- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- Senator
Nikt nie daje piłce więcej niż kibice
Tytułowe zdanie znajdziecie na samym początku książki, do przeczytania której będę starał się was w kilku słowach zachęcić. Kiedy tylko pojawiła się wieść, że redaktor Okoński szykuje się do wydania książki pod tytułem „Futbol jest okrutny”, czekałem na nią z wielką niecierpliwością. Znam poglądy i sposób pisania pana reaktora z jego, dla mnie najlepszego piłkarskiego blogu pod tym samym tytułem.
Nie zawiodłem się, pamiętacie czytelnicy i komentatorzy czarnej-eLki mój zachwyt nad książką Nicka Hornby'ego „Futbolowa gorączka”? Ta książka jest w 100% taka sama, ale zarazem w 100% inna. Taka sama ponieważ obaj są uzależnieni od futbolu w stopniu skrajnie dla mnie fascynującym, taka sama bo obaj kibicują angielskim drużynom, w końcu taka sama bo ja kibic identyfikuję się z oboma autorami w pełni. W 100 % inna bo u Okońskiego znajdziecie odniesienia nam bardzo bliskie, dotyczące naszych krajowych zespołów, 100% inna bo poznacie marzenia autora odnośnie roli futbolu w świecie i jego punkt widzenia dużo szerszy niż u Horny'bego na tak ważne sprawy jak sędziowie, komercjalizacja i pieniądze w piłce nożnej, czy w końcu jego stosunek to mrocznych stron futbolu czyli rasizm, nienawiść i antysemityzm. O klasie pisarskiej autora niech świadczy może ten nieco przydługi cytat ale nie umiałem się oprzeć pokusie aby ujrzał światło dzienne w moim tekście w całości . Cytat dotyczy bliskiego nam meczu Hiszpania – Irlandia na ostatnich mistrzostwach Europy:
„Co ja mówię śpiewać- bardziej niż śpiew było to opowiadanie, lepiej wiec będzie: zaczęli opowiadać światu historię mężczyzny, który w czasach wielkiego głodu za kradzież jedzenia dla swoich bliskich został zesłany do Australii tam zza więziennych murów wspominał rodzinną miejscowość. Była w tym zbiorowym przeżyciu na nowoczesnym, rozświetlonym sztucznym światłem stadionie nieoczekiwana intymność. Minuty płynęły, a oni wciąż śpiewali i było tak , jakby wyklęty lud powstał, podnosił głowy, odzyskiwał siłę, godność i nadzieję. Jakby na moment udało się przechytrzyć złośliwego demiurga, z którym się tu zmagamy, i pokazać mu, że są w piłce nożnej rzeczy ważniejsze niż wygrana swoich.”
Wspomniałem, że autor dużo szerzej niż „Futbolowa gorączka” przedstawia swój punkt widzenia na wiele ważnych spraw i co dla nas ważne na przykładzie naszym ligowym. Tu ponownie posłużę się cytatem: „Nie będzie nagrody za pierwszą prawidłową odpowiedz, jakie napisy mam na myśli. I jakie postawy za nimi stoją - nie tylko kibiców, także piłkarzy i klubowych władz… Uważam bowiem, że jednym z zadań klubu ... jest praca ze wspólnotą, a niezbędnym składnikiem tej pracy – działanie na rzecz zmniejszenia poziomu nienawiści w naszym kraju Owszem futbol może służyć także do tego.”
Szczególnie polecam bliski mi temat sędziów. Okoński pisze inaczej niż zdecydowana większość kibiców, pisze tak, że mi, ojcu młodego sędziego, jego słowa sprawiają radość. Cieszę się bo jest człowiek który rozumie pracę sędziów który stara się nie oceniać ich pracy ponieważ - "czymś znacznie gorszym od błędu arbitra, i mającym znaczenie bardziej negatywne skutki dla futbolu, jest kreowanie wokół tej, kolejnej w świecie piłki, wstrząsająco samotnej postaci atmosfery nienawiści czy odwetu". Zacytowałem tylko jedno zdanie ale jakże uderzająco prawdziwe, szczere i pełne troski o futbol.
Książka Michała Okońskiego jest szczera do bólu, i jeszcze bardziej prawdziwa. Jest o nas, ale przede wszystkim o piłce nożnej jej nieprzewidywalności, szalonych rozstrzygnięciach, w końcu o prawdzie która nas wszystkich dotyczy, czyli po każdym sukcesie musi, najzwyczajniej musi przyjść porażka, rozczarowanie, bo taki jest futbol.
Niby błaha sprawa policyjnego psa o imieniu Bryn, który wpłynął na losy pewnej angielskiej drużyny pokazuje jak okrutny i nieprzewidywalny jest futbol. To że, - "Jeśli wygrali weekend jest pogodniejszy. Jeśli przegrali czarna chmura przesłania słońce. To jest godne politowania. To jest nałóg. To jest monogamiczna miłość, póki śmierć nas nie rozłączy." To absolut norma i dla nas kibiców rzecz oczywista.
Nie będę więcej już nic pisał ani cytował, zakończę ten tekst krótkim stwierdzeniem faktu, że dla kibica nie przeczytać tej książki to tak samo jak nie obejrzeć najważniejszego meczu swojej ukochanej drużyny, czyli coś co możliwe nie jest.
Krzysztof Kaliszewski „Senator”
PS
Jeszcze jedna osobista dygresja. Ci którzy mnie znają wiedzą dokładnie jaki sprzeciw i bunt wywołują we mnie słowa fanatyk i fanatyzm w odniesieniu do nas, kibiców piłki nożnej. Z wielka radością więc oznajmiam, że książka ma 220 stron, a słowo o którym wspomniałem pada tylko raz i to w zdaniu które jest cytatem innego autora, w tym konkretnym przypadku autorki. Jestem na 100% przekonany, że autor celowo nie użył tego niepasującego do nas epitetu bo ma tak samo jak ja
nie widzi ani sensu, ani przydatności tego słowa w odniesieniu do nas kochających futbol. Żeby pocieszyć jeszcze tych zaangażowanych dodam, słowo kibol pada raz, i też w kontekście przestrogi, aby bardzo ostrożnie nim się posługiwać.


- "Ja wczoraj na urodziny dostałem .Jak nie być profesjonalnym piłkarzem "
To jakiś poradnik piłkarza Ekstraklasy?
A co do "Jak nie być profesjonalnym piłkarzem" to rozczarowała mnie. Tyle o niej trąbili, tyle gadali o tych historiach, a tutaj się okazuje, że wszystkie zostały opowiedziane w recenzjach. Dajmy na to jest rozdział 30 stronicowy, z tego pół strony zajmuje ciekawa historia np. zrobił kupę na balkonie Seamana
Generalnie warto przeczytać, bo historie są niestworzone (osobom wrażliwym odradza się czytanie owej biografii
Zaufałem Ci i zamówiłem przez Merlin.pl.
No to chyba mam wpi...l