- Kategoria: Trybuna komentatorów
- iocosus
Bieg Rzeźnika - Jakuba
Bieg Rzeźnika, jeden z najtrudniejszych, najbardziej popularnych i upragnionych do skończenia wyścigów górskich w Polsce na dystansie ultra. Niemal 80 kilometrów do pokonania bieszczadzkim czerwonym szlakiem, z Komańczy przez Cisną, góry Jasło i Fereczata, Smerek oraz połoniny do Ustrzyk Górnych.
Wymagające podejścia i trudne, techniczne zbiegi, błoto, strumienie przecinające szlak, niekiedy deszcz, czasem upał. W sumie 3235 metrów pod górę, walka z obtarciami, pęcherzami, bólem mięśni, z własną psychiką. Bieg Rzeźnika to kultowa impreza.¹
Zdaje się, że Jakub Rzeżniczak uczestniczy we własnym futbolowym górskim maratonie, pnie się w piłkarskiej karierze żmudnie, cierpliwie, wytrwale, gdy zda się, że osiąga topowy cel, leci w przepaść, długo przebywa w dolinach, w znoju i w walce z przeciwnościami, później, ponownie osiąga przełęcz, tak jak obecnie... i gdzie dalej ścieżka go zaprowadzi, w dół, czy w górę!?
W decydującej batalii w Bukareszcie nasz „niestrudzony maratończyk”, o ile nie zajdą żadne niespodziewane przypadki raczej weźmie udział, to jest właśnie przełęcz, na którą się wspiął, dylemat postawiony przed trenerem brzmi, a może raczej brzmiał, na jakiej pozycji Kuba miałby wystąpić.
Sobotnia katowicka konfrontacja chyba wskazuje, że w środę z dwójki ekswidzewiaków, jeden starszy wiekiem zostanie desygnowany na flankę, a drugi młodszy, ale z dłuższym legijnym stażem, na środek obrony. Czy na stałe zagości na tej pozycji w Legii, o tym zadecyduje właśnie „rumuński egzamin”. Poważna, ciężka próba, ale tym bardziej miarodajna, gdyby została zaliczona, wówczas zapewne Kubę w centrum defensywy trudno by było zdystansować i rekonwalescentom Astizowi z Sulerem, również młodemu Cichockiemu, nie wspominając o Jodle, zdecydowanie lepiej adaptującemu się, jako defensywny pomocnik.
Stawka jest wysoka, nawet bardzo, bo może się odnosić nie tylko do klubu, ale i reprezentacji. W niej w bloku obronnym kłopoty są permanentne. Kamil Glik kapitan Torino wydaje się pewniakiem, ale kto ma mu partnerować już tak oczywistym nie jest? Damien Perquis co prawda w Betisie bieżącą inaugurację w Primera Division zaliczył, ale z kiepskimi recenzjami, a grono medialnych krytyków pod przewodem Wojtka Kowalczyka posiada spore. Bartosz Salamon zanim zacznie myśleć o reprezentacyjnej jedenastce musi zaistnieć na poziomie Serie A w Sampdorii. Do Jędzy na środku Fornalik sprawia wrażenie uprzedzonego, a kłopoty z kontuzją Piszczka bardziej prawdopodobnym czynią z niego alternatywę po prawej stronie.
Pozostaje dwóch piłkarzy grających na tej samej pozycji i bezpośrednio rywalizujących o Ligę Mistrzów. Już dziś możemy stwierdzić, że jednego środkowego defensora na tym poziomie będziemy mieli, pytanie tylko, którego?
Łukasz Szukała, czy Jakub Rzeźniczak, kto wyjdzie zwycięsko z pojedynku?
Rzeźnik na środku defensywy w eliminacjach Champions League i w Brazil World Cup 2014!? Gdyby wiosną ktoś taki scenariusz roztaczał, mhm, rzec fantasta, to za mało ![]()
Dla Kuby dwumecz ze Steauą, nie musi, ale może być bardzo ważnym punktem w karierze, o ile swoją wartość na środku defensywy potwierdzi. To jest jego górska przełęcz, z której już widać i wierzchołki „na wyciągnięcie ręki” i szlak na nie, ale też poślizgnąć się na urwisku, stracić równowagę po jednym małym błędzie jest bardzo łatwo, a wówczas można i polecieć głową w dół w przepaść, trafić na ławkę rezerwowych i z niej oglądać pomykających chyżo po boisku: Bereszyńskiego, Brozia, Astiza, Cichockiego.
