A+ A A-

Janusz Gol adieu, adieu

golpermKolejna zmiana w kadrze Legii stała się faktem. Rosyjski zespół Amkar Perm to nowy pracodawca Janusza Gola. Przygoda Janusza z Legią trwała dwa i pół sezonu, w trakcie których Gol miał udział w trzech wywalczonych pucharach Polski, mistrzostwie kraju, a przede wszystkim w awansie do fazy grupowej Ligi Europy, do którego walnie się przyczynił, zdobywając w Moskwie pamiętną bramkę na 3:2.

Już choćby tylko za tamtą bramkę, Januszowi należy się ze strony kibiców Legii szacunek i życzliwa pamięć. To nie był zwykły mecz i zwykłe okoliczności, precyzyjna 'główka' po wrzutce Kuby Wawrzyniaka zajęła poczesne w historii pucharowych dokonań Legii, a Janusz Gol, chcąc nie chcąc, stał się symbolem tamtego triumfu.

Runda jesienna sezonu 2011/12 była zresztą chyba najlepszą w wykonaniu Gola w Legii. Wtedy Maciej Skorża wycisnął co mógł najlepszego z krytykowanego często ustawienia trójką zawodników w środku pomocy, a Janusz Gol zupełnie nieźle odnajdywał się w tamtej formacji, chyba nawet lepiej niż Ivica Vrdoljak i Ariel Borysiuk łącząc umiejętność prowadzenia działań destrukcyjnych z walorami ofensywnymi.

Niestety, Janusz nie poszedł krok dalej. Nie stał się wiodącą postacią drugiej linii Legii, nie był w stanie ustabilizować formy na wysokim poziomie, nie potrafił przełożyć jej na liczoną bramkami i asystami efektywność. Wiosną 2012 zawiódł tak jak cała drużyna, po przyjściu Jana Urbana stopniowo zaczął ustępować pola młodszym, Danielowi Łukasikowi i Dominikowi Furmanowi, a niedawne zakontraktowanie Helio Pinto oznaczało, że zadanie wywalczenia miejsca w pierwszym składzie Legii stało się chyba już ostatecznie zbyt trudne jak na możliwości zawodnika z 'piątką' na plecach.

Janusz Gol nigdy nie zasłużył sobie na gwizdy i buczenie z trybun. Może inaczej, w meczach, w których taka sytuacja miała miejsce, nie zasługiwał na nie bardziej niż inni zawodnicy. Uczestniczyłem zresztą w wielu kibicowskich sporach dość dobrze ilustrujących kontrowersje wobec Gola. W ich trakcie których można było spotkać się z tezami na temat wysokich piłkarskich umiejętności Janusza, nie popartych jednak ciężką pracą, za to hamowanych przez minimalizm, czy wręcz lenistwo, co, jak wiemy, z kibicowskiego punktu widzenia jest zbrodnią z gatunku tych najcięższych. Przeważnie ustawiałem się w opozycji do powyższych teorii, broniąc swojego punktu widzenia, zgodnie z którym Gol to dość przeciętnym piłkarz, który pewnego poziomu przeskoczyć nie mógł, niezależnie od pracy, jaką będzie wkładał w treningi czy zaangażowania w realizację boiskowych zadań. Nigdy nie odpowiadała mi myśl, że tak średni w moich oczach piłkarz miałby być centralną figurą w drugiej linii Legii. Jaka jest jednak piłkarska prawda o Januszu Golu, przyznam szczerze - nie wiem.

Wiem natomiast, że Gol reprezentował sobą mocno kontrowersyjny kierunek w polityce transferowej Legii. Był jednym z tych zawodników, którzy nie mogą aspirować do statusu gwiazdy, czy choćby zawodnika w  grze Legii kluczowego, nie reprezentując sobą także waloru młodości i perspektywiczności (także wymiarze transferowym), nie wspominając o posiadaniu statusu wychowanka. Czy Legia potrzebuje takich zawodników? Jeżeli tak, to jak wielu? Być może łatwość, z jaką Legia oddała Gola świadczy o tym, że nasz sztab dostrzega problemy, jakie potencjalnie mogą urodzić się z posiadania kadry napęczniałej od piłkarzy o podobnych umiejętnościach, skumulowanych na tych samych pozycjach.

