A+ A A-

Zezem. Osły Temidy cz. 1

Trener Kazimierz Górski kiedyś tak był powiedział: "Żyjemy w demokratycznym kraju, gdzie jest wolność słowa i każdy ma prawo do krytyki. I ja z tego prawa korzystam i o sędziach nie wypowiem ani słowa". Ja takich oporów nie mam i te kilka poniższych zdań będzie o osobniku, który najbardziej drażni kibiców.

W ręku lub ustach trzyma gwizdek, symbol swojej władzy, a w kieszonce na piersi kolorowe kartoniki. To sędzia, arbiter rozstrzygający wszelkie spory, człowiek, którego decyzje na boisku są niepodważalne, których nikt nie ma prawa zmienić. Sędzia jest tym, który musi podejmować niepopularne decyzje, prowadzić grę, karać zawodników, uznawać bramki lub ich nie uznawać, zarządzać rzuty wolne i karne - krótko mówiąc rządzić. Na koniec, sporządzając protokół z zawodów, sędzia musi ocenić zachowanie publiczności. Sędzia nie pozwala nikomu wejść na boisko dopóki gra nie zostanie przerwana, jak również dyscyplinuje trenerów. Czyż można się dziwić, że sędziowie nie zyskują sympatii ani widzów, ani widowni, ani piłkarzy? Pełnią trudną, niewdzięczną rolę, zawsze się komuś narażając. Osobnik ten biega po boisku i wedle opinii wielu kibiców nie nadąża za akcją, przerywa grę w momentach najmniej odpowiednich, nie gwiżdże kiedy powinien. Po prostu przeszkadza naszym chłopakom usiłującym trafić piłką do wrażej bramki.

Spójrzmy jednak obiektywnie na wysiłek człowieka z gwizdkiem. Najpierw musi być zdrowy, ukończyć kursa niektóre, ganiać po różnych śmiesznych boiskach, być ocenianym, stale się doskonalić, zaliczać sprawdziany fizyczne i testy wiedzowe. I czekać na awanse, które wszystkim dane nie są. Zanim zaczną się zawody, arbiter wyznaczony do ich prowadzenia musi: sprawdzić czy płyta boiska nadaje się do gry, wybrać piłki do rozegrania spotkania, sprawdzić tożsamość zawodników, ich ubiór, a szczególnie buty oraz karty zawodników oraz kartę zdrowia, odebrać od kierowników wypełnione ze składami drużyn, omówić zasady prowadzenia meczu z asystentami, kapitanami, trenerami i kierownikowi drużyn, jak również zasady przyjmowania od kapitanów protestów. Tak więc już pół godziny przed meczem sędzia wykonuje pracę, której kibic nie widzi.

Obowiązki sędziego w czasie meczu określone są głównie w artykule V przepisów gry. Wymienię tylko czasowniki rozpoczynające poszczególne punkty: czuwać, powstrzymywać, mierzyć, przerywać, udzielać, nie zezwalać, wstrzymywać, wykluczać, dawać sygnał, rozstrzygać. Gdy mecz jest 'letni', a jego stawka niewielka, sędzia ma łatwiejsze zadanie. Ale gdy jedna bramka decyduje o wyniku, albo co gorsze o spadku lub awansie, o zakwalifikowaniu się do rozgrywek międzynarodowych, o wyjeździe na mistrzostwa - sędziemu wypada tylko współczuć. Po meczu musi wypełnić formularz czyli sprawozdanie z zawodów. Grubo ponad dwie godziny sędzia znajduje się w niesłychanym napięciu. Ma do pomocy swoich asystentów, ale decydować musi sam. Sędziego można lubić lub nie, ale powinno się go szanować choćby dlatego, że bez niego nie może się odbyć żadne spotkanie.