W przyszły wtorek po rewanżu, będzie już również wiadomo po czyjej stronie objawi się przewaga w negocjacjach z przedłużeniem kontraktu, komu przyjdzie dyktowanie warunków, a komu modlitwa o ich zaakceptowanie.
Jan Urban za pierwszej kadencji uczynił Rzeżnika bocznym obrońcą, powątpiewałem w skuteczność przemiany, w walory ofensywne Kuby niezbędne na tej pozycji nie wierzyłem, jak się okazało – opacznie. Teraz w come back na pozycję środkowego jakoś również przekonania nie miałem, sam trener chyba podobnie, skoro transferu obrońcy się dopominał, ale „wyjście awaryjne” póki co, sprawdza się nad wyraz dobrze, a szkoleniowiec gdy raz się zdecydował i nie zawiódł wydaje się konsekwentny w wyborze.
„Bieg Rzeźnika” ma jedną swoją ważną specyfikę. Sukces nie zależy od indywidualnej formy, biorą w nim udział dwuosobowe zespoły, a w klasyfikacji liczy się czas drugiego z duetu na mecie. Tak i w futbolowym „biegu” o tu bi or not tu bi zadecyduje współpraca całej linii defensywnej, ale ze szczególnym uwzględnieniem wzajemnego zrozumienia i uzupełniania się pary środkowych.
Po rewanżu z Molde rozradowany Kuba tandem z Dossą Juniorem określił na twitterze jako „legijną ścianę”.
Przeciwko „małpim wrzaskom” w Chorzowie skierowanym w kierunku Portugalczyka zdecydowanie zaprotestował. Oby fundament „the Wall” okazał się stabilny i wytrzymał próby demontażu przez Steuaę. O nim, choć z oporami, w necie tak między innymi opowiadał:
Bieg Rzeźnika przez połoninę zwaną Molde, ze szczegółami wyglądał w ten sposób:
Czy zatem z przełęczy o nazwie „Steua Bukareszt” podąży w górę, czy w dół?
Ostatnia refleksja.
Jak na środkowego obrońcę szczególnymi warunkami fizycznymi Kuba Rzeźniczak nie dysponuje - wzrost 180 cm, waga 79 kg, ale pod tym względem przebija na przykład kogoś takiego jak Fabio Cannavaro, mistrz świata i najlepszy piłkarz 2006 roku, środkowy obrońca o parametrach - wzrost 176 cm, waga 75kg. Oby Kuba choć w połowie klasą mu dorównał.
Aneks
W Biegu Rzeźnika już stałym jego uczestnikiem jest eks-legionista, redaktor Marcin Rosłoń², tak się zastanawiam czy w parze z przyjacielem obecnym klubowym skautem Tomaszem Kiełbowiczem, lub z naszym głównym bohaterem, zawziętym i niestrudzonym ‘Rzeźnikiem – piłkarzem’ stworzyliby ‘dream team’ i pokonali 80 górskich kilometrów w limicie czasowym poniżej 10 godzin? Ponoć to gwarantuje przynależność do samej Ligii Mistrzów! Ciekawe, którą łatwiej osiągnąć, bieszczadzką, czy europejską futbolową!?






Gdy postawiłem na Jakubie krzyżyk (który to już z kolei) przyszło pół roku pod wodzą Macieja Skorży. Zespól dołował straszliwie, truskawkowy zaciąg z dnia na dzień okazywał się wielką klapą, a "Rzeźnik" grał koncerty. Jestem pewien, że gdyby zespół Legii grał wtedy na miarę odczekiwań, naszego prawego defensora w Ekstraklasie już by nie było. Poszedłby gdzieś za niezłą sumkę. Niestety dzięki "grze" swoich kolegów, sam Kuba wypromować się nie mógł.
