- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Śląsk 1-1: W jednostajnym tempie
W meczu szóstej kolejki Ekstraklasy Legia zmierzyła się w piątkowy wieczór w Warszawie ze Śląskiem. Nasza drużyna rozegrała bardzo słaby mecz i szczęśliwie uratowała remis dzięki bramce Adamskiego w doliczonym czasie gry. Specjalnie na ten mecz do kadry Legii dołączył Jędrzejczyk, który został oficjalnie pożegnany po wielu latach gry w barwach naszego klubu.
Trener Papszun postawił na drużynę w składzie: Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Deziel – Wszołek, Jędrzejczyk, Ševčík, Arreiol, Vinagre – Zjawiński, Kuchta. Skład Śląska wyglądał następująco: Niemczycki – Rosiak, Macenko, Ba, Malec, Llinares – Tomasiewicz, Samiec-Talar, Shabani – Dembélé, Marjanac.
Bohaterem pierwszych sekund meczu był oczywiście Jędrzejczyk, który po symbolicznym kopnięciu piłki opuścił boisko w szpalerze utworzonym przez zawodników obu drużyn i przy okolicznościowej oprawie zaprezentowanej na trybunach. Miejsce w środku pola zajął Kapustka. W 8. minucie Piątkowski dośrodkował na głowę Zjawińskiego. Piłka w znacznej odległości minęła bramkę gości. W 10. minucie legioniści pogubili się w rozegraniu. Samiec-Talar przejął piłkę, miał dużo miejsca przed polem karnym Legii, ale podjął złą decyzję i skończyło się na strachu. W 13. minucie z dystansu uderzył Augustyniak. Piłka wyszła na rzut rożny. W 15. minucie Vinagre oddał niecelny strzał z prawej nogi. W 24. minucie zza pola karnego chybił Kuchta. W 32. minucie Samiec-Talar podał zaskakująco w pole do Shabaniego. Augustyniak zaatakował rywala wślizgiem, nie trafił w piłkę i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do rzutu karnego podszedł Samiec-Talar, zmylił Hindricha i było 0:1. W 42. minucie Piątkowski doszedł do podania Kapustki z rzutu wolnego, jednak nie trafił w bramkę.
Do przerwy Legia przegrywała i nie był to wynik przypadkowy. Nasza drużyna atakowała w ospały sposób, nie będąc w stanie wypracować sobie ani jednej czystej sytuacji strzeleckiej. Śląsk realizował swój pomysł, uważnie broniąc i korzystając z okazji do kontr.
Na drugą połowę nie wyszedł Ševčík, którego zastąpił Urbański. W 58. minucie Tomasiewicz zaskakująco uderzył z dystansu. Hindrich odbił piłkę. W 59. minucie Zjawiński w dobrej sytuacji w polu karnym Śląska nie trafił w piłkę. W 66. minucie Niemczycki interweniował po strzale Urbańskiego. W 73. minucie goście mieli stuprocentową okazję do zdobycia bramki. Doskonałą interwencją po strzale Banaszaka popisał się Hindrich. Dwie minuty później najpierw Augustyniak nie trafił w piłkę polu karnym Sląska, a za chwilę Hindrich powstrzymał Marjanaca w sytuacji sam na sam. W 76. minucie Szczepaniak i Adamski zastąpili Arreiola i Kuchtę. W tej samej minucie Niemczycki obronił strzał Zjawińskiego. W 81. minucie Piątkowski nie trafił w bramkę po dośrodkowaniu Vinagre’a z rzutu rożnego. W 85. minucie Rajović zastąpił Deziela. W 86. minucie Zjawiński oddał sytuacyjny strzał z kilku metrów, niestety trafił w obrońcę. W 88. minucie Urbański dośrodkował w pole karne, ale piłka szybowała nieco zbyt wysoko i Zjawiński nie zdołał skierować jej w stronę bramki. W doliczonym czasie gry żółtą kartkę ujrzał Wszołek. W czwartej minucie doliczonego czasu gry Legia wyrównała. Szczepaniak podał do Wszołka, który dośrodkował w dobrym tempie, Adamski dołożył głowę i było 1:1. Mecz zakończył się remisem.