Wszystko zaczęło się zaczęło się w dziesięć lat po wprowadzeniu pierwszego zbioru przepisów gry w piłkę nożną tzw "Zasad Cambridge". To w 1873 roku wprowadzono na plac neutralnego sędziego, który mógł interweniować tylko na żądanie stron /wcześniej każda drużyna miała swojego rozjemcę/. W 1874 roku dano mu prawo do usunięcia zawodnika z boiska, a w 1878 roku wyposażono w gwizdek. Poddawany krytyce był jednak zawsze. Z reguły niesłusznie. Dziś rzadkością jest to co przydarzyło się panu Grzegorzowi Aleksandrowiczowi, który zaczął w gazecie pisać o piłce i dodawał zdania o sędziach ze słowami: "dobry", "słaby", "znakomity". Szef działu sportowego te przymiotniki skreślał, a na zadane pytanie dlaczego, odparł: "To w twoim interesie. Z jakiego powodu uzurpujesz sobie prawo do oceny sędziów? Czy masz po temu odpowiednie kwalifikacje?". Pan Grzegorz odparł: "Nie, ale trenerzy, publiczność, koledzy...". "Wiem co masz na myśli, lecz nie radzę ci polegać na opinii tych ludzi, bo ona często jest subiektywna i nie poparta żadną wiedzą. zróbmy tak, jak skończysz kurs, posędziujesz trochę meczów, to nie będę ci skreślał". Łza się w oku kręci, ale takie to były czasy. Szacunek dla fachowości był w cenie. Pan Aleksandrowicz wspomina też jak jak po wojnie starał się w PZPN ulżyć ciężkiej doli sędziów. Nie mieli oni bowiem ryczałtów za prowadzenie zawodów, ani obowiązkowej ochrony ze strony organizatora, ani ubezpieczenia, a za to mnóstwo problemów z widzami, piłkarzami i działaczami. Ubezpieczenia wprowadzono pod koniec lat pięćdziesiątych, bo wcześnie takie próby torpedowano mówiąc, że „przecież jeszcze żadnego sędziego nie zabito". W Polsce, podobnie jak w świecie, dopiero w połowie lat pięćdziesiątych wprowadzono egzamin teoretyczny i praktyczny oraz ujednolicono interpretację. Przed wojną  i wiele lat po sędziowie byli wyznaczani do prowadzenia zawodów przez PZPN zależnie od trudności meczu /tu lepsi/ i bliżej miejsca zamieszkania. Sędziowie np. z Warszawy sędziowali mecze w Warszawie, z Krakowa w Krakowie itd. Jednak działacze różnych klubów mający z reguły słabe pojęcie o sporcie wprowadzili nieufność do uczciwości sędziów i ich obiektywizmu i ten zwyczaj zlikwidowano. Dalszym etapem podważania autorytetu sędziów było wprowadzenie kwalifikatorów. Nie potrafiłem zrozumieć jak można z jednej strony dawać sędziom do ręki przepisy, które czynią go jedynym wyrokującym, a z drugiej wszelkimi sposobami osłabiać tę jego decyzyjną moc. Na szczęście kilka lat temu zniesiono kwalifikatorów, a obecny Szef Kolegium potrafi pryncypialnie stanąć w obronie sędziów. Bo głównym wrogiem sędziów stały się media, a zwłaszcza telewizja i jej rosnące możliwości techniczne. Dziś nadal sędzia ma swoje boiskowe prerogatywy i w czasie meczu i po nie można mu nic zrobić. Ale za to w telewizyjnym studiu podczas transmisji i po niej, a i owszem. Skrót taki, pokaz z i innej strony, z piętnastu kamer, aby wykazać jak bardzo się mylił, jak nie widział, jak nie zareagował, jak wypaczył. Oczywiście bez powołania się na przepisy, bo po co? Ich znajomość by przeszkadzał w krytykanctwie. W nich stoi,że sędzia musi podejmować decyzje, nie kamera, nie kibice, nie pismaki - ale kto by się tym przejmował. Im ostrzej piętnujemy, tym lepiej się czujemy. Jaki on głupi, a jacy my mądrzy. Tylko refleksji brak. Niewiele wnoszą wyjaśnienia pana Sławomira Stempniewskiego, bo są mało oglądaną musztardą po obiedzie. A może by tak przed wpuszczeniem różnych mędrków na wizję zrobić im sprawdzian ze znajomości przepisów i nieuków wygnać. Tylko kto by wtedy komentował?

Sędzia piłkarski lekko nie ma. W rozstrzygnięciu każdej wątpliwej sytuacji kibic wini sędziego. Pora więc oddać im głos. Poprzedni szef Kolegium w jednym z wywiadów stwierdził, że zachowanie kibica na zawodach jest zależne od stopnia zaangażowania w problemy piłkarskie. Pod określeniem "zaangażowanie"  rozumiał on zarówno zainteresowanie hobbystyczne piłkarstwem, jak również znajomość przepisów i założeń taktyczno -technicznych gry. Ten kto jest uzbrojony w taką wiedzę potrafi chociaż wczuć się w położenie sędziego. Drugim, jego zdaniem, ważkim elementem wpływającym na reakcję widowni jest postawa piłkarzy, poziom ich wyszkolenia, aktualna forma, fair play i wola zwycięstwa. Gdy pod względem sportowym gracze zdają egzamin widownia jest usatysfakcjonowana i stara się swoim zachowaniem dostroić do poziomu widowiska. Jeden z byłych sędziów /nazwisko pominę/ powiedział: "Zbyt często stadion jest u nas miejscem ujawniania chamstwa, szowinizmu i ukazywania oblicza człowieka jaskiniowego. Są ludzie, niby kibice, którym powinno się zabronić chodzenia na mecze. Szczególnie tym, którzy przed wejściem wzmacniają się alkoholem. Tacy nigdy nie będą prawidłowo odbierać tego co dziej się pomiędzy dwiema bramkami.”

