A+ A A-

Pierwsza przeszkoda: St Patrick's Athletic

W drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów Legię czeka dwumecz z mistrzem Irlandii. Pierwszy mecz z drużyną Saint Patrick's Athletic rozegramy w Warszawie, 15 lub 16 lipca. Rewanż będzie miał miejsce tydzień później w Dublinie. To pierwszy w historii przypadek, kiedy na pucharowej drodze Legii staje drużyna z Irlandii.

Drużyna St Patrick's Athletic zdobyła w zeszłym sezonie mistrzostwo Irlandii pierwszy raz od jedenastu lat, o trzy punkty wyprzedzając zespół Dundalk. Kolejny sezon ligowy w Irlandii jest obecnie w pełni. Nasi pucharowi przeciwnicy zajmują po szesnastu kolejkach trzecie miejsce w tabeli, sześć punktów za Dundalk. Ich najbliższy ligowy mecz będzie miał miejsce już w piątek, przeciw Bray Wanderers.

Losowanie trzeba uznać za bardzo dobre, zwłaszcza że w koszyku Legii znalazł się zespół mistrzów Norwegii, Strømsgodset. Wszystko co najlepsze w irlandzkiej piłce ulokowane jest przecież w klubach angielskich, co nasuwa oczywiste podobieństwa między mistrzem Irlandii, a mistrzem Walii, The New Saints, z którym mieliśmy okazję mierzyć się rok temu. Ostatnim zawodnikiem St Patrick's Athletic, który trafił do Anglii był pomocnik Jake Carroll, który w zeszłym roku został sprzedany do występującej w Championship drużyny Huddersfield.

W składzie mistrzów Irlandii nie ma reprezentantów kraju, choć środkowy pomocnik Keith Fahey rozegrał piętnaście meczów w barwach Irlandii, ostatni z nich w kwalifikacjach do trwającego właśnie mundialu, kiedy to Niemcy rozgromili Irlandię 6:1. Fahey zanotował również prawie 150 występów w Birmingham City. Mistrzowie Irlandii mają za to w składzie kilku zawodników, którzy mają w dorobku pobyt w szkółce Manchesteru United. To pomocnik Conor McCormack oraz najlepszy strzelec drużyny (13 bramek w tym sezonie), Chris Fagan. Skutecznie w barwach St Patrick's Athletic prezentują się również pomocnicy, Conan Byrne i 21-letni Chris Forrester (odpowiednio 10 i 7 bramek w tym sezonie).

Czego możemy spodziewać się po drużynie mistrza Irlandii? Pod względem piłkarskiej jakości na pewno nie mamy się czego obawiać, należy jednak nastawić się na grę z przeciwnikiem ambitnym, walecznym i nieźle przygotowanym taktycznie, co zresztą przerabialiśmy już w dwumeczu z TNS. Pucharowe wyniki St Patrick's Athletic zdają się potwierdzać, że jest to zespół, który nie zwykł tracić wielu bramek nawet ze znacznie silniejszym przeciwnikiem (drużyny Karpat Lwów czy Hannoveru 96 strzelały Irlandczykom nie więcej niż trzy bramki w meczu), co może oznaczać, ze zawodnicy są zdyscyplinowani taktycznie i nieźle przygotowani fizycznie. Najgłośniejszy pucharowy sukces St Patrick's Athletic miał miejsce w 2009 roku, kiedy Irlandczycy pokonali rosyjskie Krylia Sowietow. St Patrick's Athletic zwyciężyli u siebie 1:0, na wyjeździe przegrywali już 0:3, ale zdołali zdobyć dwie bramki i wyeliminować Rosjan. W ostatnich latach Irlandczycy mają też 'na rozkładzie' Islandczyków z IBV, Bośniaków z Sirokiego Brijegu, czy... Szachtar Karaganda, który wyeliminowali trzy lata temu, przegrywając na wyjeździe 1:2 i zwyciężając u siebie 2:0. Zeszłoroczna przygoda St Patrick's Athletic z Ligą Europy zaczęła się i skończyła na dobrze znanym Lechowi Poznań Żalgirisie Wilno. W Wilnie Irlandczycy zremisowali 2:2, ale w Dublinie nie byli w stanie utrzymać korzystnego wyniku i przegrali z Litwinami 1:2 (bramki w obu meczach zdobywał Kamil Biliński).

Z Irlandczykami z katolickiej części wyspy jeszcze nie rywalizowaliśmy, mieliśmy natomiast okazję grać z drużyną z Irlandii Północnej. W 1997 roku pokonaliśmy Glenavon Lurgan, remisując 1:1 na wyjeździe i zwyciężając 4:0 u siebie, ale wbrew pozorom wcale nie był to dla Legii dwumecz lekki, łatwy i przyjemny.

