A+ A A-

Zezem. W kalejdoskopie cz. 27

W kontekście nieodległych wydarzeń, niestety w pewien sposób związanych również z naszym klubem, pozwolę sobie popełnić kilka zdań na temat niestosowności posługiwania się pewną retoryką. Tematem – rasizm.

 

Musimy sobie uświadomić, że rasizm jest wynalazkiem szowinizmu wyniesionym do rangi nadrzędnej ideologii. Służył on największemu totalitaryzmowi czyli nazizmowi do wpajania przekonania, że mordowanie innych nie stanowi zbrodni lecz jest przejawem „naturalnej” przewagi jednej rasy nad inną. W Niemczech mit aryjskości był kluczowym elementem porządkującym nazistowską wizję świata. Zrodzony na gruncie językoznawstwa porównawczego, a potem podjęty przez antropologię rasową w obrębie nazizmu, został „wzbogacony” o elementy, które nadały mu wymiar religijny. Antyklerykalny duch oświecenia był niechętny biblijnej wersji mitu o pochodzeniu człowieka, według którego wszystkie rasy wywodzą się od Noego, a zatem ich rodowód jest żydowski. Także nie do przyjęcia było ewangeliczne przesłanie o równości wszystkich ludzi wobec siebie i przed Bogiem. Dlatego postanowiono przenieść kolebkę ludzkości z Bliskiego Wschodu na tajemniczy Daleki Wschód, a nawet na równie daleką Północ. Już tacy filozofowie jak Kant i Wolter doszukiwali się źródła cywilizacji w Indiach. Językowe badania takich uczonych jak Herder, James Parson i sir William Jones pozwoliły im stwierdzić niezwykłe podobieństwa pomiędzy takimi językami jak sanskryt, greka, łacina,gocki i języki celtyckie. Niemiecki romantyk Fryderyk Schlegel, który te nowe  teorie w Niemczech rozpowszechnił rozszerzył definicje tego co indoeuropejskie o elementy antropologiczne i rasowe. Sformułował tezę, że na północy Indii zrodziła się doskonalsza rasa, która stamtąd rozprzestrzeniła się na Zachód. W 1819 roku Schlegel nadał tej doskonałej rasie indyjsko-nordyckiej miano aryjskiej. Uczynił to 30 lat przed publikacją „Eseju o nierównościach ras ludzkich” Gobineau. Liczni niemieccy „badacze” usiłowali odnaleźć etymologię słowa rasa aryjska oraz jednocześnie udowodnić, że jest ona najdoskonalsza. Doszukiwano się jej w niemieckim słowie ehre/ honor/ czy greckim aristos /najszlachetniejszy/. W roku 1902 Giudo von List próbował dowieść boskiego pochodzenia rasy aryjskiej, stwierdzając że niemiecki rzeczownik pochodzi od rdzenia ar /słońce/, ri /płodność/ i er/ ludzie/. Zaś Walther Wist posunął się tak daleko, że uznał tę rasę za panów ziemi. W rzeczywistości słowo araya oznacza  w języku indyjskim „obcego”. Te rozważania  były w jakimś stopniu oparte o badania językowe i porównawcze i miały cele w dużym stopniu naukowe. Obok nich jednak pojawiły się teorie o charakterze ideologicznym. Jako pierwszy dokonał tego Christian Larsen, uczeń Schlegela, w 1845 roku, otwarcie postulując mit silniejszego, wyższość rasy białej nad innymi oraz twórczą naturę ras młodszych. Powiązał on te idee z Germanami. Naziści najchętniej powoływali się na filozofa Christopha Meinersa, który w 1811 roku wyróżnił dwie linie genealogiczne dzielące ludzkość na rasę „białą i piękną” oraz „ciemną i brzydką”. Początkowo te mity miały posłużyć do stwierdzenia, że Żydzi mają inny rodowód niż rasa biała. Niektórym badaczom zaczęło przeszkadzać /Otto Rahn, Wilhelm Emil Muhlmann/, że ich rasa wywodzi się z Indii i rodowodu jej zaczęli doszukiwać się na dalekiej Północy i rasę tę nazwali ogólnie nordycką, co w Niemczech hitlerowskich było powszechne. Agresywny nacjonalizm niemiecki z końca XIX wieku przyczynił się do formułowania cech fizycznych i duchowych Nordyka. A więc miała to być nie tylko biała skóra, ale jasne włosy,wydłużony kształt czaszki, niebieskie oczy. Usiłowali tym bredniom nadać pozory naukowości, ale wszystkie badania medyczne nie dawały żadnych podstaw do odróżnienia ras na podstawie kryteriów czysto fizycznych. W zasadzie do dziś przetrwała tylko wyłącznie widoczna różnica w kolorze skóry. I można by przejść nad tymi naukowymi i pseudo naukowymi teoriami do porządku dziennego, gdyby nie to, że faszyzm niemiecki wykorzystał je w praktyce. Głównym ideologiem stał się Alfred Rosenberg, który uważał, że rasę nordycką powołał germański bóg Odyn i ma ona odmiennego od innych ducha oraz przyznana jest jej dominująca rola w dziedzinach polityki, ekonomii, sztuki, nauki oraz religii. Konsekwentne łączenie biologizmu z duchowością doprowadziło nazistów do uznania, że rasa tzw. semicka nie ma prawa do istnienia i powinna być eksterminowana, a ludzie innych ras, w tym Słowianie, powinni być niewolnikami służącymi rasie panów. I plany te wprowadzali w życie.

