- Kategoria: Trybuna komentatorów
- JJ
Problem czy "problem"?
Zastanawiałem się czy napisać ten tekst, bo to tylko moje obserwacje tego co się ostatnio dzieje i możliwe, że to jedynie drobnostki, którymi nie powinno się zawracać głowy. Zdecydowałem się jednak napisać, bo jeśli taki tekst nie pojawi się na naszej stronie to gdzie miałby się pojawić? Jak tutaj nie zostaną postawione pewne pytania to gdzie miałyby się znaleźć?
Jeśli na C-L nie upomnimy się o prawa tzw. zwykłych kibiców to nie zrobi tego nikt. Media sportowe są jakie są, Ekstraklasa jest jak zwykle w pełni ukontentowana swoimi działaniami, a klub albo świadomie pewne rzeczy lekceważy, albo nie ma o nich wiedzy.
Od razu zaznaczę, że ja zawsze czułem się dobrze na stadionie Legii, niezależnie od tego kto był właścicielem, prezesem, szefem bezpieczeństwa, czy był protest czy go nie było, czy chodzenie na stadion było świętem czy wiązało się z szykanami niedogodnościami. To moje miejsce i mniejsze lub większe niedogodności nie spowodują u mnie niechęci uczestniczenia w piłkarskim święcie. Ale odkąd mamy nowy stadion, chodzi na niego mnóstwo osób i każda z nich powinna mieć na nim swoje miejsce i czuć się tam komfortowo. Kilka osób na naszym forum sygnalizowało problemy, o których napiszę i przyznam, że również się z tym spotykałem, ale sporadycznie np. podczas meczów decydujących o mistrzostwie, wygraniu pucharu lub ważnego meczu w Europie. Również wtedy widziałem niezadowolenie i irytację u części kibiców, że muszą oglądać mecz na stojąco, ale uznawałem, że to wyjątkowe mecze, wyjątkowe okoliczności, więc nie ma co narzekać. Podobnie zapatrywały się na to same te osoby ("1-2 mecze w sezonie, więc ok", "trudno, tak musi być, wyjątkowa sprawa", "przemęczymy się ten jeden raz"). Mamy na stadionie trybunę północną, stanowiącą 1/4 pojemności stadionu, na której obowiązują nieformalne zasady i nic mi do tego dopóki są inne miejsca na stadionie, a owe zasady nie są egzekwowane siłą. Ubieranie się na biało, miejsca stojące, doping – kto właśnie tego oczekuje ma swoje miejsce na stadionie, z kupnem biletu nie ma zazwyczaj problemu. Ale na stadionie są również 3 pozostałe trybuny (sektor VIP to jeszcze inna para kaloszy), na których panują już zasady formalne, za które niektórzy zapłacili ciężkie pieniądze i warto byłoby, aby również te osoby czuły się na stadionie dobrze.
Obecny sezon
To co obserwuję w tym sezonie, w szczególności w ostatnim meczu, trochę mnie niepokoi, bo wygląda to na pewien trend. Otóż z przykrością stwierdzam, że "zwykli" kibice czasami/często (rzecz subiektywna) są lekceważeni przez klub i pozostawieni samym sobie. To jak nie szanuje się tych osób jest zdumiewające, tym bardziej zdumiewające, że to najliczniejsza grupa na stadionie i przynosząca do klubu największe pieniądze. Rzecz niespotykana w cywilizowanym świecie piłkarskim. Co zaobserwowałem na meczu ze Śląskiem rozegranym przy małej widowni, a więc przy naprawdę wielu, wielu wolnych miejscach? Część kibiców na trybunie wschodniej postanowiła stać w pierwszych rzędach i uniemożliwiać oglądanie meczu innym kibicom. Kibicom przyzwyczajonym do innych standardów to przeszkadzało. Dochodziło do utarczek słownych, coraz ostrzejszych i całe nieporozumienie trwało dobre 10 minut, 10 minut wściekłości wielu kibiców, nerwów i przekrzykiwania się z innymi kibicami. Krzyczeli jedni na drugich (często niewinnych, bo tłumaczyli się, że to ludzie z niższych rzędów stoją więc i oni muszą), mała część kibiców przesiadała się nawet ze swoich stałych miejsc na inne, aby móc oglądać na siedząco. Zazwyczaj są to pojedyncze przypadki, ale wczoraj rzecz dotyczyła naprawdę większego grona. Na pewno temperatura na trybunie wschodniej przez dobre 15 minut była gorąca i to nie z powodu wydarzeń boiskowych (chociaż i szybko stracony gol zrobił pewnie swoje), oczywiście żadnej dramaturgii czy drastycznym scen nie było, ale atmosfera była delikatnie mówiąc nieprzyjemna. Nieobecność lub bierność (tradycyjna?) służb porządkowych czy informacyjnych niestety dopełnia czarę goryczy.
Jak się skończyło? Po ponad 10 minutach słownych przepychanek między kibicami, łaskawie pojawili się stewardzi, podejrzewam, że poinformowali o zasadach panujących na stadionie i poprosili o ich respektowanie. Efekt? Do końca meczu zachowanie było wzorowe i naprawdę nikt nie narzekał. Zmieniło się to błyskawicznie, a wystarczyło tak niewiele. Wystarczyło przypomnienie o zasadach przez osoby, których zalecenia powinny być respektowane. Czy naprawdę nie można tego pilnować na każdym meczu i od samego początku „uczyć” ludzi właściwych zachowań? Czy naprawdę to problem poinformować niektórych, że na stadionie istnieje trybuna północna, na której będą mogli stać, a na tej trybunie są np. osoby starsze, które nie mają ochoty stać? Jak zrobi się to raz, drugi, trzeci to później wejdzie to w nawyk i będzie się działo samoistnie. Kibic nie może być zdany na ewentualność, że może tym razem ktoś z klubu się tym zajmie, kibic musi mieć pewność, że takie warunki ma zapewnione. Steward nie powinien dopuszczać do eskalowania emocji tylko wkraczać i wyjaśniać sprawę, od tego jest. Tymczasem klub uznaje chyba, że skoro kibice nie wysyłają skarg i przyjmują postawę bierną na trybunie to znaczy, że im to odpowiada. Moim zdaniem to założenie błędne, bo ile osób na sektorach podporządkowuje się mniejszej grupce, bo nie ma ochoty tracić nerwów? Bo nie chce wdawać się w awantury? Bo nie ma ochoty użerać się z problemami? Zwyczajnie dla "świętego spokoju"? Albo nie wie do kogo zaadresować pretensje? Czy naprawdę kibic powinien sam się tym zajmować? I najważniejsze pytanie: czy gdyby na trybunie VIP 50 osób postanowiło stać i przeszkadzać stałym bywalcom to również przez 15 minut nie byłoby żadnej reakcji i musieliby radzić sobie sami? Szczerze wątpię…
Żelazna zasada
Tymczasem zasada powinna być jedna: jeśli przynajmniej 1 osoba (np. z najwyższego rzędu) ma ochotę oglądać mecz na siedząco to organizator (zapewne poprzez stewardów) ma obowiązek jej to zapewnić. To w ogóle nie powinno podlegać żadnym dyskusjom lub negocjacjom. Drugim wyjściem jest informowanie przy zakupie biletu/karnetu 60-latka, ojca z dzieckiem czy każdego innego kibica o istniejącej możliwości, że będzie musiał oglądać mecz na stojąco. Wtedy oczywiście to wybór osoby kupującej bilet czy zdecyduje się na takie spędzanie czasu. Wiem, że to co dla wielu osób jest akceptowalną niedogodnością na 1 czy 2 meczach w sezonie (czy wręcz miłą odmianą i zrozumieniem spowodowanym stawką meczu) będzie nie do zniesienia częściej i zwyczajnie zrezygnują z przychodzenia na stadion. O to chodzi? Spotykam się z wieloma opiniami osób, które mają poczucie, że klub o nich nie dba, że skupia się na dbaniu o kibiców najbardziej fanatycznych oraz tych z trybuny VIP, a cała reszta jest traktowana po macoszemu. Nawet jeśli to tylko ich odczucia i nie mają one pokrycia w rzeczywistości to klub powinien zrobić wszystko, aby nie miały one miejsca. A ilu z nas może szczerze powiedzieć, że faktycznie klub robi wszystko, aby tak było?
