- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Piast - Legia 1-1: Zderzenie z rzeczywistością
W meczu piątej kolejki Legia zmierzyła się z Piastem w Gliwicach. Nasza drużyna szybko wyszła na prowadzenie po bramce Zjawińskiego i utrzymywała przewagę do doliczonego czasu gry, kiedy gospodarze doprowadzili do wyrównania. Około 70. minuty mecz został przerwany na ponad godzinę z powodu interwencji medycznej na trybunach.
Trener Papszun dokonał jednej zmiany w porównaniu do meczu z Radomiakiem. W pierwszej jedenastce pojawił się Arreiol. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Deziel – Wszołek, Kapustka, Ševčík, Arreiol, Vinagre – Adamski, Zjawiński. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Gril - Twumasi, Rivas, Czerwiński, Fikaj - Lokilo, Łabojko, Leśniak, Vallejo - Ntamack, Sanca.
W 2. minucie doszło do dużego zamieszania pod bramką Piasta po wrzucie piłki z autu, ale gospodarze w ostatniej chwili uniknęli straty gola. W 4. minucie zaatakowali gospodarze. Sanca uderzył mocno i Hindrich musiał wybić piłkę na rzut rożny. W 6. minucie Gril odbił piłkę po płaskim strzale Adamskiego. W 7. minucie Legia objęła prowadzenie. Zjawiński celnie uderzył głową po wrzucie Augustyniaka z autu. W kolejnych minutach tempo meczu spadło. Gospodarze przejęli inicjatywę, ale nie potrafili zagrozić bramce Hindricha. Legia odzyskała kontrolę po dwóch kwadransach meczu, jednak ataki naszej drużyny jakoś się nie zazębiały. W 42. minucie żółtą kartką za faul upomniany został Deziel.
Legia prowadziła 1:0. Było to prowadzenie zasłużone, ale najniższe z możliwych i uzyskane po mało przekonującej grze.
W 51. minucie Ševčík otrzymał piłkę w polu karnym Piasta, uderzył, niestety zbyt lekko i Gril spokojnie złapał piłkę. Za chwilę szybki atak wyprowadzili gospodarze. Jeden z obrońców Legii ofiarnie zablokował strzał. W 57. minucie Reca zmienił Wszołka. Vinagre przeniósł się na prawą stronę boiska. W 60. minucie zagotowało się w polu karnym Legii. Nasi obrońcy zachowali czujność. Gospodarze starali się podkręcić tempo. W 70. minucie mecz został przerwany z powodu reanimacji jednego z kibiców na trybunie. Piłkarze zeszli do szatni i pozostali w niej do zakończenia akcji reanimacyjnej i odwiezienia kibica do szpitala. Mecz wznowiono po ponad godzinnej przerwie. W 80. minucie na boisku pojawili się Szymański, Urbański i Rajović, którzy zastąpili Arreiola, Ševčíka i Zjawińskiego. W 84. minucie Urbański oddał niecelny strzał zza pola karnego. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Chodyna zmienił Vinagre’a. Minutę później zmiennik Katsandonis doszedł do strzału głową w polu karnym Legii. Hindrich złapał piłkę. W piątej minucie doliczonego czasu gry Piast wyrównał. Sanca uderzył zza pola karnego, Augustyniak zmienił tor lotu piłki głową, myląc Hindricha i było 1:1. W dwunastej minucie doliczonego czasu gry legioniści mieli rzut rożny, po którym niecelny strzał oddał Adamski. Mecz zakończył się remisem.
Najważniejsze wydarzenie sobotniego meczu miało miejsce nie na boisku lecz na trybunach i ludzki dramat zepchnął futbol na dalszy plan.
Patrząc jednak na to co działo się na boisku nawet tylko do 70. minuty, nie można być zadowolonym z postawy legionistów. Podobnie jak dwa tygodnie temu w Kielcach, Legia strzeliła bramkę i jakby straciła koncepcję. Nasza drużyna znów się wycofała, znów grała irytująco asekuracyjnie, znów nie potrafiła skontrować przeciwnika ani skonstruować płynnej akcji, która rozstrzygnęłaby losy meczu. Taka bierność kreuje okoliczności mogące napędzić przeciwnika, a najmniejsza dekoncentracja w defensywie jest potencjalnie brzemienna w skutkach. Strata punktów ze słabiutkim Piastem to pierwsze w tym sezonie prawdziwe rozczarowanie, a toporna gra naszej drużyny przypomina, że pod względem piłkarskiej jakości jesteśmy jeszcze bardzo daleko od oczekiwanego poziomu i takie mecze jak w Gliwicach nie są i nie będą dziełem przypadku.
