A+ A A-

Zezem. W kalejdoskopie cz. 24.

Niedawno w jednym z komentarzy porównałem filozofię futbolu prezentowaną przez obecnego trenera Legii Warszawa Stanisława Czerczesowa do tej, którą obrał podczas swojej kariery trenerskiej wybitny trener Dynama Kijów i reprezentacji ZSRR Walery Łobanowski.

 

Jest on i dziś znany i poważany w kręgach fachowców piłki nożnej, a jego dorobek trenerski oraz wkład w teoretyczny rozwój futbolu niezwykle ceniony. Łobanowski był prekursorem naukowego podejścia do metodologii związanej z piłką nożną w każdym z jej aspektów. Stało się tak po części dlatego, że napisał książkę o swoich dokonaniach i tym jaką drogą do nich doszedł. Książka stała się inspiracją dla wielu pokoleń trenerów wywodzących się z byłych krajów Związku Sowieckiego. Osobiście bardzo żałuję, że po ogromnym sukcesie w eliminacjach i na samych Mistrzostwach Świata w 1974 roku żaden z trenerów ówczesnej naszej reprezentacji, ani Górski, ani Gmoch, ani Strejlau nie opisali fachowo czemu ten sukces zawdzięczamy. Byłby to bowiem wkład w nowe spojrzenie na  długofalowe przygotowania fizyczne i mentalne drużyny oraz zaskakującą świeżością organizację gry. Tylko w tamtym czasie lat 1972-1975 nasz zespół reprezentacyjny korzystnie wyróżniał się na tle innych drużyn Europy i świata. Byłby to pewno zaczyn polskiej myśli trenerskiej, a tak w świecie znana jest i szanowana myśl trenerska Łobanowskiego. A o nas świat zapomniał.

Walery Łobanowski urodził się w 1939 roku w Kijowie. Już w wieku 30 lat został trenerem Dnipro, a od 1974 roku trenerem Dynama Kijów, którą to funkcję pełnił do 1990 roku z przerwą w latach 1982 -1983 na reprezentację. Następnie był ponownie trenerem Dynama w latach 1996-2002. W tym czasie zdobył 8 razy tytuł mistrza ZSRR, 6 razy sięgnął po puchar krajowy, wygrał dwa razy w 1975 i 1986 roku Puchar Zdobywców Pucharów oraz sięgnął po Superpuchar Europy w 1975 roku. Karierę trenerską zaczął po przerwaniu kariery piłkarskiej, co nastąpiło po konflikcie z legendą trenerów sowieckich Wiktorem Masłowem, który zdaniem Łobanowskiego niesłusznie zdjął go z boiska. Po latach przyznał rację trenerowi. Jako piłkarz cenił u siebie niezależność, a jako trener ją zwalczał. Po objęciu funkcji trenera Dynamo zapytał  go jeden ze znanych naukowców, sympatyk futbolu jakie cele sobie stawia i czy zdobędzie tak upragniony przez Ukraińców tytuł mistrza kraju. Odparł, że „marzenie, które się spełnia przestaje być marzeniem”. Sam zadał temu naukowcowi pytanie „Co pana zdaniem jest marzeniem naukowca? Uzyskanie stopnia naukowego, katedry?” Ten odpowiedział: „Prawdziwym celem naukowca jest przyczynienie się do rozwoju nauki, wywarcie na ów rozwój swojego wpływu”. „To jest właściwa odpowiedz na pana pytanie”. Już podczas studiów inżynierii grzewczej na Politechnice Kijowskiej zafascynowało go odkrycie zastosowania komputerów w innych niż tylko technika dziedzinach życia. Dzięki wiedzy matematycznej jaką zdobył postanowił opracować systematyczne, modelowe podejście do futbolu, przy pomocy którego rozłożyłby ten sport na czynniki pierwsze. Piłka nożna bowiem to system o 22 elementach składający się z dwóch jedenastoelementowych podsystemów poruszających się wewnątrz określonego pola /boisko/ oraz poddanych szeregowi ograniczeń /zasady gry/. Jeżeli oba podsystemy były równe był remis, a jeśli jeden z nich okazywał się silniejszy, wygrywał. Obserwacje doprowadziły Łobanowskiego do wykrycia pewnej osobliwości, a mianowicie, że wydajność każdego z podsystemów była większa niż suma elementów składowych. A ta wydajność systemowa była tym większa im większy udział w niej miał czynnik zewnętrzny i sprawczy czyli trener, jego umiejętności, otoczenie i oprzyrządowanie. W ten sposób doszedł do zastosowania w futbolu teorii cybernetycznych, gdyż piłka nożna powinna opierać się nie na zawodnikach jako takich, ale na współpracy i interakcji pomiędzy nimi. Ponieważ jednak  pole gry to spójna całość , a piłka jest tylko łącznikiem pomiędzy zawodnikami, to w konsekwencji najważniejszym zadaniem piłkarza na boisku było jego zachowanie bez piłki. Aby więc piłkarz był zdolny do podjęcia trudu stałego zaznaczania swojej bytności na boisku poprzez ruch uznał, że piłkarz to doskonały to 1% talentu i 99% pracy. Proces kształtowania piłkarza doskonałego musiał być zaplanowany i sterowany. Dlatego od razu w Dynamie utworzył centrum naukowe, na czele którego stanął Anatolij Zielencew. To on głównie tworzył indywidualne plany treningowe na bazie stwierdzonych predyspozycji zawodników. Opracowywał różne modele idealnych zachowań piłkarzy na boisku. Ale fundamentem jakości gry było nienaganne przygotowanie fizyczne zawodników do wysiłku. W jego przekonaniu drużyna stanowiła dynamiczny model matematyczno-mechaniczny, któremu należało zapewnić maksymalny poziom energii w ramach optymalnego modelu. Tak więc to co działo się niejako poza boiskiem tj. przygotowanie fizyczne, odnowa, rehabilitacja, odżywianie /dieta/, wspomaganie medyczne było równie ważne jak to co miało miejsce na boisku. W dziedzinie zarządzania ludźmi stosował zasady filozoficzne, behawioralne i prakseologiczne. Dało to taki efekt, że wszyscy, którzy z nim pracowali, bądź go znali wypowiadali się o nim z najwyższym uznaniem, a żaden z sympatią.

