- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
Żyro redivivus
Sobotni mecz z Zawiszą Bydgoszcz był kolejnym w ostatnich tygodniach, podczas którego na duże slowa uznania zasłużył Michał Żyro. Skrzydłowy, który powrócił do drużyny po kontuzji odniesionej jesienią w meczu Ligi Europy w Trabzonie, przestawiony wiosną przez Henninga Berga na prawą stronę boiska, strzela bramki i asystuje, walnie przyczyniając się do powiększania zdobyczy punktowej przez Legię.
Czy runda wiosenna okaże się przełomem w karierze Michała Żyro? Tego oczywiście jeszcze nie jesteśmy w stanie ocenić, trzeba natomiast sobie powiedzieć, że... na ten przełom czas już najwyższy.
Pamiętamy Michała walczącego o miejsce w wyjściowej jedenastce Legii w sezonie 2011/12. Budził wtedy emocje zarówno pozytywne, jak i negatywne. Niektórzy widzieli w nim niezgrabnego, piłkarsko nieefektywnego młodzieńca, którego notorycznie do pionu stawiał wielki Danijel Ljuboja, a naszemu lewoskrzydłowemu przyklejono łatkę bardziej pasującą do lalki z powieści Collodiego niż do zawodowego piłkarza.
Inni dostrzegali w Michale potencjał do wykorzystania, boiskową inteligencję, umiejętność odnalezienia się w grze kombinacyjnej, dobre podanie. Sezon 2011/12 dla Legii zakończył się fatalnie, ale Michał Żyro zanotował w tych rozgrywkach co najmniej obiecujący start profesjonalnej kariery. Asysty, takie jak podczas ligowego meczu z Ruchem w Chorzowie, bramki, jak zdobyta przeciw Widzewowi w Warszawie, wyśmienity występ w finale pucharu Polski, doświadczenia wyniesione z meczów w europejskich pucharach, między innymi ze Sportingiem Lizbona, przeciw któremu Żyro rozegrał w dwumeczu 150 minut, to wszystko miało zaowocować w przyszłości.
Pojawiły się pierwsze plotki transferowe, które komentowaliśmy także na czarnej-eLce. Niestety, od początku sezonu 2012/13, Michał miał pod górkę. Przegrał rywalizację o pozycję na lewym skrzydle z Jakubem Koseckim, dopadła go kontuzja. Nie lepiej zaczął się bieżący sezon. Jesienią Michał zanotował niezłe mecze, na przykład przeciw Widzewowi Łódź czy w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów przeciw Molde, ale zapamiętać dał się przede wszystkim z fatalnych strat, które zaliczył w meczach z Apollonem i Wisłą Kraków. Potem znów dopadła go kontuzja.
Mając nadzieję, że Michał to zawodnik utalentowany, dysponujący potencjałem, trudno nie było dostrzec, że czas leci, nasz skrzydłowy we wrześniu tego roku skończy 22 lata, a od pewnego czasu jego kariera dreptała w miejscu.
Wtedy nagle pojawił się Henning Berg ze swoim pomysłem ustawiania pomocników na odwrotnych skrzydłach. Michał Żyro zagrał na prawej flance w sparingu z Bytovią Bytów (2:0). Trudno było ocenić czy to faktyczna przymiarka do ustawiania Michała na tej pozycji, czy jedynie próba ogrania powracającego po kontuzji zawodnika, ale szybko okazało się, że prawdziwa była pierwsza opcja.
Od mecz ze Śląskiem, Michał Żyro miał udział w golach zdobywanych przez Legię kolejno: z Wisłą na 1:0 (asysta przy bramce Radovicia), Piastem (asysta przy bramce Dudy), Zawiszą Bydgoszcz (asysta przy trafieniu Rado, gol na 2:0), z Zagłębiem Lubin (asysta przy bramce Sa, został sfaulowany w polu karnym przez Rymaniaka, co dało Legii bramkę Vrdoljaka z karnego), znów z Zawiszą (bramka na 1:0, asysta przy golu Saganowskiego). Na czternaście bramek zdobytych przez Legię od powrotu do składu Michała Żyro, bezpośrednio przyczynił się on do zdobycia ośmiu. To znakomity wyczyn jak na bocznego pomocnika.
Przemiana jest ewidentna i zaskakuje nawet zatwardziałych zwolenników talentu Michała, nie wspominając o jego oponentach.