Potem już standard, jazda z górki bez trzymanki, kontuzja, rehabilitacja i cień tamtego piłkarza. PO raz kolejny Kuba Rzeźniczak wspinał się na ligowy top. Tym razem ponad rok czasu zajęło mu zapisanie się w świadomości trenera, jako kandydat do pierwszej jedenastki. Jednakże poprzednie lata, te upadki i wzloty, wciąż wzbudzają nieufność, wciąż nie pozwalają uwierzyć, że Rzeźnik jeszcze odpali, że nie przewróci się po raz kolejny, zaliczając następny zjazd.
A może odpali, bo prawdę mówiąc należy się chłopakowi jak mało komu. Warto byłoby, aby po latach, siedząc
w wygodnym fotelu, patrząc na swoją karierę, mógł rzucić pod nosem "Rzeźniczakowe" - "Brawo Kurwa!"
Fakt, że Rzeźniczak pasuje na środek obrony jako ten drugi, mobilny, agresywny, szybki, nie odpuszczający. Wzrost może być nawet atutem pod warunkiem, że drugi stoper będzie nadrabiał braki w tym względzie. Zresztą ja wolałbym takiego stopera niż w typie np. Szukały
To jedyny sezon gdzie gra bardzo mało w każdym innym jest podstawowym zawodnikiem a jego klasę doceniają sami kibice. Ten mało lubiany piłkarz w ocenach kibiców i redaktorów np legia.net w 80% meczów łapie się do pierwszej piątki ocenianych najlepiej. Nigdy w tych ocenach nie spada na samo dno, a kilka razy zostaje On obrońca wybierany piłkarzem miesiąca. Może sobie przewielebny Monrooe pisać o zjazdach formy i tym podobnych popierdułkach (nie zna się
PS: Gdzie by nie zagrał zagra dobrze tergo jestem pewny.
Nasze szczęście, że to Rzeźniczak, walczak, chłopak ambitny i bardzo już z Legią zżyty.
Natomiast Senatorze, doskonale chyba pamiętamy, że Kuba stracił miejsce w składzie na rzecz Jędzy przed pierwszym meczem ze Spartakiem. Pamiętam tamtą dyskusję jeszcze na BzK, większość z nas opowiadała się wówczas za tezą, że chodzi o dodatkowe centymetry przy stałych fragmentach gry
Ty wiesz swoje ja wiem swoje. Można bronić Skorży ,że zadecydowały centymetry. Dla mnie to była lipa od samego początku. Dziwnym trafem nagle stracił miejsce po incydencie z S i bierną postawą trenera i klubu.
A jak już powiedział co o takiej postawie myśli to centymetry były ważniejsze
Krótko - co ma wisieć nie utonie.
Pewnie to nie czas i miejsce na czepialstwo, ale przykład Rzeźniczaka dowodzi moim zdaniem, że nie wszystko w legijnym pionie sportowym jest jeszcze tak poukładane jak powinno.
Jak to przeczytałem to sobie pomyślałem "ciekawe co by było jakby Pinto jednak został w APOEL-u tak jak anonsowano nawet na ich oficjalnej stronie". Nie byłoby ani Pinto ani Dossy, aż strach się bać... A przecież Ojamaa to też nie do końca nasze dzieło.
P.S. Jakby nie było Pinto to Janek Gol by nie odszedł
Nawet się nie spodziewałem tak udanego powrotu na swoją pierwotną pozycję. I sam się dziwię swojej arogancji. Wielu świetnych środkowych obrońców wcześniej terminowało na boku defensywy. Przytoczę tylko przykłady Puyola, Maldiniego, Ramosa, Thurama czy Jędrzejczyka. Wydaje się to coś oczywistego. Chciałoby się rzec: A dlaczego Rzeźniczak nie może być świetnym środkowym obrońcą? A właśnie, że może. A nawet jest mu to pisane. Ma wszystko, co trzeba. To jego przeznaczenie.
I tylko jedna niepokojąca myśl plącze się w głowie. Oby tym razem żarło dłużej niż jedna runda.
Już Cię polubiłem
W wywiadzie dla „Weszło” pada taka sekwencja:
„podobno nawet przegiąłeś z siłownią.
