- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- gawin76
Steaua straszy Legię
Oglądanie rozgrywek ligi rumuńskiej nie zalicza się do czołówki zajęć, które chciałoby się wykonywać w niedzielny wieczór. Skoro jednak nadarzyła się sposobność, obejrzałem mecz Steauy Bukareszt z lokalnym rywalem, Dinamem. Przeciwnik Legii w czwartej rundzie eliminacyjnej Ligi Mistrzów zwyciężył 2:1, a ozdobą meczu był gol zdobyty przez Iasmina Latovlevici.
Przejdę od razu do rzeczy. Na postawie tego meczu rzekłbym, że szykuje nam się ciężka przeprawa. Wprawdzie Dinamo nie jest w tym momencie drużyną ze ścisłej czołówki ligi rumuńskiej, ale był to jednak mecz derbowy, rozgrywany przy fanatycznej widowni, sądziłem, że gospodarze wyżej zawieszą poprzeczkę mistrzowi kraju. Nic z tych rzeczy, zwłaszcza w pierwszej połowie mecz toczył się praktycznie do jednej bramki. Być może przyczynił się do tego gol zdobyty już w piątej minucie, fenomenalny wolej lewą nogą, prawdziwa petarda z dwudziestu kilku metrów:
Jego autor, lewy obrońca Steauy, Iasmin Latovlevici, zaliczył zresztą w meczu z Dinamem jeszcze jeden istotny epizod, marnując w drugiej połowie rzut karny, który mógł dać gościom prowadzenie 3:1. W pierwszej połowie Steaua zdobyła również drugiego gola, choć powiedzieć, że to Steaua go zdobyła, jest lekkim nadużyciem. Otóż długie podanie w kierunku bramki Dinama zostało przecięte przez kameruńskiego obrońcę tego zespołu, Collinsa Faia, którego 'główka' kompletnie zaskoczyła bramkarza. Był to samobój w stylu iście kuriozalnym, nieco przypominający wyczyn Phibela z meczu Widzewa z Górnikiem, choć zdobyty inną częścią ciała.
Mistrz Rumunii wygląda na zespół szalenie uporządkowany taktycznie. W meczu z Dinamem Steaua wystąpiła w następującym zestawieniu:
Nasi pucharowi przeciwnicy w pierwszej połowie imponowali przede wszystkim wyśmienitym zabezpieczeniem własnej bramki i pełną kontrolą nad grą. Ataki Dinama była błyskawicznie kasowane, w momencie przejęcia piłki obrońcy i pomocnicy Steauy rozpoczynali długą i cierpliwą zabawę piłką, przerywaną zwykle serią szybkich podań, przy pomocy których łatwo zdobywali przestrzeń. Mówi się, że strach ma wielkie oczy, oby tak istotnie było, ponieważ długimi fragmentami pierwszej połowy minę miałem prawdziwie nietęgą, przypuszczając, że Steaua po prostu nie da Legii powąchać piłki. Wszystko co najważniejsze w grze Steauy rodziło się w środku pomocy, gdzie rządziło dwóch zawodników, Alexandru Bourceanu i Mihai Pintilii. Obaj doświadczeni (odpowiednio 28 i 29 lat), mobilni, cofający się aż pod środkowych obrońców, żeby tam zawiązać akcję. Właśnie moment zawiązania akcji w wykonaniu Steauy wywierał na mnie największe wrażenie, nagły ruch kilku zawodników jednocześnie i piłka chodząca między nimi jak po sznurku, przeważnie przesuwana w kierunku skrzydeł, gdzie przejmowali ją błyskotliwi Tanase i Popa. Przedstawienie ukradł im wprawdzie wzmiankowany Latovlevici, ale chyba nawet bardziej od postawy lewego defensora, przypadł mi do gustu prawy obrońca Steauy, reprezentujący Macedonię Daniel Georgievski, który chętnie podłączał się do ataków swojego zespołu.