Frekwencja
Drugą niepokojącą, ale głównie zastanawiającą mnie rzeczą jest frekwencja na naszym stadionie. Nie wiem czy tylko ja zauważam malejącą frekwencję, a biorąc pod uwagę zdobycie w nieodległej przeszłości podwójnej korony, atrakcyjną grę zespołu, osiągane wyniki i podobno sielankową atmosferę, można nawet zaryzykować tezę, że frekwencja jest zaskakująco niska. Zastanawiam się skąd się to bierze i sam nie mam jednoznacznej odpowiedzi.
Dziwne, że Legia cieszyła się większym zainteresowaniem i zaufaniem nawet po traumatycznym sezonie, zakończonym klęską w meczu w Gdańsku skutkującym wypuszczeniem pewnego wydawałoby się mistrzostwa. Po takim olbrzymim rozczarowaniu i złości kibice tłumniej chodzili na stadion niż ma to miejsce obecnie. Tym dziwniejsze, że przecież obecnie zbliżamy się, a czasami nawet "dotykamy" frekwencji jaka miała miejsce podczas "protestu"! Czy wszystko można tłumaczyć reformą i mało poważnymi meczami o 1,5 punktu? Reforma, co do której włodarze oraz część kibiców zapewniała, że jeśli wpłynie na frekwencję to wyłącznie pozytywnie? Moim zdaniem to ważny powód, ale na pewno nie jedyny, bo 1 sezon według tej formuły to za wcześnie, aby ludzie zorientowali się, że są lekko oszukiwani. Mamy już październik, więc wymówka o trwających wakacjach również odpada. Nasycenie wynikami? Po jednym sezonie sukcesów? Też wydaje się niewystarczającą odpowiedzią. Jak duży wpływ ma fakt, że nie mamy w drużynie gwiazdy porywającej swoją grą, która oprócz efektywności potrafi pokazać trochę "funu", trochę zabawy piłką, trochę piłkarskiej magii? Pozbyto się Ljuboji i Wolskiego, a sam Radović (pozbawiony partnerów o podobnych predyspozycjach) to za mało, tym bardziej, że jest w klubie długi czas. A może wpływ ma również nastawienie klubu do kibica z pozostałych 3 trybun, bo tam są przecież największe rezerwy? Nie tylko działania, ale również wypowiedzi deprecjonujące jego rolę, czy nawet karneciarzy, czyli najwierniejszych kibiców wpłacających do klubu pieniążki niezależnie od wyników, stylu gry i panującej pogody. Zapewne swoje robi też zniesienie różnych zniżek i ceny biletów, które może nie drastycznie, ale jednak wzrosły. Frekwencja jest tym smutniejsza, że nie graliśmy ani jednego meczu w środku tygodnia, bo tak się ułożył terminarz. A mroźne dni dopiero nadchodzą...
A jakie Wy macie przemyślenia na ten temat? Może znajdujecie jeszcze jakieś inne powody? Zapraszam do dyskusji.


Zbieranie podpisów przez internet? Rozmowa z Leśnodorskim lub Walterem? Małe szanse.
Największe ma głosowanie nogami, co, jak się zdaje, ma już miejsce.
Dla mnie sa dwa czynniki budujace frekwencję ostattnimi czasy na Polskich stadionach: zainteresowanie nowymi, ciekawymi obiektami i zainteresowanie piłką.
IMHO ludzi jest mniej bo stadion przestał być egzotyczny, a szansa jaką był Euro zaprzepaszczono. Euro nie było magnesem do przyciagnięcia ludzi na stadion. Raczej skupiono sie na próbie wymiany publiczności na bardziej piknikową (co chyba dało odwotny efekt od zamierzonego), a nie na zainteresowaniu ludzi tym co tu sie dzieje. Nieliczni tylko postanowili po eurogorączce zoś więcej zobaczyć. Na szczęście nasz piękny stadion się lepiej spisal, bo znam mnóstwo osób którzy pojawili sie na stadionie by zobaczyć ten obiekt żywy. Niestety to też się zaczyna wyczerpywać. Ludzie zobaczyli już co chcieli i albo zarazili sie pasją albo poszli szukać kolejnych atakcji (to drugie częściej, bo przecież nie wszystkich musi bawić to co nas).
@zasady
Dzięki za tą opinię. Ja też sądzę, że każdy 'gatunek' kibica powinien mieć swoje miejsce, gdzie panowały by jego zasady. Dlaczego, skoro biała trybuna wymaga uszanowania swoich zasad od gości, sama miałaby być traktowana inaczej? To powinien być wasz dom, więc respektowanie waszych zasad powinno być naturalne. Może to kwestia konieczności usystematyzowania pewnych zasad i terytoriów?
PS
Sorry za błędy i literówki, ale pisanie z telefonu to nie jest to co lubię najbardziej...
Mogę dać Ci lekcje, robię to notorycznie
Prezes Leśnodorski po objęciu swojego stanowiska zapowiadał nowe rozdanie również w dziedzinie marketingu. Jak widać tutaj chyba poniósł porażkę, bo powstał chociażby ten artykuł. Nie jestem jakimś specem od marketingu ale tutaj chyba da się coś więcej zrobić. Ktoś wspominał o plakatowaniu, może jakiś jeżdżący samochód/autobus ogłaszający najbliższy mecz, jakieś rozdawanie programów meczowych w dniu meczu w centrum miasta...
Co do zasad to w pełni zgadzam się z JJ. Stewardzi powinni sami z siebie reagować w takich sytuacjach. Płacąc nie małe pieniądze za bilet nie chce mi się użerać z jakimiś typami, którzy myślą, że są na żylecie.
bilety. Zresztą nie powinien to być żaden temat bo jak celnie zauważa. autor jeśli przeszkadza stanie choć jednej osobie to należy to uszanować i siąść na czterech literach . Mam pytanie do tych którzy lubią stać . Dlaczego istocie jeśli różnicy w widzeniu czy się stoi czy siedzi nie ma żadnej oczywiście przy założeniu że wszyscy siedzą i nikt nie zasłania. Szczerze pisząc ja tego nie rozumiem. Po co stać jak można naprawdę wygodnie siedzieć. Oczywiście cały ten ostatni akapit nie dotyczy trybuny północnej czyli np QD i jego kolegów.
@QD & Moros
Panowie, chyba się źle zrozumieliśmy, ja nie twierdzę, że to ludzie z Żylety przyszli i stali przeszkadzając, wręcz przeciwnie wątpię, aby byli częstymi bywalcami trybuny północnej(przecież w dniu meczowym wciąż było 1,5 tyś biletów w sprzedaży na Żyletę), więc to nie kwestia "bycia gościem na trybunie wschodniej". Taki problem się pojawia w meczach na których jest komplet, a na zwyczajnych meczach, czyli tym ze Śląskiem to raczej nie są bywalcy Żylety. Sporo jest takich osób, które chcą się popisać tudzież czują się lepsi jak skierują krzyk w kierunku północy, wypną klatę, właśnie będą stały czy wystrzelą jak z procy gdy pojawi się hasło "wszyscy wstają i...". To dosyć powszechne zjawisko, nie wiem z czym się wiąże (próba zaimponowania?), ale jest łatwo rozpoznawalne. Ale to tak na marginesie, bo naprawdę nieważne są motywy, chciałem po prostu zwrócić uwagę na sam problem nawet gdyby stwarzał go ktoś z czytelników C-L
Moim zdaniem, podstawowy czynnik mający wpływ na tak mizerną frekwencję, to brak tzw. etosu kibica. U sąsiadów zza zachodniej granicy wybranie się na mecz, to stały punkt weekendowych planów i to niezależnie od tego jakie wyniki osiągają ich ulubieńcy. U nas jeśli coś takiego kiedyś było, to zostało bardzo przetrzebione przez antykibicowskie krucjaty GW i tuskowego rządu szukającego na gwałt sondażowych punktów. Ludzie zostali zrażeni i przede wszystkim przestraszeni. Niestety, mimo znaczącej poprawy bezpieczeństwa na trybunach, obecna ekipa jak tonący brzytwy chwyciła się nośnego tematu kiboli i pewnie aż do samych wyborów będzie kreować rzeczywistość przy pomocy usłużnych pismaków skutecznie odstraszając normalnych ludzi od piłki.