Myślę że dobrze stało się, że Gol odszedł, dobrze tak dla personalnej przejrzystości układu sił w drugiej linii Legii, jak i dla niego samego. Przyjmuję jego odejście z czymś na kształt ulgi.

Powodzenia Janusz!

Dyskusja (18)
1czwartek, 25, lipiec 2013 12:25
Senator
Miałem mieszane uczucia co do potrzeby odejścia Janka Gola bo nie ukrywam lubiłem tego zawodnika i jeśli tylko wszedł w mecz to był super Janek. Po przeczytaniu tekstu sir Gawina wszystko dla mnie jasne dla dobra atmosfery trzeba było tak zrobić. Frustracja że się nie gra mogłaby rozszerzyć się na kilu innych zawodników itp . Sir Gawin mnie przekonał, dobry ruch i dla nas i chyba dla Jana Gola o ile będzie chciało mu się chcieć.
2czwartek, 25, lipiec 2013 12:29
Oliver
Niektórzy widzieli w Januszu Golu Piotra Gizę 2, zupełnie błędnie, niesłusznie i niesprawiedliwie. Przede wszystkim jest to chłopak o wiele bardziej ambitny, zadziorny, mający dobry strzał z dystansu i dający drużynie czasami bardzo dużo.
Jeśli nie wypali nam Helio Pinto, dojdą kontuzje Łukasika, Vrdoliaka lub Furmana, szybko zatęsknimy za Januszem.
Według mnie jest to zbyt pochopny ruch prezesa, kasa z tego żadna a problemy mogą być.
3czwartek, 25, lipiec 2013 12:32
CTP
Dla mnie, to był zawsze taki Piotr Giza bis. Bardzo utalentowany ale kompletnie nie mogący się odnaleźć na Łazienkowskiej.
4czwartek, 25, lipiec 2013 12:33
CTP
@Oliver
Aleśmy się zsynchronizowali! Very Happy Very Happy
5czwartek, 25, lipiec 2013 12:42
Senator
@Oliver
Też tak myślałem do czasu kiedy nie przeczytałem sir Gawina. Pamiętaj ,że mamy jeszcze Jodłowca który dla mnie doskonale wywiązuje się w roli środkowego pomocnika. Fakt tak otwierających podań jak Gol on nie ma( może jeszcze nie ma) ale alternatywa jest. Co do Gizy to pełna zgoda. tamten sam odpuścił, Gol został odpuszczony przez Urbana.
6czwartek, 25, lipiec 2013 12:45
Oliver
@CTP

Rzeczywiście jakaś 'metafizyczna' zdolność przewidywania nadchodzących postów.
Ale sama opinia o Golu naprawdę nie odosobniona.
Osobiście bardzo lubiłem a nawet ceniłem Janusza.
7czwartek, 25, lipiec 2013 13:35
Monrooe
Strasznie lubię Janka Gola, niestety największym wrogiem Janusza jest Janusz. Gdyby ten chłopak umiał sobie poukładać wszystko w głowie, gdyby w meczach potrafił przez 60 minut pokazać to co czasami gra w 10 - 15 to... byłby to najlepszy pomocnik tej ligi. A Helio Pinto (ten z opowieści, nie z obecnej gry) mógłby mu buty co najwyżej czyści. Gdy takie mecze jak ten z Jagiellonią były jego normą, to... grałby zupełnie gdzieś indziej niż w Amkar Perm. Niestety, przebłyski nawet genialnej gry to stanowczo za mało. Nie wiem czy to brak trenerskiego wsparcia, czy może brak wiary w to, że Gol może przenieść swoje zachowania z treningów, czy to sama psychika Janusza, ale faktem jest, że czegoś Jankowi ciągle brakowało. Wciąż coś było nie tak, a swoje zachwycające momenty przeplatał z najgorszym piłkarskim kryminałem. Tego Janka nienawidziliśmy wszyscy, człapania, niezrozumiałych strat i kosmicznej wręcz nonszalancji.