Tak, faktycznie przegiąłem. Może dlatego, że kiedy przychodziłem do Legii, to grając na stoperze, ważyłem 70 kilo? Powiedziałem sobie, że muszę przypakować i tak mi to weszło w krew, że po każdym treningu chodziłem na siłownię, dźwigałem ciężary, co wpłynęło – jak powiedzieli mi lekarze – na problemy z mięśniem dwugłowym. Za duże obciążenie na plecy i „dwójka” zaczęła mnie ciągnąć. Teraz, od czterech miesięcy, nie robię praktycznie nic na siłowni, na razie mi to sprzyja i chyba na tym poprzestanę. Trener Urban powiedział, że jak jeszcze raz mnie tam zobaczy, to dostanę hantelkę do domu (śmiech). Wolę się skupić na budowaniu siły mięśni głębokich. Czyli tych, których raczej nie widać, a nad którymi pracujesz na ciężarze własnego ciała. Z samą siłownią lepiej nie ryzykować – człowiek uczy się na własnych błędach. Ale nie było też w Legii kogoś, kto wytłumaczyłby mi, jak powinienem ćwiczyć. Dziś pracuję z profesjonalnym masażystą, a wtedy programów szukałem w gazecie, internecie… Coś tam podpowiedział mi Błażej Augustyn z Boltonu.”
I tu moja „zaczepna uwaga”.
„Ale nie było też w Legii kogoś, kto wytłumaczyłby mi, jak powinienem ćwiczyć.(...) programów szukałem w gazecie, internecie… Coś tam podpowiedział mi Błażej Augustyn”
W profesjonalnym klubie, z wielomilionowym budżetem i sztabem szkoleniowo-fizjologiczno-medycznym piłkarz chcący popracować na siłowni, wzmóc swój organizm, informacji jak to się powinno zrobić szukał w necie lub u kolegi !!!???
No cholerka, gdzież była ta ponoć fachowa opieka, dlaczego Rzeźnika na siłowni nikt z klubu nie monitorował, nie ustalił żadnego programu rozwoju fizycznego dla niego?
Jeżeli Leśny po przyjściu do klubu i wstępnej orientacji narzekał na brak określonych standardów, to ta sytuacja dla mnie to potwierdza.
O własnych „górach i dolinach” w karierze, „sinusoidzie” Rzeźnik tak mówi:
„faktycznie pojawiły się te wahania, o których mówisz. Miałem kilka takich kluczowych chwil – np. kiedy trener Skorża odstawił mnie od składu po moim najlepszym pół roku w karierze. Podpisałem nowy kontrakt, trafiłem do kadry Smudy, ale po dwumeczu z Gaziantepsporem usiadłem na ławce, a moje miejsce zajął Artur Jędrzejczyk. Wtedy zaczął się mój najgorszy sezon, odkąd pamiętam. Trochę mnie to podłamało. Straciłem praktycznie całe rozgrywki, ale chyba nigdy też nie rozegrałem pełnego sezonu na wysokim poziomie. Zawsze zdarzały się słabsze mecze i miałem tego pecha, że ludzie zwracali na nie większą uwagę niż na te udane.”
http://www.weszlo.com/news/16012-Kuba_Rzezniczak_Kiedys_przegialem_z_silownia
„Widzę, że kolega zorientowany w tematyce biegów ultra.”
Bardzo pobieżnie, czyli ...
Poznałem fajnych „wariatów” biegających w górę i w dół, osobiście preferuję górskie spacery, zatem zainteresowania po części były zbieżne.
Senator nikomu nieba nie przychyla, pisze rzeczowo i konkretnie. " Po moim najlepszym pół roku w karierze Skorza odstawił mnie od składu". czyli dobrze pisałem rzeczowo i konkretnie Monrooe się nie zna a szlachetny Walles to ignorant i laik jak ja w temacie innym niż Kuba Rzezniczak
Iocosus święte słowa brak opieki i wskazań co do pracy ze sztangami to kryminał.
Posadzenie Rzezniczaka za Skorzy na lawce, zbieglo sie z wystapieniem Kuby w reklamie obuwia sportowego. Od tego momentu przestal grac i rozpoczal sie gorszy okres.
Pozdrowienia!