- Kategoria: Wokół boiska
Nokaut we Wrocławiu
W meczu na szczycie Ekstraklasy, Legia zdeklasowała lidera, pokonując we Wrocławiu Śląsk 4:0. Czy to oznacza, że wszystko w naszej lidze wreszcie wraca na swoje miejsce? Niestety, jeszcze nie - nadal to Śląsk jest liderem, my okupujemy pozycję za Śląskiem, natomiast musi cieszyć, że do podopiecznych Lenczyka zbliżyliśmy się na dystans, który można będzie zniwelować kombinacją korzystnych wyników w ramach zaledwie jednej kolejki.
Oglądanie Legii dosłownie wybijającej futbol z głowy drużynie, która spogląda na resztę ligowej stawki w wysokości fotela lidera rozgrywek, było czystą przyjemnością dla zmysłów. Gdyby ten mecz zakończył się wynikiem dajmy na to 7:1 dla Legii, nikt nie mógłby uznać takiego rezultatu za niesprawiedliwy.
Cóż to była dziś za klasa Danijela Ljuboji, którego kunsztowne opanowanie piłki stworzyło nam szansę na zdobycie pierwszego gola, którego zdecydowanie, przytomność umysłu i chirurgiczna precyzja dały nam bramkę na 3:0. Co za wyczucie zademonstrował Janusz Gol, któremu jeszcze tydzień temu poświęciłem złośliwy akapit we wpisie po meczu z Górnikiem, a który dziś własnonożnie ustawił nas na wygranej pozycji przed upływem raptem kwadransa gry. Cóż to był za powrót do drużyny Inakiego Astiza, który nie tylko stawał solidnie niczył skała w obronie, ale też dobił Śląsk zacnej urody trafieniem na 4:0. Jakaż była dziś pewność Artura Jędrzejczyka, za obecność którego (ot, tak właśnie los chichocze z blogera!) jeszcze tydzień temu słałem gromy w stronę trenera Skorży, a który dziś na zimno mordował większość akcji Śląska prowadzanych lewą flanką, w dodatku czynił to już na wysokości linii środkowej boiska. Jakże imponujący był zapał i energia Kuby Rzeźniczaka, który obrzydził futbol Sebastianowi Mili, jakież wrażenie robi technika Rafała Wolskiego zademonstrowana przy podaniu z kornera do Nacho Novo, poprzedzającym naszego gola na 2:0, takie 'ochy i achy' można by dziś mnożyć w nieszkończoność.
Zrobiliśmy to co do nas należało, zrobiliśmy to w sposób godny poważnego kandydata do zdobycia mistrzostwa Polski.
Cieszy mnie również, że nie straciliśmy bramki przy wysokim prowadzeniu, osobiście nie cierpię chwil rozprężenia takich jak choćby podczas meczu z Arką w Gdyni w zeszłym sezonie, we Wrocławiu koncentrację w defensywie udało się zachować do końca, nie pozwoliliśmy Śląskowi uwierzyć, że można jakoś odwrócić losy tego pojedynku.
Co można natomiast powiedzieć o Śląsku? Najlepiej byłoby litościwie spuścić na występ wrocławian zasłonę milczenia, ale mimo wszystko trudno tak obcesowo potraktować niewątpliwy udział Dariusza Pietrasiaka w naszym dzisiejszym triumfie.
Przyznam, że w dziecięcych latach miewałem myśli, że moja miłość do Legii jest tak silna, że gdybym kiedyś był sędzią piłkarskim, bądź piłkarzem innej drużyny, w pojedynku z Legią nie mógłbym powstrzymać się od podjęcia działań dywersyjnych. Dariusza Pietrasiaka co prawda o bycie kryptolegionistą raczej nie podejrzewam, jednak za zagrania godne legijnego Wallenroda i ucieleśnienie moich szczeniackich marzeń, przynajmniej z mojej strony należy mu się skromne 'dziękuję'.
Teraz najważniejsze zadanie przed nami to nie zmarnować dzisiejszego zwycięstwa.