Dzisiaj w Polsce bycie rasistą oznacza niewybaczalną zbrodnię wobec milionów ofiar tej zbrodniczej ideologii i w istocie jest zbrodnią wobec polskości naszego narodu.

Popatrzmy i oceńmy jak przedstawiciele tej rasy panów zachowywali się po przegranej wojnie.
Po pierwsze: uznawali, że działali na rozkaz. Zwierzchnicy wydawali rozkazy, a oni je tylko wykonywali. W ten sposób uwolnić chcieli siebie od winy i kary.
Po drugie: powoływali się na działanie dobrej wierze. Wierzyli, że słuszność i racja są po ich stronie. Uznawali, że działanie zgodne z przekonaniami, wyznawanym systemem wartości  i sumieniem ekskulpuje.
Po trzecie: posługiwali się pojęciem honoru rozumianego jako wierność raz podjętym zobowiązaniom. Za służbę honorowi nie można karać.
Po czwarte: powiadali, że „tak nas wychowano, taki był system”. To system był zbrodniczy, więc osądzajcie jego, nie nas.

Jakie z tej lekcji płynie dla nas przesłanie? Nikt na świecie nie jest usprawiedliwiony  z tej racji, że działał na rozkaz lub spełniał żołnierski obowiązek. Nikt na świecie nie jest usprawiedliwiony z tej racji, że działał zgodnie ze swoimi przekonaniami albo zgodnie z sumieniem. Nikt na świecie nie usprawiedliwiony z tej racji, że kierował się w swoich czynach poczuciem honoru. Nikt na świecie nie usprawiedliwiony z tej racji, że został odpowiednio urobiony i wychowany przez system polityczny albo warunki społeczne. Dla rasizmu nie ma żadnego usprawiedliwienia.

Teraz osobista refleksja. Moja zmarła mama opowiadała mi, że podczas II wojny światowej mieszkała w Radomiu przy tej samej ulicy, przy której  mieściła się siedziba Gestapo i SS. Niemcy od początku okupacji traktowali Polaków jak podludzi. Oni mieli rzeczywiste przekonanie, że należą do innej wyższej rasy, rasy panów i władców. I traktowania ich jak istoty wyższe wymagali od tubylczej ludności. W tym celu tresowali Polaków do odpowiedniego zachowania. Mieszkańcy Radomia mogli chodzić po chodniku tylko w ten sposób, żeby ustępować  drogi Niemcom. Kiedy ich zdaniem Polak robił to zbyt wolno, bili go, a gdy Polacy widząc zbliżających się nazistów  uciekali, strzelali do nich, nierzadko zabijając. Więc Polacy nauczyli się chodzić po skraju chodnika środek zostawiając prześladowcom. Ale tego dla panów było za mało. Bez żadnego powodu używali pięści bijąc przechodniów, A kiedy taki bity / bita/ nie padał, to go katowali dotąd aż upadł. Więc Polacy nauczyli się od razu po pierwszym uderzeniu upadać. Lecz i tego było za mało, bo jak Polak upadł w części chodnika przylegającej do jezdni to go kopali, aż się zmęczyli. Więc Polacy nauczyli się padać natychmiast po uderzeniu i turlać się po chodniku pod ściany budynków. Tak poczynała sobie w naszym kraju przekonana o swojej wyższości rasa panów.

Wielu ludzi nauki w tym antropologii i etyki zastanawia się co to znaczy być człowiekiem i jakie są atrybuty człowieczeństwa. Niezależnie od odpowiedzi jakie padają na te ważkie pytania, jedno jest pewne: rasiści do gatunku ludzkiego należeć nie powinni.