Widać ją po pierwsze w boiskowej efektywności Żyry, który, dzięki możliwości schodzenia do środka pola i wykorzystywania lewej nogi do posyłania prostopadłych piłek i strzałów na bramkę, a nie tylko dośrodkowań, jest zaangażowany z znacznie większą ilość niebezpiecznych akcji wyprowadzanych przez Legię. To nie ten sam piłkarz, który gubił się, kiedy trzeba było 'domknąć' akcję prowadzoną drugim skrzydłem.
'Nowy' Żyro to również znacznie bardziej ekonomiczna gra. W tym momencie Michał nie wygląda już jak swoje poprzednie wcielenie, jak zawodnik, którego energia rozsadzała w pierwszych minutach meczu, by z upływem minut coraz wyraźniej opadać z sił, zniechęcać się i tracić animusz. Zupełnie jakby Michał wszedł na wyższy poziom piłkarskiej dojrzałości.
Fanfary? Na te rzecz jasna za wcześnie. Legia nie zdobyła jeszcze mistrzostwa Polski, a Żyro musi potwierdzić klasę w najważniejszych meczach sezonu, niestety nie w tym najbliższym, z Lechią w Gdańsku. Ale... Michał, tak trzymaj!


- "Przemiana jest ewidentna i zaskakuje nawet zatwardziałych zwolenników talentu Michała..."
Nie zaskakuje. Sorry, ale niektórzy widzą jakąś przemianę w Michale, ja jej niestety (piszę niestety, bo w jego grze wciąż pojawiają się te same mankamenty), przynajmniej na razie nie dostrzegam. Widzę natomiast zmianę w pomyśle na wykorzystanie tego piłkarza. Jednocześnie widzę zawodnika zdrowego, który potrafi wykorzystać swojej atuty. Nie będę jednak ukrywał, że oczekuje od Żyro gry jeszcze lepszej, bo jestem pewien, że na takową go stać. Marzy mi się jeszcze jeden pełen sezon w Legii, dłużej go nie utrzymamy. Tyle jednak wystarczy aby Michał wreszcie rozwinął skrzydła.
No, jeżeli nie zaskakuje, to że tak powiem szacun
Ja na mój ogląd, już sam fakt, że tak dobrze radzi sobie na prawej stronie jest wystarczająco zaskakujący. Może nie byłbym tak zaskoczony, gdybym wyobrażał sobie wcześniej takie ustawienie na stałe (a nie tylko jako element wymiany pozycji z drugim skrzydłowym, jak to bywało u Urbana), no ale dyskutowaliśmy tu o ustawianiu Michała na lewej obronie, w ataku, natomiast na prawym skrzydle - nie przypominam sobie. Podobnie ta jego skuteczność, wcześniej ile on bramek strzelił w lidze, trzy? Teraz już dwie w ośmiu meczach, a mogło być więcej (vide sytuacje z Wisłą i Piastem).
Jakie 'te same mankamenty' masz na myśli?
I mam teraz do siebie samego pretensje za brak wyobraźni. Przecież Berg na zgrupowaniach namiętnie trenował zejście do środka skrzydłowych i obieg obrońcy, więc optymalne wydawało się ustawienie na prawym skrzydle zawodnika z dominującą lewą nogą. Pomysł się świetnie sprawdził, więc w sytuacji kontuzji Gui najlepszym wyjściem było znaleźć zastępcę o podobnych cechach. Teraz widzę, że M. Żyro był jedynym ,który się nadawał. Tym bardziej, że wcale nie jest to nowość dla Michała, bo w młodzieżówce M. Dorna już go tak ustawiał i wychodziło bardzo przyzwoicie. Powinienem taki scenariusz przynajmniej teoretycznie zakładać, bo przesłanek było wystarczająco dużo.
Teraz tylko nie zajechać chłopaka. Kontuzji nazbierał tyle, co niejeden 30 latek i przy jego umiejętnościach trzeba go prowadzić bardziej odpowiedzialnie niż dotychczas. Jak będzie zdrowy to w eliminacjach pucharów europejskich będzie ważnym ogniwem.
I oby nikt nie wpadł na pomysł sprzedawać go po sezonie. Jak mało który piłkarz potrafi kolegom stworzyć sytuację strzelecką. Jeśli będzie taka konieczność to już wolałbym oddać M. Rodovica.
