A+ A A-

Zezem. W kalejdoskopie cz.19.

Złośliwiec Volter rzekł był: ”Myśli służą usprawiedliwianiu ludzkich występków, a słowa ukryciu myśli”. Czasami jednak „życie” nas zmusza do odkrycia przyłbicy i powiedzenia „tak-tak, nie-nie”. Dzieje się tak zwłaszcza w sytuacji, gdy ktoś usiłuje odkrywać to co od dawna wiadome.

Stało się niemal powszechnym pewnikiem, że starsi ludzie obawiają się nowych idei i z przerażeniem słuchają poglądów młodych osób. W każdym razie młodszych od nich. Zdarza się coraz częściej, że prawda wygląda ciut inaczej. Starszych irytuje patrzenie na powroty starych idei i przeraża ich, kiedy muszą czytać, słuchać poglądów, które panowały w czasach ich młodości. Słońce wschodziło i zachodziło już wiele razy, nawet w ciągu jednego ludzkiego życia, więc trudno przekonać doświadczonego człowieka, że tym razem zamiast niego wschodzi i zachodzi zupełnie nowa, niespodziana i nieznana gwiazda. Sądząc po sobie, odnoszę się z pewnym zainteresowaniem do paru współczesnych idei, które naprawdę zawierają ździebko ożywczej oryginalności. Lecz tym co doprowadza mnie do szewskiej pasji, to oczekiwanie ode mnie, bym przyjął jako rewelacyjną nowość to, co nawet w czasach mojego dzieciństwa trąciło mocno nieświeżym zapaszkiem. To zupełnie jakby wiekowemu profesorowi drobiarstwa /wybaczcie porównanie/ podać na śniadanie zamiast jajka od kury jajeczko dinozaura. Kiedy zatem usłyszycie lub przeczytacie słowa świadczące, że delikwent toczy pianę z ust, kopniakami wywraca ławki w parku, rzuca czym popadnie, w tym sobą o ziemię czy wykazuje inne oznaki niepohamowanej furii – nie myślcie przypadkiem, że usłyszał jakiś rewolucyjny pogląd z którym zetknął się po raz pierwszy w życiu i raptownie się z nim nie zgadza. Przeciwnie – usłyszał poglądy, którymi go zanudzano do łez, kiedy był dzieckiem i które /jak sobie wyobrażał/ stały się częścią historii ludzkiej myśli, czy częściej bezmyślności.

Napisawszy te słowa oddałem się niejakiej nostalgii za czasami minionymi, kiedy to można było usłyszeć pytania zadawane trenerom, a świadczące o kompetencji i dociekliwości pytającego oraz odpowiedzi, w których zawarta była rzetelna wiedza o problemie oraz szacunek do słuchaczy. Ale też i opracowań tyczących poważnych zagadnień piłkarskich było znacznie więcej i to na znacznie wyższym poziomie merytorycznym. Człowiek jako zupełny młodzian, a i w późniejszych latach tę wiedzę chłonął i dzięki niej wypracował sobie aparat pojęciowy do oceny większości zjawisk jakie niesie piłka nożna. W tym kontekście zastanowić się wypada czy jakiś trener lub zawodnik jest w stanie rzeczywiście powiedzieć o piłce w ogólności, a też i o konkretnym meczu lub zawodniku coś nowego, odkrywczego, czego byśmy nie wiedzieli i nie widzieli. Co prawda każdy mecz jest inny, lecz, jakby to powiedzieć, teoretycznie. Gdyż jak nie patrzeć to na boisku jest 22 zawodników, którzy lepiej lub gorzej kopią piłkę, jedni i drudzy starają się to czynić tak, aby gała do bronionej przez nich bramki nie wpadała, ale aby czyniła to jak najczęściej do tej wrażej. Więc wypowiedzi pomeczowe są powielane i z grubsza sprowadzają się do tego, że jak drużyna wygra to grała dobrze, a jak przegra to z powodu  złośliwości losu, lub rzadziej indywidualnego błędu i że na pewno się poprawi.