To nie był dobry dzień naszej drużyny. Legioniści poruszali się po boisku bez animuszu, nie mając pomysłu zawiązanie akcji pod krótkim kryciem przeciwnika. Śląsk szybko biegał, agresywnie doskakiwał, a Legia byłą bezradna. Naszym atakom brakowało tempa, zdecydowania, dokładności, dosłownie wszystkiego. Powinniśmy przegrać ten mecz w wyraźny, bezdyskusyjny sposób, ale znów fenomenalnie spisał się Hindrich, a w doliczonym czasie Legia przeprowadziła jeden, jedyny atak w swoim firmowym stylu.
Teraz czekają nas dwa wyjazdowe mecze z Motorem, we wtorek w pucharze Polski, a w sobotę w lidze.


Jak dla mnie ignoranta bez kursów sędzowskich, ponieważ jestem z Warszawy to - karnego nie ma, gdybym urodził się w Wrocławiu to zapewne twierdziłbym że ewidentny.
Siląc się na bezstronność, to obrońca starając sie zablokować lub wybic piłkę spod nóg napastnika interweniuje wślizgiem spóźnionym bez kontaktu z piłką i na niego nabiega rywal przewracając się. Sędzia uznał że obrońca przeszkodził w opanowaniu piłki napastnikowi i gwizdnął rzut karny.
Rekapitulując, obrońca spóźniony, a napastnik nie gapa z premedytacją to wykorzystał i "potknął" się na obrońcy.
Gawin po pucharowym meczu Rakowa z Hajdukiem: "Raków był tragiczny, po prostu tragiczny."
Mam pytanie do naszego Naczelnego! Korespondencyjnie która duzyna mimo wszystko zaprezentowała się lepiej Raków czy Legia? W sumie to nieistotne, ale coś być może jest na rzeczy z zepołami z "pragmatycznym DNA". Potrafią walką, zaangażowaniem, ambicją doprowadzić do remisu w końcowych 90 minutach i to trzeba docenić, ale równocześnie "błysku geniuszu improwizacji" im brak.
Tomasz Pieńko popełnił błąd przeprowadzając się do Częstochowy powinien wybrać Białystok lub Poznań.
Zaplusował u mnie jednak Diabeł wpuszczając na plac Szczepaniaka. Musimy szukać nowych rozwiązań skoro stare zawodzą.
Nasza akcja bramkowa była jedyną dynamiczną w całym meczu.
To samo rzuciło mi się w oczy Senatorze. Po części ta różnica w żwawości poruszania się po boisku mogła być złudzeniem optycznym, my nie mieliśmy miejsca do gry, wszystkie korytarze były zablokowane, Śląsk po przechwytach tego miejsca miał zawsze więcej, ale jednak wyglądało to trochę tak jakby z naszej strony był jakiś problem z podejściem do tego meczu lub z fizycznością (może jakiś cięższy mikrocykl w tygodniu z uwagi na trzy mecze w cyklu co trzy dni).
Nie no iocosusie, Legia grała słabo, nic się nie zgadzało, ale jednak wyglądała przynajmniej jak drużyna, natomiast w Rakowie nastąpiła jakaś pełna dezintegracja materii i to w najważniejszym meczu lata. Trelowski bez powodu zalicza glebę przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Ameyaw przeciąga wszystkie dośrodkowania, Koczergin odchyla się przy strzałach i wali w trybuny, nawet trener jest taktycznie zniszczony w dogrywce przez swojego odpowiednika na ławce Hajduka.
Co do Pieńki to wychodzi na to, że dobrze grał w Rakowie tylko za Papszuna
Myślę że brakuje solidnej konkurencji i dla Augusta i dla Bartka. Pomijając karnego, słaby mecz Rafała. W złym kierunku to idzie, dwa mecze z rzędu i dwie pechowe/złe interwencje w polu karnym. Ławka pomogła Wszolkowi, może trzeba pójść tym tropem.
Augustyniak zawala nam drugą bramkę w drugim kolejnym meczu, więcej na początku meczu bliski był trafienia swojaka, ale na szczęście refleksem wykazał się Hindrich (player of the match). Tutaj jest potrzebna zdecydowana reakcja trenera, który coś zrobić musi.
