- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- Zbyszek
Zezem. Nic nowego
Kluby zakończyły składanie dokumentów licencyjnych do PZPN. I jak od paru lat bywa zaczynają się dziwne rzeczy, stwarzające wrażenie, że to nie Komisja PZPN przyznaje licencje, lecz dziennikarze i różni piłkarze. Nie potrafię ocenić ile w tym głupoty, ile złej woli, a ile świadomego działania.
Księga licencyjna zakłada, że kluby mają mieć uregulowane zobowiązania na koniec roku w terminie do końca marca. Jeżeli składają dokumenty, że tak jest to tylko PZPN może to zweryfikować. Słyszymy zewsząd, że kluby są winne pieniądze, często sprzed wielu lat i wielu pozwoleń licencyjnych. Część spośród tych klubów przechodziła przekształcenia własnościowe lub restrukturyzacyjne i na każdym etapie każdy mógł zgłosić swoje roszczenia. Ten kto je zgłaszał z reguły był spłacany. Natomiast jak nie zrobił tego w odpowiednim czasie to albo roszczenia są sufitowe, albo się przedawniły. Bowiem pewność obrotu gospodarczego jest wartością samoistną i nie wolno zgłaszać roszczeń w nieskończoność. Ta sytuacja obrazuje też morale dzisiejszych piłkarzy. Ich nic nie interesuje poza szmalem. Bo czują się panami tego piłkarskiego podwórka. Liczne przykłady wskazują, że to oni rządzą. Na naszych oczach doprowadzili do upadku Polonię i chcą zniszczyć jeszcze kilka klubów. Mogę wyrazić swoja nadzieję, że PZPN do tego nie dopuści.
Bardzo trudno jest z takim przesłaniem w mediach się przebić, gdyż komentatorami czy tzw. ekspertami są w praktycznie wyłącznie byli piłkarze, powiązani pomiędzy sobą więzami nie tylko koleżeńskimi. Takie dalsze postępowanie grajków musi wreszcie spowodować zdecydowaną kontrreakcję prezesów klubów i tego oczekuję.
Oczywiście nie jestem przeciwnikiem płacenia wynagrodzeń, ale piłkarz nie może być wyjęty spod sytuacji ekonomicznej podmiotu go zatrudniającego. W ubiegłym roku prowadziłem kilkadziesiąt spraw o wypłatę zwaloryzowanych kaucji mieszkaniowych opłaconych przed 12.11.1994 roku. Sąd kaucje waloryzuje, ale dzieli na połowę uznając, moim zdaniem słusznie, że koszty przemian muszą ponieść obie strony tzn. obywatel i Państwo. Nie może być tak, że akurat w sporcie koszty muszą ponosić tylko właściciele.
Tu sprawy Polonii i Ruchu są przykładowe. W Polonii pan Józef Wojciechowski podpuszczony przez tzw. ludzi piłki uwierzył, że jak będzie dużo płacił to oni będą dobrze grać. W praktyce ta zależność okazała się złudna. Nie był w stanie przełamać stanu obstrukcji trenerów i piłkarzy również dlatego,że dał się wpuścić w długoletnie umowy bez możliwości ich wcześniejszego rozwiązania. Wreszcie zagroził, że jak nie nastąpi poprawa to odejdzie z klubu. Nie poskutkowało, więc zapowiedź zrealizował. Odsprzedał klub panu Królowi. Ten chciał tylko licencji dla Katowic, ale wobec oporu władz Miasta i kibiców został z niechcianym zakupem. Ponieważ wygrał sprawę ze skarbem Państwa o zwrot blisko 50 mln zł podatku VAT początkowo płacił zawodnikom według kontraktów JW. Niestety fiskus się odwołał i kasy zabrakło. Zaczął rozmowy o obniżkach, lecz gracze godzili się na obniżki znacznie mniejsze od niezbędnych. Zawodnicy zamiast rozmów poszli do pani adwokat. Za jej poradą uznali, że korzystniej będzie domagać się wypłat na dotychczasowych warunkach, również przed sądem, niż godzić się na nowe warunki. Pan Król nie widział powodu, aby brać kredyt /zresztą nie bardzo mógł, bo Bank PKO BP istniejący mu wypowiedział/ dla zaspokojenia płac na poziomie 1 mln zł rocznie dla niektórych graczy, którzy w innych klubach za 100 tys. zł rocznie na ławie by się nie łapali. Te 50, które im pan Król proponował, to było i tak więcej niż większość z nich dostała w klubach, do których przeszła. Na takie dictum właściciel zgłosił do Sądu wniosek o upadłość likwidacyjna i taki wyrok uzyskał. Sprawa nie jest zakończona, gdyż przed Sądem nic nie uzyskają, natomiast sprawa powróci jak Polonia wpadnie po awansach w tryby licencyjne.
