A+ A A-

Bać się Wisły?

Bój Wisły ze Standardem Liège obejrzałem bez szczególnych emocji (trudno zresztą emocjonować się czymkolwiek kwadrans po zakończonym meczu Legii!), ale z wyraźnym zainteresowaniem. W końcu warto wiedzieć na co stać tę 'nową' (?) Wisłę Moskala...

Sposób budowy tej drużyny nie przestaje mnie zadziwiać. W końcu futbolowi spece bez końca powtarzają, że drużynę buduje się 'od tyłu', tymczasem w Wiśle wzniesionej na dziedzictwie trenera Maaskanta obowiązuje naprawdopodobniej zasada dokładnie odwrotna.

Niezła i pełna determinacji gra w środku pola, fantazyjne ataki Meliksona, waleczność Genkowa - to wszystko było już tylko desperacką próbą utrzymania Wisły w grze po tym, jak Nunez do spółki z Czekajem w absolutnie niegroźnej sytuacji podarowali Belgom karnego i grę z przewagą jednego zawodnika. Warto dodać, że Nunez był bliski podwojenia swoich przysług względem gości z Liège w drugiej połowie meczu, ale w kluczowym momencie akcji chyba przerażenie dodało mu sił, gdy po uprzednim sprezentowaniu piłki rywalowi, zdołał go jeszcze jakimś cudem dogonić i czysto wygarnąć skórę.

Obrona Wisły zatem, mimo ekstraktacji Jaliensa i Lameya, nadal nie wygląda zbyt poważnie. Gra tego zespołu nadal w przewidywalny sposób opiera się na zrywach rączego Meliksona. Nadal w barwach Wisły występuje niejaki Małecki, który ze Standardem pokazał... Nic nie pokazał.

A jednak ta Wisła podniosła się w beznadziejnej sytuacji i dokonała tego w zupełnie niezłym stylu, o mało co (o chwilę wahania Iliewa) nie przechylając szali zwycięstwa na swoją stronę. Ich minusy nie powinny nam przesłaniać ich plusów.

Sytuacja wygląda bowiem obecnie tak, że dokładnie odwrotnie niż u nas, można z dużą dozą pewności założyć, że będzie to zespół znacznie silniejszy niż jesienią.

Dyskusja (7)
1piątek, 17, luty 2012 11:02
Monrooe
Czy na prawdę będą silniejsi ???
Ja nie jestem przekonany. Gra defensywna Krakowskiego zespołu na prawdę wygląda fatalnie, kluczowy jest też środek pola. Bez weterana Sobolewskiego ta formacja nadal nie funkcjonuje dobrze. Ich ogromną siłą jest za to formacja ofensywna, Melikson tak absorbuje obrońców, że pozostali gracze tej formacji mają dużo większa swobodę. Wydaje się też, że lepiej od Legii przekazują sobie ciężar gry. Jak siada któryś z piłkarzy to za chwilę zaczyna szarpać następny. U nas wczoraj bardzo było widać różnicę przed i po zejściu" Ryby". Nikt nie był w stanie zastąpić naszego skrzydłowego, Oni takich problemów nie mają. Mimo wszystko Legia jest zespołem zdecydowanie bardziej wyrównanym, mniej wrażliwym na naciski i ofensywne zapędy przeciwników. Jak będzie w lidze? zobaczymy, fakt, faktem iż Wisła wygląda solidniej niż na jesieni. Choć muszę przyznać, że Standard zaprezentował się zdecydowanie słabiej niż oczekiwałem.
2piątek, 17, luty 2012 11:29
Bolek
W mojej ocenie Standard po bramce sobie odpuścił - stwierdził, że ma dobry wynik, a Wisła nie będzie już groźna. I się pomylili, a Wisła pokazała waleczność i determinację.

Ale nie wyciągałbym z tego meczu wniosków o większej sile Wisły. Siła jest dla mnie taka sama jak jesienią PRZED kontuzją Meliksona. To jest motor tej drużyny i dlatego teraz Wisła wyglądała lepiej.
3piątek, 17, luty 2012 13:40
gawin76
Standard rozczarował, grał na pół gwizdka albo nie był w stanie mentalnie przeorientować się w trakcie meczu na dobicie Wisły.