W najbliższy piątek Legia zagra u siebie ze Śląskiem.


Taktyka Marka Papszuna zdaje egzamin gdy pressujemy, rozrzucamy przejętą piłkę na boki i dośrodkowujemy ją w pole karne na dwie wieże. To plus "sfg" funkcjonuje w miarę dobrze i przynosi efekty. Tyle tylko, że gdy jesteśmy wycofani, gdy nasi skrzydłowi/wahadłowi są w jednej linii z trójką obrońców, to w momencie odbioru piłki z przodu nie mamy żadnego zawodnika „z gazem”. Jak możemy grac „szybkim kontratakiem” gdy nie mamy do tego nikogo imponującego dynamiką? Hindrich posyła lagę na jedną wieżę licząc, że ona zgra piłkę na drugą wieżę i to jest nasza zda się główna koncepcja „szybkiego kontrataku”.
Kiedyś w futbolu funkcjonował legendarny duet napastników stworzony do „szybkiego urozmaiconego zaskakującego kontrataku” ale gabarytami, fizycznością i i techniką operowania piłką był przeciwnością naszych „dwóch wież”. Z Zjawinskiego z Adamskim nie wspominając o Rajovicu nie zrobimy kreatywnego dynamicznego duetu choćby w połowie na miarę Andy Cole – Dwight Yorke. Moje pytanie brzmi jednak czy cały czas przez 90 minut w każdym meczu musimy piłować ustawienie z „dwiema wieżami”? Szczególnie gdy „pilnujemy” tego 1:0 dla nas i aż się prosi żeby szachować rywala szybką kontrą. Chocby Kuba Żewłakow wydaje się szybszy lub bardziej przebojowy niż Rajowic, Zjawiński i nawet Adamski. W kadrze są nieopierzone strusie pędziwiatry Kovacik i Szczepaniak ale Marek Papszun w kwestii „dwóch wież” jest nieugięty. Ktoś napisze że konsekwentny, ale dla mnie pokuszę się o stwierdzenie że „schematycznie uparty”.
Z pełnym szacunkiem dla naszego Dyktatora na Ł3 mimo wszystko czekam na taktyczną autorefleksję.
‘Jakość’ - wyraz klucz.
Nad reaktywacją Vinagre’a było wiele zachwytów (‘transfer wewnętrzny’). Może forma jest wyższa niż była, ale w Gliwicach było niechlujstwo, próba wymuszenia karnego i źle bite stałe fragmenty. To smutne, bo wydawało się, że sfg w ofensywie mogą być naszym atutem. Ja się nie dziwię, że mając Vinagre’a po swojej stronie Deziel Jr. nie zapuszcza się do przodu tak ochoczo jak Kamil Piątkowski.
Nie, że wszystko było źle, ale na więcej liczyłem ze strony Arreiola. Ciągle mam w pamięci jego debiut w Lublinie 10 miesięcy temu. Poprzeczka poszła wtedy mocno w górę.
Przy akcji na 1-1 Deziel Jr. optymalnie się nie zachował. Straciliśmy pierwszą bramkę z gry - dotychczas jedynie po rzutach rożnych.
Trochę nie rozumiem, jak u M. Papszuna, można sobie tak dać strzelić bramkę w końcówce. Kto tam stracił? Reca? Pod polem karnym miejscowych i przez całą długość boiska nie byliśmy w stanie niczego zrobić. Przypomniało mi to sytuację, w której był rzut karny dla Banika w rewanżu za Iordanescu przy stanie 2-1 dla Legii. Myślałem, że dyscyplina u obecnego trenera jest wyższa i wyklucza takie scenariusze.
Z jednym w tekście Gawina się nie zgodzę. Z określeniem Piasta mianem ‘słabiutki’. Ich atutem jest Myśliwiec. Akcje potrafią budować, odebrać piłkę w środku. Z upływem czasu, jeszcze przed resuscitation break, byli coraz groźniejsi i konkretni. W porównaniu z Radomiakiem byli całkiem całkiem.