Dyskusja (17)
1poniedziałek, 09, marzec 2015 23:02
Bardzo fajny artykuł, jako sędzia A - klasowy odebrałem go ze sporym entuzjazmem.
Siedząc na trybunach podczas meczu zawsze obserwuje pracę arbitra i jego asystentów. Staram się ocenić czy rzeczywiście podjąłbym taką samą decyzję, czy dałbym kartkę czy nie. Ale prócz tego obserwuje reakcje ludzi którzy siedzą dookoła mnie. Kilka razy zresztą wdałem się w dyskusję, jak się później okazało bez sensu, gdyż rozmówca był "fachowcem", który ma znakomicie opanowane Przepisy Gry w Piłkę Nożną. I to jest właśnie nasza bolączka. Nie wiemy, nie znamy się, a wypowiadamy i oceniamy tylko i wyłącznie negatywnie.
Jeszcze słówko odnośnie Pana Sławka. Jeśli pan Sławek zapraszany jest do studia jako fachowiec, ekspert to polemika z nim jest troszkę bez sensu. Albo traktujemy go jako eksperta i wierzymy w to co mówi albo nie zapraszamy go wcale.
2poniedziałek, 09, marzec 2015 23:44
Senator
Dziękować po stokroć za ten felieton panie Zbyszku. Ludzie zwani kibicami niestety racjonalnie nie myślą ( no z wyjątkiem Wallesa ) , emocje przy ocenie pracy arbitrów to norma. Tak myślę sobie kto najbardziej broni się przed wprowadzeniem elektroniki do piłki, czyli inaczej czy sędziowie to ta grupa która wzbrania się najbardziej przed pomocą technicznych środków które w sumie ułatwiły by im pracę? Czy jest jakiś sondaż, badania dotyczący kto i dlaczego nie chce?
Moim zdaniem najtrwalszczy beton to działacze, im cały czas się wydaje, że mogą wszystko.
Sędzia nie maszyna w ułamku sekund musi podjąć decyzję, faul to jeszcze mało, trzeba jeszcze ocenić jaki, nieumyślny, rażący, nierozważny, od tego przecież zależy czy dać upomnienie i jakie.
Sędzia z dziesięcioma kamerami szans nie ma żadnych, trzech sędziów również, ba pięciu też.
Wymogiem czasu jest wprowadzenie techniki do piłki co ulży pracy sędziom. Mało spadną naciski działaczy na tą grupę, jeśli będą to skierują się w większym stopniu na tych od techniki.
To żaden wstyd poprosić o powtórkę lub wysłuchać w słuchawce podpowiedzi kolegi który wszystko widzi z X kamer.
ps
Panie Zbyszku jeśli ma pan szerszą wiedzę o historii sędziowania bardzo proszę ją przybliżyć.
3wtorek, 10, marzec 2015 18:11
CTP
Polscy sędziowie są słabi i to jest fakt. A słabi są dlatego, że brak im doświadczenia międzynarodowego. Jest wiele mocnych europejskich lig, rozgrywek pucharowych, gdzie oni mogliby zdobywać to doświadczenie. Trzeba ich tam po prostu wepchnąć ale to już kamyczek do ogródka PZPN.
4wtorek, 10, marzec 2015 20:41
Zbyszek
@Senator.
W zasadzie trudno mówić o historii sędziowania, bardziej o historii zmian w przepisach gry w piłce nożnej. Sędziowie są bowiem po to, aby pilnować realizacji tych przepisów i zasad przez uczestników meczu, przede wszystkim przez zawodników. A teraz poniżej to kalendarium:
1856 rok - pierwsza wzmianka o tym,że mecz piłkarski trwa 90 minut / 2 razy po 45 minut z przerwą/.
1863- pierwszy zbiór przepisów oparty o tzw, "zasady Cambridge". Większość przepisów nie uległa zmianie, poza poniższymi,
1864 - wrzut piłki ręką z autu/pod kątem 90 stopni/,
1866 - uregulowano przepis o spalonym. Trzech piłkarzy przeciwnika musiało być przed piłkarzem, któremu podawano piłkę.spowodowało to powstanie systemu klasycznego 2-3-5.
1870 - pojawiło się słowo "goalkeeper" czyli prawo chwytania piłki przez tego kto był najbliżej bramki,
18782 - wprowadzenie rzutu rożnego,
1873 - ustanowienie neutralnego sędziego,
1874 - sędzia dostał prawo usuwania gracza z boiska,
1878 - wyposażenie sędziego w gwizdek,
1886 - powstanie Internacional Board, jedynej organizacji mogącej dokonywać zmian w przepisach,
1887 - bramkarz mógł robić 2 kroki z piłką w rękach,
1888 - system [punktacji 2-1-0
1891- wprowadzenie rzutu karnego,
1903- ustalono kształt i wymiary pola karnego oi bramkowego,
1904 - powstanie FIFA,
1911 - wprowadzenie dogrywki 2 razy po 15 minut,
1912 - ograniczono prawo bramkarza do łapania piłki tylkow polu karnym i do trzymania piłki przez 4 kroki
1913 - odległość od wykonującego rzut wolny 10 yardów,
1925 - korekta przepisu o spalonym .tylko dwóch zawodników przed otrzymującym piłkę. W 1990 roku dodano rewolucyjne słowo lub "na równi". Zmniejszenie ilości graczy przed otrzymującym piłkę przeciwnikiem spowodowała powstanie wymyślonego przez Chapmana/ trenera Arsenalu/systemu W-M,
1967- zwiększono liczbę kroków bramkarza z pilką do 6, ale zakazano kozłowania,
1970 - wprowadzenie rozstrzygnięcia meczu rzutami karnymi,
1990 - wprowadzono termin "profesjonalny faul" oznaczający naganne zachowanie powodujące niedopuszczenie do szybkiej kontry i szczególnie do wejścia na stuprocentową pozycję do zdobycia bramki,
1992- zmniejszono ochronę bramkarza i nietykalność w polu bramkowym,zakazano łapania piłki podanej przez partnera nogą, wprowadzono limit 6 sekund na posiadanie piłki przez bramkarza,
1993 - wprowadzono zasady "złotego gola",
2008 - ustalono,że każde nowe boisko ma mieć wymiary 105 na 68 metrów.