Jeżeli Ivica Vrdoljak twierdzi, że legioniści w Molde zostali zaskoczeni poziomem, na jakim Norwegowie byli w stanie operować piłką, to w Bukareszcie zaskoczenie może być jeszcze większe. Idę o zakład, że Steaua zgubi z dużą łatwością każdą próbę pressingu w naszym wykonaniu, musimy zatem nastawić się na stopowanie ich akcji w środku pola, wychodzenie zbyt daleko do przodu, rozciąganie formacji, wdawanie się w wymianę ciosów, to samobójstwo. Najważniejsi zawodnicy Steauy sprawiają wrażenie, jakby grali ze sobą na pamięć i rozumieli się bez słów. Warto zwrócić uwagę, że cały wyżej wspomniany kwartet środka pola to również reprezentanci Rumuni, którzy zdominowali wyjściową jedenastkę podopiecznych Victora Piturcy choćby w niedawnym prestiżowym (choć wysoko przegranym 0:4) meczu eliminacji mistrzostw świata z Holandią. Na boisko wybiegli wtedy Tanase, Popa, Bourceanu i Pintilii! A obok nich jeszcze środkowy obrońca Vlad Chiriches, głośny ostatnio z powodu zainteresowania ze strony Tottenhamu. Steaua to drużyna bez wielkich gwiazd, ale widać w tym zespole solidność, zgranie, wzajemne zrozumienie i pomysł na grę. Z pewnością została wykonana tam dobra trenerska robota, przyznam, że Steaua podczas meczu z Dinamem płynnością funkcjonowania momentami przypominała mi APOEL Nikozja z czasów pamiętnego dwumeczu z Wisłą Kraków.
Żeby nie ograniczać się do samych 'ochów i achów', napiszę jednak, że w drugiej połowie mecz nie był już tak uporządkowany i Steaua nie miała go pod tak pełną kontrolą. Dinamo zaatakowało znacznie odważniej i nacierając nieco chaotycznie, zaczęło wreszcie zagrażać gościom. Steaua mogła co prawda strzelić przynajmniej kilka bramek po kontrach, ale ostatecznie sama jedną straciła, kiedy obrońców na czele z Łukaszem Szukałą oszukał młodzieniec nazwiskiem Dorin Rotariu. Właśnie Szukała i rozchwytywany podobno Chiriches nie sprawiali najlepszego wrażenia, kilka razy gubiąc się w indywidualnych pojedynkach. Sądzę jednak, że prawdziwy kłopot Steaua ma w ataku. Z Dinamem grał tam wypożyczony z Sampdorii Włoch Piovaccari, którego zmienił Czarnogórzec Nikolić. Patrząc na tych dwóch zawodników, zaryzykowałbym twierdzenie, że z Legią zagra Nikolić, kawał chłopa, typowy środkowy napastnik, Piovaccari to raczej biegający walczak. Nic ciekawego nie pokazał również ściągnięty kilka dni temu z Ploiesti ofensywny pomocnik Cristea, nie błysnął także jego zmiennik Stanciu. Najgroźniejsze ataki Steauy rodziły się głęboko w środku pola i były kontynuowane skrzydłami. Ani Piovaccari, ani ofensywni pomocnicy nie sprawiali wrażenia zawodników w pełni kompatybilnych z resztą drużyny i dorównujących klasą swoim kolegom. Wygląda zatem na to, że rację miał VCHR, który w komentarzach pod jednym z poprzednich artykułów zamieszczonych na czarnej-eLce wskazywał na stratę, jaką dla Steauy było odejście napastnika Rucescu i kontuzja ofensywnego pomocnika Chipciu.
Zanim obejrzałem meczu Steauy z Dinamem, sądziłem, że problemem będzie różnica w indywidualnych umiejętnościach pomiędzy legionistami a zawodnikami Steauy. Naoglądał się człowiek za młodu Hagiego, Raducioiu czy Dumitrescu i podświadomie po dziś dzień dodaje tym Rumunom piłkarskich walorów... Tymczasem w tej chwili wydaje mi się, że większym problemem będzie znalezienie sposobu na kolektyw Steauy, ponieważ jest to drużyna wyraźnie górująca nad nami organizacją gry. Piłkarsko nie mamy się czego wstydzić, ale pod względem dyscypliny taktycznej, koncentracji i zaangażowania w grę, musimy zaprezentować się jeszcze lepiej niż w niedawnym pojedynku z Molde.