A jaki był to model gry? Posłużę się cytatem z pracy Łobanowskiego zawartym w książce Jonathana Wilsona „Odwrócona piramida”: ”Gdy mówimy o ewolucji taktycznej, na myśl przychodzi nam opracowanie nowych sposobów utrudniania przeciwnikowi dostosowania się do naszego stylu gry. Jeśli mu się to uda i w konsekwencji opracują oni plan przeciwdziałania, wówczas należy znaleźć nową strategię. Na tym polega dialektyka gry. Należy atakować w taki sposób i za pomocą takich zagrań, by zmusić przeciwnika do popełnienia pomyłki. Innymi słowy, trzeba narzucić przeciwnikowi warunki na jakich ma grać. Jednym z najważniejszych sposobów pozwalających osiągnąć ten cel, jest stałe dostosowywanie pola na którym toczy się gra.” Potrafili więc jego zawodnicy grać pressingiem, osaczając rywali w pobliżu ich bramki i odbierając im piłki, ale równie byli sprawni w grze defensywnej i w grze z kontrataku. Wiele ze stosowanych rozwiązań zapożyczył z hokeja na lodzie, jak np. wrzucanie piłki w pole karne rywali na tzw. wolne pole.

Jego zespoły charakteryzowała też synchronizacja działań zawodników w ramach drużyny, arytmia gry oraz gwałtowność ataków. Jedno pozostawało niezmienne - maksymalne rozszerzanie i rozciąganie pola gry kiedy to my mamy piłkę i najściślejsze ograniczanie i zawężanie tego pola, gdy to przeciwnik piłkę posiada. Dalej konkludował Łobanowski, aby wygrać to trzeba mieć piłkę, ażeby ją posiadać to trzeba ją odebrać przeciwnikom. I żaden zawodnik od tego podstawowego zadania zwolniony być nie może. Nigdy nie nazwał stosowanego przez prowadzone przezeń drużyny modelu gry futbolem totalnym, a nawet zżymał się na takie określenie. Zdecydowanie wolał, aby nazywać preferowaną grę uniwersalną. Oprócz hokeja  zapożyczał pewne mechanizmy z szachów. Jego zdaniem każdy zawodnik musiał być wyposażony przez trenera w wielość różnorakich sposobów gry obronnej i atakowania, a wybierać  z tego arsenału ten, który jest najkorzystniejszy dla własnej drużyny i najbardziej szkodliwy dla rywali.

