A+ A A-

Zezem: Saga za sagą

lesnodorskiZ przykrością prawdziwą przeczytałem wywiad z Panem Prezesem Legii Bogusiem Leśnodorskim. I byłem jak ten Kubuś Puchatek, tylko im bardziej chciałem tam coś wysupłać, tym było tego mniej. Za to coraz bardziej mnie wdiablało.

Ale zwiodę tych co liczyli na szyderstwa. Na to jestem za bardzo lojalny i zbyt rycerski, aby kopać leżącego. Niemniej niektóre wątki rozjaśnię, albo zaciemnię - jak to w takich razach bywa.

Saga o Marco Paixao

Prezes powiada, że Legia nie oferowała za niego 500 tys. euro. Sprawdziłem: nie dawała. Menedżer piłkarza Richardo Alonso mówił o kwocie 400 tys. euro i oddaniu przez Legię jednego zawodnika. Skąd więc wzięła się kwota wymieniona przez Prezesa. Ano z Weszło. Ktoś dokonał przecieku kontrolowanego. Znając przebiegłość Prezesa to wygląda na niego. Pozornie mogłoby się wydawać, że w ten sposób boksuje się sam ze sobą. Podstęp polegał na tym, że zobaczymy jak zareagują. Jak nic to nic. Jak łykną to łykną. A jak odmówią, to się wyprzemy. Ale nie wzięliśmy pod uwagę sytuacji Ślaska Wrocław. Tamtejszy przewodniczący Rady Nadzorczej klubu i Sekretarz Miasta pan Włodzimierz Patalas uznał, że będzie dbał o prestiż i nie pozwoli, aby Legia brała co chce i nie da się zdominować. A co mu tam. A my najpierw sprawę nagłośniliśmy zanim zaczęliśmy działać i wywołaliśmy taki efekt. Jak w starym dowcipie: "Warszawiak i Ślązak pojechali na łowy do Egiptu i na Nilu wyłowili butelkę i uwolnili Dżina i ten chce spełnić po ich jednym życzeniu. Warszawiak prosi, aby odgrodził Warszawę takim murem, żeby już żadne wieśniactwo się tu nie dostało. Dżin to życzenie spełnia. A Ślązak pyta o ten mur. Wysoki na 3 metry, gruby na 1 metr. A czy szczelny? Pyłek się nie prześliźnie. To nalej tam wody do pełna.". Oczywiście pan Patalas odmowę uzasadnił tym, że z Paixao będzie łatwiej wejść do czołowej ósemki niż bez niego. I że zarobią na transferze, ale stracą w innych obszarach. W rzeczywistości Śląsk ma bardzo poważne problemy wewnętrzne, głównie finansowe. Nowy prezes pan Żelem oskarża poprzednika pana Waśniewskiego, że ten jest winien finansowej zapaści. Padają słowa o audytach, o sukcesach i akceptowaniu budżetów klubu przez Miasto. Żaden audyt nie spowoduje wzrostu budżetu chociaż o złotówkę. A tu jeszcze Tauron zrezygnował i 5 mln zł rocznie przepadło. Więc sprzedano 49,8% akcji trzem firmom /nie 51 jak piszą w mediach. Różnica 1, 2 równa się władzy w zarządzaniu/. Miano wspólnie ustalić sposób finansowania i konieczne nakłady. Ale Miasto /czytaj prezydent Dutkiewicz/ postawiło wspólników przed faktem dokonanym. Przekazało klubowi w oparciu o Ustawę o sporcie kwalifikowanym 6 mln zł i 10 mln na dokapitalizowanie Spółki. Wspólnicy albo stracą wpłaty zakupowe albo podniosą udziały o prawie 10 mln. Na Walnym Zgromadzenie właścicieli może być gorąco. Ale Miasto nie ma wyjścia, bo sam budżet płacowy klubu to 22-23 mln zł. Stąd te ruchy. A przy tym nie chce się pogarszać wartości sportowej. A co ma z tym wspólnego Paixao. Jego menedżer liczył, że wywalczy podwyżkę dla Marco, gdyż zarabia tylko część tego co najlepiej opłacani gracze /Mila, Kaźmierczak, Kelemen/. Ale Zarząd klubu odmówił. Więc menedżer grozi, że Paixao odmówi gry. Tylko, że okienko się zamknęło. Chyba, że Śląsk w ogóle zaniecha wypłat. W każdym razie dla władz Ślaska i menedżera stara Warszawska przestroga: "Nie bądź chamie chytry". A swoją drogą to ta część wypowiedzi o zatrudnieniu rentierów w Legii w rodzaju Wasilewskiego, Komorowskiego czy Boruca za 2 lata chwyciła mnie za serce. Może by tak nie tylko 35+, ale i 60+. Byłoby jeszcze zabawniej.