@Senator
"Karny chyba podyktowany za zbyt duży impet wślizgu bo innego wytłumaczenia nie mam . A jakie jest wasze zdanie"
Wiadomo opinia będzie subiektywna, ale uważam, że karnego nie było, więcej zawodnik Śląska nadepnął Augustyniaka w tej sytuacji co pokazały powtórki. Augustyniak niestety ale gra bardzo ryzykownie i kolejny raz to potwierdził. Wiemy też doskonale, że sędziowie w meczach Legii są poddani ogromnej presji, bo nie daj Boże gwizdną coś z czego Legia może mieć korzyść, to później wszyscy pseudoeksperci piłkarscy w ktaju mają przez długi czas używanie. I być może jak pisze Krzysztof Jastrzębski, ławka byłaby tutaj dobrym rozwiązaniem.
Guru trenerów pragmatycznych czyli Jose Mourinho chciał zrobić z Nicoli Zalewskiego wahadłowego, podobnie Marek Papszun w Rakowie próbował wystawiać na wahadle/skrzydle Tomasza Pieńkę. Nie, nie i jeszcze raz nie!
Wydaje mi się, że dla trenera, który będzie bardziej cenił dyscyplinę taktyczną, odbudowywanie pozycji, pracę w pressingu przy dużej intensywności przez cały mecz to piłkarze „momentów” zawsze będą mieli pod górkę. Może nawet i trochę słusznie, bo taki indywidualista odpuszczający pracę zespołową w defensywie a skupiający się przede wszystkim na akcjach ofensywnych może rozbijać jedność zespołu. Dlaczego jedni mają harować żeby ktoś inny miał spijać za nich śmietankę. Wielu może się uważać za Messiego i robić za gwiazdę, ale niewielu faktycznie na takie traktowanie zasługuje. Tyle tylko, że później mamy preferowanych wyrobników/rzemieślników którzy w zespole rosną (np. Makuch w Rakowie) a „magicy” wirtuozi momentów gasną są ignorowani i sadzani na ławce.
Tyle tylko, że na takie moje marudzenie Diabeł może się z politowaniem uśmiechnąć i lekceważąco zauważyć: „a Vinagre w obecnej Legii!?” No i mnie już pozostanie tylko rozdziawić usta i w tym niemym stanie zastygnąć, bo Portugalczyk był nonszalanckim indywidualistą na dodatek mało zdyscyplinowanym taktycznie, często hasającym po całym boisku, a u Marka Papszuna gra, ba i nawet formą progresuje.
Jeden Vinagre wiosny jednak nie uczyni.
Z Sevcika póki co, ani błyskotliwy magik, ani maratończyk/wyrobnik pracujący na chwałę innych. Arreiol konsekwentnie dostaje swoją szansę (mój szacun dla trenera), ale raczej jej nie wykorzystuje. Mam obawę, że Zewłak po rozbracie z piłką wejdzie na boisko a my po młodziaku będziemy się spodziewali cuda wianków!
Wątków jest mnóstwo, więc w punktach
1. Jak formułowaliśmy w przerwie letniej zgadywanki, jak będzie, wpisałem takie przypuszczenie, że Legia będzie mniej zmobilizowana niż wiosną. Wówczas widmo spadku było ciągle realne, długo nie umieliśmy wygrać, sytuacja w tabeli, mimo punktowania była ciężka. I to oddziaływało dodatnio na piłkarzy. Do zaangażowania nie można było mieć zastrzeżeń. I przewidywałem, że gdy czynnik strachu ubędzie, to i mobilizacja spadnie. Było łatwe zwycięstwo z Radomiakiem, to następne dwa mecze Legia zagrała niepełnowartościowe. W Gliwicach - mocny start, z animuszem i wczesnym konkretem, a potem coraz słabiej. Teraz, w pierwszej połowie głównie przebywaliśmy na boisku, ale gry w piłkę nie było. Prosiliśmy się o kłopoty i one nadeszły. Słowem, dobry start sezonu spowodował podejście: hulaj dusza, piekła nie ma.
Głupio robimy, bo teraz gramy z nienajsilniejszymi drużynami. Później skala trudności wzrośnie mocno, i co wtedy z punktowaniem? Jest okazja zrobić zapas na przyszłość i nie wykorzystujemy tej okazji w pełni.
Jak bym miał porównywać ten mecz i w Gliwicach, to jednak tydzień temu Legia bardziej mnie zirytowała (a propos, Piast wygrał w Lublinie, pisałem tydzień temu, że wcale nie są teraz tacy słabi).
