- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- a-c10
Ho-lig-łódź, czyli po sezonie, przed sezonem. (4/4)
Z Oskarów to ja, przyznam szczerze, najbardziej lubię syna mojej koleżanki oraz postać z Ulicy Sezamkowej. Tę, co to mieszka w śmietniku. Futbol jest sportem zespołowym, każdy zawodnik ma w nim do odegrania swoją rolę.
Zamiast więc w jakiś karkołomny sposób udowadniać, że napastnik X był w zeszłym sezonie lepszy od bramkarza Y, zaś stoper Alfa zjadł z butami skrzydłowego Beta, postanowiłem wybrać spośród rodzimych ligowców tych, którzy ewentualnie mogliby wzmocnić (podkreślam: wzmocnić, nie uzupełnić!) kadrę Mistrza, bądź wicemistrza kraju. A także – niejako mimochodem – zestawić zespół, który z naszym eksportowym duetem mógłby nawiązać skuteczną walkę.
Zasady są proste:
1) Skoro wzmacniamy Lecha i Legię, żaden z wybranych zawodników nie mógł w zeszłym sezonie występować w barwach któregokolwiek z tych klubów.
2) Nie skupiamy się na „realności” ewentualnego transferu mierzonej liczebnością roju much w nosie tego, czy tamtego jaśnie pana prezesa. Chodzi wyłącznie o piłkarza jako takiego.
3) W przypadku, gdy klasa piłkarzy jest w miarę zbliżona, kierujemy się kryteriami wieku (im młodszy, tym lepszy, rzecz jasna) oraz narodowości (wybieramy swoich).
4) Nie robimy kwadratowych taktycznych jaj i nie próbujemy udowodnić, że 2-4-4 to system, który z mety zawojowałby Ekstraklasę. „Gramy” klasycznym 4-2-3-1.
No, do dzieła:
BRAMKARZ:
Drągowski, B. (Jagiellonia)
Jeden ze zdecydowanie prostszych wyborów. Jasne, w opowieściach o tym, że polski futbol bramkarzami stoi bywa wiele przesady, a niejedna rodzima perełka w rękawicach okazała się już li tylko bazarową błyskotką (starczy wspomnieć niejakiego Wojciecha P.). Niemniej jednak, wiele wskazuje na to, że akurat w tym przypadku mamy do czynienia z talentem czystej wody. Na dodatek właściciel tegoż talentu robi wrażenie człowieka wciąż bardzo młodego, acz nad wyraz rozsądnego i nad wiek trzeźwo spoglądającego na świat.
Stąd też nawet, gdyby białostoccy możni ostro wywindowali cenę, zdecydowanie warto. Wolałbym się mylić, ale zbyt długiej pucharowej przygody w tym sezonie Jagiellonii nie wróżę. W Poznaniu/Warszawie „Drążek” miałby zdecydowanie większe szanse na promocję. A co za tym idzie, przyniesienie swemu nowemu klubowi nie tylko pożytku na boisku, lecz także pokaźnego zastrzyku gotówki we wcale nie tak znowu odległej przyszłości.
OBROŃCA PRAWY:
Burliga, Ł. (Wisła)
Tu z kolei było najtrudniej. A to dlatego, że zarówno Lech, jak i Legia po prawej stronie defensywy prezentują się co najmniej solidnie. Moim skromnym zdaniem Łukasz Broź i Tomasz Kędziora dawno powinni wygryźć z kadry jadącego na nazwisku Piszczka. A przecież są jeszcze Ceesay, Bereszyński, Lewczuk...
Z tymi ostatnimi jednak (zwłaszcza z Kebbą i Bartoszem) „Bury” mógłby śmiało powalczyć o miejsce tuż za składem. No i przecież poważny klub powinien mieć po dwóch sensownych graczy na każdą pozycję, prawda?
OBROŃCA LEWY:
Sadlok, M. (Wisła)
Według jednego z moich redakcyjnych kolegów, Maciej Sadlok to taki młodszy klon Brzyskiego, z – cytuję – „wszystkimi przywarami i zaletami pana Tomasza”. Jak najbardziej skłonny jestem przychylić się do tej opinii. A skoro tak – nic, tylko brać.
OBROŃCY ŚRODKOWI:
Guzmics, R. (Wisła, HUN)
Pierwszy obcokrajowiec w zestawieniu, za to już trzeci Wiślak. No i wyszło na to, że trzy czwarte defensywy wziąłem z Białej Gwiazdy, która po pierwsze nie była w zeszłym sezonie jakimś defensywnym monolitem, po drugie zaś tym czwartym (a w zasadzie pierwszym) do brydża był na R22 Arkadiusz Głowacki.
„Głowa” już jednak raczej nigdzie indziej, niż w Wiśle nie zagra, a jego młodszy o osiem lat węgierski partner mógłby śmiało wygryźć ze składu Rzeźniczaka, o Kadarze nie wspominając.
Janicki, R. (Lechia)
Melodia przyszłości, ale już melodia dobrze w Ekstraklasie znana.
POMOCNIK DEFENSYWNY:
Covilo, M. (Cracovia, SRB)
Najlepsza głowa całego Krakowa. I całej Ekstraklasy też. W powietrzu facet absolutnie nie do zatrzymania. Na ziemi – jeśli chodzi o odbiór – też nie najgorzej. Ambitny, waleczny, potrafiący zabrać piłkę rywalowi, szalenie przydatny tak w bronionym, jak i atakowanym polu karnym. Do tego zdyscyplinowany i mentalnie poukładany (no, jak na Serba). Prawdziwy skarb.
POMOCNIK ŚRODKOWY:
Gajos, M. (Jagiellonia)
Potencjalnie jedna z najlepszych „ósemek” w zasięgu polskich klubów. Strzał jest, podanie jest, przegląd pola jest, szacunek do gry defensywnej jest, wszystko jest.
No, oprócz ogrania na proponowanej pozycji.
SKRZYDŁOWI:
Mackiewicz, K. (Jagiellonia)
Wiecie że Białystok należy (a przynajmniej całkiem niedawno należał) do Konferencji Peryferyjnych Regionów Morskich. Nie no, zupełnie serio. I nie pytajcie mnie, czy chodzi o Morze Bałtyckie, czy może Morze Północne, albo – bo dlaczego nie? – Morze Marmara. Sami mieszkańcy miasta nad Białą nie bardzo wiedzą.
Do niedawna zdać się mogło, że jedyne, co stolica Podlasia ma z morzem na wspólnej, to kapitalna tawerna Ryczące Czterdziestki. Teraz jednak wychodzi na to, że gdzieś w okolicach ulicy Słonecznej znajduje się też torpedownia. Otwiera się ona pi razy zęza co drugi weekend i wypada z niej coś/ktoś, co/kto wygląda jak skrzydłowy, ale jest na oko z pięć razy szybsze.