Saga o przyczynach kontuzji

Obwiniano dietetyka, ale kierownictwo wydyskutowało, że to nie on. Znowu przypomina mi się stary dowcip: "Pytają gazdę czy widział Lenina w Poroninie. Ano widziołek. A jak to było. Ide ja sobie halo i patrze, a tu idzie taki niepokaźny i łysy. I tak sobie dumam: łon czy nie łon. Łon czy nie łon. Musi być łon. I coście baco uczynili? Ano ja biegiem na policyjum. Ale im skurczybyk na nieszczęście dla świata ucik". A wystarczy posłuchać pana Cesara Szklarza. Oczywiście przy zastosowaniu rozumowania a contrario znanego także jako metoda a rebus. Posłuchajmy: "Praca przy pomocy sztang i innych przedmiotów nie dawała szans na odbudowę mięśni, na ćwiczenia korekcyjne, na stabilność ciała, na przygotowanie mięśni do wysiłku i na wzmocnienie mięśni. Z badań nie wyciągaliśmy wniosków i piłkarze nie pracowali indywidualnie nad wyeliminowaniem braków w wykonywaniu ruch funkcjonalnego". Powiada, że teraz chce przygotować zawodników w cyklu tygodniowym, dzieląc mikrocykl na trening wyrównawczy, regenerację, mocny trening fizyczny, trening taktyczny i aktywacyjny. I tak od meczu do meczu. Też fajnie. Tylko dlaczego z tego mikrocyklu dotychczas nie korzystaliśmy, dostosowując go do rytmu meczowego piłkarzy?

Tylko, żeby nie było tak, że zaczyna robić za eksperta czyli takiego, który wie wszystko o niczym.

Saga o odzyskaniu utraconego tytułu z 1993 roku

Zacznę od tego,że pod koniec marca 1993 roku rozmawiałem z prezesem i właścicielem ówczesnego klubu II-ligowego w jego hotelu przy wodzie rozmownej i on mówił mniej więcej tak: "Decyzja już zapadła. Legia nie będzie Mistrzem. Mistrzem ma być Lech. Nie tylko dlatego, że to znienawidzona Legia, że Romanowski, który przylazł nie wiadomo skąd i nie jest z naszych działaczy co własną krwawicą  i potem zdobyli to co mają, a do tego podwyższył ustalone stawki za kupno graczy "rywali" i za wejście w sędziów, i nie dlatego, że tego buca i aroganta Wójcika nie znoszą w PZPN. To sprawa polityczna i my musimy się poddać. Bo oni wiedzą, że to wszystko to gra szmalu a nie piłkarzy. I oni mogą nas rozwiązać. A my przecież tę piłkę kochamy". A ja na to: "A jak Lech będzie 16-ty? To jest niemożliwe. Oni nie maja kasy tyle co Romanowski, ale na 2 miejsce mają i je kupią". Poruszyliśmy mnóstwo tematów i na koniec on mówi: "Ja lecę z tej ligi. Spadam. Nie stać mnie. Kiedyś można było przekupić dwóch trzech graczy, a dziś wszyscy się garną i sędziowie też chcą więcej. Nie daję rady". Ja naiwnie: "A co w III lidze,będzie lepiej?" "Nie będzie lepiej, ale będzie taniej".