Jako uzupełnienie czarno-elkowego banku informacji można zajrzeć do:
http://www.transfery.info/59785,jak-mocna-jest-steaua-bukareszt-ostatnia-przeszkoda-na-drodze-legii
stamtąd charakterystyka naszego rodaka:
„Radu Baicu, były skaut Bayeru Leverkusen czy Hannoveru 96:
- Śledziłem poczynania Szukały od samego początku jego przygody z rumuńską piłką (za czym stał obecny trener Steauy, Reghecampf, który znał Łukasza z Bundesligi). Muszę powiedzieć, że zawsze był zawodnikiem, który chce osiągać więcej i więcej, nie bojącym się odważnych kroków, co świadczy o jego jakości, ale i dojrzałości. (...) Wyśmienity pod względem fizycznym, nie do pokonania w walce o górną piłkę, świetnie czytający grę i w razie potrzeby asekurujący utalentowanego, choć czasem popełniającego proste błędy Vlada Chirichesa, jego partnera ze środka defensywy."
Ponieważ Gawin zwraca uwagę na popełniane błędy w trakcie meczu, może jednak nie taki diabeł straszny. Ten motyw się powtarza skoro u nich gra niedoceniany u nas Szukała to ...
Albo opinia – pocieszycielka strapionych – zostanie potwierdzona, a Legia to wykorzysta, albo powołania do repry Łukasza Szukały przestaną dziwić.
Szacunkowa wartośc jedenastki prawie 45 mln €, przeciętna wartość piłkarza z podstawowego składu – 2,6 mln €
http://www.transfermarkt.pl/pl/steaua-bukarest/startseite/verein_301.html?from=news_text
Obyśmy, znakomity iocosusie, okazali się siebie warci jeżeli chodzi o szacowanie siły przedstawicieli rumuńskiego futbolu
Co do Szukały, przyznam że nie do końca rozumiem fenomen tego zawodnika. Dla mnie to taki, hm, Dariusz Żuraw.
Ale oczywiście biorę poprawkę na niedostatecznie reprezentatywną próbę, Steauę w zeszłym sezonie widziałem tylko raz, w rewanżu z Chelsea (gdzie był fa-tal-ny), no i teraz Dinamem, zapewne oceniam go trochę niesprawiedliwie, przypadkiem raczej w wyjściowej jedenastce Steauy raczej by się nie znalazł.
A co najgorsze, poziom organizacji gry o niebo lepszy niż najlepszej drużyny w Polsce. Obojętnie czy w Bukareszcie czy w Warszawie, przed Legią szalenie trudne mecze.
Najlepsi, bardzo niebezpieczni gracze - Tanase, Nikolic, Latovlevici, Popa. Przy stałych fragmentach gry trzeba uważać na wysokiego Szukałę.
Już raz tak charakteryzowałem jedną rumuńską drużynę, w 2011 roku, piłkarze inni, ale wrażenie podobne.
Wysokiego Szukałę już zestawiają w reprze z Salamonem, jeden 194 cm, drugi 197 cm, para środkowych gigantów, w polu karnym wszystkie górne piłki nasze, przy nich to nawet Oskar Pogorzelec miedzy reprezentacyjnymi słupkami mógłby stać i na swój wzrost nie narzekać - 182 cm.
http://pzpn.pl/index.php/Reprezentacje/Reprezentacja-A/Aktualnosci/Szukala-Dzieki-Steauale-w-reprezentacji-Polski
@ Gawin
Ja ci dam huncwocie tego „znakomitego”
Jeszcze co do malowniczego prezesa naszych rywali, to prawdziwy Ojciec Chrzestny swej drużyny, chyba nasz nawet Józio równać się z nim nie może.
Scenka rodzajowa z Becalim w roli nadrzędnej:
http://www.youtube.com/watch?v=n75XtuT5vnE