- "No, jeżeli nie zaskakuje, to że tak powiem szacun "
Dla mnie, dla niego, czy po prostu dworujesz? Jak już napisałem, dla mnie Michał Żyro nie pokazuje nic, czego wcześniej nie widziałem. Strzelanie bramek nie jest nowością, pokazywał, że to umienie nie raz. Z powodzeniem grywał na pozycji wysuniętego napastnika z w młodzieżówce i u nas w młodszych rocznikach. A na flankach nie tylko był podporą zespołu Dorny (o czym pisze Dzynek), ale też świetnie sobie radził w Młodej Legii. Podstawowe różnice są dwie. Po pierwsze Michał wreszcie jest zdrowy, po drugie wreszcie ktoś (Henning Berg) wyraźnie na niego postawił.
Nie pamiętam kiedy Michał rozegrał tyle spotkań pod rząd w podstawowym składzie. Będąc wyraźnie 'pierwszym do składu' piłkarzem. Wcześniej pomimo naprawdę dobrych występów rzucany był to tu, to tam. Bez większej pewności na grę w kolejnym spotkaniu. A przecież w takich meczach jak z Hapoelem pokazywał, że ogrywanie rywali na poziomie Europy nie jest dla niego problemem. O takich meczach jak ten z Ruchem Chorzów (puchar) już nawet nie wspomnę.
Obecne ustawienie na prawej flance pomaga, nie twierdzę, że nie, ale jestem przekonany, że i na lewej byłby równie efektywny. Czynnikiem mającym o wiele większy wpływ na pozytywną ocenę gry jego jest ustawienie samej Legii. Skrzydłowi w zamyśle norweskiego szkoleniowca grają o wiele wyżej, mają zdecydowanie mniej do roboty w defensywie. Ich główne zadanie to operowanie na połowie rywala i wypracowywanie sytuacji dla zespołu. I to bardzo odpowiada Żyro, maskuje jego niedoskonałości, o których wspomniałem. A tych w jego grze wciąż jest sporo.
Michał nadal ma problem z wytrzymałością. Ma sporo przestojów, wciąż jest mało odpowiedzialny. W meczu z Zawiszą zagrał prawie identyczną piłkę jak ta ze spotkania z Apoelem, która zakończyła się strata bramki. Tym razem naprawił (bodajże) Vrdoljak, ale mogło być równie źle jak w tamtym pojedynku, bo strata (złe podanie w poprzek boiska) nastąpiła bliżej środka pola. Żyro operującego przy naszej linii pola karnego też za często nie uświadczysz. Wracanie do obrony wciąż zabiera zbyt wiele sił naszemu skrzydłowemu (dlatego też dywagacje o lewej obronie były dla mnie kompletną abstrakcją). Ale i tak najważniejszą bolączką Michała jest nonszalancja. Świetnie, że jest pewien swoich umiejętności, ale zbyt często zagrywana przez niego piłka jest 'niedopieszczona', przez co ląduje nie tam gdzie powinna. I świetnie zapowiadająca się akcja, lub mogące otworzyć drogę do bramki podanie ląduje 'w malinach'.
Niemniej jednak uważam, że wszystkie te 'niedoróbki' znikną przy regularnej grze. Tego teraz Michałowi najbardziej potrzeba i na szczęście (dla nas i dla niego) okazji do takiej dostaje coraz więcej. Mnie bardzo, ale to bardzo to cieszy. Tak jak uparcie twierdziłem, że Michał Żyro zrobi większą karierę od Rafała Wolskiego, tak nadal to podtrzymuję.
No pewnie, że dla Ciebie szacun. Ja tam jestem zaskoczony. Ba, przecieram oczy ze zdumienia, a wiesz przecież że byłem / jestem wiernym fanem talentu Żyrki.
Z Twoją argumentacją, że to ten sam Żyro nie zgadzam się, spostrzeżenia mamy najwyraźniej zupełnie inne. Czy wcześniej pokazał, że umie strzelać 'nie raz', no niby fakt, sam napisałem, że w lidze do tej pory bodaj ze trzy razy
Czy grałby tak samo teraz na lewej stronie, ha, tego sam jestem ciekaw! Pewnie prędzej czy później będzie miał okazję / musiał tam wrócić, wtedy zobaczymy.
Co do wytrzymałości, hm, ja tam fachowcem nie jestem, wydaje mi się, że ważne jest, żeby nauczył się gospodarować posiadanym pułapem wydolności i nie umierał na boisku po 60. minucie. W sobotę raczej nie umarł