Drugi czynnik, to poziom naszej piłki ligowej. Jest naprawdę nędzny a pojedynki Legii coraz częściej stają się przewidywalne aż do bólu. Rywal coś tam gra w pierwszych 30 minutach, czasami nawet coś ustrzeli, potem dostaje dwa dzwony i resztę meczu spędza na własnej połowie w obawie przed większą przegraną.
Sprawa frekwencji to już niestety problem przez duże P i jeśli nie napisałem w tekstu od razu to tylko dlatego że ta jak autor mnożyły mi się pytania a nie rozsądne argumenty dlaczego tak się dzieje.
Teoretycznie frekwencja powinna rosnąć. Legia mistrz, gra tak jak pisze wielu z nas czyli dominuje przeważa, chce się taką drużynę oglądać i wreszcie strzela bramki. A jednak na mecz ze Śląskiem co by nie mówić ścisła czołówka ligi przychodzi ciut ponad piętnaście tysięcy. Ciekawie ma się to do protestu o którym ktoś wyżej wspomina, frekwencja podobna do tej kiedy trwał czyli ani protest był potrzebny aby było słabo, ani dobra gra nie daje efektu odwrotnego. Żeby to było tak proste jak pisze Chomiczowka to klub już dawno by plakaty rozwieszał. Taka forma może pomóc ale moim zdaniem nie na tyle aby znacząco frekwencję poprawić. Coś może być na rzeczy z tego co pisze QD . Nowi ciekawi przyszli zobaczyli ale większość nie została, pytanie dlaczego? CTP też ma swoją teorię tylko troszki naciąganą. W momencie kiedy atak jak to pisze był frontalny frekwencja była całkiem całkiem , a nawet notowano dwa razy full.
Jeśli już szukać tu powodów to raczej może nim być przekaz od UEFY o karach, zamkniętym stadionie i czym jeszcze ale nie będę o tym pisał bo dla mnie to nieprawda. Przynajmniej ja patrząc z pozycji kibica który jest na każdym meczu z tym co sugeruje ta organizacja się nie spotkałem w formie która kazałaby mi stanowczo stwierdzić ,że UEFA ma rację. Co jeszcze? pogoda? ta jak co roku a przecież to jeszcze nie grudzień. Co będzie wtedy? Jakieś wydarzenie w Warszawie które odebrało cześć widowni? też nie.
Moim zdaniem jednym z powodów jest fakt ,że więcej jest kibiców ogólnie piłki nożnej niż Legii czyli kartę trzeba wyrobić bo nie wejdę jak przyjedzie MU lub Barcelona i tyle. To że obecnie gramy naprawdę fajną piłkę to mało, potrzeba drużyn nie pokroju nawet Śląska ale właśnie górnej półki europejskiej . Przyjdą jak nic nie na Legię , przyjdą na piłkę. Smutne to niestety ale tak to widzę. Czyli więcej widzów w Warszawie niż kibiców Legii. Oczywiście to zapewne jedna z przyczyn i nie będę się upierał ze najistotniejsza czy mocno trafna. Jeśli wiele warunków o których wspominaliśmy wcześniej kiedy poruszany był temat frekwencji zostało spełnionych ta teza wydaje mi się najsensowniejsza.
Czy coś się zmieniło od nastania Leśnego? moim zdaniem nie za wiele.Więc od początku. jak nie miałem gdzie zaparkować za Miklasa tak teraz też nie mam. Jak spokojnie wchodziłem za Miklasa teraz też wchodzę. Jak nie było gdzie usiąść na promenadzie tak teraz też nie ma. Jak były kolejki do bistro tak są nadal. A że prezes mówi tylko o jednych ? Przeżyje. Za Miklasa pisałem ,że będzie następny teraz też śmiało piszę ,że kiedyś będzie następny. Leszy gorszy ale kiedyś się zmieni taka kolei rzeczy więc nie sadzę aby większość miała inaczej i nie przychodząc manifestowała swoją dezaprobatę tylko dlatego że Prezes Leśnodorski ich nie wymienia kiedy mówi o kibicach.
W moim poprzednim wpisie o frekwencji pominąłem, moim zdaniem, istotną kwestię. W ligach zachodnich wprawdzie nie ma to odzwierciedlenia ale u nas chyba ma, a mianowicie transmisje telewizyjne. Trzeba przyznać, że Canal + robi to naprawde dobrze i nie wiem czy wielu osobom po prostu nie lepiej zostać w domu i obejrzeć profesjonalną transmisję z dobrym wprowadzeniem do meczu, a także omówieniem zaraz po nim najważniejszych wydarzeń niż ść się na stadion na co trzeba zarezerwować parę godzin (w zależności gdzie się mieszka). Kiedyś jak w TV były trzy mecze w weekendzie, na stadion szło się tez dlatego, że nie było meczu w TV, a chciało się go obejrzeć "za bieżąco". Obecnie nie trzeba wychodzić z domu aby wiedzieć każdy mecz Legii. Nie znam innej takiej ligi (z tych ważniejszych, do których aspirujemy) aby program kolejki ligowej był tak ułożony jak u nas. To też ma wpływ na frekwencję na naszym stadionie ale i na innych, bo uważam, że jest to problem szerszy nie tylko dotyczący naszego klubu. Także z jednej strony C+ robi klubom dobrze, bo daje niezłe pieniądze ale z drugiej strony, szczególnie tym bogatszym klubom z dużymi stadionami, robi pod górkę bo w pewnym stopniu zniechęcani do pójścia na stadion.
Wielokrotnie zwracałem uwagę "kibicom" przede mną, że powinni usiąść w trosce o tych z platformy dla inwalidów. Możecie się domyślać z jakim skutkiem... Dlatego apeluję do stewardów o obserwowanie tego co się dzieje na najwyższych rzędach dolnego ringu i interweniowanie w trosce o naszych kibiców, dla których mecz jest takim samym, a może nawet większym świętem, pozwalającym im na integrowanie się ze społeczeństwem.
Oto jak ja to widzę
CTP piszę o zachodnich sąsiadach. Ja tu chcę zwrócić uwagę, że nie możemy się do nich porównywać, choć wyznaczają oni pewne sprawy. Moim zdaniem najistotniejsze ...
- sprawy finansowe, niestety, ale nawet w Warszawie ludzie liczą każdy grosz. Często też ludzie wybierają: sobota na Ł3, kilka piwek ze znajomymi w modnym pubie, wypad do pizzerii, kino ... (oczywiste jest, że nie zawsze mogą korzystać ze wszystkiego, no i koniec miesiąca)
- dojazd na stadion, autobus, samochód nie ma problemu, ale brakuje metra. Dla wielu czas dojazdu ma znaczenie, a wyprawa na Ł3 uwzględniając mecz i czas na dojazd i powrót ze stadionu to poświęcenie łącznie 5-6h. Do tego często bierze się pociechę i trzeba bacznie na nią zwracać uwagę to daje kolejny powód do zmęczenia i powód żeby nie pójść na mecz.