Komentatorzy sugerowali, że Łobanowski tłamsił indywidualności, ale on sam podkreślał, iż „To zawodnicy muszą dostosować się do oczekiwań trenera w zakresie taktyki, a dopiero potem ją wzbogacać indywidualnymi popisami”. Jako pierwszy zastosował także komputerowy zestaw oceny gry zawodnika w meczu zawierający nie tylko informację ile przebiegł kilometrów, ile miał podań, gdzie, ile odbiorów, przechwytów itd., ale także porównywał te osiągi z tzw. docelowym modelem akcji na mecz na każdej pozycji. Tej kartki wiszącej w szatni nazajutrz po meczu zawodnicy wręcz nienawidzili.

Jednak w samych założeniach tkwił błąd systemowy, gdyż zawodnicy nie rozumieli po co to wszystko i traktowali takie oceny jako próbę upokorzenia ich. Z czasem doprowadzało to do konfliktu, który o ile jeszcze w Dynamie udawało się rozładować, to w reprezentacji ci sami zawodnicy doprowadzali do zwolnienia Łobanowskiego z funkcji trenera „Sbornej”.

To co stosował Łobanowski w dziedzinie wytrenowania i wyszkolenia zawodników kiedyś było nowością, a dziś jest normą. Osiągnął ogromne sukcesy np. dwukrotne rozbicie Barcelony czy wygrane z Bayernem Monachium, gdyż był racjonalny, pragmatyczny i logiczny, aż do bólu. Lecz był też człowiekiem dążącym do celu za wszelka dozwoloną cenę. Jako trener Dynama Kijów klubu ogólnoradzieckiego KGB mógł ściągnąć każdego zawodnika i tych, którzy pasowali do koncepcji bezwzględnie zatrudniał. Cynicznie stwierdzał: ”Lepiej, żeby siedzieli u mnie na ławie, niż mieli mojej drużynie strzelać bramki”. Aby zostać trenerem reprezentacji bez umiaru krytykował jej aktualnych selekcjonerów. W ten sposób „wygryzł” Bieskowa po MŚ w 1982 roku, a przed  MŚ w 1986 zastąpił Małofiejewa na stanowisku, pomimo że to on wywalczył awans.

Jako trener dorobił się ksywki „Wahadło” ze względu na to, iż w trakcie meczu nie okazywał żadnych uczuć i tylko gibał się a to w przód, a to w tył. Był też przez dwa lata trenerem reprezentacji Ukrainy. Ukraińcy potrzebowali mitów i symboliki niepodległościowej, a Łobanowski urodzony w Kijowie przez całą karierę był związany z Ukrainą i do tego się wyśmienicie nadawał. Jego imieniem nazwano centralny stadion w Kijowie i obok niego postawiono mu pomnik przypominający ten jaki stoi obok Placu Unii Lubelskiej i poświęcony jest Tarasowi Szewczence, Tylko, że tamtego w Kijowie pilnuje strażnik opłacany prze szefa Federacji Ukraińskiej Surkisa, aby go ptaki nie oszpeciły. I słusznie, gdyż Łobanowski wyprzedził swoja epokę. Był nowatorem wprowadzającym  naukę do świata futbolu. Dziś gra wysokim pressingiem jest normą, podobnie jak samoświadomość taktyczna zawodników, a sama gra oparta o perfekcyjne przygotowanie fizyczne polega na wymienności funkcji z zachowaniem doskonałości wykonania. Najlepsi zawodnicy muszą najwięcej oddawać zespołowi. Dziś norma, kiedyś novum.

Jak dla mnie jeżeli idzie o wzorzec dla Czerczesowa to ten jest dobry, bo inny mógłby być chyba gorszy.

Mało kto wie, że drużyna jeszcze ZSRR przygotowywała się do MŚ we Włoszech w 1990 roku pod wodzą Łobanowskiego w jednym z ośrodków koło Częstochowy. I ja posiadam osobisty, odręczny wpis dedykacyjny Walerego oraz kilka słów od Dasajewa i co oczywiste autografy wszystkich piłkarzy tamtej drużyny. Drużyna tamta, podobnie jak i kraj, odeszła do historii, co nie bez zadowolenia odnotowuję.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1