Nieczęsto przydarza się taki mruk jakim był trener Berg, który nie mówił prawie nic, a jak już otwór gębowy z łaski był otworzył to tylko po to, aby przeczytać niczym z kartki kilka zdań, po każdym meczu takich samych. Więc jak się pojawił taki gaduła jak trener Czerczesow, został przyjęty jak objawienie, gdyż mówi barwnie, z werwą, nie unika odpowiedzi na pytania i od czasu do czasu zdarza mu się przemówić ludzkim głosem. Zwłaszcza wówczas, gdy zostanie nie na żarty poirytowany. Wtedy nie panuje nad emocjami i wypowiada zdania, których publicznie użyć w stosunku do własnych zawodników się nie godzi. Podobne słownictwo zastosował niemiecki trener wobec kilku graczy Lechii Gdańsk i szatnia przed nim zatrzasnęła drzwi na amen. Rozumiejąc irytację trenera, gdyż kilkakrotnie powtarzał, że młodzi miejsce w kadrze i drużynie muszą sobie nie tyle wywalczyć, ile w ogóle zechcieć łaskawie o nie walczyć to ośmieszanie ich jako ludzi jest haniebne, nie tylko z powodów aksjologicznych, ale też i z takiego, iż oni nie mają szans się bronić. Każdy musi pamiętać, człowiek ma godność, której naruszać nie wolno. Można go oceniać, także krytycznie, ale za wypełnianie jego ról społecznych: pracownika, przełożonego czy piłkarza. I tej granicy przekraczać nie wypada. W przeciwnym wypadku zanim się cokolwiek wygra, można wszystko przegrać. Z drugiej jednakowoż strony to Czerczesow, sądząc po słowach jego, dysponuje na tyle dużą dozą inteligencji, że uświadamia sobie, iż to kim są jako piłkarze niektórzy zawodnicy, to w dużym stopniu nie ich wina. Jest to więc zawoalowany, ale przecież czytelny wyrzut pod adresem kierownictwa klubu, że wytwarzane są w Legii, mówiąc kolokwialnie, buble. To tak jak by fabryka samochodów produkowała pojazdy, które nie lubią jeździć, bo mają rozliczne wady. Tym samym traktować takich aut jako pełnowartościowych nie sposób, podobnie jak i wskazanych graczy.