- CTP pisze o "nagonce". Szanowny kolego miej na względzie, że każda opcja polityczna w przypadku pewnych ekscesów mieszała by się do tych spraw, nie tylko w Polsce, ale też w każdy cywilizowanym świecie.
Poza tym politycy to ostatnia droga dla służb typu P czy PSP, które muszą reagować zgodnie z narzuconymi im przepisami. Przedstawiciele tych służb zostali by zjedzeni przez media, jeżeli doszło by zdarzeń w których ucierpiał by zwykły kibic w związku z naruszaniem zasad bezpieczeństwa imprez masowych czy przepisów przeciwpożarowych. Oni mają swoje normy, np. do ewakuacji takiej i takiej liczby osób w określonym czasie potrzeba klatki schodowej o szerokości, wysokości i etc. ...a tym czasem przejścia "niedrożne"
- Kultura kibicowania i zachowania pewnych grup kibiców, przykładowo sympatyk/widz Janusz źle znosi ludzi ubranych w dres, którzy wywołują pewne zamieszanie wokół siebie, np. głośną rozmową z epitetami
-Pewne zachowania nie tylko te o których pisze JJ, ale ktoś wspominał rewanż ze Steauą i, że go dość nieelegancko traktowali kibice przeniesieni na trybunę południową.
Takich czynników jest po prostu wiele, a ich kilku procentowy udział, po zsumowaniu robi się/rodzi się wielka rzesza fanów, która nie pojawia się na stadionie.
Myślę, że władze klubu tak czy owak/tak czy siak zdają sobie sprawę z pewnych spraw, ale nie mają na to złotego środka.
Można oczywiście jakoś "profilować" kibiców i ich zachowania, ale to warto zrobić poprzez rozmowę z ludźmi pracującymi "na stadionie", ... każdy ma bezpośredni kontakt z kibicami, mają pewnie swoje przemyślenia, potem zachęcić kibiców do dialogu ... ale też we własnym zakresie, a nie przez jakiś ośrodek badania opinii bo wyniki wyjdą pewnie lekko "dziwne"
Przepraszam za ten elaborat
No widzę że wszyscy się podłamali danymi z meczu ze Śląskiem. Już na stadionie rozpoczęła się dyskusja i prawdę mówiąc szła ona dokładnie tym samym torem.
Niestety obawiam się że może po za "Winą Tuska" pozostałe zaprezentowane teorie są słuszne i wspólnie razem powodują to że na mecz w sobotę przy dobrze grającej Legii i z niezłym przeciwnikiem przychodzi marne 15k ludzi.
Ja pozwolę sobie jeszcze do waszej wyliczanki dodać jeden punkt - konkurencja
Nie mam tu oczywiście na myśli konkurencji piłkarskiej ale konkurencję sobotniej nocy. Powiem szczerze że chodzenie na mecze w sobotę wieczór bardzo ale to bardzo mi nie leży, a to dlatego że jest to w zasadzie jedyny termin w którym mogę się ze znajomymi spotkać posiedzieć coś wypić o czymś pogadać i mieć świadomość że nie odbije się to negatywnie na życiu.
Myślę że dodając to co wymieniliście + moje dwa powody (termin i inne Warszawskie rozrywki) dostaniemy całkiem zgrabne podsumowanie słabej frekwencji.
Kultura kibicowania
Problem z ludźmi stojącymi występuje wszędzie i IMO jedynym jego rozwiązanie jest kulturalne i grzeczne zwracanie uwagi, a jeśli to nie pomaga prośba do stewarda. U nas na sektorze też czasem się trafi ktoś stojący (bardziej w przejściu niż nad krzesełkiem) ale zwykle po delikatnej uwadze idzie sobie gdzieś indziej i nie trzeba "wzywać ochrony"
- brak reklam na mieście
Moim zdaniem marginalne znaczenia, szczerze wątpię, aby w dzisiejszych czasach ludzie zainteresowani wizytą na stadionie nie wiedzieli o meczu. Takie akcje są dobre przy okazji jakichś turniejów (Deyna Cup), ale podczas meczów ligowych chyba nie mają wielkiego znaczenia. Poza tym to co było 15 lat temu jest dzisiaj nieaktualne, bo są zupełnie inne kanały komunikacji. Oczywiście reklamy by nie zaszkodziły, więc klub powinien wyważyć czy opłaca się płacić grube pieniądze na takie akcje.
- świeżość stadionów
To już 4 sezon naszego stadionu, więc dlaczego akurat teraz miałaby się wyczerpać formuła? Rok temu ludzie przyszli po traumatycznym sezonie, a po sezonie marzeń nie? Jeśli ma to znaczenia to raczej dla niewielkiej liczby osób. Poza tym QD tak jak pisałem poprzednio przecież nawet na Twoją trybunę tuż przed meczem (nie wiem jak się skończyło) było 1,5 tysiąca biletów, a chyba ciężko Was posądzać o brak zainteresowania ze względu na opatrzenie się stadionu
- zainteresowanie piłką
Ten sam kontrargument: jak nie było wyników to ludzie się interesowali piłką, a jak wyniki i gra przyszły to nagle przestali?
Poza tym zwróćmy uwagę, że te wszystkie argumenty odnosiłyby się do całej ligi, bo przecież wszędzie stadiony nie są już nowe, wszędzie można oglądać mecz w tv itd, więc gdyby i tam frekwencja znacząco malała to można by szukać globalnych przyczyn takiego trendu. A co ciekawe na innych stadionach aż tak źle nie jest, więc IMHO coś musi być z Legią nie tak i tutaj jest jakiś błąd systemowy
- godzina rozgrywania spotkania
Celny argument Forever(L). Zapomniałem o nim, a przecież sam często to od różnych osób słyszę. Moim zdaniem to duży błąd Ekstraklasy. Intencje był jasne: "grajmy jak w LM, przy sztucznym oświetleniu", ale niestety to nie ma pokrycia w polskich realiach. To tylko naiwne myślenie, że od mieszania herbata stanie się słodsza, zresztą nigdzie chyba tam nie grają poza Hiszpanią. Sporo osób narzeka na późną porę rozgrywania spotkań, bo mieszkając blisko stadionu jesteś o 23 w domu, a co dopiero ludzie z dalszych dzielnic czy okolic Warszawy. A jeśli jeszcze połączymy to z argumentem anonimowy_legionista o dojeździe na stadion to brzmi to jeszcze mocniej. Na stadion chodzą różne osoby, sporo młodych ludzi, dzieci, osoby starsze i wydaje mi się, że nie każdemu chce się tak późno wracać do domu, nie każdy chce zabierać dziecko, mecz o 18 powodował, że wieczorem można było jeszcze gdzieś wyjść ze znajomymi itd. Jak to zebrać to kupy to może być silny argument.