Makuszewski, M. (Lechia)
Też z Białymstokiem w CV i też piekielnie szybki. Może nie aż tak, jak kolega powyżej, za to znacznie bardziej doświadczony.
POMOCNIK OFENSYWNY:
Paixao, F. (Śląsk, POR)
A lepszy ten Flavio z bratem, czy może jednak bez? Bo mnie się widzi, że mimo wszystko to drugie.
Na pewno Portugalczyk jest, a przynajmniej mógłby być, kompletnie inną – co w żadnym wypadku nie znaczy, że gorszą – „dziesiątką”, niż tak Kasper Hamalainen, jak i Ondrej Duda. Bardziej przewidywalny mentalnie od swego bliźniaka, ale nie gorszy technicznie. No i bądźmy szczerzy, jakiś powiew gwiazdorstwa, zwłaszcza na tej pozycji, na pewno nam nie zaszkodzi.
NAPASTNIK:
Zwoliński, Ł. (Pogoń)
Dlaczego Lech wziął Robaka (o nim zresztą jeszcze będzie), a nie właśnie Zwolińskiego? Moim zdaniem Łukasz ma wszelkie szanse, by już w niedalekiej przyszłości zdecydowanie pobić osiągnięcia swego starszego i sławniejszego kolegi. A przecież w wieku dwudziestu dwóch lat dopiero zadomawia się w dorosłym futbolu.
REZERWOWI:
Putnocky, M. (Ruch)
Jak na warunki Ekstraklasy, kapitalny bramkarz. Do tego niedrogi w utrzymaniu. Do Lecha jak znalazł. Do Legii niby ciut mniej, ale też.
Helik, M. (Ruch)
Silny konkurent Janickiego, ale przed dużym transferem przydałoby mu się chyba jeszcze trochę ogrania.
Wawrzyniak, J. (Lechia)
Wiadomo, słaby jest. Ale jako uniwersalny zawodnik defensywny (znaczy zapchajdziura) na pewno by się nadał.
Jovanović, V. (Korona, BiH)
Tak, wiem. Zaliczył bardzo duży zjazd. Kto jednak wie, na ile to problem samego zawodnika, na ile zaś rozlatującego się klubu i wszystkich związanych z tym nieprzyjemności. Jova raczej nie zapomniał, jak się gra w piłkę.
Wdowiak, M. (Cracovia)
Ma wszystko, czego potrzeba świetnemu skrzydłowemu. I ma dopiero dziewiętnaście lat.
Bruno Nazario (Lechia, BRA)
No bo jak to tak ani jednego Canarinho w składzie nie mieć? Ten akurat zarówno na głowie, jak i w głowie miewa niezły galimatias. Ale zakręcić potrafi jak mało kto w Ekstraklasie.
Tuszyński, P. (Jagiellonia)
Silny konkurent Zwolińskiego, przegrał właściwie o włos.
POZA SKŁADEM:
Tu lista graczy nie ujętych wyżej, których należało wyciągnąć. A przynajmniej mocno taką ewentualność rozważyć. Z niektórymi się Lechowi i Legii udało, z innymi już się nie uda.
Augustyn, B. (Górnik -> Hearts); Dudka, D. (Wisła -> LECH); Golla, W. (Pogoń -> Nijmegen); Majewski, I. (Zawisza -> Anży); Paixao, M. (Śląsk -> Sparta Praga); Pazdan, M. (Jagiellonia -> LEGIA); Piątkowski, M. (Jagiellonia -> Apoel Nikozja); Robak, M. (Pogoń -> LECH); Starzyński, F. (Ruch -> Lokeren); Stilić, S. (Wisła -> Apoel Nikozja); Wilczek, K. (Piast -> Carpi).
POZA WSZELKĄ DYSKUSJĄ:
Konieczny, B. (Podbeskidzie)
Tu chyba niczego tłumaczyć nie trzeba.



- "POZA WSZELKĄ DYSKUSJĄ: Konieczny, B. (Podbeskidzie)"
No niestety kontuzjowany, wieść niesie, że "Górale" zastanawiają się nad wycofaniem zespołu z ligi. Natomiast liga rozważa ponoć lokaut, bezsprzeczne zawieszenie rozgrywek do odwołania, czytaj powrotu do zdrowia zawodnika Podbeskidzia.
(do niezorientowanych: proszę wybaczenie nam tą słabość, Pan Bartosz jest naszą redakcyjną perełką)
Generalnie lista bardzo mi się podoba, uważam, że można byłoby ją jeszcze rozbudować o kilka nazwisk. Co tylko pokazuje, że potencjał w tej lidze jest, tylko odnoszę wrażenie, że najmniejszą wiedzą o piłkarzach Ekstraklasy (ich plusach, minusach, wadach, zaletach) najmniej wiedzą... występujące w niej kluby. A szkoda, bo tu można zbudować naprawdę mocną ekipę.
- "Kluby wiedzą sporo, tylko brakuje pieniędzy."
Nie zgodzę się, a raczej pozostanę przy własnym zdaniu. Odpuszczenie wspomnianego przez Ciebie Majewskija czy choćby wyśmiewanego u nas "Rafała Śierpnia" to dla naszych klubów policzek. Pierwszy przydałby się w każdym klubie, drugi w zespołach z miejsc 4-16. Koszt zatrudnienia każdego z tych graczy nie był nie wiadomo jakim wyzwaniem dla klubowych finansów. Wspominany Wilczek? Sorry, to dla mnie kolejny przykład, nie zatrudnił go nikt, bo moim zdaniem nikt nie wie na co tak naprawdę tego gościa stać. Czy to jednorazowy wyskok, czy może jakaś stała tendencja. Zanim go zaczęli oglądać to liga się skończyła i trzeba było ryzykować. A teraz patrzę na Prijovicia czy Tomallę (i Robaka w zasadzie też) i jakoś na razie nie mogę dostrzec różnicy (choć chciałbym się mylić) jednocześnie nie dowierzam, że kontrakty tej dwójki wcale są jakoś "znacząco mniejsze" niż Kamila we włoskim beniaminku. Kupujemy, lub bierzemy graczy na szczycie, zupełnie nie mamy rozeznania kogo można wziąć gdy znajduje się na fali wznoszącej, kiedy jeszcze jego klub nie żąda równowartości ekspedycji na księżyc. W zasadzie co okienko odchodzi z naszej Ekstraklasy gracz, którego pół roku wcześniej można było zgarnąć za niewielkie pieniądze. Wspomniana i dyskutowana przez nas kwestia Macieja Sadloka tylko potwierdza to o czym piszę.
