A+ A A-

Zezem. Zastaw się, a postaw się

Rozmowa o projekcie organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Krakowie i paru innych prowincjonalnych miejscach toczy się wyłącznie w aspekcie finansowym. Jest to fałszywa perspektywa. Wypada pochylić się przez chwilę nad pytaniem: po co i dla kogo ta Olimpiada?

Kraków miał niedawno szansę zgłosić gotowość zorganizowania gier jednej z grup podczas EURO 2012 i tego nie uczynił. Powód znany. Politycy w mieście wiedzieli, że to wypali, więc trzeba by się napracować. A tego nie lubią. Jak w znanym skeczu o pianiście, który najlepszy jest jak w ogóle nie zagra. Wolą więc picowanie. Nie tylko oni. Chcą nam wmówić,że są mocarstwem. I są w stanie tej swojej społeczności to wmówić. Na razie co prawda pragną w referendum przegłosować zmianę położenia geograficznego Krakowa i dowieść, że leży on w Tatrach i że skocznię w nim śmiało można budować.

Ja przed laty nocowałem w hotelu "Cracovia" w Krakowie przez kilka dni, ale stołowałem się na mieście, bo hotelowa restauracja marnie żywiła. Rankiem, po siódmej godzinie udałem się przy ichnim Rynku do kawiarni, o tej porze pustej i usiadłem przy stoliku. Siedzę z parę minut, a tu nikt mnie nie obsługuje. Zapytałem grzecznie /a co mi tam/ co sobie myślą. Na to jakaś paniusia odrzekła mi, że przy tym stoliku to siada i tu wymieniła nazwisko jakiegoś aktora czy innego malarza. Ja nadal uprzejmie wyjaśniłem, gdzie go mam. Dziewczę było bardzo oburzone i chciało mnie zmiażdżyć slówami: "Bo u nas w Krakowie...". Przerwałem i zripostowałem: "Ja nie jestem z Krakowa tylko z Warszawy". Odparła: "A to co innego". Zostałem natychmiast obsłużony, a śniadanie było wyśmienite. Przychodziłem tam codziennie i już problemów nie było: co stolica to stolica. I tak sobie to przypominam i tak dumam, że wtedy to pusto było w tej kawiarni i dało się mnie ugościć. Teraz do niedużego lokalu chcą zaprosić z parę milionów gości. Toż to oni się nie pomieszczą. Znaj proporcje mocium Panie. I jakoś nie mogą sobie wyobrazić, że limitów na przyjazd turystów nie wprowadzą. Już dziś robią bokami i całe to miasteczko żyje jakby stało w kolejce w dawnych czasach w mięsnym. I chcą jeszcze więcej. Czego? Chyba wstydu się najeść.

To jest tak trywialne, że aż bolesne, więc przejdźmy do idei. Ona jest obłudna. Do dziś nasz kraj jest postrzegany na tzw. Zachodzie jako ten gorszy, czego widocznym dowodem od "Hamleta" Szekspira jest szlachta walcząca na saniach i białe niedźwiedzie wszędy się wałęsające. O przyczynach i przejawach takiego postrzegania m. innymi Norman Davies napisał esej zatytułowany: "Uprawnione porównania. Fałszywe kontrasty". Jak ktoś będzie zainteresowany to streszczę.

Zgłaszając się do zimowej Olimpiady ten dyskredytujący obraz utrwalamy. Toż to od wielu lat pragniemy zmienić ogląd Polski jako kraju normalnego z dorobkiem cywilizacyjnym. Kraków to jest perła renesansu. Unikat na skalę światową. To z tego ma być znany, a nie z fikołów na łyżwach. Przeglądam sobie w google - Instytut Kultury i mogę zasoby różnych muzeów w świecie przyswoić, a krakowskich nie ma. Znowu trochę trzeba by było się napracować. Oj, tego oni nie lubią bardzo.

I dopiero teraz możemy mówić o co w tym wszystkim chodzi. Po pierwsze najbardziej zainteresowany jest MKOL i Komitety Krajowe. Z powodów merkantylnych i nie tylko. To jest podstawa ich bytu i jedyne zadanie. Bo krzewieniu ideałów olimpizmu już dawno zapomnieli, więc szukają frajerów do wydania pieniędzy na te Olimpiady. Nie zauważyli, że ich przesłanie zmieniło się w swoje przeciwieństwo. Kiedyś w centrum był humanizm, dziś bogiem jest mamona.