Ale klub powinien dokładnie wiedzieć jakie są przyczyny niskiej frekwencji, a przynajmniej umieć je zredukować do kilku najważniejszych. Mając dostęp do bazy danych klubu w ciągu kilku dni można precyzyjnie to określić. Już dzisiaj powinien ktoś popracować na bazie danych. Mamy 215 tys kar kibica i mając wykaz meczów można zredukować ta liczbę do osób, które były przynajmniej 2 razy na stadionie, odjąć osoby, które były tylko na meczach w Europie, które od 2 lat nie były na meczu itd. Bo 215 tyś to liczba chwalebna, ale umówmy się PR-owa, a odejmując od niej różne rzeczy klub wiedziałby mniej więcej jaka jest grupa ludzi zainteresowanych regularnym chodzeniem na mecze. Poza tym klub może sprawdzić jak godzina meczu przekłada się na frekwencję, na osoby z dziećmi, na bywalców spoza Warszawy itd. Oj, system KK to jest naprawdę bajka dla klubu do takich działań. Pytanie tylko czy umieją z tego korzystać? Sądząc po spamie mailowym do karneciarzy odnośnie kupna biletu na mecz ligowy nie wydaje mi się
Na koniec jeszcze w ramach ciekawostki zastanowiłem się jaki klub podobnie jak my znacząco poprawił swoją grę i wyniki, ma porównywalny obiekt, bo chciałem zobaczyć jak to u nich z frekwencją. Wybrałem Lechię Gdańsk, bo grają dużo ładniej dla oka i mają lepsze wyniki niż w poprzednim sezonie. Od razu powiem, że to są wybiórcze i tendencyjne dane, ale prawdziwe. Zabawy nigdy za wiele, ale nie musicie tego brać na poważnie i przyczepiać się, że wyciągam wnioski z jednego zdania
Lechia w tym sezonie i w poprzednim:
Jak wzięlibyśmy pod uwagę 10 ostatnich spotkań z poprzedniego sezonu to ta różnica jest jeszcze większa, bo średnio na 10 ostatnich meczach było u nich 11 401 widzów. Czyli jednak można nawet zamiast spadać to i podnieść znacząco frekwencję
A u nas nie ma prostej odpowiedzi i to mnie właśnie nurtuje i wkurza. U nas jest jakiś paradoks, że jak drużyna zaczęła osiągać sukcesy i grać dużo lepiej to frekwencja zmalała. Absurd.
Jeszcze porównanie frekwencji Legii i Lechii w tym sezonie(oni grali mecz w poniedziałek, u nas na Górniku z 18 tyś 2 stanowili goście, więc de facto kibiców Legii było 16 tyś, ale pokazuję suche liczby już bez zagłębiania się w szczegóły).
To jest niesamowite, ze Lechia Gdańsk ma póki co lepszą frekwencje od nas. Unbelievable.
Postrzegając ten problem przez pryzmat swoich własnych kibicowskich doświadczeń, po pierwsze muszę przyznać, że pamiętam jeszcze czasy, w których kibicowanie w sposób inny niż na stojąco wydawało mi się wręcz wynaturzeniem, po drugie trzeba zauważyć, że problem kwestii 'padnij - powstań' nie jest problemem nowym, wręcz przeciwnie, istniał jak daleko jestem w stanie sięgnąć pamięcią.
Tylko że - ano właśnie - nowy stadion z dużą pojemnością powinien przysłużyć się rozwiązaniu tego problemu, tutaj z łatwością powinno znaleźć się miejsce dla każdej wizji kibicowania, o co na starym Estadio WP było siłą rzeczy trudno. Dziś, kiedy jestem na meczu z dzieckiem i młody piszczy, gdy kilku drągali mających wszystkich wokół w rzyci zapragnie obserwować mecz na stojąco, zasłaniając swoim gabarytem całe boisko, jestem pewny, że to nie jest 'problem' tylko rzeczywisty problem, i to taki mogący rzutować na sprawy tak poważne jak frekwencja.
Co do skuteczności działania stewardów jestem nieco nieufny, widywałem na meczach sytuacje, gdy interwencja człowieka w kamizelce przynosiła skutek dokładnie odwrotny do zamierzonego, ale obserwacja JJ daje mi nadzieję, że może mylę się w swoim sceptycyzmie. Natomiast podobnie jak Forever(L), do tej pory uważałem, że bardziej efektywnym wyjściem jest jednak dotarcie do tych 'stojących', oczywiście w optymalnym układzie przez grzeczne zwrócenie uwagi.
Ci ludzie, niektórzy świadomie, inni, jestem pewny, całkowicie nieświadomie, starają się przenieść na cały stadion swój sposób kibicowania, uważając go nawet nie tyle za jedynie słuszny, ile za po prostu całkowicie naturalny, nie rozumiejąc bądź nie chcąc przyjąć do wiadomości potencjalnej szkodliwości takiego zachowania.
Tutaj na pewno powinna być pełna przejrzystość układu, o którą apeluje JJ, zarówno od strony klubowej, informacyjnej, organizacyjnej, jak kibicowskiej. Trybuna Północna cieszy się pewnymi przywilejami w kwestii cen oraz, kontrowersyjnej dla niektórych, 'eksterytorialności', więc chyba można od niej wymagać, żeby wpłynęła na swoją forpocztę na innych trybunach.
Z tym że muszę jeszcze dodać, że nie mam pewności czy obecna proporcja 1/4 wobec 3/4 jest właściwa, wydaje mi się, że potencjalnie zwolenników kibicowania 'na stojąco' (lub takich, którym jest ono obojętne) jest nieco więcej niż 1/4.
@ frekwencja
Mogę tylko podpisać się pod praktycznie wszystkimi powyższymi uwagami. Chodzenie na mecze raczej nie jest ulubioną rozrywką przeciętnego warszawiaka, to zabawa dla ludzi z bakcylem, zwłaszcza wobec polskich warunków pogodowych, poziomu i wizerunku naszej kopanej. Do tego dochodzi kwestia cen, szczególnie istotna przy kumulacji meczów w ciągu miesiąca, sprawy logistyczne, od siebie dodam jeszcze starą teorię 'bodźca', sformułowaną 2 lata temu gościnnie u BzK (z grubsza - skoki frekwencji na stadionie zwykle wiążą się z odejściem od szeroko rozumianej stagnacji).
Reasumując, kibic piłki nożnej w Polsce to trudny klient i Legii nie będzie łatwo o niego zabiegać. Co oczywiście nie znaczy, że nie powinna, w tej materii ważny jest każdy detal. Brak mi trochę w Legii pozytywnego hałasu wokół klubu, może wykraczającego poza działania stricte branżowe, brak dbałości o detale organizacyjne na stadionie, brak zrozumienia wagi prowadzonej polityki transferowej dla możliwości przyciągnięcia i zatrzymania widza. Dopuszczam jednak ewentualność, że nawet dopieszczenie powyższych detali niekoniecznie musiałoby rozwiązać wszelkie problemy. Dobicie do średniej np. 25 tysięcy na sezon to będzie długotrwały proces, pełen wzlotów i upadków. Kiedyś pisałem w tym kontekście o 'dziesięcioleciach', za co o mały włos zostałbym zadziobany
Pory rozgrywania meczów ustawione pod ramówkę C+.
Sobota o 20.30 konkuruje z kinem (koncertem, teatrem) imprezą (klubową czy imieninową), żoną, która chce męża wieczorem w domu przed telewizorem (nawet oglądającego mecz) a nie na stadionie itd. Takich wyborów jest mniej, gdy mecz jest o 16. w sobotę, niedzielę, albo nawet w piątek o 20. Poza tym mecze rozgrywane są o porach nieregularnych. A to własnie stała pora rozgrywania meczu, kształci nawyk tworzenia "okienka czasowego" poświęconego na mecz. Wszystkie mecze w sobotę o 16.? Przynajmniej wiesz co robisz (albo oglądasz przed tv, albo na stadionie).
Cena biletów. Najtańsza miejscówka to 60 pl czyli tylko 2 pln mniej niż podwójny bilet na sobotni seans na tę samą godzinę w cinema city w galmoku. Budżet kibica nie jest z gumy. Jest wybór albo Śląsk, albo Trabzonspor czy Lazio.
Poza tym: podział na rundy (po co kupować, skoro "prawdziwe mecze" zaczną się pod koniec sezonu?) i warunki na samym stadionie (głównie stanie)
Last but not least - rezygnacja ze sprzedaży ratalnej karnetów z pewnością wpłynęła negatywnie na liczbę karneciarzy.
W dodatku te umiejscawianie stadionu/stadionów w środku miasta, gdzie większość przeprowadza się na obrzeża lub tuż za granicę miasta ze względu na ceny nieruchomości, czasami komfort.
Nowoczesny stadion powinien być chyba umiejscowiony przy jakimś węźle transportowym, gdzie oprócz krzyżowania się obwodnicy miasta, jest pociąg i metro.
Najwygodniej ze stadionu Legii to mogą korzystać przede wszystkim mieszkańcy Solca, w 10 min spacerkiem jest się na stadionie, a reszta?