Frankowski bez zastrzeżeń, pamiętając, jak było w przeszłości. Jedna uwaga: akcja opisana w relacji legia.net jako ‘61' Legia desperacko się ratuje! Sanca zakręcił obrońcami w polu karnym po czym zaczęła się prawdziwa seria dośrodkowań i strzałów piłkarzy Piasta. Na szczęście dla Legii żaden z nich nie znalazł drogi do bramki’ zaczęła się, moim zdaniem, od faulu dosyć wyraźnego na Kapustce. Sędzia nie odgwizdał.
Słaby mecz. I chyba musimy przywyknąć do tego, że takich będzie więcej.
sytuacja się powtarza i się zastanawiam na ile jest to spowodowane „piłkarską jakością” a na ile wyborami taktyczno-personalnymi naszego trenera?
Oczywiście że jakością.
Papszun może stawać na głowie ale pewnych rzeczy nie przeskoczy, nie z kadrą o takim profilu. Mamy zawodników do walki, do pressingu, do SFG, i tak właśnie gramy. To nie są zawodnicy ani do gry kombinacyjnej, ani do wysokiej intensywności na przestrzeni 90 minut. O czym tu w ogóle mówić jak odchodzi najlepszy piłkarsko pomocnik (Elitim) a zamiast niego trener dostaje figę z makiem? Jak za Kacpra Urbańskiego pojawia się Sevcik, to jest niby lepszy piłkarz? Wolne żarty, jest co najwyżej tańszy w utrzymaniu, takie to realia Legii AD 2026. Młody Żewłak wczoraj na pewno by wszedł, gdyby tylko był zdrowy, ale Kuba Żewłakow nie będzie jednoosobowym remedium na jakościowe deficyty drużyny. W pierwszej połowie była jedna sytuacja kiedy mogliśmy skontrować Piasta na 2:0, Vinagre urwał się na skrzydle, wystarczyło podać mu na dobieg i byłby sam na sam, no ale Adamski nie podał mu tej piłki, a nie podał, bo potrzebowałby do takiego podania ułamek więcej czasu i miejsca niż miał. Lech w identycznej sytuacji robi bramkę, bo tam jest jakość do gry szybkim atakiem.
Myślę, że główny wybór taktyczny Papszuna to odpowiedź na pytanie czy ustawiać Legię trochę wyżej (jak obecnie) czy niżej (jak wiosną). I wydaje mi się, że on od początku sezonu jest zdecydowany na to, by wykonać krok naprzód, dlatego szuka - właśnie - jakości, testując Arreiola zamiast Szymańskiego, stosunkowo szybko wprowadzając do pierwszej jedenastki Sevcika, prawdopodobnie Kuchta też za chwilę trwale zagości w pierwszym składzie. Ale to wciąż jest kadra do uprawiania raczej niewyrafinowanego futbolu, w którym naszych przewag nad przeciwnikiem należy szukać w innych obszarach niż wyszkolenie techniczne czy boiskowy polot.
@ corazstarszy
Trochę nie rozumiem, jak u M. Papszuna, można sobie tak dać strzelić bramkę w końcówce.
Niestety to była bramka typowa dla sposobu, w jaki chcą grać z nami przeciwnicy, tzn. po przechwycie kierują piłkę w wolną przestrzeń na skrzydło, gdzie brakuje nam jednego zawodnika. Korona upatrzyła sobie naszą prawą stronę, gdzie szalał Fassbender, Piast poszedł do naszej lewej, bo tam zabrakło Recy. I tak, oczywiście pierwszym winnym jest właśnie Reca, bo nie po to masz dwóch drągali w polu karnym, nie po to trafiasz co mecz do bramki przeciwnika po strzałach głową, żeby w doliczonym czasie gry posyłać płaskie podanie po ziemi pod nogi przeciwnika i przy prowadzeniu 1:0 stracić bramkę właściwie z kontry. Drugi winny to Kapustka, bo powinien faulować w środku pola, a dał się objechać i nie miał siły wrócić. Z Radomiakiem sfaulował na żółtą w ostatniej akcji meczu przy stanie 5:0, wczoraj zabrakło mu takiej właśnie decyzji. Deziel to szczerze mówiąc nie wiem co więcej mógł zrobić, był sam na dwóch, tak samo nie ma co winić Augustyniaka, zwykły pech.
Z jednym w tekście Gawina się nie zgodzę. Z określeniem Piasta mianem ‘słabiutki’.