Trochę inna sytuacja jest w Ruchu, który w 2008 roku przekształcił się ze Stowarzyszenia w Spółkę Akcyjną. Odbyło się to pod nadzorem PZPN i wedle uchwały Związku wszystkie zaległości zostały spłacone.
Dziś okazuje się, że są byli piłkarze, którzy uważają, że Ruch jest im winien pieniądze. Złożyli wnioski do Komisji Licencyjnej, aby ta ten z tak wielkimi tradycjami klub zniszczyła. I tu dochodzimy do sedna problemu.
W Polsce i wśród komentatorów tej strony panuje niepoparte żadnym dowodem prawdy materialnej przeświadczenie, że prywatne jest lekiem na całe zło. Kiedy bowiem analizujemy, które kluby mają problemy licencyjne to są to kluby będące własnością prywatną. Co to znaczy problemy licencyjne?Oznaczają one niespłacone zadłużenie z różnych tytułów. A to z kolei oznacza, że budżet się nie bilansuje. Czyli wydatki są wyższe niż przychody. Nie jest prawdą, że kluby samorządowe coś dokładają. Działają dokładnie na tej samej zasadzie jak prywatne. Tylko, że im bilans się zgadza. Dlaczego? Głównie z powodu kompetencji i właściwego nadzoru oraz kontroli nad pokusami. Nie analizuje wszystkich, bo u pozostałych sytuacja jest zróżnicowana.
Nie jestem zwolennikiem, aby przedsiębiorstwa państwowe były właścicielami klubów, bo ich zadania i są zgoła inne i ich obecność może być traktowana jak relikt poprzedniego systemu. Lecz w sytuacji naszej piłki, którą naprawdę bogate firmy omijają szerokim łukiem z wielu powodów, jest to jakieś wyjście powodujące istnienie wielu klubów. Będziemy musieli przełknąć, że prawdopodobnie do Ekstraklasy awansują Łęczna i Bełchatów. Moim zdaniem lepiej tak, niż zanik piłki w tych i wielu innych ośrodkach. Mając do wyboru nieżyciowe zasady, rujnujące kluby piłkarskie, wybieram bycie, życie i rozsądek.


Szkoda że mi pamięć szwankuje liczę tu na młodszych userow ale ile to razy w roku Korona zwraca się do miasta dajcie ile razy Wrocław dofinansowal Śląsk bo by nie starczyło? Tak zarządzają w tych państwowych że wydadzą w dwa miesiące roczny budżet. Problem? Jaki problem postraszyć wystarczy miasto i jest nastepna transza. Jak podpisywane są kontrakty to Szamotulski opisał na swoim przykładzie.
Wójcik gabinet prezesa i niemały On. W tej kwestii nie
zgadzam się z panem absolutnie.
Sprawa wysokości kontraktów. Tu też najczęściej
zawyżone są w państwowych ( Piast wyjątek) Śląsk reguła .
Jak daje taki kontrakt prywatny właściciel to ze swoich jak daje państwowy to z niczyich. Czyli najpierw trzeba się zastanowić czy mnie stać tyle płacić a później podpisywać. Prywatny przegnie to zbankrutuje państwowemu nie grozi szantaż radnych i kasa znowu jest.