Dyskusja (4)
1środa, 30, marzec 2016 20:05
dalkub
Zbyszek bardzo ci dziękuję za ten tekst. Boje się jednak, że ci czytający go tutaj mają dosyć zbliżoną wiedzę na pewne tematy i zdają sobie tego sprawę. Żałuję że tego tekstu nie może przeczytać więcej ludzi, szczególnie młodych, że takich rzeczy się nie uczy właśnie w takim kontekście.
Kilka dni temu przeczytałem artykuł o tym jak rozbito faszystowską grupę na Podlasiu, która między innymi opanowała stadion Jagielloni i tam rządził. Okazało się że jeden z szefów miał tatuaż sfastyki powiązany z ........ kotwica polski walczącej. Na koncertach organizowanych w okolicznych wsiach wieszano flagi hitlerowskie i flagi Polski Walczącej. Ci ludzie mają sieczkę w głowie, są totalnie niedouczeni, nie rozumieją faktów.
2czwartek, 31, marzec 2016 08:39
Moja osobista refleksja. Jak zwykle z przymrużeniem (lekkim) oka Wink

Od lat chodzę na stadion Legii obok pewnej, dość specyficznej grupy "kibiców". Ci osobnicy od dawna traktowali innych, nazwanych przez siebie Januszami jak podkibiców. Oni mieli (mają) rzeczywiste przekonanie, że należą do innej, wyższej rasy. Rasy stadionowych panów i władców i traktowania ich jak istoty wyższe wymagali (ją) od pozostałych bywalców trybun. W tym celu całkiem niedawno próbowali tresować Januszy do odpowiedniego zachowania. Kibice Legii nie mieli prawa przychodzić na mecze. Kiedy ich zdaniem kibice łamali niepisane prawo byli wyzywani. Więc kibice nauczyli się chodzić chodnikami od strony kortów, bramy główne zostawiając prześladowcom. Ale tego dla panów było za mało. Bez żadnego powodu używali pięści bijąc kibiców. Tak poczynała sobie w naszym mieście przekonana o swojej wyższości rasa panów.
3wtorek, 05, kwiecień 2016 16:47
Zbyszek
@Kibic50.
Przepraszam,że tak długo trwało. Ale najpierw nie mogłem sobie przypomnieć, kto z wielkich podszedł do niebywałej traumy wojennej spowodowanej rasizmem z ironią i szyderstwem. Wreszcie sobie po dniach przypomniałem,że był to już w 1961 roku prof. Leszek Kołakowski.Przypomnieć sobie kto, a znaleźć w szpargałach rzeczony esej to drugie,ale jakoś późno , bo późno - jest.
Oto fragment pasujący tonem do Twojego komentarza :
"Staram się odtworzyć sposób myślenia, który w Niemczech wydaje mi się najbardziej powszechny i który ma te zalety,że zwalnia raz na zawsze od wszystkich kłopotliwych pytań, jakie mogłaby jeszcze nasuwać epoka zamknięta przed laty szesnastu. A przecież w tej metodzie kryją się wszystkie najgroźniejsze fikcje i absurdy moralne, które dają oparcie zbrodniarzom.
Jakże to?. Najpierw popełniamy po prostu omyłkę ,zwykły błąd, który każdemu może się zdarzyć : dajemy się przekonać pewnej fałszywej teorii, wskutek czego oddajemy władzę Hitlerowi w demokratycznych wyborach.Następnie wybory demokratyczne się kończą,ale władza pozostaje ; jesteśmy żołnierzami, którzy mają obowiązek wypełniać rozkazy zwierzchnika.Wypełniamy tedy rozkazy,jednakże przegrywamy. Dyktator strzela sobie w łeb, a my wracamy do domu ; ogłaszamy dyktatora wariatem i zgodnie z sumieniem potępiamy jego wyczyny. Zostawiamy za sobą kilkadziesiąt milionów trupów, parę zrujnowanych krajów i honor nietknięty. Oto dwunastoletnie dzieje Trzeciej Rzeszy od strony moralnej.
A co omyłki pierwotnej?.Ostatecznie czy trudno było o nieporozumienie? W maju 1935 roku mówił Hitler w Reischstagu "Niemcy narodowosocjalistyczne pragną pokoju w wyniku swoich najgłębszych przekonań światopoglądowych ". A co do ustaw norymberskich , nie zawierały one przecież żadnego programu eksterminacji Żydów i innych niższych ras, zakładały po prostu pewną teorie dotyczącą różnicy pomiędzy rasami ; teoria okazała się całkowicie fałszywa,ale trudno winić kogoś o to,że w dobrej wierze akceptuje błędne poglądy teoretyczne. Potem wyszło wprawdzie na jaw,że teoria prowadzi do pewnych niemiłych konsekwencji praktycznych.Ale wtedy byliśmy już żołnierzami w szerokim rozumieniu tego słowa.Oto intelektualna strona tejże dwunastoletniej historii.".
4wtorek, 05, kwiecień 2016 20:43
@Zbyszek

My tu o szyderze i ironii, a to się dzieje naprawdę..

http://wyborcza.pl/1,75478,19871129,patriotyzm-kompletnie-nietrafiony.html

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1