Napisałem to na podstawie tego co widziałem w dotychczasowych meczach Piasta, nawet w tym zwycięstwie nad Wisłą, grali jak przypadkowa zbieranina i myślałem, że spokojnie to wygramy lepszą organizacją gry. Niestety Myśliwiec zmienił trochę ustawienie i być może jako zespół nie byliśmy na to przygotowani, np. Sanca i Ntamack podchodzili we dwóch do naszych obrońców i utrudniali rozgrywanie od tyłu. Tak, wczoraj Piast słabiutki na pewno nie był, racja, choć pewnie po części to nasza zasługa, że tak solidnie wyglądali, słaby mecz Vinagre'a (jak zauważyłeś), Piątkowski też nie był sobą, to samo Wszołek.
Z drugiej strony jak będziemy u siebie wygrywać, a na wyjazdach remisować to nie ma na co narzekać.
Kadra jest w sumie identyczna co rok temu, a wyniki jednak zgoła inne.
Brawa dla trenera.
Niedawno w wywiadzie Fredi Bobic stwierdził:
"– W tej chwili mamy 22 zawodników i trzech zawodników z akademii w pierwszym zespole, czyli łącznie 25 piłkarzy, plus trzech bramkarzy.
Teraz kadra wygląda bardzo dobrze i jest odpowiednio zbilansowana. Na każdej pozycji mamy co najmniej dwie opcje i to jest teraz dobra rzecz."
No i co z tego kiedy mało jest w niej jakości (zwłaszcza w środku pola) stąd min. właśnie taki mecz jak ten z Piastem. Jestem przekonany, że nie ostatni taki w sezonie. Najważniejsze w obecnej sytuacji jest to, że nie przegrywamy.
Spójrzmy tylko na nas . Przed sezonem a może lepiej napisać po ubiegłym sezonie większość z nas marzyła tylko o jednym , aby coś podobnego ( realna wizja spadku ) w tym sezonie nas ominęła .
Po pięciu kolejkach nasz bilans to 3 wygrane i 2 remisy , 11 punków i czołówka tabeli konia z rzędem temu kto był takim optymistą .
Ja zdania nie zmieniam sezon do jako takiego wyprowadzenia klubu na prostą i spokojny byt bez wizji spadku .
Co do jakości kadry i oceny Papszuna czekam na mecze z czołówką typu Lech, Jagiellonia i prestiżowych meczów z Widzewem, Wisłą z Krakowa. I na szczęście przynajmniej u nas nikt dobrej pory nie napisał po co Papszun wpuścił Rajovica przecież i tu wylew epitetów . Wpuścił i my nic na to nie poradzimy więc dziękuję bo już mi się ulewa od tych samych komentarzy co tydzień od pół roku na jego temat .
Pewnie, że tak krawiec kraje jak mu materii staje, wymieniając zawodników z pierwszej jedenastki na tych z ławki rezerwowych nasz level jakości piłkarskiej się nie poprawi, nie tego oczekuje i nie o to mi chodzi. Twierdzę tylko, że zawodników z większymi predyspozycjami do gry dynamicznej Marek Papszun pomija, zapewne ze względu na wiek, brak doświadczenia, gorsze warunki fizyczne. Spoko, jeżeli ich nie ma w wyjściowej jedenastce, akceptuję to, jest więcej plusów niż minusów z dotychczasowych wyborów taktyczno-personalnych trenera, mam tylko subiektywne zastrzeżenie, czy jednym systemem i z dostosowanymi pod niego personaliami mamy grac przez cały czas. Nie oczekuję zmian kopernikańskich, chciałbym tylko w sytuacji, gdy to rywal jest częściej przy piłce, gdy nasi wahadłowi przeważnie są w linii z obrońcami na 16 lub 25 metrze, to wówczas żeby zamiast na „dwie wieże” grac z jednym klasycznym napastnikiem i z jednym zawodnikiem o zdecydowanie lepszych parametrach dynamicznych.
Pisząc inaczej, gdy jesteśmy zdominowani, bez piłki, to wówczas system 3-5-2 a właściwie 5-3-2 z dwoma mniej mobilnymi wieżami, staje się dla nas bezproduktywny przy próbach wyprowadzania szybkiego kontrataku z głębokiej defensywy.
Jeżeli Marek Papszun będzie w swoich wyborach konsekwentny, to nie ma sensu żebyśmy trzymali w kadrze Kovacika z Szczepaniakiem, a trzeba ich jak najszybciej wypożyczyć żeby się ogrywali i nie mieli straconego sezonu.