Do czasu kiedy będzie takie bagno i pieniądze niczyje nie ma szans wyjść na prostą.
Lepiej aby padło 10, 100 klubów niż tkwić w oszustwie i nic nie robieniu. W przyrodzie nic nie ginie padnie 190 odrodzić się będzie w stanie 60 powstanie 50 nowych ale co najważniejsze wszystkie na zdrowych i pewnych fundamentach.
Cóż ja Tobie napiszę.Jesteś w błędzie.Po 1990 roku więcej nieprawidłowości było przede wszystkim w klubach będących własnością prywatną. Tak jest i dziś.Takie są fakty.Więc nie forma własności jest najważniejsza,lecz jej sposób zarządzania.Lecz problem jest szerszy.Bowiem w Polsce jako jedynym kraju na świecie wskutek wieloletniej propagandy wygrał tzw. prawicowy anarchizm,nawet nie neoliberalizm.To powoduje rażący rozziew jeszcze większy niż za czasów PRL pomiędzy większością ludzi a ich pracodawcami, pomiędzy medialną propagandą a rzeczywistością.
Państwo Polskie zawodzi,bo obowiązkiem Państwa jest dbanie o uczciwość obrotu gospodarczego tak,aby obywatel nie stawał się ofiarą oligarchii.W piłce nożnej ,o czym pisał Kowalczyk,doszło do rządów menedżerów oraz o czym wszyscy wiedzą do demoralizacji piłkarzy czyli brania pieniędzy za żle wykonywaną pracę.
Ja natomiast napisałem o tym jak Panowie Piłkarze są w stanie zniszczyć każdy klub,bo im się rzekomo należy nawet jak kasa pusta.
Jak zauważyłeś Polonia była klubem prywatnym.
Miasta,współwłaściciele klubów do końca 2012 roku/ rok finansowy jest kalendarzowy i wyniki za 2013 rok znane będą wstępnie do 30.06. i ostatecznie do końca sierpnia/ nie miały debetu w budżecie jeżeli
idzie o kluby.Budżety Miast są jawne.Większość z nich finanse miała zdrowe.Oznacza to,że ich wydatki na klub były mniejsze niż wpływy.Podczas,gdy wszystkie kluby prywatne były zadłużone/najwięcej Legia 234 mln.zł,Wisła ok.180 mln zł, zaś najmniej Lech ok.8 mln zł/.Takie są fakty.
W 2013 roku Śląsk wskutek szantażu Pana Solorza,który nie chciał współpłacić na klub w kwocie 18 mln zł,chyba,że otrzyma ziemię pod galerie handlową/ z terenu pod budowę ogromnej hali sportowej zrezygnował/.Miasto więc słusznie złożyło wniosek u upadłość,aby się Pana Solorza wyzbyć i kiedy jego prawnicy zoczyli,że to nie przelewki przekonali go,aby odsprzedał udziały za połowę kapitału założycielskiego. Miasto miało wyjście,albo ogłosić upadłość klubu albo pożyczyć klubowi brakujące środki.Wybrało słusznie to drugie rozwiązanie,gdyż upadłość jest ostatecznością,bo dług pozostaje i trzeba go spłacać,a przychodu nie ma.Następnie ogłoszono przetargi i sprzedano trzem prywatnym firmom 49,8% akcji,po czym Miasto podwyższyło o 100% kapitał założycielski co zmusiło nowych współwłaścicieli do takiego samego zabiegu.Kredyty spółek miejskich już zostały spłacone i znaczna część pożyczki Miasta.Ale nowi współwłaściciele postawili warunki odchudzenia budżetu klubu przez zmniejszenie o co najmniej 30 % jego części płacowej dla piłkarzy.
