych, dostarczając ostatecznej weryfikacji dla rozmaitych swobodnie kreowanych 'faktów prasowych'.
Stawanie do 'wyścigu o newsa' stronie oficjalnej zwyczajnie nie przystoi.
Tak w ostatnim czasie komentuje się poczynania klubu. Nie ukrywam, że działacze Legii nieco się w tym wszystkim pogubili i chcąc zadośćuczynić woli własnych kibiców zaczęli dopuszczać tych ostatnich do wydarzeń wewnątrz klubowych. A, że w przypadku transferów Koke i Ariela Borysiuka okazało się to przedwczesne, no cóż - błąd w sztuce.
Czy mogę jednak potępiać włodarzy klubu za zmianę polityki informacyjnej ? Chyba nie do końca, powody są aż dwa.
Powód pierwszy.
Kibic jest najważniejszy, jago zadowolenie lub brak wpływa na stosunki fanów z klubem i zawodnikami. Niestety kibic Legii jest dość specyficzny. Przyzwyczajony do brania, niezwracający zupełnie uwagi na realia (najczęściej finansowe). Pomimo ciężkiej pracy pionu sportowego (na początku zwalnianie kontraktów, a potem kolejne negocjacje) przez komentarze internetowe przewaliła się ogromna fala krytyki. "Przecież Oni nic nie robią" - krzyczeli fani naszej drużyny.
Krytyka była tak wielka, że klub się ugiął i nieco naruszył dotychczasowe zasady. Mając świadomość, że prasa i tak już się dowiedziała i tajemnicy de facto już nie ma podał oficjalne informacje zarówno o przylocie Hiszpana jak i o odejściu Borysiuka. Klubowy przekaz do kibiców był jasny - Robią !!!
Po drugie:
Transfery żądzą się swoimi prawami. Pełno w nich nagłych zwrotów i zmian sytuacji. Czasem pewna informacja okazuje się nic nie warta. Ta sytuacja przypomina mi się tu chociażby "pewny na 100%" transfer Nenada Milijasa, który już miał pióro w ręku i podpisywał kontrakt. Dziś próżny trud szukać go w składzie Legii Warszawa, w tym celu raczej trzeba wziąć składy Wolverhampton Wanderers. Rzekłbym sytuacja identyczna z tą Ariela Borysiuka z tym, że Wolve's w ostatniej chwili dali więcej pieniędzy samemu graczowi a FC Brugge Legii. Czy można mieć pretensje do Wolverhampton czy to Fc Brugge ? A do Legii za to, że woli zarobić podobno o 400 tyś euro więcej ? Ja nie mam. Choć życie nauczyło pewnie redaktorów strony klubowej, że lepiej było napisać "Borysiuk odchodzi z Legii" byłby mniejszy problem.
Ao co do Koke, to mamy bardzo podobną sytuację. Klub przywożąc piłkarza na testy ma już przygotowaną i wynegocjowaną umowę. To standardowa praktyka, bez tego nikt nie lata iluś tam set kilometrów (bo i czas i koszty). Nic jednak nie chroni przed nagłą zmianą warunków umowy przez jedną bądź drugą stronę tuż przed jej podpisaniem. Wtedy w zasadzie pewny już transfer okazuje się niemożliwy do zrealizowania. No cóż bywa.
Czy to więc lepiej czy gorzej niech ocenią kibice. W mojej ocenie wystarczyło by nieco więcej dystansu do "pewnych" transferowych doniesień i wszystko było by w porządku. To, że się "dzieje" w niczym mi nie przeszkadza. W tej chwili najbardziej zawiedzeni są Ci którzy wiązali z nowymi nabytkami zbyt wielki nadzieje. A to, że profesjonalizmu ludzie pracujący na Ł3 muszą jeszcze się uczyć to już zupełnie inna historia
W moim odczuciu gdyby oficjalna ściągała się na newsy to wyglądało by to zupełnie inaczej. Ma takie instrumenty, że zalała by nas wiadomościami z pierwszej ręki. Tym razem podała informacje pewne w 99% nie przypuszczając, że ten 1% może tyle zmienić. Bolesna pomyłka i nauczka na przyszłość.
A to też tylko w przypadku informacji "Borysiuk w Kaiserslautern", bo do informacji o przylocie Koke na badania i finalizację negocjacji nie widzę nić zdrożnego. Więcej zamieszania narobiły informacje innych portali internetowych.
Oczywiście mogą zamiast tego wziąć przykład z Czarnej eLki która pisząc o transferze Ariela napisała tak: "Ariel Borysiuk kończy przygodę z Legią " - można ? można. Jednak Oni opierali się na informacji przekazanej przez dyrektora do spraw rozwoju Marka Jóźwiaka i napisali "Borysiuk w Kaiserslautern". Teraz wiedzą, że "jak nie urwało nogi to jeszcze nie kontuzja". Nauka na przyszłość - owszem, ale od razu nieprofesjonalizm - za mocno powiedziane.
Co innego z informacją o Borysiuku w K'lautern, ta było sformułowana niezbyt poprawnie, trzeba było napisać, że odchodzi a poinformować o tym gdzie po podpisaniu kontraktu. Co prawda życie napisało pozytywny scenariusz (dla tej wiadomości) i uwiarygodniło ją w pełni jednak nadal uważam, że podano tak precyzyjną informację zbyt wcześnie.
Pomimo tych zarzutów nie jestem w stanie mieć pretensji o brak profesjonalizmy czy rzetelności o jakość informacji na stronie oficjalnej. Wszystkie tam podawane są zgodnie z Twoim wymogiem Senatorze w 100& pewne. Owszem wpadki takie jak z Arielem się zdarzają ale mam nadzieję, że wraz z nauką będzie ich coraz mniej.
W mojej ocenie strona oficjalna Legii Warszawa jest świetnie wyważona, podając tylko informacje o faktach nadal jest portalem "żyjącym" czego nie można powiedzieć o wielu innych oficjalnych stronach klubów Ekstraklasy (czy nawet europejskich)
Zwracam uwagę, że ilość błędów w krótkim czasie powinna zmusić do zastanowienia tych którzy informację do redakcji przekazują.Nie są za nie odpowiedzialni pracownicy serwisu, oni są wykonawcami i przekaz zarówno medialny jak i słowny jest na najwyższym poziomie. Co do prawdziwości informacji muszą ufać tym od których je dostają.