Jakości piłkarskiej nie zmienimy, ale mamy w kadrze piłkarzy zróżnicowanych pod względem dynamiki, tymczasem moim zdaniem przy „dwóch wieżach”, przy wycofanych wahadłowych, zadaję pytanie: kto ma biegac do tej postulowanej szybkiej kontry?
Przy tym, nie mam żadnej gwarancji że z „szybkobiegaczami” nasza gra byłaby skuteczniejsza, chciałbym tylko żeby to zostało zweryfikowane i sprawdzone. W tej chwili i z Koroną i z Piastem zaliczamy „dzień świstaka” i „powtórkę z rozrywki” a jak powiadają: „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”.
Fragment wypowiedzi M. Papszuna z 23 maja po wygranym 4-0 meczu z Motorem zamykającym sezon.
– Chciałbym widzieć taką Legię na co dzień. Bardzo dobra w obronie, intensywna, ale też grająca dobry futbol, z polotem, tworząca sytuacje. Do tego trzeba dążyć. Zespół pokazał, że potrafi, ale dziś przestał istnieć.
To ostatnie zdanie. Jedną ze smutnych rzeczy w obecnej Legii (i ogólniej, w polskiej piłce klubowej) jest zbyt duża zmienność. Rozwiniesz jakiś sposób grania posiadanymi zasobami, po czym skończy się runda, a następną trzeba rozgrywać mocno zmienionym składem, dobierać sposób grania optymalny dla tego nowego składu, itd. I gdy już się to uda uczynić, to skończy się runda … Jest sens wprowadzać długofalowo nowe sposoby gry? A finansowo jesteśmy pod ścianą - przyjdzie oferta, dajmy na to 3,5 mln, za bramkarza, albo 1,5 za Deziela (teraz chyba on ma największy potencjał sprzedażowy) i nie będziemy mieli wyjścia. Trener działa po prostu realistycznie - tu i teraz, mając dobre rozeznanie w tym, na ile nas stać i jak mamy dobrze punktować. A bardziej skomplikowane scenariusze, o jakich piszesz? Może to bardziej wyzwanie dla Akademii niż dla 1. drużyny. Kovacik, Mikanovic? Dajmy potrwać rundzie - kontuzje, kartki, obniżki formy, przyczyny losowe. Będą zmiany.
Sevcik a K. Urbański, bo to ciekawie wywołał gawin76. Może tak być - lepszy Czech nie jest, za to tańszy. Na razie chyba za wcześnie, by oceniać. Mam mętlik w głowie a propos Czecha. W 1. połowie ładnie pomógł Augustyniakowi wślizgiem (nawet rożnego nie było). K. Urbański nie miał takich zagrań. Z drugiej strony, zmarnowana dobra sytuacja w 2. połowie, strzał anemiczny. I gra z Piątkowskim i Wszołkiem. Gdy ta dwójka grała swoje, to czasem fajnie wychodziło. Ale Sevcik chciał pomagać i uczestniczyć i miałem wrażenie, że tylko utrudniał. Niezintegrowany jeszcze. Zmierzam do tego, że wartość piłkarska to jedno, a chęć, zaangażowanie, praca - drugie. Te trzy ostatnie elementy u K. Urbańskiego w Legii nie wyglądały dobrze. Szans dostawał dużo przez dwie rundy, na szczęśliwego nie wyglądał, zarabiał dużo. Nie dziwię się, że jego kariera w Legii dobiegła końca na zasadzie porozumienia stron. Może Czech, nie będąc lepszym piłkarzem, wykaże więcej zaangażowania. To on odbiorem zapoczątkował sytuację na 4-0 z Radomiakiem.
I P. Wszołek. Bardzo zasłużony piłkarz, profesjonalista pełną gębą, w Legii od 2019 z przerwą. Transfer z rzędu najbardziej udanych od tego czasu, filar drużyny. On dba o siebie, pracuje, ale czas płynie. Lepszy nie będzie. Coraz więcej meczów ma nijakich, słabych, gdy mało wnosi, a i zadania obronne, jakie ma wahadłowy też nie zawsze dobrze wypełnia. Wczoraj był pierwszy do zmiany. Poza tym, zawsze najlepiej sobie radził, gdy Legia grała czwórką obrońców. To skrzydłowy, nie wahadłowy. Słowem, wahadła mamy do uzupełnienia. Sprowadzenie Arkadiusza Recy było złą decyzją dyrektora Żewłakowa. Młody J. Żewłakow nie broni, więc teraz nawet Vinagre’a nie zastąpi.