Żeby była jasność te kontrakty rzędu 360 tys.euro brutto dla 3 piłkarzy i kilka po 240 tys. zostały zawarte,kiedy ludzie Pana Solorza/prywatnego współwłaściciela/ mieli większość w Radzie Nadzorczej i swojego Prezesa Pana Waśkiewicza.Zatrudnienie jako Prezesa Pana Żelema i jako trenera Pana Pawłowskiego to znak nowego Śląska,o mniejszym budżecie,nastawionego na młodzież.Oczywiście czy program uzdrowienia finansów się powiódł przekonamy się za 2 miesiące.
Natomiast w większości klubów prywatnych jak np. w Cracovii mamy budżet 12 mln zł,a wydatki 20 mln zł.Pana Filipiaka stać,aby pożyczać,ale to nie ma nic wspólnego ze zdrowymi finansami z czego on sobie zdaje sprawę.
Jeżeli idzie o zarobki zawodników to kilka przykładów najwyższych:
Arboleda 420 tys.Euro prywatny Lech,trzej gracze Śląska/ w ubiegłym roku obniżone od nowego roku do ok.280 tys.euro rocznie- pozostałość po "prywatnym"Panu Solorzu/.Pinto 300tys.euro- prywatna Legia,Jovanowicz 180 tys,euro prywatna Wisła.A w miejskich :Golański- 100tys.euro- Korona,Jurado 80 tys.euro Piast, Dancik 50 tys.euro Podbeskidzie.
Natomiast jest jeden klub tzw.państwowy czyli będący własnością Spółki Skarbu Państwa w którym najlepiej zarabiającym jest Papadopulos 180 tys.euro.
Senatorze naucz się odróżniać mienie państwowe od samorządowego.To nie to samo.
Ja operuję faktami.Ty ideologicznym zacietrzewieniem.Nie jesteś jedyny.W Polsce neoliberalizm ograniczony do kultu rynku przyjął się
w postaci wulgarnej i spłaszczonej.Scalił w jedno znacznie starszą pogardę bogatego prymitywa wobec tego kto jest biedniejszy z ideologią nowobogackich głoszących,że jak się komuś gorzej powodzi to jest sam sobie winien.Rynek orzekł,że oni są lepsi.Mogą życzliwie doradzić zmianę pracy, miejsca zamieszkania albo nieposiadanie dzieci.
Najdowodniej to widać na przykładzie OFE,jak im się udało wykrzywić rzeczywistość,jak manipulują przekazem medialnym,jak budują nieufność do Państwa.W tym wypadku oligarchia spowodowała,że obywatele polscy zostali jako jedyni na świecie zmuszeni do inwestowania na giełdach.Zanim tam trafiają oligarchia wzbogaca się bez żadnego ryzyka, a następnie staję się przedmiotem gry spekulacyjnej.
Więc jeżeli mogę to radziłbym oceniać rzeczywistość pod kątem własnego interesu.
Widzisz jak Legia była w półfinale odpowiednika Ligi Mistrzów to mi nie przeszkadzało,że była państwowo-wojskowa.I proszę ideologii i Ty nie wnoś do świątyni futbolu czyli na stadiony.To niczemu dobremu nie służy.
1. W minionych latach PZPN wielokrotnie rozdawał licencje nie z powodu uregulowania należności klubów wobec (byłych) piłkarzy, lecz zawarcia ugody. Prosta piłka: klub podpisywał z zawodnikiem porozumienie, na mocy którego zobowiązywał się wypłacić mu zaległe pieniądze w formie takiej to, a takiej. Szedł z tym do Komisji, dostawał licencję, a potem, serdecznie się śmiejąc, zamiast pieniędzy pokazywał zawodnikowi wała. Nic więc dziwnego, że niektórzy piłkarze nadal domagają się czegoś, co im się słusznie należy.
2. Przykład z kaucjami jest kompletnie od czapy. Na transformacji ustrojowej i gospodarczej korzysta (a przynajmniej może) także obywatel, toteż logiczne jest, że i część jej kosztów przerzuca się na obywatela. Piłkarz natomiast nie ma kompletnie nic z tego, że jego były klub zmienił sobie nazwę z KP na SSA, czy jeszcze jakoś inaczej.