Ale Senatorze nie chwal dnia przed zachodem słońca Smile, gdyż jak to u mnie, tak jak moneta jest jedna .lecz ma awers i rewers, tak druga część będzie o trudnościach w ocenie wydarzeń na boisku i niestety popełnianych przez sędziów błędach.
5wtorek, 10, marzec 2015 20:58
Monrooe
@ Czarny Elf

Traktowania słów Sławomira Stępniewskiego nie rozumiem. Owszem, czasem i On wykoncypuje ciekawą, ale też kontrowersyjną interpretację jakiegoś zdarzenia, ale przecież to właśnie pokazuje w jakich ramach porusza się sędzia. A tu zamiast dyskusji, próby zrozumienia mamy do czynienia z uśmieszkami, żartami i nie bójmy się tego słowa lekceważeniem pozycji zapraszanego eksperta. W efekcie czego zamiast rzeczowej dyskusji mamy część satyryczną, która niczego nikogo nie uczy. Dramat.

@ CTP

- "Polscy sędziowie są słabi i to jest fakt"

Jeśli nas sędziowie są słabi to jacy biegają po boiskach Hiszpanii, Anglii i Włoch? Sorry, ale czasem mam sporo uwag do pracy arbitra w Ekstraklasie, ale nadal uważam, że jako całość prezentują się coraz lepiej i bardzo szybko zaczynają przeganiać swoich kolegów ze znacznie bardziej rozpoznawalnych lig. Co nie znaczy, że nie przydarzają im się błędy. To jednak normalne.
6wtorek, 10, marzec 2015 23:17
a-c10
Tekst świetny. Mam sporo przemyśleń, ale chyba poczekam na rewers.
7czwartek, 12, marzec 2015 16:46
Zbyszek
@Senator.
Wczoraj w meczu Bayernu z Szachtarem okazało się po raz kolejny,że dozowane wspomaganie techniczne sędziego jest w dzisiejszej piłce po prostu konieczne.Nie może bowiem być tak,że nieokrzesany telewidz widzi lepiej od sędziego, przy czym kibic nic nie może, a sędzia ma dużą moc i sprawuje władzę decyzyjną. Przy tak drastycznych decyzjach sędzia powinien mieć nie tylko przekonanie,ale pewność,że podejmuje trafną decyzję.Ja sędziów, głównego i asystenta do końca nie obwiniam, akcja była dynamiczna, toczona na dużej ekspresji i w tłoku. Główny miał wątpliwości,ale asystent rzekł : faul.Konsekwencje wynikały z przepisów. Wszyscy mogliśmy obejrzeć,że zawodnik Szachtara nie trafił w piłkę ,która przeszła ponad jego nogą, ale też nie dotknął zawodnika Bayernu i nie spowodował jego upadku.Walczył o piłkę i choć jej nie zagrał to celem jego ataku nie był rywal.Bayern by i tak wygrał, ale tak obcesowa decyzja zepsuła widowisko.Pozdrawiam.

@A-c10.
Dzięki za komplement. Z Twojego pióra brzmi słodko. Rewers już dawno napisany, a termin publikacji to decyzja Naczelnego. Pozdrawiam.