- "Legia chciała Mackiewicza, ale nie było jej stać"
Moim zdaniem byłoby gdybyśmy byli przekonani, że wiemy na co tego chłopaka stać. Nie wiemy, więc nie zainwestujemy w niego poważnych pieniędzy. Z tego co pamiętam na tej samej zasadzie wymknął nam się swego czasu Makuszewski. Kupiliśmy natomiast Michała Masłowskiego, o którego problemach i wadach dowiedzieliśmy się dopiero gdy pojawił się w klubie. I tak to mniej więcej ta nasza wiedza o rodzimym rynku wygląda. Wiedza o niższych ligach w ogóle jest już znikoma. Tak to widzę.
nie zgodzę się z Tobą choć może masz rację, dużo bliżej mi do stanowiska naszego młodego sympatycznego kolegi Garma.
Na spotkaniu w czasie przerwy na papieroska a-c10 przedstawił ten problem moim zdaniem dobrze. Skorzystam więc i przedstawię co i jak.
Jak świat długi i szeroki ( wyjątek USA bo tam chyba i w piłce draft ) są ligi a w nich kluby mocniejsze finansowo i słabsze. Te słabsze żyją z tych bogatszych sprzedając im swoich wyróżniających się zawodników . Opcji jest kilka, najczęściej nie za drogo ale z gwarantowanym procentem jeśli pójdzie dalej itp itd. To jest norma w świecie tylko nie u nas.
U nas same pany. Nie sprzedamy i już a jak chcecie to i tu suma jak za CR7.
Kasa im nie potrzebna bo miasto da a jak nie będzie chciało to mały szantaż ( patrz np Korona )
Nie sprzeda bo przecież też mają ambicje. A co my nie możemy być mistrzem? A że później nie stać ich na podróż do Kazachstanu to już mało ważne.
Nie odmawiam tym klubom dążenia do sukcesu ,na tym przecież ta zabawa polega ale mierzymy siły na zamiary i myślmy.
Gdyby było normalnie sprzedaż zawodnika A do klubu Z odbywała by się bez emocji za rozsądne pieniądze z korzyścią dla wszystkich. U nas normalnie nie jest.
Pozostając przy swoim zdaniu absolutnie nie zamykam się an to co opisałeś. Uważam jednak, że to nie odmienne zjawiska a system naczyń połączanych. Dajmy na to ostatni Legii i Sadloka, którego właśnie odpuszczamy bo Wisłą żąda miliona euro. Czyli na pierwszy rzut oka sytuacja potwierdzająca to o czym piszesz, ale... przecież tegoż Sadloka można było chwilę temu zgarnąć za darmo, czemu wtedy nie chcieliśmy tego piłkarza? A przecież w zasadzie wszystko o jego grze powinniśmy wiedzieć, o możliwościach i zdrowiu też. Widzisz moim zdaniem jest tak, że dalej nie wiemy, posługujemy się obiegową opinią i statystykami nie mając pojęcia ile tak naprawdę ten zawodnik jest wart. Teraz trzeba za niego zabulić bańkę (powiedzmy), może i dużo, ale... przecież przed chwilą chcieliśmy Bartosza Bereszyńskiego puścić za dwie...
A teraz odwróćmy sytuację, klub ma perełkę, o której wartości jest przekonany, ale jest też pewny jej wpływu na grę własnego zespołu. Gdyby ten zespół był przygotowany na zastąpienie swojej "gwiazdy" jego żądania nie byłyby absurdalne, ale najczęściej nie jest. Strata tego gracza to kolejne poszukiwania po omacku, które mogą trwać latami. Więc cena ma rekompensować stratę i finansować poszukiwania. Tu znów przykład Jagiellonia nie miał problemu ze sprzedażą Pazdana, Zawisza oddał Masłowskiego, choć obaj gracze znaczyli bardzo wiele w drużynowej układance. Jednak szybko znalazły następców, a za uzyskane środki ściągnęły kilku graczy, na których progres liczą. Czyli jednak można, tylko nie po omacku.
Ok przecież
więc zgoda niech będzie system naczyń połączonych.
# "urodzinowa depresja" i towarzyszące jej ciągoty alkoholowe prezesa Leśnodorskiego nie zostały wywołane przegraną w jakimś tam superpietrucharze, tylko stanem zdrowia Bartłomieja i niemożnością sprowadzenia go w tym okienku transferowym na Ł3;
# a propos tegoż sprowadzenia, czterdzieści milionów złotych, jakie rokrocznie "znika" z budżetu Legii, nie jest wcale przeznaczone na spłatę długu wobec ITI. Znaczy owszem, początkowo miało tak właśnie być, jednakowoż gdy tylko pani Wejchert dowiedziała się o planach zakupu Koniecznego, z dobroci serca postanowiła zrzec się wszystkich należnych pieniędzy i nakłonić do tego pozostałych wierzycieli. W zamian chce jedynie meczowy trykot Bartłomieja z autografem;
# dlaczego aż czterdzieści baniek? Tak naprawdę, to w ogóle sto dwadzieścia. Tyle właśnie potrzeba, by kupić całe Podbeskidzie. Inaczej się nie da. Dla Legii to - wbrew pozorom - sytuacja win-win. Dostaje najlepszego piłkarza na świecie plus klub, który może wykorzystać w charakterze akademii. Że z Warszawy do Bielska-Białej ciut daleko? Cóż, czego się nie robi dla Koniecznego;
# co do lokautu, decyzja musiałaby zostać podjęta jednogłośnie, a sprzeciwia się jej - wiadomo! - Wisła Kraków, która już kiedyś robiła podchody pod Bartłomieja, jednak z oczywistych względów została odesłana na szczaw.
W sprawach mniej ważkich:
Uzupełniając wypowiedź Monrooe'a - z którym w 100% się zgadzam - o naczyniach połączonych: dziewiętnastoletni Iksiński strzelił w zeszłym sezonie dziesięć bramek i dorzucił siedem asyst w barwach Club Atletico A-C10 (ligowy średniak, budżet 10 mln). Po sezonie bierze go Senator F.C. (ligowy mocarz, budżet 60 mln). Koszt? Milion plus 20% następnego transferu.
Aby w ogóle doszło do tej transakcji, ludzie od Senatora muszą mieć przekonanie, że warto. Znaczy że ów Iksiński nie jest jednorazowym wyskokiem, co to zaraz zgaśnie, tylko chłopakiem o potencjale predysponującym do najpierw do odgrywania czołowej roli w silniejszym zespole, a później tłustego transferu zagranicę. Ergo muszą mieć na temat chłopaka solidną wiedzę, popartą porządnymi obserwacjami.