3. Argument o budżetowej czystości miast to czysta demagogia. Jeszcze tego by brakowało, żeby np. takim Kielcom "wspomaganie" Korony kolejnymi wielomilionowymi datkami robiło dziurę w ogólnym budżecie.
4. Rzeczywista wartość piłkarska byłych graczy DyskoPolo nie ma kompletnie nic do rzeczy. Klub (z własnej i nieprzymuszonej woli!) podpisał z nimi takie, a nie inne kontrakty i takie, a nie inne kontrakty i takie, a nie inne pieniądze jest im winien. A że pan Król capnął kęs nie na swoje zęby, to już sam jest za to odpowiedzialny.
5. Passus o rzekomych "kompetencjach" ludzi zarządzających "miejskimi" klubami to najlepszy żart, jaki od dawien dawna słyszałem. Całe te ich "kompetencje" sprowadzają się do tego, że stają przed Radą Miasta i mówią "daj!". No i Rada (rada, nierada) daje, bo jak się powiedziało a, trzeba też powiedzieć b. Na przykład...
6. Istnienie tego Śląska, który to niby tak sobie fenomenalnie radzi, w jego obecnej formie jest efektem wyłącznie politycznego chciejstwa. Najpierw we Wrocławiu musiało być Euro. Postawiono więc stadion na Maślicach. Dlaczego nie 30-tysięczny (wymóg UEFA), a o kilkanaście tysięcy krzesełek większy? A kto, hehe, bogatemu zabroni? Euro było i się skończyło, a stadion został. Wraz z nim zaś konieczność jego utrzymywania. Oczywiście, o tym, że Śląsk takiego molocha absolutnie nie potrzebuje i nie jest w stanie regularnie go zapełniać, można było pomyśleć zawczasu. Ale po co? Podatnik zapłaci. Była niby próba wciągnięcia Solorza do interesu, ale Solorz za dużo chciał, poza tym nagle zwaliły mu się na łeb zupełnie inne problemy, toteż miasto zostało jak ten wiadomo co z tym Śląskiem, białym słoniem na Maślicach, Paixao'ami, Milami i resztą. I ich kontraktami, rzecz jasna. Tak to właśnie wyglądają te "kompetencje" i (haha) "rozsądek" w miejskich klubach.
7. Ostatnim, a z czego, powiedz mi, wynika to, że poważne firmy omijają rodzimy futbol szerokim łukiem? Czy jednym z istotniejszych czynników nie jest aby nieuczciwa konkurencja ze strony magistratów? Filipiaka stać, żeby pożyczać, prawda. Jeszcze tak. Cupiała już nie stać. Rutkowskiego? Cholera wie. Za jakiś czas noga może się też powinąć Mioduskiemu i Leśnodorskiemu. Tymczasem Piasty, Korony, Śląski etc. mogą wydawać ile wlezie. W razie czego, miasto uzupełni braki.
Dopóki tak będzie, owo "istnienie" wielu polskich klubów (a wraz z nimi praktycznie całej naszej piłki) nie będzie niczym więcej, jak tylko istnieniem właśnie. Trwaniem. Dlatego w pełni zgadzam się z Senatorem. Znacznie lepiej, żeby nawet część klubów padła, ale za to reszta miała szanse stanąć na własnych nogach, a nie wiecznie siedzieć na miejskim wózku inwalidzkim.
http://m.wprost.pl/sport/id,444450/Korona-podzieli-los-Polonii-Warszawa.html
Jakoś i radni powoli zaczynają mieć dość topienia pieniędzy w studni bez dana.
Panie Zbyszka niech sobie gmina Borzecin finansuje klub brawo jestem za. Niech miasto Łoża robi to samo, chce mieć amatorski zespół i rozrywkę dla mieszkańców w sobotnie lub niedzielne popołudnia niech ma też napiszę brawo od tego jest aby wspierać amatorski sport i krzewic kulturę fizyczną .