I a propos tekstu ‘rozniecić żar’, jeśli po 4 kolejkach Legia ciut roznieciła, to potem zafundowała powrót do temperatury wyjściowej. Czyli wracamy do retoryki „celem jest wygrać najbliższy mecz”. Motor cieniuje, więc dobrze by było to wykorzystać, bo pozostali przy życiu pucharowicze nam chyba nastrzelają.
2. rzut karny. Nie potrafię tego obiektywnie ocenić. To wiem, że gdyby Legia dostała taki karny, to przez pięć dni wszystkie serwisy sportowe by tym żyły. Byłby to ich główny temat. Przecież niedawno był mecz z Koroną. Wszyscy, niektórzy wielokrotnie zamieszczali wypowiedź Zielińskiego, że on bardziej oczywistego karnego w życiu nie widział. I że kamery zarejestrowały reakcję Golańskiego po ręce Deziela. I tak do poniedziałku. Potem był komunikat kolegium sędziów. Nie wiem, czy był słuszny czy nie (posądzam ich o to, że gdy decyzję sędziego da się wybronić, to to robią, a negują tylko, gdy się nie da wybronić). Ale że komunikat szedł po myśli Legii, to już nie każdy zamieścił. Nie oczekiwałem sprostowań. Minimum obiektywizmu czy poczucia kronikarstwa nakazywałyby jednak komunikat zamieścić.
Gdy Legia jest poszkodowana, to nie ma hałasu. Jako taka wrzawa zrobiła się rok temu po Raków - Legia 1-1, gdy Arsenić pchnąwszy Stojanovicia, spowodował, że piłka trafiła go w rękę i Raków dostał karnego. Wtedy pisano o tej sytuacji, oczywiście nie tyle, ile o mniemanym karnym dla Korony.
To jest ciężkie i nie da się temu zaradzić, bo jak? Ani środkami administracyjnymi, ani marketingowo-propagandowymi niczego Legia nie wskóra. Po prostu, płacimy za to, że historycznie jesteśmy najlepszym polskim klubem, a Polska to kraj zawistników.
3. @Senator (i gawin76)
‘Nasza akcja bramkowa była jedyną dynamiczną w całym meczu . Jedyną.’ Uważam, że nie jedyną. Mowa jest o tym w tekście ‘W 59. minucie Zjawiński w dobrej sytuacji w polu karnym Śląska nie trafił w piłkę.’ On się tam znalazł po bardzo ładnym prostopadłym podaniu od Kapustki. To była nowość w grze Legii - prostopadłe podania (oprócz Kapustki jeszcze Vinagre takie miał). Były inne próby, ale zablokowane. Arsenał środków ofensywnych mamy jednak bogatszy niż pokazało pierwszych pięć meczów. To pierwszy raz w tym sezonie, gdy Legia wykonała takie zagrania. Wyszły dobrze i uważam, że były dynamiczne.
Sądzę, że Koledzy trochę za bardzo utożsamiają dynamikę akcji ze znalezieniem pustej przestrzeni, gdy można się rozpędzić, bo nie ma rywala i wykonać zagranie w biegu oraz z nabiegiem. Ale to nie jest jedyne oblicze dynamiki akcji.
4. Augustyniak
@Baron
‘na początku meczu bliski był trafienia swojaka, ale na szczęście refleksem wykazał się Hindrich’
Zgaduję, że Szanownemu Dyskutantowi chodzi o sytuację zapoczątkowaną podaniem Sevcika do tyłu wprost pod nogi rywala. Tam rzeczywiście był kiks Augustyniaka, ale w tej akurat sytuacji Hindrich nie miał trudnego zadania. W sumie bardziej skorzystał na tym kiksie. Za to te dwie superobrony w 2. połowie miały swoje początki w zagraniach Augustyniaka. Za pierwszym razem był skandal, bo mu Marjanac w naszym polu karnym zabrał piłkę, nad którą Augustyniak już miał kontrolę. Nie wiem, czy bał się powalczyć o jej utrzymanie (widmo karnego). No i druga supersytuacja gości zaczęła się od naszego rzutu rożnego, po którym Augustyniak w polu bramkowym Śląska w niezłej sytuacji nie trafił w piłkę.
W pierwszych czterech meczach Augustyniak zagrał bardzo dobrze (zwłaszcza Kielce, gdzie ja nie pamiętam ani jednego jego nieudanego zagrania, a jeszcze sprzątał po kolegach), w Gliwicach dobrze, ale pechowo (kwestię odpowiedzialności za utratę gola pięknie opisał Gawin76 w komentarzach do meczu), a teraz bardzo źle. I teraz wnioski
‘Tutaj jest potrzebna zdecydowana reakcja trenera, który coś zrobić musi.’