Oczywiście wszyscy byli umoczeni. Ale my też. I niech tę hańbę w postaci tak zdobytego tytułu nosi Lech, a my o niej powinniśmy zapomnień, zakopać ją i do niej więcej nie wracać.

W tym kontekście wspominanie o panu Romanowskim, czy przez dziennikarza w rozmowie z panem Mioduskim o panu Drzymale czy Ptaku jest co najmniej nie na miejscu. Nie można udawać, że ci ludzie byli czyści. Bo nie byli. Bawi mnie ta Prokuratura we Wrocławiu. Oskarża trenerów, piłkarzy i sędziów. A ja się pytam: "Skąd pieniądze? Oni byli ich beneficjentami i przekaźnikami, ale szmalu nie mieli, bo skąd. On pochodził od tych co go mieli. Od nich." Ja wiem, że to nie takie proste pisać o tych rzeczach, bo w Polsce mamy prawo do wolności wypowiedzi, za to w Ameryce maja prawo do wolności po wypowiedzi. Nasz system skutecznie zwalcza wolność mediów. Ale skoro nie można ich piętnować, to przynajmniej należy z pogardą o nich zmilczeć.

I na koniec dowcip: "Czy to prawda, że na wieść o spadku Lecha z Ekstraklasy dwaj pracownicy rzucili się z 3 piętra? Prawda. Jeden skoczył po wódkę, a drugi po zagrychę".

Dyskusja (3)
1sobota, 01, luty 2014 21:18
urka
@Zbyszek
"Ale zwiodę tych co liczyli na szyderstwa. Na to jestem za bardzo lojalny i zbyt rycerski, aby kopać leżącego."

Afery są tej rangi że prezio powinien za to siedzieć i wtedy lojalnie i po rycersku można będzie skopać siedzącego.

Z kręgów zbliżonych do źródeł dobrze poinformowanych wiem że prezes nie myje zębów na noc i rozrzuca po podłodze bieliznę i skarpetki.

A poza tym PAP oświadcza że TASS donosi.
2sobota, 01, luty 2014 22:13
Zbyszek
Dziękuję. Niektórzy sami preparują takie wpisy. Aczkolwiek za strusiami nie przepadam, bo wystawiają pewną część ciała. Natomiast ostatnio spodobał mi się Mateusz Borek, który na pytanie o to czy doczekamy się drużyn pokroju Victoria Pilzno czy BATE odparł: "...Kiedy dyrektorami będą zawodowcy i wizjonierzy, a nie ukrywający się przed światem geszefciarze. Kiedy z polskiej piłki definitywnie odejdą ludzie ubrudzeni korupcją...". A teraz odpowiedz. W 1993 roku w Kodeksie Karnym nie było przepisu o ściganiu korupcji w sporcie, a więc nie można było nikogo skazać. Przepis ten wszedł w życie od 2005 roku. I te kilka tysięcy osób którym postawiono zarzuty przez Prokuraturę we Wrocławiu tyczy tego okresu i nieco wcześniejszych, jeżeli wykazano, że przestępstwa wykryte w 2005 roku miały charakter ciągły. Panowie o których wspominam odeszły ze sportu. Radzę tylko, aby o nich zapomnieć i nie robić z nich bohaterów, bo to nie przystoi ludziom uczciwym. Czas na następnych. A teraz wypada posłuchać np. Łukasza Nawotczyńskiego, który wreszcie mówi prawdę. Tak było przez około 30 lat w każdym polskim klubie. To była powszechna wiedza. Oczywiście zawsze zdarzają się ślepi i głusi. Tylko, że te przypadłości o normalności nie świadczą. Pobłażanie może tylko spowodować, że ta zaraza powróci. Mam przy tym świadomość, że dla młodzieńców te czasy to rodzaj bajki o złym wilku. I nic na to nie poradzę.
3sobota, 01, luty 2014 23:24
szmal
Skoro wszyscy kupowali, a my zaplacilismy najwiecej, to Mistrz musi do nas wrócić Razz

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1