Załóżmy, że mają i S.F.C. gościa bierze. C.A.A-C10 dostaje bańkę. Pół bańki odkłada na rozwój akademii, z drugą połową rusza na polowanie. Aby nie włóczyć się po piłkarskim lesie jak smród po gaciach, tylko serio coś ustrzelić, klubowi skauci muszą mieć dobrze rozpracowany teren. Swój teren. Bo z tak mizernym hajsem nie ma sensu liczyć na złoty strzał w postaci jakiegoś Messiego z Vanuatu. Znacznie sensowniej grzebać po swoim podwórku. No i proszę: za uzyskany z Iksińskiego hajs A-C10 zgarnia utalentowanego napadziora Igrekiewicza z FC Konieczny Monrooe (150 tys. + 20%), doświadczonego stopera Zetczaka z J. Cielec Garm (tyle samo), a na dodatek zgarnia - tak w ramach szaleństwa - siedemnastoletniego, ponoć wielce utalentowanego defensywnego pomocnik Żetczyńskiego z Walles Slade.
Biznes się obraca, bo przecież wszystkie trzy wymienione kluby (żaden z nich na miejskie żebry liczyć nie może) pchają kasę w dół ligowej piramidy na zbliżonej zasadzie. W związku z czym, jeśli taki, dajmy na to, Igrekiewicz śladem swego kolegi trafi do Senator F.C., stamtąd do Bayeru Leverkusen (10 mln), a następnie do Barcelony (30 mln), to zarobi na nim ładnych kilka podmiotów.
Aby to jednak tak hulało, trzeba mieć tę pierdzieloną wiedzę. Niestety, u nas nad wiedzę często przedkłada się poszukiwania nowych Messich na Węgrzech, w Burkina Faso, czy, w cholerę, Marianach Północnych (żadnego z w/w państw nie urażając).
Garm słusznie pisze, że z rosyjskimi (i kazachskimi, i wieloma innymi) bogaczami rywalizować na zdrowych zasadach nie sposób. Syćko prawda, ale takiego Majeuskieho (skoro chcemy odmieniać po białorusku
Albo taki Wilczek. O tym, że chłopak nie przedłuży kontraktu z Piastem, wiadomo było już dobrze z pół roku temu. Mnie się wydaje, że do Legii to akurat Kamil pasuje lekkopółśrednio, ale do Lecha? Dać mu przyzwoitą kasę i perspektywę walki o LM, a przynajmniej grupę LE. A na dodatek rozsądną klauzulę odstępnego. Tak żeby chłopak wiedział, że pod pistoletem nikt go w Poznaniu trzymać nie będzie. Czy to gorzej, niż w biedującym beniaminku Serie A? Jakoś powątpiewam. Tylko właśnie - wiedza. I świadomość, że choć mniej efektowna medialnie, znajomość własnego rynku opłaca się znacznie bardziej, niż hurtowy import kolejnych Kadarów i Holmanów.
W kwestii poprzednich odcinków Holigłódzia:
Poodpisuję, jak tylko znajdę ciut więcej czasu. Przepraszam za zwłokę.
Zwolinski a Robak w amice uwazam za solidna abstrakcje.
Ogolnie jestem absolutnym zwolennikiem transferow miedzy klubami esa ale juz w perspektywie wzmocnien liderow - niekoniecznie.
Czy rzeczywiscie Sadlok jest realnym konkurentem dla Brzytwy czy szkota w amice? wg mnie stanowcze - NIE!
O skrzydlowych nawet nie wspomne..
Jestem zdania,ze jak juz inwestowac w transfer z esa to na pewniaka,ktory prezentuje poziom gwarantujacy realna konkurencje dla pierwszego krawatu ligowych liderow zapatrujacych sie dalej niz nasze ubogie podworko.
Pewniak tj nie pan pt ,,udana runda/sezon'' a ,,wyzsza polka''.
Monrooe wg mnie Sadlok za free a za mln euro to wlasnie ten powod rezygnacji.. Na podstawie informacji zdecydowali sie nie przeplacac.
- "Zwolinski a Robak w amice uwazam za solidna abstrakcje. "
Po pierwsze nie ma w lidze zespołu Amica, jest "Kolejorz", lub jak wolisz neutralnie Lech, nie okazywanie szacunku rywalom jest tożsame z brakiem szacunku dla siebie. Po drugie, wczoraj tą abstrakcję opisało życie, niekoniecznie na korzyść Robaka.
- "Czy rzeczywiscie Sadlok jest realnym konkurentem dla Brzytwy czy szkota w amice? "
Sadlok jest wręcz naturalnym następcą Brzyskiego i myślę, że jeśli w naszym klubie myślą realnie to wcześniej lub później tu zawita. Jasne, nie teraz, nie za tą kasę, bo aż takiej dziury to my na lewej obronie nie mamy. Brzytwa wygląda całkiem nieźle, a i Giulherme mżę tam go udanie zastąpić. Natomiast Barego Douglasa nawet nie próbuje porównywać do Wiślaka, bo ten ostatni bije go na głowę. W ogóle uważam Szkota za jednego z najsłabszych defensorów w lidze, z jednym, ogromnym atutem, stałe fragmenty gry - to wykonuje rewelacyjnie, ale w destrukcji jest koszmarem defensywy "Kolejorza". Co gorsza dla Skorży i spółki, coraz więcej ekip to wykorzystuje. Boję się, że szybko może mieć to przełożenie na mecze pucharowe.
A co do zawodników z niższych lig to start ligi pokazuje, że nie muszą się niczego wstydzić, Jaroch z Podbeskidzia, czy Piesio z Łęcznej pokazali, że nie tylko nie odstają in minus. Oczywiście nie mówimy to o tuzach naszej ligi, ale kluby takie jak Podbeskidzie czy Łęczna powinny co sezon sprowadzać wyróżniających się graczy z pierwszej, czy drugiej ligi.Szlifując i sprzedając ich dalej w ciągu dwóch, trzech lat. Sorry, porównanie wyczynów byłego zawodnika Dolcanu ze sprowadzony z Ekstraklasy Leandro było druzgocące dla byłego "piłkarza" Korony. Dziś i jutro kolejna dawka obserwacji, które mogą nam przynieść następną dawkę informacji. Osobiście też czekam na start pierwszej ligi, tam też będzie się działo.
O Drągowskim.Jakoś opis nie pasuje do jego zachowania na stadionie przy Ł3.Czytam co innego , a co innego widziałem. Cóś mi to przypomina.
W dyskusji znalazły się wątki ahistoryczne. Podnoszona jest kwestia tego czy Legię dziś na niektórych wymienionych stać. Ja tego nie wiem. Wiem natomiast,że Sadlok, Mackiewicz, Gajos, Janicki czy Covilo nie są wychowankami klubów w których grają.Nie czas ani miejsce na szczegółowe rozważania kogo Legia sprowadzała jak wymienieni trafiali do klubów w których grają.Można powiedzieć delikatnie,że w Legii mamy skautów, a nie mamy skautingu. Albo zacząć podejrzewać dlaczego gdzieś tam bliżej niż np. do Częstochowy czy Polic.
