A+ A A-

Zezem. W kalejdoskopie cz.26.

W tym odcinku obędzie się bez wstępów i innych ozdobników, tylko od razu przystąpimy do objaśnienia co się takiego wydarzyło podczas Nadzwyczajnego Zjazdy Delegatów PZPN w dniu 23 lutego 2016 roku.

 

Zjazd formalnie został zwołany dla zwiększenia wydatków budżetowych PZPN na 2016 rok o 17,5 mln zł, głównie w związku z reprezentacją. Jednocześnie Prezes PZPN Zbigniew Boniek po starannych przygotowaniach postanowił wykorzystać zjazd do dokonania zmian w Statucie Związku, który został uchwalony w dniu 26.10.2012 roku podczas Wyborczo-Spawozdawczego Zjazdu Delegatów PZPN, na którym też został wybrany na funkcję, którą pełni. Poprzednio usiłował przeforsować zmiany w statucie w czerwcu 2013 roku, ale szacunek sił spowodował, iż od zamiaru odstąpił i punkt tego tyczący z porządku obrad wycofał. Tym razem był pewien, że swego dopnie. Porobił różne koneksje na rzecz wojewódzkich ogniw PZPN, również finansowe i był pewien ich poparcia. Nawet wieczny oponent redaktor Niemiec  z Krakowa tym razem optował za ich przyjęciem. Zgodził się na postulaty Ekstraklasy SA w zakresie oddania praw do organizacji rozgrywek na 7 lat, co miało jej umożliwić realizację różnych przedsięwzięć marketingowo-inwestycyjnych wraz z pozyskaniem sponsora tytularnego, nieobciążania klubów Ekstraklasy kosztami opłat sędziowskich oraz obniżenia kwot przekazywanych przez kluby do kasy związku z tytułu transferów zawodników w ramach kraju do 2500 zł oraz z zagranicy do 1,5 % wartości /przed zmianami było to 3% od każdej sumy transferowej/. Jak wiemy prezes Ruchu Chorzów miał Bońka zapewnić, że większość klubów ma za sobą. Więc kiedy prezes Jagiellonii Kulesza prosił o odroczenie rozpatrzenia poprawek, Zdzisław Kręcina postulował ich nierozpatrywanie, gdyż potrzebna jest nie nowelizacja statutu, lecz napisanie go od nowa, a Prezes Rady Nadzorczej Ekstraklasy SA Maciej Wandzel uważał, że poprawki albo nowy statut należy uchwalić podczas październikowego zjazdu, tak aby można było je dogłębnie przedyskutować i zawrzeć kompromis, prezes Boniek odrzucił te sugestie, mówiąc że jest pewien wygranej i z uśmiechem na ustach zapewniał, że przegranej nie przewiduje, a jakby do niej doszło to ją przyjmie jak należy. Uprzedzając wypadki – przyjął jak nie należy.

Wszyscy trzej wyżej wymienieni zarzucali prezesowi, że naruszył rażąco zasady demokracji wewnątrzzwiązkowej, gdyż czas na zgłoszenie poprawek był zbyt krótki i bez dyskusji zostały przez Zarząd odrzucone. Poprawek było 15, w tym 10 o charakterze redakcyjnym, tyczących głównie relacji pomiędzy PZPN a strukturami wojewódzkimi oraz 5 bardziej merytorycznych, w tym 4 będących w zainteresowaniu klubów Ekstraklasy i I ligi. Tyczyły one następujących kwestii:

- upoważnienia Zarządu PZPN do zmian w ilości drużyn w Ekstraklasie, jednak tak, aby nie było ich więcej niż 18. Kluby twierdziły, że na taki zapis nie zgodzi się minister sportu, a ponadto tradycyjnie była to prerogatywa zjazdu. W podtekście chodziło o to, że kluby stracą część środków z praw telewizyjnych i dnia meczowego /Legia i Lech podporządkowały się większości/,
- pozostawienia liczby mandatów delegatów na zjazd dla klubów Ekstraklasy na dotychczasowym poziomie czyli 32, pomimo ewentualnego powiększenia liczby drużyn do 18. Kluby uważały, że teraz mają po 2 głosy i tyle po reformie rozgrywek powinny mieć, a nie 1,77 jak miałyby po zmianie,
- zmniejszenia liczby rekomendacji dla uprawnionych do udziału w Zjeździe Sprawozdawczo-Wyborczym podmiotów z 3 do 2. Zdaniem oponentów ograniczyłoby to liczbę możliwych kandydatów na funkcję prezesa związku,
- poszerzenia kompetencji Izby ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych o sprawy majątkowe, aby nie trzeba było odwoływać się w tych kwestiach do Trybunału Arbitrażowego przy UEFA. Pan Wandzel uznał to za niepotrzebne i zarzucił PZPN, że ten niedostatecznie broni interesów klubów w UEFA. Sprowokowało to gniewną uwagę Bońka, że nie można było bronić przegranej sprawy i to Legia była wyłącznie winna, że została pozbawiona udziału w LM po wygranych z Celtikiem,
- zakazu startu w wyborach czynnych polityków, chyba że zrzekną się mandatów. Tu poseł Roman Kosecki zadeklarował, że jeżeli w wyborach wystartuje Boniek to on nie zgłosi swojej kandydatury na prezesa związku,
- zmiany zapisu o kadencyjności funkcji prezesa związku tak jak to ma miejsce w UEFA i FIFA oraz w organizmach samorządowych. Głośno nikt przeciwko tej zmianie nie protestował, a prezes Boniek uznał, że odrzucenie jej było przejawem politykierstwa, gdyż on jeszcze nie zapowiedział, że w ogóle w wyborach wystartuje.