@CTP.
Mam nadzieję,że przekonania o słabości Polskich sędziów piłkarskich nie wyniosłeś po oglądzie ostatnich MŚ w Brazylii Smile. Tam naszych nie było i ja powiem : szkoda, bo poziom by jednak podnieśli, a na pewno go nie osłabili.
8czwartek, 12, marzec 2015 17:05
Senator
@Zbyszek
no właśnie, nie dość że mecz został właściwie ustawiony to jeszcze nam kibicom zabrano jakiekolwiek emocje. To bez sensu. Osobiście nie umiem jasno powiedzieć czy był karny czy nie.
@CTP
Mocno przesadzasz, hiszpańscy to jest dopiero dramat. Nasi uwzględniając poziom techniczny naszej ligi to czołówka, a nawet nie uwzględniając naprawdę wstydu nie ma.
9piątek, 13, marzec 2015 13:07
anma1
Mam pytanie do licznych tu zwolenników wprowadzenia elektroniki i możliwości obejrzenia przez sędziego (sędziów?) powtórek.
Jesteśmy przecież świadkami, gdy oglądając nawet po raz 10 jakąś powtórkę sami nie wiemy jak było naprawdę. A połowa tzw. ekspierdów w tv mówi tak a druga - siak. Faul i czerwona kartka vs faul tak ale maksymalnie żółta…
Mamy z takimi sytuacjami do czynienia praktycznie w każdej kolejce.
I co wtedy - głosowanie sędziów? A co jeśli po powtórce podejmą złą decyzję - przecież to możliwe bo podczas meczu nie będą mieli zbyt dużo czasu.
Wypaczony wynik po obejrzeniu powtóre, brrrr.. Sorry, mimo wszystko w tym wypadku wolę błąd ludzki. Może to i banał, ale napastnik może się pomylić, obrońca też, więc i daję takie prawo sędziemu. Summa summarum… etc.
Miimo wszystko wolę, że jest jak jest, choć czip sygnalizujący, iż piłka minęła linię bramkową, sobie chwalę.
Uważam, że polscy sędziowie nie są najgorsi, w porównaniu z tym co widzę w Niemczech czy Anglii. Czy narzekający na naszych, woleliby aby wymieniono ich na hiszpańskich?
Choć sama wymiana jest jakimś rozwiązaniem. Pamiętam eksperyment z sędziami z Japonii. Poza jedną ewidentną pomyłką (ufff - na szczęście dla Legii) - było nieźle. Przynajmniej nikt się nie pluł o stronniczości sędziego z… Płocka dla Legii Smile
A wracając do sędziowania naszej drużynie, mimo, ze artykuł jest ogólnie o sędziach. Niepokoją mnie, sytuacje, gdy sędzia pomyli się na korzyść Legii i to co się później dzieje. Zwykła pomyłka jakich wiele w innych meczach - ale krzyk na całą Polskę o prolegijny spisek. Szczególnie pan Mielcarski (acz nie tylko on) specjalizuje się w podkręcaniu takich sytuacji. Skutkuje to tym, że w następnych meczach sędziowie bojąc się posądzenia o sprzyjanie Legii, nie gwiżdżą obiektywnie - krzywdząc nas. Trywializując: za zdobytą po spalonym bramką w jednym meczu, płacimy półroczną nieobecnościa Saganowskiego.
W ten sposób pogubił się, gubi się i będzie się gubił - niezły ongiś - sędzia Musiał (teraz gubi się w obie strony biedak). Podobnie było z Siejewiczem, póki jeszcze sędziował - choć jego wspominam najlepiej (szkoda chłopa).
I to właściwie tyle, dodałbym jeszcze, ze skoro zgrzytamy zębami ale w końcu wybaczamy Kucharczykowi i Żyro, to wybaczmy i sędziom.
Przynajmniej na poziomie ekstraklasowym są to zwykłe błędy ludzkie a nie drukowanie.
Przepraszam Panowie za to przydługie pitolenie Smile
10piątek, 13, marzec 2015 13:40
Monrooe
@ anma1

- "Przepraszam Panowie za to przydługie pitolenie"
He, he, chyba przydługiego pitolenia nie uświadczyłeś Wink - tu ledwo mieścisz się w normie.

W każdym razie przyłączam się do pytania o elektronikę, która moim zdaniem nie wniesie do sędziowania zbyt wiele. A już na pewno nie tyle ile się po tym ruchu spodziewają zagorzali zwolennicy tego rozwiązania. Koszty pełnego systemu będą ogromne, a zawodnicy są już tak dobrze wyszkoleni w oszukiwaniu arbitrów, że i oko kamery będą starali się oszukać i nie raz, nie dwa im się to uda. I tu widzę zdecydowanie większy problem niż w braku "wspomagania" u sędziów. Gdy oglądam sytuację z faulem Zlatana Ibrahimovicia to odnoszę wrażenie, że cała "akcja" była wyreżyserowana, a piłkarze Chelsea tylko czekali na odpowiedni moment aby zaprezentować swoją szopkę ze starem do arbitra. To musiało się udać i jak wiemy udało się doskonale.