Zacznijmy od końca. Być może się łudzę i moje nadzieje zostaną rozwiane i prysną jak bańka mydlana, ale wydaje mi się, że Kuba Żewłakow ma „lepsze papiery” na zrobienie czegoś w piłce niż Szymon Włodarczyk, Marcin Rosołek, Igor Strzałek i inni dobrze zapowiadający się z legijnej akademii, którzy poprzepadali w dorosłej piłce. Tyle tylko, że pełna zgoda, od własnego pola karnego trzeba go trzymac z daleka, choc jak sam Papszun zwrócił uwagę uczynił progres w grze bez piłki. Zewłaka juniora widzę jako dziesiątkę, fałszywą dziewiątkę, drugiego napastnika, nawet skrzydłowego w systemie 4-3-3 (to raczej z tzw. musu) ale nawet z ósemką już bym dostrzegał problemy i tu lepsze predyspozycje ma zdaje się Wojtek Urbański. Zatem Kuba Zewłakow z pewnością Vinagre nie zastąpi i jego zmiennikiem nie zostanie, chyba, że Portugalczyk zacząłby grac jako ofensywny pomocnik a nie wahadłowy.
Wszołek jest „co raz starszy”, fakt, sprowadzenie Recy to nie był najlepszy pomysł, drugi fakt, tyle tylko że po zejściu Wszołka i przesunięciu Vinagre na prawe wahadło (lub skrzydło według terminologii Papszuna) nasza gra zupełnie siadła a Piast zaczął dominować. Czyli brak nam alternatywy.
To, za co lubię i cenię Papszuna, to, że przeważnie nie ściemnia. Olewiński w opinii kibiców i mediów młody, zdolny, ale Diabeł jasno zdefiniował, że w jego oczach na Legię w tej chwili jest za słaby i ok. wolę to niż jakieś pudrowanie i nawijanie makaronu na uszy.
Chodyną Raków się interesował gdy grał jeszcze w Zagłębiu, ale czy Kacper w Legii się potwierdza? Miewa dobre mecze, ale ...
Czyli mamy problem na wahadłach gdy trzeba rotowac Vinagre z Wszołkiem i trochę nie rozumiem tego zamieszania z Wjunnykiem, z czwartym, piątym, lub szóstym napastnikiem.
cdn
# Kacper Urbanski vs Michal Sevcik
A to jest ciekawy “keys”
Aha, wyjaśniam: “keysowanie” zaczerpnąłem od Leśnego, a nie od propagatorki “chlebowosci”! ,-)
Gawin: “Jak za Kacpra Urbańskiego pojawia się Sevcik, to jest niby lepszy piłkarz? Wolne żarty, … “
Jeżeli “zamienil stryjek siekierke na kijek” to za wiedza i akceptacja naszego “Diabelskiego Dyktatora”. Przypomnę co Marek Papszun powiedział o Urbanskim: “Kacper miał bardzo dobre podejście i po prostu po ludzku jest mi go szkoda. Natomiast inni zawodnicy wygrali rywalizację, a kiedy zaczęliśmy regularnie punktować, skład się ustabilizował. (...) Traktuję to trochę jako swoją małą porażkę, że nie udało mi się zbudować go w taki sposób, żeby był dziś jedną z wiodących postaci drużyny. Na pewno nad tym ubolewam.”
Jeżeli Gasparik odbuduje Urbanskiego i Górnik go w przyszłości wytransferuje za jakas pokazna sumke, to po stronie Papszuna zostanie zapisana nie “mała” a duza szkoleniowa porazka, chyba że Pan Marek zbuduje w Legii Sevcika. Obaj piłkarze są w podobnej sytuacji, Legia doszła do wniosku że w przypadku Kacpra koszty przebijają zysk, a na Czechu kreskę postawiła Sparta. U którego trenera i w którym klubie dany piłkarz zacznie lepiej progresować, to ten klub zanotuje ewidentny profit, a trener wypnie pierś do przodu.
Na dzis, wychodzi ze o te sama pozycje za plecami dwojki napastników rywalizują: Sevcik, Biczachczjan, Wojtek Urbanski i Kuba Zewłakow. Mam spore watpliwosci czy u Marka Papszuna Kacper Urbanski zamiast Sevcika wygrałby rywalizację o pierwszy skład?
Subiektywnie trzymam kciuki za młodego Zewłaka, ale … tu jest tyle tych keysow, ptfu, ptfu to znaczy zależności! ,-)