Trener Czerczesow będąc coraz częściej przepytywany ujawnił również niejako swoją filozofię futbolu oraz wizję gry drużyny jakiej oczekuje, czyli do czego będzie w dalszej pracy w Legii dążył. Powiadam,nie ma tym nic odkrywczego. Odwrotnie, jest powielanie znanych od dziesiątków lat schematów. Fundamentem dla niego jest nienaganne przygotowanie fizyczne zawodników, szczególnie pod kątem szybkości wytrzymałościowej. Powiada, że zespół musi narzucać tempo gry rywalom i sam musi je wytrzymać do końca. Podstawowym sposobem gry musi być pressing, a więc gra jak najbliżej przeciwnika, aby nie pozwolić mu bezkarnie rozgrywać akcji i aby zmuszać go do popełniania błędów. Nie chciał oceniać poprzednika, ale kilka razy pojawiały się aluzje, że zespół był nieprzygotowany motorycznie do sezonu. Ciężka praca na treningach oraz indywidualne rozmowy maja się przełożyć na zintegrowanie zawodników wokół wspólnych celów. Dla nikogo nie było tajemnicą, że w tym roku za kadencji Berga Legia to była nazwa stanowiąca zlepek nie bardzo rozumiejących się indywidualności i w żadnym razie nie stanowili oni drużyny. Kończy się okres ochronny dla wielu zawodników. Muszą oni dawać z siebie więcej niż dotychczas. Podstawą do tej oceny będzie zaangażowanie w treningach, ale też, a może przede wszystkim, to co on nazywa szybkością myślenia. Od lat wiadomym jest, że współczesna piłka oparta o bardzo dobre przygotowanie fizyczne, gdzie gra toczy się na małej przestrzeni, w której odległości pomiędzy zawodnikami są minimalne wymaga szybkości i trafności podejmowanych decyzji. Każde ich opóźnienie to strata piłki i zapowiedz kłopotów. Czerczesow ma świadomość, że kadra zespołu tak pod względem ilościowym jak i zwłaszcza jakościowym, jest jak na aspiracje klubu za szczupła. Publicznie nie wskazuje na jakich pozycjach ma największe braki, ale my doskonale je dostrzegamy. Wedle jego wizji zawodnicy muszą nauczyć się indywidualnej odpowiedzialności za realizację nałożonych zadań taktycznych, w tym także posiadać  właściwe nawyki współpracy w rozwiązywaniu problemów boiskowych oraz kiedy trzeba wzajemnej asekuracji. Aby temu zadaniu sprostać muszą mieć odpowiednie umiejętności techniczne i taktyczne. Bowiem zadania taktyczne stawiane zawodnikom mniej zależą od przeciwnika, a bardziej od klasy własnych graczy. Tym samym Czerczesow niewątpliwie patrzy na zespół pod kątem jego docelowej budowy, tak, aby można było zmieniać zmęczone ogniwa i wymieniać je na te, które są lepsze. Dla niego zbudowanie drużyny jest zadaniem jednorazowym tak jak zbudowanie domu: musi być dobry majster, dobrzy robotnicy i dobry materiał. Jak się go już zbuduje i jest on trwały i solidny, to wystarczy tylko dokonywać bieżących koniecznych remontów, napraw i wymian uszkodzonych elementów. Powiem otwarcie, że mnie takie myślenie odpowiada. Uważałem za rodzaj szarlatanów tych /nie tylko w kopanej/, którzy planowali z wyprzedzeniem wieloletnim co też to oni nie wytworzą, jak im się da czas, pieniądze i święty spokój. Będą w tym celu odmładzać, poszukiwać, szkolić od podstaw, układać mentalnie i odświeżać  taktycznie. A wyniki przyjdą. A jak nie przychodziły to zawsze przeszkody miały charakter obiektywny i nie do przeskoczenia. Trudno kogoś rozliczyć za marzenia i za pragnienie osiągnięcia szczęścia. To przecież takie ludzkie. Tylko że w piłce miarą dokonań są wyniki. Zanim tych dobrych się doczekamy w następnym odcinku postaram się przyjrzeć materiałowi ludzkiemu jakim trener Czerczesow na dziś dysponuje i czy daje on niejako gwarancję, że uda się z niego zbudować coś na kształt oczekiwanego domu.

Dyskusja (2)
1wtorek, 26, styczeń 2016 14:59
dalkub
To ja się odniosę tylko do jednego z wątków czyli wypowiedzi trenera, które obrażają zawodników młodych.
Po pierwsze poprawność polityczna obowiązująca w obrębie naszej cywilizacji a przede wszystkim na zachodzie jest moim zdaniem przeciw skuteczna i prowadzi wprost do zakłamywania rzeczywistości. Staszek mówi prawdę bo widzi jak jest - to jest może bolesne, ale ma miejsce. Zastanawiam się czy lepiej robić tak czy kręcić a następnie odsyłać tych młodych do rezerw czy CLJ. Taka wypowiedź wprost to też w jakim sensie kształtowanie charakteru - albo ktoś ci pokazuje wady a ty się bierzesz do roboty, albo ta zabawa nie jest dla ciebie.
2wtorek, 26, styczeń 2016 15:03
dalkub
Po drugie zaś czytając to co mówił Czerczesow o Szwochu to nie odnosił się do jego umiejętności a tego że jako kontuzjowany grać nie może, co jest stwierdzeniem faktu. Trudno w tym przypadku mówić że powiedział coś złego.
Po trzecie może panowie właściciele, którzy usłyszeli po raz kolejny kilka cierpkich słów o produkcie wypuszczanym z akademii piłkarskiej pójdą po rozum do głowy i zamiast opowiadać w mediach kiedy to i co powstanie i jakie to jest ich oczko w głowie zaczną faktycznie coś robić - bo na razie cytując klasyka " jak mówią że robią to mówią"

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1