Do przyjęcia poprawek potrzeba było większości kwalifikowanej 2/3 głosów delegatów obecnych na sali. Większość klubów Ekstraklasy /wyłamało się tylko Zagłębie Lubin/ oraz I ligi głosowało blokowo przeciw, tak że wyniki były 51 za, 44 przeciw. Zmiany w statucie przepadły, co oznaczało osobistą ciężką porażkę dla prezesa Bońka. Niestety wskutek dziwacznego zachowania już po przegranej zmieniła się ona w klęskę i kompromitację osobistą „Zibiego”. Nawet jego zadeklarowani zwolennicy nie znaleźli słów na jego obronę. Komentatorzy podkreślali, że ich zdaniem była to próba sił pomiędzy klubami a działaczami i chodziło o spory o charakterze osobistym, a nawet sugerowano, że kluby mają kandydatów na prezesa związku w osobach pana Kuleszy oraz ewentualnie Cezarego Kucharskiego. Ja uważam takie myślenie za trywialne i nieprawdziwe. Spór ma charakter merytoryczny i stanowi odbicie niezadowolenia z prawotwórczej roli Zarządu PZPN. Prezes Wandzel zebrał postulaty klubów i z grubsza polegają one na tym, że:

- chcą pełnego zaangażowania PZPN, też finansowego, w proces certyfikacji akademii piłkarskich. Sprawa ma taki oto kontekst, że znana forma belgijska dokonująca audytu i programowania, również organizacyjnego i szkoleniowego  akademii w kilku krajach mogłaby to uczynić i w Polsce. Potrzeba na to od 4 do 5 mln złotych i kilka klubów, m. innymi Cracovia nie chce się zgodzić z wydatkiem na ten cel ok. 300 tys.zł. Uważają, że te pieniądze powinien wyłożyć PZPN. Prezesa początkowo się na taki wydatek zgodził, ale potem się wycofał,
- domagają się zmiany zapisu uchwały o zmniejszeniu liczby piłkarzy cudzoziemców z krajów spoza UE od przyszłego sezonu w klubach z 3 do 2, co motywują tym, że zmniejszy to konkurencję i podroży transfery,
- chcą dalszego zmniejszenia, a właściwie zwolnienia z opłat za transfery zawodników,
- optują za obniżeniem obligatoryjnego zwrotu kosztów tzw. wyszkolenia dla klubu, z którego pozyskuje się zawodnika,
- chcą zmiany zasad rozwiązywania sporów na linii zawodnik – klub oraz wpływu na powoływanie członków Komisji d/s Rozwiązywania Sporów oraz Nadzwyczajnej Komisji Odwoławczej.

Wyartykułowane kwestie mają charakter przykładowy i niestety wynikają z faktu, że w 2015 roku Zarząd PZPN korzystając z delegacji do  uchwalania przepisów wykonawczych do statutu zmieniał poprzednie uchwały lub tworzył nowe mając jako zasadę centralizację i powiększenie swojej  władzy. W każdej bowiem z nich rola zarządu PZPN została podniesiona, nawet do rangi organu nadzorczo-kontrolnego i to także w sprawach cywilno-prawnych i własnościowych.