Tego ostatniego nie mógł chyba przeboleć nasz trener. Sytuacja pomiędzy Golem a Urbanem była coraz bardziej napięta. Apogeum to zejście w meczu finałowym ze Śląskiem i wywiad Janusza tuż po nim. stało się, było widać, że obaj panowie mogą się tolerować, ale to najlepsza relacja jaka może ich łączyć. Nie dziwi, więc taka decyzja. Szczególnie, że skład i środek pola mamy bardzo mocny. Być może nawet za mocny jak na nasze warunki. Helio Pinto, Łukasik, Furman, Kopczyński, Vrdoljak, Jodłowiec, Mizgała - co gracze bez większych problemów mogą występować w środku legijnego pola. W tej sytuacji, Janek Gol byłby piątym kołem u wozu.

A ja wciąż lubię go oglądać i w sumie cieszę się, że mam kolejny powód do śledzenia coraz fajniej się prezentującej ligi rosyjskiej. Powodzenia Janusz, mam nadzieję, że wciąż będziesz cieszył moje oczy. A może rozwiniesz się tak... jak dawno tego oczekiwałem. Tu już by się nie dało, a tam... Stanisław Czerczesow pokazał, że jak coś sobie w głowie ułoży to nie ma zmiłuj. Mam więc nadzieję, że i naszego sympatycznego Janka Gola odblokuje na dobre. Oby, oby.
8czwartek, 25, lipiec 2013 13:48
JJ
O Golu powiedziano już chyba wszystko, ale dodam, ze ja byłem w tej trzeciej, niewymienionej grupie Wink Uważam, że miał papiery na granie, a nieugruntowana pozycja i złość kibiców wynikała nie z lenistwa, ale z takiej nonszalancji i chyba słabej psychiki. Bardzo irytujący gracz, potrafił zagrać genialny mecz i idealnie odzwierciedlać moje pojęcie o takim środkowo-defensywnym pomocniku, aby za chwilę zagrać dno i kopać się w czoło. Miał w sobie takie coś co kazało go odrzucać, takie lekceważenie gry, niefrasobliwość, wydawało się, że ma w nosie to co się dzieje na murawie i nie ma zamiaru się skoncentrować. To było pewnie takie tylko wrażenie, ale coś takiego w nim było. W każdym razie chyba każdy zapamięta go pewnie z bramki w Moskwie i jak już teraz nie będzie irytował swoją grą to będzie to ciepłe wspomnienie, bo to były wyjątkowe chwile.

Inna kwestia jest ciekawa, okazuje się, że odszedł za darmo i to jest IMHO klęska. Pisałem, że to nie jest gracz w typie całkowicie nieprzydatnego Marijana, którego samo zejście z kontraktu nas zadowoli. Oddać takiego gracza za darmo to wyższa szkoła jazdy, Urban chyba miał go naprawdę dość. Pokazuje też słabość legijnych dziennikarzy (pamiętasz Monrooe jak się "kłóciliśmy" o Matsui i różne doniesienia, przecieki, źródła?). Otóż jeśli dziennikarze będący blisko Legii nie są w stanie ustalić przez 2 dni tak prostej rzeczy to ich wiarygodność jest żadna i tak właśnie ich traktuje. Nie wiem czy celowo puszczają informacje wyssane z palca czy naprawdę sobie strzelają na chybił trafił, ale to nie ma znaczenia.
9czwartek, 25, lipiec 2013 13:50
JJ
Jeszcze jedno: gdyby tak wykorzystał bardzo dogodną sytuację na początku meczu w Gdańsku 3.05.2012...
10czwartek, 25, lipiec 2013 16:10
YouPlayWeFollow
A nam Gola będzie żal. To dobry zawodnik, ze świetnym prostopadłym podaniem i potrafiący świetnie utrzymywać się przy piłce. Miewał gorsze momenty, ale szkoda się go pozbywać - tym bardziej, że akurat wypadł nam Łukasik, a forma Vrdoljaka i Pinto pozostawia wiele do życzenia.