W kategoriach wymiernych zbliżyliśmy się do Śląska na dwa punkty, nie pozwoliliśmy wrocławianom na samotny marsz ku mistrzowskiej koronie, ale wciąż to oni są pierwsi, a my musimy gonić. Jeżeli nie będziemy pokonywać, nazwijmy to umownie, 'Górników Zabrze', strzelanina we Wrocławiu nie zda się na wiele.
W kategoriach niewymiernych dokonaliśmy brutalnego obnażenia słabości głównego kandydata do tytułu mistrza Polski. Ligo - ten twój potencjalny nowy król z Wrocławia jest... po prostu nagi. Bierzcie ich.
Brawo Legia!


ps
Jeszcze brakuje oczywiście realizacji do końca hasła masz frajera to go duś ...
ale cóż cztery do zera krótka piłka jest ok.
Szkoda mi tylko Żyrko. Chłopak zalicza teraz klasyczny dołek formy i chyba nie potrafi sobie z tym poradzić.
I jeśli pozwólcie słówko o Novo . Mamy spokojnie następcę Rybusa . Walecznosc dochodzenie do sytuacji bramkowych czyli Rybka na całego .Zapewne wolniejszy co że względu na wiek dziwić nie może za to doświadczenie zapewne większe . Wolski nie wiem laik jestem ale Lijuboji techniką nie ustępuje .
Nie wiem jak Wy panowie szlachta ale ja mam cały czas wrażenie że On nie gra na poważnie. Bardziej się "bawi" nie dociska na maxa.
Oczywiście, to spowodowałoby odstawienie na ławkę naszej młodzieży ale mimo wszystko wolałbym aby Wolski i Żyro nie byli zbytnio eksploatowani, ich czas w Legii jeszcze nie nadszedł. Jeszcze za wcześnie żeby obarczać ich odpowiedzialnością za wynik.
O wielkości trenera Skorży, który nawet znacznie słabszych piłkarzy potrafi tak przygotować do gry, że nakrywają czapką znakomitego hiszpańskiego rutyniarza. A wartość Novo dla drużyny powinna z każdym tygodniem rosnąć.
Dużo racji jest jest w tym co piszecie - Legia nareszcie wyszła jak po swoje i swój cel osiągnęła ... i to w dość efektowny sposób. Mam nadzieję, że koszmary przeszłości nie wrócą i po meczu z ŁKSem nie będziemy zastanawiać się "JAK TO?". Co do jednej opinii mam nieco odmienne zdanie - otóż w moim odczuciu nasz nowy Novo zaprezentował się dość przeciętnie, rzekłbym nawet słabo. Nie zrozumcie mnie źle nie skreślam go po jednym meczu, doskonale rozumiejąc, że to pierwszy mecz, że nowa drużyna, że nowa liga itp.. Mam nadzieję, iż w miarę wkomponowywania się w drużynę ten zawodnik będzie prezentował się dużo lepiej niż w dzisiejszym spotkaniu. Dziś odnośnie Nacho miałem skojarzenia z Manu
P.S.
Bardzo celny strzał z tą stroną. Wkońcu kulturalne i rzeczowe forum kibiców naszej Legiunii.
Było miło, ciężko się do kogoś przyczepić (choć Kuciak dalej jakiś taki nie "kuciakowaty" - w sensie że nie jest zły ale do klasy z jesieni jednak czegoś brakuje; Novo daję czas, choć moim zdaniem w kilku jego zagraniach/wybranych rozwiązaniach widać było, że on trochę innej piłki się nauczył - IMO będzie dobrze), ale nie ma też co popadać w euforię co do dalszej części sezonu. I fajnie byłoby gdyby piłkarze wbili to sobie do głowy - bo jak widać jak wyjdą na boisko naprawdę skoncentrowani to są w stanie zrobić wiele. Byleby nie przyszło im do łbów, że z ŁKSem samo się wygra.
Ale niedziela super.
A co do meczu ? Mimo wszystko uważam, że szybka bramka z pierwszej minuty nie ustawiła meczu, to spotkanie ustawiła ta druga. Po niej Śląsk wyglądał jak Gołota. Niby mocny, niby wielki ale... kombinujący jak by to spierniczyć z ringu eee... boiska.