Jakie to przepisy wzbudzały niepokój i niezadowolenie z odebrania części praw klubom  na rzecz PZPN. Wymienić należy tu następujące z nich:

- Uchwała zarządu PZPN nr III/54 z 27.032015 „Minimalne wymagania dla standardowych kontraktów zawodników w sektorze zawodowej piłki nożnej”  zbytnio, zdaniem klubów, ingerująca w swobodę kształtowania stosunków pomiędzy klubem  i zawodnikiem oraz dająca zawodników zbyt rozległą możliwość rozwiązywania umowy z winy klubu,
- Uchwała nr VIII /124 z 14.07.2015 roku Zarządu PZPN w sprawie statusu zawodników oraz zasad zmian przynależności klubowej, która również zdaniem klubów zawodowych nadmiernie ogranicza   ich uprawnienia i nakłada na nie zbyt duże obciążenia,
- Uchwała nr XII/194 Zarządu PZPN z dnia 11.12.2015 roku o członkostwie, która ingeruje w prawa własnościowe klubów uzależniając od zgody Zarządu m. innymi przejęcie w przypadku utraty ciągłości prawnej dorobku dotychczasowego podmiotu  przez nowego właściciela, dopuszczanie do działania w piłce nożnej innych osób prawnych poza organizacjami piłkarskimi, zmiany nazwy klubu czy przekształcenia i zbycia przedmiotów majątkowych przez klub,
- Uchwały Zarządu PZPN z 19.11.2015 roku w sprawie regulaminów, w tym zasad wyboru członków Komisji d/s Rozwiązywania Sporów Sportowych oraz Nadzwyczajnej Komisji Odwoławczej w zasadzie eliminujące jakikolwiek wpływ na działanie tych organów nawet przez Zgromadzenie delegatów i pozostawiające je pod całkowitym wpływem organizacyjnym i personalnym Zarządu.

Oddzielną sprawę stanowi niezadowolenie większości klubów z coraz bardziej rygorystycznego respektowania postanowień Podręcznika Licencyjnego PZPN. Kluby wiedzą, że pełna realizacja wymogów licencyjnych przez większość z nich przy dzisiejszym stanie ich finansów jest niemożliwa. Kluby zawierają ugody na spłatę zobowiązań lub też z dużym wysiłkiem je realizują w terminie do 30 listopada, ale potem czekają na pieniądze z praw telewizyjnych, aby się z nich wywiązywać. Płynność finansowa dla większości klubów to aktualnie rzecz nieosiągalna. Więc ich byt zależy od praktycznej realizacji podręcznika, a ten ewoluuje w kierunku coraz pełniejszego respektowania postanowień. Ten strach o piłkarski byt skłania kluby do obrony również przy pomocy metody zamiany „mocnego” kierownictwa Związku na bardziej podatne na naciski.

Nie chcę komentować tego co robił Boniek po przegranej, gdyż media dość się na nim naznęcały. Napiszę tylko, że Zbyszek taki jest. Znakomity organizator, nowocześnie zarządzający związkiem, pragmatyczny i rozumny w tym co robi, dający pracować ludziom i oceniający ich po wynikach, a przy tym twardy i zdecydowany. On to zmienił wizerunek PZPN. Mało tego, ja uważam, że zmiany w przepisach jakich dokonał były celowe i słuszne i bardzo potrzebne. Nasza piłka musi wydostać się z bagna dziadostwa, w którym najwięcej mają do powiedzenia różni roszczeniowcy i nieudacznicy. Polska piłka nadal jest pomiędzy starymi, a nowymi czasy, pomiędzy tymi, którzy nauczyli się łatwo wydawać nie swoje, a tymi, którzy najpierw potrafią zarobić, a dopiero potem wydać, pomiędzy amatorszczyzną a profesjonalizacją. Zmiana piłki nożnej w Polsce oznacza jej unowocześnianie i eliminowanie z niej tych, którzy psują system, będąc chorymi i niezdolnymi do samodzielnych działań podmiotami.

Jednocześnie jednak Boniek jest zbyt apodyktyczny i autokratyczny i nie zrozumiał, że PZPN to stowarzyszenie równych podmiotów, które nie są jego podwładnymi czy wręcz poddanymi prezesa i że zmieniać powinno się wraz z innymi, a nie przeciw nim. Chyba poszedł zbyt szybko i zbyt daleko do przodu, tak że inni przestali za nim nadążać, a nawet podążać. To wynika z charakteru  Zibiego i miałem pierwotny zamysł, aby o tym też napisać w tym felietonie, ale miejsca zostało mi zbyt mało.

W moim przekonaniu kompromis jest nadal możliwy, ale powinien on być wypracowany wspólnie. Przy czym wyciągnięcie ręki do zgody powinno wyjść od klubów, które muszą zrozumieć, że zmiany są nieuchronne i tylko tempo i zakres ich przeprowadzania mogą być przedmiotem negocjacji. Tylko czy prezes Boniek jest w stanie darować afront, przejść nad nim do porządku dziennego i podjąć dialog, czy też pójdzie dalej na próbę sił i rozbijania opozycji? Czas pokaże.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1