Bolek (super Cię tu widzieć!), moim zdaniem to nie jest tylko kwestia Meliksona, ale też zupełnie inaczej grającego Genkowa, czy Garguły który wreszcie zaczyna istnieć na boisku.
4piątek, 17, luty 2012 13:48
Monrooe
Standard mnie rozczarował to fakt, ale jeszcze bardziej rozczarowali mnie indywidualnie zawodnicy Belgijskiej drużyny. To było zupełnie co innego niż to co obserwowaliśmy u graczy Sportingu. Ci byli słabi jako zespól ale indywidualnie bardzo groźni (zresztą te indywidualności zadecydowały o wyniku), Standard odwrotnie, zdecydowanie silniejsi drużynowo niż pojedynczo.

Garguła faktycznie idzie w górę, gra coraz pewniej i Wisła ma z niego coraz więcej pożytku. Ciekawi mnie natomiast Genkow, a właściwie nie On a...Biton. Czyżby Wisła była pogodzona z jego odejściem i na boisku będziemy widywać go z konieczności ? Jeśli tak to duże osłabienie Krakowskiej drużyny. To jednak świetny egzekutor.
5piątek, 17, luty 2012 15:40
Bolek
A ja chyba będę się upierał, że głównie chodzi tu o Meliksona - może i forma Garguły poszła w górę (w sumie przed kontuzjami to był kawałek grajka) jednak dużo łatwiej mu się gra gdy Melikson skupia na sobie największą uwagę. Co chyba zaskoczeniem nie jest.

Napiszę może tak - oglądałem wczoraj jakieś 60 minut i nie widziałem jakiejś znaczącej różnicy w grze Wisły w porównaniu z początkiem rundy jesiennej (jak grał Melikson). Nie twierdzę przy tym, że grali źle czy coś takiego - nie widzę po prostu powodu żeby obawiać się Wisły bardziej niż przed sezonem. Co nie znaczy, że Wisłę lekceważę, bo akurat to tej drużyny przed sezonem obawiałem się najbardziej.
6piątek, 17, luty 2012 15:51
Monrooe
Bolek co do Meliksona pełna zgoda. On na prawdę (o czym już napisałem) swoimi poczynaniami bardzo skupia uwagę bloku obronnego przeciwnika, a przy tym nie traci na jakości. To wielka umiejętność, jeśli do tego dodać "błyski" Ilieva i pracowitość Garguły to mamy na prawdę groźną formację ofensywną. Całe szczęście, że jeszcze nie "podpartą" Sobolem i nie zwieńczoną Bitonem na szpicy. Wtedy zarówno pomoc jak i atak prezentowały by się bardzo groźnie. Niestety całość bardzo psuje obrona, przy tak grającej defensywie ciężko skupić się na atakach bramki rywali. Jakby nieszczęść (Wisły) było mało to coraz mizerniej wygląda Parejko, wczoraj tez zaliczył kilka "dziwnych" interwencji. Finalnie zgadzam sie z Tobą, nie taka Wisła straszna jak ją malują. Pokażmy to jeszcze w Krakowie i będzie super.
7sobota, 18, luty 2012 07:41
Zbyszek
Trzeba na mecz Wisły ze Standardem patrzeć pod katem sposobu prowadzenia gry. Do 80 minuty Wisła na boisku nie istniała.Zawodnicy Standardu grali o obronie następująco: atakowali bezpośrednio zawodników Wisły wyłącznie w polu karnym z reguły odbierając piłkę albo zmuszając do błędu,w pobliżu pola karnego blokowali zagrania, zaś na reszcie własnej połowy stosowali działania opóżniające. Ataki rozpoczynali w bocznych rejonach boiska zgrywając piłkę do środka, po czym rozrzucali ją na skrzydła aby zagrać na środek ok18-20 m. od bramki. Taka prosta gra na Wisłę wystarczała. Wisła nie potrafiła, nie umiała albo bała się skrócić pole gry. Do tego niektórzy jej zawodnicy np.Małecki zagrali na żenującym poziomie. Od 80 minuty kiedy rywale stanęli Wisła grę wyrównała, a nawet zdobyła przewagę. Aby mieć szanse w rewanżu w drużynie Wisły musi powrócić duch zespołowości.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1