Albo też zacząć się zastanawiać czy nie za daleko sięga zasada ochrony tych rzekomo super zdolnych własnych wychowanków grających w juniorach lub II drużynie.Gdyż wielu młodych z innych klubów nie sprowadzono ,bowiem naszym hołubionym zabraliby miejsca.
I tak się stało,że inni mają, a my musimy obejść się smakiem, a jak chcemy posmakować to musimy za to co było tanie dziś drogo zapłacić.Chociaż ja się pytam czy coś jest droższe od pieniędzy?.
I na koniec. Masz prawo do swoich ocen. Ale niewymienienie w ogóle najskuteczniejszego środkowego obrońcy w osobie Madery jest dość osobliwe.To on jest czołową postacią Jagi. Jak gra to jego drużyna wygrywa, a przynajmniej nie przegrywa.Jak go nie ma to jest odwrotnie.Przy nim żaden środkowy napastnik sobie nie pogra. Poza sporem jest ,że Oralando Sa to był kawał grojka i owszem wielu środkowych obrońców mocno utrudniało mu życie,ale tylko Madera nakrył go czapką. I nie tylko jego.Madera ma to nieszczęście,że nie jest medialny. Po prostu tylko, albo aż dobrze gra. Ja to doceniam.
Abstrakcja uwazam dyskusje pt dlaczego Robak a nie Zwolinski odszedl z Pogoni do klubu z poznania wchlonietego przez amice,ktora powinna zostac zakonczona na Skorzy,bowiem to jedyny powod.
Moze i bylby ,,naturalnym'' nastepca ale na pewno nie na dzis.. Brzyski obecnie to etatowy top asystentow w lidze, sprawdzony w europie, mimo wieku wciaz z solidna szybkoscia i wytrzymaloscia tak b. potrzebna do taktyki berga. Ciezko takich zastapic a po pol roku poszukiwan oczekiwalbym m.in opcji podobnej do szkota a nie Sadloka..
- "Moze i bylby ,,naturalnym'' nastepca ale na pewno nie na dzis.."
Jasne, że nie na dziś. W zasadzie na wczoraj. Można było ściągnąć Sadloka za darmo i przystosowywać do misji zastąpienia Brzytwy. Tak samo oczywistym dla nie jest fakt, że w tej chwili Pan Tomasz jest niezastąpiony, to dla mnie najlepszy skrajny obrońca w lidze. Jego wejścia i dośrodkowania z gry, oraz te wrzutki ze stojącej piłki to mają nieoceniony wpływ na nasze zwycięstwa. Jasne, Tomek ma problemy w defensywie, ale nie tacy jak On je miewają.
- "Ciezko takich zastapic a po pol roku poszukiwan oczekiwalbym m.in opcji podobnej do szkota a nie Sadloka.."
Znaczy się mnie to nie dziwi, w całej Europie jest to pozycja na której posucha jest wręcz niewyobrażalna. Ściągnąć zawodnika, który byłby w stanie zastąpić Brzytwę jest, przynajmniej moim zdaniem, poza naszym zasięgiem. A już na pewno nie chciałbym aby to był piłkarz porównywalny do Barego Douglasa, którego po prostu uważam za bardzo słabego defensora i jego atuty w "przodzie" absolutnie nie przesłaniają wielkich kłopotów z tyłu. Zresztą te ostatnie wczoraj też dały o sobie znać.
Nie wiem po co ta ciągła jazda po Lechu. Może dla dobrego samopoczucia. Sytuacja całkiem inna ale ... hmmm ... ktoś złośliwy mógłby powiedzieć - jak to możliwe że w przyszłym roku obchodzimy stulecie istnienia klubu który w 2008 roku został zlikwidowany i rozsprzedany przez syndyka masy upadłościowej .....
Za darmo owszem. Za 500tys euro - ujdzie. Powyzej tego wg mnie - przeplacanie.
Barry jak dla mnie top esa a z Kuchym na flance mysle,ze ciekawie by sie uzupelniali. Zyczylbym Legii takich polrocznych efektow zewlaktravel jesli wezmie sie pod uwage przydatnosc wzgledem wydanej kasy. Natomiast niestety ale szukanie solidnej alternatywy dla Brzytwy trwa chyba od pozegnania Wawrzyniaka.. a finalowym pomyslem jest Gui badz promocja w postaci Sadloka,co brzmi slabo jak na taki klub jak Legia.
A konkurent by sie znalazl, kto szuka, ten znajdzie
Walles
Jazda? skadze..
Ciesze sie,ze ten zlosliwy nie czepia sie o licencje. dopiero by sie ukladalo z pomoca pzpnu, sedziow itp itd.. ale dobrze ujales - ,,sytuacja calkiem inna''
"Solidna abstrakcja" świadczyłaby jedynie o pokaźnej rysie na obrazie profesjonalnego klubu, za jaki chciałby uchodzić Lech. Jeśli naprawdę chodzi tylko o zdanie Skorży - mam wątpliwości - to w tym momencie powinien wkroczyć w temat dyrektor sportowy i powiedzieć coś w ten deseń: "słuchaj, Maciej, fajny z ciebie gość, jesteśmy ci cholernie wdzięczni za zdobycie tytułu i w ogóle. Ale wiesz, jeśli mamy ściągać napastnika z Pogoni, to Zwolińskiego, nie Robaka. Bo wcale nie jest gorszy, a w przyszłości być może da się na nim ładnie zarobić".
Tylko że tutaj wracamy do bazowego problemu. Czy w Lechu wiedzą, kto to jest Zwoliński? Czy mają pękate dossier tego zawodnika, pozwalające oszacować jego wady, zalety i perspektywy? Czy może jednak ten ich cały świetny "skauting" (cudzysłów nieprzypadkowy) ma - idąc zbyszkowym tropem - bliżej na Węgry, niż do Szczecina?
Co do Douglasa - grał kiedyś w mojej ukochanej Cracovii pewien Serb nazwiskiem Koszanović. R e w e l a c y j n a lewa noga. Chłopak mógłby nią operacje plastyczne przeprowadzać, kopiąc skalpel z drugiego końca kliniki. A że dodatkowo Bozia mu centymetrów nie poskąpiła, to i, za przeproszeniem, z bani potrafił pociągnąć. Niestety, na tym właśnie walory piłkarskie sympatycznego "Kosy" jakby się kończyły. Już nic nie mówiąc o tym, że w defensywie, choć teoretycznie stoper, nie potrafił praktycznie nic. Toczka w toczkę to samo jest z Barrym. Gdyby - wzorem zaoceanicznej wersji futbolu - dało się go wpuszczać jedynie na stałe fragmenty, Szkot stanowiłby prawdziwy skarb (tylko że wtedy raczej nie trafiłby do Lecha). Ale, jak wiemy, się nie da. W Ekstraklasie, gdzie przeważająca większość drużyn się przed poznaniakami broni, olbrzymie braki w grze defensywnej Douglasa jeszcze zazwyczaj da się jakoś zamaskować (choć też przecież nie zawsze). Ale już w Europie bardzo prędko może się okazać, że dziura na lewej stronie obrony Lecha będzie znacznie większa, niźli korzyści płynące z lewej stopy Barry'ego.