Na litość my tu mówimy o czystym zawodowstwie z kontraktami piłkarzy w granicach 400 tys rocznie. dwóch trzech takich to milion złotych z pieniędzy podatnika do prywatnej kieszeni. Zgroza i czyste bandyctwo co jeszcze gorsze najczęściej związane z polityką . Jakiś prezydent miasta i jego swita w radzie głosują nad przekazaniem x pieniędzy do prywatnych kieszeni grajkow tylko i wyłącznie dla wyborczych korzyści.
Kto tu się myli to ja prosty robol nie wiem ale czytając pana choćby w temacie nasz tenisista to widzę dwie skrajne postawy. Strasznie się pan oburzył że łódź finansuje jego chyba loty i wywalilo kasę na halę w której trenuje za free. Ja nie widzę różnicy w finansowaniu z miejskich pieniędzy jednego czy 22 . Jeśli już to ten jeden chyba jednak kosztuje lodzianina taniej niż banda ghanczyków, portugalczyków itd. Polaków całych pięciu a rodowitych lodzian może jeden. ( to przykład nie odnosi się konkretnie do Widzewa czy ŁKS.
Jak pan prezydent Wrocławia Kielc czy Góry Kalwarii chce się bawić w zawodowstwo to niech to robi za swoje.
Problemem z przyznawaniem licencji jest to, że papier wszystko przyjmie i na papierze wszystko się zgadza. Tylko papier swoje, a życie swoje. Dlatego nie jest prawdą, że kluby "miejskie" były w porządku. Różnica polegała na tym, że długi klubów prywatnych trzymały się klubów, zaś deficyt wytwarzany przez kluby "miejskie" przerzucany był na budżet samorządu. W praktyce wyglądałoby to tak jakby np. ITI miałoby te 234 mln zł długu, ale Legia była oficjalnie czysta - klub jest ok, ale pieniędzy nadal brakuje. Jakby podsumować wielkość wszystkich dofinansowań miasta na dany klub jestem przekonany, że wyszłaby kwota przynajmniej nie wyróżniająca się na tle wymienionych przez Ciebie.
Możemy się teraz prześcigać w porównywaniu czyje długi były gorsze, ale nie zmienia to faktu że ŻADEN rodzimy klub nie był zarządzany w sposób mający "coś wspólnego ze zdrowymi finansami". Ta zależność dopiero teraz zaczyna się zmieniać. Cześć klubów takich jak Lech, Legia czy Piast (czyli zarówno prywatnych jak i miejskich)zaczyna sobie radzić z przejściem w "tryb normalny",ale niestety inne, jak Polonia, ŁKS, czy za chwilę Widzew zasłużenie poległy. Jako kibic bardzo żałuję straty klubów z taką historią i zastąpienia ich jakimiś Podbeskidziami, ale za błędy się płaci. Nie widzę jednak powodu dla których ktokolwiek miałby naprawiać cudze błędy z moich podatków. Samorządy stanowią głębszą kieszeń niż prywatni inwestorzy, ale to nie jest worek bez dna i skoro dają na klub to nie dadzą na co innego - na drogi, szkoły, komunikacje, inwestycje... jest na co wydawać, a nawet jako fanatyk nie uznam piłki jako priorytetowej inwestycji.
Z tym Piastem to byłbym wielce ostrożny. W końcu mają nowego, wybitnego speca od funkcjonowania w "trybie normalnym".
Ale to ma niewiele wspólnego z klubami piłkarskimi,które na poziomie komercyjnym powinny być prywatne.W Polsce tylko i wyłącznie prywatne.