Po drugie media nie tylko tym organizacjom wtórują, ale korzystając ze wszechobecności w życiu społecznym nadają ton. Przecież nie za darmo. Tworzone jest często specjalne lobby złożone z fanów sportu,wynajętych ekspertów, dziennikarzy i sportowców chcących brać udział w imprezie. Tak wywierają presję na szeroko rozumianą opinię publiczną i poprzez nią na polityków, aby zdecydowali się wydać akurat na ten cel pieniądze. Czyli tak naprawdę zabrać innym, aby dać na to. Uznać taką imprezę za najważniejszy cel życia każdego i Państwa. Presja staję się jak tsunami, jak kto ma jakieś wątpliwości to przestaje być patriotą.

Po trzecie zainteresowane są władze lokalne. Ludzie je wybierają, a oni chcą obywateli dopieścić. Nie są w stanie zmienić w istotnym stopniu poziomu życia to chociaż warunki zewnętrzne chcieliby poprawić, naprawić albo choć ulepszyć. A najlepiej to wybudować jakieś lotnisko, albo dwa, jakieś drogi donikąd, jakieś mosty nad rzekami, których nie ma. Stadiony na kilkadziesiąt tysięcy ludzi, pomimo że miasteczka liczą po kilkanaście tysięcy. I oczywiście obiekty sportowe. Lodowiska, tory, trasy, hale. Teoretycznie taka potrzeba jest. Tylko że ludność miejscowa nie korzysta z tego co jest. A turyści nie  będą tyłków np. z Berlina ruszać, aby się na ślizgawce w Myślenicach pobawić. A w sprawie wiadomej to kluczowym jest, aby drogę do Zakopanego wybudować. Po to ta   Olimpiada. Dla tej drogi. Widocznie bez się nie da. A z nią da się? Też nie.

Po czwarte. Radochę mają z takich Igrzysk wielkie firmy, bo je stać na te opłaty, które dają im monopol na sprzedaż różnych dóbr i usług najczęściej tylko emblematem powiązanych z imprezą. Ich zarobki są ogromne i w czasie Olimpiady tak wydrenują kieszenie klientów, że ich później na nic nie jest stać.

Po piąte to wszyscy powyżej wymienieni jako najbardziej zainteresowani uprawiają masową propagandę, a jej głównym przesłaniem są profity; gospodarcze, społeczne, wizerunkowe i rozwojowe. Wmawia się, że turyści przyjadą i zostawią wielkie pieniądze i to będzie miało charakter trwały, tak że każdy mieszkaniec będzie nasycony i zaspokojony. Ponieważ ludzie jednak aż tacy głupi nie są, aby dać się tak nabierać wpływa się na ich ambicje. Tworzy się atmosferę rywalizacji i buduje napięcie: uda się czy się nie uda? Oczywiście według nich jak dadzą to będzie szczęście, a jak nie dadzą to klęska.

Bezczelnie odwraca się pojęcia, gdyż badania tyczące Igrzysk Zimowych dowodzą odwrotności zjawisk. Turyści omijają takie miejsca szerokim łukiem bo nie cenią sobie nadmiernego tłoku, problemy społeczne ulegają nasileniu, gdyż rozbudzane są nadzieje bez możliwości ich zaspokojenia, obiekty sportowe stoją puste, więc wizerunek miejsca pada i dodatkowo ogranicza możliwości rozwojowe, bo trzeba łożyć na utrzymanie tego co zbędne, zamiast na to co potrzebne.