No i jeszcze sprawa z wiekiem związana, im człowiek starszy, bardziej stetryczały to mu zapał przechodzi.
Reasumując skala stoi siedzi nie wygląda tak jak przestawia to sir Gawin a ciut inaczej. Sektory przylegające do Żylety zarówno od strony wschodu i zachodu to właściwie miejsca stojące z wyboru samych zainteresowanych na całej reszcie powinno zapewnić się komfort oglądania meczu na siedząco. Trzeba pisać i molestować klub bez dwóch zdań.
@ Frekwencja
BzK to Ty ?
U mnie na trybunie 116 w zasadzie nie zauważyłem problemu ze staniem. Co to oznacza w moim rozumieniu: kibice wstają "na moment" kiedy idzie fajna akcja ofensywna z naszej strony i zazwyczaj po tej akcji siadają. Czasem okres stania przedłuża się do momentu rozegrania rzutu rożnego, wolnego, etc. jeżeli taki zostaje przyznany. Bywa tak, że część osób próbuje stać dłużej ale zazwyczaj po okrzyku "siadać" ludzie siadają. Taką sytuację uważam za normalną na "trybunie piknikowej". Pomijam tu aspekt kibiców niepełnosprawnych. Moim zdaniem wybierając dla nich miejsca ktoś nie wziął pod uwagę tego problemu a ja ze swojej strony nie mam pomysłu na jego rozwiązanie ani alternatywnej propozycji umiejscowienia kibiców na wózkach. Inna sprawa, że kilka razy w sezonie (1-3) zdążają się mecze, które w całości lub w większej części odbywają się "na stojąco" na całym stadionie. Szczerze mówiąc to zazwyczaj w takim przypadku czuło się (a przynajmniej z mojej strony), że jest to naturalne. Przyznam się, że dopóki ogranicza się to do tych max 3 meczów w sezonie oraz (w przypadku mojego sektora) nie dochodzi do sprzeczek ja to akceptuję. W związku z tym, że tak jak napisałem nie zauważyłem utarczek u mnie sektorze nie wypowiem się o pracy stewardów, natomiast dwa sezony wstecz kiedy zasiadałem na 216 kilka razy spotkałem się z interwencją stewardów wobec osób stojących kiedy to inicjatywa wychodziła od stewarda a nie od kibiców. Być może zmienił się sposób reagowania lub zależy to po prostu od podejścia konkretnej osoby pełniącej tą funkcję.
Frekwencja.
Tutaj podzieliłbym kibiców na: świadomie chodzących, świadomie niechodzących i pozostałych, których moim zdaniem jest ogromna liczba i to na nich klub powinien się skupić przyciągając ich na stadion.
Skupię się na kilku niedogodnościach dla tych pozostałych bo to o nich chodzi i o nich należy walczyć. Dojazd: samochodem, żeby mieć dobre miejsce trzeba być na ok 1,5 h przed meczem (ja tak robię). Późniejsze przybycie grozi brakiem miejsca, parkowaniem w miejscu niedozwolonym i mandatem lub szukaniem gdzieś daleko od stadionu i długim marszem. Zakładam, że nowi kibice mogą nie mieć świadomości, że trzeba być dużo wcześniej i wpadają w pułapkę - efekt: pierwszy i ostatni raz. Jeżeli wiedzą o niedogodnościach to po prostu im się nie chce być z takim wyprzedzeniem. Podróż autobusem to też nic specjalnego. Jadąc wcześnie warunki pewnie są znośne natomiast jazda przed meczem to tłok i niewybredne przyśpiewki (o ile być może do zniesienia na meczu - nie zawsze wszystko dokładnie słychać - mój syn pytał kiedyś o co kaman, że Legia ucha Ucha) co może mocno odstraszyć chętnych na przybycie z dzieckiem. Reasumując sam dojazd na mecz może odstraszyć przed kolejną wizytą. Ceny. Kibic świadomy, czyli taki "wariat" jak my nawet jak jest drogo to zaciśnie zęby i kupi karnet lub zaplanuje sobie wybrane mecze. ktoś, dla kogo wizyta na Legii nie stanowi priorytetu będzie się mocno zastanawiał zwłaszcza jeżeli potraktuje to jako wyjście rodzinne. jeżeli nałożymy na to wcześniejsze przybycie to: coś trzeba zrobić, dzieciaki wyrywają się do hot-dogów i innego jadła czasem dla samego zabicia czasu przed meczem a monet ubywa. Tutaj skupiłbym się na kontynuacji przez klub akcji zapraszania dzieciaków za free lub przysłowiową złotówkę. Ale też dodałbym do tego możliwość obejrzenia kilku meczów w sezonie dzieciakom z rodzicem/rodzicami za free lub 1 zł. Wiem pojawia się problem z trybuną rodzinną i opłatami poniesionymi już przez kibiców tam zasiadających ale być może oznacza to zmianę pewnej polityki cenowej na jakiś czas. Wychodzę z założenia, że kibiców trzeba przyciągnąć szeroką rzeką i zarazić Legią. Jak się dziecku spodoba to będzie wiercił dziurę w brzuchu rodzicom, żeby być jeszcze raz i jeszcze raz a dziecku trudniej odmówić.
Nie przeceniałbym jakości nowego stadionu. jest on co prawda bardzo ładny i w miarę funkcjonalny ale największe wrażenie robi na głównie na bywalcach starego obiektu bo oni widzą największą różnicę. Ci, którzy nie chodzili wcześniej moim zdaniem po prostu widzą miejsce jak każde inne, np kino. Toalety są, jedzenie jest, czysto, OK, standard, nic nadzwyczajnego.
To co może pomóc w poprawie frekwencji to ponowne zrobienie "mody na Legię". Jak to wykonać ? Zapewne sposobów jest kilka a ja nie jestem specjalistą w tym zakresie więc nie będę się mądrzył. Na pewno jest tu duże pole do popisu dla klubu przy czym wszelkiego rodzaju nagłaśniane "wyskoki kibolskie" nie pomagają.
A toś mi zabił ćwieka zacny Senatorze
Nawiasem mówiąc, jeżeli mówimy, że to jest sytuacja normalna na:
1) Północnej, 2) Południowej, 3) przylegających do Północnej sektorach Wschodniej i Zachodniej (przy czym, jeżeli chodzi o Zachodnią, nie do końca zgodziłbym się, że 'z wyboru samych zainteresowanych'
Z tym że muszę jeszcze dodać, że nie mam pewności czy obecna proporcja 1/4 wobec 3/4 jest właściwa, wydaje mi się, że potencjalnie zwolenników kibicowania 'na stojąco' (lub takich, którym jest ono obojętne) jest nieco więcej niż 1/4.
Z tego wywnioskowałem skalę a ta przedstawia się nieco inaczej jeśli doliczymy sektory przyległe do Żylety. Skąd moje przeświadczenie ,że taki jest tam świadomy wybór? z rozmów z tymi którzy tam chodzą.
Jeśli natomiast problem rzeczywisty to co innego jak problem przez duże P to zwracam honor sir Gawinie.
Co do jednej osoby to ja mam na uwadze sektory typowo piknikowe czyli wschód i zachód od strony południa. Sprawa południa jest ciężką, tanie bilety dużo młodzieży ale w gruncie rzeczy klub powinien dbać o to aby tam jednak siedziano.
Co to oznacza w moim rozumieniu: kibice wstają "na moment" kiedy idzie fajna akcja ofensywna z naszej strony i zazwyczaj po tej akcji siadają. Czasem okres stania przedłuża się do momentu rozegrania rzutu rożnego, wolnego, etc. jeżeli taki zostaje przyznany.