Szymon Marciniak opowiadał, że niejednokrotnie podejmował decyzję (bo musiał) w sytuacjach, których nie widział. Opierał wtedy swoją decyzję na kilku czynnikach, między innymi na zachowaniu samych zawodników. W większości przypadków takie decyzje okazywały się słuszne. Idąc tą drogą stwierdzam, że sędzia Bjorn Kuipers nie tyle popełnił błąd co padł ofiarą przygotowanej mistyfikacji. Faul był bezsprzecznie, przyznał się do niego sam zawodnik PSG - unosząc rękę w przepraszającym geście) - jeśli dodamy do tego fikającego koziołki Oscara (który później wstał bez konieczności interwencji lekarzy) i gromadny start do sędziego wszystkich zawodników "The Blues" (przecież wszyscy nie mogą się mylić) to decyzja prowadzącego to spotkanie rozjemcy mogła być tylko jedna - czerwień. Mało tego, uważam, że tą sytuację można by było równie łatwo przeprowadzić na oczach kamer. Tylko zaangażowanie w aktorstwo musiałoby być nieco lepsze. Z tym, że świat idzie do przodu.

Może więc, zamiast wprowadzać elektronikę zacząć karać uczestników spektaklu, którzy pomylili boisko z teatralną sceną.
11piątek, 13, marzec 2015 16:15
Senator
Tablet przy pomocy kolegów zaczął współpracować Smile

Panowie jedno nie przeczy drugiemu.
Monrooe Twój kierunek jak najbardziej wskazany, systematyczne, drastyczne kary dla nurków i symulantów jak najbardziej wskazane. Kamery tego nie utrudniają a pomogą.
Oczywiście dopuszczam sytuację że i monitoring nie pomoże wtedy sędzia główny podejmuje decyzję jako ten który jest na boisku, "najbliżej "
Jeśli system miałby być wprowadzony jestem pewny fachowcy umieścili by tak kamery że mysz by się nie przeslizgnęła. Oczywiście nie każda decyzja sędziego głównego powinna być poddawana analizie. Monitoring powinien dotyczyć tych kluczowych .
12piątek, 13, marzec 2015 16:40
anma1
@ Senator
"Oczywiście nie każda decyzja sędziego głównego powinna być poddawana analizie. Monitoring powinien dotyczyć tych kluczowych"

Fajnie to teraz proszę - napisz mi ile takich sytuacji w meczu ma być rozpatrywanych (maksymalnie). Pomijam oczywiście mecze gdzie nie ma kontorwersji.
Ja zakładam, że każda z drużyn ma możliwość do zgłoszenia 2 takich sytuacji do rozpatrzenia. Większa ilość moim skromnym zdaniem zabije futbol. Ale jestem ciekaw innych opinii.
I teraz mamy jakiś topowy mecz np Legia vs drużyna z Poznania. Od samego początku jest jeżdżenie na d…., faule, minimalne spalone i któraś z drużyn już do 30 minuty wykorzystała swój limit. Wykorzystała, bo musiała gdyż tyle było kontrowersyjnych sytuacji. I co teraz? To samo co z limitem zmian? Wykorzystałeś 3 zmiany więc nie płacz jak masz kontuzję i kończysz mecz w 10 czy 9. Tak?
Mimo, że w drugiej połowie sędzia popełnia 2-3 kuriozalnie kosmiczne pomyłki i już nie ma możliwości ich zweryfikowania i one totalnie wypaczają wynik meczu.


"Oczywiście nie każda decyzja sędziego głównego powinna być poddawana analizie. Monitoring powinien dotyczyć tych kluczowych"
- To właśnie te kluczowe - jak piszesz - decyzje - są analizowane w pomeczowych programach i mimo "technologii Houston" - nadal nie ma jednomyślności.
Sorry, jestem człowiekiem starej daty i wolę decyzje człowieka od maszyny.
Wolę, bedąc pasażerem samolotu - pilota od autopilota przy lądowaniu, ale ja nietypowy jestem - mogę nie mieć racji Smile
13piątek, 13, marzec 2015 17:19
Monrooe
@ Senator

- " Kamery tego nie utrudniają a pomogą. "

A widzisz, moim zdaniem wygląda mi to na oddalenie problemu od zawodników i przerzucenia całości odpowiedzialności na sędziów i "ich" elektronikę. O cyrkowcach i coraz większym zastosowaniu aktorstwa w futbolu nie słyszę absolutnie nic.