Trener Orest Lenczyk ustawił swój Śląsk dokładnie tak jak się spodziewałem, jak ze słów Macieja Skorży o grze nie tyle ładnej co efektywnej. Miało być twardo z tyłu i szybko do przodu (plus niezawodne stałe fragmenty gry). Niestety, jeden gol, drugi gol i ten trzeci Gol (ten strzelający) przekreślili przedmeczową taktykę. szlag trafił też wiarę w dobry wynik, a nad wszystkim "czuwał" nasz trzynasty wojownik Pietrasiak. Z nim w składzie zespół z Wrocławia nie miał prawa wygrać.
Prawdę mówiąc to chyba jednak i tak nie miał prawa. Wreszcie Legia weszła w przeciwnika jak "buldog w kurnik" (dzięki Garmie), a gdy dodamy do tego formę prezentowaną przez Ljuboję, Rzeźniczaka, Wolskiego (cudowna asysta z "rogu") i przede wszystkim Jędrzejczyka (genialne spotkanie) to dochodzę do wniosku, że ten mecz był nasz.
Martwi natomiast nieco Kuciak, Mam jednak nadzieję, że wreszcie "wejdzie" w grę. W przeciwnym wypadku trzeba będzie coś pokombinować. Dziś mimo wszystko to Wolski uratował nam tyłki, bo Dusan wymyślił... sam nie wiem za bardzo co. To był jednak jedyny ciężki moment w tym meczu, chwilę potem Janek postawił kropkę nad i.
Nacho Novo ? moim zdaniem dobry debiut, nie super, nie ekstra ale pop prostu dobry. Widać, że lubi "być" na boisku i to lubi "być" wszędzie, lubi bronić, lubi atakować. Chyba jeszcze brakuje formy, chyba brakuje wyczucia ale i tak widać, że pociecha z niego będzie. Nie jestem w stanie powiedzieć czy będzie taki jak Ryba czy nie, ale to nie ma znaczenia. Na pewno nie będzie słabym ogniwem, a raczej na pewno wzmocnieniem.
Na chwilę na boisku pojawił się Rado i znów uśmiech zagościł na moich ustach. Kilka zagrań, kilka zwodów pokazało, że to stary dobry Radović. Miro czekamy, z Tobą w szatni, z Tobą na boisku idziemy po przedsezonowe marzenia. Czekam na mecz z ŁKS-em, pierze ma znów latać. Tylko tak zdobędziemy to upragnione trofeum.
Garmie, po prostu czasami daj Skorży popełnić jakiś błąd. Bo potem robi się głupia sytuacja, gdy ty go chwalisz a on później sam twierdzi, że walnął się w taktyce.
Czy mam uraz do tomaszka? Uważam, że jego "działalność" na stronie oficjalnej bardzo szkodzi klubowi. Gdybym był tam moderatorem, wycinałbym go bez litości. To nie Onet, gdzie liczy się tylko klikalność.
Manu - ja osobiście bardzo go lubiłem .To co dawał zespołowi w obronie było bezcenne. Pamiętam jednak też że dopiero po pół roku zrozumiał że można inaczej grać niż tylko dobiec do linii końcowej i wzdłuż niej zagrać piłkę.
Tak, tak, wiem, przeginam
przypominam, że Chelsea za czasów "The Special One" była ganiona i wygwizdywana za toporny "antyfutbol", brzydką grę i czasami nawet autobus w bramce (choć to bardziej Inter prowadzony przez Mou w Lidze Mistrzów z Barceloną- klasyczny przykład dobrego Solarisa w poprzeg bramki)... zapytajmy teraz kibiców ze Stamford, czy chcieliby powrotu Jose i stylu, prezentowanego przez ich zespół w tamtych czasach?
co z tego, że później, u innych szkoleniowców Chelsea grała "ładnie"...
aczkolwiek zgadzam się, że zarówno sytuacja Kucharczyka (fantastycznie obronił tę "bombę" Kelemen), jak i sytuacja sam na sam Novo (nawet najlepsi strzelają w bramkarza...) były może nawet bardziej klarowne, niż na przykład druga bramka Janka Gola (alez! alez! alez!)