Tutaj w ogóle nie ma problemu, to jest naturalne i ma miejsce wszędzie. Do tego się zupełnie nie odnosiłem
@gawin76
Natomiast podobnie jak Forever(L), do tej pory uważałem, że bardziej efektywnym wyjściem jest jednak dotarcie do tych 'stojących', oczywiście w optymalnym układzie przez grzeczne zwrócenie uwagi.
Oczywiście i zazwyczaj to pomaga, ale problem jest jak jest więcej osób i nie da rady takim sposobem. Tak jak właśnie na meczu ze Śląskiem
Z tym że muszę jeszcze dodać, że nie mam pewności czy obecna proporcja 1/4 wobec 3/4 jest właściwa, wydaje mi się, że potencjalnie zwolenników kibicowania 'na stojąco' (lub takich, którym jest ono obojętne) jest nieco więcej niż 1/4.
Ale ten problem pojawia się na meczach z pełnym stadionem. I ja stwierdziłem tylko fakt, że 1/4 trybun "jest przystosowana" do osób stojących, a nie, ze taka ilość fanów jest wśród 215 tys kk
Reasumując, kibic piłki nożnej w Polsce to trudny klient i Legii nie będzie łatwo o niego zabiegać. Co oczywiście nie znaczy, że nie powinna, w tej materii ważny jest każdy detal.
To wszystko prawda, ale weź pod uwagę, że to nie jest 1 czy nawet 2 sezon na nowym stadionie. Porównujmy to wszystko z latami poprzednimi i wtedy już nie to takie oczywiste. Nawet nie chodzi o zabieganie o nowego klienta, ale o utrzymanie dotychczasowych, którzy chodzili tłumniej przy gorszej grze i wynikach. IMHO nie można interpretować obecnej frekwencji w oderwaniu od lat poprzednich, ale dopiero konfrontując te rzeczy pojawia się największa zagwozdka, bo przecież te wszystkie warunki mogące zniechęcić kibica nie zniknęły, więc musiały się pojawić jakieś nowe
Jeszcze jedna tabelka (runda jesienna sezonu 2011/2012 po fatalnym sezonie Skorży i trakcie dobrej gry w pucharach, czyli analogia z obecnym sezonem):
Nawet biorąc pod uwagę brak idealnego odwzorowania to chyba widać różnicę
@Forever(L)
Dodam jeszcze informację która wyszła w trakcie pogawędki telefonicznej z Monrooe podobno Leśny twierdzi (przed Cafe Futbol) że biletów i karnetów na Śląsk poszło ponad 21 k więc wyszło by że aż 6 k ludzi nie przyszło na stadion mimo wydanych pieniędzy.
Słyszałem tą wypowiedź i szczerze mówiąc nie odnosiłem się, bo jest mało wiarygodna dla mnie. IMHO dobra mina do złej gry. Oczywiste jest, że zawsze pewna grupa karneciarzy nie przyjdzie i to widać w różnicy między licznikiem, a stanem faktycznym, ale nie tyle. Zresztą na liczniku przed meczem było 19 tyś, więc skąd nagle liczba 21 ? Poza tym podążając pewną drogą należy dodać, ze widziałem tłumy zaproszonych dzieciaków na południowej
PS
A Monrooe to musi telefonicznie swoją opinię przekazywać zamiast przedstawić ją tutaj?
- "A Monrooe to musi telefonicznie swoją opinię przekazywać zamiast przedstawić ją tutaj? "
Musi, musi, zebranie myśli to w obecnym momencie proces. Od wczoraj zbieram się do zabrania głosu w tej dyskusji.
A owa rozmowa była przy okazji wymiany wrażeń stadionowych na telewizyjne. Forever(L) jakby przy okazji poruszył temat, bo ja sam byłem jednym z tych nieobecnych na stadionie w sobotę. Niestety wciąż jestem chory i zdycham w łóżku. Jeśli faktycznie różnica pomiędzy nabytymi wejściówkami a ilością kibiców na stadionie wyniosła sześć tysięcy to jest to chyba ewenement na skalę światową. Podejrzewam, że JJ ma rację i owe 21 tyś to zbitek wszystkich mogących, ale nieobecnych. Czyli na przykład ze 2 tysiące nieprzybyłych gości, jakiejś części posiadaczy Silver i Gold (ciągle przychodzą w kratkę), no i oczywiście karneciarzy. Czy to liczba realna? Nie wiem. Faktem jest, że z dwóch wymienionych tu powodów, "kilka" osób mogło się nie pojawić. Sobota wieczór w Warszawie to czas szczególny, nie każdy może znaleźć wolną chwilę. Przesilenie jesienne też pewnie swoje żniwo zebrało, jeśli nie wśród samych kibiców to choćby członków ich rodzin. Czy uzbiera się z tego aż 6 tyś? W sumie mogłoby, ale to i tak nie załatwia sprawy, która tu jest poruszana. Ta jest oczywiście o wiele bardziej złożona, czynników jest wiele. Choć niektóre są identyfikowalne;
I tak, przede wszystkim nie lekceważyłbym obecnych wydarzeń na trybunach. To co się na nich (i poza nimi) dzieje ma moim zdaniem duży wpływ na poruszanych tutaj "zwykłych" kibiców, którzy z reguły od tego typu "atrakcji" wolą trzymać się z daleka. Gdy poczytamy sobie legijne fora, to wcale mnie nie dziwi, że pewna ilość ludzi woli zostać w domu niż mieszać się w konflikty, których to już mają powyżej uszu. Prezes z "dzirą" na łapie też swoje robi. Od jakiegoś czasu, wszem i wobec wiadomo, kto jest swój a kto służy do wyrobienia normy finansowej.
Niedawne gościnne występy (Nie tylko Steaua, ale też Generali Cup) naszych "białych" milusińskich też nie pozostają zapewne bez echa. Odezwy, odezwami, ale prawda jest taka, że wielu kibiców (tych zwykłych) usłyszało do kogo należy ten stadion i do czego są na nim potrzebni. Sądzicie, że szybko ich z powrotem zobaczymy? Ja niestety nie.
Zupełnie inna kwestia /ale jakże ważna/ to popularność sportu, o którym wciąż rozmawiamy. Naturalną koleją rzeczy jest wymiana pokoleniowa, która mim zdaniem jest obecnie zniżkowa. Rozmawialiście z kolegami w pracy, ze studentami? Ilu z nich interesuje się piłką nożną? Ilu z tychże interesuje się Legią, na tyle by w zimy, późny, sobotni wieczór? Jeśli nie robiliście tego eksperymentu, to zróbcie, ale uwaga, wyniki mogą szokować.
Oczywiście, ważną kwestią jest też to o czym piszecie. Traktowanie kibica na widowisku sportowym. No cóż, nie da się ukryć, że po początkowym zachwytach, właściwie jest coraz gorzej. Koszmarne żarcie, które sprawia, że po pracy na stadion już iść się nie da. No, może jeszcze samemu skazując się na to "coś", co nazywają przekąską. Ale z osobą towarzyszącą, albo o zgrozo z dzieciakiem? Nie ma szans. Z tym samym dzieciakiem niełatwo się usadowić, bo panowie "z dołu" lubią postać i guzik ich obchodzi, że szkrab na dach się nie wespnie.
Do tego wszystkiego dochodzą ostatnio "znikający" stewardzi (coś co już opisał JJ). Spotkaliście się? Nie? dziwne, bo to najnowsza plaga/moda. Kiedyś jak ktoś zalegał na schodach (są takie miejsca, które skutecznie uniemożliwiają oglądanie połowy boiska) to podchodził pan w kamizelce i uprzejmie prosił o znalezienie sobie miejsca. Obecnie, ani się ruszy, czujnie się za to rozgląda. Czeka aż ktoś zwróci uwagę, w razie odmowy delikwenta....znika. Nie ma, nie było.
Niemniej jednak, pomimo faktu, iż poziom komfortu oglądania meczu na Ł3 spadł i to znacząco, nie wyczerpuje to tematu spadającej frekwencji. Wszystkie te wymienione punkty mają znaczenie, ale powodów jest o wiele więcej.