Wypada powtórzyć banalne stwierdzenie, że Legia musi podejść do meczu z mistrzem Irlandii przede wszystkim z dużą koncentracją i zaangażowaniem. Ten typ przeciwnika nie zwykł kłaść się na boisku i czekać na najniższy wymiar kary. Trzeba uważać, żeby w pierwszym meczu w Warszawie nie dopuścić do utraty jakiejś głupiej bramki i nie skomplikować sobie niepotrzebnie życia. Nie oszukujmy się jednak – mierzymy w tym sezonie znacznie wyżej i nie ma takiej opcji, żebyśmy 'wyłożyli się' na irlandzkiej przeszkodzie.

Dyskusja (5)
1poniedziałek, 23, czerwiec 2014 18:31
Monrooe
Wydaje się, że St Patrick's Athletic to dobry rywal na początek, kiedy nie będziemy jeszcze w pełni swojej formy. Pierwszy mecz u siebie też zdaje się dobrym rozwiązaniem. Zagrać raz a dobrze, wybić rywalom z głowy pomysły na dalszą rywalizację i pojechać na kufelek pysznego Guinnessa. Jednocześnie spokojnie przygotowując się do kolejnej rundy.
2poniedziałek, 23, czerwiec 2014 23:28
Walles
Legia musi podejść do meczu z mistrzem Irlandii przede wszystkim z dużą koncentracją i zaangażowaniem

To jest podstawa w obecnym futbolu. Wszelkie odstępstwa od tego są coraz częściej karane. Przypomnę tylko potyczkę sprzed dwóch lat:
F91 Dudelange (Luksemburg) - Red Bull Salzburg 1:0 oraz 3:4 i Red Bull out. II runda kwalifikacyjna ....
Austriacy mieli współczynnik klubowy w okolicach 30 pkt czyli dwa razy większy niż ma Legia. Tak więc pełna koncentracja, mobilizacja, dwa zwycięstwa i kolejny przeciwnik Wink
St. Patrick to słaba drużyn? Tak wolno naszym pomyśleć jedynie ... po meczu. I tak ma być Smile
3wtorek, 24, czerwiec 2014 12:08
gawin76
Święte słowa Wallesie.

To była pyszna pucharowa historia, uwielbiam takie smaczki, nawet pisałem o tym we Fleszu jak jeszcze istniał Wink

Swoją drogą to również bardzo dobry przykład na rzecz zupełnie inną - jak dostać takiego gonga jak Salzburg wtedy i nie zboczyć z obranej drogi. Też lekcja do odrobienia.

PS. Na uefa.com jest króciutki reportaż z Dublina dotyczący wylosowania Legii przez St Patrick's Athletic.
4wtorek, 24, czerwiec 2014 14:32
Monrooe
Polecam całkiem fajny tekst odnośnie naszego irlandzkiego rywala. Wink
5wtorek, 24, czerwiec 2014 19:01
KAM
Piłka z całą pewnością jest "zamiennikiem" wojny i dostarcza nam emocji bitewnych które głęboko tkwią w naszej naturze.
Znalazłem taką analizę taktyczną dawnego "meczu" dawnej LM AEK - Roma.

"O zwycięstwie jednej czy drugiej strony prawie zawsze decyduje "splot pewnych sprzyjających jej okoliczności". Jednak w przypadku starć Rzymian z "Hellenami" wyniki mówią same za siebie. Wedle wszelkich prawideł sztuki wojennej pod Magnezją Antioch powinien odnieść zdecydowanie zwycięstwo - miał dwukrotnie liczniejszą armię, dużo więcej kawalerii, słonie, a równinny teren sprzyjał działaniom falangii. Popełnił szereg głupich błędów i klęskę nalezy zapisać na jego konto, ale nie zmienia to faktu, że armia hellenistyczna była machiną strasznie skomplikowaną i zawodną. Najmniejszy błąd dowódcy, brak synchronizacji działań poszczególnych jednostek, mógł zaowocować tragedią, co zresztą doskonale obrazuje bitwa pod Magnezją, ale także bitwy pod Rafią czy Kynoskefalaj. Tylko wodzowie naprawdę wybitni, jak Aleksander Macedoński czy Pyrrus, potrafili wycisnąć z armii hellenistycznej pełnię jej możliwości sprawnie stosując taktykę połączonych broni.
W konfrontacji z nią legion był znakomicie zorganizowanym, a przy tym idealnie prostym, niezawodnym narzędziem mordu, sprawdzającym się czy to ze słabym czy to dobrym dowódcą, w pagórkowatym terenie czy równinnym itd. Armia Rzymska była po prostu skuteczniejsza i tego obrazu nie mogą zmienić pojedyncze, wymęczone zwycięstwa Pyrrusa."

Wierzę że nasz dowódca Berg buduje legion który będzie sprawnym "narzędziem piłkarskiego mordu".
Z uwagi na ograniczenia finansowe musimy postawić na niezawodną prostotę, osiągniętą poprzez świetną organizację i waleczność.

Chciałbym oczywiście oglądać w Legii wirtuozów ale cel można osiągać na różne sposoby, jak nie myciem to wałkowaniem.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1