Pozwolisz, że wyjdę z Białegostoku
A propos Drągowskiego: kojarzysz jakiś inny jego wyskok podobnej natury? Jeśli nie, myślę że śmiało możemy mu wybaczyć i puścić to przykre zdarzenie w niepamięć. Zagrzał się chłopak i tyle. Trener (wiemy, kto zacz, prawda?) naopowiadał mu różnych rzeczy, potem jeszcze grzał emocje ponad wszelką miarę, no to i Bartkowi bezpiecznik puścił. Żeby nie było: ja go absolutnie nie usprawiedliwiam. Po prostu rozumiem mechanizm jego postępowania. I doceniam fakt, że dzieciak - przecież on dopiero za miesiąc będzie mógł sobie legalnie piwo wypić! - na ogół zachowuje bardzo chłodną głowę. Niespełna (!!!) osiemnaście lat. Pewne miejsce w pierwszym składzie drużyny. I to nie jakiegoś tam LZS Psia Wola, tylko Jagiellonii Białystok, trzeciej ligowej siły poprzedniego sezonu. Otarcia o kadrę. Dorosłą! Dziewięćdziesiąt parę procent ludzi w tym wieku znalazłszy się na jego miejscu zafundowałoby sobie wakacje od rozumu. Błyszczeliby w nocnych klubach, galeriach handlowych i portalach aspołecznych, a w mediach rozpowiadaliby o ganiających za nimi facetach z Bayernów, Manchesterów i Reali. Bartek? Nic z tych rzeczy.
Madera? Ależ ja bardzo Sebastiana cenię i absolutnie o nim nie zapomniałem. Po prostu... nie zmieścił mi się w kadrze. Helik i Janicki są niewątpliwie bardziej perspektywiczni, a z ukształtowanych graczy jednak wyżej szacuję Guzmicsa. Ot i cała filozofia.
Choć, rzecz jasna, szanuję Twoje prawo do odmiennego zdania. A przede wszystkim cieszę się, że Ekstraklasa ma większy potencjał transferowy, niż w/w osiemnaście nazwisk.
Zostawiając Białystok na rzecz ogólnie pojętego skautingu: pisałem o tym nie raz, także tutaj - wg mnie sensownego skautingu nie ma w Polsce nikt. Przez lata krążyły po naszym ligowym światku miejskie legendy o rzekomo świetnym skautingu Lecha. Tymczasem rzecz ma się w KKSie następująco: parę lat temu trafili im się (jak ślepej kurze ziarenko) dwaj utalentowani gracze - napastnik z II ligi (jeszcze tej prawdziwej) i rozgrywający z Bałkanów. Dalsze losy obu graczy doskonale znamy, nie ma sensu się rozwodzić. Szkopuł w tym, iż w Poznaniu najwyraźniej uwierzono, że zaplecze Ekstraklasy i kraje byłej Jugosławii są kopalnią Lewandowskich i Sztiliczów. Skutkiem tej wiary była inwazja Chrapków i Golików.
Zaplecze nie? Bałkany nie? No to może Węgry? Stamtąd przecież przyszedł następca Lewego, Artiom Rudniew. No to dawaj sprowadzać kolejne madziarskie zaciągi. I nic to, Baśka, że w zasadzie każdy z nich po roku wraca tam, skąd przyszedł.
Oczywiście, zarówno na zapleczu Ekstraklasy, Bałkanach, czy Węgrzech niewątpliwie da się znaleźć wielu wartościowych piłkarzy. Rzecz w tym, że obserwować to nie wszystko. Trzeba jeszcze wiedzieć, na co patrzeć i umieć wyciągać wnioski. Tu osobliwym przypadkiem pozostaje, pożal się Boże, gwiazdor Lecha, Gergo Lovrencsics. Poznańscy skauci bardzo wnikliwie mu się przyglądali. Wyszperali nawet, że jest bardzo związany ze swą dziewczyną i w razie czego ją również trzeba będzie sprowadzić do Wielkopolski, żeby się chłopak nie czuł samotny. Cóż, bardzo to miłe z ich strony i wielkoduszne. Niestety, umknął im fakt, który z zawodowego (!!!) punktu widzenia powinien był znacznie bardziej ich zainteresować. Otóż ekscentrycznie ostrzyżony romantyk Gergo jest taktycznym imbecylem. Takim Ntibazonkizą, tyle że bez pigmentu. Owszem, szumu na skrzydle narobić potrafi, wygląda to nawet efektownie, ale na wyższym poziomie nie przynosi żadnego pożytku.
I teraz wypadałoby się zastanowić: skoro w Lechu skauting jest "dobry", jak przedstawia się w innych klubach? Ot, takie sobie pytanie retoryczne.
Przy czym u Was akurat, tak przynajmniej słyszałem, coraz więcej do powiedzenia ma mieć pan Radosław Kucharski. A to zdecydowanie dobrze Legii wróży.
Z drugiej strony, najbardziej nawet profesjonalny, najlepiej zorganizowany skauting nie jest w stanie wyłapać wszystkich. Stąd też zawsze będzie się zdarzać, że przegapicie jakiegoś Gajosa, czy innego Sadloka w ich macierzystych klubach. Tu jednak - znów wracam do bazowego zagadnienia - przydałaby się wiedza na temat własnego podwórka. A tej, powtórzę ponownie, wszystkim polskim klubom boleśnie brakuje.
Ty mnie na ilość co dopiero jak się uzbiera przechodzi w jakość nie nabierzesz.Ja to znam z nauki filozofii marksistowskiej na UW
Odnośnie tego czy Legia łowi kogo trzeba czy trafia jak ślepa kura brak ziarna to dyskusja w tym temacie nic nie da.Bo wielu ich zdaniem zasadnie, a moim bezsensownie, pyta, a to niby dlaczego Legia ma wychwytywać najlepszych?. Ano dlatego.