To, że on gra to jest decyzja trenera. Podobnie jak nowy kontrakt. W Gliwicach był Arsenić na ławce, teraz też. I zmiany jednak nie było. Czyli trener musiał tak zdecydować. Tradycyjnie napiszę: trener wie lepiej, zna sytuację lepiej, trener decyduje, nam kontestować nie wypada.
5. Bramkarz
Herrę pytano przed meczem o transfery do Legii, ale nie zdziwię się, jeśli ktoś nam jeszcze do końca okna wyjmie Hindricha. Kiedy poprzednio Legia miała bramkarza, który bronił tak dobrze? Jano Mucha?
6. Arreiol
Gdy porównuję go z Damianem Szymańskim, mam poczucie, że obydwaj prezentują podobne niedoskonałości w bronieniu - szybkość, czytanie gry, to nie są ich mocne strony. Arreiol jednak jest bardziej kreatywny, lepszy w grze do przodu, choć i tak nie na miarę potrzeb. Miał dwa podania przyspieszające, i to w badziewnej 1. połowie. Potem zszedł.
7. Vinagre
@iocosus
‘... Portugalczyk był nonszalanckim indywidualistą na dodatek mało zdyscyplinowanym taktycznie, często hasającym po całym boisku, a u Marka Papszuna gra, ba i nawet formą progresuje.’
Ten mecz był lepszy w jego wykonaniu niż w Gliwicach, ale do cech, o których piszesz w moim odczuciu Portugalczykowi wciąż daleko. Ja dostrzegam nonszalancję w jego grze.
@gawin
‘W 15. minucie Vinagre oddał niecelny strzał z prawej nogi.’ On z prawej chyba nawet nie powinien próbować. Za to tym razem bywał efektywny przenosząc się na prawą stronę. Np. w 1. Połowie była niezła wrzutka spod linii bocznej z rotacją, której nogą nie sięgnął Zjawiński
8. Deziel
Znany komentator i uchodzący za znawcę piłki północnoamerykańskiej J. Michalik wyraził opinię, że Pochettino powinien mu się bacznie przyglądać. Tego nie wiem. Ale mamy z tego piłkarza pociechę Kto by wytypował, że po sześciu meczach okaże się on takim dobrym transferem? Kolejny porządny mecz w jego wykonaniu. Mi się podoba to, że on ma mało interwencji ratunkowych. To znaczy, że bazuje na ustawianiu się i czytaniu gry. A jest młody - to rzadka kombinacja. Chyba ma deficyt w grze głową. No ale na razie bardzo ok.
9. W. Urbański
Dla mnie zmiana bardzo na plus. Może to Sevcik tak słabo wypadł, że nie było wiele potrzeba do pozytywnej oceny. Podobało mi się, że szuka nieszablonowych rozwiązań, stara się z piłką zrobić coś nietypowego, zaskakującego. Pomysły świetne, wykonanie gorsze, ale trop dobry. Może to zresztą koledzy w tym meczu byli za mało przytomni, żeby połapać się w dobrych pomysłach Urbańskiego. To jest wyzwanie dla Papszuna - jak go budować, jak zwiększać jego użyteczność dla drużyny, czy wręcz jak przyzwyczaić drużynę do korzystania z możliwości, jakie daje Urbański.
Sir Gawinie sytuacji gdzie mógł nasz zawodnik depnąć i pociągnąć było kilka, ba kilkanaście . Co jednak robił ? Ano zwalniał , czekał podawał do boku lub do tyłu. Było również zdecydowanie zbyt wiele strat w sytuacjach kiedy ich być nie powinno . Przez nikogo nie atakowany legionista podawał niecelnie lub o zgrozo bezpośrednio do rywala . Jedyny plus tego meczu to końcówka i chęć doprowadzenia do remisu . Hiendricha pomijam bo to zdecydowanie inna półka.
Patrząc na nadchodzących rywali nie dziwię się szanownym panom kiedy wyraźnie irytowaliście się po meczach gdzie powinniśmy wygrać a my „tylko” remisowaliśmy . Nie zdziwię się gdy po następnych kilku meczach nasz stan punktowy się nie zmieni lub drgnie minimalnie .