- "Jeśli system miałby być wprowadzony jestem pewny fachowcy umieścili by tak kamery że mysz by się nie prześlizgnęła. "

I tu jest pies pogrzebany, moim zdaniem nie ma szans na taki system, o którym piszesz. Weźmy na ten przykład mecze Ligii Mistrzów, które są realizowane przez 34 kamery najwyższej jakości. A jak jest doskonale wiesz, komentatorzy wielokrotnie spierając się poszczególne sytuacje. Aby to wyeliminować tzeebaby zarejestrowany obraz przetwarzać komputerowo, a na to zgody nie ma - to raz, a dwa to technicznie zupełnie inna bajka niż to o czym mówimy. Dlatego powtarzam, system nieomylny byłby tak drogi, że nie wyobrażam go sobie jako powszechne zastosowanie.

Dla mnie wprowadzenie zapisu wideo to leczenie objawów zamiast skupienia się nad przyczynami. A to pachnie lipą.
14piątek, 13, marzec 2015 20:05
Zgred Maruda
@anma1
Chwileczkę, mając ogląd innych dyscyplin, w których jednak to wychodzi, zupełnie nie rozumiem negacji.
Ok... idąc Twoją myślą powiedzmy - dwie.
Pytanie brzmi, które tu podnosisz, czy każda nazwijmy to "wrogobłędna" weryfikacja wymagałby - chęci?
Będąc za takim projektem , jestem zdanie, że w sytuacjach Bardzo kontrowersyjnych udział dodatkowej kamery - robi sens.
Nie chodzi mi o sytuacje na środku boiska, które w normalnym sędziowaniu powinny! Być z założenia normalne.
Istotą w tej już i tak szybkiej grze jest to, czy jakiś koleś udaje czy pada? A może go kopnęli i dlatego pada? Albo kiedy bramka pada, która decyduje o tym , że Klub zarobi ileś tam "tałzenów" ojro-to może milej by było zobaczyć czy zyskuje tenże pieniądz - szczerze.

Tu nie chodzi o przerywanie meczu za każdym faulem, tu chodzi o to co "Centrala" potrafi zabierać w imię swojej wielkiej wartości CentralnejSmile

Wiesz dlaczego na to nie pójdą?
Bo ten "MYK" zabierze im -możliwość - hmm- "układania pewnego sensu" - Wszystko
A ponieważ żyjemy w sprzedanym Świecie - resztę sobie dopowiedz
15piątek, 13, marzec 2015 20:32
Zgred Maruda
@ Monrooe

"Dla mnie wprowadzenie zapisu wideo to leczenie objawów zamiast skupienia się nad przyczynami. A to pachnie lipą"

Ale zapytam lipą czyją?

Oddalenie problemu od zawodników?
Faul na Saganowskim- kamera- sąd- wszystko
Dalej- czy cyrkowców w kamerach nie można zobaczyć nazwijmy to "inaczej"? Dla dobra normalnego rozwoju Ludzi, którzy trenują, chcą i są za przeproszeniem "zabici"? No Monrooe wiesz co? Ja tu lipy nie widzę.
Było takie przesłowie:
Jepiej siedzieć pod Lipą i pisać ( przywołaną)
Niż siedzieć pod Lipą i pisać Lipę ( przywołaną)

Pewne dyscypliny dostały dodatkowy pokaz z kamery, mam wrażenie, ze ani tego nie wykorzystują ani nie mają z tego tytułu jakieś profity. Jedna akcja - uzyskana na bardzo szybkim rozegraniu - staje się oceną powtórzeń komputera- realizuje PRAWDĘSmile

PRAWDĘ w dwie strony!
Panie Monrooe zapewniam Pana, że kamera w piłce nożnej nawet zadana niewiarygodną ceną będzie w przekazach wolniejsza niż kamera na siatce. Jak widać tam sobie "jednak" dali radę?Smile
34 kamery w bieżącej realizacji będą powtarzać zapisaną treść, taka "im" pasuje, a Pan się będzie podniecał wszystkimi 34 - ma powtórkami z tych kamer - a jeżeli zamysł uznania poważnej sytuacji pozostanie pewnym pytaniem ? A to już Pańska sprawa. Zawsze można się oprzeć o te przywołane 34 kamery...pewnie...tylko co to znaczy?
PRAWDĘ?
16piątek, 13, marzec 2015 21:28
Monrooe
@ Zgred

Zanim zaczniesz oceniać pomyśl.... dlaczego sędziowie przestali reagować na zawodników padających na murawę z krzykiem zarzynanego bydła w rzeźni? Jak sądzisz kiedy to się zaczęło? Jak myślisz czy sędzia meczu Chelsea - PSG, Holender Bjorn Kuipers szybko pokaże czerwoną kartkę widząc koziołkującego piłkarza i jego kolegów biegnących z wielkim przejęciem? Ja nie sądzę, ba, sądzę, że dzięki Oscarowi polegnie następny "Saganowski", tym razem na boiskach kraju tulipanów. Zresztą uważam, że kolejne kontrowersyjne w tym meczu interwencje pana z gwizdkiem były pochodną sytuacji, w której ten ostatni zorientował się, że padł ofiarą oszustwa i najzwyczajniej w świecie do końca spotkania stosował zasadę bardzo ograniczonego zaufania..