To o czym napisałem nie jest wiedza tajemną, tylko powszechną i dostęp do niej nie jest reglamentowany. Na  dodatek wszyscy wiedzą, że MKOL przyzna nam organizacje tylko, gdy będziemy jedynymi chętnymi. Głupcami to oni nie są. Skąd więc ten owczy pęd. do wpadnięcia w przepaść. Działa to na zasadzie ogrzania się w blasku świec. Bowiem to Państwo wyłoży pieniądze. Nie na Olimpiadę, bo tych 22-25 miliardów złotych nie ma i nie będzie miało, ale te 200 mln na aplikowanie znajdzie. Tak naprawdę to już spore pieniądze wydaliśmy,.bo to 150tys.USD do MKOL, rozpisanie pomysłu 22,5 mln. koszt wirtualizacji 21 mln. Teraz zacznie się żywić resztą /jakieś 150 mln/ nieduża, ale starannie dobrana grupa propagatorów. Będą się udzielać, reklamować, jeździć po różnych krajach, bankietować i biesiadować. Jednym słowem promować. Kwota nieduża, taka do przełknięcia jak na tak wielką ideę, aby nikt się nie czepiał i nie rozdrabniał. Bo przecież oni to będą robić na chwałę ojczyzny jako jej szczerzy patrioci. Taki też tej tromtadracji  ton będą nadawać. Przeciwstawić się nie będzie łatwo. A ja zacytuję rosyjskiego okcydentalistę Piotra Czaadajewa, który przed dwustu laty pisał: "Kocham swój kraj, życzę mu chwały, umiem docenić wielkie zalety mojego narodu, ale nie nauczyłem się kochać mojej ojczyzny z zamkniętymi oczami, z pochylona głową. Sądzę, że można być pożytecznym dla własnego kraju tylko pod warunkiem, że się go wyraźnie widzi, myślę, że czasy ślepej miłości minęły, że powinniśmy mówić ojczyźnie prawdę. Obcy mi jest ten świątobliwy uniżony patriotyzm, który stara się widzieć wszystko w różowym świetle i pozwala ukołysać się własnym iluzjom, ale który opanował wiele umysłów".

Żeby nie było za poważnie to dowcip o tym, że "Polak potrafi" i może mu się nie zawsze udaje, ale cwany chce być i wszystkich chce przechytrzyć. Wysoka Komisja powołała podkomisję przetargową w celu wykonania czegoś. Zgłosili się Chińczycy, Niemcy i Polacy. Chińczycy mówią: my to zrobimy za 6 mln. Niemcy, a my za 10 mln, bo jesteśmy solidni. Na końcu Polacy mówią, że stworzą  za 56 mln. Zdziwienie dlaczego tak drogo. A my: 25 mln. dla szanownej komisji za fatygę, 25 mln dla nas za  pomysł i 6 mln dla Chińczyków. Niech zrobią jak obiecali.

Dyskusja (2)
1wtorek, 22, kwiecień 2014 12:11
Dzynek
Zdanie mam podobne. Myślę nawet że większość społeczeństwa ma świadomość, że igrzyska organizuje się kosztem czegoś. Nie jesteśmy bogatym społeczeństwem, żeby z odłożonej kupki budować obiekty sportowe. My jesteśmy permanentnie zadłużeni i żeby powstał tor bobslejowy trzeba będzie komuś zabrać. Gdyby jeszcze chodziło o jeden obiekt to pół biedy. My musimy praktycznie zbudować całą infrastrukturę sportową od nowa. Wielka Krokiew jedynie spełnia warunki MKOL. Zagrożeni są wszyscy utrzymujący się z budżetu państwa. Pielęgniarki, nauczyciele, policjanci, emeryci i renciści. Już dzisiaj taki proceder przesunięć odbywa się gdy chodzi o drobne kwoty na załatwienie palącej potrzeby rzędu 500 mln zł. Komuś się zabiera, żeby inny dostał. To już sobie można wyobrazić ile grup społecznych ucierpi gdy będzie trzeba wygospodarować 25 mld zł. Nasze mądre państwo zacznie obcinać inwestycje współfinansowane z funduszy europejskich (już teraz takie numery robi), przez co wiele osób, podmiotów nie przetrwa na rynku.

Zwyczajnie nas nie stać na tak drogi pijar. Zwłaszcza, że nie jesteśmy krajem sportów zimowych. Spośród kilkudziesięciu dyscyplin sportowych błyszczymy tylko w skokach. Reszta to pojedyncze talenty i czysta amatorska frajda z uprawiania sportu. To już Holandia może poszczycić się większymi osiągnięciami medalowymi od nas, choć ma gorsze warunki geograficzne. To tylko pokazuje jak amatorsko traktujemy sporty zimowe mimo pewnych możliwości. Z tego punktu widzenia inne kraje mają lepszą legitymację do organizacji igrzysk. Mają obiekty, zawodników na światowym poziomie, osiągnięcia, tradycje, a jednak nie pchają się w igrzyska. Daje do myślenia.
2wtorek, 22, kwiecień 2014 17:09
Senator
@Zbyszek
Ostro i co ważniejsze celnie. Osobiście nie mam złudzeń nie stać nas na organizacje Igrzysk. To fanaberia dla bogatych.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1