Dlatego,że dają większą gwarancję nie wytwarzania zjawisk patologicznych.Bo w piłce przecież nie o to chodzi,aby wiedzieć kto jest właścicielem tylko o to ,czy płaci,nie korumpuje , nie oszukuje, a przede wszystkim czy tworzy drużynę grającą w piłkę. Niestety w Polsce mamy obecnie tylko trzy kluby prywatne a mianowicie Legię,Ruch i Zawiszę.Tylko 3.Jeżeli o tę ostatnią chodzi to uważam za rzecz skandaliczną ,że Miasto mające 2.82 % udziału dopłaca do klubu dziesięć razy więcej środków niż wynika to z jego udziałów.
Reszta to ten sam model co samorządowy lub państwowy czyli klub jako przybudówka do Firmy.Z patologiami takimi samymi.Tyle,że w takim klubie jak Korona ujawniono prawdopodobne przekręty polegające na przedłużaniu umów z zawodnikami,którzy mogli co najwyżej odejść na emeryturę za wyższe pieniądze i sporą jak na ten klub prowizję dla menedżerów,a którzy z Prezesem mieli się nią dzielić.
Otóż w tych klubach rzekomo prywatnych/poza trzema/ przekręty są na znacznie wyższym poziomie.Tylko ich się nie ujawnia,bo decydenci w nich /pewno nie wszyscy/ uczestniczą.Wszelkie podobieństwa do istniejących klubów czy osób jest zmyśleniem,przypadkiem i nieprawdą. "Przychodzi piłkarz do prezesa i mówi:na kontrakcie ma być 150 tys.rocznie,sto dla mnie pięćdziesiąt dla pana", "Zatrudnimy tego zawodnika ,bo ma dobre CV,dawno nie grał,menedżer nasz.Na papierze damy 40 koła miesięcznie,menagowi 200 tys.górką,ale wszystko fifty fifty", "Jest do wzięcia za darmochę grojek z dalekiego kraju,menago mówi,że załatwi,że my kupujemy za 500 tys.,robimy dwie umowy,jest nas pięciu to dla każdego po stówie".
Na jakim Wy świecie żyjecie?.Skąd ten szmal i dlaczego tak i jak to możliwe, nie ujawnię,bo bym wskazał trop, a bez twardych dowodów bym leżał /to taki eufemizm od słowa siedział/
Mnie chodzi o to,aby było uczciwie,a Wam,aby było prywatnie tak jak jest.To niezupełnie to samo znaczy.
I już mnie nie męczcie
W każdym razie dziękuję,pozdrawiam i kłaniam się nisko do ziemi samej.
Nie bardzo dostrzegam sens oddzielania klubów prowadzonych przez osoby prywatne od tych prowadzonych przez prywatne firmy. Znaczy, że Legia za ITI też była "przybudówką"? A Ruch i Zawisza? Bez miejskich dotacji (czy innych "pożyczek") nie istnieją. Też mi prywatność...
Tak czy inaczej, ja się jak najbardziej zgadzam, że najlepiej by było, gdyby każdy profesjonalny klub w naszym kraju był swój własny. Czyli swoich kibiców
chcecie,abym ja był obiektywny,a ja nie będę i już
A, no to jesteśmy w domu
Fajnie by było jakby PZPN w ramach szkoleniowych opracował dokumenty pokazujące optymalną organizację klubu piłkarskiego, podział kompetencji, procedury postępowania, wzorcową politykę personalną. Chociaż tyle na początek, żeby w klubach mogli się na czymś wzorować. Może chociaż zobaczą popełniane błędy i metody ich eliminowania. Jak nie prezesi to chociaż właściciele będą mądrzejsi i nie dadzą się naciągać. Docelowo widziałbym polski odpowiednik FIFA Master. Czas zacząć szkolić kadry zarządzające klubami, bo liczenie na samoistne zmiany jest zbyt naiwne.
Problem w tym, że po klubie utrzymywanym z publicznych pieniędzy trudno oczekiwać jakości zarządzania.
Na poziomie analitycznym to można sobie różnie mówić, bo papier wszystko przyjmie, ale już na poziomie syntezy to się nie da, bo zjawiska trzeba pogrupować i wnioski wyciągnąć.