- "kamera w piłce nożnej nawet zadana niewiarygodną ceną będzie w przekazach wolniejsza niż kamera na siatce. Jak widać tam sobie "jednak" dali radę?"

Tia, a u mnie na podwórku wystarczy jedna, która rejestruje zdarzenia w piaskownicy. Jak dotąd żaden "faul" nie uszedł czujnym oczom kierownika monitoringu. A poważniej to proszę, zastanów się po raz kolejny, ile i jakich kamer, oraz jak ustawionych wystarczy w siatkówce lub tenisie. Sprawa stanie się nadzwyczaj prosta. Porównywanie systemów montowanych na małych boiskach i tego, który musiałby być ustawiony na stadionie piłkarskim jest po prostu bez sensu. Oczywiście jeśli ten system miałby być naprawdę skuteczny, a nie mnożyć kolejne wątpliwości (a jestem pewien, że będzie takowe mnożył). Choć faktem jest, że kilka ewidentnych przewinień wyłapie, tyle, że tak naprawdę to nie o te "ewidentne" przewinienie chodzi.
17piątek, 13, marzec 2015 22:56
Zgred Maruda
@ Monrooe

Czy zatem? kiedy ten przywołany przez Ciebie sędzia ( koszmarny) nie odniesie się do powiedzmy następnej urwanej nogi to jest OK?
A co to jest uzależnienie od pewnej ( błędnej) decyzji oceniania meczu do końca? Wiesz co?
Niech on sobie pada nawet ofiarą wszelkiego oszustwa. Istotą jest to , czy "on" jest jeszcze wiarygodny. Ja Cię bardzo przepraszam ale sędziowie w tych czasach w przerwie także mają wgląd w ....tzw.swoją pracę. Zakładając nawet na chwilę, że podkreślany tu sędzia - zobaczył- swoje decyzje.
To to co zrobił przy faulu niejakiego Costy było -totalnym przegięciem
normalności i szczerości piłki nożnej. Ja potrafię zrozumieć sens, że to drużyna z Londynu( pozwól nie wniknę) musi wygrać, ale aż tak lody ( śmietankowe) zadawać?
Wiesz co Monrooe lubie w sporcie?
Sens
A wiesz? jaki sens pokazało PSZ
ZE są LEPSISmile
grając tyle czasu w osłabieniu, kiedy sędzia traktował Diego Coste za niemalże "Boga" zagrali swoim sensem i - wygrali
Przepraszam za kolokwializm "wygrali"Smile

Tak bardzo nie potrafię się zgodzić z Twoim pisaniem- wybacz.
Cała Europa na wizji ma wybaczać ( łoojojojoj) sędziemu, że padł ofiarą oszustwa? No to chylimy czoła- Europa - chyli czoła- nawet jak myślę, możemy przysłowiową złotówkę wpłacić na konto sędziego "pana" aby uzyskując pewną kwotę ( uwaga US) nie będzie - debilem.
Bardzo do końca stosował zasadę ograniczonego zaufania.
Ja tam nie wiem , czym on ufał samemu sobie, jeśli np: jest tak - to większego ( dopisz) nie widziałem.
Cieszy to, że Piłka Nożna z dużej P wygrała nie wpisując w historię pewnego sędziego, który to nawet nie umiał zobaczyć normalną urodę tej dyscypliny.

Na moim podwórku są dwie- a tak poważnie, ciągle bijesz w sens abym się zastanawiał- zastanawiam się dlatego Ci tu pisze.
W obecnych czasach nie ma żadnego znaczenia monitoringu każdej akcji. Nie ma znaczenia wielkość boiska- zapewniam.
Pisałem wyżej - konkretne akcje- będące kontrowersją mogą być - "oglądem" decyzji.

" Choć faktem jest, że kilka ewidentnych przewinień wyłapie, tyle, że tak naprawdę to nie o te "ewidentne" przewinienie chodzi"

Nie - no nie oczywiście w/g Ciebie nie.
A może złapie sens karnego?
Czy też spalonego?
A może w innym przypadku - może nogi by nie urwano?

Zapewne "nie o te ewidentne" przewinienia nie chodzi.

Zapewne chodzi o czas przeprowadzenia zmiany, oczywiście popieram - tu "niczego" nie wyłapie...

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1