A+ A A-

Ale kino, 'chilli' o polityce

ale kino 1Pewien uznany Redaktor telewizyjny komentował pewien mecz. Istotny, ważny, ale w tej stacji nadawany z kilkudniowym poślizgiem, "czili" retransmisja. Kanał sportowy, "czili" publika wyrobiona, świadoma końcowego wyniku, obryta w medialnych doniesieniach, zatem Pan Redaktor, chcąc podtrzymać zainteresowanie, rozpoczął snucie pozaboiskowych refleksji. Zerkając jednym okiem w telewizyjny ekran, w pewnym momencie mych uszu dobiegła subtelna fraza. "Ci dwaj poza boiskiem, pewnie się nie kochają". Bingo! Panu Redaktorowi udało się zwrócić moją uwagę. Zafrapować! Którzy z piłkarzy się nie kochają? A może za chwilę zostanie ogłoszony publiczny coming out i dowiem się, skoro taka tematyka już została poruszona, którzy z zawodników na odwrót, czują do siebie miętę. Cóż za frajda, a nuż, wypadnie oznajmić długonogiej córce sąsiada z, a jakże, innymi godnymi atrybutami, że plakat futbolisty prężącego tors nad jej łóżkiem, niestety, ale się "zdezaktualizował".

Niestety, okazało się, że dwóch panów uganiających się za piłką po zielonej trawie, się nie kocha, ponieważ jeden jest zwolennikiem jednej partii politycznej, a drugi orędownikiem drugiej i z tego powodu doszło między nimi do sporów.

Zaiste, taką o to światłą refleksją uznany Pan Redaktor z nami tele-stworkami futbolowymi się podzielił. Zawiedziony i rozczarowany, w akcie dezaprobaty poczułem złość na chlapiącego ozorem dziennikarza, w imię czego zwiódł mnie na manowce, po co takie rewelacje nam sprzedaje, co mnie obchodzi, za którą partią jakiś sportowiec się opowiada. Toż to prywatna sprawa piłkarzy na kogo swój głos w wyborach oddają, a  imieninowych politycznych sporów wujka ze stryjkiem, ojca z synem, teściowej z zięciem, jak Polska długa i szeroka, było, jest i będzie pełno, szczególnie w okolicach dziesiątego każdego miesiąca. Jeżeli na wydarzenia na murawie te "rodzinne" kłótnie wpływu nie mają, to po co te osobiste preferencje wywlekać, jakąś pseudoagitką emanować, zamiast skupić się na omawianiu uderzeń z voleya.

Gdy święte oburzenie na wywlekanie osobistych, prywatnych spraw, we mnie wezbrało, aksamitny, kojący głos komentatora oznajmił, że jeden z piłkarzy brał nawet czynny udział w wiecu partyjnym w rodzinnej miejscowości. Mhm... Skoro tak, skoro piłkarz pragnie się politycznie udzielać, agitować, to tak jak każdy obywatel (z wyjątkami tzw. służb mundurowych) ma do tego niezbywalne prawo, a dziennikarską powinnością być może nawet jest o tym poinformować. Sprawa do rozstrzygnięcia, czy podczas transmisji sportowej, czy w programie publicystycznym, no, ale nie bądźmy bezwzględnymi rygorystami, jako dykteryjkę faktycznie w eter  gorącego "newsa" można było puścić.

Pozostaje kwestia antagonisty tego publicznie zdeklarowanego "wiecowego" futbolowego polityka, czy on również miał ochotę na swój polityczny coming out, to już jest kwestia sumienia Pana Dziennikarza, nieskrępowanie powołującego się na zbieżność poglądową sportowca z jego aktualnym menago, eks-sportowcem, teraźniejszym oficjalnym bywalcem sejmowych korytarzy i sali plenarnej, chociaż zaangażowanie w owe bywanie, przez innych dziennikarzy, w innych mediach zostało podważone i jako zarzut w wykonywaniu obowiązków przytoczone.

Bo tak się jakoś raczej składa, że wikłanie się w politykę sportsmenom i czynnym i byłym jakoś bokiem wychodzi. Czy to chociaż z ministerialnego stołka doszedł do drugiego stołka, jako jednego z niewielu mebli w więziennej celi, czy to legendarny bramkarz, którego już nie tylko angielska prasa uważa za clowna, czy to piłkarz obieżyświat z turecko-francusko-hiszpańskim CV, który w karierze poselskiej zasłynął najbardziej, nocnym dobijaniem się do drzwi nadobnej koleżanki posłanki z innej partii (zwolennik polskiego bunga bunga!), o sportowcach, których nazwiska wykorzystywał poprzedni ustrój nie wspominając, a przeszłości im nie wypominając.

Tak więc chociaż autodestrukcyjna przynajmniej dla własnego wizerunku chęć politykowania może dziwić, zabronić jednakowoż jej nie można. W odniesieniu do przytoczonej przez sprawozdawcę telewizyjnego pary, kwestia staje się doniosła i niebagatelna, ponieważ dotyczy ona dwóch reprezentantów, bynajmniej nie ostatnich, a tych, w których pokładane są, kto wie, czy nie największe nadzieje, związane z Euro 2012.

Co będzie jeżeli kłótnie liderów przeniosą się na całą kadrę? Co będzie jeżeli jeden drugiemu piłki nie poda w dogodnej sytuacji? Teraz już wiemy, winien będzie albo rząd, albo opozycja! Jeżeli jeden karnego nie strzeli, jedni zakrzyczą, przegranej winni ci co w "pancerną brzozę" nie wierzą, jeżeli drugi pośle piłkę w polu karnym Panu Bogu w okno, drudzy zagrzmią, to przez tych co w gusłach, mgłach i w barycznych bombach wiarę pokładają.

W czerwcu poznamy czy Polak z Polakiem na obczyźnie mimo różnic poglądowych potrafiący doskonale współpracować z sukcesami, które onegdaj przebili tylko Boniek z Młynarczykiem,  na ojczystej, rodzimej ziemi, w naszym swojskim piekiełku, równie wydajnie, efektywnie do wspólnego celu zmierzać będą potrafili? Chciałem napisać "solidarnie", ale to słówko już taki polityczny bagaż niesie ze sobą, że używanie go bez nabożnej czci jest narodową profanacją. Może dlatego, że w tym naszym ideowym zacięciu i nadęciu, w politycznym głupim zacietrzewieniu, pierwotne znaczenie słów, żeśmy utracili, dlatego w sukces, reprezentantów, nas wszystkich, wątpimy, cieszyć się okazją do tego nie potrafimy! Wolimy się dzielić, wzajemnie siebie oskarżać, winy sobie wytykać! Cóż taka polska specyfika!

A przecież na Euro 2012, może się ziścić coś, co w polskich realiach wydawało się fatamorganą, dzięki bohaterom przywołanym przez telewizyjnego sprawozdawcę może urzeczywistnić się koalicja dwóch antagonistów "zmuszonych" do wspólnej gry. Czy nad politycznym głowami w duecie stworzą PO-PiS i dadzą futbolowy popis? Oby, bo to jedyne dopuszczalne wytłumaczenie dla ich wcześniejszego "rozpolitykowania"!

ale kino 2                                                                                                                                        

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1