Rozwinąłeś natomiast moją syntetyczną myśl,że .... tu nazwa dowolnego kraju z Brazylią włącznie,że tam bliżej.To taka reminiscencja dawnego hasełka "Lotem bliżej".Było ,aż za bardzo aktualne.Ja pamiętam budowanie Wielkiej Legii z lat 1969/71.Jej wielkość tworzyli zawodnicy polscy z niższych klas rozgrywkowych.Może dlatego,że na transfery zagraniczne nie było zgody, a jak by była to nie było czym płacić.Dziś jest. Więc na stwierdzenie,że kluby mają za mało pieniędzy odpowiadam. To nieprawda one mają tych pieniędzy za dużo. A jak kto myśli naiwnie,że one je w błoto wyrzucają to się całkowicie myli. One się dzielą.
Pomiędzy sobą.A nam kibicom pozostaje tylko bezradnie kiwać głową i ufać,że może jednak,że może tym razem jakaś perełka, jakiś brylancik.A najbardziej śmieszy,że menagi zagraniczne zaczynają nam wyjmować spod nosa co smaczniejsze kąski.
A bronić chce nas tylko pismactwo, które larum gra, ale kogo to obchodzi. "Kasa Misiu. Kasa".
Skorza siegnal po to, co mu zaoferowali w ramach poznanskich promocji tj Robak, strzelec wyborowy za jedyne 100tys euro. Zwolinski ,,troche'' drozszy. Dudka to tez opcja ekonomiczna.
Szkot owszem ma braki, norma. Sadlok orlem defensywy rowniez nie jest. Zatem polecany jest zawodnik,ktory ma potencjal jak i braki nie gwarantujacy realnej rywalizacji. Dla mnie wciaz jest to opcja ,,z braku laku..'' za mln euro - nieoplacalne - m.in stad rowniez Barego stawiam wyzej niz Sadloka (mniejszy koszt). W Legii zas podobno szukaja glownie ofensywnie nastawionego lewego obroncy,ktory by zwiekszyl mozliwosci w tym aspekcie - za takiego nie uwazam Sadloka.
wiedzy i odwagi badz przekonania do niej. O ile np prezes poprzez ocene dzialu skautingu optuje za taka opcja to nadal najwiecej zalezy od trenera. Ci w esa zbyt sztywno trzymaja sie np doswiadczenia,za ktorym krocza konkretne umiejetnosci np w obawie o wynik.
Brakuje zatem zarowno wiedzy jak i stawiania na nia. Dalej.. cierpliwosci do np trenera. Najogolniej konkretnego planu na przyszlosc zawierajacego wspolprace calego pionu,dajaca solidny fundament pod jakikolwiek sukces w tym aspekcie. np Jadze Probierza ze wzgledu na a)wizje rozwoju; b)realizacje; c)efekty; kibicuje bardziej niz modelowi Lechii,ktory wg mnie ma zbyt krotkie nogi,aby w dalszej przyszlosci przynosil szerszy efekt (smialbym go nawet poniekad porownac do Legii za iti pod m.in wzgledem rozrzutnosci).
Ty mnie na ilość co dopiero jak się uzbiera przechodzi w jakość nie nabierzesz.
Ależ przecież nawet nie próbuję. Uważam po prostu, że jedna rysa, choćby nie wiem jak szkaradna, nie powinna przesłaniać pozytywnego obrazu całości.
na stwierdzenie,że kluby mają za mało pieniędzy...
...od lat odpowiadam śmiechem. Wystarczy przejrzeć uposażenia "gwiazd" naszej Ekstraklasy, by dojść do wniosku, że pieniędzy to akurat kluby mają całkiem sporawo. Znacznie gorzej z pomysłami na ich wydawanie.
@ Czarnuch:
Skorza siegnal po to, co mu zaoferowali w ramach poznanskich promocji
Kurczę, pewnie nawet byłbym w stanie w to uwierzyć, gdyby tylko "poznańskie promocje" z kilku ostatnich okien nie obejmowały całego szeregu Kadarów, Holmanów, Claasenów (czy jak mu tam) i pokaźnej grupki innych wynalazków, których nazwiska trudno spamiętać. Myślisz że oni są tańsi w sprowadzeniu i utrzymaniu od takiego Zwolińskiego? Bo ja szczerze powątpiewam. Zwłaszcza, że na żadnym z nich nie da się zarobić (zazwyczaj wręcz przeciwnie), a na Zwolińskim potencjalnie i owszem.
Sadlok v. Douglas
Żeby jasność była: ja w żadnym wypadku nie uważam, by za tego pierwszego należało płacić milion euro (i jeszcze uznać to za świetny interes). Rzecz w tym, o czym już wspominał Monrooe: chwilę temu można było chłopaka mieć za darmoszkę. I wtedy, jak sam piszesz, interes wyglądałby znacznie bardziej przyzwoicie, nieprawdaż?
Braki to ma każdy piłkarz w Ekstraklasie. Masz rację, norma. Co innego jednak mieć braki (jak Brzyski, czy Sadlok), co innego nie mieć nic oprócz braków (jak Douglas).
wiedzy i odwagi badz przekonania do niej
Moim zdaniem nie "bądź", a "oraz". To też są, jak mniemam, naczynia połączone.
najwiecej zalezy od trenera
Serio? Bo ja, po pierwsze, trochę nie dowierzam. Po drugie zaś, wbrew powszechnemu mniemaniu, nie uważam, aby było to najlepsze rozwiązanie. Zwłaszcza na polskim rynku, gdzie trener dziś jest, jutro go nie ma (o tym zresztą jeszcze za chwilę). Znacznie bardziej pasuje mi wariant "niemiecki", gdzie ostatnie zdanie ma jednak dyrektor sportowy, było nie było bezpośredni przełożony trenera.
No i jasne, w ogóle poza wszystkim należałoby wyjść od tego, że model, w którym szkoleniowiec wylatuje, bo przegrał trzy mecze z rzędu i zarząd poczuł ciepełko pod pośladkami, jest absolutnie do zmiany. Ale to też poniekąd kwestia wiedzy. Zespół budowany w oparciu o nią ma przecież znacznie mniejsze szanse na spadek. Bez względu na to, czy prowadzi go Ancelotti, czy Ulatowski.
Myślę że w Lechii to akurat mało kto myśli o jakichś tam szerszych efektach. Nie wiem czy i ew. jak bardzo interesujesz się koszykówką, acz w tej właśnie dyscyplinie istnieją (zwłaszcza na Bałkanach) kluby-stajnie. Jeśli ten, czy ów agenciak nie zdoła upchnąć jakiegoś swego klienta w "poważnym" klubie, wrzuca go do takiej właśnie stajni. Zupełnie zresztą oficjalnie istnieje ona nie po to, by osiągać jakieś tam sukcesy, czy - to już w ogóle - promować młodzież. Nie, chłopcy "należący" do danego agenta/grupy agentów po prostu mają nie zardzewieć.