Więcej o naszym stosunku do odejścia Janka we wpisie na blogu:

http://wefollow.blox.pl/2013/07/Gola-zal.html
11czwartek, 25, lipiec 2013 17:27
Zbyszek
Jak wspominamy to ja też. Pamiętam go z meczu przeciwko nam bodaj w sierpniu 2010 roku, gdy grając w GKS był najlepszym zawodnikiem na boisku.Przegraliśmy 2:0. U nas za ofensywnego robił K-Iwański. I Janusz nie dał mu powąchać piłki. Pokazał na czym polega nowoczesny futbol. Nic dziwnego, ze przyszedł do nas. Tylko kto jeszce pamięta lepiej grajacego w tamtym meczu od naszych Pożniaka i Wróbla. A u nas Antolovicza i Knezewicza, który zasługiwał na szansę, bo owszem sam nie grał,ale tak się poruszał kryciem, ze Małkowski nie mógł marzyc o dostaniu piłki.Nie mogłem jakoś zrozumieć, że Gol zamiast rosnąć zaczął maleć. I nie podjął walki. Miał pojedyńcze wyskoki świadczące o drzemiących mozliwościach, ale nie ukazywał ich światu. Ale też to facet nie majacy pretensji do wszystkich o to, że mu nie wychodzi. Oby mu w Permie wyszło.
12piątek, 26, lipiec 2013 00:23
corazstarszy
Taki mam odruch, że sympatyzuję z "ofiarami trybun", między innymi z tej racji, że nimi są (ciekawe, kto następny - dotychczas poważniejsze przypadki to byli krajowcy). Wiadomo, że te niektóre reakcje kibiców naruszały dobry smak.
Janusza Gola, oprócz bramki z Łużników (Łużnik?), zapamiętam też z racji:
- tego, że w przegranym 0-1 meczu po golu Rudnieva z wiadomo kim w kwietniu 2012, wszedłszy na boisko w przerwie, był autorem jedynych dwóch celnych strzałów Legii na bramkę rywala w tamtym meczu. Jeden z tych strzałów wykonał nożycami, gdy już nie było czasu na kombinowanie; niestety strzał z pozycji, w której nie mógł mieć kontroli nad piłką, był za słaby. Te jego starania tak kontrastowały z postawą pozostałych piłkarzy Legii, że sobie wówczas pomyślałem, że to jedyny w Legii człowiek, który czynem, a nie wywiadami, pokazał, że mu zależy na MP.
- tego, że kapitalnie dogrywał Radoviciowi w Bukareszcie
- tego, że nie czekał, aż się sytuacja rozwinie, tylko pobiegł, zabrał piłkę Pietrasiakowi, strzelił i sprawił, że Lenczyk chociaż przez moment mógł się poczuć jak Ferguson.

Janusz, szczęścia życzę.
13piątek, 26, lipiec 2013 02:47
AdamJ
Doprawdy trudno zrozumieć, skąd bierze się sympatia do tego piłkarza - jednomeczowca z Moskwy; zawodnika, przed którego nazwiskiem pojawiało się w relacjach określenie "najsłabszy na boisku"; najemnika spoza Warszawy, dla którego Legia jest tylko płatnikiem pensji.

Przecież, zgodnie z określeniem Monrooe, "Tego Janka nienawidziliśmy wszyscy, człapania, niezrozumiałych strat i kosmicznej wręcz nonszalancji". Jak taka osoba ma się do Wielkiej Legii Brychczego, Deyny, Gadochy?

Usunięcie "Janka" Gola z Legii to bardzo dobry ruch. Zarówno dlatego, że jest zwyczajnie słaby, jak i dlatego, że stałby się rozsadnikiem frustracji w drużynie, bo z taką grą i z taką konkurencją w środku ławka to dla "Janka" maksimum w tym sezonie.

Ach, i jeszcze jedno: gdyby Giza trafił pod koniec meczu z Broendby na 3:2, byłby wielbiony jak bohater tego artykułu po powrocie z Moskwy.
14piątek, 26, lipiec 2013 10:03
Monrooe
@ AdamJ

- "Przecież, zgodnie z określeniem Monrooe, "Tego Janka nienawidziliśmy wszyscy, człapania, niezrozumiałych strat i kosmicznej wręcz nonszalancji". "