Odnośnie Legii to przez drużynę przewinęło się blisko 200 zawodników, były ogromne przerosty w administracji zwłaszcza na szczeblu kierowniczym. Klub i ITI narobiły 234 mln długu. Żeby tak zarządzać to nie trzeba aż prywatnego, a skąd to się wzięło? Właśnie z tego, że nikt klubu nie traktował jak swojej własności i nadzoru takiego zwykłego gospodarskiego nie sprawował.
Odnośnie Twojej Cracovii to przypomnij sobie wywiad Pana Filipiaka z PS z sierpnia 2013 roku. Jest to przyznanie się do tego, że jako właściciel dał się wykorzystać, bo miał finansowe zaplecze. Obiecał sobie, że wydatki będzie ustalał nie wyżej niż dochody klubu. Gdyż wydatki płacowe przewyższające dwukrotnie dochody i tak nie przyniosły żadnego efektu, a tylko zdemoralizowały wielu grojków.
Wreszcie Polonia Pana JW. Płacił on tyle /budżet płacowy dla drużyny ok. 36 mln zł/ gdyż jego podstawowa Firma miała duże podatki do oddania fiskusowi. Zamiast tego bawił się w futbol w sumie nie za swoje, bo podatki płaci się od dochodu więc on drastycznie zwiększał koszty, aby tych podatków nie płacić. W pewnym momencie kryzys na rynku mieszkań zmniejszył jego przychody co w połączeniu ze znudzeniem bawienia się w ten sport spowodowało jego odejście i w konsekwencji przy pazerności /ukaranej/ zawodników upadek klubu. Ta Polonia mogła skromniej dalej w tej lidze ciupać.
Mogę tak każdy klub opisywać z najbardziej spatologizowaną Wisłą, a wniosek jest jeden: nie w strukturze własności siła, ale w uczciwości, kontroli, nadzorze czyli skutecznym zarządzaniu.
A w gospodarce to najpierw w USA odkryto,że największym zagrożeniem dla gospodarki są monopole. Tego w każdej uczelni ekonomicznej w każdym kraju uczy się już na I roku. Natomiast my chcemy wejść do cywilizowanego świata charakteryzującego się przestrzeganiem praw ekonomicznym, praw ludzkich, norm etycznych i zasad sprawiedliwości społecznej z dzikim kapitalizmem charakteryzującym się pazernością, nieliczeniem się z dobrem ogółu, dążeniem do monopolizacji, korupcją i innymi patologiami. Z czym do gości?
W piłce nożnej czeka nas jeszcze długa droga. Ja się cieszę, że kluby prawdziwie prywatne są w górnej części tabeli. To jest to światełko w tym ciemnym tunelu. Ten poziom naszej piłki nie wziął się z niczego, ale z tego,że bardziej w niej liczą się różnorakie interesy, niż gra w piłkę. Centrala jest za słaba i zbyt uwikłana, aby raka toczącego polską piłkę przeciąć. Na jednym ważnym wycinku chce to zrobić UEFA. Prawdopodobnie na czerwcowym Zjeżdzie oprócz zatwierdzenia Ligi Narodów i nowego systemu transmisji od 2018 roku zniesione zostaną licencje menedżerskie i wprowadzony zostanie system pełnej jawności kontraktów piłkarskich /umowy pomiędzy zawodnikami i klubami/ i menedżerskich /umowy pomiędzy nimi a zawodnikami oraz klubami/, a także ustalone będą jednolite stawki prowizji. Wraz z wejściem od przyszłego sezonu obowiązkowej zasady gwarantowania wydatków udokumentowanymi przychodami i zakazem zadłużania się i posiadania deficytu powyżej pewnego poziomu UEFA przyczyni się do porządkowania naszej Stajni Augiasza. W większości klubów tego nie potrafimy, bez znaczenia czy to państwowy, samorządowy czy tzw. prywatny. I tylko obawiam się,że hasło "Polak potrafi" wszystko skręcić, może po raz kolejny okazać się skuteczniejsze.
Pozdrawiam.