Rację ma Gawin, że pozytywnych impulsów jakby brakowało, szczególnie w chwili gdy te negatywne docierają do nas bez przeszkód. Wydaje się, że marketingowo wciąż nie wykorzystujemy szansy na zwiększenie zapotrzebowania "Na Legię". Choć z drugiej strony zastanawiam się czy aby na pewno wszystkim zależy na powstaniu takiej koniunktury? To chyba też jest ważne pytanie, na którym warto byłoby się pochylić. Ten fakt też może mieć niemałe znaczenie.
Widzisz, wymieniłeś punkt po punkcie, że od czasów Miklasa Legia nie poprawiła oferty dla normalnych kibiców. Dodam, że pogorszyła.
- za Miklasa osoby posiadające karnet w poprzednim sezonie dostawały kilkudziesięciozłotową zniżkę na kolejny. Takie docenianie wiernych klientów jest bardzo miłe, pokazuje, że klubowi zależy, abym pojawiał się na stadionie. Za Leśnodorskiego tego nie ma.
- za Miklasa zmiany w cenach biletów dotyczyły wszystkich trybun. Za Leśnodorskiego żyleta jest zwolniona z podwyżek.
- za Miklasa było nie do pomyślenia, aby przeszczepiać Prawdziwych na inne trybuny. Leśnodorski przeszczepił żyletę i mamy to, co pisał anonimowy_legionista: "Takich ludzi, którzy czują się bardzo niepewnie w pobliżu/wśród kibiców z białej trybuny jest pewna grupa"; komu jest przyjemnie być zwyzywanym za brak dopingu w/g widzimisię Prawdziwych?
@Monrooe
Znikających stewardów nie odnotowałem, ale z obecnym kierownictwem nie dziwię się takiemu podejściu. Może to skutek wytycznych kierownika Ebenege? Tak czy inaczej, brak pomocy od ludzi, którzy powinni jej udzielać, podkreśla daremność zwracania się do klubu i jest kolejnym powodem do zagłosowania nogami.
"Odezwy, odezwami, ale prawda jest taka, że wielu kibiców (tych zwykłych) usłyszało do kogo należy ten stadion i do czego są na nim potrzebni" - tak, jak pisałem, gici się bawią, frajerzy płacą.
Kwestia karnetów. Brak zniżek traktuje jako podwyżkę która choćby na inflację od czasu do czasu być musi. Nie zapominajmy jednak że Seniorzy mają ten sezon za darmo . To pierwszy taki przypadek.
Ceny biletów na LE. rzeczywiście skandal choć musimy pamiętać o zbyt silnej pozycji związku zawodowego który zawsze będzie miał na pierwszym miejscu swoich członków a nie nas czy tym bardziej klub.
Co do meczu z rumunami to była jednostkowa akcja i z tego co można było wyczytać raczej obyło się bez większych uwag a nawet reakcje były przychylne że tak to dobrze wyszło.
Tak ogólnie panowie Wy rzeczywiście czujecie jakiś znaczny spadek komfortu na stadionie?
Nie mam tu na myśli tego psychicznego bo tu akurat rzeczywiście jest nie ciekawie. Okresy w których nie mówi się negatywnie o kibicach Legii do monstrualnie długich nie należą
Za siebie napiszę, że dla mnie Leśny preferuje białą trybunę (tak to odbieram) i z tego powodu ostatnio krzywo patrzę na Legię i jego osobę.
W moim przypadku brak rat i sytuacja finansowa spowodowała absencję od jakiegoś czasu. Chodzę sporadycznie, a i z tym bywa słabo ostatnio. Niestety.
Swoje robi też że mamy więcej meczów niż w zeszłym sezonie, co powoduje że nie wszyscy są na danym meczu.
Swoje zrobiło też podwyższenie cen biletów- teraz 2/3 meczów jest traktowana jaka druga kategoria cenowa, w zeszłym było może z 3 w trakcie rundy. I pojedynczy bilet na wschodnią kosztuje w granicach 100 złotych, dla tych co nie mają karnetów, na żyletę 52 zł.
Weźmy na przykłady kilka rodzajów ludzi chodzących na mecze:
*kobiety- po zniesieniu ulg dla kobiet, podwyższeniu ilości meczów z 2 kategorią cenową płacą przeważnie 2 razy więcej niż poprzednio, często spora ilość ludzi brała swoje dziewczyny/żony dla towarzystwa a teraz kilka razy zastanowią się ze względu na koszty za nim pójdą na mecz, dlatego też dużo mniej jest kobiet na meczach.
* przykładowa rodzina- dwoje dorosłych i dwójka dzieci, dla nich pójście na mecz wyniesie blisko 300 zł, ile takich rodzin zdecyduje się na pójście na mecz? stąd nie ma u nas praktycznie rodzin chodzących na mecze, nie stać ich lub po prostu wolą pójść do kina, kręgielni. W Niemczech praktycznie każdego jest stać.
* bardzo znaczny odsetek na meczach stanowią u nas studenci, licealiści, którzy często nie pracują i jedyne pieniądze które mają to od rodziców. I nie każdego jest stać chodzić na każdy mecz. Dużo młodych ludzi rezygnuje przez to.
* pory meczów. Pewnie większość osób tu to osoby mieszkają na stałe w stolicy, więc nie znają problemów komunikacyjnych osób z podmiejskich miejscowości( mieszkańcy Pruszkowa, Legionowa, Piaseczna, Otwocka, Wołomina, Ząbek, Nowego Dworu, Wyszkowa itp- pewnie mieszkańcy okolic Warszawy stanowią z 50% widzów). Gdy mecze są o 20.45 to bardzo często ostatnie pociągi są 22.40 do 23 i praktycznie nie sposób zdążyć na pociąg powrotny. Potem trzeba czekać do 5 rano na peronie.
Mi brakuje specjalnej promocji. Mogliby zrobić chociaż jeden mecz np; Podbeskidziem gdzie ceny biletów obniżyli by to 10-20 złotych tylko na jeden mecz. Wtedy przekonali byśmy się jaki potencjał kibicowski mamy.
U nas nie ma sensu porównywać frekwencji z innymi stadionami. Tam cena biletów wacha się w granicach 10-15 złotych, może poza Lechem i Widzewem.
Z tego wywnioskowałem skalę a ta przedstawia się nieco inaczej jeśli doliczymy sektory przyległe do Żylety.
Do licha, kompletnie nie rozumiem o co chodzi!
Co do Zachodniej to nie wiem z kim rozmawiałeś, ale opowiem Ci, jak wyglądała choćby moja pierwsza wizyta tamże: Otóż - kupuję bilety, dla siebie, dla Młodego, dla Taty, wybieram bezpiecznie sektor nie od strony trybuny gości, ale i nie bezpośrednio przyklejony do Północnej, 200 już dość mocno zajęty, pozostaje 201, oczywiście jak najbliżej środka. Miła pani w okienku proponuje, żebym wziął drugi rząd, dziecku nie będzie przeszkadzać pleksa. OK. Na miejscu okazuje się (pomijając już fakt, że lokalizacji sektora 201 na trybunie należy domyślać się głównie drogą dedukcji), że pierwszy rząd okupuje batalion 8-10 'Północnych', którzy, surprise, surprise, stoją. Nie do końca tego się spodziewałem, i z całą pewnością nie tylko ja, ponieważ wiele osób przenosi się dwa, trzy rzędy wyżej, korzystając z tego, że akurat nie ma tłoku. Wybacz, ale Twoi rozmówcy i ja najwyraźniej zgoła odmiennie definiujemy określenie 'świadomy wybór'
@ JJ
Między innymi te rzeczy, które określasz mianem 'zagwozdki' tłumaczyła teoria bodźca
Jasne, mało to ścisła teza i trudna do udowodnienia, ale daję słowo, jest efektem wieloletnich obserwacji