Jasne, jasne, z tym, że ten sam Monrooe napisał: - "gdyby w meczach potrafił przez 60 minut pokazać to co czasami gra w 10 - 15 to... byłby to najlepszy pomocnik tej ligi. A Helio Pinto (ten z opowieści, nie z obecnej gry) mógłby mu buty co najwyżej czyści. Gdy takie mecze jak ten z Jagiellonią były jego normą, to... grałby zupełnie gdzieś indziej niż w Amkar Perm." I szczerze powiedziawszy do tego zdanie jest mi znacznie bliżej. Pamiętajmy proszę, że u każdego piłkarze Legii znajdziemy coś czego nienawidzimy oglądać. Radović - holowanie, Wawrzyniak - gapiostwo, Vrdojak - ciągle straty, to tylko "próbka" możliwości naszych milusińskich. Być może gdyby nie te "felery" nigdy byśmy ich na Łazienkowskiej 3 nie oglądali.

- "Jak taka osoba ma się do Wielkiej Legii Brychczego, Deyny, Gadochy? "

Wiesz co, jak tak patrzyłem na niektóre zagrania tego piłkarza to... z obecnych grajków to właśnie Jankowi było do nich najbliżej. Szkoda, że nie udało się tego potencjału "wyciągnąć" i ustabilizować. Takich wrzutek, takich prostopadłych podań nie ma w obecnej Legii nikt, i boję się, że długo nie będzie miał. Stąd pewnie żal za Januszem Golem.
15piątek, 26, lipiec 2013 15:47
Mario Siemaszty
Witajcie!

Dobry tekst o Janku.

Wraz z przyjaciolmi wierzylismy w niego do samego konca.
Niestety z Jankiem bylo tak, ze jesli pierwsza akcja mu nie wyszla, to zaczynal sie blokowac. Dalej prowadzilo to do serii pomylek - szybko sam sie irytowal i w efekcie bylo po koncentracji.

Powodzenia dla niego w nowym klubie!

Pozdrowienia!
16piątek, 26, lipiec 2013 16:54
CTP
"Takich wrzutek, takich prostopadłych podań nie ma w obecnej Legii nikt"
Ej, no już bez przesady. A Radovic? Choćby w środowym meczu idealne podanie do Gruzina.
17piątek, 26, lipiec 2013 21:55
AdamJ
@Monrooe

Odnośnie niezrealizowanego potencjału, odpowiem żydowską anegdotką:

- Panie Rozenblum! - oburza się bankier. - Jak pan śmie oświadczać się mojej córce?! Pan nie masz ani interesu, ani pieniędzy, ani nawet posady!
- Tak, ale mam perspektywy...
- Perspektywy? W takim razie panu potrzebna lornetka, a nie moja córka!
18sobota, 27, lipiec 2013 23:13
Walles
Przeczytałem wypowiedź Urbana na temat Gola i tego że przegrał rywalizację. Nasuwa mi się pytanie z kim przegrał i jak mógł wogóle wygrać.
Pierwszy z ostatnich symptomów to mecz z Jagiellonia po "Enklawagate". W tym bardzo ważnym meczu Gol był najlepszy na boisku i jedyne co usłyszeliśmy to że w takim meczu to każdy mógł dobrze zagrać.
Potem mamy mecz z Fluminese, dobra gra i fantastyczna bramka. W linii pomocy padakę grali Vrdolijak i Radovic, jedyny który cokolwiek pokazywał to był Furman więc aż się prosiło żeby Gol dostał szansę. Ale nie dostał bo przegrał rywalizację z tymi od których chyba nawet ja byłbym lepszy.
Nie mam pretensji o to że Urban nie chce stawiać na Gola ale niech powie wprost że nie pasuje mu do koncepcji (ma do tego pełne prawo) a nie że przegrał rywalizację. Od razu przypomina mi się mecz pucharowy ze Śląskiem w Warszawie w którym było pewnie z 8-miu gorszych zawodników a padło oczywiście na Gola...
Więc ściskam za Janka Gola mocno kciuki.
P.S. Proszę tylko Adama J aby nie pisał o Golu jako o jednomeczowcu bowiem oprócz Moskwy to z ostatniego sezonu, tak na szybko, tylko przypomnę wspomniany mecz z Jagiellonią, pucharowy we Wrocławiu.
O Bukareszcie nawet nie będę wspominał ...

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1