Moim zdaniem Lechia funkcjonuje na bliźniaczej zasadzie. Tyle że - rzecz jasna - nikt tego otwarcie nie przyzna. A że jest to model dość rozrzutny i niesie ryzyko upadku klubu? A kogo to, panie tego, interere? Się gdzie indziej nową stajnie zbuduje i tyle.
Biorąc to pod uwagę, sposób działania Jagiellonii jest na pewno bardziej godny poklasku. Ale też ma krótkie nogi. W tej chwili udało im się zebrać grupę zdolnych dzieciaków (trochę swoich, trochę "importowanych") i na niej jechać. Co się jednak stanie, gdy ta grupa się rozejdzie - raczej nieuniknione - kolejna zaś okaże się mniej utalentowana i prezesowi zajrzy w oczy widmo relegacji? Będzie trwał przy Probierzu i jego smarkaterii, czy może jednak zatrudni zgraję repów?
W Białymstoku brakuje infrastruktury. Czegoś, co pozwoliłoby na bardziej "taśmową" produkcję talentów, a co za tym idzie, przynajmniej względną niezależność od kaprysów ligowego losu.
Kasa kiedyś się kończy, także w Poznaniu. Skorża pamiętając o Sadajewie szukał mniej więcej odpowiednika,którym został Robak również zważywszy na cenę. Zorro nie jest taki tani a pracodawca raczej nie ma zamiaru aż tyle płacić za w pewnym stopniu świeżaka. Woli to rozłożyć na całe stado. Oszczędności. Prosty wybór uzależniony od m.in polityki transferowej i trenera.
Wg mnie odnośnie Sadloka to również kwestia ceny adekwatnej do oceny umiejętności i zapotrzebowania na nie.
Szkot wedle mojej oceny jest mocno niedoceniony przez ciebie..
"co innego nie mieć nic oprócz braków (jak Douglas)" - to już nic nie ma wspólnego z obiektywną oceną zawodnika... Bajka. Nawet suche statystyki wskazują na to kto jest lepszy tj Barry 4 bramki, 9 asyst. Sadlok 2 bramki, 5 asyst - poprzedni sezon. Wedle mojej oceny jest to top ligi, nieco wyżej od stale niedocenianego Sadloka.
Pisząc o trenerze miałem na myśli autorski pomysł na budowę drużyny. Zazwyczaj to leży głównie w gestii trenera. Temat dyrektora sportowego zaś to już wgl rozległa sprawa na odrębny tekst. U nas niestety "urząd" dyr. sport. praktycznie nie istnieje. Ostatnio Pasieczny fajnie o tym opowiadał.
Jaga nawet jak kiedyś w końcu złapie zadyszkę tj np nie trafi w zakupy to i tak.. niskim kosztem. W porównaniu do Lechii zarówno dużo nie inwestuje jak i nie ryzykuje. Na razie jest na dobrej drodze a jak zarobi na piłkarzach to i może nawet zainwestuje w infrastrukturę? oby, bo w końcu zarobi być może nawet te 4-5 mln euro.
Ciekawie też spoglądam na beniaminki. Może ze strony Niecieczy to niezbyt kibicowsko interesujące ale akurat wizja na rozwój i realizacja na tle reszty esa już tak.
Kasa kiedyś się kończy, także w Poznaniu.
Kasa w Poznaniu skończyła się podobno już jakiś czas temu. Znaczy od kilku sezonów Lech prowadzi politykę oszczędnościową. Co jednak, po pierwsze, jakoś zupełnie mu nie przeszkadza w regularnych wypadach zakupowych na Węgry. Po drugie zaś, transfer zawodnika - nawet za ciut większe pieniądze - który najpierw dobrze pogra, a potem będzie można go równie dobrze sprzedać, jak najbardziej się w politykę oszczędnościową wpisuje (patrz choćby Teodorczyk).
Skorża pamiętając o Sadajewie szukał mniej więcej odpowiednika
To już bardziej rozumiem. Wciąż jednak mam graniczące z pewnością przekonanie, że żadnej debaty "Robak v. Zwoliński" w wewnętrznych kręgach Lecha nie było. Poszło na zasadzie "o, Robak! Fajny, tani, bierzemy!"
"co innego nie mieć nic oprócz braków (jak Douglas)" - to już nic nie ma wspólnego z obiektywną oceną zawodnika; Barry 4 bramki, 9 asyst
Czekaj, czekaj. I co niby te liczby mówią o grze Douglasa w obronie? Bo przecież ją właśnie miałem na myśli pisząc, że Barry nie ma nic, prócz braków. Jeszcze raz: Brzyski - jak sam napisałeś - orłem defensywy nie jest. Identycznie rzecz się ma z Sadlokiem. Jednak na ich tle Douglas jest po prostu defensywnym nielotem.
Temat dyrektora sportowego zaś to już wgl rozległa sprawa na odrębny tekst.
Pełna zgoda, zostawmy.
Co do Jagi: jasna sprawa. Ja też mocno trzymam kciuki, żeby obecny sukces nie został przez białostocczan tak po prostu przejedzony, żeby jego owoce zainwestowano w dalszy rozwój. Wtedy może być naprawdę ciekawie. Jagiellonia ma ogromny potencjał hmmm... terytorialny. Cały pn.-wsch. skrawek Polski jest jej. A to oznacza możliwość dostępu do naprawdę pokaźnej grupy mniej, lub - oby! - bardziej zdolnych dzieciaków i robienia z nich piłkarzy. Mając na uwadze nie tylko dobro samych Pszczółek, bardzo chciałbym, aby tak właśnie się udało.
A co do Lechii, wcale bym się nie zdziwił, gdyby Biało-Zieloni za czas jakiś podążyli tropem stołecznej Polonii. No, chyba że miasto wkroczy, "bo przecież na tym pięknym stadionie ktoś grać musi!".
O beniaminkach pisałem pod poprzednimi częściami. Też mi się podobają. Dorzucę jeszcze tyle, że zawsze się zastanawiałem jak to jest być kibicem (właśnie!) takiej Termaliki. No bo kurde, jak kibicujesz dużemu, czy choćby średniemu - w skali kraju - klubowi, to marzenia o Ekstraklasie albo nie istnieją (bo już w niej gracie/zaraz będziecie grać), albo mają jakoś tam realne szanse na realizację. Marzy się raczej o tytułach, pucharach, jakichś oszałamiających meczach z potentatami, nie?
A w takiej Niecieczy? Przypuszczam, że gdybym tam trafił na początku stulecia i powiedział "państwo mili, za piętnaście lat będziecie tu mieli Ekstraklasę!", z dobrego serca odwieźliby mnie do najbliższego psychiatryka. Sam grałem kiedyś po wsiach, pamiętam jeszcze jak to wygląda (kurde, w zasadzie to mogę powiedzieć, że kopałem na tym samym poziomie, co TB-B Nieciecza, ale jestem kozak!